Reklama
Reklama

Royal Air Force–modernizacja poprzez redukcję?

26 października 2014, 10:19
F-35B w locie. Fot. defenceimagery.mod.uk
Autonomiczny BSL "Taranis". Fot. baesystems.com
Eurofightery 3 transzy. Fot. eurofighter.com
Tornado GR4 w locie. Fot. MoD UK.

Brytyjskie siły powietrzne przechodzą proces gwałtownej transformacji. Cięcia budżetowe i wprowadzenie do służby maszyn generacji 4+ i 5 prowadzą do znacznej redukcji liczby posiadanych samolotów bojowych. Harrier GR7/GR9 i Tornado F.3 (ADV) zostały wycofane ze służby w ostatnich kilku latach a do końca dekady ten sam los spotka także Tornado GR4 i Eurofightery z Tranche 1. Docelowo siła RAF ma opierać się wyłącznie na Eurofighterach Tranche 2 i 3 oraz F-35B. W 2020 brytyjskie siły powietrzne będą dysponowały najmniejszą liczbą samolotów myśliwskich od 1914 roku (poniżej 200 sztuk). Czy będą one w stanie skutecznie zastąpić maszyny starszej generacji? 

Redukcje pod presją budżetu 
 
Proces redukowania liczby samolotów myśliwskich rozpoczęty po zakończeniu zimnej wojny objął siły powietrzne praktycznie wszystkich europejskich krajów. Z jednej strony, nie było już potrzeby operacyjnej utrzymywania tak ogromnej floty lotniczej w Europie, a środki budżetowe zaczęły być lokowane w inne sektory niż obronność, z drugiej-wprowadzanie kolejnych generacji samolotów bojowych i precyzyjnego uzbrojenia zredukowało liczbę maszyn potrzebnych do wykonywania wyznaczonych zadań. Jeszcze w czasie Operacji „Pustynna Burza” szacowano ile samolotów należy wysłać nad cel by otrzymać pewność jego zniszczenia podczas, gdy obecnie liczy się ile celów może zniszczyć jeden samolot. 
 
Redukcja floty odrzutowych samolotów bojowych objęła również najpotężniejsze siły powietrzne w Zachodniej Europie, czyli brytyjski RAF. W 1991 roku podczas „Pustynnej Burzy” Wielka Brytania posiadała 30 dywizjonów myśliwskich uzbrojonych w samoloty Blackburn Buccaner, Sepecat Jaguar, Bae Harrier oraz Panavia Tornado ADV i IDS. Do 2003 roku liczba dywizjonów zmalała do 17 a obecnie wynosi zaledwie 12. Do końca obecnej dekady będzie ich jeszcze mniej– najprawdopodobniej 6 lub 7. Proces zmniejszania ilości sprzętu RAF-u –najbardziej gwałtowny od zakończenia zimnej wojny- rozpoczęto 19.10.2010 r. po publikacji przez gabinet premiera Davida Camerona raportu Strategic Defence and Security Review.  Głównym celem wskazanych w dokumencie redukcji miało być ograniczenie ogromnego deficytu finansowego państwa. Personel brytyjskich sił powietrznych zmniejszono o 5000 osób – do 33 tys. pracowników, a w ciągu roku od publikacji raportu rozformowano cztery dywizjony myśliwskie. Na przedwczesną emeryturę wysłano wszystkie 72 samoloty pionowego startu i lądowania Bae Harrier GR7/GR9/A (trzy dywizjony), a także ostatni dywizjon w RAF-ie użytkujący myśliwską wersję samolotu Tornado. Zaoszczędzone środki Brytyjczycy szacowali w listopadzie 2011 roku na 1,5 mld $. Dodatkowo 220 mln $ udało się pozyskać ze sprzedaży Harrierów wraz z częściami zamiennymi do USA, gdzie brytyjskie samoloty służą jako magazyn części zamiennych dla AV-8B Harrier II należących do US Marine Corps i pomagają dotrwać tym samolotom do czasu wprowadzenia do służby F-35. Uzyskane środki postanowiono przeznaczyć m.in. na obsługę pozostających w służbie szturmowych Tornado GR4. Jako przyszłe samoloty bojowe RAF Strategic Defence and Security Review wskazał tylko dwa typy maszyn: Eurofightera i F-35, które mają zastępować sukcesywnie wycofywane – najpóźniej w 2020 roku – samoloty szturmowe Tornado GR4.
 
Eurofightery 3 transzy. Fot. eurofighter.com
 
Potencjał lotniczy brytyjskich sił zbrojnych został ograniczony nie tylko redukcjami w RAF, ale również w lotnictwie Royal Navy. Zgodnie z wytycznymi zawartymi w Strategic Defence and Security Review w listopadzie 2010 roku wycofano ze służby ostatni brytyjski lotniskowiec HMS Ark Royal, a wraz z nim rację bytu straciło także Naval Strike Wing wyposażone w Harriery. Tym samym na kilka lat zakończyła się trwająca nieprzerwanie od 1923 roku historia brytyjskiego lotnictwa pokładowego. Wielozadaniowe samoloty odrzutowe mają powrócić na wyposażenie Royal Navy dopiero ok. 2020 roku wraz z wprowadzeniem do służby nowego lotniskowca HMS Queen Elizabeth i rozpoczęciem dostaw samolotów F-35B. Samoloty te będą używane wspólnie przez Royal Air Force i Fleet Air Arm, co stanowi powrót do już sprawdzonej koncepcji w brytyjskich siłach zbrojnych. Od 2000 do 2011 roku Harriery były bowiem używane wspólnie przez oba rodzaje brytyjskich sił zbrojnych w ramach formacji Joint Force Harrier (w latach 2010 -2011 Joint Strike Wing). 
 
Strategic Defence and Security Review był trzęsieniem ziemi dla Królewskich Sił Powietrznych ale okazało się, że to nie koniec redukcji proponowanych przez rząd Davida Camerona. Ministerstwo Obrony wzięło na celownik samoloty Eurofighter Typhoon z pierwszej serii dostaw (Transza 1). Uznano, że możliwości atakowania celów naziemnych przez te maszyny są ograniczone, a do tego ich konstrukcja odbiega od maszyn z Transzy 2 i 3. Podjęto więc decyzję o wycofaniu wszystkich 53 samolotów Transzy 1. Stosunkowo nowe samoloty dostarczone w latach 2007–2009 opuszczą służbę między 2016, a 2020 roku zostawiając RAF z tylko 107 sztukami Eurofightera, zamiast planowanych 160 maszyn. Samoloty z Transzy 1  mają posłużyć jako magazyn części zamiennych dla nowszych maszyn. Drugim podstawowym typem samolotu bojowego w RAF ma być myśliwiec pionowego startu i lądowania F-35B. Wspólnie dla RAF i Fleet Air Arm Brytyjczycy planują docelowo kupić 138 samolotów, z czego 48 zostało już zamówionych i ma wejść do służby do 2020 roku. Prawdopodobnie więc ok. 2020 roku RAF będzie mieć w służbie tylko 6 lub 7 eskadr myśliwskich uzbrojonych w 107 Eurofighterów Typhoon i ok. 48 F-35B używanych wspólnie z Royal Navy. 
 
Tornado GR4 w locie. Fot. MoD UK.
 
Mniej myśliwców, większa efektywność
 
Zadaniem, które stanęło przed RAF, jest jak najlepsze zintegrowanie możliwości bojowych posiadanych Typhoonów i F-35B, tak by sprawnie wykonywać zadania przy znacznie ograniczonej flocie samolotów. Zagadnienia współdziałania myśliwców RAF poruszane są w analizie Justina Bronka z ośrodka RUSI. Ponieważ F-35B by utrzymać swoje właściwości stealth może przenosić uzbrojenie wyłącznie w wewnętrznych komorach, co redukuje liczbę jego rakiet do dwóch pocisków przeciwlotniczych klasy ASRAAM/AMRAAM i dwóch 1000 funtowych bomb, główne zadania zarówno myśliwskie jak i bombowe będą spoczywać na Eurofighterach. F-35, które zwłaszcza w wersji F-35B nie są typowymi maszynami wywalczania przewagi powietrznej jak F-22, mają szereg unikalnych możliwości bardzo pożądanych na współczesnym polu walki. Korzystając z własności stealth i systemów walki radioelektronicznej będą miały możliwość wejścia w przestrzeń powietrzną chronioną przez najnowsze systemy przeciwlotnicze, takie jak rosyjskie S-300PMU/S400 czy chińskie HQ-9, a zatem wykonywać uderzenia przeciw kluczowym elementom obrony lub wskazywać cele dla rakiet samosterujących, stwarzając wyłomy dla Typhoonów uzbrojonych w większą ilość środków bojowych. Dodatkowo, jak pisze Justin Bronk amerykańskie samoloty 5. generacji zdolne do wykonywania zadań wywiadowczych, obserwacyjnych, rozpoznawczych i wyszukiwania celów (ISTAR) będą mogły realizować, w silnie bronionej przestrzeni powietrznej, zadania zarezerwowane dla maszyn E-3 Sentry i E-8 JSTARS, koordynując działania innych typów samolotów takich jak Eurofighter. Biorąc pod uwagę atuty F-35, np. własności stealth, możliwości w dziedzinie walki elektronicznej czy bogaty zestaw czujników, RAF będzie mógł opracować nowe strategie bojowe zakładające jednoczesne użycie dwóch typów maszyn: niewielka liczba F-35 działających na średnich pułapach będzie mogła wspierać i koordynować liczniejszą flotę Typhoonów. W tej parze to więc na Eurofighterach, zwłasza z Transzy 3, wyposażonych w radiolokator AESA Captor-E, będą ciążyć zadania wywalczania przewagi powietrznej i wykonywanie uderzeń z wysokiego pułapu, przede wszystkim z użyciem pocisków manewrujących dalekiego zasięgu. 
 
Drony a Royal Air Force
 
Osobną kwestią są wchodzące do służby w RAF bojowe systemy bezzałogowe. Pierwszym typem pozyskanym przez Brytyjczyków jest General Atomics MQ-9 Reaper. Od 2006 roku pozyskano, co najmniej 10 sztuk tych samolotów, które zostały po raz pierwszy użyte bojowo w 2007 roku w Afganistanie. W lipcu 2014 roku informacje przedstawione przez brytyjski parlament ujawniły, że od 2011 roku brytyjskie drony zrzuciły w Afganistanie kilka razy więcej bomb i pocisków kierowanych niż samoloty załogowe Tornado GR4. Wprawdzie drony takie jak MQ-9 są traktowane jako sprzęt przyszłościowy, to na razie mogą być używane tylko przeciwko wrogom niedysponującym nowoczesną obroną przeciwlotniczą. W przyszłości jednak ma się to zmienić i Wielka Brytania stara się być w czołówce krajów pracujących nad nowoczesnymi bojowymi bezzałogowcami. W 2013 roku oblatano prototyp bojowego drona o cechach obniżonej wykrywalności Bae Taranis, a na jego rozwój przeznaczono według oficjalnych danych ok. 300 mln $. Na razie jednak w związku z problemami technicznymi m.in. związanymi z autonomicznością dronów, Brytyjczycy nie przewidują szybkiego rozpoczęcia służby przez nowy typ broni. Zdaniem brytyjskich planistów, bojowe BSL klasy Taranisa mogłyby wejść do służby dopiero po 2030 roku i początkowo wykonywać zadania wspólnie z samolotami załogowymi. W związku z tym, do 2020 roku bezzałogowce mogą być z sukcesem używane do ataków na nieregularne grupy rebeliantów, jak to ma miejsce w Afganistanie, ale nie będą jeszcze w stanie zastąpić załogowych myśliwców wielozadaniowych na nowoczesnym polu walki. 
 
Autonomiczny BSL "Taranis". Fot. baesystems.com
 
Czy RAF podała wyzwaniom przyszłości? 
 
RAF w obliczu drastycznych redukcji stanął przed trudnym zadaniem wykonywania zadań bojowych przy użyciu stale zmniejszającej się floty samolotów wielozadaniowych. Na polu walki w trzeciej dekadzie XXI wieku brytyjskie F-35 i Eurofightery być może będą musiały stanąć do walki ze znacznie liczniejszą flotą maszyn produkcji rosyjskiej lub chińskiej i wykonywać zadania uderzeniowe w silnie bronionej przestrzeni powietrznej. Od tego jak uda się wykorzystać wszystkie atuty najnowszych samolotów bojowych generacji 4+ i 5 będzie zależeć to czy Brytyjczycy będą w stanie podołać tym wyzwaniom. Koncepcja wykorzystania tak niewielkiej floty samolotów do zwycięstwa w przyszłych wojnach jest z pewnością ryzykowna, ale w obliczu problemów budżetowych jest jedyną, na którą RAF będzie sobie mógł pozwolić. 
 
Andrzej Hładij
 
Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 31
Reklama
Willgraf
niedziela, 26 października 2014, 16:38

F-35 to bubel ! tak samo jak F-22 oraz F-16 samolot na parady a nie na wojnę z brudnymi drogami startu ! jak widać większość tutaj ulega propagandzie Lockheed-a - Problem jest w tym ,że ślepota pseudo expertów jest olbrzymia - ludzie nawet USA używają obecnie głównie samolotów F-15 w wersjach myśliwskich i F-15E Strike Eagle w wersjach wielozadaniowych orz wszelkich wersji F-18 ( rozwojowego samolotu pierwszego konkurenta f-16 - samolotu o oznaczeniu F-17) - USA obecnie nie maja samolotu na przyszłość a t przez zniszczenie projektu F-23 i manipulacjami w jego raportach oceny ( pierwszy raport był korzystny dla F-23 a nie dla F-22, kolejny stwierdził ,że F-23 jest najlepszy ale za drogi dla USA - a dopiero kolejne zmanipulowano na korzyść F-22 - a czas pokazał że to bubel -którego niewidzialność to fikcja - musi być pokrywany specjalna warstwą cyjanoakrylową przed każdym lotem) tak to korupcja Lockheed-a zniszczyła Northropa firmę - która jako jedyna mogła stworzyć prawdziwy myśliwiec dla USA i jak widać obecnie po cenach jakie USA musi płacić Lockheedowi o połowę tańszy - ! USA obecnie stawiają na coś innego po analizie ,że jednak ilość ma znaczenie np. w starciu z CHINAMI zamierzają zakupić duża ilość samolotów takich jak CESSNA SCORPION cos w rodzaju naszego PZL230F Skorpion - samolot tańszy w utrzymaniu a może wykonywać to samo co F-16 w 75% misji - godzina lotu kosztuje nie 25 tys usd tylko 2 tys USD ! POLSKA powinna pójść tą sama drogą a nie myśleć o nielocie F-35 - to prawda to latający cel za największą możliwą cenę - a dla tych co zaraz zaczną grać ruskim samolotami - powiem tylko to - a co ostatnio Polska kupiła ? co to jest Aeromachi 346 ??? to po prostu JAK-130 którego licencje kupili włosi od ruskich i okroili z dobrego podwozia i dodatkowych wlotów do silnika umieszczonych na skrzydłach - jedyny co zmienili to cenie na x 10 !!! TAK wiec trochę logiki panowie ! Prawda jest taka ,że wojny my nie zaczniemy - a jak ktoś ją zacznie z nami to na 100% F-16 nie odegrają w tej wojnie żadnej roli bo znikną z powierzchni wraz ze swoimi dwoma lotniskami w pierwszych dwóch minutach wojny !

jmw
poniedziałek, 27 października 2014, 17:13

Co to za dziwne teorie panie Willgraf...? F-35, F-22 i F-16 to bubel? F-35 został poddany analizie przez koreańskie ośrodki naukowe związane z lotnictwem jak prestiżowy instytut DAPA. Jak chyba pan wie Korea początkowo wybrała na perspektywiczną konstrukcje mającą zastąpić starzejącą się flotę F-15K samoloty F-15 SE. Konkurs rozstrzygnął się pomiędzy projektem Boeinga, a Eurofighterem na korzyść tego pierwszego. Wnioski z analiz i symulacji DAPA jakie pojawiły się później były jednak niezbyt korzystne dla wyboru F-15SE. Jednoznacznie w nich wskazywano, że F-15SE w zamówionej ilości nie będą zdolne zapewnić przewagi w powietrzu wobec perspektywicznych i liczniejszych konstrukcji powstających w Rosji i Chinach. JEDYNĄ ROZSĄDNĄ ALTERNATYWĄ JEST ZAKUP SAMOLOTÓW 5 GENERACJI F-35 - taki był końcowy wniosek DAPA. Dlatego zrezygnowano w końcu z F-15 i zdecydowano o zakupie 40 bardziej zaawansowanych F-35. Korea Płd planowała początkowo uzupełnić flotę F-15SE samolotami 5 generacji wyprodukowanymi przez własny przemysł lotniczy, a współfinansowany przez Indonezję jako KFX. Niestety, okazało się, że brak technologii na wyprodukowanie tak zaawansowanej maszyny może pogrzebać projekt zanim jeszcze się na dobre zaczął. Wg portalu flightglobal.com Korea liczy na pomoc Amerykanów w ramach offsetu za F-35 na transfer technologii i pomocy przy projekcie KFX. Jednocześnie DAPA nawet nie ukrywa, że nowy samolot KFX będzie czymś pomiędzy nowym F-16, a samolotem F-35. "The DAPA spokesman adds that Seoul will build 120 KFX aircraft for deployment from 2025. South Korean officials indicate the fighter will be a twin-engined design that is more capable than advanced versions of the Lockheed F-16, but less capable than leading Western fighters such as the F-35." Takie wnioski wyraźnie i jednoznacznie wskazują jak zaawansowaną maszyną jest F-35. Analagicznią drogą jak Korea Płd idzie Japonia. W przyszłości w projekt japońskiego samolotu nowej generacji ATD-X pomocna będzie technologia F-35. JSF to niewątpliwie bardzo ambitny projekt nie mający nigdzie żadnego odpowiednika. To samolot niezwykle zaawansowany technicznie, wręcz naszpikowany najnowszej generacji wysoce zintegrowanymi sensorami zdolnymi wykrywać i śledzić wiele celów zarówno w powietrzu jak i na ziemi. Systemy WRE i uzbrojenia oraz niska wykrywalność przez radary przeciwnika, pozwala mu skrycie zaatakować cel z dużych odległości i przełamywać najnowsze systemy OPL prod. rosyjskiej jak to w swojej analizie przedstawia Justin Bronk. F-35 to niezwykle skomplikowana maszyna której system komputerowy składa się aż z 20 mln linii kodu który zawiaduje lotem i informuje o sytuacji pilota. F-22 podobnie jak F-35 dysponuje technologią stealth i niesamowitymi osiągami w misjach przewagi powietrznej. Eksperci nie mają wątpliwości: F-22 to samolot który w walce powietrznej jeszcze długo nie będzie miał godnego siebie przeciwnika. Nic dziwnego - poziom jednostkowy czołowego odbicia radiolokacyjnego Raptora wynosi zaledwie -40dB/m2 (0,0001 m2). Zbliżone RCS posiada tylko F-35 z nowymi powłokami RAM i wynosi -30dB/m2 (0,0015 m2) co odpowiada średnicy piłki golfowej, której średnica wynosi ok.4,5 cm. Dla porównania rosyjski PAK-FA ma posiadać RCS= -3dB/m2 (0,5 m2)... Konstruktorom F-22 udało się osiągnąć prędkość Ma =1,78 bez dopalacza. Doskonałe przyspieszenie i prędkość wznoszenia w manewrze skośnym i pionowym dzięki doskonałemu nadmiarowi ciągu do masy dają Raptorowi przewagę w tym elemencie walki nad każdym przeciwnikiem. Awangardowa technologia nie stosowana wcześniej w żadnym innym samolocie na świecie daje niespotykane wręcz możliwości w walce przede wszystkim z dużych odległości. F-22, to samolot przewagi powietrznej, wyposażony w ultra nowoczesną elektronikę i niewykrywalny przez radary. O ile F-35 jeszcze nie konfrontował swoich możliwości z innymi konstrukcjami generacji 4+ to F-22 już tak. Obecnie z powodzeniem bierze udział w operacji przeciwko ISIS, wcześniej brał udział w ćwiczeniach lotniczych w ZEA i Red Flag na Alasce deklarując przeciwników szczególnie w walkach poza widocznością wzrokową. Na ostatnich ćwiczeniach z siłami powietrznymi Malezji Cope Taufan 2014 gdzie przeciwnikami Raptorów były Su-30MKM zdecydowano w Royal Malaysian Air Force o nie prowadzeniu walk symulacyjnych w BVR z Raptorem gdyż uznano taki rodzaj ćwiczeń za bezcelowy. Walki ograniczyły się tylko do pojedynków manewrowych gdzie wg relacji pilotów malezyjskich górą były F-22. Co do powłok RAM... Bez przesady panie Willgraf. Gotowość bojowa parku F-22 wynosi 68% i jest najwyższa z całej floty USAF. Owszem, trzeba dbać o powłoki F-22, ale problem jest znacznie bardziej naciągnięty niż jest w istocie. Powłoki F-35 są już znacznie bardziej trwałe przez co mniej kosztowne w utrzymaniu. Dlatego F-22 mają otrzymać powłokę absorbująca fale radarowe pochodzącą z samolotów F-35. O wyborze przez USAF propozycji Lockheeda zdecydowała większa manewrowość YF-22. Panie Willgraf F-16 jest na wyposażeniu 25 krajów świata-wyprodukowano już ponad 4550 tych samolotów. To jedna z najbardziej udanych konstrukcji lotniczych w historii. Ten samolot nie bez przyczyny nazywany jest "koniem roboczym" pola walki. Wskaż mi inny samolot który w całej swojej historii brał udział w tylu konfliktach wojennych i potyczkach powietrznych jak F-16. Nie znajdziesz... Od operacji "Babilon" w 1981r., podczas której zbombardowano iracki ośrodek nuklearny w Osirak, poprzez dolinę Bekaa, Pustynną Burzę gdzie wykonały 13 500 lotów bojowych, z czego ok. 4000 w nocy, Pakistan, była Jugosławia, i ponownie Irak...Libia, Syria i obecna operacja przeciwko ISIS. Niezliczona ilość misji bojowych... I to ma być samolot na paradę? Ty wiesz w ogóle o czym piszesz? Wypisywanie bredni (inaczej tego nie można nazwać), że F-16 to bubel na parady świadczy o braku elementarnej wręcz wiedzy z zakresu lotnictwa na poziomie kompletnego laika. Zasadniczo ktoś kto wypisuje takie dyrdymały na forum bądź co bądź defence24.pl powinien przenieść się na Onet lub WP. Szkoda zaśmiecać D24.pl postami jak rodem z ministerstawa propagandy. "Szesnastka" panie Willgraf nie jest tak wrażliwa "na brudne drogi" jak by się mogło panu wydawać. Jednak czasami lepiej dmuchać na zimne niż wymieniać silnik. Stąd dość restrykcyjne procedury FOD (foreign object debris), jednak dotyczą one wszystkich typów samolotów, a nie tylko F-16. Pas startowy czyszczą Francuzi przed każdym lotem Rafale, podobnie czynią użytkownicy EF-2000. Zgodnie z doktryną wojenną Izraela, Tajwanu i Singapuru F-16 korzysta tam z lotnisk polowych i DOLi panie Willgraf i jakoś to samolotom nie przeszkadza. Nasze F-16 brały udział w ćwiczeniach na pustyni Negew w Izraelu w roku 2012 ("Desert Hawk" ) oraz manewrach "Niebieska Flaga" w roku 2013. Wróciły do baz w Krzesinach i Łasku bez żadnych uszkodzeń. Izraelskie F-16 ćwiczą tam na co dzień i nikt nie myśli o odkurzaniu pustyni.

szary
poniedziałek, 27 października 2014, 13:29

Scorpion z Cesny jest bardzo pragmatycznym podejściem. To zastanawiające że nasi decydenci nie pomyśleli nad wariantem C (po wariancie A - niewidzialnym, znaczy zupełnie nie mamy samolotów i wariancie B - zdronowanym znaczy tracimy kontrolę i drony same uciekają z pola bitwy). W realiach ekonomicznych i mając na uwadze utrzymanie w gotowości bojowej naszych SZ to jest ciekawa alternatywa choć niekoniecznie musi być to skorpion ale koncepcja jest podług założeń słuszna.

jw.
poniedziałek, 27 października 2014, 12:01

Justin Bronk analityk królewskiego instytutu obrony i bezpieczeństwa RUSI, specjalista od sił powietrznych jest widocznie idiotą nie znającym się na temacie w odróżnieniu od pana Willgrafa specjalisty forumowego def24.pl.

Boruta
niedziela, 2 listopada 2014, 08:36

Buccaner i Jaguar myśliwcami?

gazek
niedziela, 26 października 2014, 13:56

Powinniśmy kupić pilotażowo 12 F-35 i sami powinniśmy przetestować, jak się sprawdzają i co potrafią. Jeśli okażą się warte ceny, to wtedy ich dokupimy, a jeśli nie, to dokupimy najpewniej kolejne F-16. Nie powinniśmy wchodzić w EF (trzecią platformę), bo nie ma to sensu ze względów ekonomicznych. Obędziemy się bez "super-myśliwca". A bojowe drony jak na razie w naszych warunkach (Polska, nie Afganistan), nie mają sensu. Jak będą stealth, to oczywiście jak najbardziej wtedy. Z dronów, to by się przydały małe zwiadowcze.

Fiutin
poniedziałek, 27 października 2014, 11:14

Gazek ty to mistrzunio taktyki jestes. Co ty myślisz ze F-35 i inne samoloty to z salonu sie kupuje? F-35 jest nie oblatany bojowo-bez sprawdzenia limitow możliwości, sa problemy techniczne itp. Pierwsze partie zawsze odbiegają od seryjnych produkcji po poprawkach a F-35 sa tyle samo drogie co niepewne ale nikt nie kupuje na jazdę testowa 12 samolotów 5generacji

Zdzich
niedziela, 26 października 2014, 23:45

Kupić i przetestować samoloty myśliwskie? A jak się nam nie spodobają to oddamy? To nie są gacie ze sklepu, tylko samoloty myśliwskie które potrzebują infrastruktury, przeszkolonej obsługi. To się nie testuje. Trzeba WIEDZIEĆ przed zakupem co jest potrzebne i co się kupuje.

Wojmił
niedziela, 26 października 2014, 23:34

USA nie sprzeda Polsce F-35 chyba, że za jakieś 10-15 lat..

tank_buster
niedziela, 26 października 2014, 13:32

Samolikwidacja sił powietrznych, ale nie tylko ich, także sił lądowych (czego przykładem są z kolei niemieckie, na które już brakuje pieniędzy) i morskich już niedaleko. Bogate państwa w ten same się rozbroją i staną łatwym łupem dla takiego zagrożenia jak islamiści, ale także dla Rosji, która tanim i prostym sprzętem wojskowym stoi (na lądzie). Już obecnie hi-techu jest za mało, żeby sobie poradzić z prymitywnym przeciwnikiem. Jakość jest lepsza od ilości, ale tylko do pewnej granicy, a ta już teraz została przekroczona.

Mortimer
poniedziałek, 27 października 2014, 10:16

Też tak uważam. Zachodnia Europa niestety założyła sobie, że pokój ich domów jest zapewniony na wieki, zaś wszelkie możliwe wojny będą się odbywać gdzieś tam, hen daleko. Przed Rosją bronią ich wspólne interesy, a jakby jednak Kreml miał większe apetyty, to pozostaje strefa buforowa w postaci Polski. Do misji ekspedycyjnych na/d Bliski Wschód wystarczą skromniejsze liczebnie, acz nowocześniejsze siły zbrojne. Wszak stamtąd w razie kłopotów zawsze można się wycofać i po prostu wrócić do domu. Bezpiecznego i wolnego od trosk.

Jac
niedziela, 26 października 2014, 22:59

Z tym, że IS działa w określonych warunkach, które raczej nie mają miejsca w Europie. Natomiast Rosja nie ma szans dojść aż do WB. Nawet dla ZSRR okupowanie Europy środkowej i wschodniej to było za dużo. Poza tym dlaczego Rosja miałaby likwidować odbiorców swych surowców.

jaku
niedziela, 26 października 2014, 11:56

nawet jeśli F35 będzie mieć przewagę w starciach powietrznych, to czy jest ich wystarczająco żeby część była w powietrzu, część serwisowana, a część wyłączona z powodu innych czynników. I tak na wszystkich teatrach działań, tych istniejących i tych które mogą powstać?

Baron
niedziela, 26 października 2014, 15:30

Całkowicie błedne założenia . samolikwidacja? smiech na sali

Mirosław Znamirowski
niedziela, 26 października 2014, 11:37

Jakie wnioski odnośnie przyszłości naszego lotnictwa wojskowego nasuwają się po przeanalizowaniu założeń polityki sprzętowej RAF na nadchodzące lata. Po pierwsze huraoptymizm fanatycznych wyznawców "dronizmu" w rodzaju generała Kozieja jest obecnie nieuzasadniony, gdyż na samoloty bezzałogowe, które skutecznie mogły by walczyć z przeciwnikiem wyposażonym w zaawansowany sprzęt trzeba poczekać jeszcze co najmniej ponad dekadę. Po drugie planowany przez nasze władze zakup samolotów F-35 to za mało. Potrzeba jeszcze pozyskać samolot uzupełniający Lightninga II, to znaczy przede wszystkim zdolny do wywalczania przewagi powietrznej.

Wacieńka
poniedziałek, 27 października 2014, 08:46

Racja! A do tego potrzebujemy nowoczesnego systemu obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej...W przeciwnym wypadku nic nie zadziała.

Wojmił
niedziela, 26 października 2014, 23:36

wnioski są proste: 1) skoro mamy mało maszyn to musimy skupić się na utrzymaniu jak najwyższej gotowości sprzętowej, 2) skoro każde z państw z osobna ma ileś maszyn ale za mało samodzielnie - musimy się zjednoczyć, Co do naszych sił powietrznych: za 5 lat poważnie już tylko 48 samolotów będziemy mieli.. obecnie już mniej niż 100 praktycznie..

Kuba
niedziela, 26 października 2014, 10:54

"Prawdopodobnie więc ok. 2020 roku RAF będzie mieć w służbie tylko 6 lub 7 eskadr myśliwskich uzbrojonych w 107 Eurofighterów Typhoon i ok. 48 F-35B używanych wspólnie z Royal Navy. " To ja chcę takiej redukcji w Polsce i to jak najszybciej! :)

mttjm
poniedziałek, 27 października 2014, 10:42

Zamiast z uwagą i co tu ukrywać nerwowością śledzić posunięcia w w sferze militarnej "sojuszników" lepiej skupić się na sobie. Zbudować naprawdę sprawne, nowoczesne i silne siły zbrojne, które współgrając z innymi czynnikami zniechęcają przeciwnika do zaatakowania nas. Powiedzmy sobie szczerze, mała szansa, ktokolwiek nam pomógł, zresztą występowanie wciąż w roli ubogiego krewnego, liczącego niezmiennie na "łaskę" "przyjaciół" nie jest na miarę naszych potrzeb i ambicji. Polska albo będzie silna, albo nie będzie jej wcale ...

kzet69
wtorek, 28 października 2014, 13:45

Sojusz wojskowo polityczny jakim jest NATO to nie jest żadne liczenie na "łaskę" tylko równorzędne porozumienie sygnatariuszy, skąd w Tobie tyle kompleksów "łaski"??? A idea samowystarczalności (także obronnej) jest po prostu w dzisiejszej rzeczywistości geopolitycznej archaiczna i pozbawiona logiki. To nie jest 1939....

Wacieńka
poniedziałek, 27 października 2014, 08:42

Dopuki polskiej przestrzeni powietrznej, w tym baz lotniczych, nie będą broniły wielowarstwowe systemy rakietowe, doputy żaden samolot NATO nic tu nie zdziała bo nie będzie miał swobody operacyjnej.

Miś
poniedziałek, 27 października 2014, 13:11

Dopóty piszący komentarz nie będzie używał poprawnej polszczyzny, dopóki nikt go nie będzie traktował poważnie.

Wojmił
poniedziałek, 27 października 2014, 10:21

Masz rację... z wyjątkiem dopóki... zrobiłeś orta..

gość123
poniedziałek, 27 października 2014, 00:07

rozsąndne wydaje mi sie zakupic jeszcze z 96 szt najnowszych EF bo F35 jest niedopracowany ,ewentualnie dokupić 48 szt F-16 i F/A 18 do prowadzenia walki elektronicznej ,no i drony ,w tym drony bojowe i to w duzej ilości

Willgraf
poniedziałek, 27 października 2014, 10:48

F/A-18 to samolot głównie do zadań bombardujących tak jak F-15E a nie do walki elektronicznej !

Wojmił
niedziela, 26 października 2014, 23:33

Gdyby UE była jednym państwem - chociażby federacyjnym - gdyby UE miała jedno ministerstwo obrony i jedną armię - ruscy nawet nie myśleliby aby jej drażnić. Mogą sobie na to pozwolić tylko dzięki rozdrobnieniu kontynentu na te małe państewka wśród których mamy krótkowzrocznych cwaniaków, naiwnych, lewicujących idiotów, czy prawicowo-religijnych tępaków - którzy jednym głosem w sprawach zagranicznych nie potrafią się wypowiedzieć...

kpt_red
poniedziałek, 27 października 2014, 10:53

Gdyby UE była jednym państwem to miała by ok 200 samolotów i 200 czołgów. Reszta kasy poszła by na lewackie programy, których tu nie będę wymieniał, bo to nie miejsce na to.

qwerty
niedziela, 26 października 2014, 18:07

"Eurofightery być może będą musiały stanąć do walki ze znacznie liczniejszą flotą maszyn produkcji rosyjskiej lub chińskiej i wykonywać zadania uderzeniowe w silnie bronionej przestrzeni powietrznej. Od tego jak uda się wykorzystać wszystkie atuty najnowszych samolotów bojowych generacji 4+ i 5 będzie zależeć to czy Brytyjczycy będą w stanie podołać tym wyzwaniom." A co jak Rosjanie albo Chińczycy też będą mieli V generację?

Eagle
wtorek, 28 października 2014, 12:37

To wtedy USA będzie miało już 5+... albo 6 ;-) patrząc na to jak im idzie rozówj T-50 (szczególnie po raportach z Indii), możemy być spokojni, że jeszcze trochę czasu im zejdzie. O chińczykach to szkoda nawet gadać ;-)

qwerty
niedziela, 26 października 2014, 18:03

Pozbędą się 57 eurofighterów z 2006 roku? No to brać je do Polski.

Eagle.
wtorek, 28 października 2014, 12:35

Dziecko... EFy T1 to bardziej samoloty-demo, niż pełnowartościowe maszyny. Już lepiej samobójstwo byłoby popełnić.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama