Reklama
Reklama

PAS19: Szanse przemysłowe dla Polski w kontekście F-35

22 czerwca 2019, 10:04
UNADJUSTEDNONRAW_thumb_65f
F-35 na Paris Air Show 2019. Fot. Maciej Szopa / Defence24

W czasie spotkania na temat rozwoju biznesu i partnerstw strategicznych w Europie, wiceprezes zarządzający Lockheed Martin International, Rick Edwards, odniósł się do kwestii możliwości udziału polskiego przemysłu w programie samolotu F-35. Okazuje się, że udział w jego globalnym łańcuchu dostaw jest możliwy i to nie tylko ze względu na kwestie offsetowe, czy inne rekompensaty.

Na pytanie dziennikarza Defence24 (jedynego polskiego przedstawiciela na spotkaniu) o możliwości koprodukcji F-35 w Polsce Rick Edwards odpowiedział w następujący sposób:

„Uważam, że porozumienie z Polską, kiedy już je osiągniemy, będzie się wiązało z pakietem przemysłowym. Oczywiście to kraje partnerskie programu dokonały stosownych inwestycji 15 lat temu, zaryzykowały i weszły w program a także pracowały nad jego zawartością. Jednak ze względu na to, że przedsięwzięcie odniosło sukces i wolumen produkcji rośnie, jesteśmy obecnie w sytuacji, w której nie możemy sobie pozwolić na ryzyko. Żaden element F-35 nie może pochodzić z jednego źródła. Nie możemy mieć wąskich gardeł i żadnych porażek - nie, kiedy mamy wytwarzać 180 samolotów rocznie. Szczególnie w czasach, kiedy baza przemysłowa i lotnicza na świecie jest – generalnie mówiąc – słabsza niż była kiedyś. Firmy nie mają dzisiaj takich możliwości i takiego potencjału. Więc kiedy wpadną w kłopoty, znacznie dłużej trwa wyciąganie ich na prostą. Za pomoc dla takich firm jesteśmy odpowiedzialni, ale musimy elastycznie zarządzać całym łańcuchem dostaw. To dobra wiadomość dla nowych klientów. Państw, które nie były w programie, a teraz chcą kupić F-35 i pytają <<co z tego będę miał>>. Mamy jeszcze elementy, które obecnie powstają tylko w jednym miejscu na świecie i musimy stworzyć dodatkowe miejsca ich pozyskiwania. Tak więc to są okazje dla takich klientów jak Polska, Belgia czy Finlandia. Do tego dochodzi jeszcze program utrzymania floty F-35, który będzie trwał przez 50 lat. Patrząc na skalę produkcji, to właśnie jest interes, który będzie najbardziej lukratywny: konserwacja, remonty, serwis. To będzie niekończący się proces”.

Rick Edwards, wiceprezes zarządzający Lockheed Martin International

Obecnie planuje się, że F-35 wszystkich wersji powstaną w liczbie 3,5-4 tys. egzemplarzy.

Kontekstu do tej wypowiedzi dodały inne, które padły z ust Ricka Edwardsa i Michele Evans, wiceprezes zarządzającej działem lotniczym Lockheeda Martina. W wyniku ostatnich doświadczeń zmianie miało ulec całe podejście koncernu do międzynarodowej współpracy przemysłowej. Jeszcze cztery lata temu amerykański gigant zbrojeniowy opierał swoje planowanie przede wszystkim na planach trzyletnich, a europejski rynek wydawał się coraz mniej atrakcyjny. Chodziło zarówno o niewielkie perspektywy na znalezienie klientów, jak i zmniejszające się możliwości lokalnego przemysłu zbrojeniowego, na którym można byłoby się oprzeć.

Dzisiaj sytuacja się odwróciła pod każdym względem, a Europa stała się najszybciej rosnącym rynkiem. Jako przykłady Rick Edwards podał zakupy C-130J dokonane przez Francję i Niemcy, czy inwestycję Słowacji w F-16V, mimo że wcześniej nie była brana nawet pod uwagę jako potencjalny klient.  Polska z kolei stała się klientem „znacznie większym i ważnym” z uwagi na zakup artylerii rakietowych HIMARS, pocisków PAC-3 MSE i zbliżającego się zakupu F-35. Edwards wspomniał też o działaniach swojej firmy na Węgrzech i w Bułgarii.

„Wszędzie tam rozmawiamy o tym, co możemy sprzedać i jak wzmocnić Sojusz Północnoatlantycki. Kraje te [Europy Środkowowschodniej – przyp. aut]  rozwinęły swoje budżety obronne ponad 2 proc. i biorą obronność bardzo poważnie. Dla nas to możliwości, ale to także dobre miejsce do robienia interesów. Znaleźliśmy tu dobrych partnerów przemysłowych.” – opisywał sytuację Edwards.

Jako przykład podał przejęcie zakładów Sikorsky’ego, działających PZL Sp. z o.o. w Mielcu. Dzięki położeniu w Polsce Lockheed Martin mógł sprzedać produkowane tam Black Hawki Filipinom z pominięciem trudnych procedur związanych ze sprzedażą sprzętu produkowanego w Stanach Zjednoczonych. Teraz firma ma nadzieję na podobnych zasadach sprzedawać także do innych krajów, m.in. Ameryki Południowej.

„Dotąd nie robiliśmy tak interesów, myśleliśmy o sobie <<amerykocentrycznie>>. Teraz eksportujemy z Polski, Kanady i Australii. Świat się zmienia, a my się do tego przystosowujemy” – przekonuje Edwards.

Z kolei Mischelle Evans odniosła się do program F-16, którego Lockheed Martin planuje sprzedać jeszcze w około 400 egzemplarzach. Będą to maszyny Block 70/72, znane także jako F-16V. Przedstawiciele koncernu powiedzieli, że są to maszyny stworzone z myślą o tych klientach, których nie stać na zakup i eksploatację F-35. Podkreślili jednocześnie, że naprawdę wszyscy klienci „chcieliby” wziąć Lightninga II i z czasem prawdopodobnie i tak wymienią na nie F-16V.

Deklaracje Lockheed Martin dotyczące potencjalnej możliwości produkcji elementów tego samolotu w Polsce są odbierane jako pozytywny sygnał i wydają się mieć podstawy w przemysłowych i ekonomicznych uwarunkowaniach współczesnego świata. Wiele jednak będzie zależało od tego, jak skutecznie polscy negocjatorzy będą trzymali Amerykanów za słowo i w jakim stopniu polski przemysł lotniczy i zbrojeniowy będzie w stanie absorbować technologie, które pojawią się nad Wisłą wraz z nowym myśliwcem.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 84
Reklama
Przemyslowiec
piątek, 28 czerwca 2019, 12:42

Jaki polski przemysl?SLADOWE ILOSCI Z CZYM DO LUDZI!!!!!!!! PGZ HAHAHAHA Psrtnerem dla LM F35 No jezeli chcą nabyć GWIAZDĘ ŚMIERCI

asd
wtorek, 25 czerwca 2019, 01:42

Obiecanki-cacanki: jak miało być z Patriotami ? I co ostatecznie wyszło ? Nasz przemysł nie dostał żadnego transferu technologicznego. Podobnie będzie tutaj. Maks to pewnie jakieś dywaniki pod nogi albo obicia kabiny.

mlodzian
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 21:23

Niestety moim zdaniem nie udźwigniemy programu F 35. Żeby jego kupno miało sens trzeba by kupić pełną wersję ze wszystkimi bajerami. A takiej nam USA nie sprzeda. Kupno okrojonej wersji sensu nie ma bo stosunek kosztów do możliwości będzie mocno zaniżony. Pomijając już fakt że sami amerykanie mają problemy ze stopniem skomplikowania samolotu. ,

Andrettoni
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 15:30

Poziom infrastruktury, łączności, kultury technicznej i biznesowej nie przeszkadzał Amerykanom inwestować w Chinach...

MAZU
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 13:00

Pytanie: 1. Czy mamy w Polsce zaawansowany krajowy przemysł? 2. Komu zależy żeby było jak jest? 3. Jak możemy to zmienić? 4. Co powinniśmy produkować aby poprawić nasze bezpieczeństwo? 5. Kto ma to sfinansować? Odpowiem: Ad.1. Mamy niezłą chemię, programy i radary. Poza tym słabo.. Ad.2. Rosji, Niemcom, Starszym, Anglii. Ad.3. Musi być taka decyzja polityczna, poparta stanowionym prawem, ale polskim służbom i politykom muszą odrosnąć jaja. Przypominam też, że prawo patentowe chroni przez 20 lat, potem można produkt (np. broń) legalnie kopiować. Ad.4. Przede wszystkim rakiety, drony, artylerię i broń snajperską. W jak największych ilościach. Ad.5. Jeden procent budżetu na program "copy". Chyba warto. M

Max
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 17:13

Niemcom, zależy żeby było tak jak jest i dlatego UE wpompowała 700 mld złotych przez kilkanaście lat ? Przypominam, że o przyznaniu funduszy np. na innowacje decydują polscy urzędnicy. Dla polskiego urzędnika innowacją jest salon dla psów albo inne badziewie, a nie faktyczne innowacje jak np. grafen czy rozwój OZE. Nie ma rozwoju przemysłu bez rozwoju nauki, a polskie uniwersytety są w 5 setce rankingu szanghajskiego więc czego ty oczekujesz ? Ile badań naukowych można zlecić za 1,3 mld rocznie jakie wydajemy na "naukę" religii ? Czy 1 godzina fizyki i 2 religii w liceum wpływają na rozwój nauki według Ciebie. Ale najlepiej zrzucić winę na Niemców, każdy nieudacznik szuka winy wszędzie tylko nie u siebie.

Terrago
niedziela, 23 czerwca 2019, 23:52

Na początku lat 2000. po Polsce podróżowała delegacja przemysłowców USA związana z programem offsetowym za F16. Stwierdzili, że jedyny opłacalny biznes jaki można prowadzić u nas to hodowla świń. Ponieważ znam tę relację z kilku źródeł uważam, że jest prawdziwa i doskonale oddaje co o nas sądzili Amerykanie. Poziom infrastruktury, łączności, kultury technicznej i biznesowej to było dno i dziesięć metrów mułu! Oczekiwanie, że biznes z USA za nas zbuduje super nowoczesne fabryki, odda je za darmo a z samolotów będą zrzucane paczki studolarówek - widoczne wtedy w artykułach prasowych i tu w komentarzach - uważam za wysoce niedojrzałe i dziecinne. Piszę o tym aby ukazać ogromny dystans dzielący nas wtedy od Amerykanów, abyśmy mieli poczucie różnicy cywilizacyjnej. Dziś jest o niebo lepiej. Trzeba jednak pamiętać, że o sile gospodarki (czyli sile negocjacji) stanowi kondycja prywatnych firm a nie dotowanych przez państwo molochów.

Przemek
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 11:56

Absolutnie prawda komentarz na 100% oddaje prawde

Paranoid
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 17:31

Znam podobne historie. LM zada proste pytanie - kto w PL dostarcza komponenty do przemysłu lotniczego i na jakim poziomie w hierarchii łańcucha dostaw. Pewnie wyjdzie mu, że to P&W, Goodrich, Sikorsky itp. mające swoje zakłady w PL, może jakimś cudem znajdzie parę mniejszych firemek. Czy PGZ jest dostawcą jakichś komponentów do F16/Gripen/itp.? Jeżeli tak, może się znajdzie na liście, przewiduję, iż na dole nie na górze...

Polak Mały
niedziela, 23 czerwca 2019, 14:13

LM od lat poszerza listę certyfikowanch dostawców w Polsce. Nie jest łatwo.Inwestycje w nowoczesny park maszynowy kosztują masę kasy.zapytaj Teldat?.

andys
niedziela, 23 czerwca 2019, 13:26

"W wyniku ostatnich doświadczeń zmianie miało ulec całe podejście koncernu do międzynarodowej współpracy przemysłowej." A wiec bedziemy swiadkami ciekawych wydażeń polityczno-gospodarczo-wojskowych z udziałem USA i UE (pewnie bez udziału Polski w tym temacie).

aaa
niedziela, 23 czerwca 2019, 11:37

Dlaczego Polska nie inwestuje w obrone przeciw rakietowa i lotnicza tylko kupuje ofensyny sprzet,ktory nie kupili Turcy ?

Marek
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 15:53

Turcy chcieli ten sprzęt kupić. Tyle tylko, że go nie dostaną bo uznali, że mogą ujeżdżać kilka koni naraz.

jhgjkjhkhfjg
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 14:05

Polska inwestuje w obrone przeciw rakietowa i lotnicza, ale tempo tych inwestycji jest zbyt małe, w stosunku do potrzeb.

Andrettoni
niedziela, 23 czerwca 2019, 10:25

Wojna jest droga i nawet Amerykanie to zauważyli. Niestety nasz przemysł lotniczy nie istnieje i proponowane przez niego propozycje lekkiego samolotu pola walki są niemożliwe do realizacji (PZL-230 Skorpion). Można jednak zainwestować w tanią maszynę typu Textron Airland Scorpion. Byłby to dobry pomysł gdyby zakup F-35 powiązać z przekazaniem pełnej licencji na taką lekką maszynę możliwą do produkowania w Polsce. Dałoby to nam podwójną korzyść - po pierwsze odbudowalibyśmy własny przemysł. Po drugie zyskalibyśmy tanią w produkcji i eksploatacji maszynę. Samolot taki byłby idealny do szkolenia pilotów oraz patrolowania przestrzeni powietrznej własnej oraz zaprzyjaźnionych państw. pozyskane technologie można by wykorzystać do zaprojektowania własnych samolotów różnych klas - np. dyspozycyjnych czy zwiadowczych, a nawet w produkcji ciężkich maszyn bezpilotowych. Nie jest to jakaś nowość, gdyż wiele krajów korzysta lub korzystało z samolotów szkolno-bojowych. Ze względu na możliwości bojowe samoloty były by alternatywą dla śmigłowców bojowych. Moglibyśmy posiadać ich stosunkowo dużo, a to pozwoliłoby na szkolenie wielu pilotów oraz mechaników. Bardzo dobrej jakości, ale jednak cywilne silniki mogłyby być wykorzystane w samolotach cywilnych. Moim zdaniem jest to jedyna droga dla odbudowy naszego przemysłu lotniczego, która jest w naszym zasięgu, przy jednoczesnym znacznym powiększeniu zdolności naszej armii. 10, 20 czy 30 samolotów nie zapewni nam odpowiedniej ilości maszyn do walki. Do tego biorąc pod uwagę kolejkę do F-35 maszyny te mogłyby wejść do służby szybciej niż F-35 i odciążyć/wspomóc inne rodzaje wojsk. Np. zapewniając zwiad, więc wykorzystanie pełnego zasięgu rakiet i artylerii. Jeżeli myślimy o środkach ppanc, to powinniśmy rozpatrywać różne drogi - mogą to robić niszczyciele czołgów jako pojazdy naziemne, śmigłowce lub lotnictwo. Przypuśćmy też, że posiadamy te F-35 i udaje nam się otworzyć bańkę anty-dostępową. I co dalej? Uderzymy T-72? Będzie trzeba wykonać wiele misji lotniczych, a nie będzie czym ich wykonać, choćby dlatego, ze piloci będą zmęczeni. Fajnie by było mieć 100 F-16, ale nas nie będzie na to stać, a na 100 lekkich maszyn, dlaczego nie? Do tego dodajmy samoloty bezzałogowe oparte o zdobytą technologię lub możliwość zdalnego sterowania tych samolotów. Powiecie, dlaczego samolot jest lepszy od drona, zróbmy drony. No nie bardzo, bo drony są nieodporne na zakłócenia łączności, a nie wiemy czy zyskamy w tej sferze przewagę. Piloci zawsze działają i nikt nie przejmie nad nimi kontroli, bo mają własny rozum. Co innego gdyby drony były uzupełnieniem tego systemu, używanym do szczególnie niebezpiecznych misji. Co ważne produkcja własnego samolotu pozwoliłaby nam na elastyczność w liczbie produkowanych maszyn, niezależność w produkcji części zamiennych, a nawet na możliwości eksportowe. W NATO eksploatuje się wiele maszyn posowieckich, które można by zastąpić, ale brakuje pieniędzy na drogie maszyny. No i kolejna sprawa - USA bardzo lobbuje własny przemysł, a ta maszyna nie byłaby kontrpropozycją, tylko wpisywałaby się w interesy USA - amerykańska maszyna produkowana przez amerykańskie zakłady w Polsce.

Don Marzzoni
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 14:57

Zapomnijcie o mrzonkach o wlasnym samolocie. Za drogo i za kiepsko. Wazne aby wlaczyc sie jako podwykonawcy czesci i tak nabywac kompetencje. Nikt praktycznie sam nie robi latadel. W ten sposob za 30-40 lat moze wejdziemy jako pelnoprawny sprawdziony partner w nastepcy f35 czy f16v. Robienie podzespolow to tez sukces, jesli brac pod uwage stan przemyslu. To samo tyczy sie smiglakow i broni pancernej. Mamy rzeczy, ktore sie nadaja. Ale calosci nikt nam nie pozwoli. Wazne aby offset dawal realne podstawy na przyszlosc.

Sebo
niedziela, 23 czerwca 2019, 21:59

Textron nie wyszedl poza prace prototypu. Bodajrze USA chce opracowac samolot niskokosztowy we wspolpracy z Sabem.. Ogolnie tez jestem za pozyskaniem moze 48 tego typu jednostek kosztem mniejszej ilosci f35 jesli bylo by to konieczne. Nie 32 a 24 sztuki..

Zaq
niedziela, 23 czerwca 2019, 09:21

Lepiej byłoby dokupić kilka baterii Patriotów plus rakiety, bo i tak nie bedziemy w stanie wykorzystać możliwości F35 skoro z naszych 48 sztuk F16 3/4 stoi z braku części.

Zbyszek
niedziela, 23 czerwca 2019, 15:59

Polska armia za chwilę nie miałaby na czym latać, bo Migi i Su to złomy

BUBA
niedziela, 23 czerwca 2019, 21:54

Polacy sami doprowadzili swój sprzęt do takiego stanu. Ukraina sama sobie poradziła i samoloty nie spadają tak czeto jak w Polsce........................................................................................................... ...................................................................................................................................................................... Taki jest stan wiedzy o samolotach i lotnictwie że DSP pozwala latać MiGom bez znalezienia usterki powodującej gaśnięcie obu silników czego efektem jest śmierć pilota...a gdzie są raporty Raporty KBWLLP?..................................................................................................................................................... ....................................................................................................................................................................

ito
niedziela, 23 czerwca 2019, 09:02

Tak sobie usiłuję przypomnieć te niesamowite korzyści które przyniósł poprzedni kontrakt z LM, a w nim był zapisany poważny offset, i jakoś nie mogę.

weres
niedziela, 23 czerwca 2019, 01:05

Saab producent gripenów kosztuje na giełdzie 16 mld złotych, kupmy połowę akcji za 8 mld, a potem otwórzmy fabrykę gripenów w polsce, mając własną fabrykę i własną firmę będziemy mogli nawiązać współpracę z innymi producentami może uda się unowoczesnić gripena (przy uwzględnieniu kosztów jednostkowych) choćby do poziomu f16v.

cacek
sobota, 22 czerwca 2019, 21:42

polska bedzie miala serwis f35 prawdopodobnie, chociaz to narazie tylko plotki i wszystko moze sie zmienic.

Jaro
sobota, 22 czerwca 2019, 20:40

Zdaje mi się, że w Krośnie od kilku już lat robią podwozia do F35, albo przynajmniej istotne ich części.

gru
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 13:52

Tak, produkują szczotki do czyszczenia wspomnianych podwozi.

Coco-jumbo
wtorek, 25 czerwca 2019, 00:58

Jak gru mało wie. Krosno najwięcej zarabia na 737, ale na F-35 tez zarabia. Od szczotek to spółdzielnia Świt.

Tkm
sobota, 22 czerwca 2019, 19:14

W ramach offestu powinniśmy postąpić jak Finowie z Nokia

Mk. 1969
sobota, 22 czerwca 2019, 18:57

Bezpieczeństwo kosztuje. Pamiętajmy że Historia lubi się powtarzać.

Polak45
sobota, 22 czerwca 2019, 18:55

W końcu obecny rząd coś kupuje bo wcześniejszy tylko sprzedawał.

22
sobota, 22 czerwca 2019, 18:18

Co najwyżej pozwolą nam na samodzielne pompowanie powietrza do ogumienia tych samolotów. Oczywiście przy pomocy kompresora, który będziemy musieli zakupić u nich. :)

Marek
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 09:58

Rozumiem więc, że F100-PW-229 posiada opony, które Rzeszowskie WSK pompowało przy pomocy kompresora?

Covax
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 23:34

Kolega ma na myśli "Pratt & Whitney Rzeszów S.A"

Trepusz
sobota, 22 czerwca 2019, 16:45

Czyli to potwierdzenie tego że f16 nie będzie dalej rozwijany. To oznacza że nie ma co zastanawiać się nad kupnem tych maszyn tylko co najwyżej nad modernizacją obecnie posiadanych, zważywszy że mają one już dekadę służby za sobą. Pytanie co kupić zamiast? Pozostaje chyba tylko F35 bo cała reszta jest podobnie droga a nie oferuje niczego porównywalnego. Tańsze są jedynie gripeny i f18 ale to chyba mało prawdopodobne abyśmy je wybrali. Tak czy siak możemy pożegnać się z wielkim lotnictwem, bo nas zwyczajnie nie stać

Extern
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 19:39

Ja akurat uważam że tylko Gripen by się u nas sprawdził w praktyce jako samolot z natury przystosowany do operowania z terenu nad którym panuje wrogie lotnictwo, a tak właśnie będzie u nas. Niestety ale wszystkie Efy mają w sobie cechę typową dla taktyki Amerykanów którzy zawsze operują z bezpiecznych baz na zapleczu, więc utrzymanie tych maszyn w linii w sytuacji wojennej będzie u nas praktycznie nie możliwe bo takich warunków u nas po prostu nie będzie.

sża
sobota, 22 czerwca 2019, 15:51

Mając w pamięci wcześniejsze obietnice np. o stworzeniu w Polsce "drugiej doliny krzemowej", obecne deklaracje określę z francuska: marne-szanse.

chang
niedziela, 23 czerwca 2019, 14:42

miala byc druga japonia, druga irlandia, druga dolina krzemowa... wierzy ktos jeszcze w te obietnice? nikt tu nie przyjdzie i nie wyreczny nas w zrobieniu z polski normalnego dostatniego kraju. tutaj trzeba zaczac prace u podstaw, nauczyc ludzi uczciwosci i pracowitosci i wtedy moze sami zbuduja ta 2 koree czy nowa doline krzemowa. bez zmiany mentalnosci ludzi mozna wpompowac dowolna ilosc pieniedzy i dalej bedzie byle jak w kazdej dziedzinie - czy to edukacja, czy przemysl.

Wawiak
niedziela, 23 czerwca 2019, 17:49

Bo trzeba nie gadać, tylko robić...

ANDY
sobota, 22 czerwca 2019, 15:40

my praktycznie bezwarunkowo aplikujemy o F-35 ... z pominięciem jakichkolwiek procedur i "targowania" obowiązującym w "normalnym" kraju (jak to powinno wyglądać pokazuje Szwajcaria ...) , a partnerskie inwestycje o których wspominają amerykanie tylko przekonuje mnie że przemysłowo i technologicznie wyjdziemy na tym zakupie ...jak zawsze - sądzę ze pakowanie tak olbrzymich pieniędzy w sprzęt który i tak nie ma szans na zapewnienie bezpieczeństwa Polski zamiast zrobić wszystko w powszechnym "uzbrojeniu" i wyszkoleniu Polaków które u każdego potencjalnego agresora zmusiła do zastanowienia czy to się opłaci ... jest zwykłym sabotażem

say69mat
niedziela, 23 czerwca 2019, 01:15

Gdyby w Ministerstwie ON zastosowano procedury analogiczne do procedur realizowanych w Finlandii v/s Szwejcarii. To samoloty nasi piloci mogliby oglądać - co najwyżej - na gościnnych występach lotnictwa rzeczonej Szwejcarii, Finlandii lub USAF.

Essa
sobota, 22 czerwca 2019, 18:51

Czasy powszechnego uzbrojenia w pistolety i pepesze obywateli oraz ich wyszkolenia w walce partyzanckiej dawno minęły. Mamy XXI wiek. Czas rakiet komputerów satelitów i dronow. Brak lasów i niepismiennego chlopstwa. Dzisiaj nie liczą się bataliony mięsa armatniego uxntojonevw karabiny na sznurku a wysoce wykwalifikowani specjaliści do obsługi wyrafinowanej technicznie broni. Ja wiem trudno to pojąć ale czasy partyzatki napadajacej na pociągi i siedzącej przy ognisku w lesie minęły. Nikt nie będziecie bił za tych pseudo politykow ukończonych w układy i pchajacych nas w Wojnę z Rosją. Mazy Ci się kolejne Powstanie Warszawskie?. To nie te czasy i nie Ci sami mieszkańcy. Otrzexwiej.

lkgjsfdgadf
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 14:18

Ale nadeszły, czasy powszechnego uzbrojenia obwateli w p.pance, opl-e i drony. Jesli chodzi o partyzantkę, to nie siedzi ona już w lasach, ale w ... cyberprzestrzeni. To się nazywa postęp.

R15
niedziela, 23 czerwca 2019, 19:11

W takim razie WOT to czysta strata pieniędzy!

Extern
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 19:45

Nie, bo WOT to przecież nie partyzantka ani tym bardziej konspiracja a normalne kontraktowe wojsko tyle że tańsze. W większości przypadków będą współpracowali z jednostkami liniowymi stanowiąc po prostu lekką piechotę. Na ewentualny czas okupacji potrzebna jest ewentualnie inna tajna formacja.

Marek
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 15:57

A to już zależy od tego, jak wyszkolony jest WOT, co ma na wyposażeniu i do czego będzie wykorzystywany.

say69mat
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 11:28

WOT to zmilitaryzowany surogat OC, przy ewidentnym braku systemu OC jako metody aktywizacji obywatelskiej mieszkańców naszego kraju ;))) Skoro w Ministerstwie z Klonowej rządzą biurka, długopisy i spinacze ... systemu???

ANDY
niedziela, 23 czerwca 2019, 18:24

mamy XXI w. ... wcześniej mieliśmy XX w. ... i największa potęga tego świata poległa w walce z niepiśmiennymi chłopami, uzbrojonymi w proste kałachy ... wspomagane przez telefony satelitarne i podobne technologiczne zabawki ... i angażuje olbrzymie kwoty finansowe i poważne siły militarne w stworzenie pozorów panowania nad terenami Afganistanu i okolic ... - trochę wiedzy na takie tematy nie zaszkodzi - to nie boli

Esteban
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 12:40

Co innego podbicie obcego kraju z jego ludnością, a co innego zajęcie kraju z eksterminacją jego całej ludności. To drugie jest znacznie prostsze, ale pozostaje problem, po co komu taki kraj, jeśli nie posiada się miliarda własnej ludności, gotowej do zasiedlenia obcego kraju. Podejście rosyjskie zakłada przeniesienie miejscowej ludności, na swój teren, gdzie można robić potem z ludźmi co się chce. Podejście niemieckie zakładało likwidację narodu na miejscu. A Amerykanie nie chcieli eksterminować, tylko odnieść korzyści geopolityczne, przy czym miejscowa ludność może sobie żyć.

marynarz
niedziela, 25 sierpnia 2019, 16:25

No tak... Mogą sobie żyć... Tak jak Filipińczycy ???

Stary Grzyb
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 12:06

Potęga poradziła sobie doskonale w kwestii wojny, wygrywając ja błyskawicznie i niemal bez strat. Kłopoty sie zaczęły, kiedy po wygranych wojnach - tak w Afganistanie, jak i w Iraku - zaczęto się zabawiać w "tworzenie narodów i budowanie demokracji", zamiast zlikwidowanych ich drani zastąpić swoimi draniami, po czym wesprzeć ich finansowo, sprzętowo i organizacyjnie w trzymaniu za mordę lokalsów. Tyle, że nie należy się certolić i szczypać bez potrzeby. Że można, pokazuje fakt zlikwidowania - też w niełatwym terenie i wśród niechętnej ludności - Daesh, które przestało istnieć w 8 miesięcy od chwili, kiedy Donald Trump pozwolił wojsku zabijać, zamiast dusić je zabawą w "micromanagement" jak za czasów Baracka Husseina Obamy.

Marek
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 16:14

Co do Iraku i innych państw Arabskich masz rację. Afganistan to inna sprawa. Aleksander Macedoński próbował tego rozwiązania zdaje mi się. Nawet im do rządzenia krajem Kandahar zbudował a i tak średnio wyszło. Tam żaden, ani rodzimy ani narzucony drań nie porządzi za bardzo.

Marek
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 10:05

Afganistan to kraj wyjątkowo trudny do podboju oraz utrzymania. Przekonał się o tym Aleksander Macedoński, przed nim Persowie a po nim jeszcze wielu innych.

Wojciech
sobota, 22 czerwca 2019, 18:01

Pierwszym warunkiem zakupu czegokolwiek powinno być wycofanie S447. Bez tego USA są naszym przeciwnikiem a nie sojusznikiem.

Andrettoni
sobota, 22 czerwca 2019, 15:16

Jaki polski przemysł lotniczy? Nie dość, ze go prawie nie ma, to pozostałości należą do firm zagranicznych, więc amerykańska firma zleci wykonanie prostych części oddziałowi amerykańskiej firmy w Polsce. Sami nie damy rady złożyć nawet F-16. Nie wiem czy dalibyśmy radę wykonać Miga 21. Do F-35 to możemy robić części podwozia, owiewki czy inne proste rzeczy i tyle. Nawet nie wytworzymy materiałów z których jest zrobiona jego powłoka, bo to nie nasz poziom. Na dodatek cały ewentualny zysk trafi do kieszeni zagranicznych firm.

jhkghjdjfh
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 14:20

Jeśli chodzi o przemysł lotniczy w Polsce, to oczywiście jest, i to całkiem spory.

Polanski
niedziela, 23 czerwca 2019, 08:24

W Polsce produkuje się przednie podwozia do F-35. A że to amerykańska firma to już inna sprawa.

Gts
sobota, 22 czerwca 2019, 18:02

Ja myślę że jedyne na co stać przemysł lotniczy w Polsce to pomarańczowe wstążeczki bezpieczeństwa.

Marek
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 10:07

Skoro tak, to jakim cudem WSK w Rzeszowie składało silniki do naszych F-16 z udziałem krajowych komponentów?

Zbigniew
sobota, 22 czerwca 2019, 14:25

Uważam że nie byłoby błędem gdybyśmy teraz dokupili z jedną eskadrę F-16 niezależnie od ujawnionego zamawiania F-35. Są potrzebne.

niedziela, 23 czerwca 2019, 12:16

A cb ja uważam abyśmy kupili eskadrę bombowych Łosi o Karasi a na dostawke P11

aptekarz
sobota, 22 czerwca 2019, 14:17

Najważniejszą kwestią przemysłową i oszczędnością na kilkadziesiąt lat było by ustanowienie w Polsce centrum serwisowego i remontowego takich samolotów. Zastrzyk technologii, umiejętności w Polsce które być może przydałyby się do rozwoju technologicznego, no i gigantyczne oszczędności pieniędzy, nie mówiąc już o samym fakcie wyszkolenia i utrzymania w Polsce specjalistów wysokiej klasy, którzy tu będą żyć, pracować, rozwijać siebie i nasz kraj.

Jacek
niedziela, 23 czerwca 2019, 00:55

Nie ma szans , choćby z powodu zamawiania "defiladowych" ilości każdego rodzaju sprzętu który kupujemy .

Gts
sobota, 22 czerwca 2019, 18:03

Mieliśmy takie mieć dla F-16. Gdybyśmy zamówili więcej niż 30 samolotów F-16 block 70, LM miał przenieść serwis F-16 na Europę do Bydgoszczy. Teraz do F-35 nie dostaniemy nic.

beee
sobota, 22 czerwca 2019, 13:52

……." w jakim stopniu polski przemysł lotniczy i zbrojeniowy będzie w stanie absorbować technologie......" . I to jest pytanie do wszystkich "offseciarzy"

Wojciech
sobota, 22 czerwca 2019, 13:11

Mam nadzieję że przejmiemy kompetencje produkcyjne od Turków oni bodajże produkują centropłat do F-35.

Jacek
niedziela, 23 czerwca 2019, 00:58

Nie przejmiemy żadnych istotnych technologii , nawet jakby Amerykanie chcieli je nam udostępnić ! Powód ? Nie mamy żadnego polskiego zakładu lotniczego produkującego cokolwiek .

Marek
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 10:10

Wystarczy, że Amerykanie mają i, że odnośnie zakładów lotniczych początki już w Polsce zrobili.

SOWA
sobota, 22 czerwca 2019, 18:20

Kompetencje produkcyjne od Turków? Przecież oni w kwestii przemysłu lotniczego wyprzedzają nas przynajmniej o 20 lat. Produkowali na licencji F-16 i złamali do nich kody do tego składają amerykańskie śmigłowce. Opracowują własny samolot wielozadaniowy, produkują na licencji śmigłowce szturmowe i w planie mają rozwój własnych konstrukcji. W dodatku rozwijają uzbrojenie dla lotnictwa a także elementy zaawansowanej elektroniki. Gdzie my jesteśmy?

Gts
sobota, 22 czerwca 2019, 18:04

Bzdura. Turcy produkują jedynie elementy awioniki z black boxów.

Tak myślę
sobota, 22 czerwca 2019, 17:47

Powinniśmy się uczyć od Turcji postępowania w relacjach z Jankesami i to nie tylko biorąc pod uwagę F35.

Marek
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 10:13

To źle myślisz. Turcy załatwili się tak pięknie, że prócz F-35 mogą stracić licencję na silniki do F-16 a także znów szukać po świecie kogoś, kto zrobiłby im powerpack do Altaya. A trudno im będzie, bo Niemcom podpadli przy okazji nieczystych zagrań związanych z Leopardami i Austriaków także sobie skutecznie zrazili.

rED
niedziela, 23 czerwca 2019, 12:06

A jak Turki postępują z USA? Wg mnie są na dobrej drodze by sobie z USA zrobić wrogów. To nam radzisz?

Don Marzzoni
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 15:06

Tak, ale z przyczyn politycznych staja sie niewygodni dla usa.

tak myślę
niedziela, 23 czerwca 2019, 19:19

Chcesz kupić przyjaźń Amerykanów uległością? Dziękuję za taką "przyjaźń" Turcja myśli o sobie i swoich interesach jak Amerykanie, dlatego jest coraz silniejsza. Tak myślą też inni. Niebawem powstanie imperium osmańskie.

Marek
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 13:33

A skutek tego myślenia o sobie jest taki, że produkcja Altaya, na którego wyłożyli mnóstwo kasy stoi w miejscu, bo zrazili sobie Europejczyków i dlatego nie dostali silników, na które liczyli. Teraz zrazili sobie Amerykanów, więc pewnie z Zachodu na czołgowe silniki nie będą już mogli liczyć wcale. Z Ukrainy pewnie także nie dostaną, bo ona chce do NATO, więc zrobi to, o co poprosi Wuj Sam. Chce do UE, więc zrobi także to, o co poproszą ją Niemcy.

tak myślę
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 18:22

Turcja zakupi choćby w Chinach, a później opracuje swoje.

Davien
środa, 26 czerwca 2019, 03:53

A od kiedy to Chiny produkuja silniki do zachodnich czołgów??

Koba
sobota, 22 czerwca 2019, 12:46

No tak, w Polsce. Ale w których polskich zakładach mogłyby być produkowane komponenty do F-35? Lockheed Martin Mielec, Leonardo Świdnik czy może EADS PZL-Warszawa Okęcie (Airbus), Pratt&Whitney Kalisz, Pratt&Whitney Rzeszów, czy pominąłem jakiś POLSKI lotniczy zakład produkcyjny?

hkjhljkgljkh
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 14:34

Jest jeszcze MetalMaster, która być moze będzie firmą lotniczą jak uda jej się zbudować Flarisa, a podobno są na dobrej drodze.

Esteban
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 12:53

Jest jeszcze przemysł produkujący maszyny górnicze na Górnym Śląsku i Zagłębiu Dąbrowskim. Jest sporo zakładów, które mogą się przebranżowić. Są takie miejsca, gdzie jest blisko do autostrady i dróg ekspresowych, jest bocznica kolejowa, sporo terenu i linie wysokiego napięcia oraz przemysłowe magistrale z wodą dociągnięte - aż się prosi, żeby tam robić coś bardziej ambitnego niż rozlewanie piwa i prefabrykaty domów, czy hurtownie stali. A do tego w pobliżu przez lata były szkoły zawodowe, które nakształciły automatyków, elektryków, informatyków i innych. Zachód jak dotąd się po tych ludzi nie schylił i robią za kierowców, kafelkarzy, czy kucharzy. Jest jak widać jeszcze miejsce na produkcję w Polsce.

Luk
niedziela, 23 czerwca 2019, 14:46

W pratt&whitney już od dawna kręcą się części do f3

niedziela, 23 czerwca 2019, 02:37

WSK PZL Kalisz, ten zakład został pominięty, jedyny polski pozostający w rękach PGZ.

say69mat
niedziela, 23 czerwca 2019, 01:10

Przecież nie tylko zakłady lotnicze kooperują przy produkcji F35. Istnieje całe zaplecze branży IT zaangażowane w prace nad projektem. I to może być szansa na współpracę dla firm IT w Polsce, o ile??? O ile MON nie zastosuje znanej i sprawdzonej w praktyce opcji biurokracja z sufitu, skutkującej kompletną anihilacją jakiegokolwiek projektu współpracy gospodarczej przy produkcji samolotu F35. Przecież wszelkie międzynarodowe projekty przemysłu obronnego organizowane pod auspicjami NATO nie były przedmiotem zainteresowania urzędników resortu ON.

Opel
sobota, 22 czerwca 2019, 18:57

Tak. Mamy jeszcze Biedronki i Castoramy. Jak znam nasze firmy to zaraz powstanie 29 pseudo firemek utworzonych celem przytulenia odpowiedniej kasy. Taka 3 osobowa firma mająca wielkie biuro w 25 m piwnicy na Ursynowie przytuli kasę a centoplat wyklepie Pan Janek w garażu zatrudniony na umowę zlecenie za 1500pln. Interes będzie się kręcił do pierwszej katastrofy tak jak to było z wyklepaniem chalupniczym części do fotela w Mig29. Polak potrafi. Cwaniaków całą masa.

SOWA
sobota, 22 czerwca 2019, 18:22

To zostaje nam Ursus, Autosan i Bumar który nie potrafi zaspawać podwozia?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama