Reklama

Poprad w Gołdapi. Pytania o rozwój systemu

9 czerwca 2019, 10:12
Poprad Gołdap12
Fot. st. szer. Wojciech Król/CO MON

Po dostarczeniu do 15. Pułku Przeciwlotniczego w Gołdapi zestawy przeciwlotnicze Poprad stanowią już wyposażenie wszystkich trzech dywizji Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych RP. System ten, choć nowoczesny, powinien być cały czas rozwijany, aby sprostać dynamicznie rozwijającym się zagrożeniom. Potencjał do takiego rozwoju znajduje się w krajowym przemyśle. Jeśli zostanie wykorzystany, Polska może dołączyć do czołówki producentów mobilnych systemów obrony wojsk lądowych.

Kilka dni temu minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak wziął udział w przekazaniu do 15. Pułku Przeciwlotniczego w Gołdapi, należącego do 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, samobieżnych przeciwlotniczych zestawów Poprad. Podczas ceremonii szef MON podkreślił znaczenie faktu, że system powstał w krajowym przemyśle.

- Ten sprzęt, który przed chwilą przekazałem jest produkowany w Polsce.  To jest produkt Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a więc konsorcjum firm, które zanotowały dodatni wynik finansowy za rok ubiegły. To jest też niezwykle ważne, żeby Wojsko Polskie korzystało, w tych dziedzinach w jakich to jest możliwe, z produktów polskiego przemysłu zbrojeniowego - mówił minister Błaszczak.

Po dostarczeniu do Gołdapi zestawami Poprad dysponują już wszystkie trzy pułki przeciwlotnicze, wchodzące w skład polskich dywizji. Wcześniej bowiem Poprady dostarczono do 8. pułku (podporządkowanego 12. Dywizji w Szczecinie) oraz 4. pułku (podporządkowanego 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej).

Dziś tych zestawów w WP jest ponad 20, a do 2021 roku dostarczonych ma być łącznie 77 wozów. Trafią one nie tylko do pułków przeciwlotniczych dywizji ogólnowojskowych, ale też do dywizjonów (zapewne nie wszystkich) brygad zmechanizowanych. Po 2021 roku prawdopodobne są dalsze zakupy – między innymi na potrzeby formowanej 18. Dywizji Zmechanizowanej.

Poprad stanie się więc coraz ważniejszym elementem wyposażenia Wojsk Obrony Przeciwlotniczej. Wprowadzenie tego zestawu z pewnością istotnie zwiększa ich potencjał, w szczególności jeżeli chodzi o zwalczanie celów niskolecących, takich jak śmigłowce, rakiety manewrujące, czy drony przy użyciu rakiet Piorun. Zestaw ten ma jednak duży potencjał rozwojowy. Nie wolno go zaprzepaścić, tym bardziej że w ostatnich latach obserwujemy skokowy wzrost potencjału środków napadu powietrznego potencjalnego przeciwnika i ten system powinien być częścią odpowiedzi na zagrożenie.

Czym jest Poprad?

Przypomnijmy, że Poprad to oparty na podwoziu 4x4 (AMZ Żubr) zestaw przeciwlotniczy, którego głównym uzbrojeniem są cztery pociski przeciwlotnicze Grom/Piorun. System, zbudowany przez należącą do PGZ spółkę PIT-RADWAR, dysponuje między innymi głowicą elektrooptyczną z kamerami dzienną, termowizyjną i dalmierzem laserowym, videotrackerem (układem automatycznego śledzenia celów), czy systemem identyfikacji swój-obcy IFF.

image
Fot. st. szer. Wojciech Król/CO MON

Poprad dysponuje też systemem łączności cyfrowej oraz nawigacji. Dzięki temu jest w stanie prowadzić działania zarówno w zintegrowanym systemie obrony powietrznej, jak i w pełni autonomicznie. Jak każdy podobny zestaw, najskuteczniejszy byłby w warunkach współdziałania z odpowiednimi sensorami, takimi jak używana już w WP stacja radiolokacyjna Soła lub przygotowany do wprowadzenia nowszy system Bystra.

Dziś Poprad może zwalczać cele powietrzne na dystansie ok. 6,5 km (z użyciem nowych rakiet Piorun), i ok. 5,5 km (z użyciem starszych rakiet Grom). Pierwotnie Poprad był uzbrojony w pociski Grom, a wprowadzenie Piorunów – już po dostawie pierwszych Popradów – pozwoliło na zwiększenie strefy rażenia celów.

Założenia koncepcyjne systemu Poprad są zbliżone do tych, jakie towarzyszyły powstaniu w pierwszych latach XXI wieku lekkich systemów obrony przeciwlotniczej, takich jak LeFlaSys/ASRAD, używany w Niemczech, Holandii czy Turcji. Chodziło o osadzenie kilku (najczęściej czterech) wyrzutni rakiet, używanych wcześniej w wyrzutniach przenośnych, na samobieżnym podwoziu, z głowicą optoelektroniczną do kierowania ogniem.

Takie rozwiązanie daje większą elastyczność w stosunku do stosowania wyłącznie zestawów naramiennych. Zestaw samobieżny może cały czas pełnić dyżur bojowy, łatwiej jest też naprowadzać wyrzutnie na cel. Co ciekawe, obecnie w Polsce – na ćwiczeniu Tobruq Legacy – znajdują się elementy wspomnianego zestawu LeFlaSys, i to w co najmniej dwóch wersjach. Pierwszą jest pojazd Ozelot na podwoziu gąsienicowym Wiesel, drugą – Stinger Weapon Platform Fennek, - jak sama nazwa wskazuje – na kołowym Fenneku. Oba systemy mają w zasadzie tożsame założenia wykorzystania, jak w wypadku Poprada, a wprowadzenie na uzbrojenie Pioruna powoduje, że polscy przeciwlotnicy mają system o większym zasięgu i wyższych możliwościach bojowych.

Strzelanie niemieckich zestawów Ozelot, należących do Luftwaffe. Fot. Luftwaffe/Kevin Schrief.
Strzelanie niemieckich zestawów Ozelot, należących do Luftwaffe. Fot. Luftwaffe/Kevin Schrief.

Oczywiście, zestawy naramienne również mają swoją rolę, stanowiąc „organiczną” i „rozproszoną” OPL dla małych pododdziałów. Dowodem na to jest choćby sposób wprowadzania nowej strategii obrony przeciwlotniczej U.S. Army. Równolegle z przywracaniem do służby koncepcyjnie zbliżonych do Poprada Avengerów, i wprowadzaniem ich następców (system IM-SHORAD na podwoziu KTO Stryker, który oprócz Stingerów ma także rakiety Hellfire i systemy artyleryjskie), do wybranych amerykańskich brygad, w tym tych stacjonujących w Europie, wracają „klasyczne” przenośne Stingery.

Powód jest prosty – obrona przeciwlotnicza z natury jest komplementarna i warstwowa. To generalna zasada, o czym była mowa np. podczas niedawnej konferencji Defence24 DAY. Tak jak dysponowanie systemami klasy np. Poprada nie może być uznawane za uzasadnienie okładania decyzji w sprawie „wyższych pięter” OPL (Narew, Wisła) – tak zestawy naramienne i samobieżne w ramach „najniższej warstwy” powinny ze sobą współpracować, bo np. w pofałdowanym (zurbanizowanym) terenie najskuteczniejsze może okazać się odpalenie rakiety z wyrzutni przenośnej.

Długie ramię Poprada

W ostatnich latach obserwujemy ewolucję zagrożeń z powietrza, również w bezpośrednim otoczeniu Polski. Skutki tej ewolucji widać np. w czasie wojny w Syrii. Można wyróżnić trzy podstawowe elementy:

  • Wzrost zasięgu lotniczych środków rażenia potencjalnego przeciwnika. Dotyczy to między innymi śmigłowców i przenoszonych przez nie systemów rakiet przeciwpancernych. O ile jeszcze kilka lat temu standardem w nowych systemach wykorzystywanych w rosyjskich siłach zbrojnych był zasięg do 6 km (podstawowa wersja pocisków Ataka), to dziś mówi się o wykorzystaniu pocisków o zasięgu 8-10 km (np. Wichr, Ataka-M). W perspektywie ten zasięg może jeszcze wzrosnąć, choć – jak w każdym przypadku strzelania „ponad horyzont”, konieczne będzie wskazanie celu – np. przez drony. Tak samo sytuacja ma się, jeśli chodzi o załogowe lotnictwo. Dziś Rosjanie wciąż w większości używają bomb niekierowanych (zrzucanych najczęściej z odległości kilku km). Dużo rzadziej stosowane są bomby kierowane elektrooptycznie (zrzucane z odległości kilku do kilkunastu km) i rakiety o podobnym zasięgu. Ale już mówi się o wprowadzeniu bomb szybujących, zdolnych do rażenia celów z dystansu ok. 40-50 km.
  • Zwiększenie zakresu wykorzystania bezzałogowych środków latających i amunicji precyzyjnej. Zarówno na Ukrainie jak i w Syrii obserwujemy też wzrost wykorzystania systemów klasy BSP, m.in. do koordynowania ognia artylerii. Ich cechą charakterystyczną jest niski koszt. Co za tym idzie, nawet jeśli jeden dron zostanie zestrzelony (używa się do tego broni lufowej, ale też zestawów przeciwlotniczych klasy Osy czy nawet Patriota), to można wysłać do działań kolejny. Kluczowe jest tu utrzymanie stosunku koszt-efekt, tak aby – przynajmniej w większości przypadków – środek zwalczania był tańszy, niż środek który jest zwalczany. Trzeba więc myśleć o zastosowaniu systemów obezwładnienia elektronicznego, artyleryjskich, ale w pewnych sytuacjach nieodzowne może być użycie rakiet. Jeśli tak, warto by były to „tanie” rakiety. To samo dotyczy zwalczania amunicji precyzyjnej. Jeżeli w danym momencie nie będziemy w stanie zwalczać nosiciela, a jedynie przenoszone przez nie środki rażenia, powinny one być – w miarę możliwości – zwalczane nie przez najdroższe pociski, ale przez „tanie” rakiety.
  • Wzrost skomplikowania przechwytywania celów powietrznych. Rozwój technologiczny powoduje, że cele powietrzne, z jakimi przeciwlotnicy mogą mieć do czynienia, stają się coraz trudniejsze. Przykładowo, śmigłowce (choćby rosyjskie Mi-35M) są wyposażane w systemy zakłóceń w podczerwieni. Szczególną trudnością może być również przechwytywanie zaawansowanych typów środków precyzyjnego rażenia – takich, jak choćby naddźwiękowe pociski przeciwokrętowe systemu Bastion, już dziś rozmieszczone w Kaliningradzie i dostosowane również do atakowania celów lądowych.

Widzimy więc wzrost zagrożeń z powietrza, zarówno pod kątem jakościowym, jak i ilościowym. To pierwsze zagrożenie powoduje, że dąży się do zwiększenia potencjału rakiet przeciwlotniczych – zasięgu, odporności na zakłócenia, ale też zdolności przechwytywania trudniejszych celów. Dotyczy to również systemów klasy Poprad/Piorun.

Pociski bardzo krótkiego zasięgu Mistral w najnowszej wersji charakteryzują się zwiększonym zasięgiem. Fot. pildid.mil.ee
Pociski bardzo krótkiego zasięgu Mistral w najnowszej wersji charakteryzują się zwiększonym zasięgiem. Fot. pildid.mil.ee

Przykładowo, zaliczany do klasy bardzo krótkiego zasięgu francuski pocisk Mistral 3 generacji może zwalczać cele na dystansach – według różnych źródeł – 6,5-8 km, podczas gdy przy wcześniejszych wersjach mówiło się raczej o zasięgu maksymalnym 5-6 km. Podobnie jest ze szwedzkim RBS-70, który w nowej wersji BOLIDE może przechwytywać cele na dłuższym dystansie (8 km).

W ten trend wpisuje się również Piorun – w stosunku do systemu Grom cechuje się znacznie większym zasięgiem, to ok. 6,5 km. Ma też nową głowicę naprowadzającą, która ma bardzo wysokie możliwości trafienia celów bezpośrednim trafieniem. Podczas konferencji Defence24 DAY prezes odpowiedzialnej za rozwój głowic naprowadzających Groma/Pioruna spółki Telesystem-Mesko Janusz Noga stwierdził, że system naprowadzania „widzi” cele dalej, niż jest w stanie dolecieć rakieta – na dystans 12 czy 14 km. To wszystko daje potencjał do budowy z Pioruna systemu o jeszcze większym zasięgu – bez konieczności większych zmian w systemie naprowadzania, bo ten pozostaje pod polską kontrolą.

Należy dodać, że w obecnej postaci Piorun odpalany jest bezpośrednio z ramienia strzelca, co w oczywisty sposób wymusza pewne ograniczenia jeśli chodzi o zasięg itd. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby już na samobieżnych Popradach instalować – wykorzystując dokładnie ten sam system kierowania, dowodzenia itd.  – rakiety o większym zasięgu, rzędu 10-12 km. I takie rakiety mogą być opracowane w Polsce i produkowane pod polską kontrolą. System naprowadzania, z zasady najtrudniejszy element rakiety, już mamy.  Jednocześnie w CRW Telesystem-Mesko trwają prace własne nad opracowaniem nowej wielospektralnej głowicy samonaprowadzającej do rakiety o zasięgu powyżej 10 km charakteryzującej się nowymi algorytmami rozpoznania celu oraz zweryfikowanymi i zoptymalizowanymi pasmami spektralnymi.

Należy zaznaczyć, że taka rakieta wpisywałaby się w trendy rozwoju systemów przeciwlotniczych, ale i odpowiedzi na wzrost zagrożeń nie tylko pod kątem jakościowym, ale i ilościowym. To drugie powoduje, że istnieje poważne ryzyko saturacji (zużycia pocisków przechwytujących). To niebezpieczeństwo można jednak zmniejszyć, stosując właśnie warstwową i komplementarną obronę.

W praktyce oznacza to, że zestawy przeciwlotnicze niższych szczebli powinny „odciążać” systemy wyższego poziomu, zapobiegając zużyciu najdroższych pocisków. Przykładowo, jeżeli cel typu pocisk manewrujący znajdzie się zarówno w strefie rażenia zestawu Wisła, jak i zestawu Narew, do jego zwalczania – w ramach zintegrowanego systemu obrony – powinny zostać skierowane pociski systemu Narew. Dzięki temu droższe rakiety Wisła będą mogły zostać zachowane na te cele, które nie będą mogły być zwalczane przez Narew.

image
Docelowy schemat zwalczania celów powietrznych przez trójwarstwowy system obrony powietrznej/przeciwrakietowej (AMD). System bardzo krótkiego zasięgu (M-SHORAD) broni bezpośrednio wojsk współpracując z zestawem krótkiego zasięgu (IFPC), zapewniającym osłonę lokalną. IFPC współdziała również z systemem Patriot, dzięki czemu ten ostatni zwalcza tylko najtrudniejsze cele. Ilustracja: U.S. Army. 

Podobną rolę, niejako wspierając system Narew, albo nawet stanowiąc jego część, mógłby stanowić pocisk przeciwlotniczy o zasięgu 10-12 km. Tańszy i prostszy, niż pocisk klasy CAMM-ER, AMRAAM-ER czy Barak-MX, a jednocześnie mogący zwalczać znacznie więcej celów, niż rakiety odpalane z ramienia. Nic nie stoi na przeszkodzie, by był to dokładnie ten sam pocisk, co opracowany – na bazie Pioruna – dla Poprada.

Polska obrona powietrzna jak U.S. Marines?

Podobną koncepcję rozwoju naziemnej obrony powietrznej przyjęła amerykańska piechota morska. „Dziś” do służby przywracane są przenośne zestawy Stinger (których funkcjonalnym odpowiednikiem jest Grom/Piorun). Do służby kierowane są też pojazdy z wyrzutniami Stingerów na bazie samochodu wielozadaniowego L-ATV (funkcjonalny odpowiednik Poprada). Nota bene, tworzony z ich udziałem system obronny wzmacniany jest również o elementy niekinetyczne, służące do zwalczania dronów – ale wprowadzane obok, a nie zamiast rakiet, być może nawet na tym samym podwoziu.

Natomiast w ciągu kilku lat piechota morska planuje wprowadzić system o większym zasięgu. W marcu Marine Corps Times poinformował, że rozważa się wdrożenie izraelskiego Iron Dome, w dwóch konfiguracjach. Pierwsza, na ciężarówce MTVR, będzie mogła przenosić do 20 rakiet, będzie więc mogła zwalczać zmasowane ataki rakietowe (Counter Rocket, Artillery, Mortar – C-RAM). Druga natomiast, z czterema rakietami, zostanie osadzona na pojeździe 4x4 JLTV. Innymi słowy – funkcjonalny odpowiednik Poprada zostanie uzupełniony rakietami o większym zasięgu.

image
Szwedzki zestaw przeciwlotniczy z czterema rakietami IRIS-T SLS na podwoziu gąsienicowym. Fot. Mogens Berger/Försvarsmakten

Pociski o zasięgu około 10 km są wprowadzane również w innych krajach. Przykładami są Szwecja i Norwegia, które wprowadzają do sił naziemnej obrony powietrznej rakiety IRIS-T-SLS, czyli zaadaptowane rakiety powietrze-powietrze krótkiego zasięgu produkowane przez Diehl Defence, używane już w siłach powietrznych tych państw odpowiednio na Gripenach i F-16. Są one zdolne do zwalczania celów powietrznych na dystansie ok. 10 km przy odpalaniu z ziemi.

W pierwszym przypadku zestaw IRIS-T-SLS (wyrzutnia z czterema rakietami) umieszczana jest na dwuczłonowym podwoziu gąsienicowym Bandvagan 410. Pierwotnie system ten został wprowadzony jako następca lżejszego RBS 70, z myślą o współdziałaniu z wprowadzanymi bateriami Patriot.

W praktyce Szwedzi – z uwagi na zmiany otoczenia bezpieczeństwa – planują utrzymanie w służbie lżejszych zestawów, a może również pozyskanie lżejszych przenośnych systemów, równolegle z pozyskaniem systemu samobieżnego. Doszli widać do wniosku że w warstwowej obronie jest miejsce zarówno dla zestawów przenośnych, jak i samobieżnych.

W Norwegii natomiast rakieta IRIS-T SLS trafi na zmodyfikowane podwozie transportera M113, jako element mobilnej wersji systemu NASAMS. Dzięki temu Oslo odtworzy zdolność mobilnej osłony wojsk lądowych, i ta zdolność będzie budowana w oparciu o już istniejące systemy: rakietę IRIS-T, wóz M113 i sam NASAMS, który od lat służy w siłach powietrznych Norwegii.

W tym miejscu warto dodać, że Wojsko Polskie zidentyfikowało już potrzebę wdrożenia systemu obrony powietrznej bardzo krótkiego zasięgu, w tym osłony C-RAM (przeciwko pociskom moździerzowym, rakietowym i artyleryjskim) oraz mobilnej osłony Wojsk Pancernych. To ostatnie wymaga, oczywiście, zastosowania podwozia gąsienicowego, ale zasady budowania takiego systemu są podobne, jak w wypadku zestawu Poprad.

Stosowny program otrzymał kryptonim SONA. Jeszcze przed przyjęciem Planu Modernizacji Technicznej w perspektywie do 2026 roku MON informował, że ww. program został uznany za „perspektywiczny” ale nie wiadomo czy uda się na niego zabezpieczyć pieniądze. A więc nie dlatego, że nie jest potrzebny, ale z uwagi na szeroki zakres programów modernizacyjnych, i ograniczone środki.

Biorąc to pod uwagę, można postawić tezę, że jednym ze sposobów realizacji tego wymogu mogłaby być modernizacja pocisku Piorun, i wdrożenie go do zestawu Poprad.

Taki program mógłby być realizowany relatywnie niewielkim nakładem (bo dotyczyłby, na początku, tylko jednego elementu – rakiety), a kolejne – np. wyrzutnię kontenerową z większą jednostką ognia do systemu C-RAM, podwozie gąsienicowe do osłony Wojsk Pancernych czy środki obezwładniania bezzałogowych statków powietrznych, można by dodawać w miarę upływu czasu i dostępności środków finansowych.

Warto zauważyć, że nawet tak bogate państwa jak USA, Szwecja, Norwegia budują swoje systemy przeciwlotnicze bardzo krótkiego zasięgu stopniowo i „z klocków”, używając istniejących podwozi, rakiet, systemów wykrywania i w miarę upływu czasu dodając kolejne elementy. Polska mogłaby postąpić podobnie, co byłoby o tyle korzystne, że w zasadzie wszystkie „klocki” (wyrzutnia rakietowa z systemem kierowania ogniem, system naprowadzania rakiety, radary wykrywania i śledzenia celów) są już w kraju.

Zestawy klasy Wisła są niezbędne, ale ich koszt powoduje, że muszą być wspierane przez znacznie liczniejsze od nich systemy zwalczające większość celów, w tym niskolecących. US Army.
Zestawy klasy Wisła są niezbędne, ale ich koszt powoduje, że muszą być wspierane przez znacznie liczniejsze od nich systemy zwalczające większość celów, w tym niskolecących. U.S. Army.

A „brakujący element”, czyli technologię konstrukcji i układu napędowego rakiet o zasięgu 10-15 km (bez układu naprowadzania!) można by pozyskać w ramach współpracy przemysłowej związanej z II fazą programu Wisła i/lub programem Narew.

Tym bardziej, że taki Poprad dysponujący „długim ramieniem”, powinien współpracować z systemem Narew, ale też mógłby osłaniać elementy cennych i nielicznych zestawów Wisła (np. w trakcie przemarszu). Jest tajemnicą poliszynela, że podczas jednej z edycji ćwiczenia Victory Strike, zorganizowanego tuż po wejściu Polski do NATO (a więc w czasach, gdy środki napadu były dużo mniej rozwinięte niż dziś!), małemu pododdziałowi śmigłowców Apache udało się „zniszczyć” stanowisko dowodzenia batalionu Patriot, pozbawione odpowiedniej osłony bardzo krótkiego zasięgu...

Wbrew pozorom pierwsze kroki w celu zwiększenia zdolności budowy systemów rakietowych zostały już podjęte, w ramach offsetu za I fazę programu Wisła. Chodzi o budowę laboratorium do badania systemów rakietowych, które z pewnością ułatwi rozwijanie przez polskie spółki nowych rozwiązań w tym zakresie. Jednocześnie system Piorun, mogący stanowić bazę dla nowego polskiego pocisku przeciwlotniczego, jest rozwiązaniem unikatowym i o bardzo wysokich możliwościach bojowych.

Wprowadzenie zestawu Poprad do Sił Zbrojnych RP jest niewątpliwym sukcesem MON i polskiego przemysłu. Za ponad miliard złotych do SZ RP trafi łącznie 77 nowoczesnych zestawów przeciwlotniczych, a po ukończeniu obecnego kontraktu – najprawdopodobniej również kolejne. Rozwój zagrożeń jest jednak nieubłagany i ten system powinien być dalej rozwijany. Polski przemysł, dzięki połączeniu systemów Poprad i Piorun ma w ręku narzędzia, dzięki którym Warszawa może stać się jednym z wiodących producentów systemów przeciwlotniczych, a Wojsko Polskie może otrzymać rozwiązanie będące niezbędnym uzupełnieniem systemu obrony powietrznej. I to opracowane w kraju.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 116
Reklama
A2/AD
piątek, 21 czerwca 2019, 14:43

Sztab US Army Poznan zażądał ochrony short range dla swoich 7 lokalizacji w Polsce.To jest priorytetowym Poprada. Dlaczego 3 km od granicy z Kaliningradem., bo znajduje tam sie stacja nasluchu US

gołdapski kub
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 16:51

3 (trzy) kilometry od rosyjskiej granicy, decydentom gratulujemy rozumu.

say69mat
wtorek, 11 czerwca 2019, 09:21

W ten oto banalnie prosty sposób zasięg efektorów systemu Poprad obejmuje przestrzeń powietrzną Okręgu. Tworząc efektowną - z punktu widzenia biurek z Ministerstwa na ulicy Klonowej - bańkę antydostępową A2/AD.

salerno
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 16:34

Genialny Artykuł. Własny przemysł jeśli będzie dobrze poprowadzony i stymulowany programami rozwojowymi to będzie w stanie dostarczyć najlepszy produkt obronny taniej i lepiej niż światowi producenci.

Olo Kwasek
czwartek, 13 czerwca 2019, 15:52

Spędzisz że 25 lat w polskim przemyśle to się rozczarujesz. W większości to zaoferuje ci "naszego misia" i nic więcej.

dino bugjo
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 19:36

zeby parametry tego sprzetu byly zadowalajace, nie musza byc lepsze i cena byla dobra w stosunku do mozliwosci. wtedy mozna inwestowac w rozwoj, ale musza pokazac prototyp, wycenic produkcje serii/sztuki i okreslic terminarz projektu. inaczej to nie ma sensu ladowac kasy w kota w worku, bo takie badania sa czasochlonne i drogie. w u nas w kraju to wiadomo, kasa ma tendencje do 'rozchodzenia sie' jak nikt nie patrzy. dlatego z gory trzeba prosic o estymaty i pozniej kontrolowac co miesiac.

taki jeden
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 15:28

Wszyscy ekscytują się parametrami i osiągami Poprada/Piorunów. A czy ktoś zwrócił uwagę na żałośnie małą liczbę zamówionego sprzętu ? Mamy do ochrony nie tylko wojska lądowe i ich komponenty, ale także (a może przede wszystkim) lotniska, porty, zakłady przemysłowe, energetyczne, mosty, składy, magazyny, szpitale, węzły komunikacyjne, itp. 77 pojazdów (w tym chyba 5 szkolnych) na całą Polskę to śmiech na sali. Takiego sprzętu powinno być setki ! Czym chce MON te obiekty osłaniać ? Armatkami 23 mm jak w czasach II WS ? Jeszcze trzeba aby i one były w odpowiedniej ilości. Kpina z obronności kraju.

Marek1
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 17:50

Kosztujące prawie 3 mld. PLN 2 dywizjony MJR są właśnie nadal "bronione" przez kilka holowanych ZSU-2 i kilkunastu szwejków z naramiennymi Gromami. Jakoś to nikomu w MON nie przeszkadza ...

Zły
wtorek, 11 czerwca 2019, 14:37

Bo to i taki "mon" a nie MON!! Każdy czytelnik tego portalu już dawno wie, że MJR na 100% będzie celem potencjalnych : ataku rakietowego, lotniczego i dywersyjnego "spetsnazu". Możliwość ostrzelania np. z karabinów przeciwsprzętowych i skutecznego wyeliminowania rakiet czy radarów istnieje - Rosjanie non stop ćwiczą przecież desant czy z morza, czy z powietrza - a to tak niezwykle kusząca i tania metoda eliminacji tych środków walki!! Atak lotniczy od morza na niskim pułapie czy atak pociskami manewrujacymi jest też pewny. Albo wariant : po ostrzale rakietami, atak komandosów z morza, albo "od zaplecza" by dobić tych co przeżyli atak rakietowy? Prawdopodobne? MJR musi bezwzględnie mieć praktycznie "etatowe" jednostki oplot w postaci kilkunastu Popradów i Kusz - i to tylko na początek. Oraz de facto także własne, wysoce sprawne jednostki "antydywersyjne" na poziomie "GROM-u" czy "Formozy"! Bo żaden WOT nie uchroni MJR przed rosyjską piechotą morską! A przemieszczając się gdziekolwiek MJR powinien przemieszczać się ćwicząc na poważnie np. obronę przed atakiem dywersantów. Poza tym niezbędne są szerokie działania pozoracyjne, maskujące, makiety, cele pozorne, cały zatem i pełny system osłony tak kluczowego środka walki. Ale cóż, my to możemy sobie tu najwyżej o tym pomarzyć, bo skoro MON kupił im małomobilne, ciężkie, łatwe do wykrycia i namierzenia radary przciwlotnicze, zamiast RM-100, to po co ich bronić skoro gdzie MJR jest - zdradzi natychmiast ten "gorący" krzykliwy radar? A to dlatego że zamiast MON, to my mamy "mon" -ik!!! TRS-y winno się wycofać z MJR a w ich miejsce kupić po 2 RMy-100. Ciekawe czy to w "mon" jakiś mądry inaczej wymyślił TRS15, czy też to RADWAR zasugerował temu "mądremu" nieodpowiedni ale na pewno dużo droższy radar? Tak czy owak, te radary to decyzja na szkode MJR. A bezpośredniej własnej obrony MJR nie ma!!

Genowefa
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 23:16

Ponoć MJR ma RMy w dużych ilościach, tylko jest to ściśle tajne, a spakowane są w skrzyniach z napisem "Urugway".

okm
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 10:47

a tak z innej beczki bo o orce cisza.... nie uwazacie, że powinnismy ponegocjowac z Brazylią i 3 sztuki podwodniaków zakupic???? albo nawet wszystkie i 2 najstarsze jako szkolne zrobic??? 30 lat spokoju z orką mamy.... na co czekac?? o ile adelajdy to starocie to te fajne sprzety i od reki w sumie

asdf
środa, 12 czerwca 2019, 00:26

Nie, nie uważamy. Czas kupowania wycofanego złomu ku uciesze ruskich trolli jest już przeszłością.

kj1981
wtorek, 11 czerwca 2019, 18:42

Nie ma kasy na Orki, program został de facto zamrożony. Nie tak dawno MON podał, że pracują nad rozwiązaniem "pomostowym" (+ pozostaje w służbie ORP Orzeł - jak go przywrócą do życia po pożarze - i przynajmniej 1 Kobben).

PK-6 do produkcji czas je zamawiać!
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:32

Kiedy ktoś decyzyjny w końcu zdecyduje o produkcji PK-6 to taki piorun o większym zasięgu 12-14 km wrzucić to na żubra i mamy super system Panie Błaszczak czas na decyzję!

KrzysiekS
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:28

Widzę tutaj szeroki pole do modernizacji tego systemu systemu. "Systemy ostatniej szansy" są jak najbardziej efektywnymi systemami w dzisiejszej dobie, oby to wszystko poszło w dobrym kierunku tego sobie i wam życzę.

KrzysiekS
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:15

Bez dobrego systemy (produkowanego w całości z oprogramowaniem w Polsce) NAREW reszta OPL nie ma sensu.

Sternik
niedziela, 9 czerwca 2019, 21:21

Dodatni wynik finansowy za rok ubiegły PGZ uzyskała WYŁĄCZNIE dzięki ukrytej dotacji w wysokości prawie 800 mln PLN pod szyldem zamówienia Orlików. 40 takich zabawek napędzanych silniczkiem modelarskim może kosztować maksymalnie 40-50 mln PLN a nie 800. Oczywiście mało kto wie ile to jest 800 mln PLN więc podam porównanie. 800 mln / 40 latadeł o udźwigu 30 kg i zasięgu 150 km to 20 mln PLN/szt czyli 5,5 mln USD. Samolot ODRZUTOWY Flaris Lar01 jako dron czyli bez systemów podtrzymania życia o udźwigu ponad 800 kg, zasięgu kilku tysięcy km (w zależności od ładunku i rodzaju misji), prędkości przelotowej 700 km/h to koszt około 2 mln USD. Jakieś pytania?

Na spokojnie
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 11:47

Flaris wykonany wg norm wojskowych nigdy nie będzie kosztował 2 mln ., a może 12 lub nawet więcej!? Nie wiesz o tym? Zdublowane sterowanie, szyfrowanie, drogie atestowane materiały, drogie wyposażenie, wyśrubowane kryteria jakościowe, badania, testy, walidacje. To są koszty które naiwnie pomijasz! Po drugie kupiony w PGZ dron nie jest napędzany żadnym silniczkiem modelarskim. Jeśli dla ciebie zabaweczką jest 5,5 m rozpiętości i 80 kg wagi, to i Flaris to straszliwy byle jak sklecony i jak nic zbyt drogi latawiec. Jeśli kupiono wersję hybrydową PGZ 19r, to twój post jest niepoważny. Tzw zysk PGZ pomijam, jest nieistotny.

Avix
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 09:54

Orlik - 1062 km, z dodatkowymi zbiornikami: 2000 km, więc nie p... że 150 km, udźwig to 250 kg, takie bzdury to sobie możesz na forum gier komputerowych pisać.

Wetar
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:18

No bo MON nie ma za zadanie kupowania nowoczesnego uzbrojenia dla armii w rozsądnych i uzasadnionych cenach aby poprzez takie zakupy mogła ona realizować skutecznie postawione przed nią cele. MON kompletnie takimi zakupami nie jest zainteresowany. MON jako najbardziej upolitycznione ministerstwo ma realizować takie zakupy które albo da się pokazać wyborcznemu ludowi na defiladach albo jest ukryta dotacja dla przemysłu rodem z XIX ale obsadzonym przez swoich miernych ale wiernych. Artykuł fajny. Sponsorowany i zachwslajacy pod niebiosa Poprad. Jest jedna zasadnicza jego wada: fatalny nośnik. Nośnik jest kiepski bo nie można na nim zabudowac wyrzutni dla rakiet o większym zasięgu. Dlaczego? Bo są one nie dość że większe to i cięższe. Po drugie polecam autorowi przestać wypisywać takie pochwały i pisanie że pomiędzy Gromem a Popradem jest gigantyczna różnica jeśli idzie o zasięg. Nie wiem jak inni ale mi sie wydaje ze za miliard powinniśmy wprowadzać uzbtojenie nowoczesne i perspektywiczne a nie przestarzałe już w momencie zakupu. Zasięg nawet Piorunow dla tego systemu jest żenujący a przykład modernizacji np. OS i brak wymiany na nich rakiet pokazuje że Poprady nigdy nie zostaną zmodernizowane. Oczywiście pojawi się dwadzieścia analiz 50 konferencji na ten temat i tyle. Za 10 lat jak wrócimy do tematu a Poprad już będzie złomem na świecie pojawia suesystemy laserowe i energetyczne nad którymi już teraz powinniśmy pracować a nie jarac się zasięgiem rakiet w zakresie 6-12km. Z takim podejściem to my zawsze będziemy 3 generacje do tyłu. Ile to już lat słyszymy i czytamy że nasz super przemysł bez problemu wyprodukuje rakietę o zasięgu 15 km....już za chwilę za momencik....i tak mija 20 lat i mija epoka rakiet....

matematyk
niedziela, 9 czerwca 2019, 19:47

zadanie bojowe: dwa ruskie bombowce z odległości 20km zrzucają 2x816 sztuk bomb szybujących. Ile potrzeba Popradów do neutralizacji ataku. Na jedną bombę wystrzeliwujemy dwie rakiety Piorun.

mc.
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 16:28

Jeśli będzie potrzeba zniszczenia dużej liczby celów, to przypominam że bateria Popradow ma się składać z 4 wyrzutni i 6 armat 35 mm - automatycznych.

andrzej.wesoly
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 14:49

Ma się skladać, ale się nie składa; bo Loary nie ma , następcy Loary na innym nośniku nie ma, a na platformie holowanej ( kr.SAN) - tylko egzemplarze pokazowe, nie słyszałem by je zakupiono...

Kuba
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 15:04

No oczywiście, a gdy one zrzucają te bomby to siły sojusznicze siedzą i w nosach dłubią.

Extern
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 13:51

Nie zestrzelisz raczej Piorunem bomby szybującej, no bo głowica IR nie namierzy tak zimnego celu aby np. z 10 km się na niego namierzyć? Ale gdyby powstał PK-6 to już jak najbardziej by się dało. Dlatego apeluję do MON o jak najszybsze pozwolenie aby Mesko zaczęło opracowywać tę rakietę

Maciek
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 13:34

Odpowiedź: potrzeba 0 szt. Ruski bombowiec przy odpowiednio szczelnej obronie nie ma prawa podlecieć na pułapie umożliwiającym zrzucenie bomb szybujących na mniej niż 40km. To jedno. Drugie: zastanawiam się o czym ty w ogóle piszesz. Sowieci nie mają obecnie uzbrojenia tego rodzaju (małe bomby szybujące). Są bomby szybujące, ale o wiele cięższe, a więc żaden samolot nie przeniesie ich zbyt dużo. Takie cuda w postaci GBU39 mają oczywiście Amerykanie. Są też JDAM, które i my mamy (a jak!). Sowieci jeśli chcą w coś trafić z większej odległości, muszą zrzucić ładunki o masie 500kg lub większej, albo rakiety. Tak, czy siak, cała sztuka w warstwowej opl polega na tym, żeby nie dopuścić zbyt blisko wrogich samolotów i zmusić je do wczesnego zrzutu ładunku, najlepiej z większej wysokości. PS. moja niefachowa opinia na temat systemu Poprad: wielkie g. za duże pieniądze, ale... dobra baza do rozwoju rzeczywiście skutecznego systemu. Jeśli wymienimy rakiety na takie o zasięgu 10-12km, to sowieci będą mieli wielki problem.

erik
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 16:53

Po co bombowiec? Gołdap można zaatakować czymkolwiek, zwykła artyleria wystarczy.

fve
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 12:46

ja wiem, trzeba jeden z dwiema rakietami ustawiony jakieś 30 km przed celem na trasie lotu ruskich bombowców. dwie rakiety, niszczą dwa bombowce i finito. chyba ze te lecą wysooookoo, wtedy trzeba dwie inne rakiety.

Tomasz32
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 11:57

Trzeba zniszczyć bombowce zanim zrzucą bomby za pomocą innych środków o większym zasięgu, dlatego kupujemy "Wisłę" i trzeba kupić "Narew". A jak już jesteśmy przy Science Fiction bo tylko w takim aspekcie trzeba rozpatrywać twój komentarz to co zrobi Rosja jak w jej stronę nadleci Asteroida o kilku kilometrach średnicy? Ale wtedy to już nikt niczym się martwić nie będzie musiał.

SowaiPrzyjaciele
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 11:44

Raczej nie zdecydują się na tak bliski dolot, nawet Polska może takie bombowce zneutralizować z odległości do 40 km,

Fort
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 11:09

Odp: jeden samolot f35

Davien
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 04:56

Zero bo przy takiej ilości bomb te dwa bombowce dawno sie rozbiły z przeciażenia. A nawet jak udało im sie poleciec to zanim doleciały na te 20km to oberwały juz z Newy, S-200 czy innego KUB-a:)

Adam
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:28

Załatwi je narew albo wisła.

Box123
niedziela, 9 czerwca 2019, 19:38

Po pierwsze: narew od Brytyjczyków z pełnym transferem technologii i na jej podstawie opracowanie rozwinięcia pioruna do 12km. Po drugie Poprad x2 rakiet. Tworząc sprzęt musimy brać pod uwagę co mają jego odpowiedniki u naszych potencjalnych wrogów. Po za tym w dobie kiedy atak może być przeprowadzony przez roje dronow 4 wyrzutnie na jednym zestawie to za mało. Po trzecie każda wyrzutnia Wisły i Narwi powinny mieć do osłony jednego porada czyli dla samej Wisły potrzeba przynajmniej 48 kolejnych

Covax
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 02:08

Po pierwsze w umowie na CAMM więcej gwiazdek niż w ciepłą czerwcowa noc na niebie. To co mówi się do "prasy" to jedno a co daje się do podpisu to drugie. Polecam prześledzić Feniksa i umowy z Roxel na elaboracja silników z zapisana WYLACZNOSCIA ( może poza gromem/piorunem i Spike) na eleboracje silników dla firmy Roxel, a zgadnij kto robi silniki do CAMM

Edsa
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:21

Przecież Wisła to dwie baterie prawda? więcej rakiet na nośniku Poprada się nie zmieści. Zmiana nośnika. Więcej rakiet i to innych o większym zasięgu.....To nowy system....jak wywalili 1mld na obecną wersje to będziemy się z nią bujali przez kolejne 20 lat i przez te 20 lat będziemy czytali jaki to super hiper nowoczesny sprzęt.

famak
niedziela, 9 czerwca 2019, 18:49

Niestety ten Poprad jest słabszy niż wprowadzony 20 lat wcześniej ameryk. Avenger (lekkie podwozie HUMVEE,8 rakiet , strzelanie w marszu i wymiana informacji). Zamiast odkrywać koło na nowo to warto popatrzeć na zestaw IM-SHORAD , który jest mobilny,ma wkm 12,7 i km 7,62 oprócz pocisków rakietowych oraz radar. Bez radaru i sprzężenia z systemem wymiany informacji z innych źródeł ostrzegania to co on będzie zwalczać. Przecież to system na chwilę obecną statyczny. Jaka jest interakcja z głowicami naprowadzającymi rakiet. Nic o tym nie wiadomo. Czyli system optyczny sobie a i tak cel muszą uchwycić głowice rakiet pewnie samodzielnie. I te prymitywne zawieszenie rakiet. Krótko mówiąc bieda.

Extern
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 13:57

Dlatego właśnie MUSI powstać PK-6 aby nosiciel który ma lepszą głowicę i dane z sieciocentrycznego radaru mógł radiokomendowo podprowadzić rakietę bliżej celu.

Olo
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 11:53

A ty w ogóle to przeczytałeś do czego ma strzelać Poprad i jakie są jego założenia? Najwyraźniej nie. Piszesz: " nie wiadomo"! Wiadomo, wystarczy poczytać by nie pisać niedorzeczności. Poczytasz czego nie ma Avenger i czego nie może, a co ma Poprad i co może - to wtedy tu wróć i przeproś.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 11:12

Gromy są naprowadzane optycznie więc radar na Popradach jest zbędny, "znafco", bo zdemaskuje pojazd a nie da żadnych korzyści.

Extern
wtorek, 11 czerwca 2019, 13:13

Poprady są sieciocentryczne więc skorzystają z każdego namiaru na zbliżający się cel jaki nada dowolna stacja radarowa.

Davien
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 16:40

Gromy panie funclub nie są naprowadzane optycznie ale na podczerwień. W tym wypadku wystarczy odpowiednia głowica optroniczna jaka Poprad posiada.

Rob
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 02:54

Najpierw poczytaj, bo jesteś żałosny

Covax
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 02:12

Rega/Łowcza polecam sprawdzić, a kolega słyszał o Sole ? Albo Bystrej ( może jak Mon podpisze w końcu umowę )

KrzysiekS
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:23

KrzysiekS->famak Czytaj uważnie Poprad ma Radary (Soła chyba do 40-50 km) więc wykrywa wcześniej niż może strzelać. Na dodatek ma być wpięty w IBCS więc jest jak najbardziej sensowny (poza np. nośnikiem pełna zgoda).

priorytet to nowy piorun
niedziela, 9 czerwca 2019, 18:40

Poprad i piorun to priorytet trzeba na to dmuchać i chuchać, opracować nowego pioruna o większym zasięgu i zamontować na żubrach zasięg 10 do 14 km jest w naszej mocy.

Covax
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 02:18

Nie jest w "naszej mocy", w budżecie MON na 2018r wykorzystano tylko 20,4% kasy przeznaczonej na B+R. A jak Panowie Każą to nawet Kraby i Raki zawiesza i kupią o więcej o 3 F35 byle by był tweet o "stałej rotacyjnej obecnosci" armi Pana naszego

Opel
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:25

Tak Tak...To takie proste jak psrykniecie palcami....nowa rakieta o zasięgu 12km...A czemu nie 15? A może 20?....Od ilu już lat słyszymy że nasz przemysł już taka rakietki zrobi...na wczoraj....To takie banalne...i co? I nic....i tak jest od lat. Dziwię się tylko ludziom co jeszcze wierzą w te zapewnienia bez należytej wiedzy popierając się tylko jakimś urojonym chciejstwaem.

Extern
wtorek, 11 czerwca 2019, 13:16

Nasz przemysł jest w stanie taką rakietę zrobić co udowodnił choćby program badawczy nad Błyskawicą. Z jakiś względów podejrzewam że politycznych, takie prace świadomie nie są podejmowane.

rocketpl
czwartek, 13 czerwca 2019, 01:52

Racja, też to śledzilem

Razparuk
niedziela, 9 czerwca 2019, 18:34

"Wszystko jest w kraju ale niczego bez zezwolenia USA zrobić nie można" Takie wnioski. Amen

tak myślę
niedziela, 9 czerwca 2019, 18:29

Nie można zapominać i lekceważyć artylerii lufowej o kalibrach 37 i 57mm. oczywiście z pociskami programowalnymi, tak do osłony ważnych obiektów jak i wojsk w marszu. Kłania się LOARA 2 do której wszystkie komponenty już w kraju mamy włącznie z nowoczesnymi podwoziami od KRABa czy BORSUKa. Artyleria z pociskami programowalnymi może być skuteczniejsza do likwidacji rojów dronów gdy zawiodą elektroniczne systemy antydronowe.

Tak myślę
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 02:43

Miało być o kalibrach 35 a nie 37. Sorry.

Wea
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:27

Doprawdy? To podwozie od Borsuka już jest przetestowane i doprowadzone do fazy produkcyjnej? Nie? Kolejne kłamstwa? No jak mi przykro. To że jeżdżą dwa progotypy niecswiadczy że coś już jest zrobione na top top.

Wojciech
niedziela, 9 czerwca 2019, 18:28

Nośnik żubr jest solidny i wytrzyma duże obciążenia więc zwiększyć wielkość rakiety tak aby uzyskać donośność 10-12 km i mamy PIORUNA ER za co trzymam kciuki trzeba tylko decyzji.

Olek
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:30

Skąd wiesz że jest solidny i skąd wiesz jakie wytrzymujeobciazenia? Masz dostęp do danych produktu? Brałeś udział w testach i badaniach wytrzymałościowych? Nie? Swego czasu był artykuł w Raporcie o dużych problemach z tym nośnikiem i wiesz co? Wierzę im nie Tobie. Z Twojego tekstu wynika iż zwiększenie zasięg Pioruna jest banalne...To świadczy że kompletnie nie masz pojęcia o czym piszesz.

Marek
niedziela, 9 czerwca 2019, 17:08

Tu się nawet nie ma po co zastanawiać. Powiększone Gromo/Pioruny do zestawów mobilnych powinny wystartować od wczoraj, żeby być na jutro.

adsafh
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 01:43

Popieram, tu się w ogóle niema co zastanawiać. Już samo know how zdobyte przy tej pracy jest ważne, nawet gdyby taki zestaw nie wszedł do służby.

Gustlik
niedziela, 9 czerwca 2019, 21:23

Powiększone Gromo/Pioruny nazywają się PK-6 i od wielu lat czekają na JAKIEKOLWIEK pieniądze żeby się zbudować. MON najwyraźniej nie potrzebuje rakiet o zasięgu większym niż Pioruny.

Extern
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 14:08

Brak działań MONu w sprawie PK-6 to skandal. Na start tego projektu jest już ostatni dzwonek.

exr
czwartek, 13 czerwca 2019, 01:55

Racja, też tak mysle

ammm
czwartek, 13 czerwca 2019, 01:55

Racja

Marek
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 01:18

Wiem o tym i dlatego poza poprawieniem możliwości Popradów winszuję sobie porządnego mobilnego zestawu OPL, który zastąpi Białą. Wszystko czego potrzeba jest. Poza PK6, które szybko mogą być. Bez czyjejkolwiek łaski i wszystkiego co z nią się wiąże.

Opel
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:33

Pk6....Tak czekają....chyba makiety. Projekt dawno przerwany. KASA? Kolejna kasa na neverending story?....Ile trzeba miliardów złotych aby zbudować prosta rakietke o zasięgu 12km? 30 czy 50mld wystarczy? Będziemy czekać ile lat na finałowy produkt? 10 czy 30 lat? Doczekamy się wogole?

tyle
niedziela, 9 czerwca 2019, 16:36

A ja z trochę innej beczki. Tak jak jestem za rozmieszczeniem jednostek WP po prawej stronie Wisły, to pytam się geniuszy z MON. Jak długo jeszcze będą stacjonowały pułki w Gołdapi czy w Braniewie? Są za blisko granicy i wiedzą o tym wszyscy. I co i nic, no może poza premiami i medalami dla monowskich urzędników.

m p
niedziela, 9 czerwca 2019, 20:32

Do tego nie ma chętnych do służby w tych miejscach na końcu świata. Gdzie mają niby pracować żony żołnierzy służących w tych miastach? W przemycie?

dim
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 08:04

Właśnie Gołdap to super-miasteczko. Moja pierwsza sympatia... Znałem więc stamtąd trochę ludzi i wszycy z kompleksem, że takie piękne, miłe miejsce, ale dziura... A gdy sprzedawali domy i przenosili się do mieszkań, do wielkich miast, potem nie mogli tego odżałować. 45 lat minęło... ale takie sprawy nie zmieniają się. Zawały to głównie w Warszawie.

say69mat
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 04:45

To ... znaczy, w zamyśle i intelekcie urzędników Ministerstwa ON, żony oraz rodziny żołnierzy, w przypadku konfliktu zbrojnego. Mają przebywać w rejonach zagrożonych wysokim ryzykiem potencjalnej ofensywy artyleryjsko rakietowej??? To znaczy żołnierze mają patrzeć bezsilni na śmierć swoich najbliższych??? Czy też rodziny żołnierzy mają patrzeć na śmierć tych, którzy mieli 'żywić y bronić'??? Przecież, na chłopski rozum, w takich rejonach jak Gołdapia, Węgorzewo czy Braniewo obecność jednostek powinna mieć przede wszystkim charakter rotacyjny. Z kolei jednostki macierzyste - rejony stacjonowania na czas 'P' - powinny znajdować się poza zasięgiem artylerii lufowej i rakietowej Okręgu.

Pjoter
niedziela, 9 czerwca 2019, 16:18

Wciąż za mało OPL PPK i calkowity brak niszczycieli czołgów ktore mozna przekształcić na zmodernizowane BWP które i tak zastąpią Rosomaki

Wesa
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:35

A kasa skąd? Rośnie na drzewach? Roski nigdy nie zastąpią BWP....wiesz tu koła tam gąsienice.....i takie tam....

mww
czwartek, 13 czerwca 2019, 01:57

Kasa tak naprawdę jest ale leci szerokim strumieniem do USA

Z Ukosa
niedziela, 9 czerwca 2019, 16:11

Dla porownania: Stinger ma 8 pocisków gotowych do akcji, Poprad 4. Jak się strzela - dla skutecznego porazenia - 2-ma pociskami do jednego celu to nasz Poprad ma szansę ustrzelic razem może 2 cele. Stinger 2 razy wiecej. Pancyr ma 12 rakiet w gotowości zatem 6 celów! Po 4 rakiety w gotowości na zachodzie to wożą zestawy na samochodach terenowych (Uro Vamtac, Humvee, Peugeot, Renault) u nas ciężki, kosztowny Żubr. Sumujac: drogie, ciężkie podwozie - mało pocisków w gotowości. Wydaje się, że niektórzy relacje koszt-efekt przepracowali jednak skuteczniej. Ale cóż nasz MON do efektywnych nie należy.

Extern
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 14:10

Po prostu Poprad był pomyślany jako nosiciel cięższej rakiety, która mam nadzieję kiedyś powstanie.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 11:18

Akurat te 4 wyrzutnie mają sens: przy tak małym zasięgu wątpliwa jest szansa na szybkie użycie 8 rakiet. Lepiej mieć efekt rozproszenia w postaci 2x większej ilości pojazdów z poczwórną wyrzutnią. Kolejne pociski można przewozić w środku i doładować, a nie trzymać na zewnątrz narażone na odłamki i ostrzał małokalibrowy.

Olo
środa, 12 czerwca 2019, 13:09

Jakim cudem jesteś teraz przeciwny rozwiązaniom rosyjskim?? Jak chyba nikt tutaj zawsze je tak chwalisz! Pancyr jest zatem fatalny, bo ma 12 rakiet jak to piszesz "narażonych na odlamki i ostrzał małokalibrowy" Fatalne!!! Fatalne!!

dsdjlhgdfgdr
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 01:45

Być może na część celów nie trzeba strzelać dwoma Piorunami, tylko wystarczy jeden, to zależy od tego czy piorun ma skuteczność 0,8 czy 0,98.

Rg
niedziela, 9 czerwca 2019, 16:00

Jejku jaki problem zrobić powiększoną wersję Pioruna o wspomnianym zasięgu 12-14 nawet w postaci demonstratora technologii czy wsadzić ten system naprowadzanie do odpalanej już Błyskawicy. Jakby to była prywatna spółka to już by to robili

JSM
niedziela, 9 czerwca 2019, 21:25

Zrobić nie problem. Nazywa się to PK-6 i jest zaprojektowane. Tyle że nikt nie widzi potrzeby żeby taką rakietę zbudować a sama się nie zbuduje.

Rg
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 18:45

Jeszcze dodam, że ta Błyskawica o zasięgu 20 km wcale nie byłaby za duża dla tego typu czujników o zasięgu 10-14 km. Weźmy pod uwagę, np. strzelanie do celu znajdującego się na sporym pułapie np. 5-8 km w odległości 10 km a wtedy głowica mogłaby go przechwycić a zapas paliwa wykorzystać do osiągnięcia tej wysokości lub ewentualnie w przypadku strzelania do celu oddalającego się. Weźmy również pod uwagę, że technologia nie stoi w miejscu i za kilka lat te czujniki mogą mieć zasięg 20 km.

sadsflkjkjk
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 01:46

A sprzedawca nie widzi potrzeby jej zbudowania, żeby pokazywać na targach ewentualnym kupcom?

Waldemar - PK-6 PISIE kiedy kasę na to dacie
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 00:35

Co za kraj powinni jak najszybciej na to kasę przeznaczyć i zbudowane rakiety zamontować na Żubrach kiedy ktoś podejmie decyzje mam nadzieję że PIS bo jak nie oni to KTO?

Poprad
niedziela, 9 czerwca 2019, 15:27

Trochę komiczne wygląda ten muskularny pojazd z tymi małymi rakietami. Rzeczywiście 6,5 km zasięgu przy tak kosztownej inwestycji to ubogo. Koszt efekt negatywny przy uwzględnieniu wdrażanych środków napadu powietrznego

Hunter
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 09:24

A trzymam kiedyś kolega wyrzutnie Grom na ramieniu? Ja trzymałem i to dość ciężki sprzęt, tylko wygląda tak delikatnie, dorzucić jeszcze cale stanowisko ogniowe i zrozumiesz dlaczego jest na Zubrze

dim
niedziela, 9 czerwca 2019, 14:12

Zupełnie nie zgadzam się z artykułem, w kwestii małych BSL. Autor, pisząc o PRZYSZŁOŚCI, przywołuje wojny na Ukrainie i Syrii, choć obie, od strony technicznej, są mijającym już etapem historycznym. Wcześniej, czy później, ale już bardzo niedługo, ktoś postawi przecież linię technologiczną (a choćby i nabytą z Chin, wzamian za coś innego) i te małe drony zacznie produkować tysiącami. Do tego Autor zgignorował (w tym sensie, że nie wspomniał) fantastyczny rozwój i jednocześnie drastyczny spadek cen elektroniki cywilnej, choćby tej w smartfonach. Tymczasem, jeśli zamówiony w odpowiednio dużej serii, elektroniczny czip sterujący inteligencją drona-samobójcy kosztować może dziś raptem kilkanaście USD. Plus prawa autorskie do softu, oczywiście. A co to jest tani dron - samobójca ? czy raczej co to będzie, gdy nie będzie nim już musiał radiowo sterować operator ? Czyli po wstawieniu takiego czipa ? - faktycznie tania amunicja inteligentna, bo bez ostrych wymagań wytrzymałościowych na przyspieszenia. Wylatując z nośnika, taki rój dronów otrzyma elektroniczną mapę, z położeniem celów, a dalej, cokoliwiek nie będziecie zakłócać (jeśli byście zdołali) rój sam zaatakuje te cele. I to wszystko - technicznie, produkcyjnie, finansowo - jest już o jedno wyciągnięcie ręki ! O ile ktoś już tego nie buduje. Jeśli w USA, to na pewno bardzo drogo (i wiemy, że budują), ale jeśli w Chinach, może to być w cenach chińskich smartfonów. I też wiemy, że to już ćwiczą. REKAPITULUJĘ: wszystko, a nie tylko Poprad (choć OPL ma najwyższy priorytet stania się ofiarą ataku), winno otrzymać moduł samoobrony przed nadlatującymi dronami - samobójcami. No po prostu nie wierzę, by ktoś tej nowej, tak drastycznie taniejącej produkcji broni nie wykorzystał ! Dotychczas drony było to "profesjonalne modelarstwo", ale tak już nie będzie, będzie to taka sama produkcja jak telefony komórkowe.

Jaro
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 11:27

Naprawdę jesteś aż tak naiwny by twierdzić że tani czip załatwia wszystko?? Albo tysiące tanich dronów wojskowych?? Przecież już dzisiaj drony są budowane dziesiątkami tysięcy na rynek cywilny. Ale ani nie są one tak tanie jak piszesz, po drugie skoro to takie proste czemu NIKT tego nie robi? Więc się mylisz. Nie koszt czipa decyduje tylko software, który by był skuteczny jest potwornie drogi! Choćby przykład naszego Pioruna, o jego skuteczności decyduje nie czip a nowatorski odporny na pułapki i zaklocanie algorytm identyfikacji celów i pomijania zakłóceń. Więc jeszcze dłuuugo nie będzie tysięcy "tanich" dronów, wojskowy sprzęt jest drogi i nijak w kosztach się ma do rzekomo tanich cywilnych "latadełek" które tracą sterowanie po kilkuset metrach od konsoli, i to bez zakłóceń. Więc proszę, nie pisz więc tych bzdur, że nie można zakłócić drona z "elektroniczną mapą"! Wiązka mikrofal usmarzy każdą elektronikę, w szczególności "tanią". Twoja wiara zaś podobnie jak moja nie stanowi też żadnego argumentu, dla żadnej dyskusji. O wierze się nie dyskutuje, dlatego nazywamy ją "Wiarą"!!

dim
wtorek, 11 czerwca 2019, 00:13

@Jaro. Jeszcze kolego ściśle, a propos cen. Cena nie ma dziś związku z kosztami produkcji. Cena jest wynikiem badania rynku - przy jakim ponoszonym przez klientów koszcie zakupu, zysk (i wcale nie producenta, a organizacji handlowej) będzie najwyższy. Obrazowo: głodny facet chętnie zapłaci za hamburgera i kilka euro. Ale gość już najedzony nie zapłaciłby ani pół, większość najedzonych już osób nie zje kolejnego hamburgera już ani za darmo. A producent i tak sprzedaje go, w hurcie, po jednej cenie i wynosi ona (załóżmy) po 2 Euro za kilogram takich, czyli po 10 centów za sztukę... - Jak to ? (zapytasz), przecież ich koszt produkcji się nie zmienił ? Ale zamów u tego producenta 50 tysięcy hamburgerów, zapłać sporą część należności z góry, zagwarantuj mu stałe zamówienia także potem, a zobaczysz . . . W Grecji, w tej chwili, płacę za 1 minutę lokalnej rozmowy komórkowej po 74,5 centa, jeśli poza pakietami. W Polsce płaciłem nawet tylko po 3/4 centa, a nigdy drożej niż 1,75 centa i to licząc po pojedynczych sekundach. Czyli co ? wytworzenie jednej minuty takiej rozmowy w Polsce jest 70 razy tańsze, niż w Grecji ? Czy może greccy dostawcy tych połączeń mają z rządem lepsze układy ? Tak czy owak większość ceny minuty, to podatki. A jeszcze wspomnę, jak swą pierwszą komórkę (Ercisson 318 ?) nabyłem za 3.800 nowych złotych, dodatkowego osprzętu nie licząc. A dziś znacznie lepszą i też w detalu, nabyłem za 14,5 Euro. A już wtedy koszt produkcji tamtej komórki nie przekraczał kilku setek złotych. Dziś jest to może 3 Euro ?

dim
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 23:50

Jaro. Sorry, ale jaka "wiązka mikrofal", jeśli rój nadleci z całej półsfery ? Wiązką zdążysz załatwić jeden - dwa drony. Obojętnie tanie czy drogie. Lub musiałbyś tę "wiązkę" zasilać przynajmniej megawatami mocy, jeśli nie więcej. Skutecznej mocy energetycznej, nie "w impulsie". Gęstość pola... A prawa autorskie są drogie, dopóki jedyne na rynku. Zresztą jeśli zrobią ten program sobie sami, to sobie sami praw autorskich przecież nie muszą płacić. Generalnie... przesadzacie. Ponieważ za "wszystko" płacicie dziesiątki razy drożej niż w cywilu, myślicie że to tak zawsze musi być.

Jaro
wtorek, 11 czerwca 2019, 13:18

Zanim kolega dim napisze mi coś o "wiązkach" to może przeczyta sobie o wcale już nie nowych amerykańskich pociskach CHAMP z "mikrofalówkami" w głowicach? Zdolnymi oddać ze swego generatora nawet do 100 "impulsowych strzałów"! Niewiązkowych a sferycznych! Amerykanom zatem do smażenia elektroniki żadna ani wiązka ani megawaty nie są potrzebne. Poza tym gdyby kolega dim miał rację, a do przechwytywania były potrzebne megawaty mocy, to jakim cudem energetycznym powstałyby te wszystkie naręczne "karabiny" przeciwdonowe"?? Kolega dim coś może poczyta zanim napisze? To pewnie i o polskiej Lancy kolega nie słyszał? Owoż, nie potrzebuje ona do pracy podłączać się do najbliższej elektrowni, co najwyraźniej kolega w swej niewiedzy sugeruje. A do zakłócania elektroniki wystarczą czasem nawet zupełnie śmieszne tanie "niewiązkowe" zabaweczki. Nie widział kolega takich cudownych pudełeczek rozmiarów paczki papierosów zaklocajacych wszystkie telefony komórkowe czasem w promieniu nawet 50m? A ponieważ bardzo skutecznie obrzydzają życie nawet policyjnym kodowanym radiostacjom, więc są zakazane m.in. w Polsce, ale rewelacyjne np. w teatrze czy operze, gdzie prostactwo wyłącza komórki mózgowe zamiast "wypasionych" IPhone'ów! Jak też wiadomo nawet opóźnieni w elektronice Rosjanie za pomocą swej niedopracowanej broni przeciw dronowej odparli ostatecznie choć z pewnym trudem, ten ostatni dosyć "nasycony" atak roju dronów na swą bazę lotniczą w Syrii. Da się? Da! I to bez megawatow. Przy okazji : kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy by wykazać przewagi jakiegoś sprzętu (np. urojonego dziś jeszcze "roju dronów") zawsze zdumiewająco naiwnie zestawiają taki "masowy atak roju z całej półsfery" wyłącznie z biednym obrońcą dysponującym wg tychże oceniających co najwyżej pojedyńczą "wiązką" a nie np. rozstawionymi szeroko licznymi systemami przeciwdronowymi, wspartymi bateriami małokalibrowych działek plot. naprowadzanych sieciocentrycznie głowicami optycznymi, autonomicznymi pasywnymi armatami większego kalibru np. rodzaju AG35 z amunicją programowalną, czy też choćby Rosomakami z wpiętymi sieciocentrycznie w trybie obrony plot BMS swoimi 30mm działkami także z programowalną amunicją? Nie należy też zapominać -jakby kolega dim nie wiedział to wyjaśnię - o zaawansowanych pracach nad dronami myśliwskimi w tym typu nawet "hit-to-kill" oraz nadzwyczaj skutecznymi w zwalczaniu np. dronów mikro pociskami przeciwrakietowymi MHKT?? Tendencyjne przekonanie i niewiarygodna naiwność w myśleniu, że jakakolwiek broń np. rosyjska nie będzie mieć "przeciwbroni" jest czasem porażająca!

dim
wtorek, 11 czerwca 2019, 17:01

- jednak przeglądam te pańskie bzdury. Piszemy o dwóch różnych rzeczach, ale Pan tego nawet nie zauważa. Ja o roju, nadlatującym nad cel zewsząd, a Pan o naręcznym emiterze celującym punktowo, czy o amerykańskim hiperpocisku też celującym punktowo. Ja o półsferze, pan o wiązkach (nie widząc przy tym różnicy). Ma Pan zapewne swój kierunek wiedzy, proszę przy nim pozostawać, a ja przy moim wykształceniu, czyli właśnie radiokomunikacji ruchomej i detekcji ruchu.

Jaro
środa, 12 czerwca 2019, 13:34

Zamiast dalszej pustej jak widzę pisanniny proponuję odświeżyć wiedzę, bo jest wyraźnie ciut omszała. Po wtóre czytanie ze zrozumieniem też u kolegi ma przyszłość. Szczerze polecam. Ale śmiało, pisać każdy może!!. Ręczny emiter był tylko dlatego, że kolega stwierdził fałszywie, że niezbęde są megawaty mocy. Bo nie są!!! I jedna ta pańska bzdura mi wystarczy. Jeśli "specjalista od detekcji i radiokomunikacji" nie wie, że źródłem mocy do skutecznego obezwładnienia dziś drona może być marna bateria 1 kg, a moc emitera wynosić raptem kilkanaście watów, to aż strach pomyśleć o efektach działań kolegi jako "specjalisty". Tu więc kończę czczą i bezsensowną dyskusje. Nie ma po co!!

hgfhdfgdfg
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 01:49

Wniosek, kupujmy śrutówki.

Wesolek
wtorek, 11 czerwca 2019, 13:25

Ten twój pomysł wcale nie jest taki zły. Rosjanie np. trenowali specjalnie snajperów do zwalczania dronów. A może taka dopracowana "śrutówka " strzelająca nabojem rozcalającym się na dziesiątki sub-pocisków o aerodynamicznym kształcie "igieł" mogłaby działać na niskich pułapach, jak uproszczona do absurdu amunicja "para-programowalna"! Może warto by było temat przebadac?!

dim
wtorek, 11 czerwca 2019, 22:50

śrut może trafić, ale też niczego poważnie nie uszkodzić. Za to koreańskie podwójne działko, superekspresowo obracające wieżą, dziś opisywane w d24 - o! to mi się podoba naprawdę ! Kilka takich, sterowanych wspólnym algorytmem, każde strzelające w inną ćwiartkę półsfery i wtedy niestraszne im już roje dronów. Czas od rozpoczęcia opracowania, do finalnego produktu - 4 lata.

Oooops
środa, 12 czerwca 2019, 15:04

Wyspecjalizowany, ostry "śrut" ma nie uszkodzić drona?? Od kiedy to rosyjskie drony są pancerne?? Sam to wymyślasz, czy ktoś cię w błąd wprowadza, że takie śmieszne rzeczy piszesz?

czwartek, 13 czerwca 2019, 00:26

@Ooops. - śrut może np. trafić, ale nie uszkadzając żywotnych podzespołów. Małe są.

dim
środa, 12 czerwca 2019, 08:51

Zastanawiam się dalej... co zrobiłbym, będąc autorem takiego ataku dronowego, gdy zagrażają mu podobne działka ? Oczywiście musiałbym nakazać dronom "zygzakowanie" z ciągłą zmianą kierunku ruchu tak, by trajektora, obliczona przez komp systemu obrony, nie zgadzała się z rzeczywistą. Patrz rosyjskie pociski p/panc. Które mimo tego trafiają do celu. I tego jeszcze (prawdopodobnie) nie ma, w przypadku dronów-samobójców. Ale będzie. Tym bardziej rośnie rola specjalnej amunicji przeciw dronom. I tu zatrzymuję się na braku info. Ale proszę nie łudzić się, że Rosjanie, dla swych nowych działek 57 mm, pozostaną ze znamą nam tą amunicją z lat 50-tych. Co jeszcze zrobiłbym, jako autor takiego ataku rojem dronów ? Nadałbym im gwałtownie zmienną prędkość (odpalane co moment małe przyspieszczacze). - Ale wszystko to już powoli zmienia taniego, masowo wytwarzanego drona - inteligentnego samobójcę, w kosztowny pocisk rakietowy. - Czyli takie działka, jak to koreańskie, jeśli tylko zsieciowane i kierowane jednym, wspólnym mózgiem kompa, mają ogromny sens. Oprócz Poprada, obok Poprada. Inaczej taniuteńkie smart-drony, o ile tylko zaatakują jednocześnie zewsząd (w ciągu tych samych seknud), rozwalą nam i tego Poprada i także wszystko co mu towarzyszy. Oglądałem w youtube tempo działania szyłki - nadążyć za takim rojem nie ma zupełnie żadnych szans, a przy tym ma baaaardzo niedokładny wzrok.

Na rany
środa, 12 czerwca 2019, 15:01

Niby spec od radiokomunikacji, zatem osoba z technicznym wykształceniem i nie doczytał, że Poprad NIE walczy z dronami bo ma nieodpowiednie pociski?? Żenada!!!

dim
czwartek, 13 czerwca 2019, 00:32

@Na rany. To Ty czytaj całość, nie fragment, czyli jeden post.

czwartek, 13 czerwca 2019, 00:26

Przecież właśnie to piszę, że jest przed nimi bezbronny.

Wesołek
środa, 12 czerwca 2019, 13:37

Mamy już polskie rozwiązanie tego problemu. Nazywa się Noteć!

dim
czwartek, 13 czerwca 2019, 19:26

Ta do obrony stałych obiektów ? I jak znam życie, wystarczy jej na kilka w Polsce ? A mówię o wojnie manewrowej.

Marek1
niedziela, 9 czerwca 2019, 13:50

Nadal jestem niezmiernie ciekawy, KTO personalnie zadecydował, by posadowić na podwoziu klasy MRAP(przeciwminowym) zestawy rakietowe VSHORAD dla osłony własnych wojsk. Ciekaw jestem również, który z rodzimych "geniuszy" uwalił ostatecznie program Loara 2, który byłby "polskim Pancyrem/Tunguską", tyle że o lepszych parametrach. Tradycja błędnych/szkodliwych/głupich rozwiązań w WP i PGZ jest skrupulatnie i od lat rozwijana ...

Marek
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 01:32

Nie wiesz kto? Ci sami spece od operacji fałszywej flagi pt. "związki zawodowe". Nie tylko Loarę chłopaki uwalili.

dim
niedziela, 9 czerwca 2019, 19:13

Geniusz od Loary nazywał się brak środków pieniężnych. A na wojnie minuje się dziś bardzo szybko. Wczoraj jeszcze nie było to zaminowane, a dziś jest. Lub godzinę temu miny te nie były jeszcze aktywowane, a już są. Pułapki.

Marek1
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 11:12

dim - 1. Brak kasy(finansowania) na konkretny projekt NIE jest obiektywną determinantą, tylko skutkiem czyjejś fatalnej decyzji. 2. Wychodząc twojego założenia cała armia powinna poruszać sie w przeciwminowych pojazdach, co jest kompletną aberracją.

dim
wtorek, 11 czerwca 2019, 00:00

gdy jeden pojazd wyleci na minie, w oddziale będzie o jeden pojazd mniej. Ale gdy pojazd opl tego oddziału wyleci na minie, oddział staje się prawie bezbronny. W miejscu X wybuchły walki, obrona prosi o wsparcie. Jak sądzisz, jaką drogą zmierzać będą posiłki ? Najkrótszą, czy może okrężną ? No to przy tej drodze, mogą i nawet powinny czekać także pułapki i V kolumna.

Dalej patrzący
niedziela, 9 czerwca 2019, 13:16

Poprady powinny zostać dozbrojone. Każdy węzeł 4 wyrzutnie - czyli 16 pocisków naraz - plus drugie tyle zapas. To koniecznośc wobec saturacji ataku. Plus Poprady lub inne nośniki - winny być baza dla MHTK - dla ustanawiania sfer aktywnej obrony C-RAM. A Pioruny [ale i MHTK] powinny być dostosowane do przenoszenia przez BSL - od małych do ILX-27 i Flaris LAR włącznie. Nawet małe/średnie/ aerostaty. To ostatnie to najlepszy sposób na uzyskanie stałej dyspozycyjności na pułapie MALE/HALE rzędu 98%. Jest tyle możliwości na wyciągniecie ręki...wszystkie marnowane. A potem obudzimy się z kopaniem na hurra studni do pożaru... Brak analitycznego myślenia do szerzej określonych zadań systemowych, brak nadrzędnej perspektywy długofalowej, brak podejścia koszt-efekt. Nie mówiąc o oczywistych naturalnych ruchach na wyciągniecie ręki, do wzięcia prosto z półki, jak zassanie technologii i licencji rakietowych [ale i turbin, czy vectroniki, czy systemów reaktywnych i aktywnych] od Ukrainy, gdy teraz mamy przewagę negocjacyjną. Daliśmy 1 mld dolarów kredytu Ukrainie - i kompletnie nic za to nie mamy. Taka antypolityka i zerowe samodzielne myślenie strategiczne - nakierowane ślepo na wiszenie na klamce Waszyngtonu - jako "jedynie słusznego i koniecznie bezalternatywnego" dostawcy.

Qwest
niedziela, 9 czerwca 2019, 20:25

A Ty od razu chciałbyś wiedzieć co za mld. od Ukrainy mamy.

dim
niedziela, 9 czerwca 2019, 18:53

Jeśli mówisz o saturacji ataku... Wydaje mi się, że obrona przed nią, to nie drogą wystrzeliwania dziesiątek - setek rakiet "Grom", czy "Piorun", a po pierwsze prawidłowej identyfikacji celów. Gdyż saturacja będzie to kilka, kilkanaście celów prawdziwych i kilkadziesiąt pozornych. Np. przez sztucznie powiększone echo radarowe. Czyli potrzebna jest kombinacja głowicy radarowej i optycznej oraz koniecznie, koniecznie dużo sprzętu automatycznie naprowadzanego, zestrzeliwującego drony. Człowiek zapewne nie będzie mieć dość czasu na decyzję, winien ją podejmować algorytm komputerowy, czego użyć. Rakiety ? Czy czegoś tańszego, przeciwdronowego. Poprad na razie chyba nie ma takiej możliwości rozróżnienia /współpracy. Ale może być częścią automatycznie sterowanego zasobu efektorów. Oczywiście nie wiem, co Poprad może rozróżniać, ale jasne, że nie jest samodzielny obronnie.

Taka prawda
wtorek, 11 czerwca 2019, 13:34

Każdy Poprad jest samodzielny. Bo ma własną głowicę optoelektroniczną. Może zatem stać sobie zamaskowany gdzie popadnie, samodzielnie wybierać i identyfikować cele, i je zwalczać. Poprad nie zwalcza dronów bo ma pociski z samonaprowadzaniem w podczerwieni, "zimnych" celów nie widzi. Zwalcza samoloty i śmigłowce, w jakiejś mierze również pociski manewrujące.

dim
wtorek, 11 czerwca 2019, 16:56

W porządku, uściślam: jest samowystarczalny w podstawowej samoobronie. Poza tym Panowie wszyscy tu macie mentalność "partyzanta z zasadzki", gdy oddziałek "mysliwych", to nie wojna manewrowa dużych oddziałów. Potrzebna jest ochrona wojsk także w ruchu, nawet zwłaszcza w ruchu, gdyż właśnie wtedy są łatwo wykrywalne.

Taka prawda
środa, 12 czerwca 2019, 14:09

Pan zaś jak widać wypowiada się nt Poprada nawet nie doczytawszy o nim? Wobec tego cóż TO za "mentalność"?? Braki nawet podstawowej wiedzy u szanownego Pana i się Pan wypowiada? A Poprad nie jest, i nie miał być środkiem do osłony w ruchu! Więc zarzuty bez sensu, bo spełnia wszystkie oczekiwania gestora. I nie jest "samowystarczalny w samoobronie" , ale jest w pełni sieciocentryczny! Proponuję najpierw uzupełnić konkretną wiedzę!

dim
czwartek, 13 czerwca 2019, 00:31

Właśnie piszę o tym, że spełnia wszystkie oczekiwania gestora, ale nie pola walki. Jest bezbronny wobec nawet prymitywnych dronów i w tym sensie jest niesamodzielny. Właśnie wojna ma być manewrowa, nie starcia stacjonarne. I jest to podobno jedyna nasza szansa na przetrwanie. Czyli w ruchu też trzeba móc walczyć, przynajmniej obronić się przed niespodziewanym atakiem.

Taki myk
niedziela, 9 czerwca 2019, 13:01

Podpiwiadam trzy kwestie do rozważenia. Najpierw kontener dla 4-6 pocisków jako "gotowiec" z pojedynczym zespołem chłodzenia głowic, oraz pijrdynczym źródłem zasilania. Poprad ma centralny system chłodzenia ale to oddzielny zespół poza wyrzutniami, kontener byłby niezależny. Po drugie to czy dałoby się wcisnąć do Pioruna głowicę półaktywną? Może Radwar by pomógł? Po trzecie czy zadziała wydłużenie zasięgu przez proste wydłużenie zespołu napędowego?

Extern
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 14:15

Nie można w nieskończoność podłużać rakiety ponieważ są określone proporcje wielkości jakie się najlepiej w rakietach sprawdzają, Czyli po prostu trzeba i podłużyć i pogrubić. Przestanie to już być pocisk naramienny, Ale taki jest nam właśnie teraz potrzebny.

Taki myk
środa, 12 czerwca 2019, 14:23

Po pierwsze nie "w nieskończoność", zachowujmy się poważnie, ok? Wydłużenie "rury" będzie prostsze niż np. jej pogrubienie. Taka pogrubiona to dla mnie będzie to kompletnie inna "rura". Myślę wyłącznie o przedłużeniu np. o 30cm. Zastanawiam się o ile by to wydłużyło zasięg Pioruna? O tym, że głowica Pioruna jest wysoce sprawna i przechwytuje cel zanim wejdzie on w fizyczny zasieg samego Pioruna to już wiemy z doświadczenia. Zatem czy jest sens w tym relacja koszt/efekt uzasadniający wydłużenie go? Dłuższy Piorun nie musi być naramienny - będzie jeździł na Popradzie, Pilicy, Kuszy, może Białej? Poręczność i waga są zatem wtórne.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 18:59

Dlatego na małe dystanse sprawdza się rosyjski pomysł z Pancyrów i Sosen: przyspieszacz startowy (nadkalibrowy) i dalej lot beznapędowy. To tanie i na omawiane dystanse ma więcej zalet niż wad. U Rosjan ten tani przyspieszacz spada 25m od wyrzutni i można go ponownie elaborować.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama