Reklama
Reklama

Europejska ofensywa Super Hornetów [ANALIZA]

10 lutego 2019, 09:15
pmmjod_HornetiGrowler1
EA-18G Growler i F/A-18E Super Hornet. Fot. US Navy

Wielozadaniowy myśliwiec Boeing F/A-18E/F Super Hornet zdaje się być w ostatnim czasie czarnym koniem europejskich przetargów. Podstawowy dziś myśliwiec amerykańskiej marynarki wojennej może być faworytem w walce o szwajcarski i fiński kontrakt na nowe samoloty mające zastąpić F/A-18C/D Hornet. W Niemczech pokonał natomiast, wraz z Eurofighterem, dotychczasowego faworyta czyli maszynę F-35 jako kandydat na następcę Tornado. Myśliwcem Boeinga interesują się też hiszpańskie siły powietrzne. Super Hornet oferowany jest również w polskim programie samolotu wielozadaniowego Harpia.

Pierwszy Super Hornet, większy i bardziej zaawansowany następca pokładowych samolotów F/A-18C/D Hornet, wzbił się w powietrze w 1995 roku. Do służby w U.S. Navy F/A-18E/F weszły w 1999 roku, a więc dokładnie 20 lat temu, zastępując legendarne myśliwce F-14 Tomcat, znane wszystkim choćby z filmu „Top Gun”. Dziesięć lat później do Super Hornetów dołączył EA-18G Growler, specjalistyczny wariant do walki elektronicznej, który zastąpił w tej roli służące od czasów wojny wietnamskiej EA-6B Prowler.

Pierwszym i jak dotąd jedynym zagranicznym odbiorcą obu typów jest Australia, która zdecydowała się w 2007 roku zastąpić 24 dwumiejscowymi F/A-18F Super Hornet wysłużone bombowce F-111 Aardvark, a niemal dziesięć lat później uzupełnić ich możliwości tuzinem Growlerów. Jednak w ostatnim czasie zainteresowanie myśliwcem pokładowym ze stajni Boeinga rośnie i to wcale nie wśród posiadaczy lotniskowców.

image
Porównanie pierwszej i ostatniej generacji F/A-18 podczas wspólnego lotu. Australijskie myśliwce F/A-18F Super Hornet (po lewej) i F/A-18A Hornet (po prawej). Fot. Robert Frola, flickr, Wikipedia

Druga młodość Super Horneta?

Koncern Boeing przez lata walczył o utrzymanie produkcji F/A-18E/F Super Hornet, przede wszystkim na potrzeby amerykańskich sił zbrojnych, konkurując, choć nie bezpośrednio, z F-35B/C. Opóźnienia i problemy z gotowością operacyjną JSF utrzymywały program pod parą, gdyż Super Hornet jest dziś koniem roboczym każdej uderzeniowej grupy bojowej amerykańskiej marynarki wojennej. Nie bez znaczenia była też zmiana władzy w Białym Domu i Pentagonie, która jest dziś Boeingowi znacznie bardziej przychylna, niż poprzednia administracja.

Na tyle przychylna, że oczekując zamówień w 2017 roku firma zaprezentowała ulepszoną wersję myśliwca oznaczoną F-18E/F Super Hornet Block III, opartą na projekcie Advanced Super Hornet, którego celem było m. in. obniżenie sygnatury radarowej maszyny. Udało się to uzyskać bez istotnych zmian w płatowcu poprzez odpowiednie materiały i pokrycia, ale przede wszystkim dzięki przenoszeniu uzbrojenia w zasobniku podkadłubowym wykonanym w technologii zmniejszającej echo radarowe. Efektem ma być, zgodnie z deklaracjami producenta, poziom odbicia niższy niż w samolotach stealth pierwszej generacji, takich jak F-117.

image
Wizja Super Hornet Block III. Ilustracja: Boeing

Oczywiście, w misjach podczas których ważniejsza jest ilość przenoszonego uzbrojenia niż niska wykrywalność, Super Hornet Block III może nadal zabrać ponad 8 ton uzbrojenia i paliwa na 11 pylonach. Po raz pierwszy w tej wersji zaproponowano również zbiorniki konforemne na górnej powierzchni kadłuba, dzięki którym bez zmniejszania ilości przenoszonego uzbrojenia możliwe jest zwiększenie zasięgu o około 220 km, czyli o 20 do 30 minut lotu. O połowę względem standardowej wersji mają być też dłuższe resursy płatowca i głównych systemów.

Równocześnie maszyna została wzbogacona w wiele innych, nowoczesnych rozwiązań. W kabinie zamiast dwóch ekranów wielofunkcyjnych, stosowanych dziś w Super Hornetach, maszyna będzie mieć pojedynczy ekran dotykowy o przekątnej ponad pół metra (254 mm x 483 mm). Samolot ma być zdolny do odbierania, przetwarzania i przesyłania informacji taktycznych oraz odbierania współrzędnych celu od samolotów F-35, EA-18G Growler i E-2D Hawkeye w czasie rzeczywistym, w sposób obniżający ryzyko wykrycia. W zakresie środków wykrywania i identyfikacji celów ma być wyposażony w zmodernizowany radar AN/APG-79 z anteną AESA i układ samoobrony AN/ALQ-214 IDECM. Pod kadłubem przewidziano podwieszanie zasobnika IRST (InfraRed Search and Track) typu AN/ASG-34. Umożliwia on optoelektroniczne (a więc pasywne i niewykrywalne) wykrywanie i identyfikację celów, ale również naprowadzanie na nie pocisków kierowanych powietrze-powietrze.

Wymienione rozwiązania techniczne zostały już w większości przetestowane i w 2020 roku mogą trafić do maszyn seryjnie produkowanych. Większość z nich może też zostać dość łatwo zaimplementowana do F/A-18E/F starszych wersji. Jeśli U.S. Navy zdecyduje się na zakup nowych maszyn Super Hornet Block III będą one rozwiązaniem pomostowym do czasu osiągnięcia gotowości operacyjnej przez F-35C.

image
Kanadyjskie CF-188 Hornet. Czy zastąpią je Super Hornety? Fot. RCAF

Od Kuwejtu do Kanady

Nowe rozwiązania, ale też dobrze sprawdzona operacyjnie maszyna, to powody dla których Super Hornet zdaje się wzbudzać coraz większe zainteresowanie na świecie. Kolejnym powodem jest prosta wymiana generacyjna. Zakupem są zainteresowani nie tylko nowi użytkownicy, ale również kraje posiadające w swoim arsenale samoloty F/A-18 Hornet w starszych wariantach C i D, a nawet A i B pochodzących z początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku.

Wśród tych użytkowników była wspomniana wcześniej Australia, w ich gronie nadal jest Kanada, Kuwejt, Malezja i grupa europejskich krajów - Finlandia, Hiszpania i Szwajcaria - o których za chwilę. Jeśli chodzi o pierwszą czwórkę, to Australia dysponująca zmodernizowanymi F/A-18A/B zakupiła 24 Super Hornety w dwumiejscowej wersji, aby zastąpić F-111 Aardvark, flota osiągnęła pełną gotowość w 2018 roku. Uzupełnia je 11 Growlerów, dostawy zakończyły się w 2017 roku. Natomiast same F/A-18A/B będą zastąpione przez F-35A.

Z kolei Kuwejt w marcu 2018 roku podpisał z USA umowę na sumę 1,1 mld dolarów, dotyczącą uruchomienia montażu 28 maszyn. W czerwcu umowa ta została uzupełniona kolejną, o wartości 1,5 mld dolarów. Produkcja samolotów już się rozpoczęła. Malezja szuka następców dla wycofanych już myśliwców MiG-29 oraz F-5 i jest zainteresowana pozyskaniem 36 do 40 nowych samolotów w ramach programy MRCA. Wśród rozważanych opcji są maszyny europejskie: Eurofighter, Rafale i JAS39 Gripen oraz właśnie Super Hornet. Zaletą konstrukcji Boeinga w tym postępowaniu również może być fakt,, że Królewskie Malezyjskie Sił Powietrzne są już użytkownikiem ośmiu myśliwców F/A-18D Hornet. 

Natomiast Kanada prowadziła negocjacje z koncernem Boeing, chcąc kupić samoloty 24 F/A-18E/F Super Hornet jako rozwiązanie pomostowe przed wyborem nowych myśliwców. W grudniu 2017 roku doszło jednak do ich gwałtownego załamania, gdy Amerykanie wnieśli skargę prawną, oskarżając kanadyjską firmę Bombardier o stosowanie cen dumpingowych dla samolotów pasażerskich sprzedawanych na rynku USA oraz korzystanie z niedozwolonego wsparcia rządowego. W zamian Kanadyjczycy odkupili więc 25 używanych F/A-18A/B Hornet od Australii. Rząd w Ottawie wciąż jednak szuka docelowego następcy dla ok. 76 CF-188. O kontrakt walczyć będą Saab (JAS 39 Gripen NG), Airbus (partner programu Eurofighter Typhoon), Lockheed Martin (F-16 i F-35A) oraz Boeing (F/A-18 Super Hornet i F-15 Advanced Eagle). W Europie w najbliższym czasie rozstrzygną się możliwe zakupy Super Hornetów w kilku krajach.

Europejska ofensywa Super Hornetów

Z wymienionych wcześniej krajów Szwajcaria i Finlandia są właśnie w trakcie realizacji przetargów, których celem jest wybór następcy F/A-18C/D Hornet. Szwajcaria chce pozyskać około 40 myśliwców, natomiast Finlandia planuje zakup 64 maszyn. W obu przypadkach finalizacja wyboru i zawarcie umowy planowane jest na rok 2020, a Super Hornety znalazły się w „finałowej piątce”, której skład jest identyczny: Eurofighter Typhoon, Dassault Rafale, Saab JAS-39 Gripen E, Lockheed Martin F-35A Lightning II i właśnie F/A-18E/F Super Hornet.

image
Finlandia używa obecnie myśliwców F/A-18C/D Hornet. W programie HX-F rząd w Helsinkach chce pozyskać następców tych maszyn. Fot. Finish Air Force

Poważnym atutem tego ostatniego jest doświadczenie sił zbrojnych wyniesione z użytkowania nieco starszej i mniejszej, ale jednak podobnej maszyny Hornet, jak też know-how koncernu Boeing zdobyte podczas wymiany wersji C/D na E/F w amerykańskiej marynarce wojennej.  - Synergia przejścia z F/A-18C/D na E, F i G jest oczywistym benefitem, bo to właśnie zrobiła U.S. Navy. Są to fundamentalne oszczędności – przekonywał Gene Cunningham, wiceprezes ds. sprzedaży globalnej w Boeing Defense, Space and Security w ubiegłorocznej rozmowie z Defence24.

W przypadku Finlandii mowa jest nie tylko o myśliwcach Super Hornet w wersji jedno i dwumiejscowej, ale również o samolotach walki elektronicznej E/A-18G Growler. Wynika to z bardzo precyzyjnie wymienionych zadań, jakie ma realizować HX-F. Poza tym fińskie ministerstwo gospodarki domaga się co najmniej 30% udziału własnego przemysłu w produkcji. Obie strony mają w tym zakresie doświadczenie, gdyż w latach 1995-2000 fińskie zakłady zmontowały 57 spośród 62 zakupionych samolotów.

image
Super Hornety są też brane pod uwagę jako następcy hiszpańskich EF-18A/B, fot. Ejército del Aire Ministerio de Defensa España

Trzeci z europejskich użytkowników Hornetów to Hiszpania, posiadająca 85 myśliwców EF-18A/B Hornet, będących w służbie od 1986 roku. Około dwudziestu z nich powinno zostać wycofanych ze służby w ciągu najwyżej pięciu lat, a reszta może pozostać w użytku przez kolejną dekadę.

Hiszpańskie ministerstwo obrony chce pozyskać nowe samoloty bojowe w ramach europejskiego programu Future Combat Air System prowadzonego przez Francję i Niemcy, którego celem jest stworzenie następcy Eurofightera, jednak jest to proces rozpisany na kilkanaście lat, jeśli nie dwie dekady. Z racji tego starsze egzemplarze myśliwców EF-18 Hornet mają być na bieżąco zastępowane nowymi samolotami. W tej roli de facto ścierają się trzy koncepcje: ciesząca się dość umiarkowanym poparciem koncepcja zakupu kolejnych maszyn Eurofighter Typhoon w wersji Tranche 3, przejścia z Hornetów na F/A-18E/F Super Hornet lub też pozyskanie F-35A Lightning II. Siły powietrzne są zwolennikiem tej ostatniej opcji, ale jest ona również najbardziej kosztowna, choć należy mieć na uwadze, że nierozwiązaną kwestią jest także wymiana samolotów pionowego startu i lądowania AV-8B Harrier II hiszpańskiej marynarki wojennej. A tu jedyną dostępną opcją na rynku pozostaje F-35B.  Wracając jednak do potrzeb samych sił powietrznych Hiszpanii, to ze względu na wspomnianą wcześniej synergię relatywnie mało skomplikowanym rozwiązaniem byłoby wdrożenie F/A-18E/F Super Hornet. Decyzja musi zapaść w najbliższych latach, aby zachowana była ciągłość realizacji możliwości operacyjnych. 

image
Do tej pory jedynym użytkownikiem poza USA, który otrzymał Super Hornety jest Australia. Fot. Bidgee, Wikipedia, CC BY-SA 3.0 au

Niemieckie zwycięstwo nad F-35

Niemcy to kraj, który zainteresowany jest pozyskaniem maszyn F/A-18E/F Super Hornet, a być może również EA-18G Growler, w ramach programu mającego na celu zastąpienie maszyn Panavia Tornado IDS/ECR. Niemcy zrezygnowały z możliwości zakupu F-35, którego długo uważano za faworyta. Jest to decyzja związana zarówno z kwestiami kosztów i dostępności floty, jak też z kwestiami polityczno-przemysłowymi. Chodzi zarówno o gest wobec USA, jak też nie wprowadzania do Luftwaffe konkurenta dla Future Combat Air System, czyli francusko-niemieckiego programu maszyny 6. generacji. Paryż obawia się, że przyjęcie F-35 mogłoby opóźnić rozwój tego projektu i zmniejszyć zaangażowanie Niemiec.

Łącznie planowane jest pozyskanie dla Luftwaffe około 100 maszyn i dość prawdopodobnie jest podzielenie tej puli pomiędzy nowe wersje Eurofightera i Super Hornety, a być może również Growlery (wg Wall Street Journal niemieckie ministerstwo obrony chce kupić 45 amerykańskich samolotów). Atutem samolotów Boeinga jest również to, że łatwiej niż dla Eurofighterów będzie dla nich uzyskać od Amerykanów możliwość przenoszenia bomb atomowych B61 w ramach współdzielenia broni jądrowej w ramach NATO. Jest to o tyle istotne, że po 2025 roku wycofane mają być Tornado IDS, które są dostosowane do przenoszenia broni jądrowej. Growler może też zastąpić Tornado ECR jako specjalistyczny samolot walki elektronicznej i przełamywania obrony przeciwlotniczej..

image
EA-18G Growler uzbrojony w pociski antyradiolokacyjne HARM. Fot. U.S. Navy

Super Szerszeń a sprawa polska

Boeing F/A-18 Super Hornet jest również obecny jako element oferty w polskim programie Harpia, mającym na celu pozyskanie nowoczesnych samolotów bojowych w miejsce eksploatowanych obecnie Su-22 i MiG-29. Natomiast EF-18G Growler odpowiada na wymagania w zakresie pozyskania zdolności walki elektronicznej, jak również zwalczania systemów obrony przeciwlotniczej i dozoru elektronicznego przeciwnika. Jest to propozycja dotąd pozostająca nieco w cieniu innych graczy walczących o zamówienie polskiego MON. Boeing podkreśla jednak, iż rodzina F/A-18 Super Hornet i Growler to maszyny znacznie tańsze w zakupie i kosztach eksploatacji niż F-35, przy zbliżonych możliwościach operacyjnych. Nota bene, koncern proponuje również zaawansowane wersje F-15.

image
F/A-18E Super Hornet tankujący maszynę EA-18G Growler. Fot. Mass Communication Specialist Seaman Michael Colemanberry/U.S. Navy

Oczywiście, F/A-18E/F nie posiada takich zdolności stealth, jakimi dysponuje maszyna 5. generacji, ale też otwartą kwestią pozostaje to, czy są one nam potrzebne. Natomiast Super Hornety, a szczególnie Growlery, wprowadziłyby pewne nowe możliwości operacyjne, przede wszystkim w zakresie bardzo istotnych dla polskich sił zbrojnych walki elektronicznej i zwalczania systemów obrony powietrznej przeciwnika. Ciekawą dodatkową zdolnością jest możliwość wykorzystania Super Hornetów jako latających tankowców, dzięki wykorzystaniu specjalnych zasobników z sondą do przetaczania paliwa. Warto również powiedzieć, że F/A-18E/F są dostosowane do przenoszenia rakiet przeciwradarowych HARM i AARGM oraz pocisków skrzydlatych JASSM, a w przyszłości mają również przenosić oparte na nich pociski przeciwokrętowe LRASM. Są to systemy uzbrojenia, czy raczej możliwości operacyjne, które są obecnie bardzo potrzebne polskim siłom zbrojnym.

image
Super Hornety podczas akcji bojowej nad Afganistanem. Fot. Staff Sgt. Andy M. Kin/U.S. Air Force

W zakresie realizowanych zadań Super Hornet mógłby stać się w Polsce między innymi następcą maszyn Su-22, które już co najmniej od dwóch dekad nie przystają do warunków współczesnego pola walki. Posiadane obecnie przez Siły Powietrzne RP samoloty F-16 Jastrząb występują w siłach zbrojnych w niedostatecznej liczbie i ich obciążenie zadaniami znacznie przekracza realne możliwości. Z tej perspektywy polskie ministerstwo obrony i Inspektorat Uzbrojenia powinny z uwagą obserwować decyzje podejmowane przez Niemcy i Finlandię, gdyż są to państwa, z którymi Polska może ściśle współpracować w przypadku konfliktu na wschodniej flance NATO. Przy tym oba te kraje, a także Szwajcaria, wyprzedzają nas w programach pozyskiwania nowych samolotów przynajmniej o kilka kroków, będąc już w fazie wyboru dostawcy a nie analizy potrzeb i możliwości.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 63
Reklama
Gryf Pomorski
niedziela, 26 maja 2019, 17:28

No jak to tak! A F-35 się pytam! Gripen E/F lub EF2000 Idźmy z Europą

KOSA
środa, 13 marca 2019, 20:37

Jestem niepocieszony że wybrali F35 . U nas nikt nie widzi takiej potrzeby jak widać od wielu lat. A było by ciekawie gdyby Nasi decydenci zdecydowali się na 48 szt. SH. Boeing kontra LM. To była by już fajna flota i w Tych 48 szt. Horneta z 8 - 12 wersja Glowler. Ja jestem za. Powinni Porównać koszty aj .. szkoda słów

Gulden
sobota, 16 lutego 2019, 15:51

Nie chcę się mądrzyć.Ale żeby mieć lotnictwo bojowe,myśliwskie,bombowe,czy jakie tam niby potrzeba...to chyba PODSTAWOWĄ rzeczą jest mieć dobre OPL,prawda?Bo jak nie jesteśmy w stanie jako armia,państwo,zapewnić temu lotnictwu możliwości działania,czyli lądowania na lotnisku,startu z niego,uzupełnienia paliwa,amunicji....to nie ma się co rzucać na zakup samolotów, i szkolenie pilotów,obsługi,infrastruktury.Moim zdaniem,wpierw zapewnić sobie coś takiego,że dany przeciwnik trzy razy się zastanowi,czy tu się opłaca wlecieć,bo jak się wlatuje,to od razu się namierza npla,i mierzy do niego z OPL,zdolnej go spuścić raz-dwa na glebę.A potem ewentualnie przeglądać foldery z samolotami,z cennikiem i możliwościami korzystnymi dla naszej armii(i budżetu),w dobrej cenie.Do potencjalnego ataku.Czy tam obrony.Moim zdaniem dany samolot bojowy to stricte broń ofensywna,z opcją obrony terytorium.KOGO niby chcemy atakować?Co nie znaczy absolutnie,że jako obywatel RP,życzę sobie mieć po zęby uzbrojną armię.Od lądu,po powietrze,na morzu kończąc.Gotową do działania.

KLP wms
piątek, 15 lutego 2019, 15:13

Zdecydowanie F-15X lub Eurofighter. Za F-15X przemawia pełna wymienność uzbrojenia, z tym co mamy już kupione dla F-16. Polska potrzebuje pełnowartościowy samolot myśliwski. Za najnowszym Eurofighter Typhoon Tranche IIIA przemawia możliwość dostaw części i serwisowanie u sojusznika. Tylko, że Łatwo można namierzyć porównanie F15-SE z Eurofighter, a teraz Boeing oferuje jeszcze lepszą maszynę. ("Eurofighter Typhoon compared to F-15E Strike Eagle, Fighter Plane specs comparison"). Dlatego Powinniśmy wybrać jedną z tych maszyn z opcją realnego serwisu w Polsce. Potem jeśli znajdą się środki dokupić jeszcze za 24 F-16V block 70/72 i zamówić modernizację starych F-16. Żadna wielka "filozofia", tylko że taka inwestycja w siły powietrzne musi kosztować, a takich decyzji nasi politycy nie potrafią podejmować. Wszystkie te maszyny mogą lądować na DOL. Ea18G i F-18E/F także są dobrymi maszynami, jednak nie wzmocnią one naszej OPL tak silnie, jak myśliwce a do uderzeń lądowych mamy już F-16.

Geralt z Rivii
czwartek, 14 lutego 2019, 15:06

@Rafal od pilota zależy najwięcej dobry pilot to nawet w lesie wyląduje !! tylko czy wystartuje później??

Rafal
czwartek, 14 lutego 2019, 11:03

@Geralt z Rivii to gdzie samoloto moze wyladawac zaley od pilota, Herculesy laduja na DOLach.

prawieanonim
czwartek, 14 lutego 2019, 10:51

Żołnierzyku F-15 jest samolotem bardziej manewrowym niż F-16. Do walki manewrowej dzisiaj to tylko Eurofighter albo właśnie wchodzący do produkcji F-15X. Po za tym walki manewrowe nawet podczas drugiej wojny światowej stanowiły jedynie jakiś ułamek procentowy działań w powietrzu (nie podaję Korei za przykład bo to była era prymitywnych i wadliwych pocisków). Grubo ponad 90% walk w powietrzu kończyło się zestrzeleniem z zaskoczenia. Na dzisiejszym polu walki 99% samolotów spadnie od pocisków średniego/dalekiego zasięgu. Dzisiaj w dużym konflikcie symetrycznym wygra armia z lepszą technologią, logistyką i przede wszystkim zapleczem finansowym. Jest to naturalna konsekwencja postępu.

Dawaj
niedziela, 26 maja 2019, 17:29

Dwa samoloty zbudowane w technologii Stealth. Jak będzie wyglądało ich starcie?

Gds
środa, 13 lutego 2019, 20:19

Samoloty szkolenia i mysliwskobombowe już mamy. Teraz potrzebne prawdziwe myśliwce. Dlatego należy kupić przynajmniej 24szt. kokejnosci f15, Eurofighter, f18e/F i ex18-g glowler. Polska nie potrzebuje drogich podobno trudnowykrywalnych f35. Wystarczy porównać koszty utrzymania maszyn przy resursach deklarowanych przez producentów. Już samo to że producent gwarantuje dłuższy okres eksploatacji daje sporo do myślenia.

gość
środa, 13 lutego 2019, 18:58

kupić 80 gripenów i poczekać na nowy europejski myśliwiec

Geralt z Rivii
środa, 13 lutego 2019, 16:10

Panie amator234 F18 jeśli może lądować na lotniskowcu to bez problemu wyląduje na drogowym odcinku lotniskowym, po za tym takie dane np. z wikipedi to sobie można wsadzić w buty ! tyle one mają prawdy ile propaganda chce ujawnić przeciwnikowi !

amator234
środa, 13 lutego 2019, 14:00

Nam raczej jest potrzebny F15 niż F18, ponieważ ten drugi przeznaczony jest raczej do lądowania na lotniskowcach np. ma składane skrzydła, a poza tym jest wolniejszy i ma mniejszy udźwig uzbrojenia. Krótkie porównanie: F15 - szybkość max. Mach 2.5 (ponad 3000 km/h), zasięg lotu podczas walki - ponad 1400 km, zasięg podczas zwykłego lotu prawie 4000 km, max. wysokość lotu - 18 km, max. prędkość wznoszenia 250 m/s. Udźwig uzbrojenia ok. 22 T. Koszt jednostki ok. 100 mln USD. Dla porównania F18 SH. szybkość max. Mach 1.8 (ponad 2200 km/h), zasięg lotu podczas walki - ponad 700 km, zasięg podczas zwykłego lotu 3000 km, max. wysokość lotu - 15 km, max. prędkość wznoszenia 230 m/s. Udźwig uzbrojenia ok. 21 T. Koszt jednostki ok. 70 mln USD (jednak sporo tańszy niż F15). [dane ogólno dostępne z Wikipedii]. Nie ma sensu porównywać go do F16 (czy Gripen), bo to są nieco mniejsze samoloty i przeznaczone do czegoś innego, raczej do walki bezpośredniej w powietrzu, są bardziej zwrotne. Są dużo tańsze ale mają dużo mniejszy udźwig ładunku.

Stalker_____
środa, 13 lutego 2019, 11:10

Jak ofensywa? Poprostu biznes. I beoing musi cos zarobic obok LM. A my nadaL zamiast z europa isc i dolaczyc do europejskich programow liczymy na wuja i podpisujemy super kontrakty na super bronie (Wisla, H0mar) Brawo Wy!

Andrettoni
środa, 13 lutego 2019, 06:13

Napisałem już, ze preferowałbym Gripeny, jednak, nie oznacza to, że samoloty USA nie mają zalet. F-35 to dobry samolot do niespodziewanego ataku, ale nie jest niewykrywalny - jak włączy radar lub radio, to po prostu przestaje być niewidzialny (czy raczej mniej widzialny), a to po prostu często jest niezbędne. Nie jest to jednak maszyna myśliwska, bo po prostu ma za słabe osiągi jeżeli idzie o prędkość i manewrowanie. Pominę tutaj F-22, bo go nie dostaniemy. F-15 to rasowy myśliwiec, po prostu dogoni samoloty, których F-35 nie dogoni. Świetna manewrowość i sprawdzona konstrukcja - a przy tym bardzo wytrzymała. Podobno był przypadek, że F-15 po zderzeniu w powietrzu doleciał na lotnisko praktycznie bez skrzydła. F-35 raczej tego nie umie. Wada F-15 jet taka, ze jest znakomitym myśliwcem, a do bombardowania jest lepiej jak się lata wolniej i bardziej ociężale. Nie wiem tylko czy to wada czy zaleta. F-18 to samolot marynarki i ma zalety potrzebne dla marynarki- solidny, wielozadaniowy koń roboczy z bardzo bogatymi wariantami wyposażenia. Ten samolot nie może się psuć, bo na oceanie nie ma lotnisk. F-16 to samolot wielozadaniowy, który nie ma zalet żadnego z powyższych. Nie wykona tylu zadań co F-18 i nie jest tak odporny. Jest bardziej kucykiem niż koniem roboczym. W stosunku do F-15, to F-15 go zrobi w walce jak chce, ale jest mniej zwrotny i wolniejszy, więc łatwiej się z niego bombarduje. F-35 to samolot, który ma wiele chorób wieku dziecięcego i bardziej skryty lekki bombowiec niż myśliwiec. F-16 przewyższa F-35 solidnością i tym, ze jest bardziej sprawdzona konstrukcją. Gdyby nie Obwód Kaliningradzki na samolot przewagi powietrznej bez wahania wybrałbym F-15. F-15 po prostu może uciec F-35. F-35 po prostu może nie dogonić samolotów rosyjskich, które są szybsze, a jeszcze może być konieczne nadrobienie dystansu. Pod względem właściwości lotnych dla pilota F-15 to marzenie, które lata nawet bez skrzydła, a F-35 to niewidzialny ziemniak, który lata, bo mu komputer nie daje spaść.

zolnierzyk
wtorek, 12 lutego 2019, 22:29

Jak to się mówi - jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Trudno jednym rodzajem samolotu spełnić wszystkie nasze potrzeby. F-15 lub F-18 SH to samoloty duże, długodystansowe, dobre do ataku na cele naziemne jak bombowce i na inne samoloty ale w dużej odległości. Mają duży udźwig ładunku ale są mniej manewrowe niż F-16 lub Saab Gripen (który byłby dobry jako patrolowiec w czasie pokoju i samolot szkolno-bojowy, dla młodych pilotów, którzy już dopuszczeni do latania, ale nie mają dużo stażu). Dlatego potrzebujemy przynajmniej 2 rodzajów myśliwców np. po 24 sztuki. A później podczas używania będzie widać czego bardziej potrzebujemy i można domówić kolejne 12 lub 24 w nowszej wersji. Niech nam dostarczają po 6 sztuk rocznie, przez co koszt zakupu rozłoży się na kilka lat.

46
wtorek, 12 lutego 2019, 18:50

Polaka potrzebuję samolotów Boeinga . Obie propozycje są doskonałe. Jeśli okaże się ze do tego są tańsze od f35 czy f16v , to tym lepiej. Resurs na poziomie 20.000 na f15 to wspaniała wiadomość. Zastanawiałem się tylko nad jednym jak wypada f35 w walkach z f15x ? Czy ktoś Was słyszał o takich raportach? Jeśli się okarze że f15 może się skutecznie bronić i kontratakować, to jakikolwiek powód by wybierać produkt Lockheed znika. Po za tym z boeingiem można przy okazji dogadać się ws programu Kruk.

Rafal
wtorek, 12 lutego 2019, 17:34

@Davien zwyczjnie tylko pol prawdy, YF-17 po pierwsze przegral bo byl drozszy w utrzymaniu a potem reszta jak zasieg czy manewrowosc, USAF tez bardziej podchodzil F-16 ze wzgledu na ten sam silnik co F-15. Co do wyboru przez marynarke, USN poprostu nie chciala samolotu jednosilnikowego i tyle a nie jakies bajdurzenie twoje.

Urko
wtorek, 12 lutego 2019, 17:03

@ -Davien, nie masz racji. Navy oczywiście ma swoje kaprysy, ale wygranie F-18 w programie NACF w 1975 roku to była sprawka Kongresu i konsekwencja, że gdy rok wcześniej wydzielono z ACF (wcześniejszego LWF) wersję "N.." połączono środki z eksperymentem VFAX. Czyli z morską przeróbką YF-17. W ten sposób to politycy dali tej konstrukcji handicap. Co do wyboru samolotu ACF i NACF to ten drugi został rozstrzygnięty ok pół roku później i był nie tyle niezależny, co raczej "komplementarny". W NACF nie przyłożono takiej wagi do właściwości manewrowych samolotu, które dały zwycięstwo YF-16 w ACF. Za to większą uwagę zwrócono np. na zasięg i to, że 2 silniki (nad morzem) to większe bezpieczeństwo...

Andrettoni
poniedziałek, 11 lutego 2019, 23:45

Biorąc pod uwagę położenie Polski w zasięgu bezpośrednim ewentualnego ostrzału z Obwodu kaliningradzkiego uważam, że najlepsze dla nas byłyby lekkie samoloty w rodzaju Gripenów. Ciężkie samoloty dalekiego zasięgu - takie jak F-18 czy F-15 są bardzo dobre, o ile bazują dalej, np. w Niemczech. F-16 niestety nie mają takich możliwości bazowania z prowizorycznych lotnisk drogowych jak Gripeny. Moim zdaniem dla zakupu kluczowa powinna być analiza wykonywanych zadań oraz zagrożeń w przypadku ewentualnego konfliktu, a nie tylko statystyki papierowe.

Davien
poniedziałek, 11 lutego 2019, 21:17

Panie Markon, akurat YF-16 i YF-17 były konkurentami w programie lekkiego samolotu bojowego dla USAF i YF-17 przegrał bo był zwyczajnie gorszy. I tak by się zakończyła jego kariera gdyby nie US Navy która musiała wybrac samolot z tego przetargu sie schytrzyła i wykorzystujac niejasny zapis wybrała YF-17, po czym poddali go daleko idacym przeróbkom by w końcu powstał F/A-18A

Wolf
poniedziałek, 11 lutego 2019, 21:14

Polska nie potrzebuje samolotów, skoro będzie miała Fort Trump :P

Koba
poniedziałek, 11 lutego 2019, 17:48

Po 2030 Niemcy, Francja i Włochy będą na zmianę odpowiedzialne za Air Policing nad Polską. A nie żadne tam Super Hornety czy inne Harpie...

JHWH
poniedziałek, 11 lutego 2019, 16:38

F15 w najnowszej wersji ma podobno 20 000 godzin resursu. Czy to nie ma znaczenia! Cholernie drogi ale też i dobry.

Dr Twardy Wacek
poniedziałek, 11 lutego 2019, 16:14

Daj Panie Boże żeby "nasi" decydenci tej czy innej opcji uciułali na 48 F16 70/72, lub Gripenów NF bo na nic mocniejszego raczej bym nie liczył .

Bi Bi
poniedziałek, 11 lutego 2019, 15:45

> > Wojciech Jeżeli będziemy mieli pieniądze, to być może kupimy ze 35 samolotów F-16 V ok. 2025 lub 2026 r. Na razie Mamy przed sobą II etap programu WISŁA, który najprawdopodobniej pochłonie z 60 mld zł. drogo, ale trzeba to dokończyć.

Markonn
poniedziałek, 11 lutego 2019, 15:44

@Willgraf, F16 a F-18 to zupełnie różne samoloty do zupełnie różnych celów. Nigdy ciężki samolot 2 silnikowy nie jest konkurentem dla lekkiego jednosilnikowca bo to jak by powiedzieć że że Audi konkuruje ze Scanią.

Wojciech
poniedziałek, 11 lutego 2019, 15:37

@Wojciech co ty za propagandę tutaj uprawiasz? Wypisać ci listę co kupiono lub zamówiono w ciągu ostatnich 3 lat z wyposażenia wojska? Kupowanie samolotów czy śmigłowców ma niewielki sens jeśli nie mamy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. To jest absolutny priorytet. Dopiero kiedy będzie czym bronić przed atakiem powietrznym lotnisk i zgrupowań wojsk (a także terminalu LPG, portów, Petrochemii, zakładów zbrojeniowych czy choćby Warszawy) wtedy można będzie kupować samoloty, śmigłowce czy jakieś okręty. Inaczej to będą pieniądze wyrzucone w błoto + zmarnowane życie lotników i żołnierzy.

As
poniedziałek, 11 lutego 2019, 14:53

@Jurek No nie wiem, następca Mattisa to gość, który był figurą w Boeingu, więc nie zdziwię się jeśli przetargi w Europie, w tym w Polsce, zacznie teraz wygrywać ta firma.

Wojciech
poniedziałek, 11 lutego 2019, 13:19

Prawda jest taka że nic nie kupimy suki i migi się rozpadną a nasi decydenci nie myślą nawet żeby tą lukę zapełnić.

BieS
poniedziałek, 11 lutego 2019, 10:58

@patlydżan dokładnie 22 lata temu w 1997 dowódca WLiOP gen. dyw. Kazimierz Dziok podczas manewrów "Orli szpon" przekazał dziennikarzom informcję, że prowadzone są rozmowy o bezpłatnym wypożyczeniu Polsce F/A-18 (jeszcze nie byliśmy w NATO).

Jurek
poniedziałek, 11 lutego 2019, 09:02

Niestety Polska ma wpisaną w konstytucję bezwarunkową miłość do LM.

KOSA
środa, 13 marca 2019, 20:35

Niestety masz racje …. LM I już przesądzony f 35 AJ a marzył mi się F18 ADH (48 SZT i w tym z 8 - 12 Wersji WRE Glower ) Pozdrawiam

Lord Godar
poniedziałek, 11 lutego 2019, 01:15

A z resztą ... Jeszcze kilka lat i temat następcy Su-22 sam się rozwiąże . Zanim my się na coś zdecydujemy , to piloci dla których wyremontowano i pomalowano Suki pójdą na emerytury czy odejdą z MON-u i temat nowych maszyn dla nich umrze śmiercią naturalną , po prostu straci sens ... I tyle w temacie ...

an.na
niedziela, 10 lutego 2019, 23:52

Jestem ciekaw jaki polski zakład albo jaka firma jest w stanie unieść ciężar technologicznego wdrożenia ewentualnego wkładu własnego/polskiego prócz przecinaka, młotka.? .

Bi Bi
niedziela, 10 lutego 2019, 23:47

Wedle informacji płynących z niemieckiego MON, to w przetargu na dostarczenie 100 nowych samolotów bojowych dla Luftwaffe wyłoniony zostanie jeden producent. Osobiście obstawiam Eurofightera Tranche 4, gdyż Niemcy mają już u siebie centra szkoleniowe, serwisowe, logistyczne, badawczo-rozwojowe Airbusa. Ich przemysł jest zaangażowany w produkcję EF i współpracę z europejskimi partnerami, kooperantami. Samy plusy i korzyści dla gospodarki RFN. Ponadto samoloty Panavia Tornado pozostaną w służbie Luftwaffe do 2025 r., więc przez najbliższe 7 lat Niemcy będą uczestniczyli w programie NS NATO, a potem się zastanowią, czy jeszcze warto np. być członkiem NATO. W RFN NATO postrzegane jest, jako zimnowojenny twór administrowany i nadzorowany przez USA itd. Świat się zmienia, sojusze także np. dziś trwa wojna handlowa Waszyngton - Berlin, a sami Niemcy coraz gorzej postrzegają USA itp. Najwidoczniej nic nie trwa wiecznie. I dobrze.

Gracz
niedziela, 10 lutego 2019, 22:55

Dla nas to gripen bo na nic innego nas nie stać

Gość
niedziela, 10 lutego 2019, 21:39

Polska powinna kupić 48 Super Hornetów oraz 24 Gripeny NG z możliwością transferu technologii i produkcją u nas.Dodatkowo pełne uzbrojenie.

w
niedziela, 10 lutego 2019, 20:32

kUPIC 100 SZT. Niech to beda albo F-15X Albo F-18SH oraz 24 Glowery. Na F-35 przyjdzie czas za 10 lat. W Nielcu Boening ma zakład, moze bedzie jakas praca. Rozwoju nie bedzie bo nikt madry w to nie wierzy

patlydżan
niedziela, 10 lutego 2019, 19:51

Pamiętam naklejkę "F/A-18 dla Polskich Sił Powietrznych". Było to ~25 lat temu.

a jak sprawy idą w RP?
niedziela, 10 lutego 2019, 19:34

......"fińskie ministerstwo gospodarki domaga się co najmniej 30% udziału własnego przemysłu w produkcji. Obie strony mają w tym zakresie doświadczenie, gdyż w latach 1995-2000 fińskie zakłady zmontowały 57 spośród 62 zakupionych samolotów"..... Pytanie do zainteresowanych/zorientowanych w sprawie. Co powoduje, że tego typu warunki transakcji najwyraźniej stoją poza zasięgiem możliwości/realnego zainteresowania (?) włodarzy odpowiedzialnych w RP za zakupy uzbrojenia? Czy, też Polska (w opinii w/w włodarzy) to kraj który nie chce tracić swego cennego 'potencjału zbrojeniowego' na zbędne i nic nie wnoszące operacje montażu płatowca?

Feluś
niedziela, 10 lutego 2019, 19:33

Jakie to szczęście, że Polska nie ma pilnych potrzeb wymiany samolotów myśliwskich i szturmowych. Obecnie posiadana flota Su-22 i Mig-29 dzięki dalekowzrocznym decyzjom politycznym jest w doskonałym stanie, posiada niczym nie ograniczone resursy i najnowsze pakiety modernizacyjne jak choćby niewidzialne radary czy fotele śmierci a ostatnio nawet bomby swobodnie szybujące. Dzięki tak przemyślanej polityce jeszcze przez dziesięciolecia nie będzie potrzeby łożenia miliardowych nakładów na wymianę maszyn, a strumień pieniędzy będzie można przekierować na pozyskanie tak przecież potrzebnych ławeczek niepodległości ! ! !

Jami
niedziela, 10 lutego 2019, 18:27

Program modernizacji zakłada jasno zakup myśliwców 5 gen. Myślę, że tu akurat nie trzeba się spieszyć. Zróbmy najpierw opl do końca. W tym czasie samoloty potanieja, może uda się kupić F35 w dobrej cenie ;)

Paweł P.
niedziela, 10 lutego 2019, 18:03

Gdyby tak zliczyć, ile wszyscy na około mają różnych latających maszyn kupić... Bez szans.

Piotr Kalinowski
niedziela, 10 lutego 2019, 16:05

Prosta sprawa SuperHornet jest tańszy i do tego dwusilnikowy. A poza tym mam wątpliwości ,czy świat jest gotowy wo gule na 5 generację,.......

Maciek
niedziela, 10 lutego 2019, 15:01

To już lepiej f15. Cena i koszty eksploatacji zbliżone a osiągami i możliwościami miażdży każdy współczesny samolot wielozadaniowy. Tylko mig31 ma większe vmax, ale oczywiście odstaje pod innymi względami.

Observer
niedziela, 10 lutego 2019, 14:58

I jeszcze cos, aby urealnic wymiane polskiej floty samolotow bojowych trzeba podniesc naklady do 3% pkb na armie inaczej kupimy uzywki bo nie bedzie kasy na inne rozwiazanie

Observer
niedziela, 10 lutego 2019, 14:45

Brawo dla autora i sugesti zawartej w artykule natomiast polska to nie niemcy czy finlandia i wybor nastepcy suk i 29ek powinien byc taki aby dawal polskim pilotom realne szanse walki przy trudnych warunkach jakie stawia op przeciwnika aby mozliwie uniknac strat wg. scenariusza zaistnialego juz na ukrainie gdzie piloci aby uniknac zastrzelenia latali w rynnach rzek a ich skutecznosc spadla na tyle, ze ich uziemiono. Wiec czy nie tylko F35? czy patrzymy na koszta i bedziemy sprawdzac naszych pilotow jak u naszego sasiada?

CZ
niedziela, 10 lutego 2019, 14:25

TO MASZYNY DLA POLSKIEJ ARMII !!!!!!!!!!!!!!!!

Mike
niedziela, 10 lutego 2019, 13:47

Wg mnie Super Hornet to obecnie najlepsze rozwiązanie dla Polski. Wydaje mi się również, że nie wspomniano tutaj o jeszcze jednym argumencie, przemawiajacym za Hornetem. Krótkie starty i ladowania. Przy doborze odpowiedniej wersji, F18 może być wykorzysytywany na DOL'ach. Zasadniczo to nie rozumiem dlaczego u nas temat wykorzystywania dróg jako tymczasowych lotnisk jest traktowany po macoszemu. Przecież w przypadku konfliktu, lotniska przestaną istnieć. Przegrupowanie sił i mnogość dróg (nie tylko autostrad i esek) daje olbrzymie możliwość na kontynuację walki, obronę, atak. Taka forma lotnictwa jest, o ile się nie mylę, przez Finów. Czemu nie u nas?

kulson
niedziela, 10 lutego 2019, 13:40

Nie ma żadnej Harpii. To tylko fake news dla wyborców. A tak poza tym jak byśmy mieli kupować jakiś samoloty to tylko F16V, bo tworzenie całego zaplecza na kolejny typ maszyn to gigantyczna kasa.

Lm
niedziela, 10 lutego 2019, 13:22

Niestety ale nam ten samolot nie jest za bardzo potrzebny. Dwie, trzy nowe eskadry F-16V w miejsce SU-22 w zupełności nam by wystarczyły. Tak jak inni zastępują stare F-18 nowymi bo tak jest taniej tak u nas najtaniej jest dokupić nowe F-16.

Zygmunt
niedziela, 10 lutego 2019, 13:21

Trzecie zdanie od końca jest w tym artykule kluczowe. Dla Polski odpowiednim wariantem byłoby potrojenie liczby F16 o kolejne 96 szt w wersji Viper zmontowane w rozbudowanych zakładach LM w Mielcu. Docelowo kolejne minimum 48 szt dla wybranych krajów EŚW. Poza tym 24 szt F35 i na najbliższe 20 lat mamy spokój w temacie.

Wojciech
niedziela, 10 lutego 2019, 13:07

Tak jak napisano. Ze względu na możliwości Growlera Super Hornet jest idealnym rozwiązaniem dla Polski. Plus modernizacja F-16 do najnowszej wersji co jest oczywiste. Gdyby F-15 miał wersję walki elektronicznej to byłby ciut lepszym rozwiązaniem ale nie ma. Przełamywaniem A2AD niech się zajmą Amerykanie a my zamiast lekkich, "niewidzialnych" F-35 zaopatrzmy się w konkretny sprzęt.

Willgraf
niedziela, 10 lutego 2019, 13:00

Mało kto wie, że samolot F-18 to konkurent F-16 z początku lat siedemdziesiątych, miał oznaczeni YF-17, mimo przegranej w konkursie jak to bywa gdy konkurentem jest coruptionsheed, wraca po kilku larach jako F-18. z uwagi na afery w programie niesterowalnego i nistatecznego F-16 ktorego system kontrolowania lotu był zawodny co spowodowalo dziesiątki katastrof i przydomek twórcy wdów, czesto nadawany niedopracowanym konstrukcjom z uwagi na usmiercanie pilotów

Zastanawiający się
niedziela, 10 lutego 2019, 12:53

Obawiam się, że na 2025 rok nie zdążymy i zostaniemy z 48 F-16, z przy założeniu 60-70% sprawności bieżącej, to tak naprawdę z około 30 szt. F-16. Mam tylko szczerą nadzieję, że nie dojdzie do jakieś kolejnej tragedii, katastrofy Miga 29 lub Su 22. Takich systemów jak samoloty nie powinniśmy kupować z półki (bez offsetu), o ile się nie mylę nawet Czesi dzierżawiący Gripeny C/D mają offset na poziomie większym niż 100% wysokości kwoty dzierżawy.

Gts
niedziela, 10 lutego 2019, 12:25

Pozyskanie Horneta wydaje sie byc ciekawa opcja jesli wezmie sie pod uwzge pozyskanie rowniez maszyn WRE typu Growler. Trzeba pamietac jednak o podstawowych sprawach. Super Hornet Block III to dalej maszyna generacji 4 z kilkoma unowoczesnieniami nigdy jednak pod wzgledem sensorow czy stealth nie zblizy sie nawet do mozliwosci F-35. Owszem nowy kokpit, helm HMCS, IRST... daje przewage nad starszymi samolotami gen4, ale jednak to nie to samo co gen5. Trzeba wziac rowniez pod uwage wyzsze od F-16 koszta utrzymania i zakupu... tak ze 2x wyzsze. Mimo wszystko sa to nizsze koszta niz w przypadku F-35. Juz dla calkowitych laikow napisze ze te koszty sa 3x wyzsze od kosztow F-16. Hornet wpasowuje sie wiec miedzy koszta pozyskania i utrzymania F-16 oraz F-35. Krowie na rowie koszty F-16 da 2x mniejsze od F-18 i 3x mniejsze od F-35... gdzies tu nawet jeszcze F-15X sie wpasuje... jak twierdzi Boeing te koszty tez potrafia nyc nizsze od kosztow utrzymania F-35... Jaka jest wiec dla nas opcja? Wydaje mi sie ze bez szczegolowych analiz mozna tylko gdybac. Dalej jestem za opcja pozyskania 48 F-16 mimo zajetych linii produkcyjnych do 2023 i czekania z Harpia na kolejne samoloty gen5. Cos zrobic bedziemy musieli bo pokoncza sie nam resursy jastrzebi. Zaloze sie jednak ze pis stac tylko na zakup ilosci defiladowej najtanszych maszyn... oczywiscie z USA. O chocby jednej eskadrze F-35 nie ma nawet co marzyc. Co do szans SHorneta w kontrakcie niemieckim, wydaje mi sie, ze sa iluzoryczne, bo Niemcy raczej musza trzymac sie EF zeby zachowac miejsca pracy i zdolnoalsci Airbusa oraz kooperantow w zakresie projektowania i budowy mysliwcow. Inaczej bedzie mozna pogrzebac caly ten sektor w Europie... z wyjatkiem Dassaulta. Sprawa kontraktu w Finlandii jest troche inna. Oni juz uzytkuja starsze F-18 wiec przejscie na nowa wersje tego samolotu byloby dla nich najoptymalniejsze kosztowo. Nie sa obciazeni polityczna czy gospodarcza waga tego kontraktu. Jesli z Hornetow sa zadowoleni, nie chca pondosic kosztow to ten wybor jest jak najbardzie sluszny. Gdyby byli niezadwoleni z maszyn, obslugi, serwisu czy czegokolwiek albo szukali maszyn innego typu to maja np Rafale czy wlasnie F-35... Nie wiemy jednak czego dokladnie Finowie od maszyn oczekuja.

Jasio
niedziela, 10 lutego 2019, 12:23

Nie piszcie już o programie Harpia bo niema po co,znając nasze dialogi techniczne i uwalanie projektów to nasze zabytkowe SU-22 polatają jeszcze ze 30 lat zanim czymś je zastąpimy

Lord Godar
niedziela, 10 lutego 2019, 12:05

Pomarzyć fajna sprawa ... U nas faza analityczno-koncepcyjna i pozyskiwania sprzętu , trwa często tak długo , że stanowi najdłuższy etap "funkcjonowania" danego uzbrojenia w naszej armii . Nowe Szerszenie z pewnością są maszynami bardzo nowoczesnymi i skutecznymi i na pewno dobrze wpisały by się w nasz program Harpia . Są jednak droższe w pozyskaniu i eksploatacji niż następne F-16 , których i tak nadal mamy za mało i przydało by się kolejne 48 maszyn. Natomiast jeśli chodzi o maszyny mające uzupełnić F-16 i rozszerzyć wachlarz możliwości operacyjnych naszego lotnictwa na przyszłym polu walki większość osób typuje F-35 , choć chęci te i zapał skutecznie hamuje wysoki koszt , jaki jest konieczny do poniesienia przy pozyskaniu i eksploatacji tych niedopracowanych jeszcze maszyn. Za 8-10 lat konstrukcja ta dopiero będzie w pełni dojrzała , pozbawiona wad początkowych , a niewykluczone , że czas i eksploatacja ją zweryfikują zarówno na plus jak i wykażą minusy. Pragmatyczni Niemcy jak widać wolą konstrukcję sprawdzoną , pozbawioną ryzyka , niewiadomej jeśli chodzi o przyszłe koszty. Im ten samolot zupełnie wystarczy , skutecznie zapewni część tego co dał by F-35 , a potem uzupełnią go nowszą maszyną. Czy u nas 24-32 maszyny tej klasy by się przydały jako uzupełnienie F-16 i rozszerzenie możliwości lotnictwa ? Oczywiście , że tak i jest dla nich miejsce . Ale czy są na to pieniądze ? Skoro marzą się nam F-35 , to na pewno tak , bo były by tańsze. Wystarczy tylko lepiej zarządzać pieniędzmi MON , nie wydawać na samoloty VIP , drogi lokalne , straż pożarną czy pogotowie lotnicze. Bo na to pieniądze powinny się znaleźć w budżecie państwa , a nie powinien być drenowany budżet MON , który przez poprzednią ekipę tez był traktowany jak skarbonka do finansowania innych kwestii w razie potrzeby ...

Piotr ze Szwecji
niedziela, 10 lutego 2019, 12:02

W Polsce priorytetem jest produkcja na miejscu, co zwiększa gospodarkę Polski, co także w razie wojny gwarantuje szybką naprawę uszkodzonego sprzętu wojskowego. Niestety sprzedający samoloty bojowe mogą co najwyżej niektórym firmom z PGZ zaoferować współpracę w produkcji komponentów. Boeing podpisał umowę o generalną współpracę tylko z WZL-1 (na śmigłowce?). Następnym w Polsce priorytetem, jeśli gospodarka nie dostanie wsparcia, to posiadanie minimum własnej obsługi dla sprzętu, co gwarantuje szybkie naprawy na miejscu uszkodzonego sprzętu wojskowego w razie wojny. Tutaj Polska pozyskała za bardzo grube pieniądze w offsecie programu Wisła know-how i komponenty potrzebne do obsługi dla już posiadanych F-16. Dlatego bardziej logicznym jest zastąpienie starzejącej się floty posowieckiech samolotów bojowych nowymi, czy zmodernizowanymi odkupionymi F-16 z drugiej ręki. Co najwyżej Growler mógłby być ekonomicznym konkurentem tutaj dla pozyskania 12 sztuk F-35, lecz nie ograniczałby taki wybór ograniczeniem typu misji bojowych dla lotnictwa na nich czy ich obsługi w Polsce? FMS to ostateczność, która została zastosowana w programie Homar, bo same kły nie mogą być surogatem modernizacji dla całego wojska. To wszystko zostało już zawarte w sugestiach 4 opcji modernizacji lotnictwa WP. Tam nie ma miejsca dla F-18, ani mowy o F-18. Co by mogło to zmienić? Chyba, że Boeing by zainwestował gigantyczne pieniądze w stworzenie jakiejś mniejszej fabryki F-18 w Polsce, dającej obsługę tym samolotom na miejscu w Polsce (choć PGZ by chciała też mieć część tej obsługi dla siebie) to opcja na zakup 100 nowych F-18 z elementami stealth nagle by była otwarta w MON. Problemem polskiego lotnictwa jest, że Polska winna mieć dwa razy większe lotnictwo co do swojego potencjału, nawet po takich zakupach. Polska winna mieć własny przemysł lotniczy jak przed ww2. Tam są nawet międzynarodowe umowy dające duże limity na maks posiadanego lotnictwa przez Polskę. Oczywiście różnicę można byłoby ekonomicznie wypełniać 100-150 lekkimi samolotami bojowymi jak przerobiony w wersję bojową Master czy amerykański Textron (Bell?). Po śmigłowcach uderzeniowych, WOT, obronie przeciwrakietowo-plot i niewybuchem PGZ jakim okazała się być polska produkcja prochu, to faktycznie następnym priorytetem winno być lotnictwo. Nawet nie chodzi o zdobycie tym lotnictwem przewagi w powietrzu nad wojskiem wroga, co odmową dania jej nad Polską lotnictwu przeciwnika. NATO kraje na wzór Polski też mają lotnictwo zredukowane o co najmniej połowę stanu, który winny mieć. Chyba tylko poza jedyną... Rosją, która ma inne kraje na świecie do czynienia (Chiny? Indie? Pakistan? Iran? USA? Japonia? etc...) poza NATO opanowaną Europą. Tak więc nawet gigantyczny zakup na 100 sztuk F-18 w następnym 10 letnim planie modernizacyjnym WP mógłby być przedsmakiem na następne 100 myśliwców w kolejnym planie. Na pewno Lockheed Martin tutaj poprzez nabycie Sikorskiego (amerykańska fabryka PZL Mielec) zdobył pewien konkurencyjny nad Boeingiem przyczółek w Polsce. Polska w odróżnieniu od Finlandii i Szwajcarii jest ciut większym kraikiem z ciut większą ludnością, z ciut bardziej dynamicznie zwiększającą się gospodarką (przez co najmniej następne 20 lat jeszcze) i z ciut większym lokalnym oddziaływaniem na kraje z Polską graniczące.

Kos
niedziela, 10 lutego 2019, 11:39

Panie Red. Sabak gratulacje i podziękowania za ten artykuł. Przystępnie, wyczerpująco, obiektywnie. Tak trzymać.

Bogumił
niedziela, 10 lutego 2019, 11:33

Super Hornet jest dla dresiarzy

KOSA
niedziela, 10 lutego 2019, 11:04

U nas nikt nie widzi takiej potrzeby jak widać od wielu lat. A było by ciekawie gdyby Nasi decydenci zdecydowali się na 48 szt. SH. Boeing kontra LM. To była by już fajna flota i w Tych 48 szt. Horneta z 8 - 12 wersja Glowler. Ja jestem za.

WARS
niedziela, 10 lutego 2019, 10:50

...my z Niemcami przeciw Rosji ???...nikt o zdrowych zmyslach nie powinien zaufac politykom w Berlinie...zaczna najpierw "wiecznie dyskutowac" jak o Ukrainie...a ludzie beda gineli. Na dodatek calkowicie beda uzaleznieni od Gazpromu. TYLKO USA jest gwarantem naszego bezpieczenstwa, bo i Francji ciezko zaufac a Anglia ma wlasne problemy, glownie gospodarcze.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama