Reklama
Reklama

PAS19: Japońscy ambasadorzy

23 czerwca 2019, 08:53
j3
Kawasaki C-2. Fot. Maciej Szopa / Defence24

Jedną z ciekawszych wystaw na tegorocznym Paris Air Show zaprezentowała Japonia. Kraj Kwitnącej Wiśni wysłał do Francji dwa najnowsze wytwory swojej lotniczej myśli technicznej: strategiczny samolot transportowy Kawasaki C-2 i morski samolot transportowy Kawasaki P-1.

Co ciekawe Japończycy wysłali swoje statki powietrzne do Europy nie tyle po to ażeby proponować tutaj ich sprzedaż, ile aby zaprezentować poziom swojej myśli technicznej i możliwości przemysłowych. Chodzi o zachęcenie partnerów europejskich do wspólnych przedsięwzięć przemysłowych i badawczo-rozwojowych.

I tak Kawasaki C-2 to maszyna niewiele ustępująca rozmiarami europejskiemu Airbusowi A-400. Stworzono ją z myślą o uzyskaniu dużego zasięgu (5300 km przy maksymalnym ładunku) i prędkości maksymalnej (ponad Ma 0,8), tak aby mogła wykonywać misje zarówno o znaczeniu taktycznym jak i strategiczny przerzut sił. Maksymalny ładunek użyteczny jaki może zostać umieszczony w pękatym, niewiele ustępującym A400 kadłubie to 32 tony. C-2, podobnie jak maszyna Airbusa jest wiec ogniwem pośrednim pomiędzy relatywnie lekkim C-130 Hercules a ciężkimi samolotami transportowymi w rodzaju C-17 Globemaster III. Jak dotychczas Japońskie siły Samoobrony użytkują osiem samolotów C-2 z przewidywanych 30. Oprócz tego istnieją jeszcze dwa prototypy C-2, z których jeden jest obecnie używany do prób nad samolotem rozpoznania elektronicznego (SIGINT) na podstawie tego samego kadłuba.

Japonia jest jedynym użytkownikiem C-2 na świecie. Brak kontrahentów eksportowych jest zresztą dla wyrobów japońskiego przemysłu zbrojeniowego charakterystyczny. Wynika to z tego, że dopiero pięć lat temu Tokio zezwoliło mu na marketing poza granicami kraju. Wcześniej uzbrojenie nie było eksportowane ze względów politycznych, a obecnie w czasach licznej konkurencji i wymagającego rynku nie jest łatwo znaleźć odbiorców eksportowych.

C-2 powstał jako następca udanych japońskich samolotów transportowych C-1. Z kolei morski samolot P-1 to japoński następca amerykańskiego morskiego samolotu patrolowego P-3 Orion. Japonia użytkuje już 21 tych nowych i wyposażonych w cztery silniki turbowentylatorowe maszyn. Docelowo ma ich być w służbie nawet 70. Samolot ma liczne zastosowania i poza patrolowaniem i zwalczaniem okrętów podwodnych może służyć m.in. jako retranslator łączności na sieciocentrycznym polu bitwy czy centrum dowodzenia. Promień operacyjny wynosi 1320 mil morskich, maszyna ma nieco krótszy kadłub od amerykańskiego P-8 Poseidon.

image
Kawasaki P-1. Fot. Maciej Szopa / Defence24
image
Kawasaki P-1 od tyłu. Wyraźnie widać detektor anomalii magnetycznych. Fot. Maciej Szopa / Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
Gracz
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 13:10

Ja do teraz się zastanawiam, jeżeli rosomak to był sukces i jeżeli platforma od k9 to udany zakupu, to czemu nie idziemy w tych kierunkach??

w
niedziela, 23 czerwca 2019, 19:06

a Polska co wystawiła ?? Moze "zaproszenie do dialogu technicznego ' ???

trthrthrthsdxx
piątek, 19 lipca 2019, 10:47

Mi-2 jako przykład udanej eksploatacji statku powietrznego

Zbigniew
niedziela, 23 czerwca 2019, 19:03

Polska nie będzie bawić się we współpracę i w transfer technologii z Japonii, polskie służby wyspecjalizowane są w zakupach gotowego sprzętu z USA !

Fanklub Daviena
niedziela, 23 czerwca 2019, 14:06

Ta C-2 to bardzo przemyślana maszyna, bardzo mi się podoba. Mam tylko wątpliwości co do tylko 2 silników w takiej ciężkiej maszynie wojskowej. Oczywiście jest to bardziej ekonomiczne i zwiększa zasięg względem 4 silników, ale jednak drastycznie zmniejsza przeżywalność. Co innego jak mocno obciążona maszyna przy starcie z krótkiego pasa straci 1/4 mocy np. z powodu ostrzału, a co innego 1/2 mocy. Na P-1 dali 4, a przecież transportowce są używane w znacznie niebezpieczniejszych warunkach niż morskie samoloty patrolowe. Inna sprawa, że pewnie w P-1 nie mogli inaczej, bo jest dolnopłatem i pewnie większe by nie weszły, no chyba, że w taki sam sposób jak na 737MAX i tak samo pewnie by się to skończyło...

wtorek, 25 czerwca 2019, 16:08

Kawasaki C-2 powstał na bazie doświadczeń z produkcji Kawasaki C-1, w całej długiej służbie doszło do 3 wypadków z tymi samolotami, w sumie utracono 4 maszyny. Na prawie 50 lat służby i 31 zbudowanych to jest dobry wynik, szczególnie że z powodów technicznych utracono tylko 1. 2 rozbiły się w wyniku uderzenia w górę w czasie lotu treningowego w bardzo złych warunkach, w deszczu i we mgle. Następny wypadł z pasa również w trudnych warunkach pogodowych, i dopiero ostatni spadł w czasie wykonywania lotu testowego po przeglądzie. Natomiast jeżeli o same silniki chodzi to 1 silnik C-2 ma moc większą niż wszystkie 4 silniki P-1. A dodatkowo są to silniki używane komercyjnie w samolotach pasażerskich, więc z serwisem na miejscu nie powinno być problemu.

hym108
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 13:55

Chyba sa tez samolty 3 silnikowe. Taka wersja posrednia. Z silnikiem na ogolnie.

Fanklub Daviena
wtorek, 25 czerwca 2019, 16:06

Transportowe? Gdzie by się dało wtedy upchać mechanizmy tylnej rampy? Ja w każdym razie o takim wynalazku nie słyszałem...

Davien
środa, 26 czerwca 2019, 01:09

Wersje cywilne transportowe maszyn pasażerskich. W Wojsku też takie latają jak np KC-10 czy KCD-10 lub Tu-154S/Tu-154B. Co prawda nie jako transportowe.

say69mat
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 13:01

??? Wyjaśnij mi pewien szczegół, czy współczesne nam samoloty transportowe są projektowane tak, aby mogły realizować procedurę startu lub lądowania w strefie ognia??? Pod ... ostrzałem???

hermanaryk
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 20:00

Może ja odpowiem: duży zapas mocy można różnie wykorzystać, także do dynamicznego startu lub lądowania w strefie ostrzału i ogólnie zwiększenia bezpieczeństwa.

Davien
wtorek, 25 czerwca 2019, 13:01

Tyle że przy maszynach 4-o silnikowych te silniki sa z reguły sporo słabsze niz w dwusilnikowych.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 15:20

Mam nadzieję, że tak i takie rzeczy jak redundancja kluczowych elementów i opancerzenie ich przed małokalibrowym ostrzałem jest uwzględnione. Ataki np. moździerzowe na amerykańskie bazy lotnicze w Iraku, Afganistanie czy rosyjskie w Syrii dowodzą zasadności tego. Inaczej po co brać transportowce wojskowe jak cywilne są dużo tańsze?

Davien
wtorek, 25 czerwca 2019, 13:05

Funku, przy granatach możdzieżowych czy MANPADS naprawde opancerzenie czy ilośc silników roli nie gra. Jak transportowiec oberwie podczas startu czu ladowania ze Strieły czy Stingera to i tak sie rozbije, obojetnie czy bedzie miał 2 czy 4 silniki. Cywilne wersje transportowe maszyn pasażerskich sa konstruowane wg "nieco" innych wymagań panie funclub.

say69mat
wtorek, 25 czerwca 2019, 10:07

Biorąc pod uwagę popularność wyrzutni MANPADS, kwestia opancerzania samolotów transportowych ma czwartorzędne znacznie. Pierwszorzędną, systemy obrony przed atakiem przy wykorzystaniu pocisków rakietowych.

Fanklub Daviena
wtorek, 25 czerwca 2019, 16:11

MANDPADS trafiają zwykle w silnik. Też jest wtedy różnica czy masz 2 czy 4 przy starcie... W Syrii, Afganistanie czy Iraku częstsze były ataki moździerzowe czy dronami niż rakietami przeciwlotniczymi. Sowieci w Afganistanie drobną część (wbrew amerykańskim bajaniom) strat mieli od Stingerów, najwięcej od... RGP-7, moździerzy czy improwizowanych wyrzutni pocisków z Gradów.

Davien
środa, 26 czerwca 2019, 01:13

Panie funclub, nagła utrata 1/4 czy 1/2 ciągu i zmiana aerodynamiki przy starcie czy lądowaniu praktycznie zawsze doprowadzi do katastrofy. Trafieniem pociskiem możdzieżowym zawsze niezależnie ile ma silników. Aha w Syrii to akurat rosyjska broń jest uzywana przez terrorystów i islamistów a nie amerykańska. Ta dostawali gównie Kurdowie i SDF. Jakos to nie Spike-ów czy TOW-ów ale właśnei Kornetó mają w Idlib tyle że walą z nich nawet do piechoty. A było panie funclub terrorystów nie zaopatrywać co robiła Rosja.

Fanklub Daviena
sobota, 29 czerwca 2019, 00:43

Naprawdę bajarzu? A taki Airbus OO-DLL trafiony w Bagdadzie ze Strieły zdołał wylądować, choć był cywilną maszyną... I miał właśnie te problemy, że nie miał redundancji układów sterowania...

say69mat
wtorek, 25 czerwca 2019, 13:10

Tak na marginesie, jakoś nie wyobrażam sobie samolotu transportowego jako powietrznego odpowiednika APC/MTB z systemem odporności na ostrzał na poziomie STANAG 2/3/4. Prędzej w tej roli widzę śmigłowce v/s tiltrotory.

Fanklub Daviena
sobota, 29 czerwca 2019, 01:37

A ja sobie wyobrażam, że wojskowe transportowce powinny przynajmniej mieć opancerzone fotele pilotów, podłogę kabiny pilotów, krytyczne elementy awioniki, zbiorniki samouszczelniające się, zdublowane i wzajemnie oddalone krytyczne instalacje np. hydrauliczne czy elektryczne i opancerzone krytyczne elementy jak pompy hydrauliki, paliwa, siłowniki powierzchni sterowych, opancerzone gondole silników (choćby częściową, by łopatki rozlatujących się turbin nie uszkadzały sąsiednich silników i krytycznych elementów) itp. Nie twierdzę, że mają mieć opancerzenie na poziomie Mi-24, ale powinny dawać dużą szansę przetrwania maszyny po oberwaniu serią z kałasza. Nie mówię o pancernej kabinie transportowej, bo jak od pocisków z kałasza zginie kilku z kilkuset żołnierzy w niej, to mieli pecha, ale jak zginą piloci albo padnie hydraulika, to zginą wszyscy... Sowieckie Iły-76 w Afganistanie wykonały 14700 lotów i w czasie startów i lądowania były wielokrotnie trafiane z ckm, wkm, Strieł i Stingerów a mimo to zdołały przetrwać, zyskując legendarną sławę. Sądzisz, że byłoby to możliwe, gdyby w ich militarnej konstrukcji nie uwzględniono tego co powiedziałem? Są znane chyba tylko 2 przypadki zestrzelenia Ił-76 a wykonały one większość transportu w gorące rejony i dla Rosji i dla... NATO!

nod
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 14:32

Jest udowodnione że współczesne samoloty się nie psują a co w związku z tym jest zerowym prawdopodobieństwo utraty najdroższego elementu współczesnego samolotu transportowego czyli jego załogi i ładunku np...kilkuset żołnierzy.

Davien
wtorek, 25 czerwca 2019, 13:06

Nod, a jakie znaczenie ma czy maszyna sie psuje czy nie podczas ladowania pod ostrzałem czego sie na Zachodzie raczej przy kolosach w stylu A400 czy C-2 nie praktykuje?

Fanklub Daviena
sobota, 29 czerwca 2019, 01:39

Nie praktykuje, bo by tego nie wytrzymały. Dlatego NATO do Afganistanu i Iraku, w trosce o bezpieczeństwo swoich żołnierzy, wynajmowało Iły-76, które mają bardzo wysoką (jak na samoloty) odporność na ostrzał... :)

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama