Reklama
Reklama

Kto tak naprawdę zginął na „Łoszariku”?

4 lipca 2019, 16:46
submarine-550
Fot. mil.ru

Rosyjskie ministerstwo obrony ujawniło nazwiska czternastu ofiar pożaru na rosyjskim okręcie podwodnym AS-12 „Łoszarik”. Przyznano również, że kilka osób przeżyło wypadek, a w tle pojawia się jedna z najtajniejszych rosyjskich jednostek wojskowych spod Sankt Petersburga.

Z komunikatu rosyjskiego ministerstwa obrony można wyciągnąć kilka wniosków. Po pierwsze, na okręcie nie zginęli „marynarze”, a tylko oficerowie marynarki wojennej, z których aż trzynastu było oficerami starszymi. Siedmiu z nich to komandorzy, trzech to komandorzy porucznicy, dwóch to komandorzy podporucznicy, jeden to podpułkownik służby zdrowia, kolejny to kapitan marynarki. Jest to kolejny dowód, że załoga spalonego okrętu podwodnego prawie w całości składała się z oficerów.

Rosjanie nadal oficjalnie nie wskazują, na jakiej jednostce pływającej doszło do wypadku. Jednak samo to, że na pierwszym miejscu listy ofiar wymieniono komandora Denisa Dołonskiego świadczy, że pożar wybuchł na okręcie podwodnym AS-12 „Łoszarik”. Dołońskij był bowiem etatowo dowódcą tej jednostki pływającej i to prawdopodobnie od czasu jej zwodowania w 2003 roku. Trudno jest więc przypuszczać, by nagle został przeniesiony gdzie indziej.

Dzięki ich szybkim, oddanym i kompetentnym działaniom, podwodnicy ugasili ogień i uratowali swoich towarzyszy oraz statek głębinowy, poświęcając swoje życie.

Siergiej Szojgu, minister obrony Federacji Rosyjskiej

Nadal ukrywany jest sam przebieg wypadku. Minoborona kształtuje legendę, że załoga poświęciła życie, aby ocalić kolegów - oficerów i uratować okręt podwodny. Temu przekazowi zaprzecza jednak liczba ofiar oraz sam sposób, w jaki standardowo gasi się pożary na okrętach podwodnych. Należy przede wszystkim pamiętać, że na okręcie podwodnym w zanurzeniu zasadniczo zamyka się włazy pomiędzy przedziałami, a na przejście pomiędzy nimi członkowie załogi muszą otrzymywać zgodę.

Takich przedziałów na okręcie AS-12 (a właściwie w jego kadłubie sztywnym) musi być co najmniej kilka i to z paru powodów. Po pierwsze, trzeba jakoś odseparować pomieszczenie reaktora. Po drugie, ze względu na ogromne ciśnienia, jakie musi wytrzymać okręt zanurzając się nawet na głębokości poniżej 6000 m (podobno), a więc dziesięciokrotnie głębiej niż standardowe okręty podwodne. Przypuszcza się, że w tym celu kadłub sztywny AS-12 przypomina łańcuch kilku ze sobą połączonych i praktycznie odseparowanych, tytanowych kulek. Na takie rozwiązanie wskazuje również sama, nieformalna nazwa okrętu - „Łoszarik”, zapożyczona z sowieckiej kreskówki o koniku składającym się z małych kulek-koralików.

Są to więc niewielkie przedziały i nawet Rosjan dziwi, że w jednym z nich było aż czternaście osób – w tym siedmiu komandorów. Z informacji przekazanej przez ministra Szojgu wynika, że w czasie pożaru komandor porucznik Dmitrij Sołowiew uratował „cywilnego specjalistę”. Oznacza to, że palący się przedział był otwarty lub otwierany i to co najmniej raz. Nie ewakuowano jednak innych członków załogi, chociaż wydawałoby się to logiczne. Grupa awaryjna wykorzystywana w czasie wypadków na okrętach nie składa się bowiem aż z czternastu osób (w tym siedmiu pełnych komandorów).

Dodatkowo, duże pożary na okrętach podwodnych gasi się odcinając pomieszczenie z ogniem i wypełniając je gazem obojętnym (np. halonem). Rosjanie są specjalistami w tego rodzaju instalacjach, ale ich użycie z zasady wymaga usunięcia z przedziału ludzi (lub ich poświęcenia). Oficerowie jednak nie zostali ewakuowani, co oznacza, że albo instalacja była niesprawna, albo część z tych oficerów nie była do tego zdolna (np. po eksplozji). I być może to właśnie dlatego pozostałe osoby mogące jeszcze działać, weszły do płonącego i już odciętego przedziału z sąsiednich pomieszczeń i próbowały stłumić ogień środkami podręcznymi (stąd tak duża liczba ofiar w jednym miejscu).

Natychmiast po wyprowadzeniu cywilnego specjalisty z przedziału, Dmitrij Sołowiew zamknął właz, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia przez cały aparat głębinowy. Następnie oficer kontynuował walkę o ocalenie okrętu w przedziale, wraz z innymi członkami załogi.

Siergiej Szojgu, minister obrony Federacji Rosyjskiej

Dziwne jest też samo to, że według komunikatu rosyjskich służb informacyjnych przyczyną śmierci ofiar miał być trujący gaz. Tymczasem na okrętach podwodnych każdy podwodnik (a szczególnie członkowie grup awaryjnych) jest wyposażony w indywidualne środki ochrony dróg oddechowych, które mogą wykorzystywać własne pochłaniacze (działając jako maska filtracyjna) lub być podłączone przewodami do powietrznej instalacji okrętowej (działając jako maska izolacyjna). Trudno przypuszczać, by Rosjanie dopuścili do braku tego rodzaju środków, a więc oficerów musiało zabić coś, co działało bardzo szybko (eksplozja), albo przed czym nie chroniły maski przeciwgazowe (np. trującymi, promieniotwórczymi oparami z reaktora).

Więcej szczegółów będzie można uzyskać od tych osób, które przeżyły wypadek. Według rosyjskich mediów w szpitalu w Siwierodwińsku znajduje się pięciu członków załogi, z objawami zatrucia trującym gazem oraz poparzeniami. Musiało jednak być ich więcej, o czym świadczy relacja rosyjskich rybaków – świadków awaryjnego wynurzenia się „okrętu podwodnego”, którzy później widzieli biegających marynarzy na jego pokładzie.

Świadkowie ci dostrzegli również okręt nawodny i dwa holowniki, które bardzo szybko zbliżyły się do kołyszącej się na powierzchni jednostki. Taka asysta znajdująca się w pobliżu może oznaczać, że AS-12 nie wykonywał misji bojowej, ale był w trakcie testów - np. podczas prób stoczniowych lub sprawdzaniu jakiegoś nowego, ściśle tajnego rozwiązania (stąd obecność na pokładzie cywilnego specjalisty).

Tajny wypadek i tajny okręt

Poznanie przyczyn wypadku na AS-12 będzie o tyle trudne, że rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapowiedział „absolutne” utajnienie informacji o okręcie i całym incydencie, przez co nie zostaną one ujawnione opinii publicznej. Wiadomo jedynie, że „Łoszarik” przebywał na rosyjskich wodach terytorialnych na Morzu Barentsa. Jest to o tyle prawdopodobne, że spalony okręt udało się bardzo szybko doholować do bazy Siewieromorsk, a więc wypadek musiał mieć miejsce rzeczywiście bardzo blisko Murmańska.

Nie wiadomo jednak co AS-12 robił, albo raczej – do zrobienia czego się przygotowywał. I tutaj wiele może wyjaśnić lista ofiar, zarówno patrząc na ich wysokie stopnie, jak i jednostkę wojskową, w której większość z nich służyła. Pełniący obowiązki gubernatora Sankt Petersburga Alieksandr Biegłow potwierdził w mediach społecznościowych, że część ciał ma zostać przewieziona do Sankt Petersburga, gdzie zostaną pochowane na Cmentarzu Searfinowskim, obok marynarzy i oficerów z atomowego okrętu podwodnego „Kursk”. Oznacza to, że w przypadku „Łoszarika” duża część jego załogi nie mieszkała na co dzień tam, gdzie stacjonował jej okręt, ale tam gdzie przygotowywano jego misje i później wykorzystywano ich efekty.

Tutaj pewne wyjaśnienia mogą przynieść życiorysy najbardziej zasłużonych, poległych oficerów – w tym dowódcy okrętu komandora Denisa Dołonskiego. Wynika z niego, że pomimo iż okręt AS-12 na stałe przebywał w bazie w Siewierodwińsku i był zaliczony w skład Floty Północnej to jej dowódca był na etacie supertajnej jednostki wojskowej 45707 z Peterhofu koło Sankt Petersburga, bezpośrednio podlegającej pod Generalną Dyrekcję Badań Głębinowych Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej (GUGI).

Według ministerstwa obrony załoga „Łoszarika” składała się z „najlepszych specjalistów, wielokrotnie nagradzanych nagrodami państwowymi za pełnienie służby wojskowej i zadania wykonywane dla wyższego dowództwa”. Dwóch z nich (komandor Denis Dołonskij i komandor Nikołaj Filin) było odznaczonych tytułem „Bohatera Federacji Rosyjskiej”. Za co ci oficerowie otrzymali to najwyższe, rosyjskie odznaczenie jednak nie wiadomo. W przypadku Filina ujawniono jedynie, że otrzymał on to wyróżnienie w 2018 r. za „wykonanie szczególnie ważnego zadania i wykazanie się odwagą oraz wysokim profesjonalizmem”. Dołonskij zastał odznaczony złotą gwiazdą Bohatera Rosji w 2012 r. za „badania dna Morza Arktycznego” (wtedy właśnie „Łoszarik” po raz pierwszy zanurzył się na głębokość 2500 m. na Morzu Arktycznym). Żaden z tych oficerów nie był jednak naukowcem, a więc tak wysokie odznaczenia musieli otrzymać za misję wojskową, która - co więcej – została zrealizowana z sukcesem.

Tajna jednostka wojskowa 45707, w której służyła większość członków załogi, jest elitarna. Służą tam więc nie tylko bardzo dobrzy specjaliści i wysocy rangą oficerowie, ale również ludzie z odpowiednim „pochodzeniem”. W rosyjskich mediach już zauważono, że wśród czternastu ofiar pożar na AS-12 jest aż dwóch synów admirałów. Gdy powstawała jednostka, w latach osiemdziesiątych, kandydaci do służby w 45707 musieli m.in. być członkami partii, służyć na okrętach podwodnych przez co najmniej 5 lat i przejść egzaminy medyczne – takie same, jak kosmonauci.

Niewiele wiadomo o organizacji, zadaniach i składzie jednostki 45707. Jak dotąd ujawniono jedynie, że należy do niej pododdział akwanautów (osób zajmujących się eksploracją głębin mórz i oceanów) oraz laboratorium naukowo-badawcze. Nazwa „akwonauci” została wprowadzona zresztą specjalnie, ponieważ w odróżnieniu od podwodników akwonauci służą na jednostkach pływających zanurzających się o wiele głębiej niż nawet najlepsze, bojowe okręty podwodne.

Jednostka 45707 określana jest też często jako operator atomowych stacji głębokowodnych. Podlega pod nią bowiem kilka specjalnych okrętów podwodnych, które etatowo wchodzą w skład 29. samodzielnej brygady okrętów podwodnych Floty Północnej i stacjonują w Zatoce Olenia. Ich liczba ma się nie zmniejszyć, ponieważ minister Szojgu zameldował prezydentowi Putinowi, że „Łoszarik” nie będzie wycofany, a po naprawie bardzo szybko powróci do służby. Mogą to być jednak tylko pobożne życzenia, gdyż pożar mógł zmienić strukturę metalu z jakiego był zbudowany spalony przedział. A to może zmniejszyć wytrzymałość mechaniczną i przy maksymalnym zanurzeniu może doprowadzić do tragedii.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 73
Reklama
Lujek
poniedziałek, 22 lipca 2019, 17:54

"Bohaterscy radzieccy marynarze znów uratowali świat". Skąd ja to znam? Może gdyby w końcu przestali zagrażać, to nie musieli by "bohatersko ratować".

GB
środa, 10 lipca 2019, 13:14

Portal Fontanka.ru podaje, że przyczyną katastrofy był wybuch akumulatora litowo-jonowego znajdującego się na AS-31.

Irex 111
wtorek, 9 lipca 2019, 14:39

Gratuluję panu komandorowi Dura wnikliwej analizy awarii OP AS31. Mogę dodać ze swej strony, że gdzieś uzyskałem informację o wybuchu wodoru na tej jednostce. Być może jest to prawdziwa informacja. Przypomnę tylko, że w 1968 na ORP Sęp w wyniku wybuchu wodoru zginęło 7 ludzi.

GB
środa, 10 lipca 2019, 15:31

Wedle Fotanka.ru wybuchły akumulatory litowo-jonowe.

HueHue
sobota, 6 lipca 2019, 21:30

Po katastrofie w Czernobylu kłamali,po katastrofie Kurska kłamali.To i teraz kłamią.Taka natura tego państwa.

Nowator
wtorek, 9 lipca 2019, 02:37

Kreml po Kursku dmucha na zimne Co mial Liszarik przywieźć z powrotem lub tez potwierdzić?

asd
niedziela, 7 lipca 2019, 19:48

Kłamali zawsze. Od Czarnobyla gorsze rzeczy działy się 30 lat wcześniej w zakładach Majak, o tych wydarzeniach ludzie dowiadywali się dopiero po 30 latach, po awarii w Czarnobylu. Nazwano to katastrofa kysztymską z 57 roku, (od najbliższego miasteczka istniejącego na mapach). Wybuchł tam mogielnik z odpadami. A 10 lat później, znowu doszło do wypadku, po których radziecki geniusz żeby zatrzeć ślady po głupocie, wylał roztwór plutonu do kratki ściekowej, przez co sam się śmiertelnie napromieniował i skaził(kolejny raz) okolicę...

anda
niedziela, 7 lipca 2019, 21:22

a amerykanie to nie kłamią? jedni wart drugich a różnica jest taka, że kłamstwa Rosjan dotyczą faktów które były i pochłonęły kilka tysięcy ofiar a kłamstwa amerykanów są przed faktem i pochłonęły miliony ofiar

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 19:18

Anda, naprawde juz się nie pograzaj, bo Rosja kłamie, kłamała i bedize kłamac : A co do milionów ofiar to ludobójstwa na Ukrainie i tych co zgineli w wywołanej przez Rosje i Niemcy II wojnie swiatowej nic nie pobije.

anda
środa, 10 lipca 2019, 01:35

Oj Davien a głód w Bengalu wywołany przez Anglików ile ofiar pochłonął? 10 -15 mln, a Afryka Wschodnia? a Kongo / tutaj to akurat Belgowie /, Iran, Pakistan, Burowie, i tak wiele można wymieniać - to co pryszcz. To jest tylko XX wiek a jak sięgniemy do wieków wcześniejszych to w ilości wymordowanych ludzi nikt anglików / amerykanie to też anglicy / nie pobije.

Davien
środa, 10 lipca 2019, 19:05

Anda, no kilkadziesiat milionów w II swiatowej, 7-10 na Ukrainie, dalsze miliony w całej Rosi jak komunisci wprowadzali swe rzady, A co do bengalu to była to II wojnaświatowa, która kto wywołał?? Nie twoja Rosja przypadkiem? Liczba ofiar to ok 3mln a nie twoje 10-15 wiec panie Anda nawet kłamać nie umiesz.

ałtor
poniedziałek, 8 lipca 2019, 15:00

E tam... miliony... MILIARDY A u Was kilka, może kilkaset osób. Te kilkadziesiąt milionów od rewolucji to błąd statystyczny.

Szach mat w jednym ruchu.
poniedziałek, 8 lipca 2019, 13:28

Anda nie zaczynaj o faktach.

Matros
sobota, 6 lipca 2019, 16:29

Chwała Marynarzom poległym w służbie Ojczyzny. Odeszli na wieczną wachtę. Niech spoczywają w pokoju.

robo
środa, 10 lipca 2019, 14:22

Jasne .. zwłaszcza że szkoleni byli do ataku na cywilizowany świat włącznie z Polską... doprawdy "me serce krwawi"

Adam S.
wtorek, 9 lipca 2019, 10:28

I lepiej niech jak najwięcej z nich odpoczywa w pokoju, niż mają szykować dla nas wojnę.

tak pytam...
wtorek, 9 lipca 2019, 20:29

"dla nas"... Czyli konkretnie dla kogo? Czyżby dla pewnego agresywnego paktu wojskowego z wiadomej proweniencji centrum decyzyjnym?

GK
sobota, 6 lipca 2019, 11:42

Halon nie jest gazem gaśniczym obojętnym, tak jak to sugeruje autor artykułu. Gaśniczymi gazami obojętnymi są azot, argon, hel. Na OP stosuje się natomiast aktywne gazy gaśnicze, czyli halony właśnie.

Ja
sobota, 6 lipca 2019, 07:58

Dywagacje na temat mało znany

Andrettoni
sobota, 6 lipca 2019, 06:36

Małpa nie dostała granatu, tylko sama go sobie zrobiła, gdyby przyjąć takie słownictwo. Mimo wszystko nazywanie jakiegoś człowieka małpą to rasizm. Jest to również zwyczajna głupota, gdyż Rosja wyprzedza Polskę w w wielu dziedzinach, ze wspomnę tylko Gagarina. Skoro oni są małpami, to kim my jesteśmy? Kolejna sprawa - Amerykanie właśnie tak potraktowali Chińczyków, jako małpki, które nie skopiują granatu, a teraz Chińczycy maja tych granatów bardzo dużo. To świadczy o tym, ze lepiej przeciwnika (konkurenta?) przecenić niż nie docenić. Sam projekt jest tajny, więc nie spodziewajmy się, ze się wszystkiego dowiemy.

kamyk
piątek, 5 lipca 2019, 22:37

Wróg. Ale szacunek dla ludzi należy. Spoczywajcie w pokoju.

Adam S.
wtorek, 9 lipca 2019, 10:35

Szacunek dla człowieka, pamięć dla zmarłych, kondolencje dla rodzin. Ale nie wolno zapominać o tym, że ogromna większość Rosjan - szczególnie wojskowych - uważa niepodległość Priwiślańskiego Kraju za tymczasowy błąd w zarządzaniu Imperium, który należy jak najszybciej naprawić. Rosja nie odpuści, bo jest Rosją. I każda wiadomość o osłabieniu ich armii, jest dla nas dobrą wiadomością.

otto
niedziela, 7 lipca 2019, 00:39

Dlaczego wróg? To za mocne słowo. Potencjalny wróg, albo kraj, a właściwie polityka, który obecnie stanowi największe zagrożenie dla nas ale jeszcze nie wróg, wojny póki co nie prowadzimy i wbrew wielu tu komentującym, raczej nie zanosi się na taką. Rosja jest po prostu za słaba, ma budżet wojskowy ok 4-5 razy mniejszy od ZSRR, a ZSRR (razem z układem warszawskim), nie odważył się zaatakować zachodu który był wtedy mniejszy o kilka państw jak obecnie.

asd
poniedziałek, 8 lipca 2019, 18:15

Dlaczego wróg? No pomyślny... ... przypomnijmy sobie 3 rozbiory, wojnę polsko bolszewicką, atak Rosji wspólnie z Hitlerem na Polskę(Katyń, Syberia, Kołyma mówią ci coś?), ustalenie granic Polski pod dyktando Stalina, pół wieku okupacji. Na koniec komuny Rosja ogłasza się spadkobiercą ZSRR czyli wszystkich tych mocarstwowych "tradycji", dzięki którym znikaliśmy z map świata. Putin znów rozpoczyna politykę podbojów sąsiadów(Gruzja, Ukraina), dzielenia sąsiadów na strefy wpływów, a nawet domaga się od niektórych "głębszej integracji"(aneksja? - Białoruś). Dobrze to określił. Rosja to wróg.

anda
środa, 10 lipca 2019, 01:44

Ano to doucz się historii a potem miej pretensje do wszystkich w koło a nie do siebie, a kto nam kazał służć obcym a nie dbać o własne państwo? co może sąsiedzi? kto doprowadził Polskę do tego że nami pomiatano? czyż nie my sami? Masz pretensje do Stalina, że ustalał granice a jakie one byłyby gdyby nie Stalin? Polska byłaby wielkości Królestwa Kongresowego bo jakoś bardzo chętnie nasi "sojusznicy" zachodni przystali na wschodnią granicę natomiast na zachodzie to bronili Niemców jak lwy

GB
środa, 10 lipca 2019, 13:20

No tak doucz się. Rozbiory to sprawa Rosji, Prus i Austrii, a nie nasza. To właśnie Hitler i Stalin są odpowiedzialni za napaść na Polskę i rozpętanie DWS. To właśnie ZSRR okupowało Polskę po DWS i zrobiło Polskę państwem satelickim. Gdyby nie ZSRR to po wojnie Polska miałaby takie same granice jak przed i byłaby zdecydowanie większa. Tak więc doucz się i nie siej rosyjskich kłamstw i propagandy.

poniedziałek, 8 lipca 2019, 14:56

Jak inaczej nazwać takie mocarstwo jak nie wrogim?

POLAK II
piątek, 5 lipca 2019, 21:37

Pan komandor, były marynarz z byłego OP Orzeł z zazdrości wypisuje nieprawdy , wiele by dał by móc pływać na takim Łoszariku.

Davien
sobota, 6 lipca 2019, 20:28

Panie "Polak" a po kiego nam dywersyjna łódż podwodna o napedzie atomowym wymagajaca nosiciela w postaci Delty III?? Rónie dobrze mógłbyś pisac ze ktos zazdrości ze nei mamy USS Nimitz:) Akurat dla nas Orzeł jest znacznie bardziej przydatny od Łoszarika.

JASIO bardzo mądry mówi....
piątek, 5 lipca 2019, 21:26

zaproszono gości by zaprezentować możliwości ..odstawiono przy okazji towarzyski raut gdzie natchnieni goście mogli pobawić się "gałkami"..przekroczono granicę zdrowego rozsądku i nastąpiło qq.....w Polsce swego czasu towarzystwo wojskowe po imprezach też dostawało małpiego rozumu i też były tragedie

asd
piątek, 5 lipca 2019, 17:57

1. Łoszarik nie jest okrętem autonomicznym tylko podczepianym pod dno innego okrętu. 2. Nie akwanauci a hydronauci. 3. Jest jeszcze inna wersja wydarzeń, na którą wskazuje pilne zebranie zwołane przez Trumpa w Waszyngtonie w związku z tym zdarzeniem: Łoszarik znalazł się na amerykańskich wodach i tu jego statek-matka albo zderzył się z amerykańskim okrętem, który podtopił ruskich albo ruscy dostali miną broniącą kabla telekomunikacyjnego NATO. Druga wersja jakby wskazuje, że ruscy chcieli przechwycić dane z tego łącza lub go zniszczyć. Zresztą okręt Łoszarik był zbudowany do działań nasłuchowo-paraliżujących.

lol
niedziela, 7 lipca 2019, 03:03

Ciekawe spekulacje. A wyjaśnij łaskawie skąd wziąłeś informacje, że NATO stosuje jakiekolwiek miny morskie, w tym do "obrony" kabli? Ciekaw jestem jak to wygląda taka mina, jak to działa, że wybuch może zniszczyć wrogą jednostkę, nie uszkadzając bronionego kabla. No i ciekawi mnie status prawny takiego rozwiązania na wodach międzynarodowych czy nawet terytorialnych, gdzie jest pełno kabli i krzyżujących się rurociągów, odbywa się połów ryb i inna cywilna działalność. Masz jakiś link do wiarygodnych źródeł tych rewelacji, czy wyssałeś to z palca? No i te informacje o zderzeniu(skąd my to znamy - Kursk, uszkodzenie Orła), w sumie to czemu nie atak torpedowy? Kiedy Trump zwołał to zebranie?(link do źródła?) Kiedy Łoszarik miał wypadek i kiedy wrócił do portu? (Jak daleko mógł być od portu?) Czy NATO(jak to określasz) ma kable komunikacyjne w pobliżu Murmańska, lub pomiędzy wodami Rosji a biegunem północnym(a może na ich wodach terytorialnych?)? Sądzisz że tak mała jednostka, siedząc na dnie mogła się(to dość trudne) zderzyć z amerykańskim okrętem(pomijając już zupełnie nonsens ten sytuacji, kiedy Łoszarik pracuje pod swoim uzbrojonym okrętem matką, USA taranuje okręcik i sobie odpływa, a rosyjski okręt nawet nie reaguje...), lub trafić na minę NATO(fantazja cię ponosi), i uwaga - uniknąć zalania choćby niewielkiej części wnętrza, co uniemożliwiło by wynurzenie? Podsumowując - z morza Barentsa(awaryjne wynurzenie potwierdzili rybacy), do wód amerykańskich jest spory kawałek, więc tak szybko nie teleportowaliby się po wpadce na amerykańskich wodach do swojego portu. Ciężko w to uwierzyć (albo i nie), ale ruskim też zdarzają się wypadki i to nie tylko w trakcie ściśle tajnych misji.

Davien
niedziela, 7 lipca 2019, 20:16

Panie lol, prosze sobie wpisac w google po prostu Mk 60 Captor i sie pan wszystkiego dowie:) Kursk zatonał po eksplozni niestabilnego paliwa i głowicy własnej torpedy 650mm co nawet w końcu sami Rosjanie przyjeli za wersję oficjalna. Natomiast łoszarik naprawdopodobniej testował jakies niewe systemy lub uzbrojenie na co wskazywąłałaby obecnośc cywilnego technika, którego ratowali w pierwszej kolejności i potezna obstawa nawodna. Wynurzył sie w o ile dobrze pamietam Zat. Uriga wiec wszelkie pogłoski o jakims starciu z USN jak pan dobrze napisał mozna między bajki włozyc.

lol
poniedziałek, 8 lipca 2019, 17:59

Panie Davien, wiem o tym. Wspominając o Kursku czy Orle miałem na myśli rosyjską propagandę, która wszędzie próbuje wcisnąć ten tajemniczy amerykański okręt, taranujący wszystko co popadnie.

dsa
niedziela, 7 lipca 2019, 00:02

Gdyby to byłav prawda co piszesz to Łoszarik jeszcze tego samego dnia nie byłby w porcie, więc te wersję zostaw dla bajkopisarzy, natomiast jest wersja tego o czym piszesz ale dotycząca prób przechwycenia rosyjskiego strategicznego OP który był eskortowany przez inny OP. Z przecieków jakie podał Izrael wynika, że Rosjanie wystrzelili ćwiczebną torpedę w amerykański OP która uszkodziła mu kadłub i stąd takie zamieszanie w rządach obu państw.

Davien
niedziela, 7 lipca 2019, 20:18

Panie dsa jakby Rosjanie odpalili torpedę w amerykański SSN to obojetnie czy cwiczebna czy nei to dostaliby natychmiastową odpowiedż i obecnie oprócz łoszarika na którym był wypadek szukaliby swoich dwóch zatopionych OP. Nikt by na 688 czy Virginii nie czekał by sprawdzic czym strzelaja.

Wania
sobota, 6 lipca 2019, 22:24

Nic podobnego. W jeden dzien nie zdążyłby dopłynąć do swojego portu. Nawet podczepiony do okrętu matki. Dowódcy op mieli coroczne ćwiczenia żeby dostać certyfikat. Za mocno położyli okręt na dnie i wybuchł pożar tablicy. W usa maja swoje powody do pilnych spotkań... chociażby Iran.

Kiks
piątek, 5 lipca 2019, 16:56

Szczerze? Czy nas to powinno martwić? Raczej nie.

Palmel
piątek, 5 lipca 2019, 16:47

Davien będzie wszystko wiedział ale nie widzę jego wpisu to chyba nic nie wie

Niuniu
piątek, 5 lipca 2019, 16:44

Kolego POLAK - w USA kilkadziesiąt procent dróg jest szutrowa a jakość autostrad i dróg stanowych często przypomina starą "gierkówkę" pod względem ilości dziur. Ale mimo to USA jest niekwestionowanym jedynym supermocarstwem. Jakość dróg w Rosji jest naprawdę bardzo zróżnicowana ale się nijak ma do osiągnięć i możliwości Rosji w zakresie badania i eksploracji oceanów. Wracając do tragicznego wypadku rosyjskie media podają trochę więcej informacji niż zawiera artykuł. Podają, że w przedziale akumulatorów doszło do zwarcia które spowodowało pożar który z kolej rozprzestrzenił się na inne obszary "okrętu". Przedział reaktora jądrowego nie został objęty pożarem gdyż wg podanych informacji jest na stałe odizolowany od reszty łodzi. Pośrednio z tej informacji wynika, że instalacja reaktora jest autonomiczna i nie podlega obsłudze na okręcie. Podano również, że tylko jeden oficer zginął w trakcie pożaru na okręcie, pozostałych 13-stu zmarło w drodze do lub w samym szpitalu co wskazuje na nieodwracalne zatrucie wyziewami pożaru lub karygodne zaniedbania w przygotowaniu do udzielania pomocy ofiarom takich wypadków. Ponadto z podanych informacji wynika, że uszkodzenia na samej jednostce są niewielkie i naprawa nie powinna być długotrwała. Oczywiście jak to u rosjan wszystko to może być ściema.

Bryxx
piątek, 5 lipca 2019, 16:10

No już dzisiaj troche więcej wiemy, ciekawe ile ofiar po drugiej stronie. Nauczeni po Kursku(choć i brytyjski okręt poważnie uszkodzony był) tym razem lepiej pilnowali, może nie całkiem upilnowali ale się odwdzięczyli.

Davien
sobota, 6 lipca 2019, 14:12

Bryxx no to dobijamy: Na kursku doszło do samozapłonu silnika torpedy kal 650mm i to spowodowało zniszczenie okretu( niestabilne paliwo torpedowe). Jest to oficjalna wersja MO FR wiec sama Rosja cię wykończyła:) A co do drugiej sugestii to czyzby rosja sraciła jeszcze jakieś OP??? Bo skoro jak mówisz zaczepili USA to do portu nie wróca:)

POLAK
piątek, 5 lipca 2019, 14:16

No cóż - dać małpie granat , to wcześniej czy później się wysadzi - oni nie mają asfaltu na przedmieściach !

sobota, 6 lipca 2019, 05:57

Tia? To pojedz sobie gdzies na polska wies na wschodzie.

wtorek, 9 lipca 2019, 01:52

Byłem. Bardzo ładnie.

kamyk
piątek, 5 lipca 2019, 13:36

Ja jestem ciekaw co z załogą "pożaru". Czy dopłynęli do bazy i czy wszystko w porządku.

Lord Godar
piątek, 5 lipca 2019, 12:26

Ten cywil , to najprawdopodobniej ktoś kto nadzorował prace/urządzenie , które były testowane/ prezentowane wojskowym i był bardzo ważny dla ich dalszego losu . Wychodzi na to , że uratowano go kosztem wysokiej rangi wojskowych . Czyli można zaryzykować stwierdzenie , że ocenili iż łatwiej im będzie znaleźć nowych dowódców niż naukowca ...

Łomonosow
sobota, 6 lipca 2019, 10:35

Napewno łatwiej znaleźć wiernych partyjniakow. Ludiej mnogo to bojowe hasło Rosji

Bellial
sobota, 6 lipca 2019, 02:42

Cos tam juz wiadomo, chodzi o nowy rodzaj torped ( spekulacje dotycza rodzaju napedu ) o duzym zasiegu. Nie jest to pierwsza tragedia z ofiarami w tym projekcie. Na okretach tej spec jednostki sluza tylko oficerowie.

YG
piątek, 5 lipca 2019, 12:12

Prośba od laika wojskowości - Czy redakcja lub ktoś może pokusić się o ew. połączenie faktów: - informacja o "awarii" Łoszarika i śmierci marynarzy - informacja o uszkodzeniu amerykańskiego op u wybrzeży alaski torpedą wystrzeloną przez op rosyjski który "eskortował strategiczny op" - informacja o przechwyceniu Posejdona przez dwa su-27 Wszystkie zdarzenia w tym samym czasie na tym samym rejonie. Dodatkowo "przecieki" kolportuje Izreal - czyżby podjęli się mediacji, a prawdziwy incydent był naprawdę poważny?

JSM
piątek, 5 lipca 2019, 16:38

"Na tym samym rejonie" ? Gdzie Murmańsk, gdzie Morze Czarne a gdzie Alaska??? Czy tylko ja się uczyłem geografii?

GY
piątek, 5 lipca 2019, 13:15

ten mały OP wypłynął sam a wszystko była na wodach Rosyjskich, m.in. dlatego, że następnego dnia już był w porcie, odnośnie tych informacji innych o których piszesz to zastanów sie, strategiczny OP nie pływa w okolicy wód terytorialnych państwa które może być celem ataku jego rakiet balistycznych ...

kamyk
piątek, 5 lipca 2019, 16:36

A strategiczne OP cieśninę Bareinga to na "antygrawitacji" pokonują?

say69mat
piątek, 5 lipca 2019, 11:47

Tak na marginesie tragedii, jakim to cudem w rosyjskiej tradycji zarządzania kryzysowego elitarność jednostek wojskowych nie koresponduje z ich profesjonalizmem??? Jak widzimy na przykładzie tragedii okrętu AS12 selekcja oparta o kryterium - pochodzenie społeczne - nie przełożyła się zdolność załogi do zapobieżenia sytuacji kryzysowej. Biorąc pod uwagę, że z natury katastrof na OP czy też w obszarach związanych z energetyką nuklearną, czynnik ludzki jest kluczowym. Niezależnie czy mówimy o Czarnobylu, Semipałatyńsku czy tragedii OP 'Kursk'.

Pim
piątek, 5 lipca 2019, 11:47

Rano RMF podał powołując się na Rosyjskie Ministerstwo Obrony: przyczyną był pożar tablicy rozdzielczej i przeniesienie się ognia na kable elektryczne. Zdarzenie miało miejsce w trakcie odpoczynku, gazy ze spalania, temperatura stały się przyczyną śmierci (pewnie też pośrednio zadziałanie/uruchomienie systemów gaśniczych).

Bellial
sobota, 6 lipca 2019, 03:19

System ostrzegania o zagrozeniu pozarowym odpoczywal? Boze co za bzdury.

Elektryk
piątek, 5 lipca 2019, 15:47

Zaczynają się bajki dla potłuczonych;))) pójdźmy dalej tym tropem: skąd pożar w TR? Przeciążenie obwodów, po wpięciu kilku farelek i watowaniu bezpieczników!!! Na poważnie zaś, nie wierzę, by ruscy nie znali takich głupich wynalazków zachodnich jak kabel LSZH (Low Smoke Zero Halogen)... pożar w tablicy.... buuuuuuuuu!

Dyktatorek
piątek, 5 lipca 2019, 10:53

Znaczy tak....wiadomo że zgineli marynarze ,ale z jakiej przyczyny to narazie nie wiadomo , czy to była awaria , czy to była konfrontacja / incydent ...może kiedyś się dowiemy , teraz możemy sobie deliberować

Tomo
sobota, 6 lipca 2019, 10:09

No własnie żaden marynarz nie zginął. Tylko oficerowie. I to w większości wyżsi oficerowie.

MajorMajor
piątek, 5 lipca 2019, 01:51

6 kilometrów? Hmmm... Jedno jest pewne - ruscy nie są w połowie tak dobrzy jak mówią, ani w połowie tak słabi jak próbują przekonać "zachód", a ich dezinformacja jest już legendarna. Niemcy zreszta udają słabych podobnież. My natomiast jesteśmy świetnie przygotowani do wojny i to na dwa fronty...

Bellial
sobota, 6 lipca 2019, 03:26

Jesli spojrzymy na armie bylego UW to tak jestesmy najlepsza armia.

Adam S.
wtorek, 9 lipca 2019, 10:45

Związek Sowiecki też był członkiem UW.

ak1410
piątek, 5 lipca 2019, 20:14

Sun tzu sie kłania

chateaux
piątek, 5 lipca 2019, 00:13

To kto zginal na tym okrecie jest nie istotne z naszego punktu widzenia. Istotne jest tylko do czego ta jednostka sluzy i przy wykonywaniu jakiego zadania nastapil ten wypadek. W tym jedynie kontkescie, ustaleniuy tej kwestii moze byc pomocne kto zginal na tym okrecie.

O2ns
czwartek, 4 lipca 2019, 23:11

Tych tajemnic nigdy sie nie dowiemy.Niech spoczywają w spokoju.

bebe
czwartek, 4 lipca 2019, 22:57

To było szkolenie dowódców okrętów z wykonywania procedury bezpieczeństwa związanej z reaktorem która jak widać się nie udała lub obsługi jakiegoś głębokowodnego systemu

Zacierki na mleku
piątek, 5 lipca 2019, 15:50

Do takiego szkolenia nie trzeba wypływać. Mogli to zrobić w porcie, w świetlicy. Stawiam na demonstrację jakiegoś systemu/kolejnego wunderwaffe;))))

halny
czwartek, 4 lipca 2019, 22:17

wczoraj MO FR oficjalnie podało oznaczenie AS-31 gdyby Pan dziennikarz nie wiedział ...

piątek, 5 lipca 2019, 15:51

A znany także jako AS-12, naprzemiennie z AS-31, jakby kolega nie wiedział.

Marek111
czwartek, 4 lipca 2019, 21:32

Rosyjska prymitywna technologia znowu zawiodła.Szkoda ludzi.

dfrc
piątek, 5 lipca 2019, 16:17

prymitywny to chyba ty jestes

Wojciech
czwartek, 4 lipca 2019, 20:02

Rybacy mówili, że dymu nie było żadnego więc pożar i to taki poważny w skutkach to raczej mało prawdopodobne. Prędzej jakiś wybuch, gaz lub np. para z reaktora. Na okrętach pierwotny obieg chłodniczy jest na płynnym metalu więc raczej bez napromieniowania.

zx
poniedziałek, 8 lipca 2019, 18:09

Bzdury. Obieg na płynnym metalu został przez ruskich zarzucony dekady temu, bo był zbyt awaryjny. Poza tym przedział reaktora na Łoszariku jest na stałe odseparowany od reszty okrętu i załogi. Jest bezobsługowy.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama