Reklama

Nowa taktyka HIMARS Piechoty Morskiej USA [WIDEO]

5 stycznia 2019, 12:47
HIMARS KC-130 Marines (1)
Fot. US Marines

Nowa taktyka wykorzystania systemu HIMARS przez US Marines nazwana HI-RAIN obejmuje przerzut wyrzutni drogą powietrzną, ostrzelanie celu i natychmiastową ewakuację na pokładzie samolotu. Przeprowadzono już ćwiczenia w tym zakresie z użyciem dwóch pojazdów i samolotów KC-130J, które przerzuciły je na odległość ponad 1000 km.

Taktyka nazywa się HI-RAIN (ang. HIMARS Rapid Infiltration) jest rozwinięciem koncepcji „lotnej artylerii” korpusu. Dotąd była ona realizowana z użyciem 155 mm haubic M777 przerzucanych na podwieszeniach zewnętrznych przez śmigłowce CH-53 Stallion lub zmiennowirnikowce MV-22 Osprey. Wadą tego rozwiązania był relatywnie mały zasięg i siła ognia ciągnionej haubicy oraz czas potrzebny do jej rozwinięcia przed rozpoczęciem ostrzału i zwinięcia po jego zakończeniu.

Wykorzystanie artylerii przerzucanej drogą powietrzną zapewnia elastyczność dowódcom US Marines na polu bitwy poprzez umieszczenie środka rażenia dalekiego zasięgu poza zdobytym przyczółkiem lub za liniami wroga, aby szybko i z zaskoczenia zniszczyć cel.

Wykorzystanie wieloprowadnicowej wyrzutni kierowanych pocisków rakietowych HIMARS znacznie rozszerza zasięg działania Korpusu w ramach tej zdolności przerzutowej, ale również podnosi siłę i precyzję prowadzonego ostrzału. Każda z wyrzutni jest bowiem w stanie odpalić 6 rakiet GMLRS, o zasięgu do 80 km, lub taktyczną rakietę ATACMS o zasięgu 300 km. Broń jest kierowana systemem INS/GPS. Czas od oddania strzału do załadunku na pokład samolotu jest znacznie krótszy niż ciągnionej armaty, natomiast prędkość i zasięg KC-130 dużo większe niż śmigłowca z podwieszonym zewnętrznym ładunkiem.

7 grudnia 2018 roku, w ramach corocznego ćwiczenia Steel Knight przeprowadzonego razem z 1 Dywizją Morską, misję HI-RAIN wykonały dwie wyrzutnie HIMARS należące do 5 Batalionu, 11 Pułku Marines. Jest to ta sama jednostka, która w październiku 2017 roku przeprowadziła strzelania z wyrzutni HIMARS stojącej na pokładzie okrętu desantowego USS Essex.

Podczas grudniowych ćwiczeń żołnierze Piechoty Morskiej z 5 Batalionu, 11 Pułku załadowali dwa systemy HIMARS na dwa samoloty KC-130 na lotnisku Piechoty Morskiej w Camp Pendleton w Kalifornii i przelecieli ponad tysiąc kilometrów na teren poligonu Dugway w stanie Utah. Po wylądowaniu wyrzutnie HIMARS odpaliły pojedynczy pocisk M31A1 GMLRS (Guided Multiple Launch Rocket System) trafiając precyzyjnie w cel odległy o 15 km. Nie była to pierwsza tego typu misja 5 Batalionu z 11 Pułku US Marines, gdyż ta innowacyjna jednostka już od 2014 roku trenuje misje HI-RAIN, natomiast obecnie taktykę tą mają stosować inne jednostki Piechoty Morskie.

Nie tylko Marines wykorzystują aeromobilność systemu HIMARS. W listopadzie 2014 roku podobny typ misji przeprowadziła US Army, przerzucając wyrzutnie z wykorzystaniem samolotu C-17 Globemaster II.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 20
Reklama
Dudek
środa, 9 stycznia 2019, 18:05

W ramach nowych taktyk piechota morska USA powinna jeszcze przećwiczyć skryty transport drogą lądową lub lotniczą łodzi podwodnej na wybrany akwen np. Morze Czarne. A także skryty transport kolejowy pionowzlotów F-35 gdziekolwiek na totalnie zalesione zadupie i samodzielny powrót drogą powietrzną na wybrane lotnisko.

Dla obrony w Europie M270A1 jest lepszy
wtorek, 8 stycznia 2019, 10:41

+weretyy: "zdolność szybkiego wprowadzania do walki HIMRAMsów" Dla Polski istotne są te rakiety o zasięgu 300km, ale z tego punktu widzenia więcej dałoby nam używanie szwedzko-niemieckich rakiet manewrujących "Taurus" o zasięgu lekko 500 km (możliwość przedłużania zasięgu mawet do 2000 km dodaniem paliwa). Używane są obecnie tylko wersje podwieszane pod samolotem, ale Taurus zbudowano tak, by można było nawet kilka na raz wyrzucić z ładowni transportowca, np. polskich C-295 CASA, albo z wyrzutni lądowej lub okrętowej. Zdolność manewrowa Taurusów pozwala na ukrywanie celu, do którego naprawdę zmierzają oraz omijanie zgrupowań opl. ______Wracając do M142, czyli do HIMARSSów, to zabierają one zaledwie jeden pocisk o zasięgu 300km i musiałyby albo na stałe blokowane tym pociskiem, albo stosunkowo długo czekać na wymianę pocisków z 80 km na 300 km. Dla utrzymywania w ciągłej gotowości ogniowej 40 pocisków zasięgu 300 km potrzeba 40-stu HIMARSów, czyli bardzo dużych kosztów po 3-ech artylerzystów na pocisk/Himarsa. To koszt od przedszkola do pogrzebu, w tym różne dodatki na rodzinę, wyposażenie, uczenie, a potem wyszkolenie wojskowe itp. Koszt stałej gotowości bojowej jest dodatkowo wyższy. Natomiast gąsienicowe M270A1 zabierają na raz dwa pociski o zasięgu 300 km, co obniża o 50% koszty osobowe, bo potrzeba o 50% artylerzystów mniej, czyli 20x3 60, zamiast 40x3120 wymaganych przez M142. Zamiast 40 szt. M142 wystarczy utrzymywać w gotowości bojowej tylko 20 M270A1 dla tej samej ilości pocisków, także pocisków o zasięgu 300 km. ______ Wobec rozpoznawania satelitarnego polskich wyrzutni i pocisków dalekiego zasięgu potrzebnym jest sporządzenie fałszywych pocisków, których nawet obsługa wyrzutni nie wiedziałaby, czy ma pocisk prawdziwy. Przemieszczanie tych wyrzutni w czasie pokoju uniemożliwiłoby ich zniszczenie na początku wojny - tu ponownie dla gąsienicowych M270A1 potrzeba mniej fałszywek, a możliwym jest także przenoszenie 6 rakiet takich samych jak M142 plus jedna prawdziwa lub fałszywa o zasięgu 300 km. Ponieważ M142 Himars kosztuje w używaniu ok. 50% więcej niż M270A1, to prawdziwy koszt używania HIMARSa musi obejmować dodatkowo koszt alternatywny, czyli oszczędność kosztów osiągalną korzystaniem jak chyba całe NATO poza USA z wyrzutni M270A1, czyli mniej więcej należy podwoić koszt M142 aby uzyskać prawdziwy koszt używania jednego HIMARSa dla Polski. Wbrew objektywnym ekonomicznym i wojskowym faktom MON udaje, że koszt używania jednej wyrzutni M142 może być niższy od używania jednej wyrzutni M270A1. _______ Dla obrony w Europie M270A1 jest lepszy, ale zach. UE używa M270A1 także np. w Afganistanie lub w Mali przy pomocy A400M. _________ Dla Polski podstawowe znaczenie ma ustalanie współrzędnych celów dla rakiet i pocisków, ale nie mamy nadal ani samolotów AWACS ani satelitów, a potrzebowalibyśmy co najmniej satelity radarowe o rozdzielczości 30 centymetrów wiszące przemiennie na stałe nad Polską i obserwujące Kaliningrad oraz tereny za wschodnią granicą Polski.

dropik
wtorek, 8 stycznia 2019, 10:09

piechota morska jak sama nazwa wskazuje działa na morzu i przede wszystkim na Pacyfiku takie użycie Himarsa ma sens. Z wyspy na wyspę jak w czasie 2WS.

weretyy
poniedziałek, 7 stycznia 2019, 14:34

Z punktu widzenia Polski, (także, innych sojuszników USA), zdolność szybkiego wprowadzania do walki HIMRAMsów jest b. cenna, więc ja bym tego nie krytykował.

Danisz
niedziela, 6 stycznia 2019, 23:18

@MAZU - Ty i te Twoje teorie z Gwiezdnych Wojen... Po pierwsze rakiety ziemia-ziemia nie odpalisz z lecącego samolotu, chyba że chcesz go zniszczyć. By to zrobić bezpiecznie trzeba by opracować skomplikowany system i przebudować zarówno nosiciela jak i same rakiety - to koszmarnie droga operacja i dlatego nawet bogate Stany nie biorą jej pod uwagę - wolą pracować nad nowym napędem zwiększającym zasięg bez konieczności modyfikacji rakiet i nośników. Po drugie samolot tak duży i tak wolny jak C-130 lecący 10 km nad ziemią świeci na radarze jak choinka w Wielkanoc i jest jak kaczka na polowaniu. By nie była to misja samobójcza trzeba by opracować dla niego cały system WRE oraz opracować zupełnie nowatorską taktykę działania a potem wyszkolić dziesiątki ludzi którzy musieliby uczyć się na własnych błędach, bo nie mają od kogo - już pomijając koszty i wątpliwą szansę na sukces to zajęłoby lata. Po trzecie Polska nie ma możliwości technicznych ani praw intelektualnych by coś takiego opracować. Po czwarte po co ktoś miałby wydawać setki milionów na takie cudo, skoro możemy kupić choćby JASSM ER - porównywalna głowica, właściwości stealth, zasięg dwukrotnie większy niż ten rzekomy, o którym napisałeś i nosiciel który jest w stanie sam się obronić czyli wrócić. Wiem że ten Twój think-tank składa się tylko z Ciebie, ale i tak chluby mu nie przynosisz takimi wpisami. Pozdrawiam

Paweł P.
niedziela, 6 stycznia 2019, 21:23

Wsparcie niemal idealne.

Dla obrony w Europie M270A1 jest lepszy
niedziela, 6 stycznia 2019, 17:02

Nadlatujące samoloty łatwiej wykryć niż rakiety. HIMARSA można w takiej imperialnej wojnie zostawić i mieć w ten sposób zastępstwo lotnictwa natychmiast i przez 24 godziny na dobę.

jurgen
niedziela, 6 stycznia 2019, 14:53

i to nie jest nasze ostatnie słowo, teraz pracujemy nad tym, jak do HIMARSA zapakować Herkulesa

JÓZEK mówi...
niedziela, 6 stycznia 2019, 14:51

tworzy się ideały uprawia kretynizm.. USA

jurgen
niedziela, 6 stycznia 2019, 14:49

świetna taktyka na przeciwnika uzbrojonego w dzidy

Topielec
niedziela, 6 stycznia 2019, 11:47

Czy HIMARS pływa?

Jehowa
niedziela, 6 stycznia 2019, 11:46

Dogi/a Koso, a dokąd to chcesz przerzucań "polskie" HIMARSy? I po co?

Sssssss
niedziela, 6 stycznia 2019, 01:27

W sumie kto bogatemu zabroni wysłać samolot transportowy by wylądował gdzieś w terenie, wyjechały z niego dwie wyrzutnie artylerii rakietowej. Szybko odpaliły jedną salwę, z powrotem na pokład transportowca i szybko zwiewać. Co prawda dużo prościej, szybciej i bezpieczniej było by wysłać samoloty bojowe które mają bardzo szeroki wachlarz uzbrojenia ale tak to każdy potrafi, żadna sztuka no i jak na początku napisałem kto bogatemu zabtoni.

MAZU
sobota, 5 stycznia 2019, 21:23

Pomysł mający sens wyłącznie w wojnach kolonialnych. W realu znacznie lepiej jest przystosować Hekulesy do przenoszenia i odpalania z wysokiego pułapu pocisków ATACMS. Z analizy którą zrobiliśmy w 7M wynika, że przerobiony na nosiciela Herkules może przenosić wewnątrz do 10 pocisków ATACMS, które odpalone z pułapu 10.000 m przy prędkości nosiciela 600 km/h miały by zasięg 499 km. Taki rakietowy Gunship AC-130. Pozdro, M

sff
sobota, 5 stycznia 2019, 20:59

Widać jakiego znaczenia nabiera szczelna i wielowarstwowa oplot.

dobryl
sobota, 5 stycznia 2019, 19:43

Wniosek I - musimy wybudować kilka nowych lotnisk. Wniosek II - należy pilnie dokupić kilka C-130 ;)

wnioski z liczb
sobota, 5 stycznia 2019, 17:29

To ma tylko sens przy patologicznej obsesji US Marines bycia maksymalnie niezależnym od innych korpusów. W wojskach zdrowych umysłowo zamiast trudnego (musi być odpowiednie lądowisko w pobliżu), ryzykownego skrytego przerzucania 1 szt. wyrzutni HIMARS samolotem transportowym w celu wsparcia desantu a potem jeszcze bardziej ryzykownego zabierania tego stosuje się znacznie prostsze, tańsze i wielokrotnie mniej ryzykowne wysłanie samolotu uderzeniowego z 6 bombami szybującymi lub rakietami o odpowiednim zasięgu a zamiast ATACMS używa czegoś jak JASSM czy Kh-35U czy Kh-36 czy podobnych. Nie potrzeba lądowiska, nie potrzeba ewakuacji tego, większa przeżywalność myśliwca uderzeniowego od samolotu transportowego (który pewne i tak potrzebowałby myśliwców do osłony) i lepszy współczynnik całkowitej przenoszonej lotniczo masy do masy głowic bojowych. US Marines nie mają odpowiednich samolotów uderzeniowych (F-35B z powietrze-ziemia może zabierać 2x1000 funtów, a JASSM waży ponad 2x więcej, dlatego przewiduje się go do F-35A i C, ale nie B!), to w swojej obsesji samodzielności kombinują z takimi przerzucanymi lotniczo HIMARS.

WARS
sobota, 5 stycznia 2019, 17:19

...ale skad brac Globemastery w naszym wojsku ?...ewentualnie Herculesy, o ile doleca "gdzies-tam" i znajda odpowiednie ladowisko

Gustlik
sobota, 5 stycznia 2019, 16:09

Kompletna bzdura. Po co wozić samolotem ciężki pojazd który ma tylko wyjechać z ładowni i zaraz wrócić? Taniej i skuteczniej będzie uzbroić samoloty transportowe w podwieszane wyrzutnie tych samych pocisków.

KOSA
sobota, 5 stycznia 2019, 15:39

Już dawno nasz Mon powinien kupić pięć nowych herkulesów ale u nas jak zawsze cisza gdy się będzie paliło dopiero będą w studni kopać

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama