Atomowo-rakietowy pionier. Krążownik USS Long Beach [ANALIZA]

24 sierpnia 2019, 10:12
USSLONGBEACH2
Fot. Quillc/Wikipedia Commons/CC 4.0

USS Long Beach trafił już na stałe do historii budowy oraz wykorzystania okrętów wojennych i to nie tylko dlatego, że był pierwszym z napędem atomowym. Również był pierwszym w US Navy zbudowanym od podstaw z wykorzystaniem uzbrojenia rakietowego czy wyposażonym w system radiolokacyjny z antenami ścianowymi o skanowaniu fazowym. Ponadto też jako pierwszy okręt w historii użył swoich systemów wykrywania i walki do zestrzelenia samolotu odrzutowego pociskiem rakietowym.

W latach pięćdziesiątych w US Navy powoli zdano sobie sprawę, że szybko rozwijane nowe samoloty odrzutowe i kierowane pociski rakietowe zmienią dotychczas znane oblicze działań na morzu. Ponadto wprowadzenie do służby tzw. superlotniskowca USS Forrestal, wymusiło budowę bardziej uniwersalnych, większych i szybszych okrętów, zdolnych do jego osłony.

Niektórzy z głównodowodzących posunęli się w swoich planach jeszcze dalej, chcąc budować w pełni uniwersalne jednostki zdolne do samodzielniej realizacji wielu typów misji bez potrzeby większego wsparcia ze strony innych okrętów floty.

Nowe koncepcje w budowie okrętów

30 września 1954 roku US Navy przejęła pierwszy na świecie okręt podwodny (OP) o napędzie atomowym USS Nautilus wyposażony w reaktor wodny ciśnieniowy. Dało to impuls do rozpoczęcia prac nad zastosowaniem takiego rodzaju napędu dla nowych lotniskowców, krążowników a nawet fregat.

Pierwszy miał powstać eskortowiec/fregata o szacowanej wyporności ok. 8000 ton i prędkości nie mniejszej niż 30 węzłów. Jednak zamontowanie wymaganych wówczas wyrzutni pocisków rakietowych systemu Terrier i Talos, 127 mm armat i całej masy wyposażenia specjalistycznego szybko wymusiło zmianę koncepcji i w efekcie opracowanie okrętu dużo większego o wyporności znacznie przekraczającej 13 000 ton. Nazwano go eksperymentalny krążownik atomowy (ECLGN). Jednak dowództwu US Navy nie podobał się ten projekt i w konsekwencji rozpatrywano trzy alternatywne, oznaczone jako SCB-165, SCB-167 i SCB-168 a potem i 15 kolejnych. Z tych ostatnich wybrano do dalszych prac pięć. Wszystkie one miały podołać wymaganiom floty a mianowicie mieć zdolność do zestrzelenia kilku samolotów w krótkim czasie (przynajmniej system dwukanałowy) oraz wykrywać, identyfikować i zwalczać  okręty podwodne na  odległościach co najmniej 9144 metrów. Ostatecznie do dalszych prac wybrano projekt SCB-169.

USS Long Beach

Stępkę pod nowy okręt oznaczony w końcu jako CGN 9 Long Beach (Crusier Guided Missile) położono w grudniu 1957 roku a gotowy kadłub zwodowano 14 lipca 1959 roku. Co ciekawe był to jedyny krążownik rakietowy US Navy budowany klasyczną metodą tzn. od stępki w górę a nie jak inne modułową lub quasi-modułową. Banderę na nim podniesiono 9 września 1961 roku.

Krążownik miał 219.76 metrów długości oraz wypierał do 17 500 ton. Charakteryzował się bardzo nietypową sylwetką z dużą nadbudówką o siedmiu pokładach (projekt kadłuba specjalnie opracowano pod ten typ okrętu). Ta wielkość spowodowana była m.in. koniecznością zapewnienia miejsca do montażu anten ścianowych radiolokatorów systemu SCANFAR.

AN/SPS-32 to trójwspółrzędny radiolokator pasma B (250-500 MHz), przeznaczony do wykrywania celów powietrznych na dużych odległościach (ok. 400 Mm). Natomiast AN/SPS-33 pracujący w paśmie E/F (2-4 GHz) przeznaczony był do śledzenia (do sześciu jednocześnie) celów i naprowadzania na nie rakiet. Cztery pierwsze anteny radiolokatorów ważyły łącznie 48.5 ton a tego drugiego typu aż 125 ton. Co ciekawe późniejsza wymiana lamp elektronowych systemu SCANFAR na elementy półprzewodnikowe pozwoliła zmniejszyć jego masę o ok. 20 ton.

Dodatkowo okręt przenosił anteny radiolokatora AN/SPS-10 pasma G (4-6 GHz) wykorzystywanego do prowadzenia nawigacji i wykrywania celów nawodnych. Kolejnym zamontowanym już nieco później radiolokatorem był AN/SPS-12 pasma D (1-2 GHz) przeznaczony do wykrywania obiektów wielkości bombowców z odległości 100 Mm. Wykrywanie OP powierzono aktywno-pasywnemu systemowi hydrolokacyjnemu AN/SQS-23 współpracującemu z rakietotorpedami ASROC. To wszystko scalał pierwszy w historii system dowodzenia AN/USQ-20 (lub NTDS) z komputerem UNIVAC CP-642 o zapotrzebowaniu na energię elektryczną 25 kW.

Oczywiście NTDS współpracował również z systemem kierowania Mk 76 pocisków  RIM-2 Terrier, Mk 77 Mod 4 przeznaczonym dla RIM-8 Talos oraz Mk 56 127 mm uniwersalnych armat L/38 Mk 30 Mod 0. Co do samych Talosów to warte odnotowania jest to, że ten „wielki i ciężki” pocisk wymagała comiesięcznej wymiany akumulatorów czy kompleksowego przeglądu co 60 dni a okręt przenosiła też odmianę RIM-8H ARM przeznaczoną do niszczenia stacji radiolokacyjnych.  Dlatego chyba pocisk i wyrzutnie Mk7 Mod1 usunięto już w 1978 roku.

W latach siedemdziesiątych dostosowano wyrzutnie Mk 10 Terrierów do odpalania nowych pocisków RIM-67A Standard SM-1ER.   Do zwalczania OP okręt wyposażono w ośmiokomorową pojemnikową wyrzutnię Mk 112 dla rakietotorped RUR-5A ASROC oraz dwie 324 mm potrójne wyrzutnie torped Mk 32.

Napęd zapewniały dwa  wodne ciśnieniowe reaktory C1W z których para dostarczana była do dwóch zespołów turbin parowych o łącznej mocy 58 840 kW. Te z kolei poprzez przekładnie redukcyjne poruszały dwa wały z śrubami o stałym skoku. Z kolei energię elektryczną zapewniały dwa turbogeneratory oraz dwa awaryjne agregaty prądotwórcze. Krążownik wyposażono w układ klimatyzacji i cytadelę gazoszczelną. 

W połowie lat siedemdziesiątych rozważano zamontowanie na krążowniku wówczas prototypowego systemu Aegis, ale ostatecznie (głównie ze względu na koszty) z tego zrezygnowano. Wcześniej był też pomysł montażu na jego pokładzie do ośmiu silosów pocisków balistycznych UGM-27 Polaris.

Postanowiono jednak okręt poddać modernizacji MidLife Conversion. Wówczas to w ramach pierwszej jego fazy na pokładzie rufowym zamontowano wyrzutnie Mk 141 dla pocisków przeciwokrętowych Harpoon oraz wprowadzono lądowisko dla śmigłowca. Druga faza modernizacji obejmowała zainstalowanie radiolokatora AN/SPS-48C pasma E/F o zasięgu wykrywania celów powietrznych do 230 Mm oraz dwuwspółrzędnego, dalekiego zasięgu  AN/SPS-49(V)5 pasma D (1-2 GHz) i ostatecznym demontażu systemu SCANFAR.

Zasadnicza nowością było wprowadzenie do uzbrojenia okrętu  pocisków Standard SM-2ER co zaowocowało szeregiem zmian i modyfikacji systemów elektronicznych i radiolokacyjnych. Ponadto wprowadzono nowszy AN/SPS-67 (po raz pierwszy w US Navy na Long Beach) zamiast starego AN/SPS-10 oraz system walki elektronicznej AN/SLQ-32(V)3. Dodatkowym uzbrojeniem były dwa 20 mm systemy obrony bezpośredniej Mk 15 Phalanx. Ostatnia modernizacja przeprowadzona w połowie lat osiemdziesiątych spowodowała dodanie dwóch czteropojemnikowych wyrzutni Mk 143 dla pocisków manewrujących BGM-109 Tomahawk.

Służba

Pierwszym przydziałem była Flota Atlantyku z dyslokacją w bazie Norfolk. Pomiędzy 31 lipca a 3 października 1964 roku krążownik stanowił eskortę lotniskowca Enterprise podczas operacji „Sea Orbit” czyli podróży dookoła świata. W 1966 roku przeniesiono go do Floty Pacyfiku z bazą - Long Beach, gdzie w latach 1966-75 odbył sześć tur bojowych w ramach wojny wietnamskiej. Tam 23 maja 1966 roku po raz pierwszy z użyciem pocisków Talos strącił północnowietnamskiego Miga co było pierwszym w historii przypadkiem zestrzelenia odrzutowca przez pocisk rakietowy z okrętu nawodnego o napędzie atomowym. Z czasem krążownik przeniesiono do San Diego skąd wypływał na wiele różnych misji. Okręt miała zostać wycofany ze służby w 1991 roku, ale w związku z wcześniejszą wymianą prętów paliwowych decyzję odłożono na 1994 rok, by ostatecznie 1 maja 1995 roku opuścić na nim banderę. 

Podsumowanie

W USA zbudowano jeszcze osiem krążowników z napędem atomowym a w ZSRR/Rosji cztery ciężkie krążowniki rakietowe proj. 1144 Orłan oraz okręt dowodzenia i łączności proj. 1941 Titan. W Rosji nadal  krążowniki te są eksploatowane  (a w zasadzie tylko dwa, bo pozostałe są w rezerwie i remoncie).

Z czasem biorąc pod uwagę ekonomiczny oraz taktyczno-techniczny punkt widzenia zdano sobie sprawę, że zastosowanie napędu atomowego na okrętach nawodnych (oprócz lotniskowców) nie jest koniecznością. Jednak kto wie, może nowe wymagania energetyczne stawiane chociażby w przypadku szerszego zastosowania broni wysokoenergetycznych spowodują powrót do tego rodzaju napędu w przyszłości. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
Fencer
czwartek, 5 września 2019, 19:26

Sowieckie okręty nawodne z lat 70-tych miały ładne sylwetki...np. krążowniki rakietowe typu 1134 B "Kara" czy niszczyciele rakietowe typu 61 Mod. "Kashin" (Warszawa II)...

Marszałek Ustinow
niedziela, 25 sierpnia 2019, 19:30

Ludzie przecież JA JESZCZE pływam Piekna sylwetka zespolu projektowego Aleksandrowa. Nawet kolor moich kabelkow zgadza sie z oryginałem

RedLegion
sobota, 24 sierpnia 2019, 13:15

Napęd atomy, może jeszcze powrócić ale czy wkrótce to zobaczymy

aha
poniedziałek, 26 sierpnia 2019, 01:35

aha

jjj
niedziela, 25 sierpnia 2019, 19:16

Nic nie rozumiem

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama