Reklama
Reklama
Reklama

Pociski przeciwradiolokacyjne dla F-16. Jak odbudować zdolności? [ANALIZA]

31 stycznia 2019, 13:04
F-16 Krzesiny 1
Polski myśliwiec F-16C Block 52+. Fot. Rafał Lesiecki/Defence24.pl

Ministerstwo Obrony Narodowej planuje pozyskanie pocisków przeciwradiolokacyjnych AARGM. To pozwoli zapewnić Siłom Powietrznym dodatkowe zdolności przełamywania systemów antydostępowych (A2/AD), rozbudowywanych w bezpośrednim otoczeniu Polski. Wcześniej jednak nowy system musi zostać włączony w cały system walki Sił Zbrojnych RP.

AGM-88E AARGM (Advanced Anti – Radiation Guided Missile) to głęboko zmodernizowana wersja pocisku przeciw radiolokacyjnego HARM. W nowej wersji pocisku pozostawiono jedynie napęd rakietowy, części konstrukcji oraz głowicę bojową. Nowe elementy wyposażenia to cyfrowy czujnik wykrywania i naprowadzania na źródło promieniowania radarowego, radar zakresu milimetrowego, sieciocentryczny układ wymiany informacji i układ naprowadzania wykorzystujący system nawigacji satelitarnej GPS oraz system nawigacji inercyjnej.

To pozwala na znacznie szersze zastosowanie, niż w wypadku klasycznych pocisków przeciwradiolokacyjnych. Dzięki połączeniu kilku sensorów AARGM może być używany do zwalczania celów „wrażliwych czasowo”, również wtedy, jeśli nie są one stacjami radiolokacyjnymi i nie emitują sygnałów radiowych.

Może również zwalczać stacje radiolokacyjne nawet, jeśli zostały wyłączone i rozpoczęły proces przemieszczania. Pocisk może też autonomicznie poszukiwać najbardziej niebezpiecznego przeciwnika  na podstawie zaprogramowanej bazy danych, zawierających charakterystyki celów: sygnatury emisji elektromagnetycznej oraz sygnatury trójwymiarowe.

Odpalenie pocisku AARGM. Fot. US Navy.
Odpalenie pocisku AARGM. Fot. US Navy.

Produkcja pocisków AARGM przez firmę Northrop Grumman Innovation Systems, (dawniej Orbital ATK) trwa cały czas, zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak i dla użytkowników zagranicznych. Od początku partnerem projektu są Włochy, pociski w trybie FMS kupiła też Australia, a na ich zakup wstępnie zdecydowały się Niemcy. W połowie 2017 roku do użytkowników przekazano pięćsetny pocisk. Firma prowadzi też zaawansowane prace rozwojowe nad nowym pociskiem AARGM-ER o dwukrotnie wydłużonym zasięgu i prędkości. Ten ostatni będzie wykorzystywał elementy układu naprowadzania AARGM, łącząc je z nową konstrukcją, pozwalającą na przenoszenie w wewnętrznych komorach uzbrojenia myśliwców piątej generacji, jak F-35.

Prowadzone są także prace koncepcyjne dotyczące możliwości odpalania pocisków z naziemnych wyrzutni oraz integracji AARGM i AARGM ER z systemem dowodzenia IBCS. Wszystkie te prace są realizowane w ramach koncernu Northrop Grumman, który w 2018 roku został właścicielem Orbital ATK.

AARGM dla Polski

We wrześniu 2018 roku Wydział Prasowy MON poinformował Defence24.pl o decyzji w sprawie pozyskania pocisków AARGM przez Polskę. Po zakończeniu fazy analityczno-koncepcyjnej, stosowny wniosek został zatwierdzony przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Resort założył też, że pociski AARGM zostaną zakupione w ramach perspektywy planistycznej na lata 2017-2026. Przypomnijmy, że Program Rozwoju Sił Zbrojnych na ten okres zatwierdzony został jeszcze pod koniec ubiegłego roku, a nowy Plan Modernizacji Technicznej obowiązujący do 2026 roku powinien być przyjęty do lutego. Bez nowego PMT resort obrony nie może zaciągać zobowiązań, zakładających finansowanie po 2022 roku.

MON poinformował też, że do strony amerykańskiej zostało przekazane zapytanie o cenę i dostępność (Letter of Request for Price and Availability). To pierwszy krok do pozyskania pocisków w trybie FMS. Z oficjalnej informacji resortu wynika, że samo zapytanie dotyczyło pocisków w AARGM, i AARGM-ER, a strona amerykańska udzieliła odpowiedzi. MON nie mówił jednak o jej szczegółach.

Z nieoficjalnych informacji Defence24.pl wynika z kolei, że strona amerykańska przedstawiła wstępny proponowany harmonogram zakupu pocisków AARGM, wraz z ceną. Nie udzielono natomiast odpowiedzi dotyczącej pocisku AARGM-ER, z uwagi na fakt, że jeszcze trwają prace rozwojowe i pocisk nie został wdrożony do służby.

Na razie nie jest znany ostateczny harmonogram wprowadzania pocisków AARGM przez stronę polską. Wiadomo jednak, że zakup odbędzie się w trybie międzyrządowym (Foreign Military Sales). Do pozyskania pocisków potrzebne jest więc złożenie wniosku Letter of Request w sprawie pozyskania AARGM, zgoda Departamentu Stanu i Kongresu. Sprzeciw tych instytucji jest bardzo mało prawdopodobny, a notyfikacja Kongresu będzie przypuszczalnie zawierała maksymalne zakresy i kwotę zamówienia.

Kolejnym krokiem będzie przekazanie przez Amerykanów odpowiedzi będącej jednocześnie rządową ofertą (Letter of Offer and Acceptance). Tak jak w każdym przypadku umowy FMS, po jej wynegocjowaniu i podpisaniu elementy polskiego zamówienia będą kontraktowane za pośrednictwem Departamentu Obrony. Szacuje się, że proces od złożenia LOR do zawarcia umowy, uwzględniając negocjacje, będzie trwał nie krócej, niż rok. Zgodnie z informacjami producenta realizacja zamówienia będzie trwać kolejne dwa lata, a uwzględniając czas konieczny na szkolenie i przygotowanie zabezpieczenia logistycznego, pociski AARGM mogą być gotowe do użycia w około cztery lata po wysłaniu do USA wniosku LoR.

Demonstrator koncepcji AARGM ER. Fot. Orbital ATK.
Demonstrator koncepcji AARGM ER. Fot. Orbital ATK.

Na możliwości realizacji zamówienia na AARGM ma jednak wpływ również konstrukcja samych pocisków. Pozyskiwanie pocisków AARGM w obecnej wersji odbywa się poprzez konwersję klasycznych rakiet HARM, i wykorzystanie ich elementów (np. głowic bojowych, części konstrukcji i układu napędowego), w połączeniu z nowymi komponentami specyficznymi dla rakiet AARGM. Co za tym idzie, do wdrożenia rakiet AARGM niezbędne jest dysponowanie pociskami HARM. Państwa, które dysponują nimi na wyposażeniu po prostu konwertują posiadane rakiety, natomiast kraje, które wprowadzają AARGM jako pierwsze (tak, jak zamierza uczynić Polska), będą musiały pozyskać pociski AGM-88B/C z zapasów obecnych użytkowników, przede wszystkim Marynarki Wojennej i Sił Powietrznych USA.

Jednocześnie wśród krajów sojuszniczych USA rośnie zainteresowanie technologiami przeciwradiolokacyjnymi, w reakcji na zmiany środowiska bezpieczeństwa w Europie. Na zakup myśliwców F-16 zdecydowały się już Słowacja, Bułgaria i Rumunia (Bukareszt zamierza wprowadzić dodatkowe myśliwce), do grona użytkowników przypuszczalnie dołączy także Chorwacja. Niektóre z tych państw biorą pod uwagę zakup rakiet przeciwradiolokacyjnych, w celu zbudowania własnego potencjału przeciwko systemom A2/AD. To wszystko, w połączeniu z trwającymi zakupami dla US Navy może przełożyć się na stopniowe wyczerpywanie „puli” dostępnych rakiet dostępnych do konwersji i wydłużenie czasu realizacji zamówień.

Natomiast pociski AARGM-ER są dopiero opracowywane. Osiągnięcie wstępnej gotowości bojowej w lotnictwie USA przewidywane jest – według projektu budżetu Departamentu Obrony na 2019 rok – na koniec roku fiskalnego 2023. Co za tym idzie, w wypadku pozyskiwania tych rakiet w standardowej procedurze FMS, zakładającej  przekazanie sprzętu po wprowadzeniu go do produkcji pełnoskalowej (FRP)  będą one dostępne dopiero około 2025 roku. Biorąc pod uwagę czas przeznaczony na wynegocjowanie umów, produkcję i szkolenia, oznacza to że osiągnięcie zdolności operacyjnej przez te pociski możliwe będzie dopiero około roku 2030. Ewentualne przyspieszenie tego procesu, z zastosowaniem procedury „yockey waiver”, wprowadzonej np. w programie Wisła i pozwalającej na szybszy dostęp do sprzętu w procedurze FMS, pozwoli przesunąć ten termin prawdopodobnie do drugiej połowy przyszłej dekady – o ile MON zdecyduje się na zakup i zostanie wydana specjalna zgoda rządu USA.

Z kolei pociski AARGM, w wypadku wystosowania wniosku LOR jeszcze w 2019 roku, mogłyby osiągnąć zdolność operacyjną na polskich F-16 około roku 2023 – kilka lat przed przewidywanym, ewentualnym wprowadzeniem rakiet nowej generacji (być może wraz z nowymi myśliwcami Harpia).

W takim wypadku znacznie wcześniej można by rozpocząć tworzenie (a właściwie odtwarzanie) całego systemu związanego z pociskami przeciwradiolokacyjnymi. Chodzi tutaj między innymi o odpowiednie szkolenie w wykorzystaniu nowego elementu uzbrojenia we współpracy z innymi elementami systemu walki, taktykę, tworzenie i systemową aktualizację baz danych o celach, czy włączenie w sojuszniczy system przełamywania środków antydostępowych. W artykule mowa jest o „odtwarzaniu” zdolności przeciwradiolokacyjnych, bo przed laty Polska dysponowała pociskami Ch-25MP na samolotach myśliwsko-bombowych Su-22M4.

Rakiety tego typu były jednak przygotowywane do zwalczania systemów przeciwlotniczych NATO starszej generacji, takich jak MIM-23 Hawk i MIM-14 Nike Hercules, a więc zupełnie innych zagrożeń niż te, z myślą o których pozyskiwane są pociski AARGM. Nie trzeba dodawać, że oba pociski i przenoszące je samoloty należą do zupełnie różnych generacji. Warto więc zastanowić się, jak może wyglądać wykorzystanie AARGM w Siłach Zbrojnych RP.

AARGM – uzupełnienie „Kłów” polskich Jastrzębi

Pociski przeciwradiolokacyjne AARGM są planowane do wprowadzenia na wyposażenie polskich samolotów myśliwskich F-16C/D Block 52+. Te ostatnie wyróżniają się spośród wielu innych systemów uzbrojenia Wojska Polskiego tym, że choć od ich wprowadzenia na wyposażenie minęła nieco ponad dekada, to są planowo modernizowane, w celu utrzymania i zwiększenia zdolności bojowych. Przykładami takich działań były między innymi zakupy pocisków AGM-158A JASSM i modernizacja do standardu M 6.5 w 2014 roku, pozyskanie pocisków AGM-158B JASSM-ER, jak i późniejsze zakupy nowych wersji rakiet powietrze-powietrze AIM-120C7 AMRAAM i AIM-9X-2 Sidewinder.

Pociski JASSM (na zdjęciu) i AARGM będą wzajemnie komplementarne. Fot. J.Sabak
Pociski JASSM (na zdjęciu) i AARGM będą wzajemnie komplementarne. Fot. J.Sabak

Głównym celem wprowadzenia pocisków AARGM jest zwiększenie zdolności przełamywania środowiska antydostępowego (A2/AD), złożonego z wielu wzajemnie uzupełniających się, warstwowych systemów obrony powietrznej. Temu powinny służyć szczególne cechy AARGM, w tym:

  • Możliwość lotu z prędkością naddźwiękową (co jest charakterystyczne dla pocisków przeciwradiolokacyjnych, podczas gdy większość środków precyzyjnego rażenia powietrze-ziemia porusza się z prędkością poddźwiękową);
  • Połączenie aktywnych i pasywnych sensorów radiolokacyjnych oraz systemu INS/GPS;
  • Zdolność zwalczania celów stacjonarnych i ruchomych
  • Możliwość działania w środowisku sieciocentrycznym.

Podstawowym scenariuszem użycia pocisków AARGM jest taki, w którym grupa uzbrojonych w nie samolotów po wykryciu emisji stacji naziemnych radiolokacyjnych obroy powietrznej przez pokładowe sensory lub same pociski AARGM zwalcza je za pomocą tych rakiet, tworząc „bezpieczny korytarz” dla grupy uderzeniowej mającej zaatakować chronione cele. Możliwe jest też przeprowadzenie w podobny sposób ataku na okrętowe stacje radiolokacyjne.

Rakiety przeciwradiolokacyjne mogą też stanowić ważne uzupełnienie uzbrojenia sił wydzielanych do misji ekspedycyjnych, czy pełniących służbę w warunkach kryzysu i poniżej progu pełnoskalowej wojny, jeszcze przed uruchomieniem Artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Posiadanie możliwości zwalczania nieprzyjacielskich elementów obrony powietrznej bezpośrednio po ich wykryciu, nawet w warunkach przeciwdziałania, znacząco zwiększa możliwości odpowiedzi na zagrożenie na poziomie narodowym. To, że takie zdolności dostępne są bez konieczności zwracania się o nie do sojuszników, zwiększa też potencjał odstraszania możliwej agresji.

Pociski AARGM, dzięki możliwości wymiany danych w środowisku sieciocentrycznym, mogą również współpracować z innymi systemami walki. Na przykład poprzez wskazywanie położenia stacji radiolokacyjnych znajdujących się w zasięgu własnych środków artylerii lufowej i rakietowej. Dzięki temu do ich zwalczania można by użyć tych ostatnich, a w przyszłości być może również naziemnych wyrzutni AARGM. Te same pociski mogą również służyć do wykrywania i klasyfikacji okrętowych stacji radiolokacyjnych, a następnie przekazywania informacji do systemów znajdujących się na wyposażeniu Marynarki Wojennej.

We wszystkich tych wypadkach warunkiem jest dysponowanie odpowiednim sieciocentrycznym systemem dowodzenia. Przykładem takiego systemu jest IBCS, pozyskany wraz z pierwszą fazą programu Wisła i proponowany do szerszego zastosowania w Siłach Zbrojnych RP. W USA powstała też koncepcja wykorzystania go jako elementu połączonego systemu kierowania obroną powietrzną i artylerią naziemną dalekiego zasięgu, prowadzone są też prace koncepcyjne w sprawie integracji go z AARGM i innymi systemami powietrznymi.

Budowa sieciocentrycznego systemu dowodzenia to z założenia zadanie czasochłonne i wymagające koordynacji wielu komórek MON i Sił Zbrojnych. Efektem może być jednak zwielokrotnienie potencjału systemów uzbrojenia znajdujących się na wyposażeniu lotnictwa taktycznego i obrony powietrznej Sił Powietrznych RP, a także Wojsk Rakietowych i Artylerii, obrony przeciwlotniczej Wojsk Lądowych i wreszcie Marynarki Wojennej. W tym kontekście szczególne znaczenie ma również program myśliwca nowej generacji Harpia, który od podstaw powinien być przygotowany do działania w środowisku sieciocentrycznym. Możliwe, że dostawy nowych maszyn mogłyby zbiec się w czasie z przekazaniem Polsce pocisków AARGM-ER w wersji zmodernizowanej, w wypadku decyzji o ich zakupie. 

Pociski przeciwradiolokacyjne w NATO

Po wprowadzeniu na wyposażenie pocisków przeciwradiolokacyjnych Polska dołączy do kilku państw NATO, dysponującymi tymi pożądanymi przez Sojusz Północnoatlantycki zdolnościami. Wśród krajów europejskich kluczową rolę w tym zakresie odgrywają Niemcy i Włochy, dysponujące samolotami WRE Tornado ECR. Włoskie maszyny przenoszą już rakiety AARGM, podczas gdy Niemcy planują zakup uzbrojenia tego typu. W wypadku zagrożenia na teatrze europejskim do działań włączono by zapewne także amerykańskie F-16, dysponujące zmodernizowanymi rakietami HARM. Natomiast np. Brytyjczycy, po wycofaniu rakiet ALARM, nie dysponują dedykowanymi rakietami przeciwradiolokacyjnymi.

Wprowadzenie uzbrojenia tej klasy na wyposażenie polskich myśliwców F-16 będzie więc stanowić okazję do zacieśnienia współpracy z sojusznikami. Tym bardziej, że skuteczne wykorzystanie tego typu uzbrojenia wymaga przećwiczenia różnych scenariuszy, odpowiednich szkoleń i przygotowania do zwalczania jak najszerszego spektrum źródeł emisji elektromagnetycznej. Należy zatem spodziewać się, że polscy piloci będą odgrywać ważną rolę na sojuszniczych ćwiczeniach z zakresu SEAD/DEAD (przełamania i niszczenia obrony powietrznej przeciwnika). Niezbędna będzie też współpraca i zwiększenie zdolności rozpoznania i walki elektronicznej, w tym w celu zdefiniowania potencjalnych zagrożeń.

Co dalej?

Wprowadzenie do Sił Powietrznych pocisków AARGM pozwoli na zwiększenie zdolności działania w środowisku antydostępowym i odtworzenie możliwości przełamania obrony powietrznej. Ma to szczególne znaczenie w kontekście ewolucji zagrożeń w bezpośrednim otoczeniu Polski. AARGM uzupełni też zestaw uzbrojenia powietrze-ziemia polskich myśliwców.

Budowa zdolności przeciwradiolokacyjnych będzie jednak musiała się odbywać stopniowo, i w powiązaniu z innymi systemami rozpoznania, walki czy łączności. W przyszłości pociski przeciwradiolokacyjne mogą stać się elementem jednego, połączonego systemu walki, w ramach którego będą współdziałać samoloty myśliwskie (w tym nowej generacji), zestawy przeciwlotnicze czy nawet środki artylerii rakietowej. Taki system, złożony z różnych elementów, może zapewnić jeszcze wyższy poziom potencjału bojowego, w kontekście zagrożeń na wschodniej flance NATO.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 43
Reklama
Adam33
piątek, 8 lutego 2019, 20:23

Dokupić samolotów F-15 lub F/A-18 nie należy pchać się w F-35 po jakimś czasie jak powstanie europejska maszyna nowej generacji dopiero będzie można pozyskać europejski samolot 5 lub 6 gen.

Wojciech
piątek, 8 lutego 2019, 20:17

Trzeba pilnie dokupić F-15 lub F/A-18 nawet nie myśleć o F-35.

BUBA
piątek, 8 lutego 2019, 12:21

A który samolot LanceR czy Su-22 jest dedykowany do misji tzw. SEAD? I co ma z tym wspólnego Red Flag? A czy wiesz co oznacza w języku polskim "bez wsparcia innych środków"?.

Davien
środa, 6 lutego 2019, 15:59

Panie BUBA po pierwsze LanceR-A to Rumuńska modernizacja MiG-21 przeprowadzona przez Izrael i bedaca maszyna szturmową uzywajaca uzbrojenia p-z głównie zachodniego. Po drugie nawet tu masz podane że nasze Suczki nie działąły same ale razem z maszynami majacymi znacznie wieksze od nich mozliwości czyli LanceRami-A Nie ma wersji Lancer-R. Do tego ELITE to cwiczenia w zwalczaniu OPL i uzyciu systemów WRE i do takiego Red Flag nie ma nawet porównania jako ze Red Flag opiera sie na cwiczeniach w walkach powietrznych

BUBA
środa, 6 lutego 2019, 00:01

Capt. Brehm, ELITE 2007 project officer, said at ELITE opposing sides were not described as 'Red Air' and 'Blue Air' as this was a relic from 'Cold War' times, it was interesting that on day eight Romanian MiG-21's and Polish Su-22's conducted a joint strike against German manned Patriot GBAD missile sites. The various GBAD systems are frequently moved around the range...................................................................................................... ........................................................................................................................................................................................... Capt. Brehm, ELITE 2007 project officer: On one occasion with the ground very heavy after intensive rainfall at Dutch Patriot site needed to be 'rescued' from the mud by a German recovery tank. The whole operation took eight hours and cost the Dutch a crate of beer!.................................................................................................. ............................................................................................................................................................................................ MiG-21 Lancer-R kontra Patriot Elite 2007 tego nie wiedziałem, ale nie interesowały mnie Lancery.

Davien
poniedziałek, 4 lutego 2019, 18:11

Panie BUBA PAC-2 to lata 90-te w 1984r to weszły PAC-1 a mówimy o pocisku Ch-25MP nie Ch-58E którego nigdy nie mielismy na wyposazeniu a których Rosja nie uzywała bo u nich Ch-58/58U przenosiły wyłącznie Su-24 i nie był na wyposazeniu Su-22M4. Może panie BUBA w końcu sie zdecyduj bo akurat Ch-58E miał głowicę która była bazowo przystosowana d wykrywania radaru Patriota choc dalej była to głowica na jeden typ radaru i trzeba ja było wymieniac przed podwieszeniem rakiety, a w Rosji współpracowała z systemem fantasmagoria a nie Wjuga. teraz dalej:) Pierwsze Ch-58 weszły dosłuzby w 1982r a co do zasięgu to z niskiego pułapu Ch-58 ma całe 36km, z 10km 120km zasięgu a maks osiąga z 15km pułapu więc spokojnie Patrioty z PAC-2GEM wybiłyby te Su-22 do nogi:) A cod o skyteczności PAC-1 i PAC-2 w Pustynnej Burzy to 70% w Arabi Saudyjskiej i 40% w Izraelu( tu tak niskobo inna metoda liczenia) mówi samo za siebie a ten raport pana Postolla został zmiażdzony prze niejakiego Zimmermana który wykażał ze theodore postoll zwycajnie oszukiwał. Ostatnie sukcesy w Jemenie i AS uzyskane w 90% przy uzyciu własnie PAC-2 raczej miazdzą pańska teorie Panie BUBA. Co do ELITE 2007 to Su-22 nie działały tam same ale ze wsparciem innych maszyn same zostałyby wybite do nogi własnie przez Patrioty a co do manewrów to zapraszam do relacji ppłk Starzyńskiego:)) I to tyle, wiecej mi sie niechce pana dobijac:)

Marek
poniedziałek, 4 lutego 2019, 13:00

Dokupcie z 50 samolotów bo te 48 sztuk f-16 to tragicznie mało.

BUBA
poniedziałek, 4 lutego 2019, 02:08

Pierwsze Patrioty trafiły do jednostek w 1984 roku, każdy samolot Su-17M4 iSu-22M4 posiadający Wjugę-17 mógł programować Radugę Ch-58 (Z pasywną samozasysającą głowicą typu PRGS-58 -1980 rok), Ch-27(Zaprogramowana i zbudowana przeciwko MIM-14 Nike-Hercules i MIM-23 Hawk) i Ch-25MP. Jedynie Ch-28 z arsenału Su-17 i Su-22 była programowana na ziemi.......................................................................... .................................................................................................................................................................................... Dopiero samoloty Su-17 i Su-22 w wersji M4 wyposażone w SPS-141MWG Gwozdika były w pełni przystosowane do bezpiecznego prowadzenia misji SEAD. Modernizację PAC-2 wprowadzono do linii w 1990 roku i nie była ona w stanie zwalczać pocisków SCUD. Polecam raporty senatu USA. Podobnie Patriot może od niedawna zwalczać efektywnie samoloty Su-22 w ataku na ten system na niskim pułapie dzięki PAC-3 MSE. Tylko i wyłącznie. W odmianie PAC-3 wyposażonej w GEM-T życzę powodzenia...co udowodnili polscy piloci Su-22...nie jeden raz. ELITE 2007: "Nasi piloci w ramach misji DUELL zwalczali także naziemne środki OPL (SA-6 KUB, PATRIOT, ROLAND, OZELOT) z praktycznym użyciem indywidualnych środków WE oraz wykorzystaniem taktyki samolotów Su-22 (bez wsparcia innych środków - samodzielnie)."........................................................... ............................................................................................................................................................................ 8 ELT zamiast otrzymać nowe samoloty i nowe środki zwalczania OPL została rozwiązana. i teraz za to zapłacimy słone pieniądze.

MAZU
niedziela, 3 lutego 2019, 19:54

Czołem. Według analizy 7M optymalnym nosicielem pocisków przeciwradiolokacyjnych są DRONY. Jeden (odrzutowy) dron przenosi jeden pocisk.

Davien
niedziela, 3 lutego 2019, 18:25

Panie BUBA znowu... Jak wchodziły PAC-2 i PAC-3 to Su-22 były włąsnie masowo wycofywane z sił zbrojnych Rosji a pocisk Ch-25MP wszedł do użytku sporo przed PAC-1 , sam pocisk wymagał wymiany głowicy naprowadzajacej przed lotem bo mógł się naprowadzac na cały JEDEN typ radaru a zasięg wynosił do 40km wiec przeciwko Patriotom to miałbyś martwego Su.

kołalsky
niedziela, 3 lutego 2019, 11:36

Odbudowa, nadbudowa, przebudowa - a rzeczywistość skrzeczy. Dużo analityków, mało fizyków ...

Luke
niedziela, 3 lutego 2019, 05:30

Mamy zamalo sprzetu, SP potrzebuje 32 F15SE I 32 F18 Advanced.

BUBA
sobota, 2 lutego 2019, 23:17

Su-22M4 miały za zadanie niszczyć systemy Patriot NATO i do 2009 wychodziło im to całkiem nieźle.

BUBA
sobota, 2 lutego 2019, 11:51

"W artykule mowa jest o „odtwarzaniu” zdolności przeciwradiolokacyjnych, bo przed laty Polska dysponowała pociskami Ch-25MP na samolotach myśliwsko-bombowych Su-22M4. Rakiety tego typu były jednak przygotowywane do zwalczania systemów przeciwlotniczych NATO starszej generacji, takich jak MIM-23 Hawk i MIM-14 Nike Hercules,"............................................................................................................................................. ........................................................................................................................................................................................ Panie autorze Su-22M4 miał przede wszystkim niszczyć systemy Patriot PAC-2 i PAC-3. Przełamywać trzon OPL NATO co robił do 2009 na ćwiczeniach WRE ELITE.......................................................................................... ......................................................................................................................................................................................... Patriot PAC-2 i PAC-3 to zasadniczy przeciwnik Su-22. To że zniszczono w PSP możliwości bojowe tych samolotów to zasługa kolejnych dowódców PSP i ministrów obrony.................................................................... ......................................................................................................................................................................................... Samo to się nie zrobiło. Polski MON pomagał jak mógł a w niszczeniu możliwości lotnictwa wojskowego PSP polscy urzędnicy i generałowie są mistrzami w skali Europy.

Sdr
sobota, 2 lutego 2019, 11:32

Taki Advanced asuper Hornet z AARGM to byłaby dobra kombinacja.

Viper
sobota, 2 lutego 2019, 11:29

Efektywny lobbing. Niech Polacy pracujący dla producenta zastanowią się czy warto zarabiać pieniążki w ten sposób.

Andrzej
sobota, 2 lutego 2019, 10:49

Oby tylko nowe pociski nie określano idiotycznie jako Kły Polskie, Lepiej mieć swoje zęby,niż importowane implanty. Generalnie warto by było skończyć ze stosowaniem idiotycznych określeń na uzbrojenie wojskowe.

Hawke
sobota, 2 lutego 2019, 10:23

Mogli 20 lat wcześniej zmodernizować Su 22 i przystosować go do przenoszenia nowoczesnego uzbrojenia. Teraz to tylko zakup ok nowych 60 F-16 Block 70/72 z nowoczesnym uzbrojeniem by się przydało.

Zawisza_zielonych
sobota, 2 lutego 2019, 10:22

Nam nie są potrzebne pociski antyradarowe tylko nowe samoloty. A efektorow antyradarowych, z uwagi na nasze polozenie to potrzebujemy odpalanych z ziemi.

Monte
piątek, 1 lutego 2019, 20:32

Panowie, jako laik chciałbym spytać. Czy w razie konfliktu np. z Rosją :) jest w ogóle szansa, że na nasze F-16 zdąrzą oderwać sie od ziemii?

Ok bajdur
piątek, 1 lutego 2019, 19:31

Gdy kupimy te pociski, to do kompletu jeszcze tylko 8-12 f-18 Glowler, 24 myśliwce f-15FX lub f-18 super hornet. E/F ostaczenie Eurofighter . Może i łatwiej byłoby dokupić f16 Block 72 V ale jesteśmy państwem frontowym i jeden F15 ma potencjał bojowy 3-4 f16. Jedna para dyzurna f15 może skutecznie zwalczać kilkadziesiąt celów ( samoloty i pociski manewrujące). Liczba punktów podwieszeń robi swoje. Dla obrony Polski atut trudnowykywalnosci nie ma decydującego znaczenia. Jak już coś łupnie, to na całego i każdy poderwany w piwietrze myśliwiec musi mieć możliwości. Prowadzić równorzędne pojedynki z grupami SU30, su35.

MPL
piątek, 1 lutego 2019, 18:40

Bez względu na to ile samolotów nie zostanie zakupionych, bez AARGM będą miały dużo mniejsze szanse przeżycia w przestrzeni powietrznej nie tylko przeciwnika ale i własnej. Zainteresowanych odsyłam do rezultatów ćwiczenia z 2015 roku, w którym symulowane było wykonanie uderzeń lotniczych na cele w obwodzie kaliningradzkim. Wnioski były jednoznaczne i nie podlegające żadnej dyskusji. Zwracam szczególną uwagę na fakt, że AARGM skutecznie zwalcza także radary kontroli przestrzeni powietrznej i naprowadzania lotnictwa, nie tylko stacje wykrywania i kierowania ogniem naziemnych systemów rakietowych obrony powietrznej.

Marek
piątek, 1 lutego 2019, 16:36

Trzeba na cito dokupić minimum 30 f-16

hmm
piątek, 1 lutego 2019, 15:13

"Trochę" mało tych F-16. Bez przesadyzmu, powinno być ich dobrze ponad 100 na wielu lokalizacjach.

bender
piątek, 1 lutego 2019, 13:39

@Szymon: zapewne martwisz się o stan OPL w Polsce, ale nie zapominaj, że mamy prawie setkę lotnisk o wystarczająco długim pasie startowym, żeby korzystały z niego nasze F-16 C/D.

Zachwycony
piątek, 1 lutego 2019, 13:31

jakie piękne te F-16 Tiger Demo Team

Arado
piątek, 1 lutego 2019, 11:56

A tymczasem Niemcy rozwazaja zakup F/A 18 w miejsce leciwych Tornado.Moze tak posluchac co w trawie piszy i razem z nimi wnegocjowac pare sztuk dla nas w miejsce tez juz leciwych Suczek...

w
piątek, 1 lutego 2019, 10:26

48 szt F-16. Jeszcze francuzi chca zeby je wysłac do Czadu lub do Libii bronic ich interesów. Najpierw kupic 100 szt F-15X + 24 szt Gloverów. Bez "dialogów technicznych" i analizy analiz- wyjdzie wtedy o połowe taniej

Szymon
piątek, 1 lutego 2019, 09:44

A z jakiego lotniska wystartują te nasze samoloty? Które lotnisko przetrwa pierwszą godzinę wojny?

Dumi
piątek, 1 lutego 2019, 09:14

Jak zbudować potencjał??? Kasa, kasa i jeszcze raz WIĘKSZA KASA NA MODERNIZACJĘ. Na razie rząd i Polacy nie czują, że zagrożenie ze strony Rosji istnieje. Prócz intensywnej gadaniny, faz analityczno - koncepcyjnej mamy normalne zbrojenie się w czasie pokoju jak państewko, które żyje w bezpiecznym rejonie, które żyje z sąsiadami pokroju Szwajcaria... To nie jest modernizacja a łatanie dziur. Mimo, że PiS zrobił dużo dla armii to w skali 1-10 oceniam to 4. Panie Morawiecki co się musi wydarzyć by pan dał na modernizację armii 3-10 mld zł każdego roku dodatkowo???

Napoleon
piątek, 1 lutego 2019, 07:40

Jeśli nie kupią tychz ER to będzie to znów zakup rakiet cywilnych. Davien nam się zapłacze. A tak na poważnie pomijając lament nad zakupem IBCS w wersji wojskowej, to wygląda że może jednak warto czasami za coś więcej zapłacić?

46
czwartek, 31 stycznia 2019, 23:53

Trzeba je kupić koniec i kropka. Przynajmniej 40-60szt. Sama świadomość, że są one na wyposażeniu zmusi do wyłączenia s400 s300 i Buki i wszystkich sąsiadów . Bez tych pocisków nic z Malborka Warszawy, Mińska nie wystartuje. Po tym zakupie, to już tylko 24szt.f16, pkus ze 12 -18sztUK prawdziwego myśliwca i kilku sztuk samolotów do walki elektronicznej będziemy potrzebować . To na najbliższe 12- 20 lat wystarczy. Bez tych groznych rakiet Kaliningrad i Brześć szachują połowę Polski. A przykład Syrii pokazuje, że nikt nie będzie świecić radarem gdy rozpocznie się polowanie na OPL. Nie ma co marnować czasu na wynajdywanie koła .

znawca
czwartek, 31 stycznia 2019, 23:51

trzeba do F16 zrobić przyczepki i tam wyrzutnie coraz to nowszej broni !!!! bo tyle uzbrojenia się na 48 samolotach nie zmieści !!!!!

Aro
czwartek, 31 stycznia 2019, 22:34

Pomimo że pociski te nazywają się anty to służą do napadu. Zamiast skupić się na maksymalizacji możliwości obronnych to my kupujemy środki do ataku. Widać Polska to bogate panstwo.

an.na
czwartek, 31 stycznia 2019, 21:37

Jak czytam ten artykuł , nasuwa mi się myśl iż nie ma takiej drugiej armii, której "siła" opierała się na tak licznych : planach, programach, zapytaniach, analizach, listach....Nasi politycy sprzedają społeczeństwu opowieści, nie konkrety bo gdy przyjdzie do rozliczeń zawsze powiedzą gdybyśmy byli przy władzy... Śmieszne i żałosne

bmc3i
czwartek, 31 stycznia 2019, 21:36

@d. Lasica. Z taktycznego punktu widzenia Twoj postulat organizacji osobnych eskadr SEAD jest absurdalny. Chcesz powiedziec ze z tej osobnej eskadry pojedynczy piloci i samoloty beda przydzielani do innych eskadr - nie SEAD - na czas realizacji poszczegolnych lotów uderzeniowych? Generalnie, juz sam zakup F16 na poczatku wieku bez HARMów czy a Alarmów, swiadczy o braku wyobrazni decydujacych o zakupie - i to bardzo eufemistycznie ujmując, aby nie powiedzieć bardziej dosadnie.

Maciek
czwartek, 31 stycznia 2019, 20:01

Nasze f16 mają już robić dosłownie wszystko - rozpoznanie, ataki na cele taktyczne, strategiczne, walka z samolotami przeciwnika a teraz jeszcze zwalczanie radarów. Tylko mnie się wydaje, że trochę za dużo tego jak na 48 szt.?

Wojciech
czwartek, 31 stycznia 2019, 17:25

AARGM to NIE SĄ pociski. To są rakiety. Pociski przeciwradiolokacyjne do Homara i Kraba też są potrzebne choćby żeby zmniejszyć koszty. Rakiety są droższe, mogą wykrywać "po drodze" mniej ważne cele które można atakować pociskami przeciwradiolokacyjnymi.

Jan
czwartek, 31 stycznia 2019, 17:23

Dodatkowo co najmniej 48 f-16 w najnowszej wersji.

B 52
czwartek, 31 stycznia 2019, 17:00

100% racji

Stary Grzyb
czwartek, 31 stycznia 2019, 16:49

Oby jak najprędzej, w tym w wersji (obecnie opracowywanej) wystrzeliwanej z nie rzucających się w oczy lądowych, mobilnych kontenerów startowych. Przy okazji - widać, jak bardzo Polsce potrzebnych jest ze 3 razy tyle nowoczesnych myśliwców, ile posiadamy obecnie, w tym minimum 1/3 F-35, umożliwiających skryte zadawanie głębokich uderzeń, paraliżujących krytyczne elementy infrastruktury militarnej przeciwnika.

Dzika Łasica
czwartek, 31 stycznia 2019, 15:54

Do realizacji tego zakupu kobieczny jest zakup dodatkowych F-16. SEAD to najtrudniejsza z misji! Piloci szkoleni do tego powinni być zorganizowani w osobną eskadrę. Zakup samych pocisków nic nie da bo przytłoczeni "bieżącą działalnością" piloci najzwyczajniej nie będą mieli czasu i warunków, żeby się odpowiednio nauczyć taktyki użycia tego zaawansowanego uzbrojenia...

Ślązak
czwartek, 31 stycznia 2019, 15:43

A może naziemne wyrzutnie tych rakiet i ich wersji ER najskuteczniej rozbiją antydostępową bańkę torując drogę naszym F-16 i innym samolotom NATO

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama