Reklama
Reklama

Ostatni Zumwalt ochrzczony, ale bez dział elektromagnetycznych

3 maja 2019, 08:41
181209-N-LM768-6334
Fot. US Navy/General Dynamics-Bath Iron Works

W stoczni General Dynamics-Bath Iron Works w Bath odbyła się ceremonia nadania imienia trzeciemu niszczycielowi typu Zumwalt USS „Lyndon B. Johnson” (DDG 1002). Pomimo wcześniejszych zapowiedzi na okręcie nie zamontowano dział elektromagnetycznych, ale – podobnie jak na dwóch poprzednich jednostkach tego typu – dwa kompleksy artyleryjskie AGS, każdy z pojedynczą armatą kalibru 155 mm.

Chrzest trzeciego i ostatniego w serii niszczyciela typu Zumwalt odbył się w stoczni General Dynamics-Bath Iron Works w Bath w stanie Maine 27 kwietnia 2018 r. Okręt otrzymał imię trzydziestego szóstego prezydenta Stanów Zjednoczonych (w latach 1963-1969) Lyndona B. Johnsona i jest to pierwsza jednostka nazwana w ten sposób. To właśnie z tego powodu matkami chrzestnymi nowego niszczyciela były dwie córki zmarłego w 1973 roku prezydenta: Luci Baines Johnson i Lynda Johnson Robb.

image
Fot. US Navy/General Dynamics-Bath Iron Works

Lyndon Johnson był zresztą mocno związany z US Navy służąc w niej po ataku Japończyków na Pearl Harbor i walcząc później na akwenie Pacyfiku. Nazwiska „ludzi morza” otrzymały również dwa pierwsze okręty typu Zumwalt. Pierwszy z nich nazwano bowiem USS „Zumwalt”, ku pamięci admirała Elmo Russell Zumwalta - uznawanego za jednego z twórców nowoczesnej amerykańskiej marynarki wojennej i piastującego m.in. w latach 1970-1974 stanowisko szefa operacji morskich. Drugi USS „Michael Monsoor” honoruje amerykańskiego komandosa Navy SEAL, który poległ w Iraku chroniąc swoich kolegów i został za to odznaczony pośmiertnie Medalem Honoru. Wspomniane okręty zostały wprowadzone do służby w październiku 2016 r. i w styczniu 2019 r.

Niszczyciel USS „Lyndon B. Johnson” ma zostać przyjęty do amerykańskiej marynarki wojennej jeszcze w 2019 r., a to oznacza, że na jego pokładzie nie będzie już zmieniane praktycznie żadne wyposażenie. W czasie ceremonii stało się więc jasne, że Amerykanom nie udało się zrealizować zapowiadanego od kilku lat montażu na tym okręcie dwóch dział elektromagnetycznych. Na zdjęciach widać wyraźnie, że podstawowym uzbrojeniem artyleryjskim niszczyciela są, podobnie jak na dwóch poprzednich jednostkach, dwa kompleksy artyleryjskie AGS (Advanced Gun Systems), każdy z pojedynczą armatą kalibru 155 mm.

Jest to kolejne niepowodzenie w programie Zumwalt. Trzeba bowiem pamiętać, że przy jego uruchamianiu planowano zbudować aż 32 takie jednostki. Ostatecznie jednak zredukowano tą liczbę do trzech, godząc się na dalsze wprowadzanie starszej generacji niszczycieli typu Arleigh Burke. Są one jedynie modernizowane do dalszych wersji.

image
Fot. US Navy/General Dynamics-Bath Iron Works

Głównym powodem takiej decyzji były koszty, ponieważ Zumwalty okazały się ponad trzykrotnie droższe od Arleigh Burke. To jednak wcale nie przenosiło się na proporcjonalnie większe możliwości. Nowe niszczyciele są oczywiście większe (mają wyporność 16000 ton i i długość 190 m), ale teoretycznie zabierają mniej rakiet. Wzdłuż burt Zumwaltów rozmieszczono bowiem 20 czterostanowiskowych modułów wyrzutni pionowego startu VLS typy Mk57 (razem 80 silosów dla rakiet i rakietotorped). Na niszczycielach typu Arleigh Burke o wyporności około 10000 ton w wersji Flight I i Fligt II takich stanowisk startowych (wyrzutni VLS typu Mk41) jest ich już jednak 90, a w wersji Flight IIA aż 96.

Przewagą Zumwaltów miały być właśnie działa elektromagnetyczne (railguny), z których pociski są wystrzeliwane bezprochowo, dzięki energii elektrycznej (wykorzystując siłę Lorentza). Wyeliminowanie materiału wybuchowego w trakcie strzelania pozwoliło zwiększyć prędkość opuszczania lufy przez pocisk do nawet 7 Mach (czyli do ponad 10000 km/h.). Zwiększa to jego energię kinetyczną, powodują że jest on tak samo skuteczny, jak bomba czy rakieta, a jednocześnie o wiele szybszy i tańszy (koszt jednego pocisku ma nie przekraczać 25000 dolarów, a więc jest 40-50 razy mniejszy niż rakiet manewrujących). Jest on również bezpieczniejszy w użyciu i składowaniu, gdyż nie zawiera materiałów wybuchowych.

Jak się obecnie ostatecznie okazało, railgunów nie zdołano przygotować do momentu zakończenia budowy trzeciego niszczyciela. Teraz nie wiadomo, czy Amerykanie zdecydują się wymienić kosztowne kompleksy artyleryjskie AGS (chociaż nie ma dla nich docelowej amunicji) na coś, co jeszcze nigdy nie zostało sprawdzone na dedykowanej jednostce pływającej. Nie bez powodu szef operacji morskich (Chief of Naval Operations) admirał John Richardson stwierdził 6 lutego 2019 r., że wysiłki amerykańskiej marynarki wojennej zmierzające do stworzenia działa elektromagnetycznego są podręcznikowym przykładem, jak nie powinno się wprowadzać innowacyjnych rozwiązań. Zdenerwowanie Amerykanów jest tym większe, że railguny są już testowane na chińskich okrętach.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 24
Reklama
Zen
niedziela, 5 maja 2019, 00:24

To bogactwo doświadczeń z eksploatacji doprowadziło do x kasowania programu. Powrócą do produkcji tsk jak wrócili do F-22.

Gts
poniedziałek, 6 maja 2019, 18:59

Do takich programów się nie wraca. Ja też kiedyś myślałem, że wrócą do F-22, ale potem naczytałem się ile trzeba zrobić. Dziś na Zumwalcie też wiele należałoby zaprojektować na nowo. Raczej doświadczenia ze służby posłużą, do opracowania następcy Tico i Zumwaltów. Może zdejmą 1 działo żeby dodać następne VLS, przebuduja nadbudówke żeby umieścić radary i system do zwalczania rakiet balistycznych i kto wie czy nie hipersonicznych. Byle nie więcej LCSów.

Unknown
niedziela, 5 maja 2019, 22:10

A niby w którym momencie wrócili do F-22? Tak jak wyprodukowali to 180 sztuk z groszem, tak nic w tej kwestii się nie zmieniło. Więc gdzie ten "powrót"

Gts
sobota, 4 maja 2019, 17:29

Tam wysiłki torpedują zarządy korporacji które chciałyby zarabiać nie inwestując. Najlepiej płać abonament, a nie zapłac raz... bezmyślnie więc przedłużają programy nawet kosztem bezpieczeństwa państwa. Korporacjonizm zaczął być niebezpieczny.

fan_club_Daviena
sobota, 4 maja 2019, 17:23

i bez kompozytowej nadbudówki, zwykłe blachy sa wstawione, co tak ciężko napisać?, nie odpowiada politycznym wymaganiom?, to zwykła prawda, USA na Zummwalty nie stać !

gg
piątek, 3 maja 2019, 14:59

trzy jednostki w służbie do dalszych testów, jest nad czym pracować. jak się sprawdza można program wznowić będąc jednocześnie bogatszym o doświadczenia z eksploatacji w warunkach bojowych lub do nich zbliżonych. pisanie o porażce jest moim zdaniem mocno histeryczne. mają budżet na eksperymenty, to eksperymentują. Chińczycy eksperymentują przy pomocy ctr+c & ctr+v

Fanklub Daviena
niedziela, 5 maja 2019, 01:32

I tak przy pomocy ctr+c i ctr+v Chińczycy uzyskali railguna, którego USA nie ma? Podobnie z bronią hipersoniczną? I z transmisją satelitarną kodowaną kwantowo? A od kogo sprzęt 5G skopiował Huawei (w 2018 w USA uzyskał więcej patentów niż 3 najbardziej innowacyjne firmy USA łącznie! I wtedy Trump rozpoczął nagonkę na Huawei...)? Czy wiesz, że Chiny rocznie kształcą 9x więcej inżynierów niż USA? I wiesz, że 2/3 inżynierów rocznie kształconych w USA to cudzoziemcy, głównie Azjaci? No ale jak ktoś ma mózg zlasowany przez CNN i Foxnews to wierzy w chińskie ctr+c i ctr+v, za to Uzi, Galila czy Kfira uważa za oryginalne dzieła izraelskiej innowacyjności...

Wawiak
poniedziałek, 6 maja 2019, 12:37

Ocenić można znając efekty. W przeciwnym razie tylko bijesz pianę. Na razie nie wiesz, czy chińskie testy to sukces, czy porażka. Może się okazać, że chiński eksperyment to spektakularna klapa.

Lis
sobota, 4 maja 2019, 17:15

Do eksperymentów wystarczył by jeden.

Davien
niedziela, 5 maja 2019, 22:30

Tyle ze miała to byc cała seria ale okazało sie ze sa po prostu za drogie nawet dla USA i przy obecnym zaawansowaniu flot potencjalnych przeciwników po prostu niepotrzebne. Ukończyli trzy bo zapewne tyle juz zaczęli i za tyle stocznie dostały kasę.

Mikroszkop
poniedziałek, 6 maja 2019, 12:22

Zwyczajnie rzeczywistość odstaje od wyobrażeń planistów i zaprojektowano kolejny system z którym nie wiadomo co robić. Tak samo jest z LCS.

Davien
poniedziałek, 6 maja 2019, 15:34

Akurat LCS powstał w zupełnie innym celu, głównei do zwalczania zagrozeń asymetrycznych w strefie przybrzeżnej, ale w międzyczasie zmieniła sie sytuacja geopolityczna i kazało sie ze US Navy potrzebuje jednak fregaty a nie LCS-ów. Zresztą własnei na bazie LCS-a ma powstać jedna z fregat w programie FG(X)

Fanklub Daviena
poniedziałek, 6 maja 2019, 19:43

OK, Davien, a jakie to zagrożenia w strefie przybrzeżnej miał zwalczać LCS? Bo jeśli motorówki i pontony, to nie rozumiem po co stealth i cena z metką jak za niszczyciel rakietowy? A jak wrogie okręty lub samoloty to 57mm pukawka i Hellfire to chyba za słabe uzbrojenie? Co byś tym chciał zwalczać? US Navy przyznała, że nie ma pojęcia do czego LCS można zastosować i nigdy tego nie wiedziała... Znowu się ośmieszasz... :)

eqwrwer
wtorek, 7 maja 2019, 12:07

Może by nam dali te LCSy - my bedziemy wiedzieli do czego je zastosować.

Davien
wtorek, 7 maja 2019, 04:02

Generalnie miał byc to modułowy okret przeciwminowy, do walki z piratami czy terrorystami, a nei do zwalczania fregat czy korwet przeciwnika. No ale jak widze nawet nie rozumiesz co to zagrożenia asymetryczne wiec zrobiłes z siebie totalnego....

Fanklub Daviena
czwartek, 9 maja 2019, 17:05

Ja tam nie wiem, ale Rosjanie świetnie wiedzą co to jest zagrożenie asymetryczne, dlatego zamiast w lotniskowce i niewidzialne B-2 poszli w A2/AD i broń hipersoniczną... :)

QVX
wtorek, 7 maja 2019, 11:35

LCS generalnie położyło to, że miał być tani, więc wyszedł, jak wyszedł, czyli do bani.:-) A poważnie - LCS jest dzieckiem myślenia z przełomu tysiącleci, kiedy uważano, że ów przeciwnik asymetryczny we wszystkim będzie dużo słabszy, podobnie jak z AH-1Z, który ma wykastrowaną z założenia awionikę (nie obsłuży Hellfire Longbow, a tylko złom na partyzantów, czyli Hellfire z laserem). Niestety wszystko poszło w stronę zapoczątkowaną przez Wietnam i Afganistan, oraz tego, co widzimy w Donbasie, czyli generalnie słaby przeciwnik ma jednak silne i groźne niektóre elementy uzbrojenia. Stąd nieprzydatność LCS-ów, które są praktycznie bezbronne przed pociskami przeciwokrętowymi, czy szukanie przez Bella jelenia do sfinansowania upgrade'u awioniki (ten sam interfejs obsłuży Hellfire Longbow, Brimstone i JAGM).

Davien
wtorek, 7 maja 2019, 13:36

Panie QVX odniose sie do AH-1Z: to ze uzywaja na nim pocisków z naprowadzaniem laserowym to akurat zyczenie USMC która własnei takie chciała z racji ze często sa uzywane przy kontakcie z wrogiem i decyduje fakt że tak naprowadzany ppk raczej w swoje obiekty nie trafi. Natomiast co do AGM-114L to moze byc uzywany zarówno z AH-1 jak i AH-64 bez problemu, nie wymaga radaru do naprowadzania.

czwartek, 9 maja 2019, 02:23

Akurat Hellfire Longbow nie może być użyty przez AH-1Z, bo oprogramowanie nie ma możliwości przekazania charakterystyki celu z biblioteki do głowicy ani parametrów do nawigatora bezwładnościowego. Zresztą nie każdy AH-64 obsłuży Longbow - takie śmigłowce dla Kataru np. nie, czyli biedaApache. A naprowadzanie laserowe - USMC chciał, bo zakładali walkę z bliska ze słabo uzbrojonymi partyzantami, czyli myślenie sprzed 20 lat.

pimcik
poniedziałek, 6 maja 2019, 09:45

Chyba kluczem jest Twoje drugie zdanie. Na słabe kraje, ta broń jest zbyt droga, na silne za słaba. Ten projekt się zestarzał zanim został ukończony.

Davien
poniedziałek, 6 maja 2019, 15:32

Panie pimcik akurat nie am pan racji. Zumwalty są wystarczające na każdego przeciwnika ale w tej samej cenie mozna mieć dwa AB które i tak sa sporo do przodu w stosunku do tego co inni dopiero planuja

pimcik
wtorek, 7 maja 2019, 10:10

Dobrze, niech będzie ta kurtuazja. Panie Davien czy Zumwalt może samodzielnie działać w rejonie dobrze strzeżonym przez lotnictwo lub marynarkę przeciwnika, czy potrzebuje wsparcia zespołów innych okrętów? O ile mógłby terroryzować taki kraj jak Polska samodzielnie, to gdyby spróbował tego z Danią lub inną Francją to raczej by wiele nie zdziałał. Jeśli zostaniemy przy przykładzie Polski to taniej i z lepszym efektem byłoby użyć lotnictwa np z Niemiec, lub fregaty rakietowej dostępnej w arsenale US Navy. Na silne kraje i tak należałoby użyć przynajmniej grupy okrętów, które wykonają wszystkie zadania Zumwalta, plus wiele innych, a są sprawdzonymi projektami. Stosunek koszt/efekt nie pozostawia złudzeń. Nawet gdyby wyobrazić sobie sytuacje, że Zumwalt z zaskoczenia atakuje port/stocznie czy inne coś w promieniu 40 km od swoich pozycji, to ile szkód jest w stanie wyrządzić swoimi 2 armatami 150mm? Ile czasu zajmie obronie posłanie okrętu za kilka miliardów na dno razem z załogą? No chyba, że ma wsparcie grupy okrętów razem z lotniskowcem, tylko wtedy wracamy do pkt wyżej.

Davien
wtorek, 7 maja 2019, 13:42

Panie pimcik naprawde prosze zapoznac sie z założeniami jakie były przy powstawaniu DDG(X). Do tego po co ma atakowac działami stocznie czy inny cel na brzegu jak zrobi to spokojnie BGM-109E. Natomiast co do artylerii to miała miec zasieg sporo ponad 100km ale z racji ograniczenia serii amunicja wyszła drogo. Teraz opracowują do niego pociski o zasiegu 130km i ułamku ceny poprzednich wiec jak widac... A co do terroryzowania to akurat domena nie USA ale Rosji jak widzimy ostatnio. Aha USA nie ma fregat rakietowych:)) I to by było na tyle, prosze na przyszłośc zapoznać sie z taktyka morska.

pimcik
czwartek, 16 maja 2019, 16:24

Czepia się Pan nazewnictwa. Stosuje Pan argumenty " miało być" "założenia były ..." a ja piszę o tym co jest. To jet ta różnica.... Gdy napisałem o terroryzowaniu chodziło mi o funkcjonalne znaczeni tego słowa a nie polityczne. W zasadzie w całym swoim wywodzie przyznał mi Pan rację, więc po co ta dyskusja....?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama