Reklama
Reklama
Reklama

Rosja: badania państwowe niespalonego trałowca

21 stycznia 2019, 16:04
3-170
Fot. mil.ru

Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało o zakończeniu badań państwowych „pierwszego” seryjnego okrętu przeciwminowego projektu 12700 Aleksandrit „Iwan Antonow”. Minoborona nie poinformowali jednak, że: program ten jest opóźniony o dwa lata, a pierwsza jednostka tego typu spaliła się na stoczni i nie wiadomo, kiedy w ogóle zostanie dokończona.

Oficjalnie wiadomo, że drugi w serii okręt obrony przeciwminowej projektu 12700 typu „Iwan Antonow” z powodzeniem zakończył badania państwowe, a jego załoga przygotowuje się do uroczystej ceremonii podniesienia flagi św. Andrzeja, która odbędzie się 26 stycznia 2019 r. Zgodnie z komunikatem Minoborony, dokumentacja odbiorcza dotycząca zakończenia testów została uroczyście podpisana 29 grudnia 2018 r.

Ceremonia podniesienia bandery jest przygotowywana w Sriednie-Niewskich zakładach stoczniowych w Sankt-Petersburgu, gdzie „Iwan Antonow” był budowany. Program jest traktowany priorytetowo, ponieważ okręty projektu 12700 mają być podstawowymi jednostkami przeciwminowymi wykorzystywanymi w rosyjskiej marynarce wojennej. Minoborona wspomina o zbudowaniu nawet kilkudziesięciu okrętów typu  Aleksandrit.

Jest to wynik wniosków z eksploatacji jednostki prototypowej „Alieksander Obuchow”, którą wprowadzono do służby 12 grudnia 2016 r. Już wtedy odnotowano roczne opóźnienie w programie z powodu sankcji nałożonych na Rosję za zajęcie ukraińskiego Krymu. Nie pozwoliło to Rosjanom m.in. na zakup w krajach zachodnich specjalistycznego uzbrojenia przeciwminowego. Swojego sprzętu nie zgodziła się dostarczyć m.in. znana z budowy dronów podwodnych francuska firma ECA. Pomimo tego Minoboronie udało się wyposażyć okręt rodzimym sprzętem i wprowadzić go do eksploatacji wstępnej.

image
Fot. mil.ru

Miała ona wykazać, że rosyjska marynarka wojenna otrzymała jednostkę przeciwminową zupełnie nowej generacji, która może działać zarówno jako trałowiec bazowy - zdolny do zabezpieczenia portów i baz morskich jak również jako trałowiec pełnomorski. Pomaga w tym wielkość okrętu zabezpieczający działanie na morzu przez okres większy niż dziesięć dni (długość 61,6 m, szerokość 10,3 m i wyporność pełna około 890 ton). Załoga trałowca ma liczyć maksymalnie 44 osób, które mają być zaokrętowane w komfortowo urządzonych kabinach (ma to być jeden z pierwszych rosyjskich okrętów, na których odchodzi się od standardowej, rosyjskiej prostoty).

Rosjanie informują, że nowy okręt, zaprojektowany przez biuro konstrukcyjne CMKB „Ałmaz” z Sankt Petersburga, jest w stanie wykrywać wszystkie rodzaje min morskich, w tym miny „inteligentne”, zagrzebane w piasku. Poszukiwanie, i klasyfikacji min odbywa się z wykorzystaniem stacji hydroakustycznych, zamontowanych zarówno pod kadłubem, jak i na autonomicznych, bezzałogowych pojazdach podwodnych. Wszystkie te sensory mają być zintegrowane, a informacja ma być zbierana i opracowywana na głównym stanowisku dowodzenia wyposażonym w „zautomatyzowany system kierowania działaniami przeciwminowymi”. Poza tymi operacjami charakterystycznymi dla niszczycieli min Rosjanie zastrzegają się również, że ich nowy okręt jest przystosowany także do prowadzenia klasycznych operacji trałowych.

Kadłub niemagnetyczny - problemy

„Iwan Antonow” to typowa jednostka przeciwminowa, której kadłub dla zmniejszenia pól fizycznych jest wykonany z materiału niemagnetycznego. Według Rosjan jest to okręt z największym na świecie monolitycznym kadłubem z włókna szklanego, wytworzonym przez infuzję próżniową.

Minoborona tłumaczy, że infuzja próżniowa to „metoda formowania produktów z włókna szklanego, w których dzięki hermetycznej warstewce sąsiadującej z matrycą, powstaje robocze wgłębienie z ułożonym materiałem wzmacniającym (włóknem szklanym lub tkaniną węglową). W jamie powstaje próżnia, a ze względu na różnicę ciśnień: atmosferycznego i wewnątrznaczyniowego, spoiwo wciąga się do komory roboczej i wchłania materiał wzmacniający. Metoda znacznie poprawia stosunek „włókno-żywica” w laminacie, dając w rezultacie produkt bardziej trwały (o około 25%) i lekki (o około 20%)”.

Te zalety miały się również przełożyć na właściwości techniczne samego okrętu. Rosjanie twierdzą, że kadłuba wykonany w taki sposób ma większą wytrzymałość w porównaniu do kadłubów stalowych, co automatycznie zapewnia większą przeżywalność trałowca przy poszukiwaniu min. Do tego dodaje się dłuższy czas wykorzystania okrętu (brak problemów z korozją) oraz zmniejszoną wyporność (co przekłada się na zmniejszone zużycie paliwa).

Rosjanom nie udało się jednak odtworzyć technologii wykorzystywanych na zachodzie, ponieważ stworzony przez nich materiał okazał się łatwopalny (zgodnie z założeniami miało być zupełnie odwrotnie). Odczuł to pierwszy okręt seryjny „Gieorgij Kurbatow”, którego budowa, rozpoczęta 24 kwietnia 2015 r. i została przerwana 7 czerwca 2016 r. przez bardzo rozległy pożar. Był on później zakwalifikowany do trzeciego stopnia, a do jego likwidacji zaangażowano około stu ratowników i dwadzieścia jednostek sprzętu.

Opóźnienie jakie to spowodowało można ocenić patrząc na czas budowy trałowca „Iwan Antonow”. Jego kadłub zaczął być tworzony 25 stycznia 2017 r., a wprowadzenie do rosyjskich sił morskich ma nastąpić 26 stycznia 2019 roku. Budowa trwała więc dwa lata, co oznacza, że „Gieorgij Kurbatow” powinien być przekazany Wojennomorskiej Fłotie w kwietniu 2017 roku.

Po pożarze rzecznik stoczni Sriednio-Niewskiej wyjaśniał, że pomimo zniszczeń okręt „zostanie przekazany klientowi w terminie, jaki wcześniej ustalono” (w kwietniu, maju 2017 r.), a 8 czerwca 2015 r. kierownictwo stoczni podjęło decyzję o kontynuowaniu budowy trałowca na bazie istniejącego, nadpalonego kadłuba. Jednak obecne, wstępne plany zakładają podniesienie bandery na tym trałowcu dopiero w 2020 roku, a więc trzy lata po terminie.

Tymczasem przypomnijmy, że zgodnie z umową zawartą w kwietniu 2014 r. z rosyjskim ministerstwem obrony ze stocznią Sriednio-Niewską, trzy pierwsze, zamówione okręty projektu 12700 miały zostać dostarczone w latach 2016 – 2018. Teraz wiadomo, że trzeci w serii okręt „Władimir Jemielianow” ma być zdany w maju 2019 r., a drugi - rok później.

Może to oznaczać, że kadłub „Gieorgija Kurbatowa” naruszony pożarem trzeba było wykonywać od początku. Oznacza to konieczność wejście do kolejki do matrycy i praktyczne przesunięcie programu o jeden okręt do tyłu. Potwierdza to m.in. film z akcji ratowniczej ujawniony na YouTube. Widać na nim wyraźnie, że płonęła cała, środkowa część kadłuba w taki sposób, że by dostać się do jego wnętrza trzeba było ciąć burty. Obliczono później, że paliło się 600 metrów kwadratowych powierzchni.

Rosyjskie ministerstwo obrony tłumaczyło się w oficjalnych komunikatach, że straty nie były takie duże, ponieważ kadłub nie był jeszcze wyposażony w specjalistyczne wyposażenie przeciwminowe. W rzeczywistości sytuacja nie była aż taka sprzyjająca, gdyż wewnętrzne, największe systemy pokładowe prawdopodobnie były już na miejscu. Do zaprószenia ognia doszło bowiem podczas przerwy technologicznej, a więc już po procesie budowaniu kadłuba, gdy w powietrzu unoszą się rzeczywiście łatwopalne opary. W tym przypadku procedury okazują się u Rosjan w pełni skuteczne. Zawiódł prawdopodobnie sam sposób realizacji procesu wyposażania okrętu. Rosjanie nie poinformowali jednak o przyczynach wypadku oraz jakie podjęto działania, by do tego rodzaju niepożądanych zdarzeń nie doszło w przyszłości, w tym także podczas realizacji zadań na morzu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Davien
środa, 23 stycznia 2019, 18:48

Panie bropata, kolizje z dokiem od pozaru na ORP Orzeł dzieliły dwa lata i jedno z drugim nie ma nic wspólnego poza takim samym tuszowaniem problemów przez dowództwo MW. Cały pozar był niewielki i ugaszono go siłami załogi wiec co do porównania z wypadkiem na trałowcu to nie ta skala. Uszkodzenia Orła nie wyłaczyły go nawet z mozliwości normalnych działań, rosyjski trałowiec wymaga kompletnej odbudowy.

gato
wtorek, 22 stycznia 2019, 22:51

No to pozostaje im tylko zaokrętowanie kamaza gcba na każdy trałowiec i problem ppoż. będzie rozwiązany :)

bropata
wtorek, 22 stycznia 2019, 22:30

@Stary Grzyb - napisałeś ściśle, że w przypadku brytyjskich okrętów "aluminiowe nadbudówki zajęły się jednak od pocisków przeciwokrętowych". Nie jest do końca tak. Argentyńskie bomby czy głowice pocisków przeciwokrętowych nawet nie wybuchając wywoływały olbrzymie uszkodzenia instalacji wewnętrznych okrętów skutkującymi pożarami. Z powodu błędów w dowodzeniu i działaniu służb awaryjnych w walce z pożarami okrętów nie udało się uratować lub powstałe uszkodzenia były nieproporcjonalnie duże. Tak było w przypadku niszczyciela rakietowego "Sheffield" (typ 42), który zapalił się od paliwa Exoceta - a nie od głowicy, sam pocisk w kadłubie uszkodził mu instalacje przeciwpożarową. Brytyjska komisja badająca utratę okrętu stwierdziła, że w czasie alarmu bojowego na okręcie nie obsadzono wszystkich stanowisk, bo część załogi była zajęta śniadaniem, zaś samą akcję gaszenia okrętu uznała za bardzo chaotyczną.

bropata
wtorek, 22 stycznia 2019, 22:11

@Stary Grzyb - można prześmiewać się z tego przypadku, jeśli ktoś lubi. I to tylko dlatego, że Rosjanie nie ocenzurowali go i nie utajnili, jak to było w przypadku ORP "Orzeł". Miał on najpierw poważną kolizję, a potem pożar w trakcie prac remontowych. O uszkodzeniach "Orła" i ich utajnieniach pisał na tym portalu także M. Dura w opinii pt. "Pożar na ORP „Orzeł” - alarm dla Sił Zbrojnych" z 23 listopada 2017. Jak widać wypadki w stoczniach się zdarzają i to nie tylko w rosyjskich czy polskich, ale nawet brytyjskich.

Urko
wtorek, 22 stycznia 2019, 18:35

@ Stary Grzyb - ale te okręty raczej nie mają służyć do walki. W rosyjskiej flocie są nadal podobne jednostki z niemagnetycznymi kadłubami z ... drewna! To chyba jakiś postęp, prawda?

bender
wtorek, 22 stycznia 2019, 15:21

Pan Komandor, jak zwykle w doskonałej formie, dał nam okazję porównać program trałowców projektu 12700 z niszczycielami min Kormoran II (projekt 258). Rosyjski program zaczęto we wrześniu 2011 i w założeniach miał dać 20 do 40 jednostek. Banderę na pierwszej jednostce podniesiono w grudniu 2016 (wodowanie we wrześniu 2014). Natomiast kontrakt na (wszystkie) trzy polskie Kormorany II zawarto we wrześniu 2013, a banderę na pierwszym Kormoranie podniesiono w listopadzie 2017 (wodowanie we wrześniu 2015). Wyporność całkowita rosyjskiego okręciku to (za wiki) 890 ton, długość 61 m, szerokość 10.2, zanurzenie 2.68 m, załoga 45 osób, V max. 16 węzłów, zasięg około 1600 mil morskich. Kormoran II jest podobnych rozmiarów z wypornością 830 ton, długością 58.5 m, szerokością 10.3, zanurzeniem 2.7 m, załogą również 45 osób plus dodatkowe miejsca dla 5 nurków minerów (wg. innych źródeł do 7 innych pasażerów np. komandosów), V max 15 węzłów i zdecydowanie większym zasięgiem 2500 mil morskich. Uzbrojenie obu okręcików jest bardzo podobne: rosyjski ma armatę AK-630, wyrzutnie pocisków Igła i miny. Nasz ma 23 mm Wróbla (docelowo system artyleryjski 35 mm Tryton), trzy WKM 12,7 mm i wyrzutnie Gromów. Tutaj podobieństwa się kończą, bo rosyjski trałowiec jest zrobiony z laminatów (co już zaowocowało pożarem podczas budowy drugiego egzemplarza), a polski jest ze stali amagenetycznej i wykonany w technologii stealth. Poza tym Kormoran to światowy top jeśli chodzi o wyposażenie do wykrywania i zwalczania podwodnych zagrożeń (stacje hydrolokacyjne, system zdalnego niszczenia min Toczek, pojazdy głębinowe Double Eagle Mk III, Kongsberg Hugin i polski Morświn). Ergo wyszedł nam okręcik po prostu lepszy od rosyjskiego. Na koniec link do innego artykułu tegoż autora szczegółowo opisującego Kormorana: https://www.defence24.pl/orp-kormoran-odslania-tajemnice-foto

Stary Grzyb
wtorek, 22 stycznia 2019, 14:24

Do "bropata". Owszem, słyszałem - ale widać "bracia Rosjanie" nie słyszeli. Poza tym - aluminiowe nadbudówki zajęły się jednak od pocisków przeciwokrętowych, a to cudo od zaprószenia ognia. I właśnie dlatego serdecznie im życzę samych łatwopalnych okrętów.

Twój_nick
wtorek, 22 stycznia 2019, 11:29

Takie samospalenie nie wróży najlepiej tym trałowcom (co w przypadku trafienia pociskiem - patrz Falklandy i nadbudówki z aluminium fregat) albo wybuchu pożaru w skutek awarii. Dodatkowo jak podatnościom naprawczą (wymiana uszkodzonych elementów poszycia). I jak na tym tle wypadają nasze "plastyki" (trałowce Gopło typ 207). Co do rozmiarów początkowo sądziłem, że nasze Kormorany za duże na Bałtyk ale rozmiary Rosyjskich są jak widać zbliżone - widać taki trend (miejmy nadzieje, że nie jest to efekt licytacji kto ma większe tylko analiza potrzeb).

Xd
wtorek, 22 stycznia 2019, 10:11

Mam nadzieję że autor nie legitymuje się dyplomem uczelni technicznej a jeśli tak to lepiej niech go nie pokazuje bo absolwenci tej uczelni zostaną bez pracy

bropata
wtorek, 22 stycznia 2019, 09:22

@Stary Grzyb - widać nie słyszałeś, jaką odporność na pożar miały brytyjskie niszczyciele i fregaty o nadbudówkach z aluminium w czasie wojny o Falklandy. A tytuł artykułu wprost świetny. To tak, jakby w przypadku "Ślązaka" dać tytuł: "Niezardzewiały "Ślązak" na próbach morskich".

akak
wtorek, 22 stycznia 2019, 02:10

Iwan Iljicz Antonow ros. Иван Ильич Антонов (ur. 1897 k. Małojarosławca, zm. w sierpniu 1975 w Moskwie) - podpułkownik NKWD, jeden z uczestników zbrodni katyńskiej ... Piękna karta patrona tego trałowca :-(

gumis
wtorek, 22 stycznia 2019, 01:35

Zaprawdy wielki sukces Rosji wyprodukowali nie majcy analoga na swiecie samozapalający sie okręt.

Urko
poniedziałek, 21 stycznia 2019, 23:38

@pytajnik Podobno mają kończyć tego "pierwszego" ale na całkowicie nowym kadłubie. W starym po pożarze zostało całkiem sporo nieuszkodzonego sprzętu. Kadłub też od samego ognia mało ucierpiał. Największych dewastacji dopuścili się strażacy, którzy by dostać się do palących się mat kevlarowych cieli co się dało piłami tarczowymi. W takiej sytuacji było by bez sensu łatać i sztukować to, co miało z założenia być zrobione z jednego kawałka... Nawiasem mówiąc pożar wybuchł z powodu fatalnej organizacji pracy. Przeprowadzanie prac spawalniczych, na plastikowej jednostce, gdy wszystkie łatwopalne elementy są na miejscu ale jeszcze nie są osłonięte prosi się o nieszczęście. Sensowniej też by było, gdyby różne relingi, poręcze etc, były zrobione wcześniej na odpowiedni wymiar i tylko montowane, a nie spawane na miejscu do zamocowanych uchwytów...

Stary Grzyb
poniedziałek, 21 stycznia 2019, 22:45

No tak, okręt wojenny wykonywany celem wzmocnienia odporności z materiałów łatwopalnych to jest z pewnością koncepcja "nie imiejuszczaja anałogow w mirie". Należy Rosji życzyć jak największych sukcesów na tym polu i wyposażenia floty wyłącznie w okręty wykonane z materiałów wysoce łatwopalnych, i podobnie w przypadku sprzętu lotnictwa oraz wojsk lądowych.

pytajnik
poniedziałek, 21 stycznia 2019, 18:55

To ich jest więcej ? Bonjakoś nie wynika dokładnie. Tzn. jeden się spalił (to cos jakby nass Orzeł) a drugi jest na vtestach państwowych. Czyvto takie ważne, ze tego pierwszego nie dokończą?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama