Reklama
Reklama

Rosyjski bastion w Kaliningradzie rośnie w siłę [ANALIZA]

27 lutego 2017, 12:24
Mapa: Defence24.pl
Istotną rolę dla potencjału w Obwodzie Kaliningradzkim odgrywają wyrzutnie S-400. Fot. Defence24.pl
Strzelanie pociskiem rakietowym Toczka. Fot. mil.ru.
Do Obwodu Kaliningradzkiego trafiają też transportery BTR-82. Fot. mil.ru.
Alarmowy przerzut do Obwodu Kaliningradzkiego jest regularnie ćwiczony. Fot. mil.ru.

Obwód Kaliningradzki zawsze był istotnym bastionem Rosji na zachodzie, a obecnie jego znaczenie będzie rosło. Nie chodzi tu jedynie o bazę Floty Bałtyckiej i brygady morskiej piechoty, ale także o strategicznie ułożoną enklawę z silnymi wojskami lądowymi, przeciwlotniczymi, rakietowymi, walki radioelektronicznej czy specjalnymi. Aspekty militarne przeplatają się w tym wypadku z politycznymi i propagandowymi, tak jak w wypadku Iskanderów - pisze Marcin Gawęda.

W obwodzie znajdują się poważne siły Floty Bałtyckiej oraz jej komponentu desantowego – 336 Brygady Piechoty Morskiej (Bałtijsk). Flota Bałtycka dysponuje na obszarze Obwodu Kaliningradzkiego 128. Brygadą Okrętów Nawodnych i 71. Brygadą Okrętów Desantowych oraz okrętami mniejszymi ochrony i obrony rejonu wodnego i samej bazy w Bałtijsku (okręty rakietowe, ZOP, trałowce etc.). Flota dysponuje w znacznej mierze okrętami przestarzałymi, jej modernizacja i przezbrojenie nie jest priorytetowa, a jeśli już, to głównie w małych jednostkach. Ostatnim nabytkiem FB jest trałowiec nowego pokolenia „Aleksandr Obuchow” (projekt 12700), który podniósł flagę św. Andrzeja 9 grudnia 2016.

Niedawno zakończyła się modernizacja nabrzeżnych przystani w bazie w Bałtijsku, co ma umożliwić cumowanie większych jednostek oraz zwiększyć możliwości załadunkowo-przeładunkowe.

Utworzenie niedawno 11 Korpusu Armijnego wskazuje – o czym niedawno pisano na Defence24.pl – że znaczący jest w obwodzie także komponent naziemny, w ramach obrony wybrzeża, a być może planuje się w przyszłości jego wzmocnienie.

Czytaj więcej: Powrót wielkich jednostek. Rosja formuje sztaby armii i korpusów [ANALIZA] 

Toczka-U
Strzelanie pociskiem rakietowym Toczka. Fot. mil.ru.

Trzonem sił naziemnych podległych dowódcy 11 KA są dwa duże związki taktyczne o charakterze zmechanizowanym (zmotoryzowanym): 79 Samodzielna Gwardyjska Brygada Zmechanizowana (Gusiew) i 7 Gwardyjski Samodzielny Zmechanizowany Pułk Obrony Brzegowej (Kaliningrad) oraz jednostki wzmocnienia: 152 Gwardyjska Brygada Rakietowa (Czerniachowsk), 244 Brygada Artylerii (Kaliningrad), 25 Samodzielny Brzegowy Pułk Rakietowy (Bałtijsk).

Jeśli chodzi o 7 Pułk pojawiły się ostatnio pewne sugestie jakoby jednostka miała zostać rozwinięta w brygadę (trzy bataliony zamiast dwóch), wydaje się jednak, że nic takiego nie miało miejsca – na oficjalnych stronach resortu obrony jednostka wciąż funkcjonuje jako pułk obrony brzegowej.

Silnym elementem ofensywnym, a w razie potrzeby defensywnym, jest brygada piechoty morskiej o charakterze zmechanizowanego związku taktycznego (BTR-80/82, 2S1, BM-21). Jej trzonem są trzy bataliony piechoty morskiej (jeden o profilu desantowo-szturmowym) oraz jednostki wsparcia i logistyczne.

BTR-82
Do Obwodu Kaliningradzkiego trafiają też transportery BTR-82. Fot. mil.ru.

Skokowym wzrostem zwiększenia potencjału w obwodzie będzie wymiana rakiet operacyjnych systemu Toczka-U/M na Iskander-M. Fakt, że jeszcze do tego nie doszło, świadczy o tym, że przemieszczanie Iskanderów do Kaliningradu ma charakter prowadzonej od lat gry politycznej. Zamiana wszystkich 12 wyrzutni brygady z systemów Toczka-U/M na system Iskander jest jednak nieuchronna, jako element kończącego się powoli planu przezbrajania brygad wyposażonych w systemy rakiet operacyjnych.

Istotnym elementem wojskowym na terenie obwodu są siły obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej - pułki przeciwlotnicze z systemami S-300 i S-400 (Pancyr-S1 do samoobrony). Systemy S-400 dostarczane były Flocie Bałtyckiej od 2011 r. z zamiarem przezbrojenia dwóch dywizjonów 183 Pułku Przeciwlotniczego wyposażonych w S-200. Ten rodzaj uzbrojenia także odgrywa rolę istotną rolę w grze geopolitycznej i demonstracji siły, o czym świadczyć może medialny nagłówek przy okazji ćwiczeń rakietowych Floty Bałtyckiej w styczniu 2017 r.: „pierwszy samolot niemieckich żołnierzy na Litwie Bałtflot przywitał strzelaniem z S-400”.

S-400
Fot. Defence24.pl

Wszystkie te elementy – wykrywania, zakłócania, niszczenia – są elementem tzw. strategii kontrdostępności A2/AD (eng. anti-access / area-denial – środki ograniczające dostęp do obszaru działań, szczególnie siłom wzmocnienia).

System A2/AD polega na wielopoziomowym sprzężeniu w jednym miejscu (np. na Krymie, w Kaliningradzie i ostatnio w Syrii) zdolności wykrywania, śledzenia, zakłócania elektronicznego systemów naprowadzających i łączności, z możliwością zestrzeliwania/neutralizacji różnorakich środków lotniczych (samolotów, pocisków manewrujących, platform bezzałogowych).

Z racji położenia obwodu w głębi strefy NATO w obwodzie rozbudowane są także jednostki ze środkami rozpoznania radiotechnicznego, walki elektronicznej i elementem systemu wczesnego ostrzegania - radarem Woroneż-DM.

Obwód kaliningradzki - potencjał militarny
Mapa: Defence24.pl

Stacja radiolokacyjna Woroneż-DM (decymetrowa) pod Kaliningradem zasięgiem pokrywa Europę i część Atlantyku. Została uruchomiona próbnie jeszcze w 2011 r. Przejęła strefę odpowiedzialności stacji radiolokacyjnych w Mukaczewie (Ukraina) i Baranowiczach (Białoruś).

Ważny jest także komponent powietrzny w obwodzie, który stanowi przede wszystkim 72 Awiabaza (Czerniachowsk) z samolotami myśliwskimi Su-27, bombowcami frontowymi Su-24M i rozpoznawczymi Su-24MR. Duży nalot mają zwłaszcza piloci Su-27, którzy w akwenie bałtyckim dyżurują, jako odpowiednik NATO-wskich QRA i często są podrywane do startu. Su-27 ćwiczą regularnie przechwycenia samolotów – nierzadko są to kontakty realne z maszynami NATO i Szwecji.

Lotnictwo Floty Bałtyckiej będzie wzmocnione samolotami Su-30SM, aczkolwiek w tym przypadku priorytet ma Krym i Flota Czarnomorska. W grudniu 2016 r. do 72 Awiabazy (Bazy Lotniczej) w Czerniachowsku przybył pierwszy Su-30SM. Kolejne przybędą w ciągu tego roku (docelowo eskadra), a w bazie szkoleniowej w Lipiecku przeszkala się obecnie skład personalny z bazy w Czerniachowsku.

Su-34 mil.ru
Fot. mil.ru.

Warto stwierdzić, że Su-30SM (n/b 70 niebieski) jest pierwszą maszyną nowego pokolenia jaka dotarła do obwodu od dwudziestu lat - reszta parku lotniczego to niemodernizowane statki powietrzne z lat 80-tych.

Jeśli chodzi o lotnictwo, w obwodzie znajduje się także komponent śmigłowcowy – śmigłowce ZOP Ka-27, szturmowe Mi-24 i transportowe Mi-8.

Ważne w systemie ochrony i obrony w obwodzie są także elementy – pododdziały naziemne i jednostki pływające - Służby Granicznej, będącej częścią Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).

Z powodów zmieniającej się sytuacji geopolitycznej można się spodziewać, że w najbliższym czasie siły i środki w obwodzie zostaną wzmocnione. Szczególnie w zakresie jednostek szeroko pojętego wywiadu i walki radioelektronicznej, sił specjalnych (w tym morskich), obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej (budowanie/wzmacnianie „bańki” A2/AD) etc.

Należy jeszcze dodać, że ewentualne alarmowe wzmocnienie potencjału bojowego Kaliningradu jest ćwiczone i nie stanowi raczej problemu. Mogą to być np. samoloty czasowo przebazowane do Czerniachowska, co jest ćwiczone w trakcie zwykłych manewrów oraz tzw. niezapowiedzianych sprawdzianów gotowości bojowej. Przykładowo w marcu 2015, w czasie takiego sprawdzianu, do Czerniachowska przemieszczono komponent powietrzy z innych baz, w tym m.in. 4 Su-34 z Woroneża.

Marcin Gawęda

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 81
Reklama
Astronauta bez Skafandra
wtorek, 24 lipca 2018, 15:48

Witam Szanownych komentatorów.W epoce Broni Jądrowej, Państwo, które jej nie posiada jest tylko mięsem armatnim.A więc w przypadku gdy Rosyjskie siły stacjonujące w obwodzie Kaliningradzkim dysponują wyrzutniami typu Iskander-M i obroną przeciwlotniczą typu S-400, wszelkie komentarze na temat zdolności obronnych Polski są tutaj, albo przerostem ambicji nad kompetencjami, albo przejawem zaawansowanego postępu choroby psychicznej...W przypadku jakiegokolwiek konfliktu Rosja-NATO Polskie siły zbrojne, a przynajmniej ich kluczowe elementy zostaną zniszczone w ciągu niespełna kwadransu.Pozdrawiam i życzę udanej konwersacji.

głupoty
czwartek, 23 maja 2019, 06:02

A w tym swoim przebłysku mądrości nie zdajesz sobie sprawy, że istnieją systemy do zestrzeliwania takich czy innych rakiet ? Raczej twój wywód jest ubogi intelektualnie i nic sensownego nie wnosi...

cedr
poniedziałek, 27 lutego 2017, 23:12

Polska powinna przystąpić do programu nuclear sharing. Ciekawy byłbym reakcji Rosji na takie posunięcie.

ktos
wtorek, 28 lutego 2017, 10:53

taktyczny ostrzal atomowyn

DARO
poniedziałek, 27 lutego 2017, 14:51

MON oświadczyło, iż do końca 2018 r. w WP ma być 115 tyś. żołnierzy zawodowych!!!...... więc chyba odtworzą tak potrzebną czwartą dywizję odpowiedzialną za wschód Polski (tym bardziej że Pułk z Białegostoku rozbudują do Brygady- nie licząc brygady OT z Białymstoku). Dywizja ta składać może się z Pancernej Brygady z Warszawy (nareszcie są dwa bataliony czołgów-szkoda że kosztem Lubuskiej Dywizji), owej Brygady Rozpoznawczej z Białegostoku i Zamojskiej Brygady Zmechanizowanej (Batalion Zamojski rozbudować do Brygady między innymi przez dołączenie do niej pułku z Hrubieszowa!!! :) Cieszy mnie to, że rozwija się także Wojsko zawodowe, na przekór opiniom, iż MON stawia tylko na OT (które w gruncie rzeczy jest potrzebne aby zabezpieczyć tyły wojsk operacyjnych i w pewnym sensie odciążyć je). Jeśli chodzi o wyposażenie odtwarzanej dywizji to przecież w magazynach firmy stoi sporo nieodebranych Rośków (które jak najszybciej trzeba doposażyć w ppk spike), zamówione są Kraby i niebawem mam nadzieję zamówią Homara!!!

Cebul
poniedziałek, 27 lutego 2017, 18:34

Nie. 115 tysięcy wystarczy a może i nie wystarczy do wypełnienia już istniejacych brygad.

WM
poniedziałek, 27 lutego 2017, 17:27

Poczytaj człowieku jak okrutnie są skadrowane niektóre brygady zanim zaczniesz marzyć o czwartej dywizji. Druga rzecz, w polskich dywizjach Wojsk Lądowych nie ma brygad rozpoznawczych, brygada rozpoznawcza to coś zupełnie innego niż brygada ogólnowojskowa. Trzecia rzecz, że wszystkie Rośki co do jednego już dawno są przypisane w docelowe miejsca, nie ma żadnych wolnych do zagospodarowania. I komu chcesz zabrać Kraby i Homary, żeby wstawić je do tej czwartej dywizji. Czwarta rzecz - decyzje o zwiększeniu liczebności Wojsk Operacyjnych jest w dużej części odziedziczona po poprzednikach. A może w całości, bo nie wiem skąd to 5000 sie wzięło. PiS bardzo łatwo żongluje tymi liczbami raz zaliczając NSR, raz zaliczając OT, więc może się okazać, że to jest coś innego niż ci się wydaje.

laik
poniedziałek, 27 lutego 2017, 14:48

Przydałby się komentarz co z tego wynika, tzn. co wynika z tych statystyk w razie ewentualnego konfliktu, ponieważ tu są podane jakieś dane i tak naprawdę pierwsze pytanie jakie się nasuwa, to co z tego?

b
poniedziałek, 27 lutego 2017, 14:26

Krolewiec to kociol, w razie W wszystkie jednostki ktore tam stacjonuja zostana zmasakrowane w pierwszych godzinach konfliktu ( oby do niego nigdy nie doszlo )

Redrum
wtorek, 28 lutego 2017, 14:10

Obawiam się, że scenariusz może nie być tak optymistyczny. Po pierwsze, kto w regionie posiada możliwości wykonania owej masakry i to od razu w pierwszych godzinach konfliktu? Chyba nie my, jak też nie Dania czy Litwa. Po drugie, Rosjanie nigdy nie zaryzykują użycia wojsk z Obwodu, jeśli nie zadbają wcześniej o kilka ważnych elementów: uprzednio skuteczną dezinformację i maskirowkę odwodzących uwagę od swych zamierzeń, u zarania konfliktu o zabezpieczenie basenu Morza Bałtyckiego przed ewentualną kontrą NATO. Osobiście uważam, że zgrupowanie kaliningradzkie będzie tylko częścią ogólnej operacji, w której będą uczestniczyć wielokrotnie większe siły Zachodniego Okręgu, w tym także z wykorzystaniem terytorium Białorusi. A zatem Królewiec według mnie nie jest potencjalnym kotłem, lecz swoistym wrzodem, który może się rozlać na wszystkie strony, wiążąc wojska sąsiadów i wystawiając je na to co dopiero nadejdzie ze Wschodu.

Podpułkownik Wareda
poniedziałek, 27 lutego 2017, 17:35

b! " ... w razie , wszystkie jednostki, które tam [tj. w Kaliningradzie] stacjonują, zostaną zmasakrowane w pierwszych godzinach konfliktu ... ". No dobrze, mogę pogratulować możliwości oraz siły przewidywania! Ale skoro powiedziałeś A, to powiedz również B, a mianowicie: kto tego dokona i w jaki sposób?

dropik
poniedziałek, 27 lutego 2017, 15:44

przez kogo niby ? przecież to ruskie zaczną te wojnę i będzie ich tam znacznie wiecej niż w tym spisie. W ciągu kilku godzin zajmą Węgorzewo i inne miejsca w których stacjonuje WP. Czy jednostki WP wyjdą na czas w pole ciężko orzec ale niewątpliwie same te bazy i ich wyposażenie będzie stracone.

jang
wtorek, 28 lutego 2017, 13:46

w 1941 r miłujący pokój ZSRR w białostockim występie i podobnej konfiguracji pograniczu z Rumunia zgromadził tysiące czołgów,samolotów,armat a nawet mapy i rozmówki.Prus,Polski,Rumunii.I ca 4,5 -5 milionów "pograniczników" zgromadził.To miał co Hitler bombardować i brać do niewoli..

Mtk
poniedziałek, 27 lutego 2017, 22:07

Czuję się zaniepokojony. To kiedy zamówimy przekroje broni i pontony ?

Morgul
wtorek, 28 lutego 2017, 10:01

zamówiliśmy kajaki i przekroje UKM po 65 000 za szt. :)

art
poniedziałek, 27 lutego 2017, 13:58

co tu dużo mówić - po naszej stronie granicy trzeba zrobić coś na wzór Korei Pld..., siły artyleryjskie zdolne zmieść z powierzchni ziemi wszystko co ma czerwoną gwiazdę na sobie.., w przeciągu pierwszych kilku salw...

Podpułkownik Wareda
wtorek, 28 lutego 2017, 09:19

art! 1/ " ... po naszej stronie granicy trzeba zrobić coś na wzór Korei Płd". (...). 2/ (...). "[nasze] siły artyleryjskie zdolne zmieść z powierzchni ziemi wszystko, co ma czerwoną gwiazdę na sobie, W CIĄGU PIERWSZYCH KILKU SALW (podkreśl. moje)". Art! Nie bez powodu i całkowicie świadomie zacytowałem niemal w całości Twój komentarz. Chociażby dlatego, że Twoja wiara w to, iż: "nasze siły artyleryjskie, byłyby zdolne zmieść z powierzchni ziemi wszystko, co ma czerwoną gwiazdę na sobie - w przeciągu KILKU PIERWSZYCH SALW, jest absurdalna i niedorzeczna oraz nie wymagająca jakiejkolwiek analizy militarnej! Szkoda na to czasu. Ponadto, proszę abyś przyjął do wiadomości, że w przypadku rozpoczęcia ostrzału artyleryjskiego terytorium Rosji przez siły zbrojne dowolnego kraju NATO, to prawdopodobnie - klasyczny konflikt konwencjonalny - przekształciłby się w stosunkowo krótkim czasie w konflikt z użyciem broni jądrowej. Jestem o tym przekonany. Myślę, że skutki tego konfliktu możemy sobie bez problemu wyobrazić. I słowo na koniec, co prawda, w naszym kręgu kulturowym jest powiedzenie: "pomysłów (a szczególnie dobrych!) - nigdy nie ma za wiele", ale czy naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego, że Twoja propozycja jest absurdalna i nie mająca realnego zastosowania w naszych warunkach? Zapewniam, nie tędy droga!

tak pytam
poniedziałek, 27 lutego 2017, 17:55

A może od razu przekształcić się w zmilitaryzowane państwo na wzór Korei Północnej? Wiesz przynajmniej, która armia posiada najsilniejszą artylerię na świecie? Czy nie dostrzegasz faktu, że rusofobia w pewnych kręgach przybiera już formę obsesji i rozmiar epidemii?

miskie
poniedziałek, 27 lutego 2017, 15:51

absolutnie nie. Siły NATO w rejonie państw bałtyckich i w Polsce nie są w stanie prowadzić regularnego, pełno-skalowego konfliktu. To właśnie Rosja wydaje się mieć odpowiednie nasycenie wojsk różnych poziomów. "Podciągnięcie frontu" w ten rejon zajęło by kilka tygodni z przyczyn politycznych i taktycznych. W tym czasie mogło by być już po konflikcie

Tomasz
poniedziałek, 27 lutego 2017, 22:06

Polska nie projektuje swoich sił zbrojnych pod kątem neutralizacji takich zagrożeń. Ważniejsze są mityczne dialogi i analizy, Głównie trzeba wzmacniać artylerię, obronę przeciwlotniczą i antyrakietową oraz posiadać własne pociski ofensywne dalekiego zasięgu. Szczególnie artyleria powinna być bardzo liczna.

ktos
wtorek, 28 lutego 2017, 10:55

Jako kraj nizinny Polsce potrzebne sa sily manewrowe, jednostki piechoty zmechanizoeanej i pancerne. Do walki obronno zaczepne.

fck all
wtorek, 28 lutego 2017, 09:25

pociski to chyba byśmy mogli mieć... na Wiki jest że w 2013 25 MIG-21 zostało sprzedanych z Polski jednej firmie na symulacje wrogich samolotów, wniosek: były na chodzie, więc ile jeszcze ich mamy? jesli są to wybebeszyć je, wypełnić materiałem wybuchowym, podczepić 2x500kg bomby zainstalować system zdalnego sterowania i naprowadzania i mamy takie nasze "Tomahawki PL" hehehe, z Su22 też tak można zrobić bo się do niczego nie nadają :)

Sun Janusz
poniedziałek, 27 lutego 2017, 22:03

Z reguły na początku konfliktu przewagę zyskuje agresor po przez zaskoczenie przeciwnika i zniszczenie kluczowych celów, np. lotnisk. Przykładowo, można sobie wyobrazić że jutro o 4:00 startują Iskandery, toczki z Kaliningradu, niszczą lotniska i polskie F-16, a główny cios (lądowy) jest wyprowadzany z Białorusi m.i. z racji ukształtowania terenu, czołgi na Mazurach by miału trudno, a od Białorusi to co innego. Na mobilizację jest 3 dni, już widzę jak się WP mobilizuje... Po trzech dniach rosyjskie czołgi dotarłyby conajmniej do Żagania zastając tam porzucone hamery podobnie jak było w Gruzji. Linia obrony NATO jest na Odrze i wtedy co? Rokowania, Jałty itd. To oczywiście czarny scenariusz, ale proszę Państwa, dla Polski każdy scenariusz wojenny jest czarny, bo weźmy teraz odwrotną sytuację, na forum też jest wielu bojców którzy by pierwsi zaczęli ostrzał w kierunku Obwodu Kal., część pewnie by zniszcyli, tylko co dalej? Zastanawiał się ktos? Świetny plan, znaczy że po pierwsze w takim wypadku wygrałaby rosyjska propaganda, która miałaby rację o agresywnym NATO. Jak Turcy zestrzelili Su-24, to NATO oświadczyło ze jeżeli to Turcja zacznie wojnę z Rosją, to NATO wsparcia nie udzieli Turcji... Także ja apeluję do tych bojców co Krabami i jassmami chcą zmusić Putina do kaiptulacji - uderzcie się w głowę i to mocno. Niestety jedyne co możemy to zbroić się i czekać aż Rosja wykona atak, co nam potem zostanie po takim ataku, to zobaczymy. Lasów chyba wszystkich Rosja nie zniszczy więc będzie szansa na partyzantkę.

prawieanonim
czwartek, 2 marca 2017, 14:26

"można sobie wyobrazić że jutro o 4:00 startują Iskandery, toczki z Kaliningradu, niszczą lotniska i polskie F-16," Litości. Lotnisko to cel wielkopowierzchniowy. Iskander to broń do ataków punktowych. Jedynym skutecznym sposobem na zniszczenie lotniska jest przeprowadzenie zmasowanego ataku z powietrza do którego trzeba zaangażować dosyć pokaźną liczbę samolotów.

buli68
środa, 28 marca 2018, 22:36

wiesz co to są bomby kasetowe ??? wystarczy jeden samolot !! :)

reht
wtorek, 28 lutego 2017, 09:48

bender ma rację - z Białorusi nic nie wyjdzie, bo niczego tam nie ma, a Łukaszenka wcale sobie nie życzy rosyjskich dywizji pod bokiem. A środki do neutralizacji okr. kaliningradzkiego są nasza pierwszą potrzebą, aby zyskać te parę tygodni na obudzenie się NATO.

Dana
wtorek, 28 lutego 2017, 07:11

Lasy wytną sami właściciele działek leśnych oraz służby dbające o zdrowie lasów. Nawet tych zdrowych. A szansy na skuteczną partyzantkę jak 70 lat temu nie będzie nawet gdyby się tak nie stało. Inne realia niestety.

bender
poniedziałek, 27 lutego 2017, 23:51

Pieknie, toczki atakuja o 4 rano a bojcy teleportuja sie na teren Bialorusi i smigaja do ataku. Nie teleportuja sie? To najblizszy alarm dopiero jak przyjada koleja na cwiczenia Zapad.

Pytam
wtorek, 28 lutego 2017, 22:10

Przypominam, że do końca lutego MON (a raczej Macierewicz) miał określić polski punkt widzenia na zakup ewentualnych nowych/używanych samolotów F-16. Wiadomo coś na ten temat?

GRAS
środa, 1 marca 2017, 13:54

Mówił że w grę wchodzą jedynie nowe F-16V.

Marek T
poniedziałek, 27 lutego 2017, 13:31

Największe zagrożenie stanowi stacja Woroneż DM i jednostki WRE, zwłaszcza w przypadku konfliktu hybrydowego, czy tzw incydentu z udziałem "wrogich" obiektów powietrznych państw NATO... Bardzo trudnym do udowodnienia może być spalenie awioniki samolotu, a w rezultacie jego utraty wraz z pilotem, jako obiektu niewygodnego dla Rosjan w danym miejscu i czasie. W takim wypadku propaganda naszego sąsiada przeistoczy to wydarzenie w zwykły wypadek lotniczy... W dziedzinie działań rozpoznania i WRE istnieje w praktyce stan bezustannego konfliktu, wyścigu technologicznego, wywiadowczego. Drugorzędnym zagrożeniem, choć także istotnym, jest stacjonowanie w okr Kaliningradzkim systemów S 300 i S 400, jak też wspomnianych Toczek i Iskanderów. Zwiększenie tego potencjału o dodatkowe rakiety syst. okrętowych czy lotniczych może nastąpić w bardzo krótkim czasie. Dlatego uważam że obok odbudowy polskiego potencjału obrony plot/p.rak (program Wisła i Narew), należy wzmocnić ilościowo i jakościowo jednostki rozpoznania radioelektronicznego i WRE. Pozdr

bolo
poniedziałek, 27 lutego 2017, 13:22

I to wszystko w zasięgu zwykłych langust

xyz407
poniedziałek, 27 lutego 2017, 13:11

To co ze wzrostem potencjału wojskowego w Obwodzie Kaliningradzkim mamy sobie sami poradzić? Kiedy wreszcie w tym NATO wreszcie zrozumieją o potrzebie znacznej pomocy rzezcowej dla państw flanki wschodniej.

takie mam wrażenie
wtorek, 28 lutego 2017, 21:07

Odnośnie "kotła kaliningradzkiego", to błęde myślenie. To jest pionek wymuszający na przeciwniku wystawienie figur pod bicie i tyle.

Rain Harper
poniedziałek, 27 lutego 2017, 13:09

Czy to prawda, że święto Floty Bałtyckiej FR przypada w rocznicę jej największego sukcesu - zatopienia "WIlhelma Gustlofa"?

Podpułkownik Wareda
poniedziałek, 27 lutego 2017, 18:05

Rain Harper! Myślę, że komentarz chorążego, dostatecznie jasno uzmysłowił Ci sytuację, w jakiej znajdowała się w dniu 30 stycznia 1945 roku - jednostka pomocnicza Kriegsmarine MS "Wilhelm Gustloff". "Gustloff" - pomimo tego, że posiadał status jednostki pomocniczej Kriegsmarine, to na pokładzie miał zamontowaną broń przeciwlotniczą oraz był wyposażony w wyrzutnie bomb głębinowych. Dodam także, że storpedowanie przez radziecki okręt podwodny S-13 w dniu 30 stycznia 1945 roku, jednostki pomocniczej Kriegsmarine, idącej w konwoju okrętów wojennych, było całkowicie zgodne z prawem wojennym, a konkretnie: z Układem Londyńskim z 1936 roku - regulującym zasady prowadzenia wojny podwodnej.

zyg
poniedziałek, 27 lutego 2017, 16:49

Osobiście nie wiem ale innych większych "sukcesów" oprócz storpedowania transportowców z uchodźcami Flota Bałtycka (zresztą cała flota rosyjska) w historii nie zanotowała.

chorąży - o Palmirach też pamiętamy
poniedziałek, 27 lutego 2017, 14:04

Jaki masz problem z Wilhelmem Gustloff-em (przez 2 f) ? Mógłbyś wuyjaśnić, skoro rozpocząłeś temat " ".. W swój ostatni rejs jednostka wyruszyła 30 stycznia 1945 roku pod eskortą torpedowca „Löwe”. Na pokładzie „Gustloffa” znalazło się 173 członków załogi, 918 oficerów i marynarzy z II dywizji szkolnej okrętów podwodnych (2. U-Boot Lehr Division)[4], którzy mieli obsadzić bądź uzupełnić załogi U-bootów[5], 373 kobiety z pomocniczego korpusu Kriegsmarine, które były wojskowymi telefonistkami, telegrafistkami, maszynistkami, kreślarkami czy pielęgniarkami, 162 rannych żołnierzy Wehrmachtu oraz 4424 uciekinierów, wśród których byli funkcjonariusze organizacji Todta, junkrzy, policjanci, gestapowcy[4], działacze NSDAP i rodziny urzędników hitlerowskich, uciekające z zajmowanych przez wojska radzieckie terenów.."

Void
poniedziałek, 27 lutego 2017, 12:41

Czy można mówić w tym wypadku o jakiś konkretnych liczbach sprzętu i siły żywej w linii ?

jarek
wtorek, 28 lutego 2017, 20:27

No i co z tego wszystkiego? Każda dodatkowa jednostka sprzętu i każdy dodatkowy żołnierz, to tylko pozycja na liście strat w przypadku wojny. Okręg kaliningradzki jest absolutnie nie do obrony. Nawet nasza rachityczna armia sobie z nim poradzi, nie mówiąc o udziale NATO. Tego typu izolowane bastiony mogą przetrwać tylko przy niewyobrażalnej przewadze w powietrzu lub/i na morzu, tak żeby możliwe było zaopatrzenie. Nie udało się ruskim ani Niemcom na Krymie, nie udało się Francuzom w Dien Bien Hu, udało się np. Anglikom w Tobruku, udawało się Amerykanom w Wietnamie. Tyle tylko, że oni potrafili tak przydusić obronę, że lądowały nawet duże samoloty. Raczej trudno sądzić, że ruskim uda się to w Kaliningradzie. Policzmy - 20 tys. żołnierzy + kilkaset tys. cywili, którym trzeba dostarczyć żywność (żołnierzom amunicję i zaopatrzenie). Taki numer udał się tylko w Berlinie Zach., ale jednak wojny nie było i do samolotów nikt nie strzelał.

Redrum
środa, 1 marca 2017, 14:39

Naiwne myślenie. Gdyby Obwód Kaliningradzki należał powiedzmy do Szwecji czy Ukrainy (nie należą do NATO), to tak, nie miałby szans przetrwania. Dla wschodniej rubieży NATO, którą reprezentuje Polska i Bałtowie, Rosja jest przeciwnikiem z innej ligi, dysponującym ogromem możliwości ofensywnych. Nie można przede wszystkim zakładać, że wojska obwodu pozostaną osamotnione w walce. Tu się raczej należy głowić, jak samemu nie dostać się w kocioł.

say69mat
wtorek, 28 lutego 2017, 23:48

Zrozum, że gwarantem przetrwania Kaliningradu, jako bastionu sił FR jest potencjał sił strategicznych i TBN. Z kolei jaki jest poziom zabezpieczenia naszych jednostek dyslokowanych w okolicach enklawy, przed niespodziewaną nawałą artylerii rakietowej i ataku rzeczonej TBN??? Czy nasze jednostki dysponują, bodaj efektorami CRAM??? Nie mówiąc o systemach wyższego piętra obrony, np. THAAD, lub zintegrowanych systemach okrętowych???

Ss
wtorek, 28 lutego 2017, 22:12

Nie mamy szans....

fx
poniedziałek, 27 lutego 2017, 12:32

Ciekawe gdzie będą uciekali jak zacznie się ostrzał Królewca ?

olo
poniedziałek, 27 lutego 2017, 12:31

Sorry ale Królewiec to STRZELNICA i wszystko co tam Rosja przykula zostanie zniszczone w pierwszych minutach potencjalnego konfliktu. Nawet Polska przy pomocy F-16 potrafi namierzyć wszystkie Iskandery czy Bastiony a co dopiero AWACS czy Satelita. Aby to zniszczyć wystarczy trochę Krabów i Langust o NSM czy JASSM nie wspominając.

Marek1
poniedziałek, 27 lutego 2017, 16:05

olo - cieszy mnie twój optymizm, ale martwi brak wiedzy o możliwościach polskich systemów artyleryjskich Krab i Langusta. Oba maja max zasięg 40-42 km, więc gdzie chcesz postawić te haubice i wyrzutnie, by dosięgły cele np. w Bolszakowie, Gołowkinie, Matrosowie, itp. ? I jeszcze jedno, dlaczego zakładasz, że nad okr. kaliningradzkim będą sobie mogły spokojnie operować polskie F-16 ? Słyszałeś kiedyś o zdolnościach AD/A2 w zakresie obrony powietrznej ?

dropik
poniedziałek, 27 lutego 2017, 15:51

bla bla bla. F-16 nie mają guzika na pulticie : Wykryj Iskandera , Wykryj Bastiona. Tych rakietek mamy jak na lekarstwo. jakbysmy mieli ich za 1000 to co innego. Kraby nie mają dostecznego zasięgu, żeby sięgnąć Kalingrad , nie mówic już o bardzie odległych miejscach w OK, w którtch mogą zostać ukryte cenniejsze zasoby . Langusty mają na swoje potrzeba zaledwie 1000 rakietek o większym zasięgu i jak wiadać po zamówieniach nadal się ich nie kupuje

vvv
poniedziałek, 27 lutego 2017, 14:48

tak jasne. szczegolnie jak owe jednostki się rozwiną i będa zamaskowane a przejscie w rozwiniecie bojowe i odpalenie toczek i iskanderow zajmie mniej niz 10min. kalingrad jest bardzo silnie zmilitaryzowany

tryt
poniedziałek, 27 lutego 2017, 13:27

Jedynym sensem utrzymywania tam przez Rosjan związków taktycznych jest ich nakierowanie na rolę agresora.

Jarek
wtorek, 28 lutego 2017, 11:40

Jak to jest, ze ta stacja radiolokacyjna Woronez pokrywa Europe (jak w tekscie powyzej) a radar naprowadzajacy S-400 jest ograniczony horyzontem radiolokacyjnym? Czy to fale innej dlugosci? Jaka roznica miedzy radarem a stacja radiolokacyjna? Jak ktos mi wysle linka do sensownego opracowania to bede wdzieczny.

chateaux
środa, 1 marca 2017, 05:55

Taka jak miedzy radarem, a radarem pozahoryzontalnym. Radar jak to radar, ogranivozny jest horyzontem radarowym, a pozahoryzontalny nie, bo skanuje przestrzen po odbiciu sie wiazki radarowej od warstwy jonosfery - kąt padania równa się kątowi odbicia, jesli jeszcze pamietasz.Inna róznica jest taka, że radar pozahoryzontealny moze sluzyc jedynie jako radar wczesnego ostrzegania, nie nadaje sie jako radar śledzenia, a wiec i naprowadzania. Nie moze byc w zwiazku z tym uzyty jako radar kierowania ogniem, w tym ogniem systemów SAM. Mozna bowiem wykryc w ten sposob ze cos leci, ale juz nie ustalic predkosci jego lotu i kursu, czyli danych potrzebnych do ustalenia namiaru bojowego.

Przemek
wtorek, 28 lutego 2017, 16:23

Ich fale odbijają się od jonosfery czy jakoś tak ( jedna z warst atmosfery) i dlatego może sięgać poza horyzont. Problem z tym jest taki, ze to są radary wczesnego ostrzegania i pokazują, ze coś tam lata z bardzo małą dokładnością. Tak małą, że nie mogą być użyte do naprowadzania rakiet...taki jest przynajmniej stan wiedzy dostępny publicznie. A jak jest z nimi na serio, to tylko w czasie wojny byśmy się dowiedzieli, a tego lepiej nie chcieć.

anty C-cal przed 500+
poniedziałek, 27 lutego 2017, 19:54

a istnieje technika do zestrzelenia 3 (z 4) Grada. nawet jak wg innych wystrzelili terroristy 7. a i tv pokazuje rupiecia z Toczki ewidentnie. zestrzelonego nad A. Saudi

ciekawski
poniedziałek, 27 lutego 2017, 19:22

Czy mógłby ktoś podać w przybliżeniu jakie jest stan ilościowy sprzętu w OK i ilu jest tam żołnierzy?

artm
wtorek, 28 lutego 2017, 07:29

ok.15 tys.żołnierzy w tym 1100 piechoty morskiej,811 czołgów, 1239 pojazdów opancerzonych, 345 sztuk artylerii i wyrzutni rakiet, 66 samolotów bojowych, 38 okrętów bojowych, 3 okręty podwodne - ogólnodostępne dane których we współczesnym świecie nie da się ukryć, zresztą to ukrywanie nie ma sensu ciekawa jest jedynie koncepcja użycia tego potencjału

qqqq
poniedziałek, 27 lutego 2017, 21:42

@ciekawski Takie info to niejedna armia by chciała, i na dodatek dobrze zapłaciła za nie.

realista
wtorek, 28 lutego 2017, 10:34

I gdzie protesty dyżurnych pacyfistów?

Dyżurny pacyfista.
wtorek, 28 lutego 2017, 12:49

STOP WOJNIE!

WojtekMat
środa, 1 marca 2017, 11:09

Rakiety od strony polskiej granicy, jednostki lądowe od strony granicy litewskiej. Takie rozmieszczenie jednostek sugeruje szachowanie Polski lotnictwem i rakietami taktycznymi przy jednoczesnym przebiciu korytarza do Białorusi przez Litwę. ataku lądowego od strony Królewca raczej nie należy się obawiać (za mało sił , niekorzystny teren i słaba sieć dróg).

Toudi
środa, 1 marca 2017, 12:20

Atak lądowy w drugim rzucie - po przebiciu przejścia przez wojska aeromobilne przerzucone alarmowo z FR...osłaniane przez artylerię rakietową... WDW - ich transportery i część artylerii pływa, więc Mazury to nie problem.

SZELESZCZĄCY W TRZCINOWISKU
poniedziałek, 27 lutego 2017, 18:06

Obwód Kaliningradzki..kumuluje swoje środki bojowe ...nie po to by prowadzić działania ofensywne ..ale w pierwszej fazie zaabsorbować niszcząc infrastrukturę krytyczną oraz zgrupowania wojsk w rejonach Polski znajdujących się pod ich zasięgiem rakietowym ( dlatego przede wszystkim te środki przemieszcza do swej enklawy ) a następnie skumulować i związać siły i środki Polski i fragmentarycznych sił NATO biorących w kontrnatarciu na enklawę ....W czym tkwi clou sprawy .. duże zgrupowania Wojsk Polskich idących jako odpowiedź jest łatwiej zniszczyć saturacyjnym atakiem rakietowym ..niż jednostki rozrzucone w terenie .. Wojska lądowe przeciwnika mają jak najdłużej wiązać działania z siłami zbrojnymi Polski ...A głównym problemem jest tzw "korytarz suwalski" oraz państwa bałtyckie ..to przez te rejony będzie odbywać się ofensywa wojsk npla ...naszym problem są bezbronne regiony wschodu Polski oraz umiejscowienie na jej obszarach w pobliżu granic z Obwodem Kaliningradzkim ciężkich komponentów wojsk ..które w razie ataku zanim zajmą rejony operacyjne zostaną zniszczone w koszarach czy MSD ....wschodnie i północno wschodnie regiony Polski by mieć zdolność do przetrwania a zatem i zdolność operacyjną powinny być wyposażone w lekkie komponenty od dużej dynamice przemieszczania oraz posiadać komponenty artyleryjskie i rakietowe charakteryzujące się dalekim zasięgiem ostrzału i szybkim przemieszczaniem ..oraz posiadać systemy spowalniania ataku npla czyli narzutowe pola minowe w dużych ilościach ..Wojska umiejscowione na wschodzie i północnym wschodzie kraju powinnym prowadzić działania nekąjące przeciwnika ( wojsk specjalnych ) ale nie wiązać się z nim w środkach odpowiedzi ..wtedy będzie możliwość zachowania jak najdłużej ciężkich komponentów wojsk i przedłużenia działań wojennych do czasu odpowiedzi sił NATO ..

Lm
poniedziałek, 27 lutego 2017, 17:19

Widać jak są do nas pokojowo nastawieni. Przezież ani Litwa ani my nigdy ich nie zaatakujemy. Więc do czego im takie siły w Królewcu są potrzebne?

Realista
wtorek, 28 lutego 2017, 12:47

To są strachy na Lachy! Polska będzie zmuszona wydać 3% z budżetu państwa na zbrojenia. Pierwsze to mamy uderzenie w gospodarkę. Następnie cyberatak itd. Pewien naukowiec powiedział: "Nie wiem czym będą walczyć w III wojnie światowej, ale wiem na pewno czym będą walczyć w IV. Kijami!

niki
poniedziałek, 27 lutego 2017, 19:11

W OK Rosja wcale nie ma potężnych sił zbrojnych. Ich dowództwo doskonale wie, że to kocioł otoczony ze wszystkich stron przez NATO i w razie czego zostanie zaorany w przeciągu 24 godzin. Dlatego wystawienie tam licznych wojsk nie ma najmniejszego sensu bo nie mają gdzie się wycofać. Inna sprawa, że każdy atak na terytorium OK wiązałby się prawdopodobnie z ograniczonym użyciem taktycznej broni nuklearnej przez Rosję. Dlatego nikt kto ma choć trochę rozumu tego nie zrobi. Panuje taki status quo i brak jest jakiś zasadniczych powodów do wojny. Nikomu tu ona nie jest na rękę (może jedynie Amerykanom).

andrzej
poniedziałek, 27 lutego 2017, 16:46

do laik- ano to z tego ze u sasida pelen kąplet lacznie z bateriami p. rakietowymi a po stronie Polskiej...............dodam ze przestarzala rosyjska flota nic tak na prawde nie zmienia bo i tak stanowi zagrozenie. Sprawe zmienily by baterie Narew ale ich nie ma, nie ma tez porzadnego naprowadzania radarowego powyzej 50 km dla jednostek NBR ktore dysponuja NSM rakietami ale wlasciwie po co? jak i tak bez radarow nie widza dalej niz 50 km ,a ich mozliwosci do 200 km w tym pzypadku to bajka......

Tajna Polska
wtorek, 28 lutego 2017, 16:25

To nie jest cool !

box
wtorek, 28 lutego 2017, 01:43

Polska powinna zacząć realizować ćwiczenia z angażowaniem całych formacji, przemieszczaniem ich po kraju czy budowa baz wojskowych poza poligonami (wzorowanych na tych w Iraku czy Afganistanie) które były by utrzymywane np przez pół roku z rotowaniem żołnierzy np co miesiąc. Przy okazji można by ćwiczyć linie zaopatrzeniowe, mobilizację, wsparcie ot czy przy pomocy jakiś programów symulować zniszczenia, straty w ludziach, rannych i na bazie tych danych realizować prawdziwe zaopatrzenie, ewakuację rannych oraz uzupełnianie strat.

Edmund
wtorek, 28 lutego 2017, 12:51

Doskonała uwaga. Gratuluję tekstu. Tak właśnie powinno się stać. Takie ćwiczenia powinny się odbywać, bo to właśnie się stanie w momencie agresji. W tym momencie te wszystkie elementy o których wspomniał kolega nie są wcale ćwiczone. W realnej sytuacji obawiam się totalnej prowizorki i chaosu, m.in natychmiast pojawią się braki w zaopatrzeniu i amunicji. Ponieważ Polska nie posiada własnego systemu rozpoznania, oddziały w terenie będą działały "na wyczucie", będą nieskoordynowane ze sobą, szczególnie w sytuacji zakłóceń w łączności i walki elektronicznej. Do takich ćwiczeń potrzebne jest świeże spojrzenie osób decyzyjnych, a nie bazowanie na systemie ćwiczeń wyuczonych w latach 80 tych ubiegłego stulecia. Nie chcę wchodzić w politykę na temat masowego zwalniania generałów w ostatnim czasie. Czy jednak choć jeden z nich zaproponował takie ćwiczenia ? Ja nie słyszałem o tym.

Robson
wtorek, 28 lutego 2017, 11:39

Bylo kika takich baz , sam pamietam jako syn pilota z 2plm,, Krakow,, byly przebazawania z lotniska w Goleniowie na lotnisko w Plotach a scisle mowiac zachodniopomorskie wies ,, makowiczki,, fajne czsy , baaa ,nawet wybudowano nowe lotnisko na terenie starego , i na co to sie zdalo , psuu na bude chyba , zas dzis agencja mienia wojskowego wyprzedala caly teren lotniska , prosze wejsc w google i zobaczyc , nowiutkie lotnisko zdewastowane , tylko plyta lotniska jest jezcze cala , zas juz oswietlenie zdewastowaly zule , stojanki rozkradli bo to grube betonowe plyty, budynki rowniez i po cholere sie pytam , zal patrzec jak dewastuje sie infrasrtukture pozdrawiaam

Podpułkownik Wareda
środa, 1 marca 2017, 07:57

Zauważyłem ze zdziwieniem oraz z irytacją, że przy okazji artykułu na D24 dot. potencjału militarnego, który został zlokalizowany w rosyjskim Obwodzie Kaliningradzkim, część komentatorów poniosła zupełnie niezrozumiała dla mnie fantazja związana z ... nazewnictwem. Otóż, spora część komentujących, autentycznie wzięła sobie do serca niedawny apel posłanki Krystyny Pawłowicz i używa nazwy: KRÓLEWIEC, zamiast właściwej: KALININGRAD. Oczywiście, wszystkich miłośników nazwy "KRÓLEWIEC", można byłoby posądzić o złą wolę i pokazywanie tej okropnej Rosji: "po czyjej stronie jest racja i tylko prawda". Jestem bardzo daleki od tego, aby z fantazji niektórych komentujących - związanych z nazwami własnymi - czynić problem natury egzystencjalnej. To nie o to chodzi. Ostatecznie, każdy z nas ma prawo nazywać cokolwiek - według własnego uznania. A czy jego określenie, będzie odpowiadało rzeczywistości, to już jest oddzielny problem. Bardziej istotne jest zupełnie coś innego. Proszę, abyśmy zawsze pamiętali o jednej rzeczy podstawowej, a mianowicie: każdy kij ma dwa końce! Rzeczywiście, śmiało można by machnąć ręką na fantazje tych komentatorów, którzy używają nazwy: KRÓLEWIEC, zamiast poprawnej: KALININGRAD. Nie jestem jasnowidzem, ani tym bardziej prorokiem i nie wiem, jak długo jeszcze będzie obowiązywała nazwa: KALININGRAD? Ale, tymczasem obowiązuje. Określony problem, zacznie się dla nas dopiero wówczas, kiedy jeden(a) z deputowanych(a) do niemieckiego Bundestagu, będzie apelował publicznie, aby używać niemieckich nazw wobec polskich miast, np.: Olsztyna, Elbląga, Kwidzyna, Malborka, Gdańska, Sopotu, Bydgoszczy, Torunia, Słupska, Kołobrzegu, Koszalina, Darłowa, Dziwnowa, Ustki, Mielna, Unieścia, Szczecina, Świnoujścia, Piły, Gorzowa Wielkopolskiego, Zielonej Góry, Jeleniej Góry, Gubina, Legnicy, Wrocławia. Raz jeszcze proszę, aby internetowi miłośnicy oraz entuzjaści używania nazwy: "KRÓLEWIEC" pamiętali o tym, że każdy kij ma dwa końce! PS. W treści jednego z komentarzy na tej stronie, zauważyłem stwierdzenie jego autora, że cyt.: "jądrowy atak [Rosji] na siły NATO - oznacza wojnę jądrową, a tej Rosja nie wygra w żadnym wypadku". W powyższym stwierdzeniu jest sugestia, że druga strona (tj. siły NATO), byłaby w stanie wygrać hipotetyczną wojnę globalną z użyciem broni jądrowej? No cóż, na taką sugestię odpowiem wprost: moim zdaniem, żadna ze wspomnianych wyżej stron, nie byłaby w stanie wygrać wojny światowej z użyciem broni jądrowej i wszelkie dywagacje na ten temat nie mają racji bytu i są pozbawione jakiegokolwiek sensu! Przypominam, że światowe arsenały jądrowe, nie służą do walki lecz do wzajemnego odstraszania. Taka jest ich rola! Ale ... Być może autor wspomnianego komentarza dysponuje informacjami, które potwierdzają jego tezę, że tzw. "druga strona", byłaby w stanie wygrać ewentualną wojnę światową z użyciem broni jądrowej? Jeśli tak, to szkoda, że nie ujawnił na forum D24 tych informacji. To z pewnością byłaby rewelacja!

Podróżnik
środa, 1 marca 2017, 14:08

Byłeś na niemieckiej autostradzie? Widziałeś drogowskaz na Breslau czy Wrocław, na Stettin czy Szczecin, na Warschau czy Warszawę? Zastanów się zanim zaczniesz robić problem.

AWU
środa, 1 marca 2017, 11:39

"Każdy kij ma dwa końce" ... Zatem powinniśmy używać w języku polskim poprawnych nazw miast jak Roma,Aachen,Wien, Regensburg a nie Rzym, Akwizgran, Wiedeń, Ratyzbona ! O Vilnius i Lviv już nie wspominając. Co złego w tym iż nie tylko Niemcy lecz również inne nacje użyją wobec Wrocławia nazwy Breslau która od stuleci funkcjonuje w ich językach? Dlaczego zmuszać ich do łamania języków na "Szczecinie"? To pozostałość komunistycznych kompleksów spowodowanych świadomością o wątpliwości "historycznych praw" do tych ziem. Osobiście nawet nie wiem po co sięgać po naciągane argumenty historyczne, ziemie te zostały przyznane Polsce w konsekwencji wojny której Polska nie zaczęła i w rekompensacie utracone terytoria. Fakt iż obecnie w wielu miejscowościach istnieją tablice z polskimi i niemieckimi nazwami to wyraz dojrzałości i dumy ze wspólnego europejskiego dziedzictwa które tak pięknie opisał N. Davies w swej pracy "Mikrokosmos", natomiast upieranie się na używaniu jedynie lokalnego nazewnictwa jest powszechne w krajach postkolonialnych. Jeśli chodzi o Królewiec to nie tylko historyczna nazwa tego miasta, pamiętajmy że Kalinin był sowieckim zbrodniarzem którego podpis widnieje m.in. na rozkazie egzekucji polskich oficerów.

Edmund
środa, 1 marca 2017, 17:38

Pamiętajmy o tym, że wzmocnienie w Kaliningradzie jest robione tuż przed dużymi ćwiczeniami ZAPAD 2017. Jaka powinna być odpowiedź Polski - wymagająca od nas wiele, ale na miarę naszych możliwości ? I. Po pierwsze już dawno Polska powinna wystąpić do NATO o czasowy, na czas rosyjskich ćwiczeń ZAPAD 2017: - przerzut do Polski kilku NATO-wskich baterii Patriot. - przerzut kilku NATO-wskich jednostek obrony przeciwlotniczej. - bazowanie samolotu AWACS. - bazowanie samolotu cysterny. - bazowanie kilkunastu NATO-wskich myśliwców F-16 / Eurofigter. - bazowanie jednostki ds. cyberbezpieczeństwa. II. Po drugie, tak jak słusznie zauważył kolega o pseudonimie "box" w jednym z poniższych wpisów: "Polska powinna zacząć realizować ćwiczenia z angażowaniem całych formacji, przemieszczaniem ich po kraju czy budowa baz wojskowych poza poligonami (wzorowanych na tych w Iraku czy Afganistanie) które były by utrzymywane np przez pół roku z rotowaniem żołnierzy np co miesiąc. Przy okazji można by ćwiczyć linie zaopatrzeniowe, mobilizację, wsparcie ot czy przy pomocy jakiś programów symulować zniszczenia, straty w ludziach, rannych i na bazie tych danych realizować prawdziwe zaopatrzenie, ewakuację rannych oraz uzupełnianie strat. " Bardzo wiele można by było się nauczyć z tych ćwiczeń, zdecydowanie więcej niż z "resortowych uzgodnień", teoretycznych "redefinicji" i "konferencji". Gdyby uwzględnić prawidłowe wnioski z takich ćwiczeń, kształt polskiej armii i jej doktryna mogłyby się diametralnie zmienić, z korzyścią dla bezpieczeństwa państwa i samej armii. III. Na tydzień przed ćwiczeniami Zapad 2017 należałoby wprowadzić podwyższony stan gotowości. Co to oznacza ? - Stałe patrole samolotu AWACS. - Stałe utrzymywanie w powietrzu myśliwców F-16 / Eurofigter w pełnym uzbrojeniu w podwyższonej liczbie tj. 12 sztuk. Będą one korzystały także z tankowania w powietrzu. - Przebazowanie pozostałych F-16 do Niemiec. Załogi w gotowości 24 h na dobę. Niestety jest to konieczne, bo Polska nie zadbała o bezpieczeństwo swoich lotnisk wojskowych. Samolot o wartości 60 mln USD jest trzymany w blaszanym baraku/hali, który można przedziurawić serią z karabinu, nie mówiąc już o wybuchu bomby w pobliżu. - Wyjście jednostek lądowych ze stałych baz do innych, nie ujawnionych wcześniej lokalizacji lub ich stałe przemieszczanie w konwojach. Być może tutaj pojawi się konieczność tworzenia jednostek na kształt niezależnych modułów, które w łatwy sposób można łączyć w większe związki i dzielić np. na czas transportu. - Wzmocnienie granicy wschodniej także osobowe, np. ochotnikami z OT. - Apel do ludności o profilaktyczne zrobienie zapasów żywności i wody na 30 dni. - Decentralizacja zapasów i uzbrojenia, aby nie były podatne na łatwe zniszczenie w kilku lokalizacjach. - Wzmocnienie kluczowych centrów militarnych i cywilnych przed agresją z zaskoczenia, czy obcym desantem, np. baterii NSM. Powołanie dodatkowych jednostek wsparcia złożonych także z byłych żołnierzy jednostek specjalnych + OT. To tylko kilka zaledwie uwag. Czy to ochroni przed masowym wtargnięciem 150 tys. żołnierzy wroga na terytorium Polski ? Oczywiście, że nie. Jakie są więc korzyści ? - Ogranicza element zaskoczenia do minimum, - Podnosi koszt dla potencjalnego przeciwnika. - Zadaje większe straty przeciwnikowi, ogranicza straty własne. - Znacznie komplikuje planowanie i realizację agresji. - W większym stopniu wykorzystuje posiadane zasoby. A czym zajmują się Panowie Generałowie i MON ?

fizyk
sobota, 4 marca 2017, 01:12

Ja chciałem na łamach tego forum podziękować ekologom ( prawdopodobnie sponsorowanym przez UE, a może i nawet Rosję, bo o przewidywanie ataku Rosji ich nie podejrzewam, ale może się mylę ) Dzięki ekologom w zasadzie kraje Unii Europejskiej są przygotowane na powitanie "wyzwolicieli". Dzięki lodówkom, chłodniom, basenom i samochodom homologowanym po 2013 roku i stacjom serwisowania klimatyzacji tychże jesteśmy de facto w stanie odeprzeć atak nawet 1 000 T-14. Czas przeżycia rosyjskich jednostek pierwszoliniowych ( dzięki ekologom i normom UE ) to maksymalnie 4 i pół godziny. Wątpie by skonstruowali szczelne czołgi ze złota i platyny - zresztą pewnie i tak by je jeszcze w Rosji rozkradli

Zbulwersowany podatnik
wtorek, 28 lutego 2017, 16:09

Dlaczego w Polsce nikt nie wpadł na pomysł aby żołnierze ćwiczyli (tak jak robią to żołnierze USA) nawyku radzenia sobie w sytuacjach nagłego stresu? Gdy dochodzi do wybuchów, ostrzału broni maszynowej czy nawet zderzenia się pojazdów wojskowych żołnierz często staje się bezradny (ogłuszeni, stres). Chodzi o to aby w razie realnego zagrożenia żołnierz nie leżał bezbronny a miał wyuczony odruch. O ile żołnierze po misjach w Afganistanie czy Iraku mają takie "przeżycia" za sobą o tyle żołnierz który nie był na misji juz nie.

Zbulwersowany podatnik
wtorek, 28 lutego 2017, 15:29

Dlaczego Ob. Kalingradzki traktuje się jako zagrożenie i bazę wypadową Rosjan, a NATO nie widzi takiego potencjału w Litwie, Łotwie i Estonii? Kij ma przecież zawsze dwa końce, a NATO/USA ma na tyle wielki potencjał militarny że można tam rozmieścić na prawdę duże ilości sprzętu i ludzi. Rosjanie nie użyją tam ładunków jądrowych ze względu na zbyt blisko obszar własnych granic.

aRTm
wtorek, 28 lutego 2017, 21:36

Naprawde myslisz, ze powstrzyma kogoś urzycie broni jądrowej w pobliżu swoich granic? Ja bym tego nie zakładał ..

robok
wtorek, 28 lutego 2017, 17:00

no właśnie w końcu to ktoś zauważył

Kris
poniedziałek, 27 lutego 2017, 23:42

Rosjanie i ich struktury... Ich brygada ma siłę pułku, a armia dywizji. 12 Iskanderow tworzących brygade, równie dobrze F16 z Laska mogłyby tworzyć grupę lotnicza

Raptorek
wtorek, 28 lutego 2017, 13:12

1 armia gwardyjska ma siłę dywizji ? 12 wyrzutni iskanderów to jest 40 aut, więc jak najbardziej.

Luke
poniedziałek, 27 lutego 2017, 15:30

Polska musi miec mozliwosc zniszczenia tego wszystkiego z jednym zamachem a jak nie to conajmniej powini wlasnie to zaczymac! Polska powinna dysponowac silniejsza flotom okrentuw, desantu, sil powietrznych, obrony powiecznej!

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama