Reklama
Reklama

Eurofightery z Cypru nad Syrią [RELACJA]

23 września 2018, 10:17
IMG_4404 (1)
Eurofighter Typhoon ląduje na Cyprze. J.Sabak

Para obwieszonych kierowanymi bombami brytyjskich myśliwców Typhoon startuje z bazy Akrotiri na Cyprze wczesnym rankiem, kieruje się na wschód. Przed nimi misja, której celem są terroryści Daesh. Sześć stacjonujących na wyspie samolotów Eurofighter Typhoon wraz ze starszymi, zastępowanymi przez nie Panavia Tornado, nieustannie operuje nad Syrią i Irakiem w ramach brytyjskiego kontyngentu kierowanej prze USA koalicji.

Jak przyznają piloci maszyn, trwające od 6 do nawet 9 godzin misje należą do bardzo męczących. Dolot z Cypru nad rejon Syrii będący nadal pod kontrolą terrorystów to około godziny. Dzięki temu maszyny mogą w krótkim czasie trafić nad wybrane cele. Jednak działania wymagają również tankowana w locie i często wielogodzinnego dyżurowania w rejonie działań w oczekiwaniu na wskazanie i identyfikację celu.

Każdy Eurofighter startujący z brytyjskiej bazy Akrotiri przenosi systemy samoobrony, zasobnik optoelektroniczny Litening i dodatkowe zbiorniki paliwa. Uzbrojony jest w działko, cztery bomby Paveway IV o wagomiarze pięciuset funtów każda (227 kg) oraz trzy pociski powietrze-powietrze do samoobrony: dwa lżejsze ASRAAM i pojedynczy AMRAAM.

image
Samolot w moment po lądowaniu w bazie Akrotiri po kolejnej misji nad Syrią. Pod skrzydłami Eurofightera widać bomby Paveway IV i pociski ASRAAM oraz dodatkowe zbiorniki paliwa. Sonda do tankowania jest wysunięta. Fot. J.Sabak

Jednak największym zagrożeniem nie są rosyjskie czy syryjskie samoloty, ale możliwość kolizji z licznymi operującymi w tym rejonie maszynami sojuszniczymi. Dlatego, jak przyznaje dowódca brytyjskich pilotów, najważniejszy jest radar i świadomość sytuacji. W dzień jej utrzymanie ułatwia użycie hełmu z wyświetlaczem wielofunkcyjnym HMSS (ang. Helmet Mounted Symbology System), który pozwala nie tylko wyświetlać w polu widzenia pilota najważniejsze dane, ale też „widzieć” przez kadłub samolotu cele i inne maszyny oraz wskazywać je systemom uzbrojenia. To zdaniem pilotów ogromna przewaga Typhoona nad operującymi z tej samej bazy wiekowymi maszynami Tornado. Niestety, obecnie podczas lotów nocnych, które są również częste jak operacje dzienne, stosowany jest klasyczny hełm wyposażony w gogle noktowizyjne. Piloci oczekują na modyfikację swoich maszyn, która wiąże się z wprowadzeniem nowszego modelu hełmu HMSS, posiadającego kamerę noktowizyjną wbudowaną tuż ponad wizjerem, co pozwala na jego użycie w nocy równie skutecznie jak w dzień.

Kolejna oczekiwana zmiana, to możliwość korzystania z nowych rodzajów uzbrojenia: amunicji kierowanej Brimstone oraz pocisków manewrujących Storm Shadow. Obecnie mamy bowiem paradoksalną sytuację, w której oba te najnowocześniejsze rodzaje uzbrojenia powietrze-ziemia mogą wykorzystywać jedynie wychodzące ze służby maszyny Panavia Tornado GR. 4. To właśnie one odpaliły Storm Shadow wykorzystane w kwietniu 2018 do zniszczenia syryjskich instalacji służących do produkcji i przechowywania broni chemicznej. Znacznie częściej wykorzystywane są jednak pociski Brimstone, które dzięki własnemu napędowi i naprowadzaniu laserowemu są bardziej skuteczną bronią przeciw celom ruchomym niż bomby Paveway IV, kierowane zwykle przez system GPS.

image
Panavia Tornado również latają z bombami Paveway IV oraz pojedynczym pociskiem Brimstone pod kadłubem. Fot. J.Sabak

Nie oznacza to, że bomby kierowane nie spełniają dobrze swojej roli. O ich skuteczności mogą świadczyć materiały wideo, jakie zaprezentowano nam podczas pobytu w bazie. Na jednym z nich cztery zrzucone z tego samego Eurofightera bomby Paveway IV kierowane systemem GPS zniszczyły jednocześnie cztery odrębne obiekty Daesh.

Jak przyznał Group Captain (pułkownik RAF) Chas Dickens, dowódca 903 Expeditionary Air Wing, dziś Typhoony nie zrzucają już bomb codziennie. Operacja przeciw zwartym siłom Daesh, które dysponowały czołgami i ciężkim sprzętem, przekształciły się w poszukiwanie, identyfikację i niszczenie pojedynczych celów, rozproszonych na obszarach, które nadal są pod kontrolą terrorystów. Mimo to, służba nie jest wcale lżejsza.

Piloci Typhoonów maja pełne ręce roboty, spędzając w powietrzu budzącą szacunek liczbę około 300 godzin, podczas trwającej cztery miesiące zmiany w bazie Akrotiri. Operacje realizuje obecnie około 9 pilotów i 70 osób personelu naziemnego, mających w swojej pieczy 6 samolotów Eurofighter Typhoon FGR4. Prowadzą one regularne loty nad Syrią i Irakiem. Średnio trwają one około 8 godzin i wymagają tankowania w locie co około półtorej godziny. Są to działania wymagające i wyczerpujące dla pilotów, których możliwości stanowią podstawowy limit w użyciu maszyn. Wraz z procedurami przygotowawczymi, odprawą przed i po locie, każda misja zajmuje łącznie 10-12 godzin. Ponieważ działania trwają całą dobę, piloci Typhoonów latają naprzemiennie misje dzienne i nocne w dwutygodniowych cyklach.

image
Samoloty nie wymagają wiele obsługi. Komputer pokładowy znacznie ułatwia pracę mechaników. Fot. J.Sabak

Równie intensywnie pracuje obsługa naziemna, która utrzymuje maszyny w stałej gotowości, dzięki czemu możliwe jest prowadzenie działań z zaledwie 6 samolotami i ograniczonym zapasem części. Jak mówią mechanicy, komputery pokładowe maszyny stale prowadzą diagnostykę i sygnalizują wszelkie nieprawidłowości w działaniu systemów pokładowych. Maszyny wykazują się wysoką niezawodnością i np. w Akrotiri jest tylko jeden zapasowy silnik Eurojet EJ200 do Typhoona, który jak dotąd nie był potrzebny. Mechnicy RAF zgodnie stwierdzili, że to najbardziej udana jednostka napędowa, z jaką mieli do czynienia. Większość prac związanych jest z wymianą i uzupełnianiem czynników technicznych oraz wymianą zużytych podzespołów.

Obsługa i przygotowanie Eurofightera do misji zajmuje około 2 godzin, co wynika bardziej z wymogów bezpieczeństwa i klimatu, niż z realnych wymagań. W ciągu dnia temperatura w cypryjskiej bazie RAF przekracza regularnie 40 stopni Celsjusza. W takich warunkach, szczególnie gdy samolot wraca na lotnisko z podwieszonymi bombami, pośpiech nie jest wskazany, a rozdzielenie tankowania od załadunku amunicji jest bardziej niż uzasadnione. Powracające z misji samoloty, zwłaszcza przenoszące niewykorzystane bomby i pociski, generują dodatkowe wyzwanie dla obsługi. Broń należy ponownie zabezpieczyć i sprawdzić przed kolejnym lotem.

Tego typu sytuacje są obecnie dość częste, gdy głównym wyzwaniem stało się odnalezienie przeciwnika i odróżnienie go od cywilów. Dlatego ważniejsze od ilości zabieranego uzbrojenia stają się możliwości szybkiego dotarcia nad cel i jego eliminacji lub długotrwałego pozostawania w rejonie operacji. Ogranicza to możliwości działania Daesh na tych nielicznych obszarach, jakie zostają pod kontrola Państwa Islamskiego. W tym zakresie operujące z Cypru samoloty Eurofighter Typhoon sprawdzają się bardzo dobrze, współdziałając z innymi maszynami obecnymi w bazie Akrotiri. To jest jednak temat na odrębny artykuł.

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
De Retour
wtorek, 25 września 2018, 16:12

@Palmel. Rosja potęgą światową??? Kraj o ludności Japonii, PKB Hiszpanii, gospodarce jak w Arabii Saudyjskiej opartej na eksporcie surowców?  Jakie Rosja interesy robi w Syrii ? Sprzedaż Assadowi rakiet którymi są niszczone Rosyjskie samoloty to interes ? Powiedz to rodzinom poległych żołnierzy. Rosja walczy z Daesh ? Jak tylko może to przewozi ich do Idlib. Wiesz co robi Rosja w Syrii ? Ośmiesza się.

Davien
poniedziałek, 24 września 2018, 18:14

Orangeus, może juz daruj sobie:) ISIS stworzyli członkowie partii BAAS popieranej przez Rosję po tym jak ich wypędzono z Iraku. Asad im w tym dopomógł wypuszczając setki dzihadystów z wiezień( Asad nalezy do BAAS) Rosja nie walczyła z ISIS dopóki te nie zostało rozbite przez Kurdów i Koalicję raczej uciekali przed dzihadystami( Palmira) i dopiero potem zajeli sie wyłapywaniem resztek. W Doumie czy Aleppo nie było nawet śladu ISIS. Ciekawe gdzie pisałem że EF się nie sprawdził, no ale jak widać....

Palmel
poniedziałek, 24 września 2018, 17:53

Davien czyim jesteś agentem, bo isis mamy dzięki USA i ich sprzymierzeńcom, dobrze wiesz że wojna w Syrii jest przez rurę którą Asad nie chciał puścić z Kuwejtu do Europy i oto jest ta cała wojna, a sekretarzem stanu była wtedy clinton i ona jest temu wszystkiemu winna a Rosja robi tam teraz interesy i testuje nową i pokazuje że jest potęgą światową czy nam się to podoba czy nie , w Syrii odkryto w ich szelfie jedne z największych złóż ropy naftowej i oto się też biją, Orangeus i rob ercik gońmy tego agenta

Orangeus
poniedziałek, 24 września 2018, 11:13

Davien misiu złoty kolorowy. To nie Rosja doprowadziła do powstania ISIS ale na pewno jej działania przyczyniły się do jego upadku. Koalicja w tym względzie wypadła blado. Wojna to wojna. Żadne prawa nie obowiązują liczy się efekt i to jest fakt Co do tematu kolego Davien to za pewne nie uwierzysz ale Ef i uzbrojenie EU się sprawdziły.

Davien
niedziela, 23 września 2018, 23:45

Robercik jak tym terrorystom pomaga rosja to mają małe problemy z ich pozbyciem sie. Do tego Koalicja nie stosuje jak Rosja taktyki spalonej ziemi nie patrząc w co uderza.

rob ercik
niedziela, 23 września 2018, 14:42

Dziwne, najbardziej milujaca pokoj i demokracje koalicja nie moge sobie poradzic z terrorystami? Nie moze czy nie chce ...

Dumny wania
niedziela, 23 września 2018, 14:17

Prawie jak nadze su-57

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama