Reklama
Reklama
Reklama

US Army: szybki przerzut do Europy i lasery przeciwko dronom

10 maja 2019, 15:25
us army
Fot. Spc. Christina Westover/US Army

Skrócony czas pozyskiwania sprzętu i zdolności, rozmieszczenia bez uprzedzenia i broń nowej generacji - m.in. nad takimi zagadnieniami pracują obecnie amerykańscy wojskowi, którzy przygotowują się na pole walki przyszłości. Jak podkreślają jednak, w oczekiwaniu na nowe rozwiązania, US Army pracuje nad maksymalizacją aktualnych zdolności. "Prawda jest taka, że musimy być gotowi robić obie te rzeczy. (...) Musimy być zdolni do podjęcia walki jutro i musimy być zdolni do podjęcia walki w przyszłości" - podkreślił gen. John Murray, dowódca Army Futures Command.

Amerykanie pracują nad skróceniem czasu pozyskiwania i zakupów, co ma przełożyć się na szybsze nabywanie nowych zdolności niezbędnych do zwalczania bliskich zagrożeń na obszarze Europy Wschodniej - informuje amerykańskie wojsko. Jak podkreślają dowódcy, sukces już osiągnięto, bowiem obecnie proces pozyskiwania niezbędnych pozwoleń i zgód trwa od trzech do pięciu miesięcy, a nie od trzech do pięciu lat - jak było jeszcze jakiś czas temu.

Co więcej, specjalnie utworzone w celu nadzoru priorytetów modernizacji amerykańskiej armii grupy (działające w ramach utworzonego w 2018 roku Army Futures Command), mają pozwalać na bliższą współpracę między ekspertami od wymagań/potrzeb, a ekspertami od zakupów. 

Realizujemy ten proces, by mieć pewność, że poruszamy się z odpowiednią prędkością, by dostarczać zdolności naszym żołnierzom.

gen. John Murray, dowódca Army Futures Command

Jak podkreśla szef Army Futures Command, dowództwo to postrzega on jako startup, który stara się "zarządzać fuzją". Powstałe w 2018 roku AFC skupia się na modernizacji US Army, zgodnie z wyznaczonymi sześcioma priorytetami

  1. Precyzyjna Artyleria Dalekiego Zasięgu (Long Range Precision Fires),
  2. Wóz Bojowy Następnej Generacji (Next Generation Combat Vehicle),
  3. Pionowzlot Przyszłości (Future Vertical Lift),
  4. Mobilna i ekspedycyjna wojskowa sieć komputerowa (Mobile and Expeditionary Army network),
  5. Obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa (Air and Missile Defense),
  6. Zwiększenie poziomu przeżywalności żołnierzy (Soldier lethality).

Ich realizacja ma zapewnić przewagę nad rosnącymi w siłę i zdolności wojskowe przeciwnikami Stanów Zjednoczonych oraz zwiększyć przeżywalność amerykańskich żołnierzy i jednostek na polu walki.

US Army w walce z A2/AD

Braki we wspomnianych zdolnościach Amerykanie dostrzegają m.in. w możliwość "przeciwstawienia się" technologiom tzw. bańki antydostępowej (A2/AD). Jak podkreślają amerykańscy dowódcy, Rosjanie nie chcą w Europie Wschodniej doprowadzić do sytuacji, gdy będą musieli na polu walki stanąć twarzą w twarz z takim sprzętem, jak czołg M1 Abrams. Dlatego też inwestują oni środki w uzbrojenie, które ochroni ich zasoby, tworząc koncentrację środków przeciwlotniczych, przeciwrakietowych, przeciwokrętowych i walki radioelektronicznej.

Sposobem na rosyjskie zabezpieczenia ma być precyzyjna artyleria dalekiego zasięgu, czyli jeden z amerykańskich priorytetów modernizacyjnych. Ważna w przeciwdziałaniu nadchodzącym zagrożeniom mają być systemy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe, wykorzystujące skierowaną energię.

Przyspieszenie wspomnianych wcześniej procesów zakupowych pozwolić ma przykładowo Amerykanom na szybsze wyposażenie pojazdów pancernych Stryker w systemy przeciwlotnicze krótkiego zasięgu M-SHORAD. Nastąpić ma tu już, zgodnie z deklaracjami dowódców, w następnym roku fiskalnym. Z myślą m.in. o tym programie, a także o nieco cięższym IFPC w listopadzie miała miejsce próba proponowanego przez Lockheed Martin najnowszego pocisku przeciwlotniczego M-SHORAD Future Interceptor, przeznaczonego do zwalczania zagrożeń powietrznych w bezpośrednim otoczeniu własnych zgrupowań taktycznych, przeprowadzona została w listopadzie 2018 roku. System ma wypełnić lukę, jaka powstała poniżej strefy ochrony zabezpieczonej przez pociski Patriot (w tym PAC-3MSE i PAC-3).  

W ramach programu IM-SHORAD uzbrojenie pojazdów zostanie mocno zróżnicowane, i będzie w początkowej konfiguracji składać się z poczwórnej wyrzutni rakiet Stinger, podwójnej wyrzutni rakiet Longbow Hellfire (kierowanych radarowo), a także działka M230 kalibru 30 mm (taka sama broń jest używana na śmigłowcach Apache) i karabinów maszynowych 7,62 mm. W przyszłości mogą zostać dodane inne pociski rakietowe, jak wspomniany M-SHORAD Interceptor.

Trwają również testy broni laserowej, która może trafić na te pojazdy. Będą to jednak prawdopodobnie - przynajmniej na początku - oddzielne wozy, dodane do systemu po jego pierwszym rozmieszczeniu. Prace nad tym rozwiązaniem potrwają jednak jeszcze parę lat, bowiem ich wprowadzenie - laserów 50-kilowatowych - planuje się w 2024 roku. US Army chce również wprowadzić laser o dużej mocy, zabudowany na ciężkim nośniku kołowym. Jego testy w zwalczaniu różnorakich celów mają rozpocząć się ok. 2022 roku.

Amerykanie pokazali również, że będą inwestować w broń skierowanej energii, hipersoniczną i kosmos, stawiąc na czele biura Rapid Capabilities and Critical Technologies trzygwiazdkowego generała.

Mniej przewidywalni

Na wprowadzenie tych wszystkich rozwiązań przyszłości żołnierze muszą jednak jeszcze trochę poczekać. Dlatego też, jak podkreślają przedstawiciele i dowódcy US Army, skupiają się oni obecnie na maksymalizacji "aktualnej siły" i zmniejszeniu przewidywalności. Częścią tego planu jest m.in. zwiększenie tzw. rozmieszczeń bez powiadomienia (ang. "zero notice" albo "no-notice") w Europie Wschodniej (strategia Dynamic Force Employment), by sprawdzić i zapewnić zdolności do szybkiego rozmieszczenia jednostek w tym regionie.

Jak podają Amerykanie, do pierwszego takiego rozmieszczenia po latach doszło w marcu br. W jego ramach 1500 żołnierzy z 1st Armored Division's 2nd Brigade Combat Team z bazą w Teksasie miało tydzień na pojawienie się w Niemczech (telefon od dowódców otrzymali dokładnie 11 marca), skąd mieli udać się do Polski, by przeprowadzić 3-tygodniowe ćwiczenia na wcześniej rozmieszczonym sprzęcie (z zapasów w Holandii). Tego typu ćwiczeń nie prowadzono od lat 90., ze względu na zaangażowanie wojsk w Iraku, Afganistanie i innych punktach zapalnych.

image
Fot. U.S. Army, Staff Sgt. Michael Eaddy

Częścią planu maksymalizacji tego, co Amerykanie już mają, są również inwestycje w Abramsy. Jak podkreśla bowiem gen. John Murray, czołg ten - choć jest ciężki - to pozostaje najlepszy pod względem zdolności na świecie i nadal będzie otrzymywał pakiety modernizacyjne. Za najbardziej "wrażliwy" wóz bojowy uznał natomiast Bradley, co oczywiście skutkuje planem jego wymiany na Optionally-Manned Fighting Vehicle (zapytania ofertowe w tej sprawie rozesłane miały zostać w marcu).

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Reklama
hmm
sobota, 11 maja 2019, 13:48

Bradley uznał za najbardziej wrażliwy wóz, a jak się ma do tego Rosomak? Który planuje się używać w roli przeciwpancernej? Masakra.

dim
wtorek, 14 maja 2019, 12:28

"... tydzień na pojawienie się w Niemczech, skąd... " - czyli potem jeszcze plus ze dwa dni co najmniej. A i wcześniej upłynie nieco czasu, nim zapadną niezbędne decyzje polityczne. Gdy Rosjanie Białoruś przeskoczą w ciągu nastu godzin. Gdyż niezbędną po temu "przydrożną" logistykę rozmieszczą zawczasu. Po troszku, stopniowo... dla nas niezauważlnie, ale aż do kompletu. Otóż gdy jako dzieciak jeszcze czytywałem książki historyczne, zawsze skrajnie dziwiło mnie, czemu Rzeczpospolita niemal zawsze nie była na nadchodzące najazdy przygotowana ? Choć znaki, że najazdy szykują się, zwykle widoczne były już zawczasu. Rzeczpospolita po prostu tak ma, że zwykle budzi się z ręką w nocniku - Polak tak lubi. Trochę bardzo kosztownie to potem wychodzi, ale to tak z oszczędności przecież.

Stalowiak
czwartek, 16 maja 2019, 19:26

A jak Rosja przetransportuje swoje wojska , jak ich obecność ukryje na Białorusi . To nie druga wojna światowa że da radę ukryć . Teraz są satelity , Internet , media . To nie jest takie proste logistycznie przerzucić armię do natarcia .

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama