Rosyjskie śmigłowce wczesnego ostrzegania na Krymie. Rakietowe zagrożenie dla Morza Czarnego

23 stycznia 2020, 09:15
Ka-31-s-rabotayushhej
Fot. mil.ru

Do stacjonującej na Krymie jednostki lotnictwa rosyjskiej Floty Czarnomorskiej trafił śmigłowiec wczesnego ostrzegania Ka-31R. Zainstalowany na jego pokładzie radar może być wykorzystywany do zwiększenia skuteczności i zasięgu ognia rozlokowanych na półwyspie pocisków przeciwokrętowych. Maszyna może naprowadzać na jednostki przeciwnika pociski systemu 3M14 Kalibr poruszające się z prędkością poddźwiękową, naddźwiękowe 3M55 (P-800) Onyks oraz hipersoniczne 3M22 Cyrkon.

Jak informuje dziennik „Izwiestia”, nowa maszyna typu Kamow Ka-31R trafiła w połowie stycznia do 318. Samodzielnego Mieszanego Pułku Lotnictwa Floty Czarnomorskiej, stacjonującego na lotnisku Kacza w południowo-zachodniej części Krymu. Jak podkreślają Rosjanie, jest to pierwsza ale nie jedyna maszyna tego typu, jaka trafi na zaanektowany w 2014 roku półwysep.

Ka-31R to maszyna wczesnego ostrzegania, zaprojektowana do bazowania na lotniskowcach i innych dużych okrętach. Konstrukcyjnie opiera się on na konstrukcji śmigłowca transportowego Ka-29, w specyficznym dla rosyjskich maszyn morskich układzie dwóch współosiowych wirników. Maszyna posiada częściowo chowane podwozie, aby umożliwić pracę umieszczonej pod kadłubem obrotowej anteny ścianowej stacji radiolokacyjnej E801M Oko. Podczas startu i lądowania antena składana jest poziomo pod kadłubem. Śmigłowiec ma trzyosobową załogę, masę startową 12,5 ton, zasięg 700 km i może pozostawać w powietrzu 2,5 godziny.

Wykorzystanie tych maszyn pozwala znacznie zwiększyć dystans z jakiego wykrywane są obiekty nawodne i cele powietrzne. Radar impulsowo-dopplerowski E801M Oko, jak utrzymują rosyjskie media, jest w stanie wykrywać cele o małym przekroju radiolokacyjnym, takie jak pociski manewrujące, z odległości 150 km a standardowe cele morskie z dystansu ponad 250 km. Co istotne, stacja ta może być wykorzystywana do wstępnego naprowadzania oraz precyzyjnego wskazywania celów m. in. dla przeciwokrętowych pocisków, rozlokowanych zarówno na Krymie jak też znajdujących się na pokładach okrętów Floty Czarnomorskiej.

Jest to poważne zagrożenie dla wszystkich okrętów, jakie znajdą się w basenie Morza Czarnego. Już w 2018 roku potwierdzono rozmieszczenie na Krymie rakietowego systemu przeciwokrętowego K-300P Bastion-P, którego uzbrojenie stanowią pociski P-800 Onyks (NATO: SS-N-26 Strobile) o zasięgu do 350 km, poruszające się z prędkością 2,5 Macha. Natomiast na uzbrojeniu jednostek rosyjskiej floty znajdują się pociski systemu Kalibr, zdolne do rażenia zarówno celów lądowych jak i morskich. W fazie prób znajdują się również hipersoniczne pociski Cyrkon, przedstawiane nie tylko jako broń strategiczna, ale również specjalistyczny system przeciwokrętowy, zdolny do lotu z prędkościami rzędu Mach 9. Zasięg pocisku ma natomiast przekraczać 1000 km, chociaż dla mniejszych jednostek przeznaczony ma być wariant o prędkości do 6 Macha i zasięgu poniżej 500 km.

Dzięki unikalnym możliwościom jakie daje śmigłowiec wyposażony w potężny radar i system transmisji danych o wykrytych obiektach, możliwości zwalczania celów morskich i powietrznych przez siły stacjonujące na Krymie zostały podwyższone przez obecność śmigłowca Ka-31R. Zwiększy on precyzje i zasięg śledzenia wszystkich obiektów operujących w obrębie Morza Czarnego. Rosjanie twierdzą, że stanowi to odpowiedź na możliwość zaopatrzenia Ukrainy przez USA w pociski przeciwokrętowe Harpoon. Kolejny powód to duża aktywność amerykańskich bezzałogowców i samolotów rozpoznawczych jak również okrętów NATO na tym akwenie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 63
Reklama
Get out ruski mir !
piątek, 24 stycznia 2020, 11:02

Rosja jaka jest każdy widzi. Na POTENCJALNE rozmieszczenie Harpoonów na Ukrainie i zwiększoną za ich sprawą aktywność NATO Rosjanie JUŻ wyposażyli się w śmigłowiec wczesnego rozpoznania, Onyksy, Bastiony i Cyrkony. Potem może rozwalą atomówką Kijów, Wilno, Tallin itp. bo te zagrożone przez Rosję kraje potencjalnie mogą kupić sobie nowoczesne czołgi, samoloty i rakiety.

Joska56
piątek, 24 stycznia 2020, 08:04

Brawo Rosja tak trzeba

yaro
czwartek, 23 stycznia 2020, 22:57

Ten helikopter musi być strasznie wyjątkowy, żeby jeden aż tak przestraszył całe Morze Czarne ? Te Ruskie to jakiś czarodzieje są ...

prawieanonim
piątek, 24 stycznia 2020, 13:55

Wielka latająca antena radarowa. Taki helikopter nie zdąży nawet podać namiarów na jeden okręt bo natychmiast zostanie zestrzelony. Swoją drogą to obrazuje jak bardzo Rosja jest zacofana w systemach naprowadzania na cele po za horyzontem.

ito
niedziela, 26 stycznia 2020, 20:32

Kto go zestrzeli jak, jeśli może operować znad własnych pozycji? ODROBINĘ realizmu. Nie jest to jakaś broń ostateczna, ale położenie okrętów NATO na morzu czarnym na pewno skomplikuje. Dla ułatwienia- "zacofana" Rosja dysponuje bieda- awacsami na bazie śmigłowca w ilości kilkudziesięciu sztuk (plus normalne awacsy). A NATOwska Polska? Analogiem w postaci gościa z lornetką na wieży.

Davien
środa, 29 stycznia 2020, 20:37

Ito akurat pzy zasięgu radaru tej maszyny to sobie nie pooperuje znad własnych pozycji: całe 200km dla celów morskich i 100-150 dla powietrznych zaleznie od ich rozmiarów. Rosja ma ok 24-25 Ka-31. Aha porównywanie Rosji z Polska to dość załosna manipulacja, porównaj sobie z USA tylko sie nei załam:)

ito
środa, 29 stycznia 2020, 22:45

Jasne, ciesz się, że nie ma co porównywać- będziesz miał co wygarnąć sołdatom kiedy przyjdzie do konfrontacji- bo gdzie wy z nami?... ano skoro im fikamy to oni z nami. Sojusznicy, kiedy zrobi się poważnie, pooglądają sobie rzecz w telewizji.

Daro
piątek, 24 stycznia 2020, 09:44

Nie chodzi tu o ka31 a rakiety 3M55 i 3M22 obie mega niebezpieczne i m22 wzasadzie nie do przechwycenia. Ka31 ma zdolność nanoszenia optymalnego toru lotu dla ognia z wielu kierunków.

H
piątek, 24 stycznia 2020, 22:48

Strzelanie rakietami na oślep na pełnym morzu raczej nie będzie skuteczne, rozpoznanie bazujące na śmigłowcach ma małe szanse przedostać się w pobliże celu pilnowanego przez myśliwce

fan daviena
sobota, 25 stycznia 2020, 19:47

Tego Ka-31 nie mogą na Morzu Czarnym ochraniać myśliwce? Dlaczego? I z tym lataniem myśliwców NATO nad Morzem Czarnym bym się nie rozpędzał biorąc pod uwagę zasięg S-400 z Krymu, które też mogą osłaniać Ka-31.

Davien
niedziela, 26 stycznia 2020, 15:05

Funku, S-400 powyzej 120km nie może zwalczac mysliwców, zakłądając w ogóle ze je wykryje co przy charakterystyce radaru 92N6 jest raczej watpliwe:)

Honker Haker
czwartek, 23 stycznia 2020, 22:42

Krym to jak na razie jedyny lotniskowiec w ręku Rosji...

coddyybancks
czwartek, 23 stycznia 2020, 18:48

Może by rozdzielić PGZ na mniejsze grupy o wąskiej specjalizacji i dać kompetencje każdej z nich do współpracy !?!?! To być może zwiększyło by szybkość opracowań i konkurencyjność w grupie !!

Pol
czwartek, 23 stycznia 2020, 16:57

Tylko ,2,5 godz. w powietrzu ale przy zmasowanym ataku z zastosowaniem satelit i innych rozwiązań nasze wojsko nie jest w stanie już funkcjonować.

Smolarek
czwartek, 23 stycznia 2020, 15:55

Super konstrukcja Pasuje do przetargu na nowy smiglak US

Niuniu
czwartek, 23 stycznia 2020, 15:16

Interesująca informacja szczególnie opis możliwości śmigłowca wczesnego ostrzegania Ka-31R ale jest to jednak tylko jedna maszyna. W praktyce aby skutecznie realizować zadania kontroli tak dużego akwenu jak morze Czarne oraz prawdopodobnie Azowskie zapewne potrzeba co najmniej kilku śmigłowców. No ale Rosja dysponuje jeszcze samolotami wczesnego ostrzegania A 50. Autor przedstawia informacje tak jak by bez anektowanego Krymu i rozmieszczanych tam systemów uzbrojenia i wojsk Rosja nie miała innych baz i możliwości projekcji siły na morzu Czarnym i jak by wcześniej nie zagrażała wszelkim jednostkom pływającym na tym akwenie. Oczywiście posiadanie Krymu ze względu na jego strategiczne położenie znacznie zwiększa możliwości Rosjan do faktycznego kontrolowania praktycznie całego obszaru Morza Czarnego.

wok
czwartek, 23 stycznia 2020, 15:08

Ma Pan rację,kiedy w starożytnym Rzymie nie potrafiono rozwiązać własnych problemów wewnętrznych organizowano dla pospólstwa igrzyska aby odciągnąć ludzi od problemów. Dziś kiedy drożyzna i wysokie koszty życia codziennego dokuczają Polakom, wymyśla się wroga aby nim straszyć i odciągnąć od problemów dnia codziennego.

Eryk
piątek, 24 stycznia 2020, 03:38

Drożyzna to w Rosji, i problemy dnia codziennego. Żadnej wolnej prasy i nieustający bełkot Putina jak to Rosja jest "atakowana"!! I ta "atakowana" Rosja najpierw obronnie ukradła kawał Gruzji, potem ukradła Ukrainie Krym, i prowadzi agresywną wojnę w Donbasie. Ta "pokojowa" Rosja śle bombowce strategiczne do Wenezueli gdzie przeciw "demokratycznemu" prezydentowi głodni Wenezuelczycy wyszli na ulicę. No i "atakowana" Rosja zakłada "obronnie" bazę morską w Syrii, gdzie w dowód wdzięczności za bombardowanie oznakowanych szpitali syryjskich przez samoloty "pokojowej" Rosji "demokratyczny" reżim oddal im swój port. A "wok" to takie puste naczynie, które gdy potracic daje taki głuchy, pusty dźwięk.

SimonTemplar
czwartek, 23 stycznia 2020, 21:23

Pogląd słuszny, ale odwróciła kota ogonem. To wy straszycie zwykłych Rosjan inwazją NATO i złymi Polakami. Ta drożyzna i brak perspektyw to raczej u was Iwan, my radzimy sobie całkiem dobrze. Atak na Czeczenię, Gruzję, Ukrainę to nasz wymysł? Coraz bliższa aneksja Białorusi w białych rękawiczkach, z podpisem Łukaszenki to nasz wymysł? Wasza propaganda o rozpoczęciu II wojny przez Polskę to nasz wymysł? To wy inicjujecie kolejne konflikty wszędzie gdzie się da. Na Afganistan nie napadliście? Teraz Syria.... Ale wy też nie jesteście kuloodporni, zapamiętaj to. Wszystko działa w dwie strony.

Alba
piątek, 24 stycznia 2020, 09:46

Rosja nie napadła na Ukrainę podobnie jak Polska nie napadła na Niemcy w 1919, czyli: Powstania Śląskie to był zryw polskiej ludności podobnie jak ruskiej w Donbasie. 2. To Gruzja napadła na Osetię a Rosja stanęła w obronie Osetii i Abchazji.

Zły jest tylko jeden
czwartek, 23 stycznia 2020, 14:55

A nasz MON nie dość że kupił dla MJR najgorsze z możliwych radary lądowe, to nie tylko nawet nie myśli o samolotach czy śmigłowcach do naprowadzania rakiet powyżej lądowego horyzontu radarowego, to do tego przerwał program modernizacji starych radarów na Bryzach po modernizacji pierwszej sztuki. Co decyzja - to sabotaż wart sądu wojennego.

Marek1
czwartek, 23 stycznia 2020, 22:29

Radary NUR-15(3-współrzędne) w wersji C to dobre radary i maja możliwość wykrywania celów morskich (powierzchniowych), więc mogą pracować dla MJR. Prawdopodobnie "geniusze" z MON myśleli, ze jak implementują 3-współrzędne radary dla rakiet p. okrętowych, to kiedyś będzie je można wykorzystywać również jako element obr. powietrznej. Oczywiście pomysł głupi i niedorzeczny(jak większość pomysłów MON) - TRS-15C świeci radiolokacyjnie jak latarnia morska, co skutkuje tym, że w razie W owe aż DWA radary MJR zostaną zniszczone b. szybko. Oba NDR-y powinny jak najszybciej otrzymać przynajmniej po 1 b. udanym radarze 2-współrzędnym klasy RM-100(również RADMOR) w technologii FMCW. Radar ten jest b. niskoemisyjny i umożliwia pracę radaru z niewielkimi mocami sygnału sondującego (0,1W do 2 W), dzięki czemu jest on klasyfikowany w kategorii radarów trudnowykrywalnych (LPI). Przy sygnale sondującym o mocy 0,1W do 2 W, zdolność wykrywania obiektów nawodnych jest podobna jak w przypadku standardowego nawigacyjnego radaru impulsowego o mocy 25-30 kW. Niestety, sprawni umysłowo inaczej decydenci wybrali TRS-15C ...

Kiks
czwartek, 23 stycznia 2020, 14:38

Długo takie coś polata?

Kiksolog
sobota, 25 stycznia 2020, 19:49

Dłużej niż nasze F-35.

Gojan
czwartek, 23 stycznia 2020, 12:51

Czy umieszczona pod kadłubem antena stacji radiolokacyjnej E801M Oko jest obrotowa czy ścianowa? Autor napisał: "obrotowa antena ścianowa", co wydaje się wewnętrznie sprzeczne - może być albo jedna albo druga. Ze zdjęcia wynika, że jest obrotowa. Wg mnie to dość ryzykowne rozwiązanie dla śmigłowca, gdyż, kiedy będzie on działał w warunkach silnego wiatru, podwieszona antena będzie stanowić dodatkową powierzchnię nawiewu, a będzie musiała się jeszcze obracać. Wtedy, dla bezpieczeństwa samego śmigłowca, antena będzie musiała być zwinięta, a śmigłowiec przerwać misję. Więc może lepsza byłaby antena podwieszona pod kadłubem, ale w okrągłej osłonie aerodynamicznej. Jednak wtedy przeszkadzałaby w starcie i lądowaniu, bo jak ją złożyć? Więc może byłyby lepsze anteny ścianowe (niepodwieszane)? Ale wtedy wyzwaniem byłoby zabudowanie anten ścianowych, przedniej i tylnej, bo na śmigłowcu brak odpowiednio dużych ścian z przodu i tyłu. Jednym słowem: zagwozdka.

Olo
piątek, 24 stycznia 2020, 01:39

Antena w osłonie aerodynamicznej mogłaby znajdować się wewnątrz kadłuba, wysuwana w dół na czas pracy.

Davien
piątek, 24 stycznia 2020, 13:56

Jest podciagana do spodu kadłuba w pozycji poziomej a opuszczana do pracy po obróceniu do pozycji pionowej.

BW
czwartek, 23 stycznia 2020, 22:47

Prawdopodobnie jest ścianowa i jest możliwe jej obracanie wg potrzeb

nękator
czwartek, 23 stycznia 2020, 22:27

Lepiej się nie kompromituj. Nasze Patriot mają ścianową antenę nieobrotową, przez co nawet siebie nie potrafią chronić, bo mają kont widzenia góra 120 stopni. Dlatego Rosjanie mają obrotową.

Marek1
piątek, 24 stycznia 2020, 12:04

Ścianowe anteny mają swoje zalety, tak samo zresztą jak obrotowe - wady. Warto o tym pamiętać pisząc posty na portalu o ambicjach branżowych.

Davien
czwartek, 23 stycznia 2020, 21:39

Jest obrotowa, w pozycji roboczej jest opuszczana w dół i obracana wokół osi, co prawda Rosjanie nie ustrzegli sie kolejnej propagandowej wpadki podqając zasięg na 250kmkiedy wynosi od dla okretów do 200km

Pol
sobota, 25 stycznia 2020, 11:54

Okrętem na wzgórze nie wpłyniesz bo morze gór nie posiada.

Strażnik Teksasu
czwartek, 23 stycznia 2020, 21:26

Nieprawdopodobne co? Tak już jest jak myśli się schematami i nie docenia innych...

Davien
piątek, 24 stycznia 2020, 18:38

A co tu doceniac? Ka-31 to dość kiepska odpowiedż na E-2C/D czy brytyjskei Sea Kingi w wersji AEW&C.

Rain Harper
czwartek, 23 stycznia 2020, 12:13

Dwie i pół godziny w powietrzu... pozostaje 21 i 1/2.

Olo Kwasek
czwartek, 23 stycznia 2020, 18:48

Potem druga sztuka, trzecia i twój "problem" znika, niestety. U nas miną lata a i tak MON nawet jednej sztuki nie kupi. A MJR nadal ma tylko najgorsze z możliwych radarów. I nic poza nimi. Kto w MON blokuje rozwój naszej obrony rakietowej?? Kim jest ten decydent??

tut
czwartek, 23 stycznia 2020, 12:02

Dla nas taki radar był by pprzydatny umieszczony np na sterwcu. Trudne do zrobienia? Nie sądze. Jakiś agregat zasilający całość, plus sterowiec z silnikami elektrycznymi, radar, sterowanie, łącze danych i kontener na jelczu jako odbiornik i centrum dyspozycyjne... Jakaś firma była by w stanie to sklecić z komponętów dostępnych na rynku w 1/2 roku. Tyle że musiała by być prywatna... PGZ ptrzebowało by na to 10 lat, o ile by się udało. I trzeba by było dopisać ze 2-3 zera do kontraktu.

H
piątek, 24 stycznia 2020, 22:55

Ruszyła już budowa sterowcowych stanowisk radarowych, były tu artykuły na ten temat.

Gnom
czwartek, 23 stycznia 2020, 19:04

A wiesz dlaczego sterowce nie robią kariery na świecie na którym wieją wiatry, czasem nawet porywiste?

Tyle w temacie
czwartek, 23 stycznia 2020, 18:44

Od dawna są takie do kupienia. Izraelskie, amerykanskie. Działają skutecznie. U nas problemem jest marnowanie pieniądzy przez MON, oraz absolutnie wrogie ustrojowo decyzje zapadające w MON!!

Andrzej
czwartek, 23 stycznia 2020, 11:56

Wszystko dobrze,ale główna wada tego systemu to krótki czas przebywania w powietrzu. Czyli stałe dyżurowanie jest niemożliwe, podrywanie tylko w wypadku zaostrzenia się sytuacji. Ale i tak Rosja polega na zwiadzie satelitarnym,wiec ten system jest systemem dodatkowym.

Olo
piątek, 24 stycznia 2020, 01:42

A dyżury to Azor? Wystarczy zapewne mniej niż 12 maszyn...

Ciekawe
czwartek, 23 stycznia 2020, 18:45

Uuuu, bo co , Rosja nie zbuduje sobie ich więcej??

Davien
piątek, 24 stycznia 2020, 14:00

Jak na razie maja ich 24-25 sztuk w Rosji

XD
czwartek, 23 stycznia 2020, 11:53

Nic dziwnego. Ruski lotniskowiec się spalił i do niczego się nie nadaje, więc trzeba jakoś zagospodarować sprzęt. Myśliwce też zostały relokowane do baz arktycznych. Sam lotniskowiec najprawdopodobniej już niedługo zostanie przerobiony na żyletki. W najlepszym razie zostanie obiektem muzealnym.

Hoze
czwartek, 23 stycznia 2020, 11:47

Ciekawe, przy prędkości 6 M pocisk przebywa w ciągu sekundy 2 km, w dodatku na małych wysokościach musi się rozgrzewać do gigantycznych temperatur, czy raczej poruszać się w obłoku plazmy. W takich warunkach precyzyjne naprowadzanie na ruchomy cel wydaje się wątpliwe. No chyba że stosowane będzie głowica jądrowa, tylko po co wtedy ta hiperprędkość?

Jacek
czwartek, 23 stycznia 2020, 20:36

Żeby nie dało się strącić. Poza tym to raczej broń kinetyczna bez głowicy.

Ezoh
czwartek, 23 stycznia 2020, 16:00

wyobraź sobie takie rozwiązanie, ten pocisk ma wysuwana antenę umiejscowioną w ogonie, antena ta wysuwając się wystaje poza strefę objętą plazmą a dodatkowo pracuje prawie w próżni ponieważ powietrze zostało "rozcięte" samym kształtem pocisku i jego szybkością ---- jak myślisz da się wtedy podawać mu parametry lotu ?

H
piątek, 24 stycznia 2020, 22:57

W takiej sytuacji wysunięta antena ma przed sobą chmurę plazmy przez którą nic się nie przedostaje. Przy wysunięciu poza obszar próżni nie ma już anteny.

Marek1
czwartek, 23 stycznia 2020, 11:33

Ciekawe dlaczego o podobnych konstrukcjach dla potrzeb polskiej MJR żaden z "geniuszy" monowskich nawet nie pomyśli. Nadal MJR dysponując rakietami NSM o zasięgu do 220 km może razić cele tylko do horyzontu radiolokacji własnej(40-45km).

Strzelec
piątek, 24 stycznia 2020, 08:45

Będzie F35 i będziemy mieli cały Bałtyk jak na talerzu

Marek1
piątek, 24 stycznia 2020, 12:08

Ot, tak ?? Po prostu ??? ;))) Naiwność i dyletanctwo godne 6-klasisty ;)). Pomijam już fakt, że być może pierwszy "polski" F-35 osiągnie gotowość operacyjną dopiero za 5-6 lat. A co do tej pory ??

Strażnik Teksasu
piątek, 24 stycznia 2020, 11:00

Policz chłopcze ile trzeba by było mieć f35 ( na chodzie ) by 24h /7 mieć ten Bałtyk na talerzu...

H
piątek, 24 stycznia 2020, 22:58

4, przy 6h dyżurach

Ochroniarz z Biedronki
sobota, 25 stycznia 2020, 19:53

Pogięło cię? Pomyśl o 50h serwisowania w F-35 na godzinę lotu! Przy najlepszym serwisowaniu nie wypuścisz F-35 do następnego lotu wcześniej niż po 3 dniach. Do tego myśliwce nigdy nie latają samotnie, tylko parami. 32 szt. kupione przez Polskę tego nie zapewnią!

Davien
niedziela, 26 stycznia 2020, 15:07

No popatrz a ostatnio para F-35 w krajah bałtyckich latała kilka razy na dzie.ń bez najmniejszych problemów, ale tam nie mieli jak u was w Rosi jednego mechanika na cały pułk:)

maksio maxio
czwartek, 23 stycznia 2020, 20:58

@Marek1. Szkoda czasu i zdrowia na pisanie o braku rozpoznania dla jednostki z Siemirowic. To głos wołającego na puszczy.

Zły jest tylko jeden
czwartek, 23 stycznia 2020, 18:41

Przecież wiesz, w MON siedzą od lat sabotazysci. Kupienie dla MJR wariantu radaru defacto plot TRS15? Zastopowanie modernizacji radarów na Bryzach? Żadnych morskich środków rozpoznania lotniczego typu drony? Przecież takie decyzje to czysty ewidentny sabotaż i dywersja!! Gdzie jest kontrwywiad , tam też siedzą sabotażyści?? Na 100% tak.

Davien
czwartek, 23 stycznia 2020, 17:45

No popatrz Marek, a jakos jest i Bryza która juz wskazywała cele na ponad 180km, sa F-16 widzace korwete z podobnej odległosci a krazownik z 280km...

Marek1
piątek, 24 stycznia 2020, 12:22

No weź się nie kompromituj człowieku ;)))) - Bryza z prowizorycznie zamontowanym syst. radiolokacji raz jeden eksperymentalnie wskazała cel dla rakiet NSM. Było to bodaj w 2016/17r w Norwegii i od tej pory MON NIE kontynuował w żaden sposób prac nad tym rozwiązaniem. Co do F-16, to NIE są one w żaden sposób wpięte w system sensorów MJR. Tak samo zresztą jak np. brzegowe posterunki radarowo-obserwacyjne SG i MW. Obecnie, czyli od ok 5-6 lat, MJR ma wyłącznie własne narzędzia rozpoznania/lokalizacji/identyfikacji celów - 2(DWA) radary 3-współrzędne(po co?) NUR-15(TRS-15C). Cała reszta to brednie, marzenia, plany i medialne pierdolety. Ale chyba najgorsze jest, że owe MJR warte ponad 3 mld. PLN są "bronione" przed atakiem powietrznym przez kilka stanowisk holowanych staroci ZSU-23/2 i paru szwejków z naramiennymi Gromami klasy MANPAD.

Davien
piątek, 24 stycznia 2020, 18:45

marek, jak zwykle zero wiedzy tylko same bajki wypisujesz:) Bryza wskazywała cele dla NSM i stale może to robic, jakos ani radaru ani datalinka z niej nie zdemontowano. F-16 spokojnie moze przekazywac dane dla NSM,zapominasz o takim czyms jak datalink Aha jeszcze cod o Bryz, to mamy min 7 sztuk zdolnych spokojnie do prekazywania danych dla NDR ale jak widac juz ci tego w gotowcu nie napisali.

GeBe
czwartek, 23 stycznia 2020, 10:54

1 śmigłowiec , a panika , histeria i propaganda wybuchła.

R
czwartek, 23 stycznia 2020, 16:59

W punkt :)

Tweets Defence24