Reklama

Herculesy dla Polski. Pilnie potrzebne, ale jakie? [ANALIZA]

20 lutego 2019, 16:29
C-130H AIR National Guard NP2000 (1)
Zmodernizowany C-130H Hercules należący do Wyoming Air National Guard’s 153rd Airlift Wing. Maszyna wyposażona jest w nowe silniki Rolls-Royce i ośmiołopatowe śmigła. Fot. US Air National Guard

Podczas uroczystego podpisania umowy dotyczące systemu HIMARS prezydent Duda zapowiedział kolejne zakupy sprzętu. - Myślę o śmigłowcach, myślę o kolejnych samolotach – i myśliwskich, i transportowych – powiedział, wywołując falę spekulacji. Okoliczności tej deklaracji jasno wskazują, że chodzi o maszyny produkcji amerykańskiej. Nie jest też tajemnicą, że wykorzystywane przez polskie lotnictwo pięć samolotów C-130E Hercules jest bardzo intensywnie eksploatowanych a ich resurs może się wyczerpać w ciągu 3 do 5 lat.

Na wyposażeniu 33. Bazy Lotnictwa Transportowego z Powidza znajduje się obecnie 5 średnich samolotów transportowych C-130E Hercules, które trafiły tam z USA w ramach programu FMF (Foreign Military Financing) a pochodziły zapasów US Air Force. Samoloty zostały przed dostawą zmodernizowane, co wraz z programem szkoleniowym i serwisem przez pierwszy rok eksploatacji zostało sfinansowane bezzwrotną pożyczką wysokości 98,4 mln dolarów z funduszu FMF. 24 marca 2019 roku minie 10 lat od kiedy pierwszy C-130E Hercules został dostarczony do Polski. Ostatnia maszyna trafiła do 33. Bazy Lotnictwa Transportowego trzy lata później, w sierpniu 2012 roku.

Po raz pierwszy polski C-130E został wykorzystany do misji zagranicznejw grudniu 2010, transportując pomoc humanitarną do dotkniętej powodzią Albanii. Przez dekadę służby samoloty tego typu były intensywnie wykorzystywane, wspierając zarówno misje zagraniczne, jak też relokacje polskich sił zbrojnych np. na ćwiczenia międzynarodowe w ramach NATO, gdzie często pozostające w cieniu Herculesy leciały wraz z myśliwcami F-16 Jastrząb. Wielokrotnie też transportowały polskich żołnierzy lub VIP-ów w rejony objęte wojną, takie jak Irak czy Afganistan. W okresie od lutego do kwietnia 2014 roku polskie maszyny poleciały do Republiki Środkowoafrykańskiej, gdzie wspierały armię francuską. Ze względu na zagrożenie w RŚA, samoloty operowały z bazy lotniczej w Orleania, regularnie przerzucając ładunki na odległość ponad 10 tys. km. C-130E Hercules poleciały również wraz z F-16 do Kuwejtu, skąd polskie myśliwce prowadziły operację przeciw ISIS.

image
Polski C-130E Hercules lądujący w 33. BLTr. Fot. US Air Force

Życie długie i intensywne

Pomimo tego, że polskie Herculesy zostały wyremontowane i zmodyfikowane przed dostawa, nie należy zapominać, że C-130E pozostają w służbie od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Polskie maszyny zostały zmodernizowane, m. in. poprzez przebudowę centropłatu, modernizację awioniki i instalację systemów samoobrony. Same płatowce pochodzą jednak z początku lat 70. XX wieku. W momencie dostawy, mimo modernizacji, nie reprezentowały najnowszego, ani nawet aktualnego standardu, gdyż USAF już od 1974 roku wprowadziły nowszy model C-130H. Od 1996 roku wchodzi natomiast do służby wersja C-130J Super Hercules, nowocześniejsza, ucyfrowienia i o znacznie lepszych osiągach. Tymczasem niektóre z komponentów i części polskich Herculesów powstały w czasie wojny w Wietnamie.

Pierwotnie czas eksploatacji pięciu polskich C-130E planowano na około 20 lat, jednak intensywne wykorzystywanie ich w wielu zadaniach, do których nie nadawały się mniejsze maszyny, jak również ogólnie niewystarczająca liczba samolotów transportowych tej klasy. Szczególnie mocno na kondycji tej niewielkiej floty odbiło się wspieranie misji w Afganistanie, które wiązało się z długotrwałymi lotami i częstymi lądowaniami w trudnych warunkach (po awaryjnym lądowaniu w Mazar-i-Szarif w lutym 2010 roku jedną maszynę trzeba było skreślić ze stanu). Dlatego szacuje się, że realnie polskie Herculesy powinny, ze względu na zużycie, zostać wycofane ze służby nie później niż za 5 lat. Część ekspertów uważa, że nie pozostało im więcej niż 2-3 lata.

Niestety ze względu na to, że Siły Powietrzne RP nie udzielają informacji na temat resursów eksploatowanych maszyn, trudno jest jednoznacznie zweryfikować tego typu oceny. Podobnie jak oficjalnie brak jest dotąd potwierdzenia informacji, że od pewnego czasu prowadzone są w USA rozmowy na temat pozyskania maszyn transportowych. Pewnym sygnałem jest natomiast przytoczone na początku tego tekstu wystąpienie prezydenta Dudy, który zasugerował iż „myśli o kolejnych samolotach, i myśliwskich, i transportowych”.

Amerykańskie C-130J Super Hercules regularnie goszczą w Powidzu. Fot. USAF
Amerykańskie C-130J Super Hercules regularnie goszczą w Powidzu. Fot. USAF

Super Hercules czy tylko Hercules

Naturalnym i logicznym sukcesorem dla samolotów C-130E są produkowane obecnie samoloty C-130J Super Hercules lub ich wydłużona o 4,6 metra wersja C-130J-30. Są to maszyny znacznie nowocześniejsze, dysponujące o ponad 40% większym zasięgiem i przeszło 20% wyższą prędkością przelotową. Zależnie od wersji istotnie większa jest też ładowność i wymiary kabiny ładunkowej, a nowoczesna, cyfrowa awionika pozwoliła zredukować załogę z 5 do 3 osób. Oczywiście ma to swoją cenę, która w przypadku C-130J jest o ponad połowę wyższa, niż dla C-130H. Prawdopodobnie to jest jednym z głównych powodów, dla których, zgodnie z nieoficjalnymi informacjami, Polska prowadzi z USA rozmowy o pozyskaniu starszej wersji samolotu.

Oczywiście samoloty C-130H Hercules również stanowiłyby znaczące wzmocnienie, a w dłuższej perspektywie zastępstwo dla posiadanych obecnie maszyn C-130E, jednak decyzja ta niesie pewne zagrożenia. Jeśli zdecydujemy się, podobnie jak poprzednio, na samoloty wycofane przez US Air Force, to będą to maszyny używane, o znacznie krótszym planowanym okresie życia i ustępujące rzecz jasna samolotom nowszej generacji. W przypadku takiego zakupu, należy przyjąć, że ich cykl życia będzie podobny jak obecnie używanych C-130E, czyli można go szacować na 10-15 lat. Oznacza to praktycznie już teraz potrzebę planowania kolejnego zakupu.

W obecnej chwili uzasadnieniem pozyskania takich używanych samolotów transportowych mogą być przede wszystkim ograniczone środki jakimi dysponuje obecnie MON, szczególnie w kontekście dużych zakupów o wyższym priorytecie, takich jak Homar, Wisła czy nadchodzące Kruk oraz Harpia. Poważnym argumentem byłoby szczególnie ponowne uzyskanie samolotów Hercules w ramach programu Foreign Military Financing, który często pozwala na pozyskanie przez amerykańskich sojuszników sprzętu nieco starszej generacji, ale przy minimalnym własnym nakładzie środków. To istotny argument za sprzętem ex-amerykańskim. Oczywiście, o ile będzie on odpowiadał naszym potrzebom.


Jeśli zdecydujemy się na zakup C-130H z amerykańskich zapasów warto, aby były to maszyny możliwie mało wyeksploatowane a przy tym odpowiednio unowocześnione i zmodyfikowane, aby nie tylko wydłużyć czas ich eksploatacji ale też podnieść jej ekonomię i osiągi samych maszyn.

image
C-130H Hercules wyposażony zarówno w silniki Rolls-Royce T-56 Serii 3,5 i ośmiołopatowe śmigła NP2000. Fot. UTC

Zmodernizowany C-130H, czyli taniej i lepiej?

Ciekawym przykładem bardzo udanej modyfikacji C-130H Hercules są maszyny wykorzystywane przez Air National Guard, która planuje modernizację ponad 130 samolotów tego typu. Część już została podniesiona do całkiem nowego standardu. Dotyczy to na przykład wyposażonych w płozy maszyn z  New York Air National Guard's 109th Airlift Wing, które wykorzystywane są w badaniach Antarktydy. Samoloty w 2008 roku otrzymały ośmiołopatowe śmigła NP2000 z automatycznym wyważeniem i elektronicznym systemem sterowania nastawą łopat, co obniżyło hałas, wibracje oraz zużycie paliwa. Jest to też najbardziej widoczna zmiana, gdyż trudno pomylić ośmiołopatowe śmigło ze starym, czerołopatowym. Takie same śmigła wprowadziła US Navy na pokładowych maszynach wczesnego ostrzegania E-2 Hawkeye i transportowych C-2 Greyhound. W 2018 roku śmigła NP2000 zainstalowano również na używanych przez US Marines maszynach KC-130T. Zapewniają one 2-3% spadek zużycia paliwa, ale też skracają start C-130H o 150-300 metrów (zależnie od obciążenia i innych warunków) oraz dają minimalny wzrost pułapu i około 5% wzrost niezawodności.

Znacznie bardziej kosztowną zmiana jest zastosowanie nowych silników Rolls-Royce T-56 Serii 3.5, które zaczęto wprowadzać w 2016 roku na samolotach C-130H należących do Lotnictwa Gwardii Narodowej USA w ramach kontraktu o wartości 36 mln dolarów. Wcześniej silniki te pokazały duży wzrost możliwości i ekonomiczności eksploatacji na WP-3D „łowcy huraganów”, czyli specjalnej wersji samolotu P-3 Orion wykorzystywanej przez NOAA (ang. National Oceanic and Atmospheric Administration) do badania zjawisk atmosferycznych.

Nowe silniki dają C-130H zwiększają o 22% niezawodność samolotu, jednocześnie dając około 20% dodatkowego ciągu i 5% spadek zużycia paliwa. Są to parametry, które łącznie w znaczącym stopniu wpływają na koszty eksploatacji i gotowość operacyjną, co jest szczególnie istotne przy tak niewielkiej flocie maszyn jaką dysponuje Polska. Przy tym nie do przecenienia jest również niewielka ale istotna poprawa osiągów.

image
Zmodernizowana w programie C-130AMP kabina C-130H. Fot. Boeing 

Pierwszy samolot C-130H Hercules wyposażony zarówno w silniki Rolls-Royce T-56 Serii 3,5 jak i nowe, ośmiołopatowe śmigła NP2000 rozpoczął 9 stycznia 2018 roku służbę Wyoming Air National Guard's 153rd Airlift Wing. Do końca minionego roku ulepszono w ten sposób 8 z zakontraktowanych 12 maszyn należących do tej jednostki.  

Modyfikacje te można by połączyć z podniesieniem awioniki do standardu glass cockpit zbliżonego do maszyn C-130J, z 6 ekranami wielofunkcyjnymi i wyświetlaczami przeziernymi HUD. USAF od 2012 roku posiada pewną liczbę C-130H zmodyfikowanych w ten sposób w ramach C-130 Avionics Modernization Program (AMP). Samoloty posiadają zintegrowany komputer misji, system sterowania, łączności i nawigacji oraz układy niezbędne do działania w cywilnej przestrzeni powietrznej. Istotnie poprawia to możliwości pracy załogi i pozwala na rezygnację z nawigatora i mechanika pokładowego.

Alternatywa dla amerykańskich Herculesów

Oczywiście nawet głęboko zmodernizowane C-130H będą nadal maszynami o ograniczonym czasie eksploatacji, wynikającym chociażby z wieku i zużycia struktury płatowca mającego za sobą już kilka dekad. Poza tym USA nie jest jedynym krajem zainteresowanym zbyciem posiadanych Herculesów. Jeśli więc nie uda się uzyskać znaczącej redukcji kosztów, dzięki odpowiednim programom wsparcia sojuszniczego, być może lepiej byłoby zdecydować się na nowe, lub też używane samoloty C-130J Super Hercules, ewentualnie C-130J-30.

image
C-130H, Fot. US Air Force

Jest w Europie kilka krajów, na przykład Wielka Brytania, które zastępują Herculesy i Super Herculesy zamówionymi wcześniej Airbusami A400M Atlas, a więc maszynami o znacznie większej masie i możliwościach operacyjnych. Jest to możliwość pozyskania samolotów C-130J, a więc używanych ale nadal nowoczesnych. Alternatywą może być również wspomniany Airbus A400M Atlas. W ostatnich latach, ze względu na opóźnienia dostaw, poważną katastrofę jednego z egzemplarzy, ale też cięcie kosztów i rezygnację z części zamówień przez kraje zaangażowane w ten program, takie jak Wielka Brytania czy Niemcy, Airbus poszukuje nowych klientów. Nie da się wykluczyć, że A400M Atlas mógłby trafić do Polski za atrakcyjną cenę. Należy brać jednak pod uwagę, że jest to maszyna znacznie większa niż Hercules, o masie startowej niemal dwóch Super Herculesów. Jednocześnie jednak posiada on pewne przydatne możliwości, na przykład może służyć do tankowania w powietrzu, choć jedynie z miękkiego przewodu (jest to standard stosowany np. w śmigłowcach, czy samolotach Eurofighter ale nie w polskich F-16).

image
Hercules C Mk.5 (C-130J) w barwach Royal Air Force, fot. UK Ministry of Defence

Podsumowując, Polska potrzebuje w relatywnie krótkim czasie pozyskać samoloty transportowe, aby nie utraciła możliwości gwarantowanych obecnie przez pięć maszyn C-130E Hercules. Należy jednak w ramach decyzji o ich następcy wziąć pod uwagę nie tylko koszt, ale też możliwości techniczne, koszty eksploatacji i jej realny czas, który jak pokazuje doświadczenie, może być znacznie krótszy od założonego. Atrakcyjna forma kredytowania bezzwrotnymi pożyczkami lub innymi systemami wsparcia, może być argumentem za pozyskaniem używanych maszyn z USA. Należy jednak brać pod uwagę, czy oszczędności poczynione dzisiaj, będą również uzasadnione z perspektywy 20-30 lat, zarówno na płaszczyźnie oceny ekonomicznej, jak również taktycznej i strategicznej.

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 67
Reklama
cristian
czwartek, 23 maja 2019, 21:03

na moje lepiej A-400, mamy w warszawie PZL, który mógłby tak jak Casy remontować i utrzymywać , byłoby to z korzyścią i dla wojska i dla załogi PZL

Khere
sobota, 11 maja 2019, 00:19

Na obecną chwilę Polski nie stać na nowe samoloty transportowe. Jeżeli jednak brać nowe samoloty to może An-70 większa ładowność, nowocześniejsza konstrukcja niż jakikolwiek Hercules. Awionika i silniki produkcji zachodniej, przystosowany do pracy w trudnych warunkach, nic lepszego (droższego) nie potrzebujemy.

I tak umacniamy polską biedę i polskie zacofanie.
poniedziałek, 25 lutego 2019, 16:19

Od innej strony: A400M zabiera o 17 ton więcej niż najlepszy Hercules, co pozwala na przewożenie sporej części uzbrojenia i wyposażenie, której nie przewiezie żaden Hercules. Przykładowo KTO Rosomak może lecieć tylko z A400M, tak samo opancerzony wóz ewakuacji i pomocy technicznej WZT, moździerz RAK itp. itd. A400M przewozi wszystko, co najlepszy Herucules plus masa sprzętu zbyt ciężkiego dla Herculesów. __________ Brnięcie w Herculesy mając je pod bokiem dla rzadkich lotów w tes międzynarodowej bazie Francji-RFN oraz przy powszechnym używaniu w zach. UE nowocześniejszego i zabierającgo o wiele, wiele więcej sprzętu A400M, przy konieczności zwożenia w czasie wojny zaopatrzenia z głębi zach. UE, otóż takie brnięcie w Herculesy to szkodzenie Polsce i Polakom na olbrzymią skalę.

Mar
poniedziałek, 25 lutego 2019, 05:30

A 400 airbus trzeba trzymać unifikacje floty z Casą jest tez poprostu lepszy

clash
niedziela, 24 lutego 2019, 15:57

@KrzysiekS Czy Hercules obroni Polskę ? W wersji do tankowania w powietrzu znacznie poprawi nasza sytuacje . I to jest najpilniesza potrzeba naszej armi przy znikomej liczbie samolotow zdolnych do podjecia walki z potencjalnym wrogiem. A wycieczki na temat wsparcia USA , wojen expedycyjnych etc sa poprostu nudne tendecyjne I glupie . USA znakomicie poradzi sobie bez Polski . Polska mysli o wsparci sniglowcow Mi 2 przez nastepne 60 lat a USA szykuja misje zalogowa na Marsa...

KrzysiekS
sobota, 23 lutego 2019, 17:56

Czy Hercules obroni Polskę odpowiedź jest prosta nie. To nie jest najpilniejsza potrzeba naszej armii. To jest potrzeba dla wsparcia armii USA.

Odpowiedz I tak umacniamy polską biedę i polskie zacofanie.
sobota, 23 lutego 2019, 14:36

say69mat: "Aby w efekcie, w dalszej perspektywie, zbudować potencjał intelektualny i infrastrukturalny niezbędny do projektowania i produkcji zaawansowanych technologiczne systemów uzbrojenia w naszym kraju." lejesz pan wodę i tyle, bo A400M przerastał siły nawet samej Francji, a zatem przyłączenie się do kupna A400M i może do produkcji komponentów A400M lub innych, a na pewno przyłączenie się do budowy następcy Eurofightera jest jedynie sensowną i realną drogą. _______ "C130H czy C130J będzie istotną ewolucją technologiczną w obszarze sił zbrojnych." to, że C130 jest nowszy od tego co mamy nie oznacza, że nie możemy sięgać po jeszcze wyżej rozwinięty A400M, i że Hercules jest tańszy od wyboru A400M, który sam by siebie finansował wymienionymi niżej korzyściami ze wzrostu współpracy gospodarczej i technologicznej z przemysłem lotniczym zach. UE. Natomiast kupno Herculesów nie jest wstanie zaowocować wzrostem współpracy z przemysłem lotniczym USA, bo USA mają już swą tanią Polskę w Meksyku.

ja
sobota, 23 lutego 2019, 12:06

Analiza, analizka i analizunia. Dobrzy w tym jesteśmy, a jak minie dziesięciolecie wybierzemy produkt, to jakiś nawiedzony polityk go zadołuje. Po następnym dziesięcioleciu przypomnimy sobie że potrzebna jest analiza. I gra w toku. Śmigłowców brak, samolotów brak w tym transportowych, broni pancernej brak, przeciwpancernej też, systemów rakietowych każdego systemu brak lub jak dobrze pójdzie będą jakieś małe ilości za kolosalną kasę, jednostek pływających MW brak. Pewnie i na śniadania lub obiady dla WP brak. Natomiast z budżetu ciągnie się coraz więcej kasy. NA CO TO IDZIE??????????????

clash
sobota, 23 lutego 2019, 09:51

say69mat narzekaczu mam pytanie czy jako zwollenik produkcji w Polsce zostales inzynierem? Nikomu sie nie chce uczyc ale wszyscy na wszystkim sie znaja.Czy licencja na Rosomaka Malucha doprowadzila w Polsce do rozwoju nowych konstrukcji.Polski przemysl nie jest w stanie samodzielnie produkowac zakupionych ostatnio przez MON systemow I dlugo nie bedzie . I licencje tu nic nie dadza a prawdziwa edukacja.( nie jest tajemnica ze najelepsza polska uczelnia UJ jest 600 w rankigu swiatowym a nastepna PW 800) Polskich inzynierow Polska wygnala lata swietlne temu na Zachod przez zwykla chciwosc I glupote a teraz bardzo czesto pracuja na Zachodzie nad systemami ktore Polska kupuje … placic ,placic trzeba za glupote. A tak na powaznie przy sladowych ilosciach sprzetu jakie malutka Polska kupuje licencje to wyrzucanie pieniedzy w bloto -jak w powiedzeniu chcial sie mleka napic a poszedl kupic krowe. Najpierw w Polsce zrobic trzeba porzadek z Nepotyzmem I ukladami a dopiero pozniej mysliec o licencjach I rozwijaniu czegokolwiek

herszt
piątek, 22 lutego 2019, 19:06

Na to wygląda że szykują nasze wojska na wojnę z Iranem....Skąd wiem?Banalna oczywistość-nam tu w Polsce potrzebny inny sprzęt , nie tyle transportowy co obronny!

say69mat
piątek, 22 lutego 2019, 10:03

@I tak umacniamy polską biedę i polskie zacofanie ... kupowanie z półki, za pośrednictwem procedur typu FMS, w warunkach naszego kraju jest bardziej efektywne niż produkcja licencyjna. W sytuacji kiedy przemysł zbrojeniowy jest zarządzany - dosłownie - metodą 'na rympał' przez elity z zaplecza partii politycznych. Po prostu, nasi żołnierze mają w miarę nowoczesny sprzęt i uzbrojenie. Stąd, niezależnie czy pozyskamy od USA C130H czy C130J będzie istotną ewolucją technologiczną w obszarze sił zbrojnych. Wystarczy teraz budować infrastrukturę niezbędną do obsługi tego typu sprzętu i uzbrojenia. Aby w efekcie, w dalszej perspektywie, zbudować potencjał intelektualny i infrastrukturalny niezbędny do projektowania i produkcji zaawansowanych technologiczne systemów uzbrojenia w naszym kraju.

I tak umacniamy polską biedę i polskie zacofanie.
piątek, 22 lutego 2019, 01:49

+say69mat: "skoro Niemcy i Francja zdecydowały się na zakup Herkulesów, to jakim cudem nasz kraj ma inwestować a A400. Miast podłączyć się do wspólnoty z kolejnymi 3 Herkulesami w wersji J???" No przecież nikt w zach. UE nie rezygnuje z posiadania A400M na rzecz Herkulesa! Po A400M jest olbrzymia kolejka, wyprodukowano od 2011r. dopiero ok. 80 sztuk z ok. 180 dotychczas zamówionych. Airbus i klienci mieli do wyboru: nie dostarczać niczego i czekać może jeszcze kilka lat na dopracowanie ostatnich kilku funkcji, albo rozpocząć dostarczanie wersji transportowej i tankowca dla samolotów oraz dla helikopterów z ładowni, a potem Airbus zamontuje już u klienta takie ffunkcje jak samoobrona przed laserem i radarem. Wszyscy uznali, że wobec doskonałości projektu warto zapłacić nieco więcej, a w warunkach pokoju potrzebne w razie wojny funkcje można dodać później, do już używanych A400M. Francja ma jednak dużo lotów Caracalem nad morzem Sródziemnym i płn. Afryką, w których potrzebuje tankowanie dwóch Caracli na raz z samolotu. Dlatego kupiła Herkulesy jako tankowce dla Caracali oraz dla innych zadań. Dodatkowo USA i inne państwa używają Herkulesów, a USA mają bazy w zach. UE. Niekiedy wygodnie jest dla RFN i Francji użyć Herkulesa w locie do jakiegoś rozwijającego się państwa, które używa tylko Herkulesów i całe lotnisko i serwis są nastawione na Herkulesy. Przed A400M Francja i RFN używały Herkulesyi mają bazę serwisową oraz pilotów. Tego typu rozważania spwodowały, że Francja i RFN używając symboliczne ilości Herkulesów postanowiły połączyć je we wspólnej bazie, aby koszty serwisu, szkoleń itp. miały w ogóle jakiś sens. Polsce nie opłaca się trwać przy Herkulesach, bo nie mamy tak rozległej aktywności w świecie, by uzasadniało to wybór mniejszego i gorszego Herkulesa. Lepiej jest przyłączyć się do masy ponad 150 A400M w zachodniej UE, a sporadyczne przypadki, gdy Herkules byłby absolutnie potrzebny, załatwić korzystając z niemieckich lub francuskich Herkulesów. Moglibyśmy nawet szkolić pilotów na Herkulesach w tej bazie Francji i RFN i przy jakiejś okazji kupić taniego Herkulesa dla polskiej szkoły pilotażu. _________ Kupno Herkulesów na pewno nie zaowocuje wzrostem współpracy gospodarczej i technologicznej z przemysłem lotniczym USA lub innych państw, natopmiast w przypadku A400M to pewne, co oznacza przesuwanie polskiej gospodarki od produkcji prostej do high tech.

Bardzo Jasnowłosa
czwartek, 21 lutego 2019, 22:40

Sądząc z tekstu: tak intensywna i eksploatująca praca na rzecz zagranicznych kooperantów pozwoliła dzięki uzyskanym opłatom zgromadzić środki na wymianę parku maszyn? Czy nadal planujemy świadczyć tak opłacalne usługi? Czy amerykański sprzęt jest najbardziej opłacalny do ich świadczenia? Czy może ktoś w otoczeniu Prezydenta RP zadaje sobie lub podpowiada Jemu tego typu pytania

Mr. Future
czwartek, 21 lutego 2019, 22:26

Wystarczy wersja H. Potrzebne do ćwiczeń i na misje. W razie klasycznej wojny i tak wiele nie zdziałają, bo brak nam głębi strategicznej. Zakładając ograniczony konflikt na wschód od Wisły, operowałyby może kilkukrotnie i zakladając, że ruscy z litości nie rozwalą nam wszystkich cywilnych i wojskowych lotnisk... Ja liczę, że tradycyjnej wojny z Rosją nie będzie i na razie nadzieja nam pozostaje. W razie "W" znowu czeka nas porażka po prawdopodobnej ofiarnej obronie. Potem kolejny zawód, że następny sojusznik nas oszukał. Trzęsienie ziemi na geopolitycznej mapie...ale to już inny, szerszy temat.

Harry 2
czwartek, 21 lutego 2019, 22:06

@Krajan - " 2 wersji tankowcow powietrznych,..." Muszę cię zmartwić. Wszystko co będzie duże lub bardzo duże i będzie latało powyżej koron drzew w przypadku wojny z Rosją zostanie natychmiast strącone.

say69mat
czwartek, 21 lutego 2019, 19:01

@I tak umacniamy polską biedę i polskie zacofanie. ... i w związku z tym kupujemy latające dywany do zaprzęgu latających rydwanów bojowych i aeromobilnych furmanek??? Po drugie, skoro Niemcy i Francja zdecydowały się na zakup Herkulesów, to jakim cudem nasz kraj ma inwestować a A400. Miast podłączyć się do wspólnoty z kolejnymi 3 Herkulesami w wersji J???

Rafal
czwartek, 21 lutego 2019, 16:56

Widze ze wszyscy zapomnieli o Embraer KC-390, to jest samolot dla nas, Herkules to juz antyk, A400M wieczne problemy sprawia.

I tak umacniamy polską biedę i polskie zacofanie.
czwartek, 21 lutego 2019, 16:50

Kupując A400M zwiększamy możliwości zaopatrywania się w czasie wojny nad lądem z zach. UE, która przeszła na A400M, a więc łatwiej byłoby o naprawy, zaopatrzenie w smary, środki samoobrony itp. oraz o brakujących członków załogi. Zaopatrzenie dla Polski nie będzie wpływało w razie wojny do naszych portów, bo to zbyt ryzykowne, a cieśminy duńskie NATO zapewne zaminuje. Ponadto jeżeli kolejka po A400M siega za 2030r., to polski PKB i budżet MONu po 2030r. i będzią znacznie większe niż dziś. Skoro Hiszpania zamówiła ponad 30 sztuk A400M, to polska armia ma co najmniej te same potrzeby, a dodając zniszczenie naszych fabryk i magazynów oraz konieczność zaopatrzenia z zach. UE potrzebujemy raczej więcej niż Hiszpania, docelowo nawet ok. 50, które w czasie pokoju służyłyby też małym krajom wschodniej UE oraz międzynarodowej szkole lotniczej w Polsce. Super ważnym aspektem jest, że import A400M oznaczałby wzrost współpracy gospodarczej z przemysłem lotniczym zach. UE oraz rozszerzenie exportu polskich usług serwisowych z C-295 CASA na A400M. A400M w znacznej części zarobiłby zatem sam na siebie podnosząc polski PKB i zamożność Poloaków chroniąc ich jednocześnie przed konkurencją z państwami o niskich płacach, czyli z ok. 70% ludzkości. W najbliższych 25 latach zach. UE będzie rozwijała następcę Eurofightera, a więc A400M wspierałby udział Polski w stworzeniu i produkcji nowego myśliwca. Nawet Południowa Afryka buduje części do A400M zamawiając 8 sztuk A400M po 105 mln. euro za sztukę. Biedna Malazja kupiła 4 A400M, Indonezja zamówiła 5 sztuk. Turcja kupiła 10 szt. Korea Płd. chce kupić 6 sztuk od Hiszpani w drodze barteru. __________ A400M jest uznawany powszechnie za najnowocześniejszy na świecie, choć droższy i dłuższy w budowie niż planowano. Niektóre funkcje są montowane już po dostarczeniu samolotu, np. samoobrona przed laserem, radarem i rakietami. NATO planuje jednak w RFN niedaleko Monachium wielonarodową bazę A400M aby unikać niepotrzebnych równoległych lotów i szkolić załogi w lotach mieszanych narodowościowo (tak jak z AWACS). RFN odebrala do dziś 25 Samolotów z 53 zamówionych, przy czym 13 są z tego przeznaczone do odsprzedaży i interesują się nimi Czechy oraz Szwajcaria. To także przemawia za kupnem A400M - tym bardziej, że Francja i RFN stworzyły wspólną bazę dla ich kilkunastu Herculesów, a więc Polska mogłaby w razie potrzeby skorzystać z Herculesa z tej bazy. _________ A400M ma powierzchnię ładunkową w metrach kwadratowych 70,84 natomiast C-130J-30 ma 52,7. Maksymalna ładowność 37.000 kg wobec 21.625 kg, prędkość maksymalna 750 km/godz. do 671 km/godz., maksymalna wysokość lotu 12.300 m wobec 9.315 m, zasięg z ładunkiem 20.000 kg wynosi dla A400M 6.390 km wobec ładunku 18.144 kg i zasięgu 5240 km amerykańskiego C-130J-30, przy czym opancerzony A400M potrzebuje o 13 metrów krótszy pas startowy niż C-130J-30. Itd. Itp.

Mono
czwartek, 21 lutego 2019, 15:59

Pytanie tylko do czego nam one są potrzebne? Wersji KC nie zamówimy bo żadne nasze śmigłowce ani samoloty nie mogą tankować z giętkiego przewodu. Czy wieć potrzebujemy ich do transportu? Wojny ekspedycyjne już się skończyły a lotnictwo transportowe jest rozbudowane ponad miarę (16 CASA, 5 C-130, z 25 M28). Chyba czas zacząć ograniczać rozbudowane i niepotrzebne struktury takie jak Marynarka Wojenna, lotnictwo transportowe, Kawaleria Pow-Des, pułki reprezentacyjne, ordynariaty polowe, administracje i departamenty promocji MON, IU oraz AMW i wiele innych! Do kupienia mamy sprzęt dla artylerii rakietowej, sił pancernych, zmotoryzowanych, dla zwykłej szarej piechoty co biega w trampkach z kałachem z PRLu i wiele innych. Kiedy zacznie sie wydawać pieniadze na to co potrzebne a nie na ten cały syf?

bolo
czwartek, 21 lutego 2019, 15:11

Ale po co nam Herculesy? My do wroga nie musimy lecieć, mamy go zaraz za swoją granicą.

StarszyBalans
czwartek, 21 lutego 2019, 15:09

Mnie marzyłoby się: 2 x C-130J-30, 3 x C-130J i 3 x KC-130J (te ostatnie uzupełnione o zestawy Harvest Hawk)

wiarus
czwartek, 21 lutego 2019, 15:02

Oszczędności z powodu zakupu Herculesów? Delikatniej napisać już nie potrafię, poprzednie wycięto.

weda
czwartek, 21 lutego 2019, 13:33

Najbardziej smieszą mnie wpisy pod każdą taką analizą. W artykule wyraźnie zaznaczono że z uwagi na brak kasy w MON na jakiekolwiek poważne nowe samoloty w grę wchodzą kolejny raz używki i to w prostych tanich wersjach...a tutaj już wpisy: kupmy xx takich i xx takich, krótkich i długich, nowych, super wypasionych....CZYTACIE WOGÓLE ZE ZROZUMIENIEM TE ANALIZY CZY TYLKO NAGŁÓWEK I JUŻ BIEGEIM DO PISANIA KOMENTARZY? wbijcie sobie do głowy że zakup Wisły i teraz HOMAra ROZWALA BUDZET MON na wiele wiele lat. Proponuję zamiast wypisywać fantastyczne brednie o tym czego to nie kupimy i w jakich ilościach zapoznać się szczegółowo ze srukturą budżetu MON i wydatkami....może was OSWIECI. Kawasaki? hahahahahahahahahahaha tak, tak, z centrum serwisowym? hahahahahahahahahahaa

krajan
czwartek, 21 lutego 2019, 13:29

Od lat pisalem by WP zawarlo umowe pozyskania uzywanych nowszych C -130 J np 20 letnich z rezerw rzadu USA na podobnych zasadach jak poprzednio, w liczbie 8 szt w wersji transportowej, 2 wersji tankowcow powietrznych, Posiadane stare Herkulesy oddac amerykanom, jeden wykorzystac do wstepnego szkolenia zalog Proponuje by ich bazowanie przeniesc do Wroclawia, by sprawniej moc przezucic wsparcie sprzetowe na wschodnia flanke Lotnisko Strachowice jako byle lotnisko wojskowe ma wieksze mozliwosci terenowe niz Balice w Krakowie Zapewne lotnisko Powidz zostanie przekazane amerykanom

dionizy zlotopolski
czwartek, 21 lutego 2019, 13:06

pewnie sa wazne, ale czy maja wysoki priorytet? nie sadze. w obecnej sytuacji, kiedy dach domu przecieka zakup telewizora to zly pomysl - trzeba wyremontowac dach. dlatego OPL powinno byc priorytetem i samoloty bojowe a nie transportowe.

Marcin
czwartek, 21 lutego 2019, 12:48

Tylko Atlasy, znacznie nowocześniejszy od podrasowanych C-130J od początku powinniśmy uczestniczyc w europejskim programie, chociażby ze względu na współudział w rozwoju maszyny, a przy C-130 nawet nie będzie offsetu, tradycyjnie.

Marek1
czwartek, 21 lutego 2019, 12:33

A gdzież to "miłościwie nam panujący" p. Prezydent chce tym razem wysyłać polskie jednostki ekspedycyjne do walki o interesy USA ? Pewnie Iran ? WP nie ma CZYM bronić Kraju, a funkcjonariusze jedynie słusznej partii chcą wydawać miliardy z naszych podatków na zakupy transportowców dla wojsk ekspedycyjnych ? To już krew polskich żołnierzy NIE jest dla USA dostateczną zapłatą ? Musimy jeszcze sami finansować ich transport na koniec świata ??

Pawel
czwartek, 21 lutego 2019, 10:44

A wystarczyło zamiast 3 x B-737 kupić np 3x Airbus 330 MRTT i tak macie samolot transportowy, tankujący, przewóz VIP w jednym.

JJ
czwartek, 21 lutego 2019, 10:31

Nie ma co kupować. A jak znowu będzie akcja z wysyłaniem samolotów jak do Iraku to powiemy ze nie mamy samolotów transportowych aby zabezpieczyć funkcjonowanie misji i nic nie możemy wysłać. Może wtedy USA pomyślą że poza wspieraniem wszystkich dookoła warto wspomóc sprzętowo także Polskę a nie tylko sprzedawać nam po "kosztach" najdroższy sprzęt.

Okręcik
czwartek, 21 lutego 2019, 09:54

Owszem maszyny transportowe są nam potrzebne, ale na pewno nie są priorytetem. Jakie my mamy interesy w Azji czy w Afryce, aby tam latać na nasz koszt? My mamy się przygotować do obrony przed agresorem, a do tego takie samoloty nie są konieczne!! Budzetu nie mamy z gumy i trzeba kupić to co najpilniejsze i w odpowiedniej ilości, bo 18 wyrzutni po 15 rakiet to kpina. Ok. niech będzie póki co 18 wyrzutni, ale rakiet to powinniśmy kupić co najmniej 2-3 tysiące, a najlepiej zdobyć licencję na ich produkcję w kraju. A tak jesteśmy tylko rynkiem zbytu dla amerykańskiej zbrojeniówki. A to nie umacnia naszych relacji z krajami UE.

J.M.P.
czwartek, 21 lutego 2019, 09:41

Jeśli już transportowe to czemu nie A400M, znowu Lockheedowi będziemy robić dobrze? A czemu nie samoloty wczesnego ostrzegania i walki elektronicznej na bazie np. C295, których zaplecze serwisowe mamy, to jest pilniejsza potrzeba a nie podwózki na koszt wojska dla polityków, bo do tej roli są sprowadzone.

J.M.P.
czwartek, 21 lutego 2019, 09:40

Jeśli już transportowe to czemu nie A400M, znowu Lockheedowi będziemy robić dobrze? A czemu nie samoloty wczesnego ostrzegania i walki elektronicznej na bazie np. C295, których zaplecze serwisowe mamy, to jest pilniejsza potrzeba a nie podwózki na koszt wojska dla polityków, bo do tej roli są sprowadzone.

Andy
czwartek, 21 lutego 2019, 09:38

Polska jest krajem o malych odleglosciach i dla obronnosci kraju brak przeslanek do takiego zakupu. Casy sa wystarczajace ,a armia ma inne wieksze potrzeby.

Patriota
czwartek, 21 lutego 2019, 09:22

To już na świecie niema innych samolotów transportowych tylko wszystko musi być made in USA.Polityka prowadzona na kolanach aby tylko zrobić dobrze dla amerykanów a później przyjedzie taki jeden z drugim i mówi Polacy wy macie jeszcze zwrócić pieniądze i mienie żydom.......Jakoś inne państwa mogą się postawić Ameryce i dbają o własne interesy a my niby wstajemy z kolan ?? Przez taką dyplomację to Polska wstanie z kolan jak Trump zapnie rozporek

MaG
czwartek, 21 lutego 2019, 09:10

Wybory idą to już prezydent zapowiada zakup uzbrojenia,i co znowu będzie oprócz 2 baterii Patriota,20 wyrzutni HIMARS i 4 Black Hawków kupimy jeszcze ze 2 nowe,używane Herkulesy.....Gdzie są porządne zakupy uzbrojenia które realnie wzmocniłoby polską armię?? A to kilka sztuk tego,kilka tamtego żeby było co na paradzie pokazać.....

zeus89
czwartek, 21 lutego 2019, 08:57

@Ivan_Pl Ta od razu licencje na produkcje niech nam dadzą, no i offset oczywiście, serwis, i mc zestaw podwójny powiększony do tego. Oczywiście pieniądze nie grają roli. Byle tylko nie było drogo. Czy jak idziesz do sklepu po mleku to dostajesz krowę?

Grredo
czwartek, 21 lutego 2019, 08:44

C130 nie są priorytetem. Nie mamy czym obronić lotnisk i baz a w planie jest zakup drogiego sprzętu podatnego na zniszczenie. Tak ale po domknieciu pozostałych programów. Póki co to już nasze wipy korzystały z taksoeki c295.

Gts
czwartek, 21 lutego 2019, 08:22

Tu juz sobie panowie resursow na papierze nie przedluzycie, tu ich przekroczenie to, hak to pokazuja maerykanskie wypadki, proszenie sie o katastrofe. No nic, zrobilem popcorn i czekam na kolejna kompromitacje... Rojek, nie wiele sie mylisz. Wlascieie to celne podsumowanie. Co do reszty wypisujacej o potrzebach w tej kategorii... maszyny odrzutowe sa znacznie drozsze w eksploatacji to jedno. Utracenie zdolnosci transportowych jest wyjatkowo glupie, bo dbudowa mozliwosci w jakiejkolwiek dziedzinie zazwyczaj kosztuje kila razy wiecej, niz ich utrzymywanie. Nawet jesli samoloty te nie sa pierwsza nasza potrzeba to jednak sa pilna potrzeba. Priorytety musza sie zmieniac w zaleznosci od chocby konczacych sie zasobow lub okazji pozyskania dobrego sprzetu lub technologii produkcyjnych... Niestety lata zaniedban sprawily, ze te czerwone master alarmy migaja praktycznie w kazdej formacji. Z kazdym rokiem jest tylko gorzej. Czy Hercules jest potrzebny? Bardzo, niektorym sie wydaje ze lata tylko na misje do pastuchow na pustynie. Otoz nie, potrzebny jest zarowno w kraju jak i Europie. Wiem ze to slowo z poprzedniej epoki, ale sa pewne zadania ktire wykonuje sie kolektywnie w ramach NATO. Co do calego zakupu, na A400M nas nie stac, samolotow z napedem odrzutowym bym unikal. Zostaja nam wlasnie C295 i Herculesy. Upieralbym sie jednak przy nowych maszynach. Stac ich bylo na VIPowskie to sorry bardzo. Akurat tego typu sprzet jest dlugowieczny, pod warunkiem ze kupi sie nowy. Bedzie spokoj na 50 lat, nie bawmy sie wiec tutaj w dziadowskie oszczednosci. Stac nas na przekop przez mierzeje, na inne fanaberie, to stac nas na 5 niezbednych nowych samolotow transportowych. Mozna ewentualnie zastanawiac sie czy nie pozyskac na szybko wlasnie 2 w wersji H gdyby dostawy mialy byc w odleglym terminie, jako rozwiazanie pomostowe przy jednoczesnym zamowieniu 3 nowych J. Moze kiedys bedzie potrzeba wymiany ich na wieksza maszyne. Nalezaloby jeszcze rozwazyc dokladnie jakie wersje i zamawiac. Akurat tutaj jakiegos szczegolnie wiekszego wyboru nie ma, bo wszystkie inne maszyny w tej kategorii sa odrzutowe.

Jack Idema
czwartek, 21 lutego 2019, 06:50

Zdecydowanie C-130J i C-130J-30

wojtek
czwartek, 21 lutego 2019, 04:08

@Rzyt Za 52mld PLN moglibysmy sobie kupic jedynie 80 F-16. Nie 200. I to w zasadzie bez uzbrojenia.

Szept
czwartek, 21 lutego 2019, 02:46

W naszych realiach geopolitycznych żadne ciężkie transportowce nie są nam potrzebne. Kolejne topienie kasy w niepotrzebny złom made in USA. Transport z jednego końca Polski na drugi trwa 8-10 godz. a na amerykańskie awantury mogą nas Amerykanie wozić, za darmo oczywiście.

xyz
czwartek, 21 lutego 2019, 01:35

Dzięki naszym ukochanym rządom i ukochanym wyborcom polskim w naszej armii wszystko jest pilnie potrzebne. Każdy kto oddał swój głos do urny kochani czytelnicy na ludzi którzy zdobyli w tym kraju władze od roku 89' jest współwinny okupacji własnego kraju przez wrogie państwa. Ja mimo swojego wieku nigdy takiego głosu nie oddałem i jestem z tego dumny. Nie popełniajcie tego błędu i w tym roku. Glosujcie na tych którzy mówią otwarcie że niczego od nich nie dostaniecie bo rząd może wam tylko zabrać. To jedyny uczciwy program i jest to program ludzi reprezentujących interesy polskie.

mc.
czwartek, 21 lutego 2019, 00:37

An-70 kosztuje tyle samo co Herkules (nowy), tyle tylko że jest dwa razy większy (22,4x4,8x4,1m > 12,2x3,1x2,7m), ma dwa razy większą ładowność (47 ton > 22 ton), dwa razy większy zasięg (6600 km przy 20 tonach > 3150 km przy 16 tonach). Uruchomić centrum serwisowe w Krakowie i wszyscy będą zadowoleni.

Andrettoni
czwartek, 21 lutego 2019, 00:34

Po ostatnich zakupach "z półki" wszelkie debaty nie maja sensu, bo rząd zrobi i tak to co zechce i co uważa za ważne z politycznego punktu widzenia, a punkt widzenia naszego rządu to budowanie potęgi przy pomocy USA. Tylko, że celem USA nie jest Polska potężna tylko uległa. Mamy na pieńku z Iranem i Izraelem, Rosją i znaczna częścią UE. Trzeba mieć naprawdę duży talent, żeby kłócić się ze wszystkimi skłóconymi stronami i w dodatku dawać się doić "sojusznikowi".

wiarus
czwartek, 21 lutego 2019, 00:01

Do obrony Polski niezbędne są w pierwszej kolejno Herculesy? Nie ppanc, czołgi, rakiety, amunicja, śmigłowce? Herculesami to można zaatakować Eskimosów, lub nawiać.

Wwo
środa, 20 lutego 2019, 23:24

Czy leci z nami pilot ? Wszystko pilne i niezbędne, na wczoraj. Chore.

To ja Leclerc
środa, 20 lutego 2019, 22:58

Na pewno znajdzie się coś z nie kręconym resursem w Davis-Monthan w Arizonie. W cenie okazji z Giełdy Klasyków. Make America Great Again

Ra751
środa, 20 lutego 2019, 22:49

12 szt. 130j

Dalej patrzący
środa, 20 lutego 2019, 22:09

PILNIE POTRZEBNE??? - A PO CO? - mamy jakieś interesy zamorskie? Jak będziemy panowali nad niebem dzięki A2/AD Tarczy Polski - to dostawy dojdą swobodnie transportem lotniczym i morskim i nawet lądowym. A jak nie będzie A2/AD Tarczy Polski - to projekcja siły A2/AD Kaliningradu i za 2-3 lata Białorusi - zniszczy takie "krowy" w pierwszym kwadransie wojny. Szczerze? - nawet C-295 mogą się okazać zbyt duże na Polski Teatr Wojny, a pewnie najlepszym transportowcami byłyby Bryzy. Znowu zakupy poboczne - zamiast koncentracji na rdzeniu budowanej siły.

Waltzmann
środa, 20 lutego 2019, 22:06

Jak to jakie? Takie bez offsetu

KOSA
środa, 20 lutego 2019, 22:05

Ułan1981 wąż Ty się puknij. I zacznij myślec niż takie glupoty napiszesz o zbednym zakupie... Ten zakup powinien być już dawno zrealizowany. Ale u nas będą analizy. I będą kopać studnię jak żadna z maszyn nie będzie nadawała się do lotu. A tu już dawno powinien być zrobiony zakup 8 nowych maszyn. Z najnowocześniejszym silnikami i wyposażeniem . Zaopatrzenie lotnicze to połowa sukcesu naszych lotników. Nasi piloci są gorsi od Amerykańskich czy niemieckich? Anglicy Francuzi Niemcy wszyscy kupują nowe. A my liczymy że nam używki dadzą za my zapłacimy za remonty. Tu potrzeba odważnych decyzji A nie wydawania pieniędzy na analizy czy na inne pierdoly jak ławki. Konkretny zakup rozłożony na 2 - 3 lata. I zakup tylko nowych 8 maszyn tej klasy. A Hercules w tej wersji to jak na razie Najlepsza maszyna w tej klasie. Tylko czy znajdzie się odważny co tego dokona?

miras
środa, 20 lutego 2019, 21:49

6 c-130j i 2 c-130j-30

Ivan_Pl
środa, 20 lutego 2019, 21:49

Moim zdaniem Kawasaki C-2 w ilości około 6. Z centrum serwisowym w Polsce jak i produkcja podzespołów do tego samolotu. Tak realnie to bym rozważył trzy propozycje : C-2, C-130J (nowe) oraz KC-390 tylko że z tym ostatnim to ciężko będzie coś ugrać ponieważ Czesi zamówili chyba z 8 i ma u nich powstać centrum serwisowe oraz powstaje część części do tego samolotu.

olo
środa, 20 lutego 2019, 21:40

realnie to 130j i to predzej czy pozniej nowe - a cene trzeba zwyczajnie negocjować

Rojek
środa, 20 lutego 2019, 21:24

Oczywiście, że kolejne Herkulesy. Teraz z Partią interesu Syjonistycznego nawet bez modernizacji po 1mld za sztukę. A jakże by inaczej. Jak się trafi bez silnika czy jakiegoś skrzydła to też nic się nie stanie. podobno kiedyś jakiś polskojęzyczny namiestnik pałacu prezydenckiego powiedział, że polski pilot to i na drzwiach od stodoły poleci więc trzeba by wysłać zapytanie ofertowe do jakiegoś rednecka z Kalifornii albo jeszcze lepiej do Eskimosa z kibuca czy nie mają takich drzwi na zbyciu tak do 20 mln dolarów sztuka. I to bez offsetu na deski i gwoździe. Kupujemy wszystko prosto z półki!

ciekawy
środa, 20 lutego 2019, 21:13

Re: W. Z tym AN-70 nie głupia myśl... nawet może jakaś współpraca i ukraińsko-polski "AWACS". Jestem ciekaw jak przy podpisaniu kolejnej umowy, upokorzą naszych jaśnie rządzących, po HIMARS'ach dali naprawdę niezłe show.

Krupnik
środa, 20 lutego 2019, 20:59

A moze tak Embraer KC-390?

Samurai Harakiri
środa, 20 lutego 2019, 20:44

Jest jeszcze japoński Kawasaki C-2...

MI6
środa, 20 lutego 2019, 20:42

Nam jest wszystko pilnie potrzebne i za chwilę pojawią się kolejne pilnie potrzebne sprzęty (np Harpia zamiast MiGów)-problem w zapóźnieniach i niedecyzyjności naszych polityków bez względu na opcję polityczną...

fefe
środa, 20 lutego 2019, 20:16

dobra dobra a przekroje tych herkulesów robią? Bo jeśli nie to chyba nic z tego nie będzie.....

Jimbo
środa, 20 lutego 2019, 20:08

A My Łukaszu dlatego, że leżymy na pieniądzach nie 6 nie 8 ale 100 takich maszyn chcemy kupić.

Artur
środa, 20 lutego 2019, 20:04

Czy airbus a330 mrtt by się nadał w tej roli?

Ułan1981
środa, 20 lutego 2019, 20:02

Ten zakup jest zbędny. Wystarczą Cas-y C295. Taki zakup nie zwiększa bezpieczeństwa państwa. Chyba że Duda planuje wysyłanie naszych żołnierzy by walczyli w imię jakże ważnego dla niego kraju.

w
środa, 20 lutego 2019, 19:30

a może z Ukraina AN-70 w wersji turbo ??? No ale nie mamy przemysłu zebysmy mogli cos produkować. W garazu pod Łodzia nie da sie, reszta sprzedana lub zmarnowana

Marek MM
środa, 20 lutego 2019, 19:13

Samoloty transportowe nie sa dla Polski najpilniejsza potrzeba. Sa nia natomiast: systemy przeciwlotnicze, wieksza ilosc broni przeciwpancernej (ppk), oraz artyleria precyzyjna (tradycyjna, jak i rakietowa).

Lukasz
środa, 20 lutego 2019, 18:39

No to jedziemy z numerami, ja jestem za 6 albo 8 C130J-30. A wy?

Rzyt
środa, 20 lutego 2019, 18:35

Co szykujesz się do ucieczki, jednak żyrandol samolotem wezmiecie sobie do London czy gdzie tam chcecie uciec? Po co te Herkules? Całe nato prócz USA jest połączone lądem. Niech kupią USA 10 herkulesow dla nas i tyle. Ważniejsze są myśliwce. Za 52mld złotych wydanych bzdurnie trza było 200 f16 kupić 150 jedno- i 50 dwu- miejscowych. Wtedy 2 samoloty do tankowania kupić USA samo sobie na Alasce poradzi z Rosją. A konflikt USA - Chin-Iran NATO nie tyczy tak jak Afganistan i Irak

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama