Reklama
Reklama
Reklama

Polska potrzebuje dodatkowej dywizji [OPINIA]

28 grudnia 2016, 10:59
mapa
Potencjalne kierunki agresji na Polskę. Fot. Defence24.pl

W toku prowadzonych obecnie w Polsce dyskusji dotyczących oceny zdolności bojowych polskich sił zbrojnych w kontekście zagrożenia lądowego ze strony sił zbrojnych Białorusi i Rosji, należy przypomnieć niepokojący fakt, iż na północno-wschodnim kierunku operacyjnym strona polska posiada niewspółmiernie małą liczbę stałych sił lądowych w stosunku do skali potencjalnego zagrożenia ze strony Kremla. Koniec 2016 roku wydaje się więc być dobrym momentem do przypomnienia tego istotnego mankamentu polskiej obronności - pisze dr Artur Jagnieża.

Nauka historii

Doświadczenie historyczne pokazuje, iż w przypadku agresji na terytorium Polski z kierunku wschodniego strona rosyjska od ponad 200 lat maszeruje w kierunku stolicy naszego państwa jednym lub dwoma tradycyjnymi szlakami tj. traktem brzeskim via Brześć - Biała Podlaska – Siedlce - Mińsk Mazowiecki - Warszawa oraz traktem smoleńskim via Grodno – Białystok - Ostrów Mazowiecka – Wyszków –Warszawa. Manewr ten Moskale zastosowali w trakcie insurekcji kościuszkowskiej w 1794 roku (vide 19 września 1794 roku bitwa pod Terespolem), w trakcie powstania listopadowego (vide 19-20 luty 1831 I bitwa pod Wawrem oraz 24-25 luty 1831 bitwa pod Grochowem) oraz w wojnie 1920 roku (vide 15 sierpnia 1920 bitwa warszawska).

Ponadto doświadczenie historyczne przekonuje nas, iż Warszawa a tym samym obszar województwa mazowieckiego nolens volens stanowią od początku każdego konfliktu militarnego cel agresji lądowej agresorów i z tego względu są istotnym elementem systemu obronnego państwa. Także fakt istnienia enklawy kaliningradzkiej, co z kolei determinuje potencjalne zagrożenie dla stolicy i Mazowsza z kierunku północnego, nie jest niczym nowym w historii polskiego teatru działań. Dla przykładu, w 1939 roku z obszaru Prus Wschodnich strona niemiecka planowała wyprowadzenie uderzenia via Mława – Modlin – Warszawa celem opanowania stolicy Polski. Należy więc uznać za dalece prawdopodobne, iż potencjalny agresor lądowy inspirowany przez Moskwę wykorzystywałby te same historyczne kierunki marszów i uderzeń.

Mało wojska na granicy wschodniej

Obecnie trzon polskich sił lądowych stanowią trzy dywizje tj. 11 Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej (Żagań) w skład której wchodzą 10 Brygada Kawalerii Pancernej (Świętoszów), 17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana (Międzyrzecz), 34 Brygada Kawalerii Pancernej (Żagań) oraz 23 Śląski Pułk Artylerii (Bolesławiec), 12 Szczecińska Dywizja Zmechanizowana (Szczecin) w składzie 2 Brygada Zmechanizowana Legionów (Złocieniec), 7 Pomorska Brygada Obrony Wybrzeża (Słupsk), 12 Brygada Zmechanizowana (Szczecin/Stargard Szczeciński/Choszczno) oraz 5 Lubuski Pułk Artylerii (Sulechów) i wreszcie 16 Pomorska Dywizja Zmechanizowana (Elbląg) w składzie 1 Warszawska Brygada Pancerna (Warszawa-Wesoła), 9 Brygada Kawalerii Pancernej (Braniewo), 15 Giżycka Brygada Zmechanizowana (Giżycko), 20 Bartoszycka Brygada Zmechanizowana (Bartoszyce) oraz 11 Mazurski Pułk Artylerii (Węgorzewo), któremu podporządkowany jest 14 Suwalski Dywizjon Artylerii Przeciwpancernej (Suwałki). Oznacza to, że dwie z trzech istniejących dywizji stacjonują w zachodniej oraz północnej w Polsce. Pokojowe rozmieszczenie garnizonów może sugerować, iż z uwagi na polskie członkostwo w NATO stanowią one pierwszą linią osłony dla… terytorium Niemiec.

Teoretycznie za osłonę kierunków z północy i wschodu w okresie pokojowym odpowiada 16 Pomorska Dywizja Zmechanizowana - tym bardziej, że inne jednostki brygadowe polskich sił zbrojnych stacjonują poza obszarami województw warmińsko-mazurskiego, podlaskiego oraz mazowieckiego (6 Brygada Powietrzna Desantowa - Kraków, 21 Brygada Strzelców Podhalańskich - Rzeszów, 25 Brygada Kawalerii Powietrznej - Tomaszów Mazowiecki). Problem polega jednak na tym, że gros 16 dywizji posiada garnizony zabezpieczając kierunki wyprowadzające z enklawy kaliningradzkiej głównie na obszarze województwa warmińsko-mazurskiego. Bezpieczeństwo militarne północnej granicy uzupełnia ponadto 9 Warmiński Pułk Rozpoznawczy (Lidzbark Warmiński).

W konsekwencji oznacza to, że osłonę przeciwzaskoczeniową stolicy Polski na kierunku z Brześcia i Grodna stanowią wyłącznie pododdziały 1 Warszawskiej Brygady Pancernej, którą swoją stałą obecnością wspiera 18 Białostocki Pułk Rozpoznawczy (Białystok). Wspomniana brygada z Wesołej posiada jednak garnizony nie tylko wyłącznie blisko stolicy, jej pododdziały oprócz Wesołej i Siedlec stacjonują także w odległym Chełmie oraz Zamościu. 

Krótkowzroczne decyzje i błędna ocena zagrożeń

Odziedziczona po okresie komunistycznym nikła sieć garnizonów i infrastruktury wojskowej na tzw. ścianie wschodniej (co służyło interesom ZSRR), po 1989 roku nie była w istotny sposób rozbudowywana. Mieliśmy do czynienia z procesem wręcz przeciwnym. Pod pretekstem programu uzawodowienia i profesjonalizacji armii, a także racjonalizacji wydatków w budżecie MON konsekwentnie podejmowano decyzje likwidujące kolejne garnizony i jednostki pogłębiając słabość organizacyjną wojska polskiego na kierunku wschodnim.

Do decyzji takich należy zaliczyć likwidację 2 Mińsko-Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej im. gen. dyw. F. Kleeberga stacjonującej w Mińsku Mazowieckim oraz likwidację 18 Brygady Obrony Terytorialnej im. Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego z Białegostoku, co było efektem procesu kompleksowej likwidacji w latach 2003-2008 sformowanych wcześniej brygad obrony terytorialnej.

Decyzją MON nr Z-92/Org./P1 z dnia 5 listopada 2010 roku w sprawie integracji 1. Brygady Pancernej z 3. Brygadą Zmechanizowaną oraz sformowania Dowództwa Wielonarodowej Brygady (części polskiej) i Batalionu Dowodzenia Wielonarodowej Brygady (części polskiej) faktycznie rozformowano 3 Brygadę Zmechanizowaną, której pododdziały 3 Batalionu Zmechanizowanego włączono w struktury 1 Brygady Pancernej z Wesołej. Podjęto również decyzję o likwidacji (formalnie rozformowaniu) 1 Dywizji Zmechanizowanej w Legionowie co nastąpiło 1 września 2011 roku. Ówczesny rzecznik MON uzasadniając tę decyzję powiedział, że: „Decyzje dotyczące przyszłości wojska w garnizonie Legionowo są efektem analiz, które wskazały na zasadność rozformowania dowództwa 1. DZ z jednoczesnym pozostawieniem w strukturze wojsk lądowych brygad ogólnowojskowych wchodzących w jej skład i są one nieodwołalne”. W praktyce oznaczało to demontaż organizacyjny i bojowy jedynej dywizji jaka w obszarze swojej odpowiedzialności mogła realizować najszybciej zadanie neutralizacji lądowych zagrożeń militarnych jakie mogły dotknąć terytorium Polski na wschodniej granicy państwa. Z perspektywy czasu cały proces rozformowania 1 Dywizji Zmechanizowanej z Legionowa jawi się jako konsekwentny ciąg następujących po sobie decyzji, które przyczyniały się do dalszego osłabiania polskiego potencjału wojskowego na kierunku wschodnim. Celowo w tym miejscu nie podaję nazwisk konkretnych ministrów obrony narodowej którzy podejmowali formalnie te decyzje, ponieważ w całej sprawie chodzi mi przede wszystkim o zasygnalizowanie tego destrukcyjnego procesu.

Świadomość problemu

Rosyjska agresja na Krym w 2014 roku doprowadził do stopniowego przywracania nad Wisłą realizmu myślenia w kwestii tego, do czego może być zdolny nasz tradycyjny wschodni sąsiad jeśli chodzi o wykorzystanie narzędzi militarnych w realizacji celów politycznych Federacji Rosyjskiej. Z tego względu w listopadzie 2014 roku wizytując garnizon w Chełmie ówczesny minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak stwierdził, iż z uwagi na fakt stacjonowania blisko 80 procent jednostek wojskowych na zachodzie kraju, bez względu na okoliczności polityczne, środek ciężkości ich stacjonowania należy przesunąć na wschód. W drugiej połowie 2015 roku resort obrony zapowiedział przeznaczenie 100 milionów złotych na wzmocnienie, doinwestowanie i doposażenie garnizonów zlokalizowanych na ścianie północno-wschodniej od Elbląga do Rzeszowa.

Jednocześnie ówczesny rzecznik Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Artur Goławski poinformował, iż docelowo do służby we wschodnich garnizonach będą kierowani absolwenci szkół oficerskich i podoficerskich oraz szeregowi, najlepiej z miejscowych środowisk. Ponadto na profilu społecznościowym ubiegający się o ponowną elekcję do sejmu wiceminister Czesław Mroczek poinformował, że w 2015 roku do 1. Warszawskiej Brygady Pancernej trafi 646 dodatkowych żołnierzy, a w latach 2016-2018 kolejnych 622. Trudno przesądzić na ile powyższe deklaracje spowodowane były wewnętrznym przekonaniem kierownictwa resortu obrony co do słuszności takich decyzji, a na ile wynikały one z wpływu negatywnych zmian w międzynarodowym otoczeniu Polski, wynikłej z tego presji opinii publicznej oraz zbliżających się wyborów parlamentarnych. Nie zmienia to faktu, iż samą zmianę sposobu postrzegania problemu zagrożenia z kierunku wschodniego należy uznać za pozytywną, natomiast w istocie rzeczy nie zmieniło to wiele jeśli chodzi o zwiększenie realnego potencjału wojsk lądowych na wschodzie. 

Na kłopoty OT i Amerykanie?

Obecna ekipa kierująca resortem obrony podjęła kolejne decyzje mające na celu wzmocnienie potencjału obronnego Polski na kierunku wschodnim. Tak należy ocenić zamiar powołania Wojsk Obrony Terytorialnej i decyzję budowy w pierwszej fazie brygad OT w województwach: podlaskim, lubelskim oraz mazowieckim (szkoda że w tej fazie rozbudowy OT pominięto województwo warmińsko-mazurskie). Faktyczne efekty tej decyzji i ich realny wpływ na podniesienie potencjału bojowego polskich sił zbrojnych będziemy mogli ocenić jednak najszybciej za dwa lata.

Z kolei efektem postanowień tegorocznego szczytu NATO w Warszawie jest decyzja o stałej obecności pododdziałów Sojuszu Północnoatlantyckiego, w tym wojsk amerykańskich w Polsce. W związku z tym strona polska zaczęła czynić zabiegi, aby część z tych pododdziałów stacjonowała w północnowschodniej części kraju. Zamiar ten udało się zrealizować częściowo. Według dotychczasowych informacji przekazanych przez MON, już w styczniu 2017 roku do Polski zostaną przerzucone pododdziały i sprzęt Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej (ABCT – ang. Armored Brigade Combat Team), które docelowo zostaną rozmieszczone w garnizonach w Bolesławcu, Skwierzynie, Świętoszowie oraz Żaganiu (w październiku wspominano także o Choszcznie), a więc bardzo daleko od polskiej granicy wschodniej.

Taki wybór może być podyktowany argumentem bliskości potrzebnych do szkolenia pancerniaków poligonów, jak i rotacyjnym charakterem pobytu tych sił na terenie Polski. Złośliwi zwracają jednak uwagę na fakt, iż proponowane lokalizacje w przypadku wystąpienia realnego zagrożenia rosyjskiego zapewnią Amerykanom bezpieczny odwrót do Niemiec. W tym kontekście należy wskazać, iż w teorii za optymalny obszar stacjonowania amerykańskiej ABCT należałoby uznać okolice Ciechanowa, Łomży, Ostrołęki, Ostrowi Mazowieckiej, Przasnysza, Wyszkowa i Zambrowa. Taka koncentracja pozwalałaby na natychmiastowe użycie tych jednostek zarówno na kierunku kaliningradzkim, jak i na kierunku zagrożenia płynącego z traktu smoleńskiego lub brzeskiego. Problem polega na tym, iż strona polska nie dysponuje na tym terenie odpowiednią infrastrukturą koszarową, co jest efektem polskich zaniechań w rozbudowie infrastruktury wojskowej na wschodzie Polski po 1989 roku.

Nie jest natomiast do końca jasne, gdzie mają stacjonować wydzielone elementy śmigłowcowej brygady lotnictwa bojowego sił lądowych USA, jakie mają pojawić się w Polsce w marcu 2017 roku. Wiadomo z kolei, że wielonarodowa batalionowa grupa bojowa pod dowództwem amerykańskim, będzie od kwietnia 2017 roku stacjonować w Orzyszu oraz pobliskim Bemowie Piskim, co w pewnej mierze przyczyni się do wzmocnienia potencjału obronnego terytorium Polski graniczącego z enklawą kaliningradzką, tym bardziej że batalion NATO ma współdziałać taktycznie z 15 Brygadą Zmechanizowaną z Giżycka.

14 grudnia 2016 roku minister obrony narodowej poinformował, że w związku ze spodziewanym zlokalizowaniem pododdziałów amerykańskich w Żaganiu podjęto decyzję aby przesunąć na wschód jeden z batalionów czołgów 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej do garnizonu w Wesołej. Decyzję tę należy ocenić jednak z rezerwą, ponieważ nasuwa ona oczywiste pytanie dlaczego to właśnie w Wesołej nie będą stacjonować Amerykanie przybywający do Żagania. Z okolic Wesołej możliwość szybkiego użycia komponentu amerykańskiego na kierunku wschodnim wydaje się oczywista.

Odtworzenie „warszawskiej” dywizji

Z powyższych względów w obecnej sytuacji za konieczne należy więc uznać potrzebę odtworzenia w ramach struktur wojsk lądowych dodatkowej dywizji. Przemawia za tym kilka argumentów. Po pierwsze istnieje uzasadnienie operacyjne, aby historyczne trakty rosyjskich agresji na Polskę ze wschodu znajdowały się w obszarze bezpośredniej odpowiedzialności dywizji, której dowództwo byłoby zlokalizowane w okolicach Warszawy, a nie jak obecnie w Elblągu. To dowództwo tej dywizji byłoby zobowiązane do prowadzenia zaktualizowanych studiów terenowych i operacyjnych oraz ćwiczeń, których celem byłoby przygotowanie się strony polskiej do prowadzenia efektywnej operacji obronnej na kierunku wschodnim. Istnienie dywizji (wysoko skadrowanej), rozmieszczonej w stałych garnizonach w Mińsku Mazowieckim, Siedlcach, Łomży, Ostrowi Mazowieckiej i Wesołej wzmocniłoby realnie potencjał przeciwzaskoczeniowy strony polskiej. Powstanie dywizji zwiększałoby także efektywność bojową planowanych do zorganizowania na tym obszarze pododdziałów OT. Z uwagi na charakter i przeznaczenie nowa dywizja musiałaby charakteryzować się dużymi zdolnościami do prowadzenia obrony stałej i manewrowej.

Stąd na jej uzbrojeniu powinny znaleźć się pododdziały wyposażone na przykład w samobieżne armatohaubice KRAB, samobieżne armatohaubice KRYL, wozy wsparcia ogniowego na podwoziu kołowym WILK, różne odmiany klasycznych ROSOMAKÓW, wyrzutnie przeciwpancerne SPIKE oraz bezzałogowe drony bojowe WARMATE będące nową propozycją firmy WB Electronics. Z pewnością natomiast niewłaściwym podejściem organizacyjnym byłaby próba odtwarzania dywizji za pomocą znajdujących się w magazynach wojskowych czołgów T-72, albo metodą uszczuplania w wyposażeniu sprzętu istniejących jednostek (vide casus przesunięcia batalionu czołgów z Żagania do Wesołej), co w istocie nie zwiększa całościowego potencjału polskich sił lądowych tylko je rozdrabnia. Biorąc pod uwagę fakt, iż w styczniu 2016 roku rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu zapowiedział sformowanie trzech nowych dywizji na kierunku zachodnim, jako rosyjskiej odpowiedzi na „ekspansję NATO”, to z wojskowego punktu widzenia polskie działania na rzecz sformowania nowej dywizji wydają się mieć pełne uzasadnienie. Trzeba mieć tylko świadomość, iż podjęte dziś decyzje w przedmiocie sformowania nowej dywizji, najszybciej mogłyby się zmaterializować w przedziale od dwóch do trzech lat.

Dr Artur Jagnieża

Twitter: @ArturJagnieza

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 198
kolech
sobota, 12 maja 2018, 00:09

Pańskie wysunięcie na wschód byłoby równoznaczne z rozbiciem mizernych sł w pierwszym dniu owego ataku z zaskoczenia.

hj
piątek, 16 marca 2018, 11:22

ja proponuję podać dane żołnierzy. Gdzie tu przestrzeganie elementarnych zasad tajemnicy?

qqqq
środa, 28 grudnia 2016, 14:22

Czyli utworzenie OT było dobrą decyzją w kategorii cena/wynik. Bez tego na chwilę obecną nie ma sił które mogą powstrzymać agresora przez pierwsze 48 godzin zanim siły z zachodu wkroczą do akcji. Wejście posiłków z zachodu będzie utrudnione ponieważ logiczną decyzją dla wroga będzie wysłanie dywersantów na szlaki którymi będą miały zostać przysłane posiłki.

Dan
sobota, 19 maja 2018, 18:55

Co za bzdura. OT to strata czasu i pieniędzy. Kasa jak na MW wydana w błoto.

Tap
środa, 28 grudnia 2016, 15:49

Tak świetnym koszt kilka miliardów skuteczność przeciwpancerna 0.

zdziowiony
środa, 28 grudnia 2016, 15:23

A jak ten desant chcesz wysadzić, a OT nawet się nie zorganizuje przy wkroczeniu wojsk Rosyjskich.

Rezerwista
niedziela, 1 stycznia 2017, 14:55

Trzeba doprowadzić do pełnego obsadzenia personalnego tego co jest, a nie tworzyć fikcyjne papierowe dywizje

Tap
środa, 28 grudnia 2016, 14:15

Moim zdaniem w artykule przyjęte błędne założenia od samego początku. Oczywiście atak Fr możliwy jest jedynie ( skuteczny atak ) przy wykorzystaniu terytorium Białorusi. Atak musi zakładać panowanie nad terenem ( oczywiście nie całkowite ). Możliwe jet przyjęcie istnienia głównych osi uderzenia, ale zatrzymanie przeciwnika na danej osi spowoduje przekierowanie uderzenia na inną oś działania. Istnieje więc konieczność prowadzenia działań opóźniających do czasu uzyskania pełnej pomocy NATO. Pomoc NATO może nadejść już w kilkanaście minut od rozpoczęcia ataku ( lotnictwo ). W żadnym wypadku nie należy utrzymywać jednostek ( garnizonów ) w zasięgu Toczek i zmodernizowanych Smierczy. Jednostki obrony terytorialnej nie są w stanie stawić czoła na terenie Niziny wojskom zmechanizowanym FR. Nie należy dopuścić do wyrównania linii frontu przez wojska FR. Nasz odœó pancerny miał się składać z 11 Dywizji współdziałającej z dywizją niemiecką ( już nieaktualne po odwołaniu batalionu pancernego do Wesołej, skutkiem tej decyzji są te ż rezygnacje głównych dowódców odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju ). Korpus pancerny miał składać się z około 500 czołgów LEO II w wersji 4 ( modernizacja do 5 PL ), 5 i 6. Walec ten zdolny był do włamania się w ugrupowanie nieprzyjaciela i jego rozczłonkowanie ( w chwuili obecnej nieaktualne ). Jednostki te dysponowały dotychczas PZH2000, MLRS, ( już teraz Krabami ), oraz Goździkami. Jednostki Niemieckie mogłyby udostępnić nam wsparcie śmigłowców szturmowych i ochronę OPL. Dziś ten walec pancerny nie istnieje chociaż jego istnienie było faktem. Koszt utworzenia OT ( przyszły rok miliard zł ), następne lata około 3 mld zł to równowartość dywizji pancernej na LEO II ( możliwa ich polonizacja przy liczbie posiadanych w takim wypadku 500 szt ). Utworzenie OT w najbliższym czasie pochłonie środki wystarczające do stworzenia dywizji pancernej. Jednak z punktu widzenia bazy wyborczej program OT jest jak najbardziej porządany przez rządzących jako program o charakterze socjalnym. Możliwość utworzenia dywizji pancernej na podstawie pt91 istnieje i w chwili obecnej dywizja taka miała by wystarczającą ilość czołgów. Wartość jednak takiej dywizji jest trudna do oceny. Dziś czołgi te nie posiadają skutecznej amunicji. Pytanie czy jest sens zakupu ( produkcji ) takiej amunicji. Sens ten jest wątpliwy, ze względu na czas potrzebny do jej pozyskania, taką nowoczesną amunicję produkuje jedynie FR i z tego źródła jej nie pozyskamy, czas potrzebny do zaprojektowania takiej amunicji i wdrożenia jej do produkcji to co najmniej 5 lat ( przy współpracy z Francją, co już jest niemożliwe, ewentualnie z Niemcami ), zauważyć jednak trzeba, że PT91 za 5 lat będą miały ponad 30 lat i już dziś są konstrukcją przestarzałą. T72 FR w wersji B3 posiadają pancerz o grubości około 600 RHA, planowana jest ich modernizacja do wersji B4, już dziś moim zdaniem t72 B3 przewyższa swoimi osiągami PT91, przy czym FR jest w stanie wystawić około 2000 t72 w tej wersji przeciwko około 200 Pt91. remedium na to było i jest wykorzystanie niezwykle niebezpiecznych PPK SPIKE, które pozwalają brygadom zmechanizowanym RP stawiać opór jednostkom pancernym FR. Zresztą mrzonką jest próba budowania armii, która miała by samodzielnie walczyć z FR. FR posiada PKB 4x większy niż nasz, wydatki na obronę w FR są i będą wielokrotnie wyższe niż nasze, FR eksportuje wiele typów sprzętu, co uzasadnia kierowanie środków na rozwój sprzętu wojskowego w skali niedostępnej dla nas. Liczba ludności FR jest 4X większa od nas. Oczywiście nie oznacza to że nie możemy skutecznie się przeciwstawić działaniom sił zbrojnych FR, jednak samodzielnie pełnoskalowego konfliktu nie wygramy. Pozostaje nam unowocześnianie SZ RP rozwijanie technologii w kooperacji z Europą, USA nie udostępnia własnych technologii i zacieśnianie współpracy wojskowej z Niemcami, Francją, jako najsilniejszymi krajami Europy. Pobrzękiwanie szabelką ma sens tylko wtedy gdzu SZ RP będą nowoczesne, a nie koniecznie liczne i gdy będziemy mogli liczyć na wsparcie sojuszników, którzy także będą czuli się zagrożeni przez FR. Niemcy wbrew pozorom zdają sobie sprawę z zagrożenia i konieczności współpracy. To samo dotyczy Francji, ale pozycja naszego MON po ostatnich zdarzeniach nie jest silna. Oparcie współpracy wojskowej na V$ nie jest realnie możliwe, ze względu na, to że Węgry, czy Czechy mają swoje własne ambicje, budują swoją politykę zagraniczną na współpracy ( bliskiej )z FR, zresztą kraje te pod względem sił zbrojnych stoją zdecydowanie gorzej od nas.

kim1
środa, 28 grudnia 2016, 23:20

Nie było by w/w artykułu i Twojego "Tap" komentarza gdyby przez ostatnie 25 lat konsekwentnie zwiększano nakłady na obronność kraju. Policzmy koszt powstania nowoczesnej dywizji. Teraz to sobie możemy pisać i czytać ile się da. Po pierwsze trzeba zwiększyć budżet MON do 5%-7%. Dalej możemy planować tworzenie dywizji na wschodzie kraju. Inaczej to tylko "puste" gadanie.

wizjoner
niedziela, 1 stycznia 2017, 14:45

Jeśli Europa Zach. nie zrozumie działań Putina i nie przewidzi, że ten człowiek chce powrotu wpływu na kraje którym zachciało się wolności po upadku ZSRR to niech raczej pokojowo oddadzą mu ziemie Jałty. Tam politycy już raz sprzedali Rosji ziemie nie należące do Rosji. Teraz politycy sprzedadzą ziemie Ukrainy tak samo jak ziemie Gruzji za "pokój" Czy wy wiecie jaki jest pokój z Rosją? Nic nie wiecie! wydaje wam się że słowo pokój w wykonaniu Rosji to, to samo co pokój w wykonaniu świata zachodniego. Pokój w wykonaniu Rosji to co jakiś czas zagarnięcie części państw położonych w granicach z Rosją. A teraz mała przenośnia: "Chcecie pokoju z Rosją? do oddajcie nam Gdańsk" Taki będzie finał waszych politycznych działań przypadkowych polityków dzierżących władzę.

ryszard56
środa, 28 grudnia 2016, 21:18

Powiem jedno Polska potrzebuje dwie dywizje ,należy reaktywować 1WDZ

Spartan
czwartek, 29 grudnia 2016, 01:48

MON może przeniesć 17 brygade do okolic Warszawy i razem z 1 WBP i jeszcze nowo sformowana brygada zmech moze znowu powstac 1 WDZ.

BUBA
niedziela, 1 stycznia 2017, 14:39

Szanowni forumowicze i eksperci. Patrzycie na wojsko, wojnę w Syrii i na Ukrainie i nie widzicie rozwiązań której należy zaadoptować w polskich realiach Obrony Terytorialnej i Sił Zbrojnych. Syndrom polskich dowódców sztabowych Wodza Naczelnego w 1939 roku. Najważniejsza jest pomoc sojuszników. Nic zasadniczo się nie zmieniło w myśleniu Polaków od Kampanii Wrześniowej w której Wódz naczelny ucieka po 2 tygodniach z Polaki. Woja z ISIS w Iraku i Syrii pokazała że istnieje nowoczesny model sił zbrojnych i sposoby działań, które są w stanie zatrzymać świetnie uzbrojone armie z silnym wsparciem artylerii, nowoczesnych czołgów, nowoczesnego lotnictwa i mające rozbudowane wywiady wojskowe. Armie sieciocentryczne. Od kilku lat żołnierze Państwa Islamskiego przy pomocy niezbyt zaawansowanych środków pola walki utrzymuje podbite przez siebie terytorium. Może należało by zwrócić uwagę na taktykę tego ugrupowania? Może nie warto pogardzać dla Obrony Terytorialnej BWP-1/2 czy T-72/PT-91 skoro tureckie Leopardy 2A4 giną jak muchy pod Al-Bab a sami sobie ich nie wyprodukujemy. Może nasz PT-91 to taki T-34 nowoczesnego pola walki - tani w produkcji masowej, prosty w obsłudze, jest dużo do niego części zamiennych i jest podatny na szybką modernizację. Ale nie wolno zbyt wiele od niego oczekiwać. Trzeba umieć nim tylko walczyć jak Syryjczycy, ISIS, czy Ukraińcy Bułatami. Chcecie skutecznej armii i OT -trzeba iść po korepetycje na Bliski Wschód gdzie lepsi od nas walczą bardzo skutecznie. W 1939 nie wyciągnięto wniosków z Hiszpanii. Jak ta historia Polski lubi się powtarzać... Sentencja na 2017. Pozdrawiam.

ZpSo
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 12:00

Racja, tylko ISIS walczą fanatycy, i znaczna cześć żołnierzy Saddama, ludzie zaprawieni w Boju, więc na to trzeba spojrzeć trochę inaczej. OT to będzie taki trochę NSR tylko bardziej rozbudowany, a żołnierze lepiej wyszkoleni i wyposażeni, nic więcej.

say69mat
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 11:53

Proponujesz Waść pasy 'szahida' i ciężarówki IED jako efektory pola walki??? Przecież podstawowym problemem konfrontacji z ISIS jest fakt, że bojownicy Daesh z powodzeniem wykorzystują oprócz technik samobójczych, ludność cywilną jako żywe tarcze. Tak więc zasadniczym problem pola walki, jest kwestia, jak utrzymując straty ludności cywilnej na niskim poziomie. Eliminować bojowników, którzy spośród dóbr doczesnych, najbardziej cenią sobie męczeńską śmierć. W przypadku próby zastosowania w/w taktyki w stosunku do potencjalnego agresora, zabawa może skończyć się bardzo szybko. Masakrą ludności cywilnej i tzw. bojowników ruchu oporu.

obserwator
czwartek, 29 grudnia 2016, 18:12

Tak naprawdę , to problem ma Białoruś . Rosyjski jest tam językiem urzędowym - białoruski jest tak tylko przy okazji jako folklor.

wodu
środa, 28 grudnia 2016, 14:08

Amerykanów należałoby ulokować w Drawsku Pomorskim i garnizonach po rozformowaniu Brygady ze Złocieńca. Amerykanie by się cieszyli, bo mieliby do dyspozycji poligony, łatwy przerzut drogą morską do Szczecina i lotniczą do Goleniowa i Nadarzyc. Do tego to jest świetne miejsce do koncentracji wojsk sojuszniczych. Brygada w Złocieńcu i tak jest mocno skadrowana więc jej sprzęt mógłby pójść do garnizonów na kierunku białostockim. Z całej 12 dywizji zostawiłbym na Pomorzu Zachodnim tylko 7 BOW. Natomiast na zrębach obecnych bryg litpolurk i 21 BSP należałoby utworzyć kolejną dywizję. Można by pomyśleć jeszcze o zorganizowaniu Dywizji desantowo-szturmowej o strukturze pułkowej, gdzie byłyby pułk kawalerii powietrznej (Tomaszów Mazowiecki, Leźnica Wielka) pułk powietrznodesantowy (Kraków, Gliwice), pułk piechoty górskiej (Bielsko-Biała, Kłodzko) i jedną brygadę zmechanizowaną zdolną do przerzutu drogą lotniczą w Opolu, gdzie znalazłby się sprzęt z 12 bryg zmech.

SZELESZCZĄCY W TRZCINOWISKU
czwartek, 29 grudnia 2016, 18:07

dzisiejszy obraz wojny totalnej ..nie będzie się opierał na działaniach gdzie są ustalone linie styczności z nplem .gdzie hipotetyczny obraz ataku jego wojsk jest ustalony i ma jakiś wymierny obraz ...oczywiście hipotetycznymi liniami styczności mogą być po rozpoczęciu "spektaklu zwanym wojną" granice państwowe ..ale później dalszym aktem wojny będzie "zaplanowany chaos"....oparty na uderzeniu systemami rakietowymi w systemy i elementy infrastruktury krytycznej .. zakłady ,fabryki, rafinerie, elektrownie ważne dla funkcjonowania państwa ,w ośrodki władzy a przede wszystkim w systemy i elementy zgrupowań wojsk , systemy dowodzenia ,łączności , lotniska ,porty ,magazyny itp ..a dla wywołania chaosu w aglomeracje miejskie z uwzględnieniem szpitali czy szkół czemu by spotęgować panikę.i sprzeciw społeczeństwa czy działania opozycji politycznej .nasz hipotetyczny nieprzyjaciel postawił i bardzo rozbudował systemy rakietowe oraz wojska powietrznodesantowe ...gdzie pierwszymi sparaliżuje z dużych i bardzo dużych odległości ( mówiąc kategoriami dzisiejszych możliwości ) atakowane ośrodki państwa i jego infrastrukturę a drugimi poprzez szybki przerzut zajmie tereny ważne dla niego strategicznie i politycznie ( porty, lotniska ,ośrodki władzy, czy aglomeracje i tereny ważne dla jego interesów czy z jego mniejszością narodową ) albo zakończy działania ostrzałem rakietowym by tylko jak mówił klasyk ..”osiągnąć działaniami wojennymi cele polityczne” .Jego natomiast wojska lądowe będą służyły li tylko do obrony własnych granic ..oraz jak wspomniałem wcześniej do przerzutu jej komponentów na tereny które zajął swoimi wojskami powietrznodesantowymi ...Dzisiejsza wojna nie będzie miała wymiaru spotykania się dywizji pancernych, zmechanizowanych itp i wzajemnego wyniszczania by "coś tam osiągnąć ..dzisiejsza wojna to szybkie punktowe uderzenia i gra polityczna ..a gdyby coś nie wyszło uruchomienie odstraszania własnymi wojskami strategicznymi posiadającą broń atomową .. a co na to Polska ..Polska poszła w komponenty uzbrojenia które mają charakter niszczenia npla tylko w tzw "bojach spotkaniowych " ograniczonych tylko do pewnej odległości i to jest jej ułomnością bo podczas przemieszczeń i zgrupowań na terenie są łatwym elementem do zniszczenia ze znacznych odległości nawet z Kaukazu ..ok te wojska też są potrzebne wszak nasza doktryna obronna państwa ma charakter defensywny-obronny ( i to jest błąd co prawda próbuję się ją skorygować rakietami typu powietrze –ziemia .ale to z mało) Działaniem Polski powinno jest postawienie na systemy rakietowe dalekiego zasięgu umiejscowione na różnych nośnikach które nie potrzebują "potężnej infrastruktury by działać i oddziaływać na npla "... inne aspekty nasze komponenty wojskowe powinny opierać sie na dużej dynamice przemieszczania rażenia npla z dużych odległości i skrytego działania ..u nas postawiono na komponenty niszczenia które mają "epatować mocą i wielkością " a których ułomnością jest zasięg niszczenia dynamika przemieszczeń oraz łatwe zlokalizowanie….NASZ HIPOTETYCZNY PRZECIWNIK zdaje sobie sprawę że jest technologicznie zapóźniony i jego potencjał ludzki i niszczenia jest uboższy od potencjału NATO …dlatego postawił na dynamikę ( wojska powietrznodesantowe) oraz rakietowe systemy niszczenia ..którymi może osiągać swe cele militarno-polityczne „ nie ruszając się hipotetycznie z miejsca a procedury oddziaływania Rosji są szybkie ..to nie ułomność jakim jest artykuł V Traktatu Waszyngtońskiego ..który ma dowolność interpretacji i oddziaływania przez potencjalnych sojuszników NATO .a jego procedowanie ma okres kilku tygodni czy miesięcy by go uruchomić a bez struktur sił USA jest tylko pustosłowiem ……Nawiązując do artykułu Pana Jagnieża…przedstawiono artykuł który jest „prawdą oczywistą”… stara maksyma mówi, że” historia się nie powtarza, ale się rymuje”. Precyzując - rozgrywa się według powracających na przestrzeni dziejów cykli…..tylko Polska znając jej formy zagrożeń ..nadal powiela błędy swych przodków .. nam nie jest potrzebny dodatkowy potencjał ludzki by tworzyć dodatkowe elementy struktur wojennych .umiejscowionych na nośnikach do działań na bliskich odległościach i ułomnych w przemieszczaniu potrzebujących potężne bazy logistyczne i dodatkowo łatwe do zlokalizowania przez rozpoznanie npla ..nam jest potrzebny rodzaj wojsk wyszkolony jak wojska „specjalsów” do działań dynamicznych uzbrojony w skuteczne systemy niszczenia działające z ukrycia z zaskoczenia i potrafiące również na zapleczu wroga „osiągać cele”…nam jest potrzebny rodzaj wojsk który posiadałby systemy rakietowe potrafiące oddziaływać na npla na jego terytorium nam jest potrzebny potencjał który po wejściu nieprzyjaciela mógł go nękać w zasadzkach …nam jest potrzebna zgoda narodowa gdzie każdy obywatel cieszyłby się szacunkiem i opieką Państwa …inaczej nawiązując do historii ..w czasie zawirowań wojennych powstanie kolaboracja a patriotyzm będzie tylko pustosłowiem ograniczonym do” grup społecznych cieszących się estymą państwa i jego władz” a to za mało by państwo istniało

b
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 18:50

Nikt nam nie da technologii do rozwijania WR w oparciu o nasz przemysl, mowie oczywiscie o zasiegu 300km i wiecej. Jedyny mozliwy kierunek to Ukraina ale to trudny temat. Wojska desantowe musza sie tu jakos dostac ludzie i sprzet takze ten opancerzony nikt ich nie bedzie zrzucal z 10 000 m tylko max 1500 m wtedy zwyczajny Grom, Piorun zrobi swoje. Infrastructura energetyczna jest oczywiscie bardzo wrazliwa ale to dziala w 2 strony po to Jassm er. Konflikt bedzie prawdopodobnie nacechowany duza mobilnoscia agresora, ale mozliwy do zatrzymania w oparciu o teren zurbanizowany.

Krzyś
piątek, 30 grudnia 2016, 16:03

Nie jestem specjalista ale Pańskie uwagi mrożą swą logiką i trafnością wniosków. Mam nadzieję ze Pana status daje możliwość decyzyjnego oddziaływania.

dropik
piątek, 30 grudnia 2016, 11:21

wojsk desantowych tak się nie uzywa- zawsze muszą połaczyć sie z siłami lądowymi bo inaczej ulegnie. Rosja nie ma tyle środków dalekiego zasięgu żeby zniszczyć PL

=aaa=
czwartek, 29 grudnia 2016, 18:44

Napisane dużo ,chaotycznie i bez sensu,można by powiedzieć ,że tak sobie ktoś wyobraża wojnę ale tak nie jest. aby wygrać wojnę trzeba zniszczyć siły zbrojne przeciwnika, opanować jego terytorium i go okupować oraz zaprowadzić tam swoje porządki. Tego rakietami się nie zrobi, potrzebne są wojska lądowe i to w dużej ilości i dobrze uzbrojone. Rakietami z głowicami konwencjonalnymi można razić cele punktowe, dużych celów powierzchniowych tak się nie zniszczy. Najwyraźniej przeszacowane zostały możliwości wojsk powietrzno-desantowych,które mogą opanować na krótko jakieś obiekty do czasu nadejścia sił głównych. Spadochroniarzami wojen się nie wygrywa. Prowadzenie działań wojennych na dużą głębokość głębi operacyjnej powoduje wymieszanie stron i zapobiega użyciu broni masowego rażenia nic poza tym. Żaden chaos z tego nie wynika. Nie wolna oglądać tak dużo gwiezdnych wojen.

prawnik
środa, 28 grudnia 2016, 13:56

Autor zapomniał o jeszcze jednym, o rosyjskich dywizjach powietrzno -desantowych które jak wiemy ( nawet z DF 24 ) są modernizowane i które ćwiczą przerzut na duże odległości Autor .przyjął tradycyjne kierunki natarć lądowych Natomiast od lat 30 ZSRR a teraz WNP posiada rozbudowane siły powietrzno-desantowe.

wawiak
środa, 28 grudnia 2016, 16:13

wydaje mi się, że zamiast ( lub razem z ) desantem pojawiły by się u nas tak zwane zielone ludziki, "turyści", którzy mogli by uderzyć od wewnątrz...trzeba o też o tym pomyśleć gdyż pamiętam jak Rosja zaatakowała Ukrainę w Warszawie pojawiło się bardzo dużo ruskich, grupki ruskich chodziły po ulicach i było pełno ruskich samochodów na ruskich blachach...bardzo mnie to zdziwiło ponieważ wcześniej nie widziałem takiego najazdu rosyjskich turystów a mieszkam od urodzenia w Warszawie...po ok. miesiącu zniknęli ( wyjechali ) także to też trzeba wkalkulować

asdf
środa, 28 grudnia 2016, 15:25

I jak je przetransportujesz. Nagle nasze radary takiego bydlaka nie zauważą. Nie mówiąc już o braku sprzętowym w kwestii środków przerzutowych.

miro
czwartek, 29 grudnia 2016, 18:06

w każdym powiatowym mieście powinna być jednostka wojskowa, a najwięcej czołgów

Bozo
czwartek, 29 grudnia 2016, 11:22

Taki długi artykuł, a ja nie wiem jaki jest cel tej agresji Rosji. Z artykułu wynika , że Rosja zaatakuje bo lubi atakować i podbijać. Nie jest to do końca prawdą, bo niedawno mieli Tbilisi i się wycofali. Krym to inna bajka.

Jonek
czwartek, 29 grudnia 2016, 15:26

Doszukujesz się logiki w działaniach Rosji - błąd. Rosja nie wywodzi się z cywilizacji łacińskiej jak my. Rosja to spadkobiercy dawnych hord, opierający się na sakralnej filozofii podboju. Podbijają aby podbić - taka to mentalność. Kult siły, dominacji itd. Trochę odchodzę od tematyki wojskowej, ale w tym przypadku warto. Cytat z Dugina: "My, Rosjanie, i Niemcy rozumujemy w pojęciach ekspansji i nigdy nie będziemy rozumować inaczej. Nie jesteśmy zainteresowani po prostu zachowaniem własnego państwa czy narodu. Jesteśmy zainteresowani wchłonięciem przy pomocy wywieranego przez nas nacisku maksymalnej liczby dopełniających nas kategorii – rysuje Dugin podobieństwo między Rosją a Niemcami, aby wreszcie nie pozostawić nam żadnych złudzeń: Rosja w swoim geopolitycznym oraz sakralno‑geograficznym rozwoju nie jest zainteresowana istnieniem niepodległego państwa polskiego w żadnej formie. Nie jest też zainteresowana istnieniem Ukrainy. Nie dlatego, że nie lubimy Polaków czy Ukraińców, ale dlatego, że takie są prawa geografii sakralnej i geopolityki."

box
czwartek, 29 grudnia 2016, 13:23

Taki jak zwykle: napdac i podbijać słabszych. Skoro Rosja nic nie potrafi sama zrobić to jedynym wyjściem jest dla niej grabic innych a dwa żeby odwracać uwagę od problemów wewnętrznych i tworzyć sny o potędze: co z tego ze żyjecie w biedzie, nie macie co jeść i jesteście traktowani jak niewolnicy ale zobaczcie: wszyscy się nas boją"...

Radioaktywny
czwartek, 29 grudnia 2016, 12:45

Celna uwaga

stasio
czwartek, 29 grudnia 2016, 12:11

Gruzja, Czeczenia, Krym, Syria. Rosja jest tak samo pokojowa jak USA

september7
piątek, 30 grudnia 2016, 17:30

Biała Podlaska ok.35 km od Białorusi.Lotnisko stoi bezużyteczne.Tutaj potrzebna jest stała lokalizacja jednostek,bo inaczej wejdą jak w masło a Warszawa no cóż...........dopowiedzmy sobie sami.

WojtekMat
sobota, 31 grudnia 2016, 11:44

Nigdy nie umieszcza się jednostek pod samą granicą. 35 km jest w zasięgu artylerii. Zostały by wybite już w pierwszych godzinach konfliktu.

Robert
piątek, 30 grudnia 2016, 19:03

biłaruś to małe i ubogi państwo tam nawet jdnej dywyzji nema.

Antytek
środa, 28 grudnia 2016, 13:49

Nie szkoda atramenta albo klawiatury ?! Każdy myślący wojak to doskonale wie, a i tak nikt z tym nic nie robi i nie zrobi .....

Nabucco first
środa, 28 grudnia 2016, 13:42

Dlaczego nikt nie zajął się tym problemem wcześniej? W końcu minęło 25 lat.

kim1
środa, 28 grudnia 2016, 23:25

Ha, znakomite pytanie.

Henio
wtorek, 3 stycznia 2017, 11:53

To kiedy ta wojna?

Teodor
środa, 28 grudnia 2016, 13:32

Nikt nie stworzy dywizji pancernej w 5 minut. Co najwyżej można stworzyć grenadierów pancernych z mobilnymi wyrzutniami przeciwpancernymi o zasięgu kilku kilometrów. Oczywiście sami produkujemy artylerię (w sumie ta z UW też się nada) i to ona powinna niszczyć potencjalnego agresora ze wschodu. Jak najbardziej należy zakupić od Ukraińców licencję bądz komponenty rakiet balistycznych i na przyszłość rozwijać we własnym zakresie rakiety manewrujące, trudniejsze do zniszczenia przez przeciwnika. Artyleria rakietowa zasięg 40 km też powinna aktywnie w dużych ilościach zabezpieczać bezpośrednio tych grenadierów. I to tyle co możemy zrobić na teraz.

hj
środa, 28 grudnia 2016, 13:26

Gitara

Dario
środa, 28 grudnia 2016, 13:25

Skupiono się tu jedynie na 2 kierunkach uderzenia. Myślę że gdyby chciano zaatakować Polskę to należy też wziąć pod uwagę Flotę Bałtycką i uderzenie z kierunku Gdańsk-Gdynia-Elbląg (Zalew Wiślany).

s
piątek, 30 grudnia 2016, 10:00

Taki kierunek jest mniej groźny, bo desant morski nie będzie tak liczny, jak potencjalny atak drogą lądową

mw
środa, 28 grudnia 2016, 13:23

Nie ma wyjścia trzeba zbudować duży poligon na wschodzie Mazowsza.

gość
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 20:16

Białoruś trzeba zacząć traktować jak potencjalnego sojusznika! ten kraj i naród nie jest naszym wrogiem. myślcie lepiej jak Białorusi pomóc w gospodarce i poprawić relacje między nami, ale to już sprawa polityków.

Drzewica
czwartek, 12 stycznia 2017, 14:08

Taka opinia ma uzasadnienie historyczne, odzywają się w społeczeństwach sąsiadujących z Polską echa związków z byłą państwowością polską, polską kulturą, tożsamością przodków żyjących w Unii z Polską. Trzeba to wspierać!

ito
piątek, 30 grudnia 2016, 16:47

No tak- należy, wzorem towarzysza Stalina w 1941r, zgromadzić wojsko przy samej narażonej na uderzenie granicy tak, żeby poniosło na dzień dobry maksymalne możliwe straty i nie miało możliwości wykonania manewru kontrującego posunięcia przeciwnika. NIE będziemy w stanie przeciwstawić potencjalnemu przeciwnikowi sił dość dużych, żeby mogły mu stanąć na drodze- i zatrzymać. Takie zatrzymywanie zresztą dobre było w czasie Wojen Napoleońskich- bo już w czasie Wojny Secesyjnej okazało się nieskuteczne- i zbędne- a w czasie Wielkiej Wojny doprowadziło do klinczu- i walki na wyniszczenie. Nie mamy dość sił, by walczyć w ten sposób. Jeśli już chcemy sięgać do historii- najpierw Prusacy a potem Niemcy pokazali, że stosunkowo niewielkie siły, byle wsparte potężnym i z głową prowadzonym ogniem, szybkimi, przemyślanymi manewrami są w stanie powstrzymać potężnego przeciwnika i przełamać bardzo silne pozycje- więc może zamiast pchać się w dywizje zejść na poziom samodzielnych pułków, czy nawet batalionów, z solidne rozbudowanym wsparciem ogniowym, łączonych w miarę potrzeby w jednostki wyższego szczebla- i umieścić je tak, żeby nie były narażone na szybkie zniszczenie a same miały szansę na identyfikację kierunków uderzeń przeciwnika- i skuteczne kontry. Przy takim założeniu również OT znajduje swoje miejsce- jako środek ograniczeni ruchliwości przeciwnika.

=aaa=
piątek, 30 grudnia 2016, 19:10

Jakoś Rosjanie nasycili cały Obwód Kaliningradzki nowoczesnym uzbrojeniem , tuż pod samym nosem NATO i takich obaw nie mają.

No Doubt
piątek, 30 grudnia 2016, 18:48

Cały teren Warmii i Mazur jest kanalizowany przez jeziora, lasy i miejscowości (węzły komunikacyjne) i właśnie w takich miejscach staje się przeciwnikowi na drodze i zatrzymuje nawet małymi siłami ograniczając manewr. Przy dzisiejszych środkach ogniowych nawet jeden środek ogniowy (Spike) umieszczony kilka kilometrów dalej może spowodować zamknięcie drogi. Jedyny problem z dzisiejszą dyslokacją mają faktycznie nadgraniczne jednostki Braniewo i Bartoszyce - bo faktycznie muszą zrobić dwa kroki do tyłu, Morąg i Orzysz jest OK, natomiast zdecydowanie brakuje czegoś w rejonie Suwałki - Augustów - Ełk. Ściana wschodnia za to to porażka, kiedyś od biedy zabezpieczała to "stara" 1DZ - 1BPanc Wesoła (wtedy 2 x bcz), 9BZ Siedlce, 18 BZ Białystok - teraz została tylko rozciągnięta na południe (Siedlce, Chełm, Zamość) Wesoła z jednym bcz.

Spartan
piątek, 30 grudnia 2016, 02:32

Czy MON moze utworzyc piechote morska z 6 BD, 25 BKP i 7 BOW? Jednostki mógłby dalej stacjonowac gdzie stacjonuja a podzczas działań wojennych robic wspolne desanty z powietrza lub morza? Zakup helikopterow transportowych dla 7 BOW i 6 BD by zwiększyło aeromobilność tych jednostek. Myśle źe kaźdy się zgodzi źe priorytet muśi mieć nowoceszny ogólno-Polski system przeciwlotniczy i anty-rakietowy.

say69mat
piątek, 30 grudnia 2016, 08:38

Masz na myśli ... Korpus Ekspedycyjny??? Wystarczy do każdego związku taktycznego na poziomie dywizji dokooptować brygadę aeromobilną, plus jedna brygada w odwodzie. Może to być Brygada Piechoty Morskiej działająca na zasadzie jednostek aeromobiolnych.

olo
środa, 28 grudnia 2016, 13:07

Wszystko ładnie pięknie ale bez OPL oraz dalekiego rozpoznania ( SAT , Drony ) odtworzona Dywizja Zmechanizowana może być łatwym łupem dla wojsk areomobilnych przeciwnika , stąd należy zadbać o możliwość przeciwdziałania przerzutom wojsk drogom powietrzną poprzez broń skutecznie likwidującą desant jeszcze na etapie jego wczesnego pojawienia się na ekranach radarów...

racjus
środa, 28 grudnia 2016, 19:25

Odtwarzanie dywizji to ślepa i bardzo niebezpieczna uliczka prowadzi do zwiększenia etatów i uszczuplenia i tak skromnych funduszy na modernizacje. Przede wszystkim potrzebujemy wyposażyć już istniejące dywizje. Musimy zapewnić obronę OPL, artylerie nowoczesne BWP i środki papanc w istniejących dywizjach. Skoro obecne dywizje są wyposażone w T-72 i BWP-1 to strach pomyśleć co by się znalazło na wyposażeniu tej dodatkowej dywizji, chyba jedynie broń krótka. Doktor pisze, że chciałby widzieć tam Rosomaki, Kryle, Kraby (zapomniano jedynie o obronie OPL a akurat na tym kierunku jej zbudowanie jest wielce wskazane) tylko nie pisze skąd by wziął środki na ten sprzęt bo o przesunięciu z innych części wojsk nie może być mowy. Nie poparte żadną analizą "chciejstwo". Koncepcja zdradza także tkwienie mentalne co najmniej w okowach II wojny światowej. W przypadku potencjalnego konfliktu nie może być mowy o froncie a tym bardziej jego utrzymaniu. Natomiast 3 dobrze uzbrojone i dowodzone dywizje mogą zdziałać więcej niż 10 dywizji "bieda" armii.

s
czwartek, 29 grudnia 2016, 11:14

A to w Donbasie nie ma frontu, teraz, współcześnie gdy to czytasz? W Syrii nie ma frontu? W Iraku nie ma frontu?

Cynik
środa, 28 grudnia 2016, 22:04

Wolal bym odtworzenie dywizji niz OT, koszty pewnie byly by te same.

Mikołaj Rej
środa, 28 grudnia 2016, 12:50

IMHO ( nie jestem dr tylko mgr i to nie wojskowości ) powinniśmy pójść na kompromis między potrzebami i możliwościami, zwłaszcza finansowymi i zlikwidować 11.DKP i 12.DZ, a ich brygady i dowództwa relokować na wschód. D-two 11.DKP do Warszawy jako 1.DKP w składzie: 1.WBP w Wesołej: ( 2 baony cz PT-91 ), baon zmech, das i dplot w Mińsku Maz.; 34.BKP w Siedlcach; 3.BZ w Zamościu i Chełmie; 2.PR w Hrubieszowie. D-two 12. DZ do Białegostoku jako 18. Podlaska DZ: 17. BZ w Łomży; 18.PR w Białymstoku, 2.BZ w Osowcu, 10.BKP w Ostrowii Maz. 16.DZ: 9.BZ w Braniewie; 20.BZ w Bartoszycach, 15.BZ w Giżycku, 9.PR w Lidzbarku Warm.; 14.PPanc w Suwałkach. Nowe D-two Obrony Wybrzeża w Gdyni: 7.BOW w Słupsku i 12.BOW w Szczecinie ( obie po 3 baony zmot KTO ). 21. BSP w Rzeszowie ( 2 baony zmot KTO i baon piech gór - 4x4 ). 25.BKPow i 6.BPd. Koszary po 11.DKP i 2.BZ na centa szkolenia rezerw.

obserwator
środa, 28 grudnia 2016, 15:30

Rozwalić najlepszą dywizje, cały plan obronny NATO i obwód WP by wepchać najlepszy sprzęt pod lufy rosyjskiej artylerii rakietowej, a trzymanie garnizonów ze sprzętem ciężkim i to skadrowanym 6 km od granicy potencjalnego wroga to prosty przepis na zagładę tych garnizonów w 24 h.

Tap
środa, 28 grudnia 2016, 15:23

Nie bardzo rozumiem sens tych przetasowań, zresztą czysto papierowych, gdzieś zniknęło 240 LEO, oparcie głównych sił na PT 91 wybacz to nieporozumienie. Pomyśl dlaczego Amerykanie chcą do Żagania dlatego, że chcą czy dlatego że to dobry wybór dla jednostek pancernych na tym terenie. Zresztą ich stacjonowanie tam oznacza wsparcie kontrwywiadowcze, obronę OPL i prawdopodobnie składy amunicji ( tak też dla naszych LEO, nasze LEO 2 5 i 5PL to odpowiednik Leo 6 niemieckich, a te leją t90 pod każdym względem. Przecież te 300 km do warszawy Leo pokonuje w około 6 godzin, przy zalożeniu całkowitego zaskoczenia, a nawet w takim wypadku przecież opóźnienie mają wykonywać jednostki zmechanizowane i specjalne. Poza tym przesunięcie około 200-300 tyś wojska na granicę nawet dla FR to nie tak sobie, to musi po prostu przejechać przez Białoruś też 500 km, my pod Warszawą będziemy dużo wcześniej nawet w wypadku całkowitego zaskoczenia. Rozparcelowywanie Dywizji Pancernej to błąd, którego się już od II Wojny Światowej nie popełnia.

fort
środa, 28 grudnia 2016, 19:10

To może skoro mowa o odtwarzaniu dywizji kolo Warszawy to może połączyć obie koncepcje to jest właśnie przerzutu silniejszych jednostek na wschód oraz trzymania ich na dystans i utworzyć ta nowa dywizje w zupełnie innej lokalizacji tj nie na północny wschód od Warszawy ale na południe od miasta, tylko po prawej stronie Wisły, tak żeby z jednej strony nie trzeba było się już przeprawiać przez rzekę (co w przypadku zniszczenia mostów mogło by być utrudnione, a jednoczesnie być poza zasięgiem rosyjskich rakiet z obwodu kaleningradzkiego i Białorusi a z drugiej moc szybko się przemieścić na północ Warszawy i tam zatrzymać uderzenie ladowe zanim dojdzie do miasta... Oczywiście kluczową rolę odegrały by tu takze lekkie oddziały zmechanizowane rozmieszczone na północny wschód od Warszawy oraz dobrze wyposażone zarówno w piraty jak i spiki oddziały OT... Jednocześnie wydaje się niezbędne nabycie nowych czołgów do zastąpienia tych poradzieckich których wartość bojowa jest znikoma oraz utworzenia dwoch dodatkowych batalionów na wschód od Wisły (łącznie było by ich 13) aby to zrobić trzeba nabyć ok 600 uzywanych abramsow od USA + ich remont co pozwoliło by znacząco wzmocnić siłę wojsk pancernych, ograniczyć liczbę używanych czołgów do dwóch rodzai a także po przekazaniu twardych państwom bałtyckim a t72 Ukrainie zyskać dodatkowe czołgi w regionie które mogły by być wzmocnieniem naszych sił a które były by utrzymywane ze środków tych krajów, a jednocześnie zyskali byśmy możliwość działania poza granicami kraju, której teraz praktycznie nie mamy. Przedsięwzięcie to można by sfinansować z dodatkowej opłaty wysokości 20gr doliczanej do paliwa która w całości trafiała by na modernizację wojska zwiększając środki na ten cel o ok 6mld rocznie (czyli około 60%) jednocześnie oczywiście nie wliczając się do kwoty 2% PKB i nie wpływając na planowane podniesenie jej do 2,3% w przyszłości. Środki te przy minimalnych obciążeniach społecznych pozwoliły by do roku 2022 obok wspomnianych wyżej 600 czołgów nabyć dodatkowo 3 eskadry używanych samolotów f16 (6-8mld), eskadry f35 (ok 13mld), 3tys rakiet spike + 500 wyrzutni do nich (połowa do OT, połowa do wojsk operacyjnych) -ok 2mld oraz dodatkowe 2 dywizjony krabow i ( po zaprojektowaniu nowej kabiny) kryli oraz podwojenie raków żeby nie było proporcji 2 wozy bojowe na jeden wóz dowodzenia (łącznie jakieś 4mld)

dropik
czwartek, 29 grudnia 2016, 08:38

w kółko to samo: Kupcie te 600 abramsów! Sęk w tym, że wojskowi uznali że tanków jest wystarczająco dużo. Tzn wzieliby i pewnie kolejne 300 leo czy abramsów, ale za darmo lub pól darmo, bo wiedzą, że są inne pilniejsze potrzeby takie jak oplot i bwp.

M.
środa, 28 grudnia 2016, 12:46

Normalnie genialny artykuł. Pomija tylko pewną drobnostkę. Ile z jednostek na tzw. wschodniej flance będzie w zasięgu ognia z OK?

Bardyg
czwartek, 29 grudnia 2016, 03:49

Rosjanie zasięg zawsze udoskonalą i zachód Polski też będzie na celowniku, takie gadanie jak twoje jest nic nie warte. Zresztą Iskandery obejmują zasięgiem całą Polskę. Nie ma znaczenia czy to wschód czy zachód...

kolo
środa, 28 grudnia 2016, 19:01

Proponuje 3 dywizje najlepiej ukompletowane w 28% jak większość JW w Polsce.

olaf
środa, 28 grudnia 2016, 12:18

Ale po co (ewentualnie) Rosja miałby zajmować terytorium Polski? W kilka dni będą w stanie doprowadzić WP do stanu z 1920- czyli (prawie) brak możliwości bojowych wojska.

user1
środa, 28 grudnia 2016, 18:09

W obecnych czasach ruscy nie będą się bawić w jakiś konflikt konwencjonalny - jeden Iskander z małą głowicą jądrową zdetonowany powyżej atmosfery nad Polską i jest koniec . EMP załatwi nam sieci energetyczne , łączność , transport . Wybuchnie ogólnonarodowa panika , ludzie zamienią się w dzikie zwierzęta grasujące po sklepach za artykułami spożywczymi . Rozpocznie się anarchia na niespotykaną skalę . W krótkim czasie braknie wszystkiego i wtedy dopiero agresor puści swoje siły lądowe . Żadna pomoc nie nadejdzie ... Jak krucha jest infrastruktura kraju widać dopiero w zderzeniu z takim zjawiskiem jak EMP . Sojusznicy z NATO będą mieć wtedy zagwozdkę ( sąsiedzi też dostaną EMP na mniejszą skalę ) - wystawić się na podobny cios i pomóc nam w myśl zobowiązań sojuszniczych - czy też odpuścić i spisać nas na straty .

dropik
środa, 28 grudnia 2016, 12:17

Przerzucanie na stałe jednostek do Polski wschodniej to głupota. W dzisiejszych czasach nie jest wielkim problemem ich przerzucenie gdyby zaszła realna potrzeba bo ciężka dywizja może się zjawić w kilka dni w dowolnym miejscu w Polsce. Lżejsza jeszcze szybciej. Trzeba oczywiście usprawniać ten proces. Wojny nie wybuchają z dnia na dzień więc będziemy mieli czas żeby przerzucić jednostki wybrane dogodne miejsce. Przerzucenie na stałe jednostek to przede wszystkim koszt bo nie bardzo gdzie tam mogą stacjonować i ćwiczyć - brak dużych poligonów. Trzeba to wszystko zbudować, a poligony powinny być obszerne wiec koszt wykupu gruntów będzie duży. Stacjonowanie jednostek blisko granicy, to też ryzyko ich zniszczenia w razie wybuchu wojny i choć nie wybuchają one znienacka, to zawsze jest większe ryzyko, że nie wyprowadzimy wojska na czas i zostanie one zniszczone w koszarach przy pomocy tanich środków bojowych takich jak niekierowane pociski rakietowe różnych kalibrów (o zasięgu 80-100) czy stare toczki (100km). Dodatkowo trzeba pamiętać, że takie koszary to miejsce którym przechowywane całe zaplecze jednostek którego nie potrzeby i możliwości zabierać ze sobą więc jeśli nawet uda się nam ewakuować jednostkę na czas to to cenne zaplecze i tak ulegnie zniszczeniu lub zostanie zajęte przez wroga- nie ma co się łudzić nie będziemy stroną atakującą i w pierwszym momencie będziemy musieli oddać cześć terenu. W 1939 nasze wojska też stacjonowały blisko granicy i za nim zdarzyliśmy się zorientować gdzie idzie główne uderzenie wroga było już za późno na manewr.

bender
środa, 28 grudnia 2016, 18:17

Rozmieszczenie wojsk i obrona granicy w 1939 byly konsekwencja ukladow politycznych, a nie planow militarnych. Nasze rejony umocnione byly gdzie indziej, ale owczesny rzad postanowil wydac Niemcom duza bitwe graniczna liczac na szybkie zangazowanie sojusznikow. Sojusznicy wojne owszem wypowiedzieli, ale wiele wiecej sie wytedy nie wydarzylo... Z reszta Twojego postu sie zgadzam.

Polanski
środa, 28 grudnia 2016, 17:43

W 1941 Rosjanie też stacjonowali blisko granicy. I jak to się skończyło? Mieli przewagę we wszystkim. i jak się to skończyło? Mieli więcej żołnierza, więcej i lepszych czołgów, więcej dywizji powietrznodesantowych. I jak się to skończyło?

Savio
środa, 28 grudnia 2016, 16:01

Uwielbiam ekspertów od siedmiu boleści. Czasy linii obronnych na zasadzie fortyfikacji już minęły i nas nie stać. Co do obrony naturalną linią jest Wisła. Dlaczego wcześniej więcej jednostek było na wschodzie a nie na zachodzie bo mieliśmy atakować Niemcy + Danię i zgrupowanie wojsk blisko przeciwnika narażało by nas na duże straty, wschód to było zaplecze. Teraz powinno być na odwrót. Mniej jednostek na wschodzie więcej na zachodzie. W współczesnej obronie powinniśmy liczyć na mobilność a nie ciężkie zgrupowania. Rosjanie nas przewyższają a broń taktyczna nuklearna takie zgrupowania raz dwa unicestwi. Więc mobilność oraz obrona Wisła. Wschód jest stracony, tak samo jak byliśmy w PW i zakładano utratę zachodu. Legnica jest przykładem taktyki broni nuklearnej taktycznej (lotnisko podziemne betonowe). Więc Wasze co po niektórych mrzonki o potędze Wojsk Polskiego są doprawdy jakimiś fantasmagoriami.

zenek
środa, 28 grudnia 2016, 15:43

jedyny sensowny komentarz

świątynia Jana
czwartek, 29 grudnia 2016, 23:59

Nie można liczyć na siły NATO gdyż to byłyby siły teoretyczne, a nade wszystko spóźnione i wyjątkowo słabe. Niezbędnym jest posiadanie na kierunkach zagrożonych nie jednej a dwóch , trzech dywizji z pełnym wsparciem artylerii, lotnictwa. Lecz znając realia nie spodziewam się rozstropnych decyzji nie wcześniej jak za 50 lat. .

amator
środa, 28 grudnia 2016, 18:16

Też mi nowość. Przecież każdy tutaj wie że liczebność armii na poziomie 100 tys. (choćby supernowoczesnej) jest niewystarczająca w warunkach Polski. Pocieszające że wie to też minister Antoni, który stwierdził, że docelowo musi ona liczyć co najmniej 150-160 tys. żołnierzy (nie licząc wojsk OT). Znajdzie się i miejsce na dodatkowe dywizje pod Warszawą (wszystkiego na zachodzie się nie upcha) . A że nie od razu Kraków zbudowano i nie da się w 1 rok nadrobić 26 lat degrengolady. No cóż, nie jesteśmy szejkami śpiącymi na ropie. Choć też żałuję. Po co pisać poematy w których każdy wie o co chodzi i się z tym musi zgodzić. To rozprawa o czymś co każdy wie. Bezsensu. Dywizja musi być i będzie, każdy to wie. A że nie wiadomo kiedy? No jak mówiłem szejkami nie jesteśmy a chyba nie w łuki i proce chcemy uzbrajać żołnierzy.

zdziowiony
środa, 28 grudnia 2016, 22:32

Niestety te 150 tys jest z OT.

nana
środa, 28 grudnia 2016, 18:15

potrzebne jeszcze z 250 leopardów i z 48 krabów - do tej dywizji na kierunku wschodnim wraz z innym ciężkim sprzętem -bwp, rosomaki itp. jednostki na zachodzie powinny zostać - w razie co odsiecz musi przyjść z ciężkim uderzeniem !!!

Ponda Baba
środa, 28 grudnia 2016, 18:10

Zapomniano o kierunku z morza i Ukrainy.

Spartan
czwartek, 29 grudnia 2016, 01:43

MON może przeniesć 10 i 34 brygade na wschod i razem z 21 BSP mogą utworzyć nowa dywizje pancerna na granicy z Ukrainą.

GUCIO
czwartek, 29 grudnia 2016, 15:27

OK artykuł pełen "prawd oczywistych" i co z tego "destrukcja armii" powstała zgodnie z zapotrzebowaniem " naszych polskich elit politycznych " ..ta specyficzna forma samo destrukcji narodu jest pielęgnowana od czasu powstania państwowości polskiej ..i to jest głównym aspektem martyrologi narodu na przestrzeni dziejów .Mamy sąsiadów którzy "genetycznie mają awersję do Polski" ..tylko jest małe ale oni są skuteczni my nie ..czemu macie na to odpowiedź z "własnego podwórka"

tom77s
środa, 28 grudnia 2016, 18:04

Nie ma uzbrojenia dla 3 dywizji,a tu marzenia o czwartej. Według mnie powinny być 2 ciężkie dywizje zmechanizowane po około 300 czołgów. Jedna uzbrojona w sprzęt poradziecki na wschodzie i druga w nowoczesny na zachodzie Polski. Ta na wschodzie by opóźniała i kanalizowała natarcie, a ta z zachodu by albo stanowiła 2 linię obrony na Wiśle, albo kontratakowała. Ciężkie jednostki powinny stacjonować co najmniej 50 km od granicy, aby nie zostać porażonym artylerią albo rozbite zaskakującym uderzeniem. Bliżej granicy to jednostki OT albo inne lekkie jednostki z ppk.

nikt ważny
czwartek, 29 grudnia 2016, 08:49

Przy współczesnych środkach ofensywnych i taktycznych, Polska nie ma zupełnie głębi strategicznej więc cała argumentacja o dodatkowych jednostkach naziemnych jest bez sensu chyba że mówimy o rozproszonej po terenie całego kraju dywizji o-plot/o-prak ew. o dywizji złożonej z kilku dywizjonów lotnictwa.

dididjddjd
czwartek, 29 grudnia 2016, 15:08

brakuje bo przez 26 lat cieli jednostki wojskowe jak grzyby na poligonie

pk79
czwartek, 29 grudnia 2016, 08:41

Broń atomowa w posiadaniu i karabin w każdym domu-tylko to może trochę osłabić zapędy agresora na Polskę. Żadna tam 30 tys armia (bo tyle tylko mamy zdolnych nie biurkowych) ani OT (śmiech na sali) nam nie pomoże... Obudżcie sie rodacy ...

Słabo
czwartek, 29 grudnia 2016, 14:12

Karabin w każdym domu to nic innego jak Obrona Terytorialna. Ja się z tym zgadzam aby nie było, ale przeczysz sam sobie. Do tego obrażasz ludzi, którzy w razie potrzeby będą chronić Twój zadek - więc śmiać się to powinni oni z Ciebie. Choć czytając to wątpię aby było im do śmiechu.

box
czwartek, 29 grudnia 2016, 12:32

Żadnego powszechnego dostępu do broni. Jeszcze tego by brakowało żeby każdy kto chce biegał sobie z bronią po mieście. Wychodząc z domu nie miało by się pewności czy się wróci bo ktoś będzie miał zły humor, zdenerwuje się stojąc w korku czy będzie miał depresję i postanowi sobie postrzelac... USA jest najlepszym dowodem na to jak to się kończy i to mimo wielowiekowej tradycji posiadania broni przez obywateli. A mówienie o większych szansach w konfrontacji z bandyta to bajki dla naiwnych. To właśnie powszechny dostęp do broni zmniejsza szanse ofiary, bo nawet najdrobniejszy opryszek będzie miał pistolet, a przestępca zawsze będzie lepiej wyszkolony, bezwzględny i przygotowany do jej użycia juz nie mówiąc o tysiącach sytuacji gdzie zamiast kija czy noża ktoś użyje broni. Nasycenie bronią społeczeństwa można zwiększać ale przy pomocy związków myśliwskich czy właśnie wysmiewanego przez Ciebie OT które wbrew internetowym przesmiewcom jest bardzo dobrym, żeby nie powiedzieć koniecznym w polskich warunkach rozwiązaniem...

Olender
środa, 28 grudnia 2016, 17:53

Hmm... Więcej lekkich jednostek na pasie wschodnim a ciężkie na linii wisły... Nie ma co się oszukiwać, lekkie uzbrojone w broń ppanc, miny i krótką pplot muszą rozpoznać kierunki uderzenia a ciężkie dywizje ustawić na wschodnim brzegu Wisły... A przede wszystkim pomagajmy Ukrainie... bo w niej jest ostoja naszego pokoju. Dopóki Rosjanie są tam zajęci, dopóty na nas nie ruszą...

say69mat
czwartek, 29 grudnia 2016, 08:26

@def24.pl: Dla Putina ważne było w ich przede wszystkim przećwiczenie możliwości operacyjnego przerzutu pododdziałów i związków taktycznych na duże odległości, by w krótkim czasie utworzyć ugrupowania bojowe na strategicznych kierunkach. Co więcej doświadczenia z tego rodzaju operacji mają być uwzględniane w przyszłych planach szkolenia bojowego oraz w kolejnych ćwiczeniach tego rodzaju. / ... za: http://www.defence24.pl/515820,putin-stawia-zadania-rosyjskiej-armii-przerzut-sil-na-duze-odleglosci-priorytetem/ say69mat: Czy kolejna dywizja, z jej infrastrukturą może być adekwatną odpowiedzią na rosyjską strategię i potencjalne zagrożenie??? Czy też odpowiedzią na rosyjską strategię powinna być inwestycja w mobilność naszych sił zbrojnych. Czy zatem potrzebujemy kolejnej dywizji gdzie koła i gąski determinują i ograniczają efektywną mobilność sił zbrojnych??? Czy też potrzebujemy uporządkowania, a w efekcie rozbudowania potencjału jednostek aeromobilnych w strategii obronnej??? Ponad wszystko, pozwalających elastycznie i efektywnie reagować na powstające zagrożenia w aspekcie taktycznym i strategicznym.

lo
piątek, 30 grudnia 2016, 09:44

Putin to powiedział, ale trzeba to interpretować w stosunku do Polski inaczej: Panowie wbrew temu co wpieramy opinii publicznej na zachodzie nie mamy jeszcze zawodowej i profesjonalnej armii nawet na poziomie 40% stanów. W razie zagrożenia musimy mieć zdolność otworzyć front 10-20tys w takiej Syrii czy sciagnąć z całego kraju 100tys na granicę z Białorusią. Oni sobie takie przerzuty robić nie nad Polską co tylko i wyłącznie nad Rosją bo się okazuje, że jednostki trzeba ściągać z całego kraju a kraj duży.

pk79
środa, 28 grudnia 2016, 17:48

"27 lat temu obrona cywilna opierała się na strukturach paramilitarnych" ...i tak powinno być nadal-inaczej to nie ma sensu. Ułatwienie dostępu do broni polakom na pewno powstrzymało by w jakimś stopniu; szabrowników,agresorów itd, każdy by też dbał o swój "zapas" czy swój "bunkierek" jak zwał tak zwał inaczej przyjdzie silniejszy i zabierze ci wszystko co masz (zapasy żywności lekarstw czy dom) i skrzywdzi twoją rodzinę ,bliskich.dzieci i ciebie. Polacy proszę was obudżcie się dopóki nie będzie za póżno i starajcie się wywrzeć na obecnym rządzie choć jakiekolwiek ułatwienia dostępu do broni i zmiany w kodeksie karnym (mój dom -moja twierdza-mogę go bronić wszelkimi sposobami) pozdrawiam

T
czwartek, 29 grudnia 2016, 15:31

Podatków nie będę płacił - bo nie, ale broń chętnie kupię. Kiepski pomysł, bo naraża twoją rodzinę, bliskich, dzieci i ciebie na przypadkowy postrzał lub wykorzystanie do działań przestępczych. Szkolenie Obrony Cywilnej powinno być priorytetem, bo spotkamy się z zagrożeniami ABC. Wiesz jak używać Geigera?

Extern
środa, 28 grudnia 2016, 22:52

No właśnie, ktoś coś wie co się aktualnie dzieje z projektem nowej ustawy o dostępie do broni palnej jaką do sejmu niedawno złożyli posłowie z klubu Kukiz 15? Jest procedowana, czy trafiła do zamrażarki?

Michnik
sobota, 31 grudnia 2016, 15:34

Takie gadanie... To nie IWŚ żeby wszystko rzucać (szczególnie to co mamy najlepsze, zwłaszcza, że nie mamy go za wiele) na pierwszą linię frontu. Ja bym sformował taką nową dywizję, ale wyposażoną w T-55. Jaka by tam nie była to w razie konfliktu tak czy inaczej byłaby skazana na unicestwienie w pierwszych godzinach, dniach wojny. Ruscy po niej przejechaliby swoim walcem. W takiej sytuacji trzon sił powinno się mieć pod Warszawą i może na Pomorzu. Mazury to trudny teren, słabiej zaludniony więc byłby czas na kontratak, a i straty byłyby mniejsze. Jankesom to się nie dziwię, że stacjonują na zachodzie. Ta brygada przecież ma być bazą do zasilania i rotacji batalionowych brygad w państwach bałtyckich.

Orm Bywały
wtorek, 14 lutego 2017, 19:42

Będziesz służył w takiej dywizji ?

ryszard56
niedziela, 1 stycznia 2017, 01:21

dwie dodatkowe dywizje ,reaktywacja 1WDZ,OCZYWIŚCIE bardzo dobrze wyposażone i wyszkolone

tym razem zaciekawiony
czwartek, 29 grudnia 2016, 22:45

Mapa załączona do przedmiotowego artykułu jest wielce sugestywna i zapewne o to chodzi... Obwód Kaliningradu, a szczególnie Białoruś jawią się na niej jako agresorzy, a Polska jako ich ofiara... Zapewne ma to w jakiś sposób służyć poprawie sąsiedzkich relacji Warszawy z Moskwą i Mińskiem... Wątpię jednak, żeby tak się stało w sytuacji coraz bardziej widocznej prowojennej propagandy...

Wawiak
piątek, 30 grudnia 2016, 03:50

Obiektywnie patrząc, najazdy ze strony Szwecji, Niemiec, Czech, Słowacji i Ukrainy raczej nam nie grożą...

Były
sobota, 31 grudnia 2016, 15:22

Zgoda ale tylko częściowa. Z analizy zagrożeń ze Wschodu oraz pojemności tych kierunków operacyjnych jasno wynika, że Polsce są potrzebne minimum 3 korpusy (obecnie możemy sformować jeden...) inaczej przegramy bitwy nadgraniczne. Odrębna sprawa to personalna odpowiedzialność za systematyczne osłabianie kierunku wschodniego.

KRIS
środa, 28 grudnia 2016, 17:13

Dywizje wbrew pozorom można łatwo odtworzyć ponieważ niedawno została ... zlikwidowana. Jedna brygada podhalanczykow jest gotowa, druga, warszawska jest skadrowana ale są już plany jej rozwinięcia. Najtrudniej byłoby stworzyć trzecią brygada na podstawie PP z Suwalk, ale tutaj mamy do stworzenia już tylko 2 bataliony od podstaw dla całej dywizji. Oczywiście nie należy zapominać o pulkach artylerii i plot oraz pozostałych komponentach - w tym przypadku jest najgorzej ze wzgledu na calkowity brak sprzetu na dzis i w perspektywie nawet dekady. Niestety wszystko rozbija się o pustą kasę w MON oraz brak możliwości szybkiego pozyskania sprzętu dla takiej dywizji, gdyz nawet topowe dywizje jak np. 11 mają ogromne braki sprzętowe i kadrowe a przecież jest tam pozyskiwany sprzęt i pompowana kasa od ponad 10 lat. Dlatego właśnie nigdy nie będzie nowej dywizji, w efekcie czego mamy jakiś dziwny obraz doklejonego pułku przeciwpancernego z Suwałk do mazurskiego pułku artylerii, skadrowana brygade warszawska z rozbitymi po całej wschodniej flance batalionach i w 90% rozwinietych podhalanczykow przeznaczonych jednak niewiadomo do czego i do wspoldzialania z kim. Tak sie wlasnie konczy prowizorka i brak spojnosci w mysleniu kolejnych ministerstw, ale również zwykły brak pieniędzy na prawdziwa armie.

gunner
środa, 28 grudnia 2016, 20:42

W Suwałkach nie ma pułku przeciwpancernego od sześciu lat! Zastanów się pierwej zanim popełnisz kolejne faux pas.

Luke
środa, 28 grudnia 2016, 17:06

Ale to jest Polska i Polska historia, zawsze mamy malo wszystkiego. Polska nie tylko potrzebuje dodatkowej dywizji ale is dodatkowe samoloty, okrenty, czolgi, rakiety!

maqq
środa, 28 grudnia 2016, 17:03

Bez skutecznej obrony przeciwrakietowej możemy sobie produkować dywizję za dywizją. Po paru dniach ostrzału nasze wojsko będzie miało broń ręczną i to, co się zmieści do plecaka.

Swarożyc
czwartek, 29 grudnia 2016, 01:30

A czy nie można by zacząć od nowoczesnej brygady, i po tem ja stopniowo rozrastać ? Do stopniadywizji. Przecież nie odrazu coś z niczego powstaje. Wprawdzie powoli ale systematycznie. Min, Macierewicz wie ze musi być dywizja ale i pieniadza na nią muszą być. Unowocześnić T-72 i BWP-1, a jak będzie nowy zprzet to wtedy sprzedać, i wziąść jakieś za to pieniądze. Przemysł miałby prace, były by z tego podatki i miejsca pracy.

Gość
środa, 28 grudnia 2016, 16:50

Wydaje mi się że wobec nowej sytuacji jaka się wytworzyła, bardzo by się przydała jednostka zmechanizowana w Czerwonym Borze. Uważam że jej odtworzenie też byłoby stosunkowo łatwiejsze , niż gdzie indziej. Położenie Czerwonego Boru daje w momencie zagrożenie dużą możliwość manewru wojsku tam stacjonującemu.

Sun Tzu
czwartek, 29 grudnia 2016, 15:27

Bardzo dobre miejsce do okrążenia. Gratuluję pomysłu.

CTR
środa, 28 grudnia 2016, 16:17

W 1940 francuzi byli przygotowani na atak niemców z "tradycyjnego kierunku", tymczasem niemcy uderzyli od strony Belgii i Holandii. Czy nie powinniśmy być gotowi - w przypadku dużego konfliktu - na uderzenie Rosji także od strony Ukrainy - po jej szybkim spacyfikowaniu przez ruskich?

Are
czwartek, 29 grudnia 2016, 00:04

?? Czego to uczą w tych szkołach? Niemcy owszem, uderzyli (głównie siłami piechoty) przez Belgię i Holandię, ale plan obrony aliantów taki scenariusz przewidywał i alianci właśnie ten kierunek obstawili swymi najlepszymi siłami. Niemcy wygrali dzięki zaatakowaniu siłami szybkimi (dywizje pancerne i zmechanizowane) przez Ardeny, tereny uznawane za niedostępne dla czołgów, na południe od tych głównych sił. Tym posunięciem odcięli główne siły aliantów od zaopatrzenia i zdezorganizowali ich tyły, w ten sposób tworząc gigantyczny kocioł. Wniosek z tamtych wydarzeń dla tematu tego wątku może być jeden: czym więcej sił na ścianę wschodnią, tym łatwiej będzie rosyjskim wojskom je wyłączyć z walki we wczesnej fazie konfliktu. A jeśli nawet gdyby udało im się zachować zdolność do dalszej walki, to ich zdolności manewrowe będą bardzo ograniczone.

airsoftman
środa, 28 grudnia 2016, 19:35

Pudło! Podczas I WŚ Niemcy, zgodnie z planem Schieffena uderzyli przez Belgię, a potem była powtórka. A Francja nie przygotowała się na atak z "tradycyjnego kierunku". Ale oczywiście zgadzam się, że w szufladach powinny być plany obronne w różnych wariantach.

realista
czwartek, 29 grudnia 2016, 21:40

Polska nie potrzebuje kolejnej pustej dywizji, tylko 10 tys.,więcej prawdziwych żołnierzy.

DSA
środa, 28 grudnia 2016, 16:11

W przypadku przerzucania wojsk może dojść do sytuacji w której zmuszeni będziemy do forsowania Wisły bo przeciwnik zniszczy mosty albo zostawi tylko te które będą korzystne z jego perspektywy. Jeżeli myślimy realnie o utrzymaniu jakichkolwiek terenów na wschód od Wisły to konieczne jest posiadanie jednostek po jej prawej stronie. Powinny stacjonować na południe od Warszawy (Dęblin, Puławy itp.). Na północy sytuacja jest odwrotna - trzeba odsunąć je od granicy (np po co Kraby w Węgorzewie?)

as
piątek, 30 grudnia 2016, 13:13

Nie będzie 4 dywizji, co więcej pewnie nie będzie też 3, wydaje się, że Antonio postanowił przejść na system brygadowy (jak OT). Uważam, że przy dodatkowym wzmocnieniu (4 bataliony bojowe + 2 dywizjony artylerii + brozp) miałoby to więcej sensu niż utrzymywanie "sztucznych" dywizji. Czasy obrony klasycznej się skończyły, mimo, że na ćwiczeniach nadal wykorzystuje się wzorce doktrynalne rodem z 2ww (ala brygada broni się na 15km) to wszyscy zdają sobie sprawę, że faktyczne działania będą wyglądać zupełnie inaczej (wystarczy spojrzeć na mapę Polski). Zgadzam się z podejściem amerykanów, przyszłość należy do batalionowych i brygadowych grup bojowych, bez znaczenia czy będzie dowodzić nimi dywizja czy korpus.

WWW
piątek, 30 grudnia 2016, 17:49

I dlatego my posiadaliśmy dywizję pancerną do wczoraj, tak jak Niemcy i FR także tworzy dywizje przy granicy z Białorusią tak oczywiście tal dywizje to przestarzały twór.

Husar
piątek, 30 grudnia 2016, 17:25

Silna brygada zmechanizowana powinna mieć 3x bataliony na gąsienicach i 1x batalion na Rosomakach, 1x kompanie rozpoznania , 1x dywizjon artylerii, 1x dywizjon plot. Brygada pancerna to 2x bataliony czołgów, 1x batalion BWP, 1x kompanie rozpoznania, 1x dywizjon artylerii, 1x dywizjon plot. Oczywiście mogłyby jeszcze funkcjonować brygady lekkie pow-des. oraz batalionowe grupy bojowe np. na Rosomakach. Pozostaje jeszcze kwestia wsparcia śmigłowców. Może na poziomie brygady po 8x Głuszców? To jednak temat trudnieszy.

Chrumcio
piątek, 30 grudnia 2016, 14:59

Powiem więcej, już w czasie IIwś poręczniejsze niż dywizje okazywały się grupy bojowe w sile odpowiadającej wzmocnionej brygadzie, szczególnie upodobali je sobie Niemcy (Kampfgruppe - grupy bojowe) i Amerykanie (Task Force - siły zadaniowe).

Jona
czwartek, 29 grudnia 2016, 00:41

My się nie mamy bronić. Powstania mamy za sobą. Ich skutki znamy. Obrona pl. Saskiego. My mamy mieć potencjał odstraszania. Pociski manewrujące 5k km zasięgu i balistyczne. OT i OPL. Królewiec jak puści 1 rakietkę to salwa saturacyjna i dziura w ziemi. Mamy reaktor w Świerku. Brudne głowice manewrujące i balistyka kilka tysięcy szt. 0 skrupułów. Ustawione na wszystkie cele militarne i duże miasta. Muszą wiedzieć że ze schronów już nigdy nie wyjdą. A faceci szkoleni 1 w roku w OT przez tydzień.

zły
czwartek, 29 grudnia 2016, 11:21

i dokładnie tak samo myślę. Po co ładować sie od razu w drogi i na razie niedostępny atom. Brudny cezik i na początek wystarczy. Poczytajcie o skażenieu w Goiânii w Brazylii. A to było tylko małe źródło medyczne... I popieram przedmówcę - zero skrupułów, do tego pola miniowe, rozlewiska i bagna wzdłuż granicy. Wiatry u nas w większosći zachodnie więc i zbiorniki z gazami nie gęsto rozstawione nie zawadzą. A zamiast łodzi podwodnych rozmieścić w głębszych jeziorach Mazur podwodne wyrzutnie rakiet, da się z łodzi to tym bardziej da sie z dna jeziora. Blisko granicy, jak chcą niech atakują nawet atomem tuż przy swoim płocie...

xx
środa, 28 grudnia 2016, 16:07

Jaki cel miałaby osiągnąć Rosja poprzez atak frontalny? Skutkiem byłby otwarty konflikt z NATO. Chyba jeszcze mają trochę rozumu. Taki atak nie jest w ich stylu. Najważniejszy jest cel polityczny, podporządkować sobie politycznie dane państwo, a nie eksterminacja. Zakładam, że na dzisiaj jest celem destabilizacja państwa poprzez rozniecanie konfliktów wewnątrz kraju. Jeżeli dojdzie do poważnego puczu z udziałem zbuntowanych sił zbrojnych Rosja może wesprzeć takie działania i też niekoniecznie przez zwykłe wojsko, ale za pomocą dywersantów i zielonych ludzików, którzy pod fałszywą flaga będą być może reprezentować zbuntowane jednostki. Być może w wyniku dalszych działań Rosja przejmie kontrolę nad północno-wschodnią częścią kraju by połączyć obwód Kaliningradzki z Białorusią, ale do tego potrzeba zdestabilizować i osłabić państwa nadbałtyckie, albo przejąć w nich władze polityczną, która będzie przychylna Rosji. Bez tego Rosja będzie musiała otworzyć kilka frontów (Ukraina, Syria, kraje bałtyckie i Polska) a to chyba za dużo nawet jak na Rosję.

Obywatel RP
środa, 28 grudnia 2016, 20:53

XX zastanów się! Gdybyś miał w perspektywie konfrontację z Państwami NATO lub przynajmniej bardzo byś się jej bał, to wolałbyś mierzyć się z całym Sojuszem, czy tylko z jego częścią, działającą w sposób rozdrobniony i nieskoordynowany? Ja wolałbym tą drugą opcję. A rozwiązanie jest bardzo proste. Wystarczy tylko zamknąć cieśniny duńskie, uniemożliwiając wrogowi swobodne działanie na Bałtyku i zaatakować kraje nadbałtyckie i Polskę. W międzyczasie Twój ambasador w Berlinie uświadamia Kanclerz/Kanclerzowi w jakim stanie jest Bundeswera i obiecuje mu przyjazną neutralność jeśli tylko nie będzie się mieszał. A za "nie będzie się mieszał" uznaje stan, w którym Niemcy nie pozwolą na przejazd obcych wojsk zmierzających na odsiecz zaatakowanej Polsce. Nie ważne, czy się uda czy też nie. W końcu liczą się minuty, godziny może dni, a decyzję tej rangi politycy byliby wstanie wypracować może w przeciągu tygodni, a może miesięcy. W tym czasie, dokonujesz najmocniejszego konwencjonalnego uderzenia jakie jesteś w stanie wyprowadzić. W końcu nie chodzi tu o Polskę, a o przykład, który trafi do wyobraźni innych. Dlatego rzucasz tyle rakiet ile tylko posiadasz i niszczysz co się da. A potem wysyłasz w świat dwa komunikaty. Po pierwsze, że nie warto "ginąć za Gdańsk", bo to jest tylko odbudowa swojej strefy wpływów. Wyciągasz rękę tylko po to co Twoje. A z drugiej strony mówisz, że nie wierzysz w NATO i jeśli jakiś kraj natowski Cię nie zaatakuje, to Ty nie będziesz atakował go. I w ten sposób z przeciwnego bloku odpadają: Bułgaria, Rumunia, Czechy i Słowacja i jeszcze kilka krajów południa Europy. Za to Francja i Niemcy wysyłają do Polski wojskowych lekarzy. Bo umowa o kolektywnej obronie nie mówi nic o wykorzystaniu całej armii jaką masz do dyspozycji w obronie innych. Ona mówi o tym, że odpowiadasz na wspólne zagrożenia wedle swych zasobów i oceny sytuacji. A skoro uznasz, że najważniejsza jest dla Polski pomoc humanitarna udzielana przez wojskowych lekarzy, to przecież spełnisz wymogi. Wysyłasz do Polski wojskowych i działasz wedle własnej oceny sytuacji. I co? I dzięki krótkiej jatce nie ma NATO. Niemożliwe? Niemożliwe drogi xx, to było po 17 września i zbrodni katyńskiej, przystąpienie ZSRR do Aliantów.

olo
sobota, 31 grudnia 2016, 22:53

Całe Mazury powinny być naszpikowane zasadzkami lekkich mobilnych oddziałów wyposażonych w SPIKE,PIORUN-GROM i inne lekkie uzbrojenie. Tam ciężko będzie wjechać jednostką pancernym bo szybko można zatrzymać przy pomocy wysadzenia mostów czy w wąskich gardłach zaatakować z lasu. czy bagna. Najlepsze jednostki powinny być za linią Wisły.My nie mamy wygrać tylko spowolnić aby NATO miało czas na zgrupowanie głównych sił w Niemczech a potem po tym jak lotnictwo F-22 zrobią swoje kontratakować. Warszawa powinna być gotowa na ewakuację głównych urzędów do Krakowa,Katowic,Wrocławia.

Radioaktywny
czwartek, 29 grudnia 2016, 13:16

Zazwyczaj nie komentuję tekstów odnoszących się do dziejów oręża, szczególnie jeśli chodzi o porównywanie wojen XIX-XX w z czasami współczesnymi, bo paralele dostrzegam tylko w kwestiach geograficznych. Zresztą jak uczy historia obrona granic za wszelką cenę kończy się niechybną porażką, albo stratami na tyle dużymi, że zwycięstwo gorzko smakuję. Budowanie infrastruktury na wschodnie i lokowanie nowej dywizji (!) to jakiś pomysł wyciągnięty z lamusa. W interesie społecznym, ale chyba też wojskowym, jest obrona w pierwszej kolejności infrastruktury niezbędnej do egzystencji ludności, do których jezior mazurskich nie zaliczam. Jedynym wyjątkiem jest w tym przypadku Augustów, który należałoby traktować jak redutę. Każdy kto podróżuję w kierunku krajów nadbałtyckich wie dlaczego.

b
piątek, 30 grudnia 2016, 13:32

Pozyskania przy niekomentowaniu, zwlaszcza XIX,XX

=aaa=
czwartek, 29 grudnia 2016, 16:38

Radioaktywny ,lepiej byłoby żebyś jednak nie komentował problemów dotyczących oręża

GPAS
środa, 28 grudnia 2016, 16:05

Ktoś mi wyjaśni czy w końcu mon powinien wprowadzić wilka czy nie ?

rezerwa89
czwartek, 29 grudnia 2016, 13:13

mniej o 60 tys. wszelkich urzędników a za to więcej o 25 tys. etatów w siłach regularnych (zupełnie niezależnie od powstającej OT)

pragmatyk
środa, 28 grudnia 2016, 16:00

bardziej widział bym przesunięcie już istniejących sił, no i zakup śmigłowców bojowych które mogą się bardzo szybko przemieścić w dowolne miejsce w Polsce.

Spartan
czwartek, 29 grudnia 2016, 02:58

Zgadza sie! I m777 haubice kal 155mm dla wojsk OT! 1 dywizjon dla kazdej brygady OT. 18 lub 24 sztuk w kazdym dywizjonie.

praktyk
środa, 28 grudnia 2016, 15:59

Mikołaj Rej piszesz czytając twój tekst widać gołym okiem, że nie masz pojęcia o wojskowości. W działaniach operacyjnych nie ma kompromisów i powie Ci to każdy kto skończył choćby kurs oficerski - wydział logistyki. Zaopatrywanie armii jest skuteczne kiedy zaspakajane są jej potrzeby w krótkim czasie. Zatem, państwo które decyduje się na agresję ZAWSZE ulokuje swoje jednostki przy granicy (w raz z magazynami - zapasami), państwo które stawia na obronę ( Polska ma to w doktrynie )ulokuje swoje jednostki daleko od granicy (magazyny również) by nie zostały zniszczone w pierwszej kolejności. Wniosek - przeniesienie doborowych (załóżmy że takimi są) jednostek 11 LDKPan i 12 SDZ pod granice Rosyjską i Białoruską to nic innego jak prowokacja, indolencja i głupota. Należy zgodzić się z autorem, że należy odtworzyć 1 DZ i wyposażyć Ją w lekkie środki bojowe z dużą możliwością niszczenia broni pancernej (teren jest idealny (podmokły, z dużą ilością przeszkód wodnych - jeziora, strumienie,bagna) do obrony lub działań opóźniających). Wnioski: nie tworzenie OT a szybkie wyposażenie w nowoczesne środki rozpoznawcze, przeciwpancerne jest prawidłowym kierunkiem. Jednak jeżeli "kibole", grupy rekonstrukcyjne chcą prawdziwego wojska to należy odwiesić służbę zasadniczą i organizować dla nich szkolenie podstawowe w wymiarze 3 miesięcy i następnie przeszkalać jako rezerwę raz w roku na okres 14 dni. Życzę dobrych snów o potędze militarnej wszystkim patriotą-marzycielom.

Mikołaj Rej
czwartek, 29 grudnia 2016, 15:28

Do "praktyk" twoje wnioski nie wiele się mają do logiki i po za potrójnymi inwektywami niczego oprócz twoich przechwałek nie wniosły do merytorycznej dyskusji. Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, bo nie odnosiłem się do konieczności zaopatrywania wojsk w krótkim czasie, mówiąc o kompromisie między naszymi potrzebami i możliwościami. Dyskusja dotyczy strategii a nie taktyki. Nasze potrzeby to zabezpieczyć 3 główne kierunki zagrożone rosyjską inwazją, o czym pisał w swej opinii doktor. Nie stać nas ( by nie zniweczyć PMT ) na wystawienie nowych WJ, a mamy je na zachodzie kraju. Jaki rysuje się jedyny logiczny wniosek? Relokować je na wschód. Nie mówię nad samą granicę jak to jest w mazurskich garnizonach ( wielki błąd! ) ale min 100km od granicy jak 34.BKP do Siedlec, a już na pewno ponad 200 km do Wesołej. Zresztą odpuścił bym i Siedlce na w razie czego, ale lamentowanie za pozostawieniem 11.DKP w Lubuskim uważam za nieracjonalne. Przy tak skromnych siłach i niewielkim stosunkowo terytorium oddanie lekką ręką blisko połowy kraju ze stolicą to jest mądrość?! To nawet nie indolencja to zdrada! Ubeckie #syny tylko mogły ułożyć taki plan obrony!

scorpion
środa, 28 grudnia 2016, 17:45

W obronie jednostki lokalizowane przy granicy są pozbawione możliwości manewru, są narażone w pierwszych minutach na atak taktycznych środków uderzeniowych np. Iskandery, Toczki, śmigłowce szturmowe, lotnictwo taktyczne a nawet rakietowe systemy artyleryjskie. Ewentualny atak, to będzie kwestia kilku godzin, Co więcej, atakujący będą działać pod ochroną własnego parasola przeciwlotniczego, S-400, S-300 W, Buk, który skutecznie uniemożliwi wsparcie naszych wysuniętych jednostek. Kontruderzenie będzie właśnie możliwe z jednostek tyłowych, które mają dużą szanse przetrwać początkową fazę ataku, mając pole do manewru i wsparcia lotniczego. Jeżeli już autor artykułu tak sięga do historii, to niech sięgnie do bitwy o Okinawę, gdzie obronę zlokalizowano w głębi wyspy, aby uchronić obrońców przed masakrą w pobliżu plaż.

rezerwa89
czwartek, 29 grudnia 2016, 13:10

Jak najbardziej tak! potrzebna jest dywizja warszawska i dodatkowa Brygada na kierunku ukraińskim w rejonie Chełm-Zamość i wzmocnienie Podhalańczyków z Rzeszowa przynajmniej dodatkowym Batalionem w rejonie Jarosławia. Wszystko oczywiście w ramach sił głównych niezależnie od pomocniczej OT.

cywil
czwartek, 29 grudnia 2016, 00:10

Dwie dywizje powietrznodesantowe potrzebne od zaraz.

Piotr
środa, 28 grudnia 2016, 15:51

Mam nadzieję, że podobnie to widzą w MON. Nie jestem znawcą ale "nowa" dywizja powinna powstać z Warszawskiej Brygady (zebranej do "kupy" z Zamościa i Chełmna) + dwóch nowych brygad. Oczywiście pozostałe trzy brygady Pomorskiej Dywizji należałoby wzmocnić, a na obszarze wcześniej "obsługiwanym" przez warszawską brygadę tj. Chełm, Zamość i Lublin sformować nową Dywizję z np. trzema brygadami. Tak więc na wschodzie kraju przydało by się z 5 nowych brygad bez uszczuplania i przenoszenia oddziałów z zachodu.

Barburys
czwartek, 29 grudnia 2016, 00:04

Muszę napisać i przypomnieć niektórym że od 14 czerwca do 15 lipca 2018 roku na terenie Rosji odbędą się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej . Piłkarze będą grali na 12 stadionach z czego 7 to nowe obiekty a 2 zmodernizowane . Jak widać i słychać , w Rosji przywiązuje się do tej imprezy bardzo dużą wagę . A jak większość mężczyzn w Polsce wie nasza drużyna jest tam już "jedną nogą " . To tyle w temacie Rosji .

młociarz
czwartek, 29 grudnia 2016, 12:16

Potęgę rosyjskiego budownictwa sportowego widzieliśmy w Soczi. Chętnie pooglądam nowe"egzotyczne" obrazki z ich obiektów.

Suwaliszek
czwartek, 29 grudnia 2016, 12:57

Mam pytanie trochę na pograniczu tego tematu: co byście widzieli w garnizonie Suwałki? To oczywiste, że ostatnio bardzo rozsławionego Przesmyku Suwalskiego nie obroni Dywizjo przeciwpancerny. Stare BRDMy ze starymi Malutkimi...Zresztą taki dywizjon powinien być przy każdej dywizji, a nie na tak ważnym wysuniętym rejonie. Brygada to chyba za dużo, batalion za mało, pułk byłby ok, ale jaki? Rozpoznawczy? Mógłby szybko wysłać kilka kompanii na Litwę, a nawet Białoruś, ale chyba gorzej z obroną na miejscu? Może PR ( 14. ) + batalion OT?

MICHAŁ KNAPIK
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 13:52

Tylko w co przezbroić ? Bo chyba nie w Spike LR. Można by zakupić spike NLOS i Hellfire. Zmontować na np, Żubrach.

Andrzej
czwartek, 29 grudnia 2016, 21:53

14 suwalski dywizjon ponownie rozwinąć do pułku i przezbroić!!!

Wojciech
środa, 28 grudnia 2016, 15:41

Przykro mi, kasa idzie pełnym strumieniem na amatorów z OT. Nie ma pieniędzy na dywizję przeciwpancerną.

s
piątek, 30 grudnia 2016, 08:57

Jakim pełnym strumieniem? Na OT idzie mała część kasy, bo to tania do uzbrojenia i utrzymania formacja, w przeciwieństwie do dywizji pancernych. Sprawdź dane zanim coś napiszesz

amator
środa, 28 grudnia 2016, 18:26

Wojciech. Istnienie dywizji bez obrony terytorialnej nie ma sensu. Hipotetycznie jest dywizja. Która dzielnie stawia opór Rosjanom. Zostaje całkowicie rozbita, nie istnieje już , ale Rosjanie ponoszą ogromne straty własne w tym zwycięstwie. I teraz co robią Rosjanie. Mimo strat prą dalej, czy się zatrzymują? Odpowiem. Prą dalej jeżeli nie ma obrony terytorialnej i się zatrzymują, czekają jeżeli jest. W wielkim, ale to bardzo wielkim skrócie, w uproszczeniu tak to mniej więcej wygląda.

Ziomek
środa, 28 grudnia 2016, 23:55

Obecnie jest tak, że większość żołnierzy jest kontraktowych i do jednostki przyjeżdżają jak do biura. Odbębnią swoją służbę i jadą do domu. W przypadku ataku na jednostkę cała kadra siedzi w domach a ich broń jest zamknięta w magazynach na terenie bazy. Trzeba ustalić procedury zaalarmowania żołnierzy o ataku na jednostkę, ustalenia punktu zbornego poza bazą i podobnie z dostępnością broni - aby mogli ją odebrać z bezpiecznego miejsca i ewentualnie dokonali odbicia bazy lub przeprowadzili akcję sabotażowo-partyzancką celem zadania strat agresorowi lub odzyskania części sprzętu z terenu jednostki.

cywil
czwartek, 29 grudnia 2016, 02:31

– Ja uważam, że klucz od magazynku podręcznego, to trzech mogłoby odbierać w zasadzie, a nie cała komisja. Tak mi się zdaje. – Bardzo dobra myśl, zgłoście to na oddział, do komisji wniosków. – Tak, no właśnie, a nawet dwóch, bo jeden drugiego skontroluje przecież, a klucz i tak odbiorą. – Słusznie! Zgłoście to na oddział, wykorzystają to, to jeszcze premię dostaniecie.

hs
środa, 28 grudnia 2016, 15:40

Nie wydaje się, żeby to Warszawa była zagrożona w pierwszym rzędzie, ile połączenie z Inflantami, więc przesmyk suwalski. W dzisiejszych czasach, to raczej trzeba się obawiać działań hybrydowych, więc OT i jacys specjalsi byliby jak najbardziej wskazani w tym terenie. Zaciężni byliby tam o tyle wskazani, gdyby agresor wprowadził coś ciążkiego dla wsparcia zielonych ludzików przy wydolnej obronie OT i specjalsów.

Tap
środa, 28 grudnia 2016, 17:11

Stolica ze względu na swoja rangę ma osobny system zabezpieczenia na taką okoliczność.

Naiwny
czwartek, 29 grudnia 2016, 20:39

Dlaczego tylko jedna? Przy takim realnym zagrożeniu? I do tego wyposażona w prototypowe krótko seryjne uzbroienie? Zróbmy sobie ze trzy min. i w najnowsze sprawdzone w walce zabawki z USA/Izrael. Najwyżej pożyczymy kilka mld E/$ i styknie. A co tam.

KrzyuD
środa, 28 grudnia 2016, 15:36

Cieszy pojawienie się tego zagadnienia, bowiem wydaje się to być temat tabu. O ile pełna zgoda co do zasadności odtworzenia dywizji, to jednak ciągły brak szczebla wyższego w postaci Korpusu pozostawia wielką lukę. Uważam, że taki "Korpus Wschód" powinien pojawić się tutaj i zintegrować dywizje wschodnie (łącznie z nową), 21. BSP, 25. BKP oraz szereg pododdziałów rozpoznawczym, artylerii, opl, a także "wschodnich" BOT-ów i części LWL. Potrzeba utworzenia Dowództwa Korpusu "Wschód" jest szczególnie pilna i uzasadniona ciągłą "reorganizacją" Dowództw na szczeblu centralnym. Uzasadnionych jest zatem powstanie pośredniego Dowództwa, szczebla Korpusu, jako elementu nienaruszalnego i niepodlegającego karuzeli stanowisk.

Tap
czwartek, 29 grudnia 2016, 11:51

Przecież istniał korpus pancerny w postaci polskiej i niemieckiej dywizji pancernej do czasu podjęcia decyzji o zdekompletowaniu 11 DKP, że już nie ma no cóż taki los tego kraju

Are
środa, 28 grudnia 2016, 23:41

Dywizje to ostatnio "niemodna" formacja militarna. Zdecydowana większość krajów (właściwie poza FR czy Chinami) rozformowuje dywizje, a zamiast dywizji operuje brygadami jako samodzielnymi związkami operacyjnymi. Więc jak już tworzyć nowe to brygady, a nie formować nowe etaty dla dodatkowych generałów (których ostatnio coraz mniej). A prawda jest taka, że póki WP nie dysponuje w miarę dobrą obroną przeciwlotniczą i przeciwrakietową (Money, Money and more Money) to "ładowanie" dużych związków operacyjnych na ścianę wschodnią jest nieracjonalne.

say69mat
czwartek, 29 grudnia 2016, 08:45

Celem powinna być modernizacja sił zbrojnych pod kątem ich mobilności. Konflikty XX wieku determinował zasadniczo wyścig kół i gąsienic, w XXI wieku ten wyścig przenosi się w powietrze. W tym aspekcie to siły aeromobilne wyznaczają trend, pozwalający zbudować i wykorzystać potencjał sił zbrojnych do elastycznego reagowania na zagrożenia

Krzysztof M
czwartek, 29 grudnia 2016, 02:24

Zgadzam się z Are. Nie rzecz w formowaniu nowego dowództwa a posiadanych zdolnościach. Po sformowaniu wojsk OT należałoby przeliczyc Nasz potencjał bojowy i wówczas byc może kierownictwo MON zdecyduje się na posiadanie dodatkowych rozwiniętych brygad. Mnie martwi jednak to, że realizując cele polityczne (wzmocnienieściany wschodniej) osłabiamy potencjał brygad na zachodzie kraju. Przesunięcie batalionu czołgów do Wesołej bez odpowiedniego przygotowania infrastruktury oraz personelu może spowodować, że przez jakiś czas nie będziemy mieli zdolności w obu lokalizacjach.

Pytam
środa, 28 grudnia 2016, 15:35

Nawet nie jedna, a dwie. Pytanie skąd wsiąść sprzęt i za co go kupić? Bez wymiany starych T72/PT91 jest to bezsensowne, chyba że Niemcy mają jeszcze na stanie Leopardy 2 na sprzedaż.

miistrateg
czwartek, 29 grudnia 2016, 12:48

Poważny artykuł odpowiedzialnie stawiający problem, natomiast wypowiedzi dyskutantów już nie. Zagadnienia o których mówimy należą do dziedziny sztuki operacyjnej i strategii a wiec nauki o charakterze akademickim a większość wypowiedzi jest na poziomie wyobraźni harcerzy. Stan polskich sił zbrojnych jest taki dlatego bo wynika z wieloletnich zapóźnień inwestycyjnych a także błędów decyzyjnych wojskowych i polityków. W schyłkowym okresie socrealizmu nikt nawet o inwestowaniu w wojsko nie myślał, bo UW się walił socjalizm umierał i było jasne ,że wojsko tego procesu nie zahamuje. Zmiany strukturalne urealniały to co pozostało z 12 dywizji ogólnowojskowych , dodajmy dywizji małych na małych pułkach z brakami sprzętowymi i zaniedbaną infrastrukturą. Robiąc z takiej dywizji brygadę na dużych silnych batalionach i uzupełniając w nowszy sprzęt tam gdzie go brakowało postępowano racjonalnie. Zatem z tego co po PRL-u nam zostało z wartościowego uzbrojenia nic się nie zmarnowało, zniknęło wiele dowództw które pozostały bez jednostek. Zapatrzeni w potęgę NATO zapomnieliśmy o swoim bezpieczeństwie i jak dzieci daliśmy się łatwo nowym przyjaciołom ograć. Rosja tego czasu nie zmarnowała , wykorzystała go na odbudowanie swej potęgi militarnej i dziś nikt poważny jej roli jako drugiej siły militarnej świata nie kwestionuje. Sytuacja geopolityczna zmieniła się na naszą niekorzyść a my pozostaliśmy w poprzedniej epoce. Wtedy gdy narastało zagrożenie militarne ze wschodu budowaliśmy zręby liberalnej demokracji w Iraku ,Afganistanie i gdzie tylko się dało , razem z bohaterskim narodem amerykańskim. Dziś zachodzi pytanie co i jak zrobić żeby nasze położenie militarne poprawić. Oczywiście podejmowanych jest szereg działań o charakterze politycznym i wojskowym które idą w dobrą stronę, jednak spraw do rozwiązania jest więcej i je także musimy podjąć. Jedną z nich jest konieczność dyslokacji jednostek wojskowych z zachodniej granicy na wschód. Musimy sobie jasno odpowiedzieć czy nasza dywizja z Zagania ma bronić Berlina czy Warszawy. Taki manewr będzie drogi i dla ludzi bolesny ale musimy go przeprowadzić, przynajmniej przebazować na stałe dwie pełne brygady tej dywizji. Trzeba jasno ustalić z Amerykanami, że nie potrzebujemy ich wsparcia nad Odrą tylko nad Bugiem. Niezależnie od tego musimy koniecznie podjąć temat zbudowania od podstaw dodatkowo dużej dywizji na ścianie wschodniej i nie chodzi o to żeby utworzyć sztab i podporządkować mu jednostki które tam już są, chodzi o utworzenie nowych jednostek uderzeniowych , które będą wartością dodaną i realny potencjał obronny tam wzmocnią. Nie może być mowy o głębokim skadrowaniu jednostek na ścianie wschodniej, powinny być one rozwinięte przynajmniej na poziomie 70 procent. Wojska OT mogą być realnym wzmocnieniem obrony ale muszą być odpowiednio do tego zorganizowane i uzbrojone, pojawiające się wypowiedzi w tej sprawie wcale tego nie gwarantują. Kolejną sprawą jest zdolność wojsk do długotrwałej obrony, chodzi o proste pytanie ,jak długo jedna dywizja może być bez zluzowania ,w obronie w ciągłym kontakcie bojowym z przeciwnikiem. Ponadto aby walczyć trzeba także atakować i niszczyć nacierające siły wroga. Czym przeprowadzimy takie uderzenia z głębi ugrupowania wojsk własnych, muszą w tym celu istnieć silne odwody. Nie wysilajmy się na potęgę światową bo nią nigdy nie będziemy i nie musimy atakować Moskwy, pomyślmy raczej o obronie własnego terytorium. Pojawiają się pogłoski ,że dopóki nie mamy obrony plot i antyrakietowej to nie opłaca się nic robić, to są bzdury, trochę opl mamy i to wcale nie w złym stanie a obrona antyrakietowa w naszych warunkach nie jest najistotniejsza. Musimy zawsze pamiętać o tym , że aby obronić państwo, trzeba zatrzymać i rozbić ugrupowania bojowe przeciwnika i ochronić j najważniejszą infrastrukturę krytyczną kraju. Zawsze przeciwnik musi mieć 3-4 krotną przewagę walczących wojsk aby uzyskać powodzenie w ataku, co znaczy że jest o wiele łatwiej bronić się niż nacierać. Ważnym zagadnieniem jest własny przemysł zbrojeniowy jego nowoczesność i zdolności produkcyjne, tego oddać w obce ręce nie wolno. Coś trzeba robić, podtrzymanie wartości bojowych poradzieckiego sprzętu to dobry kierunek i trzeba go kontynuować, szczególnie w zakresie śmigłowców i techniki rakietowej. Skandalem nad skandale trzeba nazwać to ,że polskie śmigłowce bojowe Mi 24 nie posiadają żadnych rakiet przeciwpancernych, to po co one w ogóle są, za to powinien ktoś trafić za kraty. Powinniśmy przyjąć zasadę, że nie niszcząc tego co jeszcze zostało i może się przydać, musimy budować nowoczesny potencjał supertechniki wojskowej produkowanej w kraju.

Polanski
piątek, 30 grudnia 2016, 16:55

Wszyscy stratedzy Świata kwestionują Rosję jako drugą potęgę militarną Świata. To nie przypadek, że Amerykanie bagatelizują Rosję jako przeciwnika.

Tap
czwartek, 29 grudnia 2016, 16:35

Nie napisał Pan iż konieczna jest jedynie lokalna przewaga, co implikuje fakt, iż ogólne siły nacierających wcale nie muszą być liczniejsze od ogólnych sił broniących. Co do OT to słusznie krytykuje się ten pomysł w dzisiejszej wersji, Nie wiadomo do czego mają służyć siły OT, jeżeli mają działać przywiązane do terenu, to 80% tych sił walki nie zobaczy, jeżeli nie to jak spowodować aby stanowiły wzmocnienie WO, samodzielnie nie są w stanie przeciwstawić się żadnej liczącej się jednostce FR, co wynika z braku uzbrojenia ciężkiego, specjalistycznego transportu ( KTO) bez którego amunicja odłamkowa zrobi z OT kasze, co widać było w czasie walk na Ukrainie. marzenie że OT ma stanowić partyzantkę na tyłach wroga też jest mrzonką, otóż OT nie jest i nie będzie do tego wyszkolone w nawet minimalnym stopniu, do takich zadań służą pułki specjalne i podobne im jednostki, które muszą się liczyć z przeciwdziałaniem specnazu czy podobnych jednostek przeciwpartyzanckich, a takich działań FR nauczyła się w Czeczenii. Co do braku ppk dla Mi24, to brak ppk dla nich nie jest skandalem w żadnym wypadku, jeżeli śledzi się prasę, to jak wynika z informacji przez nia podawanych, już w przyszłym roku ( za kilka dni ) część Mi24 ma zostać złomowana ze względu na brak możliwości ich utrzymania w linii ( utrata nośności kadłubów ), zakup w tej sytuacji dla Mi 24 nowych ppk byłby właśnie skandalem. Co do podtrzymywania wartości bojowej sprzętu poradzieckiego, to praagnę zauważyć, iż takie działania były i są czynione - modernizacja t72, Pt 91, Goździków, Dan, Os, Nubów, NEW, MIG 29, trzeba jednak mieć świadomość, iż w większości posiadamy bardzo stary sprzęt jeszcze z lat 70-tych ( wyprodukowany w tych latach, nie zaprojektowany ), gdyż już w latach 80-tych PRL był w głębokim kryzysie i brakowało środków na zakup nowego sprzętu, dlatego mimo wszystko musimy kupować sprzęt nowy.

Waldek
środa, 28 grudnia 2016, 23:36

Myślę, że ma to sens

Warrior
sobota, 31 grudnia 2016, 12:42

Powód takiej a nie innej dyslokacji wojsk Amerykańskich jest bardzo prosty. A mianowicie zasięg rakiet S300. Amerykanie nie wystawia na strzał swoich czołgów. My wydaje mi się o nich zapominamy i tworzymy jednostki bez żadnej OPL. 1 bombka w środek drogi startowej w Łasku, druga w Poznaniu i po JASMER-ach za grube miliony.

Gromnik
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 01:47

Masz rację Wariior, 48 naszych jednorazowych "odkurzaczy" typu "wystaruj i zapomnij że wylądujesz" nie bedzie w stanie nic zrobić, jeśli przetrwają pierwsze uderzenie, poza wycofaniem się na lotniska zachodnich sojuszników. DOLe zostały zlikwidowane, a o lądowaniu na autotradach można zapomnieć w sytuacji gdy będą zapełnione uciekinierami (powtórka z 1939r). Niestety uwarunkowania polityczne spowodowały wybór F16, zamiast np. gripenów, które mają moźliwość szybkiego odtworzenia gotowości bojowej na lotnisku zapasowym czy fragmencie drogi. Chiciałbym wierzyć, ze nasi decydenci świadomi słabości naszego sprzętu mają jakiś Plan B, ale szczerze w to wątpię. Amerykanie wysyłając do nas swoje wojska zawsze bedą tak kalkulować, aby pokazać,że nas wspierają, ale jednocześnie nie narażać się na straty podczas pierwszego uderzenia, stąd dyslokacja na głębokim zapleczu na zachodzie Polski. Nasze lotniska są bezbronne, brak głęboko urzutowionej obrony plot, nie mówiąc już o obronie przeciwrakietowej, której wybór wciąż jest w fazie negocjacji z naszymi sojusznikami. Prawda jest taka, że Rosjanie znają każde położenie naszych jednostek i ich potencjał, a nawet można założyć, że czytali nasze plany ewentualnej obrony, co jest wynikiem słabości naszego Państwa. Musielibyśmy wiele zmienić w naszym podejściu do obronności, zmienić nasz sposób postrzegania nie tylko potencjalnych wrogów ale i sojuszników, aby wypracować optymalny plan obrony. To wymaga jednak wzniesienia się ponad wyżyny politycznych kalkulacji i ciężkiej wspólnej pracy wszystkich decydentów, co jest raczej pobożnym życzeniem.

=aaa=
sobota, 31 grudnia 2016, 14:23

Bzdury piszesz Warrior, S300 to rakiety przeciwlotnicze, zawsze przed wybuchem wojny jednostki opuszczają swoje miejsca stałej dyslokacji i udają się do wyznaczonych wcześniej rejonów alarmowych , ześrodkowania lub innych których jest kilka, jak zapiszesz się do OT to Kukuła cię tego nauczy.

ppor. mł. dr Czesław
środa, 28 grudnia 2016, 15:29

Nie do konca tak jest, ze Dywizje musza byc na granicy. Wojna nie wybuchnie z dnia na dzien. Możliwości przerzutu wojsk sa niewspolmiernie lepsze niz chociazby w 68. A jak szybko byliśmy w Czechoslowacji to kazdy wie. Kolejna watpliwa sprawa jest udział Bialorusi. Z tego co ja sie orientuje, nie loniecznie kwapia sie na korzysci rosyjskie. Bardziej ich interesuje nowy aksamitny szlak. Zatarg z RP sie nie oplaca. Z kolei stolica... jest oczywiste, ze jest ona polozona niekorzystnie. Moze by stolice przenieść do Krakowa. Jesli yo taki problem polozenie stolicy blisko potencjalnych agresorow zmienmy jej polozenie. P.S. wyrywanie jednostek na sile na wschod nie jest ani ekonomiczne, ani korzystne dla wojska jak i zolnierzy.

s
piątek, 30 grudnia 2016, 09:00

Przenieśmy stolicę? Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z kosztami jakiego rzędu to się wiąże... Taniej wyszłoby nawet linię Maginota wybudować na wschód od Warszawy

Gall Anonim
czwartek, 29 grudnia 2016, 09:07

Zakładając, że potencjalni agresorzy mogą zaatakować z każdego kierunku nowa stolica Polski powinna być w Łodzi.

Sebulba
środa, 28 grudnia 2016, 17:57

Białoruś nie będzie mieć wyjścia, albo z Putinem albo przeciw. Nie mając żadnych sojuszników na zachodzie decyzja jest tylko jedna.

Mikołaj Rej
czwartek, 29 grudnia 2016, 12:42

Rosja usypia nas corocznymi manewrami Zapad u naszych granic, co roku większymi...Kto zagwarantuje, że pewnego pięknego letniego poranka takie manewry nie zamienią się w inwazję?! A wtedy przerzucenie 11.DKP za Wisłę będzie niemożliwe. Dużo zdrowia życzę temu co wierzy w 500 km rajd Leopardów zakorkowaną ( i zbombardowaną! ) autostradą. Mam nadzieję, że decyzja przydziału baonu Leo do Wesołej to początek delokacji całej 11.tej.

Krzysztof
piątek, 30 grudnia 2016, 15:17

Dopóki nie zajmą i podporzątkują sobie Białorusi to wojny z polską nie będzie. 29,12,2016 r. Putin próbował wykopać starego Baćki z fotela prezydenta Białorusi. Chytry baćka poczuł pismo nosem i się nie udało, na razie się nie udało.

JustRun
piątek, 30 grudnia 2016, 11:33

Wtedy są w zasięgu pierwszego uderzenia rakietowego, przy tak skromnym zabezpieczeniu jak jest stracimy je w pierwszym kwadransie walk.

*.*
środa, 28 grudnia 2016, 15:27

Jest jeszcze trzeci kierunek z którego może nastąpić uderzenie czyli desant powietrzny tu też mamy zaległości. Trzeba też pamiętać że, jeśli obstawimy spodziewane kierunki, to możliwy jest też atak przez kraje neutralne.

obserwator 40
środa, 28 grudnia 2016, 23:23

Może przyjąć koncepcję odwrotną a więc: podzielić wojska na operacyjne/ wpełni zawodowe/ i terytorialne /coś na wzór gwardii narodowej/ -wojska operacyjne tz miecz 3 dywizje po 3 brygady o jednakowym składzie brygada kawalerii pancernej, brygada grenadierów pancernych/zmechanizowane/, brygada strzelców zmotoryzowanych+ pułki wsparcia saperów, artyrerii itd oczywiście sprzęt sukcesywnie wymieniany na nowy Kraby, Rosomaki, Kryle, brakujace Leopardy do 3 brygady pozyskać z innych państw może np z Grecji lub Niemcy. Dywizje ulokowane za Wisłą mogące przejść do kontrataku w razie agresji. - wojska terytorialne tz tarcza około 6 brygad w późniejszym czasie więcej posadzone na ścianie wschodniej a później rozbudowane na cały kraj. Zbudowane na zasadzie mm a więc składajace się z zawodowców i ochotników. Zbudowane na zasadzie batalionowych grup bojowych a więc kompania czołgów, 3 kompanie zmechanizowane + artyreria, rozpoznanie, saperzy a więc duża autonomia. Wyposażenie przyjęte z wojsk operacyjnych ale w miarę możliwości przystosowane i unowocześniane dla potrzeb WT. T -72, Twarde zmiana luf, celowniki, BWP może zamiast wierz założyć obrotnice a na nich ciężkie karabiny i mamy transporter opancerzony to zawsze lepiej niż ciężarówka z kamizelkami kuloodpornymi via Irak a jeden w plutonie np propozycja Ukraińska działko + pepanc, część na pewno jak Finowie do kierowania ogniem artyrerii tu Gożdziki, Dany, można nawet przemyśleć sprawę z montażem na bwp możdzierzy jak amerykanie zrobili na straykerach. W ten sposób byśmy zyskali czas na budowę obrony przeciw rakietowej i przeciw lotniczej a później można wymieniać na lepszy sprzęt. - pozostają brygady kawalerii powietrznej, desantowa i wojska specjalne uff teraz będzie krzyk: 4 dywizja szybkiego reagowania tz aeromobilna, pułk spadochronowy, pułk kawalerii powietrznej, pułk komandosów odpowiednik amerykańskich rangersów / wchłonięcie JWK, Agat, NIL/ - Grom i Formoza jako elita specjalsów zostaje to skalpel naszych wojsk.

Nikt z cienia
piątek, 30 grudnia 2016, 12:10

Koncepcja hitlerowskiego feldmarszałka Modela, tarcza i miecz

Lubelak
środa, 28 grudnia 2016, 15:23

Jak to mówią co nie którzy wschodnia Polska to zachodnia Rosja słabo doinwestowana więc i rządzący nie widzą wielkiego interesu w obronie wschodniej części kraju. Przykra sprawa.

Lublinianin
czwartek, 29 grudnia 2016, 03:42

Obawiam sie, że wschodnia Polska (przed II wojną centralna) jest na wyższym poziomie jak zachodnia, która przez wieki należała do Niemiec. Wschodnia Polska to ostoja prawdziwej Polskości i powinna być chroniona w takim samym stopniu, a nawet większym jak zachodnia.

Tap
środa, 28 grudnia 2016, 17:00

Podobnie jak Poniatowski, przecież oddał Warszawę a nie on kurcze pokonał Austryjaków

mysl
czwartek, 29 grudnia 2016, 19:54

Polska przede wszystkim nie posiada strategii obrony myśli przewodniej racjonalnego zarządzania siłami zbrojnym a to jest fundament potem można armię rozmieścić i odpowiednio do zamożności uzbroić

szczerze rozbawiony
środa, 28 grudnia 2016, 23:11

Tylko dywizje?!? Jestem naprawdę bardzo rozczarowany... Spodziewałem się formowania minimum korpusów armijnych... Jak tak dalej pójdzie to osiągniemy stopień militaryzacji porównywalny z Koreą Północną... A przecież nie o to raczej chodzi wojowniczym planistom z brukselskiej centrali... ;-)

obserwator
środa, 28 grudnia 2016, 15:17

co do ilości, miejsc dyslokacji sił US Army , czasu i celu ich rozmieszczenia - opracowanie "Project 1704"

Obserwator
środa, 28 grudnia 2016, 23:07

Jak nie ma kasy na tworzenie nowej to trzeba przenieść istniejące np. Lubuską na wschód od Wisły na południe od W-wy, a Szczecińską na wschód od Wisły na północny wschód od W-wy. Pomorską zostawić gdzie jest. A nowe tworzyć w lokalizacjach po Lubuskiej jak kasa będzie.

Yn
czwartek, 29 grudnia 2016, 17:23

Sam się przenieś na wschód od Wisły, a nie lubuską będziesz przenosił strategu za dychę.

nikt ważny
czwartek, 29 grudnia 2016, 08:55

Strategicznie Wschód i Zachód to ta sama linia obrony a związki Niemcy Rosja są silne jak zawsze. Niby sanknkcje a współpracują aż miło. Starch blady padnie na zarządzających państwem jak Niemcy wypiszą się z UE (może nawet z Francuzami), bo póki co sama UE mimo że pełna wad, to jako struktura jest jednym z dwóch obok US bezpieczników naszego istnienia jako Państwa.

zdz
środa, 28 grudnia 2016, 22:54

Plany powinny odzwierciedlać bieżące i przewidywane zagrożenia , a opisany scenariusz jest raczej mało prawdopodobny w obecnej sytuacji . Przypomina raczej "populistyczną " wersję czarnego scenariusza rozwoju sytuacji i bicia piany na alarm . Po pierwsze uważam że Rosja nie bedzie dążyc do otwartego konfliktu z NATO na dużą skalę mimo że tak wskazuje ich propaganda zarówno zewnetrzna jak i przede wszystkim wewnetrzna . Po prostu to nie ma w dzisiejszych czasach sensu ( z wyjątkiem państw bałtyckich i to pod pewnymi warunkami). Po drugie Rosja nie ma dobrej pozycji wyjściowej do akcji w kierunku zachodnim . Nawet przy założeniu że terytorium Białorusi może być traktowane jako rosyjskie (co nie jest nawet obecnie w pełni uzasadnione) to pozostaje Ukraina na południu , co przy do końca nie zdefiniowanej jej pozycji , ogromu terytorium i granicom z państwami NATO stwarza realne zagrożenie manewrem znanym z wojny 20 roku tylko w większej skali . Dlatego właśnie Ukraina jest tak ważna dla Europy i tym bardziej Polski . I dopóki Ukraina nie będzie w pełni rosyjska , uważam że nie ma realnego zagrożenia akcją jak Autor opisuje w analizie . Ponadto Obwód Kaliningradzki mimo że ma ogromne znaczenie jako platforma startowa dla pocisków mogących stanowić zagrożenie dla całej Europy jest nadal terytorium izolowanym i przynajmniej w obecnej sytuacji nie nadaje sie jako pozycja wyjsciowa do akcji przeciwko Polsce a raczej jest predysponowany do przyjęcia pozycji defenzywnej . Przynajmniej do czasu zajęcia państw bałtyckich i otwarcia przesmyku suwalskiego .

sil77
czwartek, 29 grudnia 2016, 15:53

Hipotetycznie? A co jeśli FR zajmie Litwę i resztę Bałtów? Wówczas pęka teza o izolowanym terytorium O.Kaliningradzkiego ale i rosną o dobre kilometry kwadratowe tereny z których można nas zaatakować i które będzie cięzko nam zabezpieczyć. Z drugiej strony atak na Polskę z automatu odcina państwa bałtyckie od reszty NATO. Pytanie co będzie wiekszym ryzykiem dla FR pod kątem reakcji sojuszu...

Obywatel RP
czwartek, 29 grudnia 2016, 01:22

"I dopóki Ukraina nie będzie w pełni rosyjska , uważam że nie ma realnego zagrożenia akcją jak Autor opisuje w analizie" - 3 lata mało kto wyobrażał sobie możliwość wybuchu konfliktu zbrojnego w Europie. Ale panta rhei. Piszesz, że dopóki Ukraina nie będzie w pełni rosyjska. A ile to jeszcze potrwa? Dzień, miesiąc, pół roku, rok? Ile jeszcze będzie musiał czekać Putin na to, by głodni i zdesperowani ludzie byli gotowi obalić obecny rząd za obietnicę lepszego jutra? Każdy dzień, który daje nam Ukraina, to dzień gdy mamy czas się przygotować na jeszcze bardziej niepewne jutro. Ale wiara w to, że Ukraina będzie wieczna, to naiwność. "Ponadto Obwód Kaliningradzki mimo że ma ogromne znaczenie jako platforma startowa dla pocisków mogących stanowić zagrożenie dla całej Europy jest nadal terytorium izolowanym i przynajmniej w obecnej sytuacji nie nadaje sie jako pozycja wyjsciowa do akcji przeciwko Polsce a raczej jest predysponowany do przyjęcia pozycji defenzywnej". Przesmyk Suwalski? A czemu nie przesmyk Wileńsko - Kownieński? Po co dla połączenia obwodu z Białorusią atakować Polskę, skoro taki sam efekt można uzyskać korzystając z terytorium kraju, którego siły zbrojne liczą 8 tysięcy ludzi! Z czego pewnie 2-3 tysiące to różnego rodzaju biurokraci w mundurach. ZDZ jak myślisz ile godzin zajęłoby nacierającej z dwóch stron armii rosyjskiej zorganizowanie bezpiecznego eksterytorialnego połączenia drogowo-kolejowego przez Litwę? 12 godzin? 8 godzin? Miedzy granicami Rosji a Białorusi, szukając szlaku przez Litwę będzie nie więcej niż ze 120 km. Optymalna droga to jakieś 200 km. Ruszając z dwóch stron, myślę, że możnaby to zorganizować nawet w 4-5 godziny. Zaczynasz po północy i zanim kraj się obudzi, będzie już po wszystkim. Więc nie mów mi proszę, że obwód kaliningradzki jest odcięty i w defensywie, bo nic poza brakiem woli Moskwy, nie stoi na przeszkodzie, aby zmienić ten stan rzeczy w czasie jednej nocy! I nie mów mi, że tym czymś jest NATO, bo nawet amerykańscy analitycy nie mają planu jak obronić kraje bałtyckie przed inwazją Rosji.

lo
czwartek, 29 grudnia 2016, 01:20

Reasumując róbmy dalej to co robiliśmy bo oprócz czarnych scenriuszy mamy jeszcze szare i białe. Czas leczy rany, ale niektórym za szybko. Szybko o Krymie i Donbasie zapominamy a cywilne ofiary z Allepo może i po części są winą Rosji, ale to tak daleko. Do tego analiza oparta o logikę jakiej w czasach wojen i decyzjach o wojnach brakuje. Tzn. każdy myśli, że działa logicznie, ale inaczej niż druga strona. Wojna już podobno po IWŚ dla połowy Europy była bezsensu a wybuchła w 39. Niby dlatego, że ład był dla DE niesprawiedliwy. Czy zaś dzisiejsza Rosja nie twierdzi, że jej obecne tereny w Europie Środkowej są sprawiedliwie podzielone? Niemcy też miały po Austrii i Czechach skończyć swoje podboje a był to dopiero początek. Kto zagwarantuje, że nie będzie tak z Rosją jak dajmy na to po średnim konflikcie USA-Chiny wywołanym omyłkowym incydentem USA ogłosi swoje zwycięstwo (straty 50 000), starty Korei, Japonii, sąsiadów 300 000 nad Chinami (straty 2 000 000). Chiny zaś ogłoszą swoje zwycięstwo bo odbiją Tajwan, Korea Poł po stratach stanie się neutralna a Filipiny i Indonezja otworzą się na Chiny gospodarczo i wojskowo. USA wróci za wielką wodę niezadowolona z braku pomoc komponentu UE w Nato. Rosja zacznie swoje nowe podboje. Kto dał gwarancję, że Nato zadziała. Już największy śmiech we mnie wzbiera jak czytam, że w czasie wojny Pol-Ros to Ukraina od południa może być kluczowa (bo może) ale niektórzy sądzą, że może nawet zaatakować Rosję! Czym? Jak dziś nie potrafi odbić Donbasu a co dopiero ich atakować poza swoim terytorium lub na szerszym froncie. Pierwsze co zrobi Ukraina to dobry układ z Rosją za > autonomię Donbasu a może i całe wycofanie z Donbasu Rosji w zamian Ukraina PL nie pomoże. Jak sąsiadujesz z Rosją, która się zbroi to musisz zakładać TYLKO czarny scenariusz by w książkach nie pisali: Rosja zbroiła się jawnie 10 lat a Polska szastała PLNy na emerytury i biurka administracji. Jak sąsiadujesz z krajem Kluczem w rozgrywce USA-Chiny to wiesz, że ten kraj za ta rozgrywkę (pomoc) od jednej ze stron dostanie łupy i pewnie nie będzie to Azja Centralna! Jak sąsiadujesz z krajem żyjącym z wydobycie węglowodorów w czasach gdy tych surowców przybywa (nowe technologie, nowe złoża); krajem z problemami demograficznymi, czyli tykającą bomba to może się okazać, ze ta 4 dywizja nie będzie bronić co atakować Nasze nowe i zarazem stare strefy wpływów na wschód,

DARO
środa, 28 grudnia 2016, 15:08

Bardzo mądry i trafny artykuł- gratuluję!!! Uzupełnić stan osobowy w istniejących jednostkach wojskowych + sformować nową opisaną wyżej czwartą dywizję (oczywiście z żołnierzy zawodowych) + 17 brygad OT czyli ok 35 tyś żołnierzy (wątpię aby dało się zrekrutować więcej ochotników) = co daje ok 150- 160 tyś żołnierzy w WP... oczywiście przy tym podnieść budżet MON wg mnie do 2,5% PKB (na taką strukturę i liczebność armii powinno wystarczyć)

racjus
środa, 28 grudnia 2016, 19:35

Jak będzie 2,5% możemy myśleć na co je wydać na razie jest 2% i nic nie wskazuje żeby było więcej bo i niby skąd, budżet już teraz "się nie domyka". Oczywiście możemy mieć 150-160 tys. żołnierzy tylko czym oni mają niszczyć wroga, kamieniami?

Tap
środa, 28 grudnia 2016, 17:03

No tak zwiększyć liczbę armii o połowę i zwiększyć finansowania o 25%, to chyba zapowiada bieda armię.

SAS
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 22:57

Mnożenie biedy, głównie koncepcyjnej, której nie będzie. Tak naprawdę Polska nie potrzebuje nowej dywizji, ale całkowitego przeorganizowania struktury bieżącej. Przeorganizowania czegoś co dobrze wygląda tylko na schematach blokowych, ale na polu walki będzie zupełnie nieadekwatne, nieefektywne i niekompatybilne. Jednostki powinny być kombinowane, zdolne do wielozakresowej obrony i wielozakresowego oddziaływania na przeciwnika w danym miejscu i czasie, im więcej zróżnicowanych środków walki tym większa efektywność. Poczynając od brygady, kończąc na batalionach i kompaniach. A przecież jak przyjdzie co do czego i tak będą kombinowane, ale zupełnie niezdolne do współdziałania. Pielęgnujmy więc biedę umysłową z wygodnictwa, a jak przyjdzie trwoga i tak trzeba będzie wszystko wymyślać na nowo.

Miejscowy
piątek, 30 grudnia 2016, 10:37

1 Siedlecki Batalion Rozpoznawczy został rozformowany w 2011 roku więc Siedlce poddane. Obecnie ma być tam odtworzony OT w starej jednostce. Jeżeli jeszcze deweloper tego nie kupił to da się coś jeszcze zdziałać ale potrzeba 2 lat.

Robert
środa, 28 grudnia 2016, 14:57

białarus nie ma nijakich sił zbrojnych, w tym państwe nawer jednej dywizji nie ma .

PiotrEl
środa, 28 grudnia 2016, 15:56

Co ty bredzisz? Białorusini sami do Warszawy dojść mogą.

Toudi
czwartek, 29 grudnia 2016, 12:07

Problemem nie jest liczba dywizji, tylko ich uzbrojenie. Po kiego tworzyć nowe byty, skoro to co mamy wymaga doinwestowania liczonego nie w miliardach, a pewnie w bilionach... Wojny z Rosją nikt nie będzie toczył czołgami, i to z kilku powodów - po pierwsze nie będzie wojny Rosja - NATO (totalna anihilacja), po kolejne -Rosja ma tysiąc czołgów na jeden nasz, po następne - to jest XXI w. -dzisiaj wojny w strategicznych punktach globu (np. w Europie) toczy się na innych płaszczyznach - ku ewidentnej rozpaczy lobbystów przemysłu zbrojeniowego...

Polanski
piątek, 30 grudnia 2016, 17:09

Nawet dzisiaj w konflikcie Rosja -NATO nie będzie całkowitej anihilacji państw NATO. O Rosję już bym się obawiał. Stany Zjednoczone dążą do 100% pewności swej obrony przeciwrakietowej. To kiedyś nastąpi. Ciekawe co się stanie następnego dnia?

Smuteczek
sobota, 31 grudnia 2016, 11:40

Niby sie z teza artykułu zgadzam, jednak pamietam czasy PRLu gdzie mielismy duzo wieksza armie i mimo to po kazdych duzych cwiczeniach wojskowych analizy wykazywały ze potrzebujemy jeszcze wiecej :)

wojski
czwartek, 29 grudnia 2016, 12:03

A czy to nie jest tak, że sugerowane wysuwanie pancerniaków pod wschodnią granicę ale bez odpowiedniej OPL i OPR to wystawianie ich na szybką i niekoniecznie bezbolesną śmierć? Czy oni w ogóle dostaliby jakiekolwiek sensowne wsparcie? Bo poprzestawiać sobie trochę tu, trochę tam to nic innego jak zabawa planszowa. Nie twierdzę, że wschodnie granice nie wymagają wzmocnienia, wręcz przeciwnie - jest to koniecznie. Tylko czy mamy już wszystko, co potrzebne aby to z robić w sensowny, kompleksowy sposób, który zapewni choć trochę bezpieczeństwa a nie tylko mięso armatnie? Nie neguję, pytam.

Macorr
czwartek, 29 grudnia 2016, 16:56

I tu jest cały pies pogrzebany, tam gdzie Czarna Dywizja jest obecnie, może przynajmniej liczyć na ograniczone wsparcie Luftwaffe, dopóki nie będzie przede wszystkim Narwii czołgi w okolicach Warszawy to tarcze strzelnicze - dlatego dobrze że póki co sa tam T-72 i Twarde.

osa
środa, 28 grudnia 2016, 22:25

Też ostatnio o tym myślałem. Uważam, że utworzenie/odtworzenie czwartej dywizji jest obecnie niezbędne - to minimum. Ponieważ jedna jest na dolnym śląsku, 2ga pomorze zach, 3cia płn-wsch, to naturalne było by jej utworzenie w rejonie Lublin-Rzeszów-Kielce

Afgan
środa, 28 grudnia 2016, 14:41

Nie zgadzam się z autorem, odnośnie ostatniej części artykułu. Mianowicie proponuje on aby w składzie dywizji stacjonującej w okolicach Warszawy znajdowały się lekkie i mobilne Rosomaki i oparte o nie pojazdy wsparcia ogniowego Wilk. Założenie to jest błędne i zgrupowanie warszawskie powinno być najcięższym z posiadanych w Wojsku Polskim. W jego skład powinny wejść wszystkie posiadane przez nas Leopardy, które należy rozlokować w rejonie Warszawy i w garnizonach mazurskich w odległości około 100-150 km na południe od granicy z Kalinką (poza zasięgiem systemów Toczka i Smierch). Ponadto dywizja ta jako pierwsza powinna dostać ciężkie BWP Borsuk. Dodatkowo posiadać środki artyleryjskie jak Krab, Langusta i przede wszystkim Homar i rozbudowane siły sapersko-inżynieryjne. Środki p-panc w postaci Spike i Pirat to oczywistość. Dodatkowo jednostki artyleryjskie powinny mieć duże zapasy kasetowej amunicji p-panc (odpowiedniki Hesyt-1) i precyzyjnie kierowanej (Szczerbiec). Lżejsze jednostki na Rosomakach (Wilkach) i starszych generacyjnie czołgach T-72/PT-91 powinny być rozlokowane na zachodzie, i stanowiłyby rezerwę drugiego rzutu oraz zabezpieczenie przed ewentualnymi desantami. Ponadto lekkie Rosomaki, Wilki i Kryle można znacznie szybciej przerzucić z zachodu na zagrożone kierunki, niż ciężkie Leony. Rosomak pływa a Leon nie i w przypadku zbombardowania mostów i zaminowania głównych dróg zrobi się problem. Transport czołgów na platformach kolejowych podczas wojny również będzie utrudniony. Pojazdy kołowe można znacznie łatwiej przerzucać na duże odległości niż gąsienicowe, zatem mobilne jednostki na Rośkach powinny być na zachodzie, a ciężkie na Leonach w rejonie Warszawy (w szczególności w Wesołej), a nie odwrotnie. To powinno być chyba oczywiste. Obawa o to że jednostki amerykańskie będą się znajdowały na zachodzie jest bezsensowna, bo w przypadku wojny to nasze siły lądowe przejmą główny ciężar obrony kraju i nie możemy bez przerwy patrzeć na sojusznika, który będzie za pewne nas wspierał, ale nie będzie za nas walczył. Nie można po US Army oczekiwać że to ona przejmie główny ciężar obrony naszego kraju.

Armymen
środa, 28 grudnia 2016, 18:24

Jestem dokładnie tego samego zdania , warszawska brygada powinna być tak na prawdę ciężką dywizją pancerną wyposażoną w trzy brygady czołgów wsparte ciężkimi BWP"Borsuk" każda z brygad powinna mieć wydzieloną własną jednostkę altylerji na "Krabach" oraz własną jednostkę przeciw-pancernę z ręcznymi lub mobilnymi wyrzutniami p-panc Spike i Pirat /przy czym chcę dodać że w moim miemaniu możemy mieć"tanio"działo p-panc / dalej dywizja powinna posiadać własną jednostkę altylerii p-lot i posiadać wyrzutnie średniego zasięgu oraz oczywiście krótkiego , dla tak ciężkiej dywizji widzę możliwość rozlokowania w rejonach Warszawa Modlin Siedlce , lublin lokalizacje te obejmują prawie całą wschodnią flankę , przedpola dywizji powinny zabezpieczć oddziały obrony terytorialnej wsparte przez lekkie jednostki

X
środa, 28 grudnia 2016, 17:38

A wiesz że Toczki i Smiercze to podstawowy, ale nie jedyny sprzęt rakietowy FR i chodzi o umożliwienie obrony systemom OPL, co w wypadku odległości 100-150 km może być niemożliwe

Piotr
środa, 28 grudnia 2016, 16:15

Rozmieszczenie mobilnych Rosomaków pod Warszawą nie jest całkiem bez sensu (autor artykułu pisze "na przykład" i wymienia również inne wyposażenia) bo trzeba przewidzieć możliwość "obsłużenia" dwóch kierunków. Np. jedna-dwie brygady na Rosomakach a kolejne na Borsukach. Co da też czas na przerzucenia z zachodu cięższych pojazdów gąsienicowych.

Minio
środa, 28 grudnia 2016, 15:56

Można się skupiać na obronie Warszawy, rzecz jasna ze względów że to stolica itd Należy jednak mieć na uwadze że jeśli silne państwo ma opracowany plan szybkiego, gwałtownego zdobycia określonego celu to zanim zdążymy się zebrać i połapać co się dziej to będzie już po sprawie. Dlatego ważne jest posiadanie punktu zapasowego (BCM) sztabu dowódczego, centralnych jednostek zarządzania państwem - poza stolicą. To może być np. Wrocław lub mała, nikomu nieznana miejscowość w pasie zachodnim a może nawet wykorzystać jakieś podziemne , poniemieckie bukry, korytarze (Międzyrzecki Rejon Umocniony, Riese, Góry Sowie , itd)

olkrzy
środa, 28 grudnia 2016, 14:39

Kiedyś jak byłem w wojsku w latach 1994-1995 na wchodzie mieliśmy: 18 BZ w Białymstoku 9BZ w Siedlcach 1PP w Wesołej (obecnie ta brygada pancerną jest tylko z nazwy) 4BP w Orzyszu nie pamiętam nr ale była też BZ w Lublinie był pułk artylerii w Ciechanowie był pułk artylerii w Suwałkach był pułk przeciwlotniczy w Gołdapii była chyba BZ w Morągu Co z tego zostało do dziś - niewiele Droga do Warszawy stoi otworem;(

olkrzy
czwartek, 29 grudnia 2016, 08:13

Dodatkowo były wtedy na schód od Wisły dywizje zmechanizowane: 16 w Elblągu (jest do tej pory), 15 w Olsztynie (już jej nie ma) i 1 w Legionowie (też jej nie ma już)

lo
środa, 28 grudnia 2016, 22:23

400 Rosomaków za 4mld, 36 Krabów za 1,6 mld, inne min. pojazdy 4 mld. Pewnie i z 20 mld całość bo jakiś Homar i OPL by się przydał oraz nowe garnizony. Potem ekstra 3mld na pensje co rok. To w perspektywie 5 lat wymaga ekstra 0,3% PKB. Można? Można! Ale nie będzie :(

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama