Infrastruktura na wschodzie to priorytet. Szef Inspektoratu Wsparcia dla Defence24.pl o zapleczu dla 18 Dywizji, rozbudowie poligonów i Centrum Szkolenia Bojowego

26 sierpnia 2019, 14:33
Gen. Ryczkowski
Fot. M. Rachwalska/Defence24.pl

Formowanie 18 Dywizji, wiąże się z przebudową infrastrukturalną ściany wschodniej, prawej strony Wisły. To wyzwanie które teraz realizujemy, dotyczy ono nie tylko infrastruktury, ale całego systemu wsparcia. (...) Poligon w Nowej Dębie zostanie rozszerzony do ok. 30 tysięcy hektarów - podkreśla w rozmowie z Defence24.pl gen. bryg. Dariusz Ryczkowski, Szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. Generał objął obowiązki na stanowisku Szefa Inspektoratu Wsparcia na początku lipca br., a wcześniej był dyrektorem Departamentu Infrastruktury MON oraz szefem Oddziału Infrastruktury w Inspektoracie Wsparcia. W wywiadzie mówi o wyzwaniach, jakie wiążą się z odtwarzaniem potencjału na prawej stronie Wisły, przygotowaniem infrastruktury przeznaczonej dla Wojska Polskiego i jednostek sojuszniczych, a także zaplecza niezbędnego do eksploatacji nowo wprowadzanego sprzętu wojskowego. Porusza także kwestie współpracy Sił Zbrojnych z innymi komórkami administracji rządowej, w tym w zakresie mobilności.

Jędrzej Graf: W czerwcu br. prezydenci Polski i USA podpisali porozumienie dotyczące zwiększenia obecności wojsk Stanów Zjednoczonych na terenie Polski, zakładające rozmieszczenie na terytorium naszego kraju dodatkowych jednostek oraz żołnierzy oraz zmianę charakteru zaangażowania USA na bardziej długofalowy. Wzmacniana jest też obecność jednostek NATO. Wszystko to wiąże się z koniecznością rozbudowy systemu logistycznego, infrastruktury. Co Pan Generał może powiedzieć o największych wyzwaniach stojących przed Inspektoratem, właśnie z punktu widzenia współpracy z sojusznikami, rozwojem infrastruktury na terytorium kraju? Pytam również w kontekście Pana wcześniejszych doświadczeń, m.in. jako dyrektora Departamentu Infrastruktury MON.

Gen. bryg. Dariusz Ryczkowski, Szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych: Problem jest bardzo złożony. Infrastruktura jest czynnikiem kluczowym, który niewątpliwie spowodował wiele różnych zmian, zarówno na poziomie Ministerstwa Obrony Narodowej jak i Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej. Dlatego infrastruktura to czynnik, który skanalizował wiele procesów, ale to tylko jeden z elementów systemu.

Zajmowałem się infrastrukturą w zasadzie przez cały okres służby wojskowej, co pozwoliło mi na uzyskanie dużego doświadczenia w tym zakresie. Dlatego mogę z całą stanowczością powiedzieć, że nie da się wyobrazić nowoczesnego systemu walki bez adekwatnej infrastruktury. To konieczność, baza niezbędna do tego, aby taki system walki funkcjonował.

Również jego poszczególne elementy, typy uzbrojenia, takie jak np. system F-35, F-16 czy też Centrum Szkolenia Bojowego, będą wymagać odpowiedniej infrastruktury. Mogę z przekonaniem powiedzieć, że będzie ona skokiem technologicznym dla całych Sił Zbrojnych. 

Czy rozbudowa infrastruktury na potrzeby zwiększonej obecności sojuszniczej to wyzwanie podobne do tego, z jakim zmagano się przy wprowadzaniu F-16?

Gdy wdrażaliśmy wiele lat temu system F-16, spowodowało to zupełne przewartościowanie myślenia o szkoleniu i cyklu życia sprzętu w Siłach Zbrojnych RP. Tak samo jest teraz. Dziś kluczowym czynnikiem jest zwiększona obecność wysoce zaawansowanych technologicznie sił sojuszniczych, zarówno należących do wojsk USA, jak i NATO.

Przypomnę, że mamy dwie formy obecności. Pierwszą są działania amerykańskie, brygad ABCT, wspieranych przez inne jednostki wojsk lądowych Stanów Zjednoczonych, ale i pozostałych rodzajów sił zbrojnych USA, na przykład lotniczego detachmentu. Mamy również wysuniętą obecność NATO, eFP. To jest szansa, aby zwiększyć współpracę z sojusznikami, ale też łączyć poszczególne elementy. Infrastruktura jest tutaj wspólnym mianownikiem, bo będą z niej korzystać zarówno Wojsko Polskie jak i sojusznicy. Musi ona być budowana według jednolitych, wysokich standardów. 

Żadna jednostka, ani należąca do wojsk operacyjnych, ani do Wojsk Obrony Terytorialnej, nie będzie funkcjonować bez systemu wsparcia, a infrastruktura jest jedną z jego części.

Rozumiem, że przebudowa infrastruktury, szerzej – systemu wsparcia, dotyczyć będzie nie tylko elementów przeznaczonych dla wojsk sojuszniczych, ale całych Sił Zbrojnych RP.

Tak jak mówiłem, na początku trzeba było stworzyć warunki do funkcjonowania wojsk sojuszniczych na terenie Polski. Biorąc pod uwagę potrzeby obronne RP, jak i proces rozbudowy Sił Zbrojnych, należy też skokowo poprawić warunki funkcjonowania Wojska Polskiego. Musimy to zrobić szybko, ale nie może to nastąpić w oderwaniu od pozostałych elementów składowych wsparcia. Nic nie może pozostać z tyłu.

Dodam, że moje doświadczenie zawodowe jest ściśle związane z Inspektoratem Wsparcia. W latach 2010-2012 byłem szefem Oddziału Infrastruktury, miałem okazję obserwować proces wdrażania nowoczesnych rozwiązań, które obecnie funkcjonują. Oczywiście będziemy musieli je doskonalić, bo rozwój techniczny, organizacyjny odbywa się w sposób ciągły i jest częścią specyfiki sił zbrojnych. 

Dzisiaj Siły Zbrojne RP są zaopatrywane w zupełnie inny sposób niż te, które funkcjonowały przed 15 laty, dlatego też logistyka zorganizowana jest zupełnie inaczej. Podkreślam jednak, że mamy różne wyzwania strategiczne. Obecnie jesteśmy skupieni na obronie własnego terytorium, ale też na obronie kolektywnej, realizacji zadań w systemie połączonym, czyli w ramach operacji NATO.

image
Gen. Dariusz Ryczkowski. Fot. M. Rachwalska/Defence24.pl.

Tak jak Pan mówił na początku, infrastruktura to jeden z elementów systemu wsparcia. W dyskusji dużo mówi się o konieczności wzmocnienia, reformy systemu logistycznego. W czerwcu br. na Akademii Sztuki Wojennej zorganizowano konferencję „System Logistyczny Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej – Raport 2019”, w trakcie której zaprezentowano raport dotyczący reformy systemu logistycznego Wojska Polskiego. W rekomendacjach i wnioskach podkreśla się, że dziś otoczenie zmienia się bardzo szybko. Zwiększenie obecności wojsk sojuszniczych, a także podnoszenie liczebności Sił Zbrojnych RP, budowa WOT to elementy powodujące konieczność dostosowania struktur i funkcjonowania Inspektoratu Wsparcia, ale także służb podległych.

To jest grupa największych wyzwań, jakie stawia przede mną rzeczywistość. Wynikają one z priorytetów sformułowanych przez ministra obrony narodowej. Formowanie 18 Dywizji wiąże się z przebudową infrastrukturalną ściany wschodniej, prawej strony Wisły. To wyzwanie, które teraz realizujemy, dotyczy ono nie tylko infrastruktury, ale całego systemu wsparcia. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, w jaki sposób mamy przebudować system wsparcia, bazujący na Wojskowych Oddziałach Gospodarczych, Regionalnych Bazach Logistycznych, systemach zaopatrywania czasu pokoju i wojny.

Punktami wyjścia są wojenny system dowodzenia i plany użycia sił zbrojnych, które są i będą modyfikowane w związku ze zmianami środowiska bezpieczeństwa. Oczywiście, nie mogę tutaj mówić o szczegółach. Sztab Generalny Wojska Polskiego opracował projekt modelu Sił Zbrojnych w perspektywie do 2035 roku. Spodziewamy się jakie jednostki będą formowane w tej perspektywie. Moim zadaniem, jako Szefa Inspektoratu Wsparcia, jest przygotowanie odpowiedniego i skutecznego systemu wsparcia logistycznego dla tych jednostek.

Co jest Pana zdaniem najważniejszym elementem zmian?

Jeszcze w czasie przejęcia swoich obowiązków powiedziałem, że chciałem wyeliminować z naszej bieżącej działalności aplikacyjność, czyli – tłumacząc prostym językiem – zakładanie z góry, że brakujące elementy zostaną uzupełnione w trakcie zagrożenia. Nie możemy na samym początku zakładać, że czymś dysponujemy, jeżeli tego realnie nie mamy.

Posłużę się przykładem. Kilkanaście lat temu, jeszcze jako kapitan w batalionie budowy lotnisk meldując zamiar do wykonania pewnego zadania zgłosiłem brak określonych zasobów. Chodziło o różne materiały eksploatacyjne. Usłyszałem, że mam przyjąć aplikacyjnie, że one będą, ponieważ gospodarka narodowa nam to dostarczy. 

Dziś, jako doświadczony żołnierz uważam, że w planach powinniśmy uwzględniać to, czym realnie dysponujemy, bez aplikacyjności. Oczywiście, w czasie pełnoskalowego konfliktu walczy cały potencjał obronny kraju, na który składają się różne działy administracji rządowej. Każdy resort ma swoje zadania, z reguły koordynowane przez ministra obrony narodowej. Nie zmienia to faktu, że w planowaniu Sił Zbrojnych musimy brać pod uwagę w pierwszej kolejności te zasoby, które są do naszej dyspozycji, a dopiero w dalszej kolejności te, które mogą zostać uzupełnione w ramach mobilizacji gospodarki. 

W jaki sposób zmiana rozmieszczenia wojsk wpłynie na system logistyczny?

Musimy patrzeć globalnie na cały potencjał obronny. Prace nad przekształceniem i dostosowaniem zdolności logistycznych trwają. Kluczowe znaczenie będzie miało odpowiednie ukształtowanie struktur, podległych Inspektoratowi Wsparcia. Jestem przekonany, że podołamy temu zadaniu.

Przypomnę, że jako IWsp SZ jesteśmy instytucją dbającą o codzienne funkcjonowanie wojska. O to, by były wypłacane pensje, dostępne mundury. Do naszej dyspozycji jest 19 mld złotych, czyli niemal 40 proc. wartości całego budżetu resortu obrony narodowej. Jako Szefowi Inspektoratu Wsparcia podlega mi łącznie 35 tys. osób żołnierzy i pracowników wojska. 

Z pewnością Inspektorat Wsparcia to duża organizacja. Czy zatem dostosowanie jej do nowych zadań będzie wymagało zmian strukturalnych? W jakim kierunku mogą one iść, i w jaki sposób będą wprowadzane? 

Zadania, jakie stoją przed Inspektoratem, wynikają z priorytetów resortu obrony narodowej. Zwiększenie liczebności wojska to więcej infrastruktury koszarowej i tej przeznaczonej do szkoleń. Tak jak już mówiliśmy, istotne znaczenie z punktu widzenia Inspektoratu Wsparcia ma również obecność sojusznicza. Zgodnie z ostatnim porozumieniem prezydentów RP i USA musimy też rozwinąć pewne dodatkowe zdolności, aby zabezpieczyć funkcjonowanie wojsk amerykańskich, w sposób zgodny z obowiązującym porozumieniem SOFA wyznaczającym zasady stacjonowania tych sił.

Jeśli chodzi o struktury Inspektoratu, zmiany będą ewolucyjne. Na pewno musimy wzmocnić terenowe komórki związane z zabezpieczeniem bieżącego funkcjonowania wojsk, na przykład WOG. Na ścianie wschodniej, czy w miejscach stacjonowania jednostek amerykańskich, rozmieszczonych – przypomnijmy – na terytorium całego kraju. Do tego z pewnością niezbędne są dodatkowe zasoby – ludzkie, sprzętowe, organizacyjne. 

Drugi obszar, o którym musimy pamiętać, to właśnie infrastruktura. Potrzebna nie tylko dla wojsk sojuszniczych, czy rozbudowywanych jednostek Sił Zbrojnych RP, ale też dla nowo wprowadzanego sprzętu. Ten proces odbywa się stopniowo, ale oczekujemy że zostanie przyspieszony w następnych latach. Szacujemy, że zapotrzebowanie na inwestycje zwiększy się aż o 100 proc. Musimy pamiętać, że bez całego systemu wsparcia logistycznego, w tym adekwatnej infrastruktury, żaden współczesny system uzbrojenia nie będzie działał skutecznie.

Zamierzają Państwo wprowadzać nowe narzędzia, aby realizować inwestycje?

Starymi narzędziami nie osiągniemy założonych celów, musimy poszukać nowych rozwiązań. Popatrzeć na rozwiązania, realizowane w sektorze cywilnym w Polsce, na przykład w ramach projektów unijnych, ale też na całym świecie. Musimy stworzyć mechanizmy implementacji dużych projektów o charakterze budownictwa przemysłowego, bo tak naprawdę o tym mówimy.

To często projekty bardzo zaawansowane technologicznie, zapewniające dostęp do informacji niejawnych o wysokiej klauzuli. Są one po pierwsze są dosyć drogie, po drugie bardzo skomplikowane, po trzecie pracochłonne. Musimy to bardzo szybko wdrożyć.

Mamy więc zmiany systemu ogólnologistycznego, włączenie zwiększonych potrzeb na ścianie wschodniej w system zabezpieczenia logistycznego, nowe wyzwania związane ze zmianami struktur wojsk i obecnością sił sojuszniczych. Wreszcie - nowe podejście do implementacji zadań infrastrukturalnych. To jest jeden z najważniejszych priorytetów, bez którego innych nie da się w pełni wdrożyć. 

Wprowadzenie tych standardów cywilnych, o których mówił Pan generał, brzmi trochę jak pewna rewolucja.

Podkreślam, że nie chodzi tutaj o zmiany standardów budowy budynków, gdyż one już dziś w Wojsku Polskim są na bardzo wysokim poziomie. Natomiast będzie to pewna rewolucja, jeśli chodzi o tempo planowania, narzędzia wykonawcze, czy te służące do projektowania. Paradoksalnie to, że jest duży wolumen zamówień na cywilnym rynku, nieco zmniejsza naszą elastyczność.

Dzisiaj mamy na rynku budownictwa w Polsce olbrzymie pieniądze unijne, które spowodowały w ciągu ostatnich 18 miesięcy podwyżkę cen o 30%. To jest dla nas wyzwanie. 

Musimy w większym stopniu wykorzystywać dostępne dane, na przykład o cenach materiałów budowlanych w Unii Europejskiej, tak by móc elastycznie zarządzać naszymi zasobami i szybko realizować inwestycje. Oprócz tego, szczególne znaczenie ma standaryzacja. Chcemy wdrożyć pewne narzędzia software’owe, podobne jak w wojskach sojuszniczych, po to by stosować jednolite projekty. Tak, by na przykład koszary takich samych jednostek były budowane w taki sam sposób. 

Minister Mariusz Błaszczak podpisuje umowę na modyfikację czołgów T-72. Fot. Mirosław Mróz / Defence24.pl.
Minister Mariusz Błaszczak podpisuje umowę na modyfikację czołgów T-72. Fot. Mirosław Mróz/Defence24.pl.

Chciałbym przejść do kwestii związanych z wsparciem sprzętu wojskowego. Na wyposażeniu Sił Zbrojnych RP mamy sprzęt nowoczesny, jak choćby F-16, które Pan wdrażał, ale i wyposażenie pochodzenia posowieckiego. Wiemy, że w zakresie utrzymania w służbie te elementy znacząco się od siebie różnią, ale wszystkie one wymagają dużych nakładów. Niedawno zawarto umowę na remonty czołgów T-72 z modyfikacją. Czy Pana zdaniem warto inwestować tak znaczne środki, 1,75 mld zł w ten sprzęt? W jaki sposób przebiegały negocjacje i na czym polegał udział komórek podległych Inspektoratowi Wsparcia?  

Zacznę od tego, że umowa była negocjowana przez zespół, w pracach którego uczestniczyli zarówno przedstawiciele Zamawiającego, czyli 1 Regionalnej Bazy Logistycznej, gestora, czyli Zarządu Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych Inspektoratu Wojsk Lądowych DG RSZ jak i wykonawców, czyli Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy, czy PGZ. Negocjacje, w trakcie których określa się zakres rzeczowy i finansowy to zawsze pewien proces, w którym dochodzi do porównania stanowisk. W każdym przypadku staramy się prowadzić je w sposób profesjonalny, i tak też było w wypadku umowy na remonty i modyfikację czołgów.

Jeżeli chodzi o koncepcję samej modyfikacji, została ona określona w Planie Modernizacji Technicznej, nie chciałbym komentować szczegółów, zwrócę jednak uwagę na jedną kwestię. 

Dziś planujemy zwiększanie obecności wojska na wschodzie kraju, co jest odpowiedzią na zmiany w środowisku bezpieczeństwa. Nawet, gdybyśmy dziś podjęli decyzję o wprowadzeniu nowego sprzętu i uzbrojenia, to trzeba go nie tylko wyprodukować i dostarczyć, ale też zbudować cały system wsparcia, infrastrukturę, wreszcie – o czym często się zapomina – wyszkolić żołnierzy. To proces, który trwa minimum 4-5 lat, a w wielu wypadkach dłużej, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę koszty wprowadzania nowego sprzętu. Te z założenia są dość wysokie i muszą być rozłożone w czasie. Utrzymanie w eksploatacji istniejących czołgów pozwoli nam podtrzymać i rozwinąć potencjał, który mamy dziś w Siłach Zbrojnych, tak aby był on realnie przygotowany na wprowadzenie nowego sprzętu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że umowa wieloletnia pozwoli utrzymać zdolności, które są w przemyśle i mogą być przydatne przy wdrażaniu nowego sprzętu, a w poprzednich latach nie do końca były wykorzystywane.

Chciałbym dopytać o jeden szczegół. Według dostępnych danych, na przykład rejestru ONZ, Polska dysponuje ponad 380 czołgami T-72. Czy wiadomo już, które z nich zostaną skierowane do modyfikacji? 

W momencie zawarcia umowy mamy już przygotowany wykaz czołgów, które mają przejść remonty z modyfikacją, włącznie np. z numerami tych wozów. 

Zawarty kontrakt daje nam pewną elastyczność. Jeżeli okazałoby się, że bardziej racjonalnie ekonomicznie byłoby przeprowadzenie prac na innych czołgach niż te, pierwotnie wytypowane do remontu z modyfikacją, będzie to możliwe. 

Przejdźmy do zdecydowanie nowszego, zachodniego sprzętu, obecnego w Siłach Powietrznych. Jeszcze przed objęciem stanowiska Dyrektora Departamentu Infrastruktury w MON, Pan Generał koordynował przygotowanie infrastruktury dla myśliwca F-16, a także samolotów Hercules. Dziś planuje się wprowadzenie myśliwca nowej generacji Harpia, skala tego programu będzie porównywalna z F-16, czy z projektem Wisła, tak pod kątem organizacyjnym i finansowym. Chciałbym zapytać, jakie są w tym kontekście doświadczenia z programu F-16 i jak powinniśmy je wykorzystać?

Pierwszym i podstawowym doświadczeniem z wdrażania systemu walki, jakim jest F-16 jest to, że musimy być przygotowani na pewien skok technologiczny i zmiany mentalności. Oczywiście jest też szereg bardziej szczegółowych wniosków.

Tworząc warunki do funkcjonowania F-35, trzeba pamiętać, że wyzwania infrastrukturalne są tylko częścią szerszego systemu, jaki powinien wspierać tę platformę podczas jej funkcjonowania w Polsce. Odwołam się tutaj do moich wcześniejszych doświadczeń, uzyskanych przy wdrażaniu wielozadaniowego samolotu F-16.

Wcześniej byliśmy na etapie używania posowieckich systemów uzbrojenia, które miały dosyć prostą konstrukcję i mogły być w miarę łatwo wspierane. Natomiast F-16 wprowadził nas na dużo wyższy pułap technologiczny. Żołnierze, zarówno piloci jak i obsługi naziemne, nagle „przeskoczyli” o kilka poziomów w górę. Najpierw przeszkolili się w USA w języku angielskim, a następnie zaczęli rozmawiać z naszymi partnerami o systemach IT. Wszyscy musieliśmy zmienić mentalność. 

W jaki sposób?

To jest zupełnie nowy system, gdyż F-16 jest obsługiwany „z poziomu laptopa”, z wykorzystaniem zaawansowanych narzędzi IT. Części składowe systemu logistycznego tego systemu bardzo się różnią od elementów systemów posowieckich. Ludzie, którzy zdobyli tę wiedzę i doświadczenie, zaczęli pracować w zupełnie innych standardach.

Gen. Dariusz Ryczkowski. Fot. M. Rachwalska/Defence24.pl.
Gen. Dariusz Ryczkowski. Fot. M. Rachwalska/Defence24.pl.

A Herculesy? To zachodnia konstrukcja, ale jednak dużo starsza.

Jeśli chodzi o Herculesy, to otrzymaliśmy ich mniej, wspomagał nas tutaj program FMS. Samoloty uzyskaliśmy za darmo, system obsługowy trzeba było zakupić, ale to i tak były niewielkie koszty w porównaniu z korzyściami, które uzyskaliśmy. Dzięki Herculesom utrzymaliśmy potężne zdolności na lotnisku w Powidzu. 

Dziś to największe typowo wojskowe lotnisko w Polsce, które jest swoistym hubem logistycznym zarówno dla naszej armii, jak i sojuszników. Zyskaliśmy możliwość obsługiwania zachodniej techniki, oswojenia się z inną kulturą eksploatacji. Podobne możliwości otrzymały Wojska Lądowe, jeśli chodzi o Leopardy. 

A jeśli chodzi o nowe projekty? F-35, ale też Centrum Szkolenia Bojowego w Wojskach Lądowych? 

W programie myśliwca nowej generacji musimy przygotować się na kolejną zmianę mentalności. Nie tylko wyposażone w niego jednostki, ale całe Siły Powietrzne, więcej – całe Siły Zbrojne muszą być gotowe do współpracy z nowym myśliwcem jako z systemem sieciocetrycznym. Ta platforma w czasie rzeczywistym przetwarza bardzo wielkie ilości danych. Teraz trzeba mieć urządzenia techniczne, implementowane w odpowiednie jednostki sił zbrojnych, czy to rozpoznawcze, czy logistyczne, dowodzenia i łączności, kryptografii. I to jest największe wyzwanie i przysłowiowy języczek u wagi w tym programie. To jest ta rewolucja, będzie to oznaczać wprowadzenie naszych sił zbrojnych do sieciocentrycznego pola walki.

Z mojego punktu widzenia, jako Szefa Inspektoratu Wsparcia, konieczne jest przygotowanie bardzo zaawansowanego aparatu logistycznego dla tego myśliwca. Wraz z F-35 najprawdopodobniej otrzymamy urządzenia, które pozwolą nam obsługiwać ten system na określonym poziomie. Konieczne będzie przeszkolenie obsług, a także przygotowanie infrastruktury. Hangarów, które będą w stanie przyjąć te urządzenia, doprowadzenia mediów. Bardzo istotne będą też akredytacje do przetwarzania informacji niejawnych na określonym poziomie.

Kwestia systemu wsparcia dla F-35 jest jednym z kluczowych elementów programu. Mogę powiedzieć, że Inspektorat Wsparcia, jak i całe Wojsko Polskie, już przygotowują się do przyjęcia tego sprzętu, tak aby odpowiedni system był gotowy w momencie rozpoczęcia dostaw. Podkreślam, że budowa odpowiedniego potencjału to konieczność. Bez nowoczesnego wsparcia nie ma nowoczesnego uzbrojenia, szczególnie w wypadku tak rozwiniętych systemów jak F-35.

Czy biorąc pod uwagę plany związane z posiadaniem floty F-35, potrzebujemy dodatkowych lotnisk czy będziemy modernizowali obecne? 

W chwili obecnej będziemy skupiali się na modernizacji istniejących lotnisk, nie ma potrzeby budowy nowych od podstaw przy tej liczbie samolotów. Oczywiście, przywracamy lotnisko w Nowym Mieście nad Pilicą, funkcjonują tam elementy szkoły dęblińskiej, a także te z lotnictwa cywilnego. Planujemy natomiast szereg projektów rozbudowy i modernizacji istniejących lotnisk.

Czy zatem F-35 zostaną skierowane do Krzesin lub Łasku?

Decyzja w tym zakresie nie leży w gestii Szefa Inspektoratu Wsparcia. Wstępna analiza, tego co musimy zaimplementować z F-35 mówi, że są to dwa różne systemy. F-16 są operacyjne, wykonują zadania, mają rozwinięte systemy: obsługowy, przechowywania i szkolenia w Krzesinach i Łasku i prowadzą stamtąd operacje.

Decyzja o lokalizacji pierwszego lotniska dla F-35 niedługo zapadnie. Po jej zatwierdzeniu będziemy podejmować działania, aby zbudować skuteczny system logistyczny dla tej platformy, zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Obrony Narodowej i przełożonych z Sił Zbrojnych.

image
F-16 od niedawna znów pełnią dyżur bojowy w bazie w Łasku. Fot. MON/CC BY 3.0.

Współpraca ze Stanami Zjednoczonymi to też projekty przeznaczone dla Wojsk Lądowych, między innymi Centrum Szkolenia Bojowego w Drawsku Pomorskim, i magazyny w Powidzu. Chciałbym zapytać o podział odpowiedzialności w tych projektach. Czy będziemy je budować samodzielnie, czy udział wykonawczy będą mieli Amerykanie? 

Jeśli chodzi o zasady wykonawstwa, dwa projekty, o których Pan mówił, istotnie się od siebie różnią. Centrum Szkolenia Bojowego jest formalnie całkowicie polskim projektem. Strona amerykańska została zaproszona w roli eksperta, po to aby można je było zorganizować w sposób w pełni kompatybilny ze standardami Stanów Zjednoczonych.

Chcielibyśmy, żeby CTC było zorganizowane w ten sposób, żeby bez znaczenia było czy grupa bojowa polska czy amerykańska się na nim certyfikuje. Samo Centrum przyczyni się istotnych zmian w sposobie szkolenia jednostek Wojska Polskiego. Dzięki szerokiemu zastosowaniu systemów symulacyjnych w dużo większym stopniu niż dziś, możliwe będzie uzyskiwanie jednoznacznych, mierzalnych rezultatów szkolenia.

Natomiast budowane w Powidzu składy środków bojowych, Army Prepositioned Stock, to projekt w zasadzie całkowicie amerykański. Jego kształt został już w dużej mierze określony. Jest on finansowany za pośrednictwem NATO. Dodam, że koszt samej infrastruktury to w przeliczeniu prawie miliard złotych, bez uwzględnienia zgromadzonego tam sprzętu. Oczywiście od strony infrastrukturalnej i organizacyjnej wspieramy projekt budowy magazynów APS w Powidzu. Również Wojsko Polskie ma w planach tworzenie w tej lokalizacji dodatkowej infrastruktury, ale na razie jest za wcześnie, aby o nich mówić. 

Wzmocnienie wschodniej flanki to również konieczność dostosowania infrastruktury, także tej cywilnej. Fot. 1st Lt. Adrian Dilley/US Army.
Wzmocnienie wschodniej flanki to również konieczność dostosowania infrastruktury, także tej cywilnej. Fot. 1st Lt. Adrian Dilley/US Army.

A gdzie w takim razie koncentrują się najważniejsze przedsięwzięcia, realizowane przez Inspektorat Wsparcia?  

Prowadzimy programy budowy, zwiększania i odtwarzania potencjału na terenie całego kraju. Z perspektywy Sił Zbrojnych RP chyba największe znaczenie ma jednak działalność na prawym brzegu Wisły, bo tam jest zwiększana obecność jednostek, których funkcjonowanie trzeba wesprzeć i zabezpieczyć. Przypomnę, że niezależnie od szeregu zadań, jakie Inspektorat realizuje w czasie pokoju, najważniejsze zadania podległej mi instytucji to właśnie zadania wojenne. W sytuacji zagrożenia Inspektorat Wsparcia będzie zobowiązany do zapewnienia wojskom operacyjnym, a także Wojskom Obrony Terytorialnej, warunków do skutecznego prowadzenia działań obronnych. 

Panie Generale, a co z rozbudową poligonów?

Rozbudowujemy posiadaną bazę, w odpowiedzi na zmieniające się potrzeby Wojska Polskiego i uwarunkowania bezpieczeństwa. Poligon w Nowej Dębie zostanie rozszerzony do łącznie ok. 30 tysięcy hektarów. Dzięki temu powiększone zostaną możliwości prowadzenia strzelań artyleryjskich i innych ćwiczeń.

Inwestujemy również w ośrodek szkoleniowy w Bemowie Piskim, gdzie intensywnie ćwiczą zarówno wojska własne, jak i sojusznicze. Powstaje tam nowoczesna infrastruktura. Wszystko to pozwala na dostosowanie poligonów do wyzwań rozwoju Sił Zbrojnych. 

Jednym z obszarów współpracy gospodarki narodowej i Sił Zbrojnych jest mobilność wojskowa, wiemy że sprawność przerzutu odgrywa dużą rolę w czasie pokoju, ale i w trakcie wojny. Ta kwestia jest zauważana szczególnie w kontekście obecności sojuszniczej, dużych ćwiczeń jak Anakonda, Dragon, a Inspektorat nadzoruje Szefostwo Transportu i Ruchu Wojsk. Jak Pan ocenia obecny potencjał w tym zakresie? Czy widzi Pan potrzebę zacieśnienia współpracy z podmiotami cywilnymi, nie tylko jeśli chodzi o transport lądowy, drogowy czy kolejowy, ale też wodny – śródlądowy i morski? Tak, aby móc przyjmować na terytorium Polski duże zgrupowania wojsk. 

Mówiłem już, że wszystkie działy administracji publicznej mają swój udział w planowaniu obronnym. Dotyczy to także komórek odpowiedzialnych za transport, infrastrukturę transportową. Musimy pracować nad tym, aby dla wszystkich było jasne, jakie zadania mają wykonywać w sytuacji zagrożenia oraz nad tym, aby do wykonywania tych zadań były dostępne odpowiednie zasoby. 

Jeśli chodzi o transport, kluczowe znaczenie ma dla nas komunikacja drogowa, kolejowa, oraz portowa – zarówno lotnicza, jak i morska, nie zajmujemy się transportem śródlądowym. Bez odpowiednich rozwiązań, często wykraczających poza zakres samej infrastruktury, nie da się uzyskać szybkości manewru. W zakresie komunikacji drogowej i kolejowej, ściśle współpracujemy z Ministerstwem Infrastruktury, mamy tam kilka różnych płaszczyzn wymiany informacji. Wydajemy wytyczne, co do nośności dróg i linii kolejowej, wyznaczamy obiekty i drogi o znaczeniu obronnym, uwzględniając różne warianty planów obrony państwa. Nie muszę dodawać, że same plany obronne są dokumentami niejawnymi i nie mogą być publicznie omawiane. 

Jak ocenia Pan przygotowanie Sił Zbrojnych do koordynowania przerzutu wojsk?

Wspomniane Szefostwo Transportu i Ruchu Wojsk jest coraz lepiej przygotowane, po doświadczeniach zebranych w pierwszych latach wzmocnionej obecności amerykańskiej w Polsce. Wyciągnęliśmy wnioski, a tam gdzie to jest potrzebne dostosowujemy nasze struktury. Kolejne doświadczenia zyskamy zapewne po kolejnych ćwiczeniach.

Jeżeli mówimy o cywilnej infrastrukturze lotniskowej, trudno nie pytać o Centralny Port Komunikacyjny. W dyskusji publicznej często podnosi się wątek znaczenia militarnego tej inwestycji. Na ile czynniki militarne, związane z obronnością są brane pod uwagę?

Na początku chciałbym zapewnić, że jesteśmy w ciągłym kontakcie z Ministerstwem Infrastruktury i z Panem Ministrem Mikołajem Wildem, który odpowiada za budowę CPK. Prace są więc koordynowane. Wiemy, w jaki sposób budowa Portu wpłynie na nasze potrzeby, struktury, procedury i możliwości wykonywania zadań w systemie obrony państwa.

Mówi się, że CPK zwiększy możliwość przyjmowania sojuszniczych sił wsparcia.

Musimy pamiętać, że zwiększona obecność sojusznicza, to nie tylko te jednostki, które są tutaj na miejscu, ale cały ich system wsparcia i zabezpieczenia. Oczywiście jego elementy zostaną rozwinięte tutaj na miejscu. W sytuacji zagrożenia jednostki USA czy NATO będą jednak wymagały dowozu zaopatrzenia, środków bojowych, często specyficznych dla danych typów sprzętu czy rodzajów broni i innych od tych używanych na co dzień w Wojsku Polskim. 

Transport takiego zaopatrzenia powinien odbywać się również drogą powietrzną, i to w taki sposób, aby zapewnić zdolność do użycia sprzętu od w zasadzie od razu po przemieszczeniu go na teatr działań. W tym kontekście analizujemy potencjał różnych elementów infrastruktury, wojskowych i cywilnych, nie tylko lotnisk. W Inspektoracie Wsparcia dbamy o to, by mieć odpowiednie zdolności, wyrażone parametrami logistycznymi.

Chciałbym na moment wrócić do kwestii systemu logistycznego dla Wojsk Lądowych. W poszczególnych dywizjach na nowo formowane są pułki logistyczne. Jak Pan ocenia tą zmianę i czym jest ona spowodowana? Na jakich zasadach będą funkcjonować te jednostki? 

Zmiany w systemie logistycznego zaopatrzenia Wojsk Lądowych wynikają z wniosków z niedawnych ćwiczeń.

W pewnym uproszczeniu mogę powiedzieć, że pułki logistyczne będą narzędziami dowódców, służącymi do zaopatrywania bezpośrednio podlegających im wojsk. Inne jednostki, podlegające bezpośrednio Inspektoratowi Wsparcia, na przykład brygady logistyczne, będą odpowiedzialne za uprzednie przygotowanie zaopatrzenia dla całego systemu wsparcia, z którego będą korzystać m.in. dywizyjne jednostki logistyczne.

Inspektoratowi Wsparcia podlega obecnie co najmniej kilkadziesiąt jednostek, Regionalne Zarządy Infrastruktury, Regionalne Bazy Logistyczne, Wojskowe Oddziały Gospodarcze. Obserwator z zewnątrz może odnieść wrażenie, że struktura jest mocno rozproszona. Czy Pana zdaniem jest konieczność centralizacji pewnych procesów w ramach IW? 

To zależy, o których zadaniach mówimy. Jeżeli chodzi o programy infrastrukturalne, będziemy dążyć do pewnej centralizacji. Chcemy znaleźć narzędzia standaryzacyjne, ale też realizować zadania kompleksowo, w ramach projektów o dużej wartości, bez rozdrabniania ich na malutkie zadania kilkunastu inwestorów wojskowych.

Natomiast nie chciałbym, by centralizować system przechowywania zapasów, bo one muszą być w pewien sposób rozłożone po kraju. Mamy cztery Regionalne Bazy Logistyczne, podlegają im Wojskowe Oddziały Gospodarcze, które są za to odpowiedzialne. To wystarczający poziom centralizacji i rozproszenia.

Regionalne Bazy Logistyczne często realizują zakupy, materiałów eksploatacyjnych, usług, ale też np. pojazdów.

Moim zdaniem Regionalne Bazy Logistyczne powinny skupić się na zadaniach związanych z przechowywaniem zapasów, systemem mobilizacyjnym. To bardzo duży i ważny obszar odpowiedzialności, o którym jednak – ze zrozumiałych względów – nie możemy szerzej mówić.

Być może warto rozważyć pewną centralizację niektórych zakupów czy usług, tak żeby odciążyć RBLog. od wykonywania tego typu zadań, zwiększyć zakres stosowania narzędzi elektronicznych. Podkreślam jednak, że to musi być ewolucyjny proces i na pewno nie odbędzie się on z dnia na dzień.

Na koniec chciałbym zapytać o wojskową służbę zdrowia, również podległą Inspektoratowi Wsparcia. Ma ona bardzo duży potencjał, i jednocześnie różne zadania. W jakim kierunku powinny iść zmiany w służbie zdrowia?

To jeden z ważnych podsystemów. Nie ukrywam, że to trudna kwestia, bo wojskowa służba zdrowia ma bardzo szerokie zadania. Z jednej strony, musimy dbać o potencjał przygotowywany na wypadek wojny. Podstawowym zadaniem jest zawsze zabezpieczenie zaplecza medycznego dla walczących wojsk i poszkodowanych cywilów. 

Zdolności przygotowywane na wypadek zagrożenia muszą być budowane we współpracy z Ministerstwem Zdrowia, w oparciu o szpitale wojskowe i cywilne, a także przychodnie, instytuty naukowe. To również pewien zasób środków materiałowych, które trzeba kupować i utrzymywać. 

Z drugiej strony, wojskowa medycyna to również część naukowa, która ma swój ogromny wkład w zakresie rozwoju wiedzy  i technologii w naszym kraju. Ona w dużej mierze znajduje się poza zakresem odpowiedzialności Inspektoratu Wsparcia. Nie zmienia to faktu, że to bardzo duży potencjał, który trzeba rozwijać z korzyścią zarówno dla wojska, jak i ludności cywilnej czy gospodarki. Nie wolno go zaprzepaścić. Wojskowa służba zdrowia musi być rozwijana. 

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
Tweets Defence24