MON przedstawił priorytety na 2014 rok

16 stycznia 2014, 08:19
fot. KPRM

Wycofanie żołnierzy z Afganistanu, realizacja programu modernizacji sił zbrojnych, konsolidacja przemysłu zbrojeniowego oraz rozwój potencjału w zakresie cyberobrony – to główne plany Ministerstwa Obrony Narodowej w 2014 roku. 

Oprócz szefa resortu obrony Tomasza Siemoniaka w konferencji wzięli również udział wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński oraz sekretarz stanu w MON Czesław Mroczek.

Siemoniak jako pierwszy priorytet ministerstwa określił zakończenie udziału polskich żołnierzy w misji afgańskiej. Szef MON podkreślił, że wycofanie wojsk zostanie przyspieszone w stosunku do pierwotnych planów - Od maja w ramach XV zmiany będzie do 500 żołnierzy plus 150 żołnierzy w odwodzie - powiedział szef resortu. Wycofanie obejmie także ciężki sprzęt - głównie rosomaki oraz śmigłowce. Zmieni się także charakter misji, żołnierze z zamykanej bazy w Ghaznii trafią do Bagram, gdzie będą odpowiedzialni za szkolenie afgańskich oddziałów. Pytany o udział polskich sił w operacji w Republice Środkowoafrykańskiej, Siemoniak podtrzymał, że Polska jest gotowa do wsparcia francuskiej misji. Od 1 lutego do zadań oddelegowanych będzie 50 żołnierzy oraz jeden samolot transportowy wraz z niezbędnym zabezpieczeniem – podkreślił szef MON.

Szef resortu obrony mówił także o planach modernizacyjnych armii w 2014 roku. Do najważniejszych zaliczył rozstrzygnięcie przetargów na samolot szkolny i śmigłowce wielozadaniowe. W lutym eksperci MON rozpoczną testy weryfikacyjne M-346 Master produkcji Alenia Aermacchi, która przedstawiła najkorzystniejszą ofertę w przetargu na samolot szkolny. Zdaniem Siemoniaka włoska maszyna należy do najnowocześniejszych na świecie i została wybrana przez „tak bardzo wymagające kraje jak Izrael i Singapur”. Z nieoficjalnych informacji wynika, że pozostałe koncerny biorące udział w przetargu na AJT tj. BAE Systems i Lockheed Martin nie złożyły zastrzeżeń prawnych do prowadzonego postępowania, a zatem Master jest bardzo blisko wdrożenia do Sił Powietrznych.

Ministerstwo do końca roku chce także wyłonić zwycięzcę przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla Wojska Polskiego. Siemoniak kilkakrotnie podkreślał, że we wszystkich priorytetowych programach modernizacyjnych nie liczy się tylko cena oferty, ale także stopień polonizacji oraz transfer technologii i  know – how do polskiego przemysłu obronnego oraz nauki. - Śmigłowce dla armii mają być produkowane w kraju – szef resortu przedstawiał oczekiwania polskiego rządu. MON oczekuje na złożenie ofert w tym przetargu do końca trzeciego kwartału 2014 roku.

- Prowadzimy negocjacje z rządem amerykańskim w sprawie zakupu pocisków manewrujących JASSM – zadeklarował Siemoniak pytany przez dziennikarza Defence24 o plany modernizacji myśliwców F-16. Zakup rakiet dalekiego zasięgu do myśliwców to jeden z elementów programu „Polskie Kły” do którego wielokrotnie odnosił się premier Donald Tusk. W tym względzie kluczowa jest decyzja amerykańskiego Kongresu, jednak podczas konferencji padło ze strony ministra Siemoniaka zapewnienie, że zakończenie negocjacji w sprawie zakupu nowoczesnych pocisków powietrze-ziemia o zasięgu 370 km najprawdopodobniej zakończy się w połowie tego roku. Zakup manewrujących AGM158 JASSM oznacza znaczące wzmocnienie ofensywnego potencjału polskich Jastrzębi i de facto początek budowy polskiego potencjału odstraszania.

Siemoniak ujawnił także listę pięciu podmiotów, które MON zakwalifikował do kolejnego etapu dialogu technicznego na przeciwlotniczy i przeciwrakietowy system średniego zasięgu "Wisła". Resort obrony będzie prowadził rozmowy z koncernem Raytheon, MBDA ( który przygotował ofertę wspólnie z PHO), Thales oraz rządem Izraela tj. agencją Sibat i amerykańsko – włosko –niemieckim konsorcjum MEADS. Więcej o propozycjach przetargowych czytaj tutaj.

Sam ambitny projekt budowy tak zwanej Tarczy Polski ma pochłonąć w sumie ok. 25 mld złotych, a główny ciężar finansowania tego programu przypadnie na lata 2017-2022. Zapytaliśmy ministra Siemoniaka czy program modernizacji armii 2013-22 jest zabezpieczony finansowo w sytuacji spodziewanego pogorszenia koniunktury gospodarczej, która odbije się na kondycję budżetową państwa. Przypomnijmy,że cały plan modernizacji Sił Zbrojnych w latach 2012-2022, który według rządowych zapowiedzi ma objąć wydatki rzędu 90-100 mld zł, opiera się na optymistycznych prognozach wzrostu gospodarczego przygotowywanych przez Ministerstwo Finansów. W 2014 roku na priorytetowe programy modernizacji armii MON przeznaczy jedynie 3,5 mld złotych, które stanowią połowę kosztów majątkowych resortu (więcej o budżecie MON na 2014 czytaj tutaj) Czy w kolejnych latach budżet modernizacyjny przekroczy 10 mld biorąc pod uwagę niekorzystne prognozy ekonomiczne i złą sytuację makroekonomiczną państwa? – Nie możemy nic więcej zrobić jak opierać się na planach – moim zdaniem rzetelnych – przygotowywanych przez ekspertów Ministerstwa Finansów – odpowiadał Siemoniak. MON nie będzie przygotować dodatkowych mechanizmów zabezpieczających finansowanie programu modernizacji SZ, bo - jak podkreślał Siemoniak - ministerstwo nie ma takich możliwości. Czy w kolejnych latach nie zabraknie funduszy na rozpoczynające się dziś przetargi? Nie wiadomo, można jednak z całą odpowiedzialność powiedzieć, że będzie to problem przyszłych rządów.

Konsolidacja przemysłu zbrojeniowego to obok programu modernizacji najtrudniejsze wyzwanie stojące przed ministerstwem obrony narodowej w 2014 roku.  Szef MON przedstawił dwa etapy integracji polskiej zbrojeniówki. W pierwszej kolejności do powołanej pod koniec 2013 roku Polskiej  Grupy Zbrojeniowej zostaną wniesione wojskowe zakłady remontowo-produkcyjne wraz z Hutą Stalowa Wola. Następnie do Pegaza wejdą spółki dziś wchodzące w skład Polskiego Holdingu Obronnego. Rada Ministrów ma wkrótce zatwierdzić harmonogram konsolidacji. Wielokrotnie podczas konferencji Siemoniak podkreślał, że konsolidacja jest niezbędna i będzie impulsem rozwojowym dla sektora obronnego– zwiększy szansę eksportowe, wykorzystanie funduszy na badania i rozwój a przede wszystkim zakończy konflikty między polskimi firmami, które osłabiają całą branżę. Wtórował mu wicepremier Janusz Piechociński, który mówił o potrzebie tworzenia potencjału przemysłowego, gotowego do opracowywania produktów zarówno na rynek cywilny jak i do zastosowań wojskowych. 

Szef MON mówił także o planach ministerstwa w zakresie rozwoju cyberobrony. W 2013 roku zostało powołane Narodowe Centrum Kryptologii, którego zadaniem jest projektowanie, wdrażanie oraz ochrona narodowych technologii kryptologicznych, czego efektem będzie zwiększenie bezpieczeństwa państwa. W 2014 roku, w ramach reformy systemu kierowania i dowodzenia SZ RP planuje się utworzenie Centrum Operacji Cybernetycznych (COC), które będzie odpowiedzialne za dowodzenie przyszłymi Wojskami Cybernetycznymi. Siemoniak zapowiedział powołanie w ramach Planu rozwoju SZ RP w latach 2013-2022 nowego programu operacyjnego ds. wsparcia kryptograficznego i obrony cyberprzestrzeni.

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 20
Reklama
Senior
sobota, 18 stycznia 2014, 23:18

Po informacji MON o negocjacjach z rządem amerykańskim w sprawie zakupu pocisków manewrujących JASSM zastanawia mnie podwójna moralność obowiązująca w tym ministerstwie . Pan Generał Skrzypczak złożył rezygnację, gdy na jaw wyszła oficjalna korespondencja międzyrządowa, w której pojawiła się nazwa firmy produkującej bezzałogowce. Tutaj, na konferencji prasowej, bez krępacji wskazuje się konkretny produkt, a więc w tym przypadku konkretnego dostawcę. Dziwią też negocjacje z rządem amerykańskim, który jak wiadomo nie jest producentem tych pocisków, a jest nim firma Lockheed Martin. Oczywistym jest konieczność uzyskania zgody Kongresu na sprzedaż zasadniczego sprzętu wojskowego wyprodukowanego w USA, ale na stronach agencji rządowych USA odpowiedzialnych za współpracę obronną np. DSCA, próżno szukać wzmianki na ten temat. Czyżby MON był już po etapie wyłonienia dostawcy tego pocisku? Byłoby to dziwne ponieważ nie znalazłem żadnej informacji o zamiarze przeprowadzenia dialogu technicznego dot. zakupu pocisków manewrujących średniego zasięgu czy nawet informacji o prowadzeniu analizy rynku przez powołane do tego instytucje MON. Powszechnie wiadomo przecież, że JASSM nie jest jedynym przedstawicielem rodziny pocisków manewrujących średniego zasięgu, w której skład wchodzi również kilka innych pocisków o porównywalnych parametrach. Prowadzone negocjacje z rządem amerykańskim pośrednio wskazują na JASSM’a, gdyż inne pociski tego typu nie są produkowane w USA. Czyż nie jest to wskazanie zwycięzcy jeszcze przed ogłoszeniem przetargu? Integracja środków bojowych innych niż amerykańskie z samolotem F-16 nie jest zadaniem niemożliwym do wykonania czego dowodem są np. pociski IRIS-T czy Python-4.

Jert12
niedziela, 19 stycznia 2014, 21:31

LM, który ma jako jedyny możliwości do prac technicznych nad F-16, nie zintegruje nam europejskich pocisków tej klasy, takich jak np. Taurus KEPD 350, bo nie leży to w interesie, bo jak wiesz Lokheed Martin produkuje AGM-154 JASSM i tyle w temacie, więc dobrze, że się w ogóle na to zdecydowali, a nie zrezygnowali z zakupu, bo nie można zrobić jakiegoś tam szeroko zakrojonego przetargu...

Patriota
czwartek, 16 stycznia 2014, 11:42

Polska armia potrzebuje i Homara i JASSM, Kraba , Raka i Kryla. programu TYTAN oraz kolejnych NSM (będzie drugi dywizjon?), potrzebuje także nowoczesnych granatników przeciwpancernych i rewolwerowych. To wszystko jednak nie ma sensu gdy nie będzie osłony z góry czyli systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej oraz kolejnej partii myśliwców (zastępujących SU 22 i Mig 29) w liczbie nie mniejszej niż 48 szt. Można jeszcze wtedy dołączyć bezzałogowce bojowe. Jednak to na dzień dzisiejszy "tarcza Polski" jest absolutnym priorytetem priorytetów i bez tego modernizacja pozostałych wojsk nic nie da... Pamiętajmy wrzesień 1939r. i wyciągajmy z tego wnioski...

123
czwartek, 16 stycznia 2014, 11:54

Fachowcu - nawet nie wiesz że będzie drugi dywizjon? To po co tu piszesz! Już nie skomentuje wnikliwej analizy września 1939 wykonanej przez gościa który nawet nie wie czy 2 NDR będzie kupowany mimo iż MON co chwile o tym wspomina...

wolf
czwartek, 3 kwietnia 2014, 00:14

CYBEROBRONY!!!! W zusie chcą zaświadczenie o opłatach składki za ostatnie 6 m-cy bo oni z wartego setki milionów systemu nie są w stanie odczytać czy im ubezpieczony zapłacił czy nie ( w dobie internetu). ZUS to kluczowa dla bezpieczeństwa państwa (dane obywateli) instytucja i za takie pieniądze taki syf mają. Ci ludzie wstydu nie mają. Są w stanie przepier... każde pieniądze i jeszcze są zdziwieni że nie ma braw. Przykład korwety Gawron to przykład ja nie dba się o obronność, dobro kraju i jak konserwuje się ciepłe posadki.

Zorro
czwartek, 16 stycznia 2014, 09:37

A przetarg na okręty podwodne? Była o tym mowa?

maniek
czwartek, 16 stycznia 2014, 09:35

Skoro Mesko (razem z Lockheed Martin) pracuje nad rakietami o zasięgu 350km w programie Homar to po co nam rakiety JASSM o zasięgu 370km (na dobrą sprawę też produkowane przez Lockheed Martin)? Przypomnę, że już mamy rakiety NSM o zasięgu ok 200km zdolne także do atakowania celów naziemnych (w których prawdopodobnie też maczał palce Lockheed Martin, gdyż opracowywał na ich podstawie inną wersję rakiet NSM - a mianowicie JSM ), no chyba że to wszystko to transakcje powiązane, żeby dostać know-how

Rebel
czwartek, 16 stycznia 2014, 12:28

NSM ma niewielką głowicę - idealną do niszczenia celów na morzu - przy trafianiu w najbardziej wrażliwe miejsce. Stąd (przynajmniej w teorii*) pocisk ma w bazie danych charakterystyki okrętów potencjalnego przeciwnika. I sam wybiera wg. listy priorytetów najbardziej "ważny" obiekt, oraz miejsce trafienia - aby wyrządzić jak najwięcej szkód (niekoniecznie zatopić - ale np w przypadku naprawdę dużego okrętu - zmieść cały mostek, zniszczyć centrum bojowe, czy skosić wszystkie anteny). Natomiast w przypadku celów naziemnych - jego niewielka głowica powoduje, że użycie go jest mocno nieekonomiczne i musi być wyjątkowo ważny obiekt (np radar dalekiego zasięgu :D) by jego użycie było słuszne i opłacalne. 200 km zasięgu - tylko teoretycznie, tego typu pocisk ma za zadanie nadlecieć od najmniej spodziewanej strony, więc nie lata drogą "prostą" od wyrzutni do celu, ale może nadlecieć z zupełnie innego kierunku.

123
czwartek, 16 stycznia 2014, 12:05

Tiaaa A ja pracuje nad zimną fuzją... po pierwsze nie 350 a 300 km - a wiec - PISZESZ BZDURY po drugie Mesko nie pracuje nad rakietami do Homara - BZDURA (Mesko dogadało się z LM i w razie wyboru produktu LM ma być jego KOOPERANTEM) kolejna BZDURA - pocisk manewrujący to coś innego niż rakieta balistyczna z wieloprowanicowej wyrzutni... Inne możliwości i inna cena... (głowicy BROACH ammo Homara mieć nie będzie) Kolejna BZDURA internetowego fachofca - pocisk przeciwokrętowy NSM służy przedewszystki do zwalczania okretów, i to jest jego priorytet, z którego wynikaja LICZNE OGRANICZENIA w stiosunku do zdolności ataku na cele naziemne... Pocisk ten ma MAŁĄ GŁOWCICĘ nieprzystosowaną do penetrowania umocnionych celów, oraz Głowice ktora nie poradzi sobie z celem o małym kontraście... Ale by to wiedzieć trzeba usiąść i czytać - czytać w różnych źródlach i językach. nie na onecie...

Scooby
czwartek, 16 stycznia 2014, 11:31

Bo po co nam rakiety 350 km z lądu jak mamy o zasięgu 200 km - 150 km można podjechać w 90 minut. Bo Jassm nie potrzebuje mostu .... .

kry...
czwartek, 16 stycznia 2014, 11:18

Ale mieszasz, Maniek poczytaj o specyfice poszczególnych rakiet. Które są przystosowane do F16, które nie, o charakterze Homara, o niewielkich ładunkach i punktowym, precyzyjnym systemie NSM itd. Później przeczytaj znowu swoje pytanie...

Olo
czwartek, 16 stycznia 2014, 11:14

Bo NSM czy HOMAR mogą być odpalone raczej tylko z własnego terytorium. W przypadku F-16 może być z tym różnie. Szybkość i zasięg nośnika ważna rzecz.

bolek
czwartek, 16 stycznia 2014, 11:08

Bo z Homara nie można zniszczyć celów pod Moskwą czy Petersburgiem. Z F 16 z JASSM taka możliwość przynajmniej w teorii istnieje.

Od nowa po staremu !
poniedziałek, 20 stycznia 2014, 23:23

Jak to będzie z konsolidacją Pegaza?- z mediów wiemy że wierchuszka z nadania politycznego już jest (nie fachowcy z konkursu). Miały być konsultacje społeczne z przedstawicielami przyszłej Grupy, ale jeszcze nie było a w mediach trąbią że jest przyśpieszenie. Jeśli jest przyśpieszenie, to Góra już wie jak będzie a pracownicy pójdą jak baranki do rzeźni? Czy znowu działa stary system: wiecie, rozumiecie i sie nie bójcie, bo jak trzeba - to dyplom damy???

pablo
czwartek, 16 stycznia 2014, 15:55

Bzdury wygadują, konsolidacja przemysłu zbrojeniowego, która nic nie wniesie, bo zamówienia przechwycą koncerny europejskie, takie prawo i nasze głupawe działania! Praktycznie nie ma zamówień z tyt. bezpieczeństwa państwa. BPA wszystko neguje, włącznie z komisją monowską! Więc po co ta sztuczna konsolidacja, stracone pieniądze z naszej kieszeni, żeby paru preziom się dobrze żyło?!??! A ja bym to całe towarzystwo wymienił, liczące jedynie na zakupy z MON. Nic nie robią by wejść w rynek europejski, światowy, bo to wymaga za dużo zachodu, energii. MON kupuje drożej i utrzymuje zakłady! Taaakie Mesko, narzeka na brak zamówień z MON, a ile amunicji sprzedało za granicę, dlaczego maszyny stoją przez 3/4 roku nieczynne, dlaczego nie produkują amunicji, a zapotrzebowanie na nią jest ogromne. Bo po co? Wymusi na MON zakup paru rakietek luzik! A jak MON nie chce to afera, strajki, płacze. Do roboty!

J-23
niedziela, 19 stycznia 2014, 21:51

Z ust mi to wyjąłeś ,trochę pamiętam z czasów jak kupywali spike , w prasie był artykuł o udanym zakupie i takie tam , a najważniejsze ,że mamy dostęp do technologii i będziemy mogli opracować własne ppk ( np:8km,25km) i co ? i nic,spike dalej będziemy kupować .10 lat przeleciało ,kasa wzięta i płacz ,że nie mają co robić.żal .Może by tak pomyśleli wejść w koperację z Ukraińcami w nowego Corsara, może by coś z tego wyszło.

sss
czwartek, 16 stycznia 2014, 14:56

a tych o donośności 1000km , to się boją kupić ?

Ometoch
sobota, 18 stycznia 2014, 20:43

boją, boją i nie mogą bo Putin powiedział - ,,нет!!'', и все в панике. Chyba tez podpisaliśmy jakieś badziewie, ze nie będziemy mieli rakiet o takim zasięgu. Ale po co i kto to opłacił to nie wiem. Tez uwazam, ze podstawa to takie zabawki aby się zabardzo nie prężyli:)

Black
niedziela, 19 stycznia 2014, 13:17

Zasięg 370 km. Do kogo chcą z tego strzelać? Do Białorusi? Kogo chcą odstraszyć? Takie "kły" to raczej szczenięce mleczaki a nie realne zagrożenie dla Rosji. Szkoda kasy na półśrodki. Nic co miało by zasięg poniżej tysiąca kilometrów nie jest nam potrzebne.

ned
niedziela, 19 stycznia 2014, 21:23

Pamiętaj, że sam nośnik tego rodzaju uzbrojenia jest wysoce mobilny, tzn. można wlecieć nad terytorium np. krajów bałtyckich i odpalić taki pocisk tuż przy rosyjskiej granicy.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama