Reklama

„Pogromca” norweskiej fregaty jest naprawiany w Gdańsku

28 listopada 2018, 14:37
20181108bel0110_3-1024x683
Fot. Kystverket/Norweska Straż Przybrzeżna

Tankowiec „Sola TS”, który 8 listopada br. zderzył się norweską fregatą KNM „Helge Ingstad” doprowadzając tym samym do jej zatonięcia przypłynął do Trójmiasta. Statek przebywa obecnie w Stoczni Remontowa GSR, gdzie usuwane są wszystkie skutki kolizji. Prawdopodobnie odbędzie się tam też certyfikacja do dalszego pływania.

Zgodnie z informacjami zamieszczonymi na stronie Urzędu Morskiego w Gdyni tankowiec „Sola TS” o długości 250 m przypłynął do Gdańska z portu Tetney Terminal w Wielkiej Brytanii. To właśnie tam wyładowano ropę zatankowaną w Norwegii tuż przed kolizją z fregatą KNM „Helge Ingstad”. Dodatkowo w Wielkiej Brytanii specjaliści z norweskiej grupy DNV GL zajmującej się m.in. certyfikacją jednostek pływających, wydali zgodę na jeden rejs do stoczni, w której mają zostać wykonane niezbędne naprawy.

Zdjęcia już zamieszczone w internecie ze Stoczni Remontowa GSR w Gdańsku pokazują tankowiec mocno wysunięty nad linię wodną z dobrze widoczną gruszką dziobową. Gruszka tam ma wyraźne ślady obtarcia – prawdopodobnie w miejscu, gdzie również zetknęła się z norweskim okrętem. Ale najpoważniejsze uszkodzenia znajdują się na prawej burcie w okolicach dziobu. Już zawieszono rusztowanie na prawoburtowej kluzie, która zetknęła się z fregatą KNM „Helge Ingstad”. Widać tam wyraźne ślady zarysowania, chociaż samo poszycie burty kadłuba zostało naruszone tylko w jednym miejscu. Dodatkowo została usunięta kotwica wraz z łańcuchem kotwicznym (nie wiadomo jednak czy przed przypłynięciem do Gdańska, czy też już w Stoczni Remontowa GSR).

Obrazy te zgadzają się z opisem zawartym w armatorskim raporcie uszkodzeń tankowca, do którego dotarli dziennikarze norweskiego portalu branżowego Sysla.  Wynika z niego, że trzy metry poniżej głównego pokładu, tuż za prawoburtową kluzą, fregata wybiła otwór o wysokości około 90 centymetrów i szerokości około 60 centymetrów. Ponad tym uszkodzeniem na prawej burcie wygięty został dodatkowo reling.

image
Fot. Kystverket/Norweska Straż Przybrzeżna

Największą niewiadomą jest stan techniczny prawego ciągu kotwicznego, który w całości wymaga sprawdzenia i prawdopodobnie naprawy. Charakterystycznie wybrzuszony na tankowcu „Sola TS” kołnierz burtowy kluzy na pewno został lekko wciśnięty w kadłub i ma otwór w górnej części. Wiadomo dodatkowo, że po zderzeniu, kotwica i łańcuch zostały wypuszczone około 20 metrów z windy kotwicznej. Sama winda została zabezpieczona hamulcem, podobnie jak włączono również stopery łańcucha.

Windy kotwicznej jak na razie nie można jednak obsługiwać (prawdopodobnie uszkodzony został silnik hydrauliczny), podobnie jak naprawy wymagają zgięte ograniczniki łańcucha i jego zwalniak. To właśnie z powodu tych niewiadomych nikt nie potrafi dokładnie określić, jakie będą koszty naprawy i certyfikacji oraz czy za wszystko zapłaci firma ubezpieczeniowa, czy armator. Jak na razie zakłada się, że prace stoczniowe potrwają od 10 do 14 dni. Wcześniej rzecznik prasowy armatora Patrick Adamson przekazał dla portalu Sysla informację, że „Uszkodzenia były dobrze ponad linią wody, dzięki czemu statek był stabilny. Nie jest to ogromna naprawa, ale potrzeba trochę pracy. Nie posiadam żadnych informacji o kosztach”.

KomentarzeLiczba komentarzy: 13
viking
czwartek, 29 listopada 2018, 14:37

kobieta nie byla nawigatorem, komunikacja odbywala sie po norwesku a mostkiem dowodzil amerykanin na praktyce, ktory tego jezyka nie rozumial. taki z ciebie operetkowy demaskownik

Stirlitz
czwartek, 29 listopada 2018, 11:33

Lepiej kupić dużą ilość holowników ;) Ostatnio jeden 50-letni holownik ukraiński na 20 godzin zablokował pół floty czarnomorskiej, lotnictwo sowieckie, w efekcie dwa ruskie patrolowce idą do remontu ;) Cała flota holowników sprawi, że sowieckie okręty same się wyeliminują z walki ;)

wie-dźmin
czwartek, 29 listopada 2018, 10:58

Tacy bogaci Norwedzy a oszczędzają kasę. Dali do wyklepania szrot do naszych specjalistów (the best in Europe). Po klepaniu grubo szpachli, poler i lakier na wierzch - będzie Pan klient zadowolony. Za 10 lat sprzeda się złom dla III świata jako sztuka małośmigana. Brawa dla GSR za aktywność......

Patcolo
czwartek, 29 listopada 2018, 10:19

Demaskownik kobieta kobietą jeżeli to prawda to tym bardziej zawiniło szkolenie nikt kto nie potrafi nawigować bez względu na płeć nie powinien być dopuszczony do wykonywania zadań. Ja na co dzień widzę jak kobiety prowadzą i statystyki mówią że jeżdżą bezpieczniej może tak i w ruchu samochodowym to się zgadza ale napewno kobieta za kołkiem wolniej podejmuje decyzje i jeśli w ruchu drogowym to ma swoje plusy to w nawigacji morskiej może być przekleństwem.

stu
czwartek, 29 listopada 2018, 09:22

Nie ma stoczni "Remontowa GSR"...

Pim73
czwartek, 29 listopada 2018, 09:08

Różnica w uszkodzeniach tak jakby Mały Fiat zderzył by się z Rosomakiem. Czyli 650 kg vs 28 ton. Tankowiec z "zarysowanym lakierem" i drobnymi uszkodzeniami vs zatopiona fregata. Trudno, żeby efekt kolizji był inny. Natomiast miejsce kolizji: tor wodny monitorowany przez kontrolę ruchu i niewielka prędkość tankowca, dobre warunki meteo budzą zdziwienie. MW Norwegii nie popisała się morskim rzemiosłem.

Marek
czwartek, 29 listopada 2018, 08:36

@demaskownik Czyli jednak coś jest w przesądach marynarzy z żaglowców, którzy uważali, iż kobiety na statku przynoszą statkowi i jego załodze nieszczęście.

Paweł
środa, 28 listopada 2018, 22:04

Do Autora tego artykułu - to wgięcie ponad kluzą kotwiczną i między kluzami dla cum znajduje się w falszburcie (nadburciu), a nie w relingu. Reling widać z lewej strony zdjęcia - stanowi on na tym statku przedłużenie falszburty, czyli konstrukcyjnej części statku przez którą przechodzą liny / cumy za pomocą przewłok / kluz. Do relingu to można przymocować / przeprowadzić przez niego co najwyżej cumy łodzi pilotowej albo z jakimiś handlarzami papirusów na Kanale Sueskim :)

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
środa, 28 listopada 2018, 19:10

Takich okrętów nam trzeba !! choć pancerniki liniowe były by jeszcze lepsze we współczesnych bitwach morskich !!!!

demaskownik
środa, 28 listopada 2018, 18:34

Pogromcą norweskiej fregaty było gender, czyli kobieta przy nawigacji, jak w 3 z 4 pozostałych ostatnich kolizjach AEGIS z innymi statkami, ale tego w politpoprawnych mediach się nie dowiecie. Wymyślono sobie parytety, kobiet odpowiednich do funkcji jest mniej niż mężczyzn, więc się ma taką "jakość" kobiecego dowodzenia jak na obrazku.

Stary Grzyb
środa, 28 listopada 2018, 18:09

Tak przy okazji - informacji o tym, jak nowoczesna fregata dała się trafić 250-metrową balią sunącą z prędkością 6 węzłów nadal brak?

King
środa, 28 listopada 2018, 17:25

Tankowiec trochę przyrysowany. Fregata poszła na dno. Kilka takich tankowców i drżyjcie floty światowe!

kj1981
środa, 28 listopada 2018, 17:12

Jeśli one są tak dobre w zatapianiu wrażych okrętów, to może kupmy kilka szt. dla naszej MW? W czasie wojny będą taranować ruskie okręty (oni też stosują tę staromodną taktykę na Morzu Azowskim), a w czasie pokoju będą na siebie zarabiać, transportując ropę z Zatoki Perskiej i banany z Kolumbii :-)

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama