„Najcięższy argument Kijowa”. Artyleria w Donbasie

9 stycznia 2016, 14:48
Fot. mil.gov.ua
Fot. mil.gov.ua
Fot. mil.gov.ua

Artyleria polowa, w tym najcięższych kalibrów, odegrała w wojnie o Donbas istotną rolę. Jednym z elementów rozwinięcia artylerii ukraińskiej armii było przywrócenie do służby systemów artyleryjskich wszystkich kalibrów (122 mm, 152 mm i 203 mm). Były to ciągnione (holowane) haubicoarmaty (haubice) 2A65 Msta-B 152 mm, haubicoarmaty 2A36 Hiacynt-B 152 mm i bardzo nieliczne haubicoarmaty D-20 oraz samobieżne armaty 2S5 Hiacynt-S 152 mm (o donośności do 33 km) i 2S7 Pion 203 mm (o donośności nawet 47,5 km). W jednostkach pancernych i zmechanizowanych używano przede wszystkim 2S1 122 mm i 2S3 152 mm oraz nielicznych, nowocześniejszych 2S19 Msta-S o donośności do 28-29 km. 

Proces mobilizacji systemów artyleryjskich w Siłach Zbrojnych Ukrainy można zobrazować w oparciu o systemy 2A65 Msta-B kalibru 152 mm. W roku 1992 na stanie SZU było 185 sztuk tych haubicoarmat, przy czym z czasem ten rodzaj artylerii drastycznie się w jednostkach wykruszył. Rozformowano wiele związków taktycznych, w tym także artylerii, np. w 2013 r. do historii przeszła 11 Samodzielna Gwardyjska Brygada Artylerii.

W 2014 r. na uzbrojeniu SZU zostało niecałych 40 sztuk Msta-B w następujących pododdziałach:

• 55 Samodzielnej Brygadzie Artylerii (18 Msta-B)
• 6 Szkolnym Pułku Artylerii (9 Msta-B)
• Szkolnej Baterii Akademii Wojsk Lądowych (6 Msta-B)

Duża ilość haubicoarmat Msta-B – niemal 100 sztuk – pozostała w stanie konserwacji, przy czym nie były rozdysponowane po różnych bazach chronienia sprzętu artyleryjskiego, ale zdeponowane na poligonie w Jaworowie. Z chwilą wybuchu konfliktu 55 Samodzielna Brygada Artylerii została rozwinięta na dwóch kierunkach: pod Słowiańskiem oraz na linii granicy, jako wzmocnienie przygranicznego ugrupowania.

Z czasem potrzeby spowodowały rozproszenie brygady niemal w całej strefie ATO, przy czym nierzadko zaledwie bateriami. W efekcie zaciekłych bojów, m.in. pod Słowiańskiem i Starobeszewem, brygada poniosła znaczne straty. W związku z tym rozpoczął się proces uzupełnienia strat w sprzęcie w istniejących związkach taktycznych oraz formowania nowych jednostek. 

Już na wiosnę zaczęto odnawiać potencjał bojowy pododdziałów artylerii. W 55 Brygadzie odnowiono potencjał bojowy 1 dywizjonu i sformowano jeszcze trzy – 2, 3 i 4 dywizjony. Sprzęt pochodził z dawnej 11 Brygady Artylerii oraz 6 Pułku Szkolnego. Oprócz tego w 26 Brygadzie Artylerii jeden z dywizjonów został przeformowany na haubiczny. Jesienią 2014 r. na poligonie w Jaworowie na bazie sprzętu 11 Brygady została sformowana 44 Samodzielna Brygada Artylerii. Z kolei w oparciu o pododdziały 55 Brygady sformowano jeszcze 40 Samodzielną Brygadę Artylerii.

W wyniku przywracania do służby zakonserwowanych haubicoarmat na dzień dzisiejszy szacuje się, że w pododdziałach artylerii SZU znajduje się ok. 102 haubicoarmaty Msta-B 152 mm.

Skład utworzonej w 2014 r. 44 Samodzielnej Brygady Artylerii:
• dowództwo 
• samodzielny haubiczny artyleryjski dywizjon (2А65 Msta-B) 
• samodzielny artyleryjski dywizjon (2А36 Hiacynt-B) 
• samodzielny artyleryjski dywizjon (2А36 Hiacynt-B) 
• samodzielny artyleryjski dywizjon (2S7 Pion) 
• 150 samodzielny przeciwpancerny artyleryjski dywizjon (2А29 МТ-12 Rapira) 
• pododdziały zabezpieczenia

Msta-B
Fot. mil.gov.ua

Haubicoarmaty 2A65 – jak inne systemy artyleryjskie – były na wyposażeniu pododdziałów obu stron konfliktu, a więc także tzw. separatystów. Msta-B znalazła się dość szybko na wyposażeniu chociażby dońskiej formacji kozackiej (Kozackiej Narodowej Gwardii Wojska Dońskiego). W sierpniu 2014 r. w Internecie znalazł się film pokazujący prowadzącą ogień armatohaubicę „kozacką” – pod ostrzałem jednej 2A65 miała znajdować się rzekomo ukraińska kolumna.

Co ciekawe pojedyncza haubica określona została mianem baterii, co można postrzegać jako element tzw. „wojny informacyjnej”. Armatohaubice Msta-B ze składu 291 Brygady Artylerii SZ FR (jedna bateria) rozwinięto na granicy rosyjsko-ukraińskiej już latem 2014 r (obwód rostowski). Bateria w sierpniu i wrześniu 2014 r. zajmowała pozycje ogniowe m.in. tuż nad granicą lub w bliskiej od niej odległości (kilka kilometrów). Cel takiego rozwinięcia na pozycjach bojowych jest oczywisty.

SZU dysponują także znacznymi ilościami ciągnionych haubicoarmat 2A36 Hiacynt-B, których na Ukrainie w 2013 r. miało być nieco ponad trzy setki (305-306 sztuk). Formowanie nowych dywizjonów miało m.in. na celu uzupełnienie strat. Przykładowo w 2A36 Hiacynt-B wyposażono drugi dywizjon 55 Samodzielnej Brygady Artylerii, który sformowano w czerwcu 2015 r. Dywizjon utworzono „od zera”, w oparciu o artylerzystów ze szkół wojskowych, nowych KraZ-ów i m.in. wspomnianych haubicoarmat 2A36.

W ATO użytkowano również systemy 2S5 Hiacynt-S 152 mm, których w 2013 miało być w służbie SZU 24 sztuki, oraz wycofane z linii 2S7 Pion 203 mm. Nieużytkowane od lat 90-tych armaty 2S7 Pion, po krótkim remoncie, przywrócono do służby liniowej w listopadzie 2014 r.

Charakterystyczne, że w nowo utworzonych brygadach artylerii, w poszczególnych dywizjonach, znajdował się sprzęt różnego rodzaju. Przykładowo jesienią do 26 Berdyczowskiej Brygady Artylerii trafiły ciężkie samobieżne systemy 2S5 Hiacynt-S 152 mm oraz najcięższe samobieżne 2S7 Pion 203 mm. W ten sposób brygada miała różny rodzaj sprzętu, ale podstawowym wyznacznikiem był ciężki kaliber i mobilność (poza Rapirami były to systemy samobieżne). 

msta-S
Fot. mil.gov.ua

Skład 26 Brygady Artylerii:
• dowództwo 
• 1 dywizjon (2S19 Msta-S) 
• 2 dywizjon (2S19 Msta-S) 
• 3 dywizjon (2S5 Hiacynt-S) 
• 4 dywizjon, przeciwpancerny (2A29 MT-12 Rapira) 
• 5 dywizjon (2S7 Pion) 
• pododdziały zabezpieczenia

Najbardziej jednakże „zróżnicowana” pod względem uzbrojenia była 55 Brygada. W bateriach i dywizjonach znalazły się i 2А65, i 2А36, a nawet D-20 (oraz МТ-12 w dywizjonie ppanc).

Powodem takiej sytuacji stała się oczywiście m.in. konieczność wdrażania do służby tych systemów, które akurat się do tego nadawały i jak najszybsze przygotowanie pododdziałów do służby operacyjnej (czy to w strefie ATO, czy na tyłach). Nie można jednakże pozbyć się wrażenia, że proces ten był chaotyczny i nierzadko przypadkowy. Nie zmienia to jednak faktu, że w kampanii zimowej, np. w walkach o Debalcewe (luty 2015), artyleria ukraińska stanowiła istotny element systemu obrony, który jednakże – z różnych powodów - nie został optymalnie wykorzystany.

Artyleria ciężka zazwyczaj znajdowała się jako odwód ogniowy wyższego szczebla, nierzadko stanowiła rezerwę sztabu danego sektora.

Pozycyjne walki pod Debalcewe przynosiły artylerii ukraińskiej sukcesy, ale generalnie większą efektywność przejawiała artyleria sił separatystyczno-rosyjskich. Przyczyn takiego stanu rzeczy było wiele, w tym m.in. słaba łączność pomiędzy oddziałami i słabe rozpoznanie. Zdarzało się co prawda zniszczenie wykrytej baterii artylerii npla, ale np. po udanej akcji sił specjalnych  (rozpoznaniu pozycji wroga), a nie na skutek nowoczesnych środków wykrywania w rodzaju radarów artyleryjskich.

Czytaj więcej: Rosyjska artyleria na froncie. Pozycje ukraińskie pod zmasowanym ostrzałem

Mimo, że do ognia kontrbateryjnego przywiązywano dużą wagę efekty były chyba raczej znikome – faktem jest, że nie udało się zdusić ognia przeciwnika. Polegano głównie na środkach nasłuchu (systemy akustyczne AZK-7 z lat 80-tych), które rzecz jasna mają mniejszą efektywność niż środki radiolokacyjne. Środki AZK-7 rozpoczęły pracę w rejonie Debalcewa w grudniu 2014 r. Co ciekawe początkowo przydzielono do ognia kontrbateryjnego baterię 2S1, jednakże jej zasięg był zbyt mały, więc wyciągnięto wniosek o konieczności wzmocnienia własnych sił artylerii lufowej systemami dalekiego zasięgu – 2-3 bateriami 2A65 lub 2A36 (oficjalny dokument z połowy grudnia sporządzony przez szefa grupy artylerii Sektora S).

Warto podkreślić, że niektóre z wymienionych systemów artyleryjskich (Hiacynt-B, Msta-B, Pion, Msta-S) znacznie przewyższają zasięgiem lufowe środki artyleryjskie, znajdujące się w służbie operacyjnej jednostek Wojska Polskiego. Dla przykładu, według oficjalnych danych strony ukraińskiej donośność haubic Msta-B wynosi 24 km przy strzelaniu standardowym pociskiem i 28,5 km pociskiem z dodatkowym napędem rakietowym, w wypadku systemów Hiacynt-S jest to odpowiednio 28,4 i 33 km. Z kolei donośność armatohaubic samobieżnych Dana to 18,7 / 20 km. Pokazuje to znaczenie, jakie dla rozbudowy zdolności Wojsk Lądowych ma modernizacja wyposażenia Wojsk Rakietowych i Artylerii.

Jakub Palowski

Ze wspomnianego dokumentu wynika, że w ciągu niecałego miesiąca (18.11.2014-8.12.2014) w wyniku ognia kontrbateryjnego zadano przeciwnikowi pewne straty w środkach artyleryjskich, jednocześnie pada stwierdzenie, że jedną z podstawowych zasad taktycznych jaką stosowali separatyści pod Debalcewem było prowadzenie ognia, w tym kontrbateryjnego (z moździerzy, klasycznej artylerii lufowej i systemów rakietowych), z maksymalnych zasięgów, a więc spoza zasięgu artylerii ukraińskiej.

Artyleria ukraińska w rejonie Debalcewa podporządkowana była sztabowi Sektora S i sztabom poszczególnych związków taktycznych, przy czym dalekonośna bateria stanowiła grupę bojową bezpośredniego podporządkowania sztabowi sektora. Była to bateria ciągnionych haubicoarmat 2A65 Msta-B ze składu 55 Brygady Artylerii - (1/1/55). Bateria dysponowała znacznym zapasem amunicji jak na ówczesne warunki.

Po krytycznych uwagach wobec artylerii SZU nie należy wyciągać wniosków, iż artyleria tzw. separatystów w rejonie Debalcewa działała dużo skuteczniej. Jej efektywność polegała w dużej mierze na tym, że ostrzeliwano ukraińskie pozycje statyczne (posterunki, punkty oporu itp.) przy czym zdarzały się przykłady ogromnej indolencji taktycznej, szczególnie u nieprzeszkolonych pododdziałów tzw. Ługańskiej i Donieckiej Republiki Ludowej. Niecelny ogień rekompensowany był po prostu zmasowaniem ostrzału, w tym szczególnie z użyciem systemów rakietowych (ostrzał powierzchniowy) i (moździerzy ostrzał z bliska), który musiał być bolesny, gdyż rozciągnięty w czasie.

Nawet w przypadku dobrego okopania się pododdziałów rządowych, co jakiś czas zdarzał się przypadek, że pocisk ciężkiego kalibru trafiał np. w okop. Należy mieć na uwadze, że tzw. separatyści prowadzili ostrzał wielodniowy,  wykorzystując znaczne ilości środków ogniowych, włącznie z systemami dużych kalibrów. Oczywiście dużo skuteczniejsza była artyleria rosyjska, która była w stanie zwiększać skuteczność ognia artylerii użyciem bezzałogowców i radarów artyleryjskich typu 1Ł220 Zoopark-2.

Ukraińskie straty w artylerii w znacznej mierze przypadają na porzucony sprzęt, a nie zniszczony w wyniku ognia kontrbateryjnego. Co więcej efektywność oddziałów SZU zimą, była generalnie dużo większa niż latem, pododdziały artylerii musiały być więc siłą rzeczy skuteczniejsze w akcji. Generalnie sukces w rejonie Debalcewe siły zbrojne tzw. Noworosji zawdzięczają wejściu do walki pancerno-zmechanizowanych sił rosyjskich, natomiast wcześniejsze walki okupiły dużymi stratami w sile żywej i sprzęcie.

W rejonie Debalcewe użytkowano także przynajmniej 2 (a prawdopodobnie 4) amerykańskie radary przeciwmoździerzowe AN/TPQ-48 LCMR. Dwa radary weszły w skład grupy artylerii 128 Brygady Piechoty Górskiej (2 kolejne prawdopodobnie używała grupa artylerii 17 Brygady Pancernej). Ich efektywność ograniczał jednak m.in. mały zasięg. Radary były w stanie wykryć cele, ale nierzadko nie można było ich zniszczyć (obiekty typu moździerz lub haubica D-30 122 mm).

Przekazane kilka miesięcy później dwa radary ognia kontrbateryjnego AN/TPQ-36 Firefinder to już zupełnie inna klasa sprzętu, z dużo większymi możliwościami bojowymi. W świetle użycia bojowego radarów LCMR warto dodać, że doświadczenia są niewątpliwie skrupulatnie zbierane także przez stronę amerykańską. „Nigdy nie byliśmy pod takim ostrzałem rosyjskiej artylerii jak teraz są Ukraińcy” - stwierdził gen. Ben Hodges, dowódca amerykańskich wojsk w Europie, bagatelizując jednocześnie problem straty radarów LCMR w „worku debalcewskim”.

Marcin Gawęda

W konflikcie w Donbasie uwagę użycie licznych, w porównaniu do armii europejskich jednostek artylerii ciężkiej. Dysponująca dwoma dywizjami zmechanizowanymi i samodzielną brygadą niemiecko-francuską Bundeswehra ma docelowo posiadać w służbie, według dostępnych danych ok. 80-90 haubic PzH 2000 w czterech dywizjonach (wraz z jednostkami szkolnymi), natomiast we Francji pozostanie (pomimo zwiększenia wydatków obronnych) 77 samobieżnych haubic Caesar. Oczywiście w wymienionych armiach funkcjonują nieporównanie nowocześniejsze systemy rozpoznania i dowodzenia, podobnie nowocześniejsze są same haubice samobieżne, używa się precyzyjnej amunicji, bezzałogowców i bezpośrednie porównanie tych liczb z liczebnością ukraińskiej artylerii jest niemiarodajne. Pomimo tego wydaje się, że redukcje stanów liczebnych artylerii na Zachodzie poszły zdecydowanie za daleko, zwłaszcza jeżeli wziąć pod uwagę możliwość występowania strat w wyniku oddziaływania przeciwnika (co w konflikcie o dużej intensywności byłoby bardzo prawdopodobne).

Jakub Palowski

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 41
Reklama
wuwuzela
poniedziałek, 19 marca 2018, 22:02

Wnioski są oczywiste. 24 już dostarczone Kraby i kolejne 96 zamówionych to dobry kierunek, iirc w tym roku ma już być 48 dostarczonych z ogólnej liczny 120. To działo jest nieporównywalnie bardziej mobilne i skuteczne niż opisywany sprzęt. Standardowa amunicja 155 jest już w produkcji, licencyjnej. Teraz czas dopiąć krajową precyzyjną - pierwsze testy wyszły bez zarzutu. Następny cel - skonstruować amunicję dalekiego zasięgu, \'zapatrując się\' na czeskie, południowoafrykańskie i włoskie prace. I jeszcze jeden - jesli da się tanio poprawic Dany, to warto je utrzymać w linii (a potem w rezerwie) jeżeli udałoby się także do nich opracować nowoczesną dalekosiężną amunicję. Zakładając redukcję masy i optymalizację kształtu, jak w rozwiązaniach zachodnich dla 155mm, pewnie dałoby się z Dan wycisnąć i z 30km, a to już zaczyna mieć sens, jeżeli dostałyby one SKO i wyposażenie pozwalające na szybkie zajmowanie pozycji, otwarcie ognia i odskok.

ciekawy
sobota, 9 stycznia 2016, 22:39

A co z naszymi Toczkami? Kto i dlaczego je wycofał?

Pluton
sobota, 9 stycznia 2016, 22:38

Jeszcze do niedawna w niektórych kręgach wojskowych twierdzono, że konwencjonalna wojna w Europie to bzdury. Wojskowi, którzy rozumieli wojnę jako starcie wojsk pancernych z udziałem artylerii i lotnictwa itd. byli uważani za anachronicznych trepów. Wszyscy tylko bredzili o misjach, konfliktach asymetrycznych i terrorystach. Zyskały na tym siły specjalne ale olano klasyczne formacje jak wojska pancerne czy artyleria. Konflikt w Donbasie pokazał, dobitnie gdzie można sobie wsadzić teorie o konfliktach asymetrycznych. Tylko, że to samo można było wywnioskować z konfliktu w Gruzji - zmarnowano 7 lat.

Zenio
niedziela, 10 stycznia 2016, 14:42

Przecież zarówno Donbas jak i Gruzja to nie jest starcie wojsk pancernych ? To nie są/były pełnoskalowe konflikty w 'Starym stylu'. Oba konflikty maja/miały znacznie więcej z wojen asymetrycznych czy operacji AT niż z klasycznej wojny.

zLoad
niedziela, 10 stycznia 2016, 12:46

Ale starcie kogo z kim? Bo np. Polski z FR (Rosja, Bialorus, Ukraina) to sprzet by sie przydal tylko do zystkania czasu. Sprzet o ktorym piszesz, artyleria, wojska pancerne, to jest dobre do "przepychanek" takich jak ta na Ukrainie. To nie jest wojna , to wlasnie przepychanka. Zadna ze stron nie uzywa pelni swoich sil, bo zadna by na tym nic nie uzyskala. Rosja po czyms takim by uzyla pociskow jadrowych, Ukraine by wsparl zachod militarnie na pelna skale.

robert rogoń
poniedziałek, 11 stycznia 2016, 19:11

Dlaczego autor nie wspomina o 43 Brygadzie Artylerii? Co do Debalcewa to jedna bateria 2A65 z 55 BArt wystrzeliła przez dwa dni 2200 pocisków i nie została obezwładniona, ale działa zostały porzucone podczas odwrotu.

dropik
wtorek, 12 stycznia 2016, 09:23

Ogólnie wiele braków ma ten artykuł. nie jest np wspomniane o problemach z zapasami amunicji artyleryjskiej w Ukrainie, o jednostkach wyposażonych zestawy samobieżne i o jednostkach rakietowych

dropik
poniedziałek, 11 stycznia 2016, 09:08

Jak się patrzy na te hiacynty, msty i itd i porówna z armią PRL, to widać jak bardzo slabą mielismy armię. Moze mieliśmy miec inne zadania ale i podobna bryndza byla i zmechu i lotnictwie. Ukraina powinna być wdzięczna że składy dla 2 rzutu wojsk ZSSR były wlasnie tu rozlokowane. I Janukowiczowi, że nie porządził kilka lat dłużej bo rozsprzedałby i tę resztę. Jako ciekawostkę dodam, że w zeszłym roku do jednej z jednostek trafiła haubica 203 mm B4 wz 1931. Ogolenie podsumowując działania armii ukraińskiej można powiedzieć, że po roku brania w skórę ogarnęli temat i nie są już takim chłopcem do bicia ja kto było w okresie 8.2014-2.2015. Porównajmy to z Anglikami, którzy brali baty od od 1940 do prawie 1943.

Marek
sobota, 9 stycznia 2016, 22:16

Można mieć tylko nadzieję(niewielką), że nasze "geniusze" z IU/MON śledzą rozwój wydarzeń i potrafią wyciągnąć prawidłowe wnioski.

zLoad
niedziela, 10 stycznia 2016, 12:50

Jak wyciagaja wnioski z aktualnych wydarzen to znaczy ze sa polinteligentni, w taktyce obronnej trzeba myslec naprzod, przewidywac ruchy przeciwnika, mozliwe scenariusze i przygotowywac plany odpowiedzi na nie. Kupowanie sprzetu w odpowiedzi na jakies tam zdarzenia nie ma sensu. Inaczej, nawet rosjanie moga uzywac pewnego sprzetu zeby wywrzec wrazenie ze warto kupowac rozwiazania ktore beda odpowiedzia na nie, kiedy w zanadrzu beda trzymac cos zupelnie innego.

Gottard
niedziela, 10 stycznia 2016, 09:33

Kol. Marek, wyciągnęli wnioski, stawia sie teraz w WP na systemy artyleryjskie 23mm z Tarnowa, moździerzyki 60mm i samobieżna super drogą artylerię samobieżną o donośności 9km jak Rak - tylko one spełniły wymagania MON, haha

Gość
sobota, 9 stycznia 2016, 19:52

Czyli artyleria nadal jest królem wojny

Podpułkownik Wareda
niedziela, 10 stycznia 2016, 01:38

Gość! Jedynie w kwestii formalnej: Od wieków, artyleria zawsze była BOGIEM WOJNY. Czy jest nim nadal? Chyba tak (?).

kozak
sobota, 9 stycznia 2016, 19:27

Teraz tylko czekać, aż Kijów upomni się o swoje zachodnie ziemie okupowane przez polskę. No i co wtedy zrobicie?

Zenio
niedziela, 10 stycznia 2016, 14:48

Okupowane to Kijow ma ziemie na wschodzie i południu. Nie na zachodzie. A odzyskać te ziemie moze tylko dzięki współpracy i pomocy zachodu.

Kiks
niedziela, 10 stycznia 2016, 02:02

Pośmiejemy się? Prędzej ich kupimy.

poznaniak
niedziela, 10 stycznia 2016, 13:22

Pragnę tylko dodać ,że w tym konflikcie nie jest w pełni wykorzystywane lotnictwo dzięki rosyjskim systemom opl,zwłaszcza pancyr .Uczcie się panowie generałowie i wymyślcie w końcu jaki system ma być w narwii i go kupcie w końcu.Systemy opl przy kolumnach pancernych i zmechanizowanych ,przy lotniskach i miastach no i na okrętach to podstawa bez której nie ma co marzyć o rozwoju innych rodzajów sił zbrojnych.Jest pilica,poprad ,grom no to teraz najwyższy czas na narew.Swoją drogą czy to jest tak wielki problem zrobic polskiego ala pancyra-6-kołowe podwozie jelcz,radar soła,pioruny ,działko gatlinga x 2 i gotowe.Systemy stabilizacji podwozia mogą zamontować firmy tworzące wozy gaśnicze dla straży pożarnej.Sprawa do przemyślenia prawda?Podwozie w razie czego można kupic od tatry.

dropik
poniedziałek, 11 stycznia 2016, 08:36

artyleryjska cześć pancyra to zapewne jakaś porażka

rob er cik
sobota, 9 stycznia 2016, 18:59

jak by na to nie patrzec to tzw separatysci sa mieszkancami ukrainy (tak twierdza wladze w kijowie), wiec tak naprawde to na slepo, bo precyzja tej boni jest bardzo niska, ukraincy strzelali do ukraincow...

Redrum
poniedziałek, 11 stycznia 2016, 16:05

Proponuję zwołać kolegów z osiedla czy gminy i rozkręcić razem z nimi własną armię separatystyczną. Jeśli za kilka tygodni przeczytam gdzieś, że udało się wam zamknąć w kotle i rozbić z dwie brygady zmech. Wojska Polskiego, w między czasie strącając parę Mi-17, Mi-24 i C-295, to uwierzę w istnienie spontanicznego ruchu powstańczego w Donbasie.

Geoffrey
sobota, 9 stycznia 2016, 21:53

Ta, jasne. Ludność 2% terytorium Ukrainy nawiązała równorzędną walkę z siłami zbrojnymi 98% kraju. Jeśli Siły Zbrojne Ukrainy były w fatalnym stanie, to były takie również na terenie zajętym przez separatystów. NIE MA takiej możliwości, żeby to była wojna domowa. To jest agresja Federacji Rosyjskiej i od początku konfliktu wiadomo, że ogromna większość ludzi i sprzętu pochodzi z Rosji, Ludzie - najemnicy z całej Federacji Rosyjskiej, sprzęt, z "białych konwojów", których już 60 przyjechało bez żadnej kontroli na Donbas. Do tego dochodzi ograniczony kontyngent Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej.

gegroza
sobota, 9 stycznia 2016, 21:53

Wręcz przeciwnie - dobrze wiesz, ze to siły rosyjskie. I tak tez twierdzą Ukraińcy.

Realista
sobota, 9 stycznia 2016, 20:22

I na odwrót też - zapomniałeś czy celowo pomijasz??

Witek
sobota, 9 stycznia 2016, 20:11

Kolego, 75-80% terrorystów mieniących się DNR lub ŁNR to Rosjanie. O takim składzie narodowym mówią nawet sami terroryści. wystarczy wejść na ich forach gdzie mają za złe miejscowym że nie chcą walczyć. Stąd w operacjach na głównych kierunkach biorą udział przede wszystkim jednostki rosyjskie a za nimi (lub obok nich) idą miejscowi terroryści aby pokazać PR że to oni nacierają.

wafel
niedziela, 10 stycznia 2016, 12:45

Bravo Ukraina 2 razy dali sie otoczyc . stad te straty w porzuconym sprzecie

Geoffrey
niedziela, 10 stycznia 2016, 23:02

Co znaczy "dali się otoczyć"? W Iłowajsku zostali zaatakowani przez oddziały Federacji Rosyjskiej. Gdyby nie interwencja regularnej rosyjskiej armii. w sierpniu-wrzesniu 2014 terroryści zostaliby ostatecznie pokonani. Kto mógł wówczas przypuszczać, że dojdzie do bezpośredniej rosyjskiej interwencji? A co do Debalcewe - to zostało zdobyte przez siły separatystyczno-rosyjskie już PO podpisaniu drugiego mińskiego porozumienia, w czasie obowiązywania zawieszenia broni. Takie rzeczy to tylko w Rosji.

strusiu
sobota, 9 stycznia 2016, 18:18

święte słowa

zLoad
niedziela, 10 stycznia 2016, 12:34

"stwierdził gen. Ben Hodges, dowódca amerykańskich wojsk w Europie, bagatelizując jednocześnie problem straty radarów LCMR w „worku debalcewskim”." Normalny czlowiek. Kiedy wszyscy sie przejmuja stratami, amerykanie doceniaja informacje jakie uzyskuja dzieki konfliktowi na Ukrainie. To doswiadczenie jest BEZCENNE. Chocby nie wiadomo ile maszyn tam uleglo zniszczeniu to bez znaczenia, wiadomo jakimi roziwazaniami dysponuja rosjanie, ktorzy, wchodzac na Ukraine musieli sie 'odslonic'. Jesli bysmy wyslai tam naszych zolnierzy, by mieli jeszcze lepsze doswiadczenie niz po Iraku i Afganistanie. A testowanie tam naszego sprzetu, po prostu wymarzone miejsce do czegos takiego. Amerykanie juz to robia.

gh
niedziela, 10 stycznia 2016, 16:02

Tylko całkowity ignorant możne mówić o wysłaniu na Ukrainę polskich wojsk... Czytając co niektóre posty odnosi się wrażenie, że pisane są one przez młodzież gimnazjalną.

Tomasz Stelmach
sobota, 9 stycznia 2016, 17:44

Argumenty? Hehehe... Za 10 lat podobne "argumenty" mogą być użyte do ostrzeliwania Ustrzyk, Przemyśla, Leska, Sanoka.

Geoffrey
sobota, 9 stycznia 2016, 21:55

Nie wygląda na to, żeby Putin zaszedł tak daleko.

ryś
sobota, 9 stycznia 2016, 17:39

Lekcja dla naszych wojskowych - nie 120 krabów tylko z 200szt , kryli z 250 szt, rak 100 szt., większa liczba langust i homarów .... z zasady i tak więcej powinno tego sprzętu być ...

zLoad
niedziela, 10 stycznia 2016, 13:05

Wydawanie pieniedzy bo cos sie stalo? Cos sie stalo co mialo na celu? Wydawanie przez nas pieniedzy? Jak dobrze rosjanie ogarniaja nasz budzet, budzet naszego MON, zasoby sprzetowe naszej armii ? NAsze plany zakupowe? Jak moga na nie wplywac? Analitycy rosji po aktualnych srodkach chemicznych wszystko to analizujha co wiecej moga planowac wlasne dzialania aby wymoc na nas okreslone zachowania. To nie jest przyszlosc, to jest terazniejszosc.

Marcin
sobota, 9 stycznia 2016, 17:16

Podoba mi sie Artykuł . Bardzo dobrze napisany . Gratuluje Autorowi

KornelPL
sobota, 9 stycznia 2016, 17:14

Grabin, Fiodorow i Pietrow przewracaja sie w grobie.

kja6g
niedziela, 10 stycznia 2016, 10:19

U nas wycofywano,rozwiązywano etc. To teraz zostaly. 2S1 i wz.77, wystaczyło prowadzić modernizację zwiekszającą zasięg ognia......no ale po co, liczyły się siły ekspedycyjne, lekkie, kołowe i tego typu wymysły. Krab jeśli w końcu będzie przyjęty do jednostek, pewnie zamówią symboliczną ilość typu 48 sztuk i będą padać zdania tłumaczące że są tak nowoczesne,że może być ich mało....to jest europejska tradycja. Ukraina,Irak,Afganistan, pokazały ile jest warty sprzęt lekki w starciu z np RPG. Brawo

Lewkon
niedziela, 10 stycznia 2016, 01:38

Tomasz Stelmach:) Jak jednego dnia wojna na Ukrainie sie skończy a to może i bedzie trwało jeszcze kilka pare lat to ten kraj bedzie ekonomicznie i materialnie tak wykończony ze nie bedzie mowy na inna wojnę np. Z Polska. (NATO). Kto im da pieniądze jak tylko pisną lub krzywo sie na nas popatrzą to Lwów bedzie w ciagu kilku miesięcy masz i to zwykła (Kawalerja konna) bez wysyłania czalgow. :))))

jakiś tam koleś
niedziela, 10 stycznia 2016, 21:23

Po co Lwów ma być nasz? Będziesz może wypłacał mieszkańcom zachodniej Ukrainy emerytury i inne świadczenia?

Myk
niedziela, 10 stycznia 2016, 00:24

Wszystko pięknie, przy walkach bez udziału lotnictwa. Trzeba zadać sobie pytanie jak by to wyglądało w pełnowymiarowym konflikcie?

zLoad
niedziela, 10 stycznia 2016, 12:42

Przy pelnowymiarowym konflikcie, Rosja by rozjechala Ukraine w ciagu miesiaca. Potem by ukrainska partyzantka po ogarnieciu sie atakowala znienacka w roznych miejscach az agresor musialby sie wycofac. Artyleria jest dobra jesli masz jawnego przeciwnika. Przydala sie ta cala artyleria w Afganistanie ? NIE.

NAVY
sobota, 9 stycznia 2016, 23:51

Może w naszym durnowatym kraju ktoś w końcu pójdzie po rozum do głowy....i,będzie wyciagał wnioski przed ,niż po !

Tweets Defence24