Reklama
Reklama
Reklama

Amerykanie kupią fregaty przyszłości. Są założenia [ANALIZA]

7 lipca 2019, 09:53
Perry
Fregata typu O. H. Perry. Fot. US Navy

Marynarka amerykańska wystosowała ostateczne zapytanie o propozycje (Request For Proposals - RFP) dotyczące projektu przyszłej fregaty rakietowej, która uzupełni lukę powstałą po wycofaniu okrętów typu Oliver Hazard Perry. Tzw. program FFG(X) ma zaowocować powstaniem przynajmniej 20 okrętów.

Ostatnia z 51 fregat typu O.H. Perry – USS Simpson – została wycofana ze służby w roku 2015 i od tego czasu U.S. Navy ostatecznie już została pozbawiona okrętów tej klasy. Ich rolę miały przejąć częściowo okręty walki przybrzeżnej (Littorial Combat Ships - LCS), a w pewnym stopniu także liczne (stan na dzisiaj to 66 jednostek) niszczyciele typu Arleigh Burke. Plany oparcia się na jednostkach walki przybrzeżnej świadczyły o braku godnego przeciwnika na morzach i oceanach. Tymczasem nie dość, że okręty klasy LCS sprawiły dużo problemów, to jeszcze godny rywal dla amerykańskiej marynarki wojennej rośne na naszych oczach w postaci Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Formacja ta wzrasta liczebnie budząc strach i podziw przede wszystkich liczbą oddawanych do użytku fregat i niszczycieli, które liczone są w dziesiątkach.

image
Wizja Sea Control Frigate Rys. Huntington Ingalls

W tej sytuacji kontrowanie ich wyłącznie za pomocą dużych i drogich niszczycieli wydaje się rozrzutnością, szczególnie w warunkach bitwy na pełnym morzu, gdzie LCS – nawet gdyby były jednostkami udanymi – nie zawsze się przydadzą ze względu na ich ograniczoną dzielność morską, zasięg i przede wszystkim brak uzbrojenia rakietowego typu woda-woda. Nowa fregata tymczasem może okazać się relatywnie niedrogim „wołem roboczym”, który zredukuje liczebną przewagę potencjalnego przeciwnika.

Zgodnie z obecną mapą drogową U.S. Navy chce wybrać wykonawcę i projekt fregaty, w ramach FFG(X), w lipcu 2020 roku. Jednocześnie zostanie zawarty kontrakt na jeden okręt z opcją na dziewięć kolejnych. Plan przewiduje sfinansowanie pierwszej fregaty z budżetu na rok fiskalny 2020, zgodnie z nim ta prototypowa jednostka ma kosztować 1,28 mld USD. W kolejnych latach okręty mają być zamawiane parami i ich cena będzie wynosić 800-900 mln USD za sztukę. Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych położyła tu duży nacisk na obniżenie ceny do tej dolnej granicy i, jak zapewniano wiosną, poczynione uzgodnienia dają nadzieję na jej uzyskanie. Ostatecznym celem jest jednak nie 10, a 20 okrętów, które mają być zamawiane parami aż do 2029 roku, zaś w 2030 ma zostać zakupiona ostatnia, 20. jednostka. Jeżeli program przyniesie zadowalające efekty nie wyklucza się przy tym dalszych zamówień – być może już zmodyfikowanych – okrętów.

image
Okręty typu Independence. Fot. Austal

Jak widać z powyższego koszty, nie pierwszy raz już zresztą, grają w programie dużą rolę. Właśnie dlatego marynarka amerykańska postanowiła oprzeć program o istniejące już projekty, które mają zostać zmodyfikowane pod jego specyficzne założenia (tzw. parent design approach). W postępowaniu brało do niedawna sześć podmiotów: Austal USA (mający w portfolio LCS typu Indepencence), Fincantieri Marine (fregata wielozadaniowa typu FREMM), General Dynamics Bath Iron Works wraz z hiszpańską Navantia (fregata F-100) i Ingalls Shipbuilding, które oficjalnie nie wypowiadają się na temat swojej propozycji, ale będzie ona miała - być może - związek z proponowaną przez tę firmą Sea Control Frigate. Piątym z konkurentów, który pomagał ustalić wymagania, był Lockheed Martin, odpowiedzialny za stworzenie LCS typu Freedom. W kwietniu firma ta wycofała się jednak z konkurowania. Poza czterema wymienionymi konkurentami w postępowanie na FFG(X) mają prawo włączyć się także zupełnie nowe firmy, które nie brały udziału w pracach. Czas na dostarczenie propozycji technicznych upływa 22 sierpnia bieżącego roku.

image
FREMM. Fot. OCCAR

Parametry techniczne

Jak będzie wyglądała nowa fregata U.S. Navy? Zgodnie z ustalonymi wymogami ma ona pomagać flocie operować w warunkach walki o dominację na morzu, nie jest to więc okręt „ekspedycyjny” do prowadzenia działań w wojnie asymetrycznej (czytaj: miażdżenia słabo uzbrojonego przeciwnika). Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych jest szczególnie zainteresowana takimi obszarami jak: zapas masy, miejsca na pokładzie, energii elektrycznej i układów chłodzenia, tak aby okręt mógł w przyszłości przechodzić w łatwy sposób modernizacje, bez potrzeby rozcinania jego kadłuba i lokowania go w suchym doku. W planach jest tu m.in. 8 do 16 pocisków manewrujących i 150-kilowatowy laser. Ważne mają być też zdolności związane z sygnaturą akustyczną, możliwością wykrywania celów podwodnych.

image
Fregata typu F-100. Rys. Navantia

FFG(X) mają być zintegrowane z konkretnymi typami wyposażenia:

- radiolokatorem wczesnego ostrzegania Raytheon Enterprise Air Surveillance Radar (EASR);

- wyrzutniami pionowymi Mark 41 zdolnymi do strzelania pociskami Standard Missile 2 Block IIICs i RIM-162 Evolved SeaSparrow Missiles;

-systemem zarządzania walką COMBATSS-21;

- śmigłowcem MH-60R Seahawk I BSP MQ-8C Firescout;

- systemem zwalczania okrętów podwodnych AN/SQQ-89(V)15;

- sonarem AN/SQS-62;

- systemem walki elektronicznej SLQ-32(V)6 Block 2 (przyszłości Block 3 Lite).

Uzgodniono, że okręty mają dysponować „przynajmniej” 32 pionowymi wyrzutniami, systemem prowadzenia walki bazującym na Aegis, łączem wymiany danych umożliwiającym wymianę informacji o celach ze statkami powietrznymi i innymi okrętami (Cooperative Engagement Capability - CEC), tak żeby mogły koordynować z nimi prowadzenie ognia.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 113
Reklama
Andrettoni
piątek, 12 lipca 2019, 15:24

Panie Davien - jeżeli Stany Zjednoczone będą przygotowywać się do wojny według Pana zaleceń, to już te wojnę przegrały. Na szczęście dla siebie Amerykanie nie są głupi i dlatego pojawia się tam wiele alarmujących doniesień, na podstawie których podejmowane są odpowiednie decyzje. Lepiej dmuchać na zimne niż się sparzyć. Wiem, ze Pan nigdy nikomu nie przyzna racji poza sobą samym. Natomiast cieszy mnie, ze Amerykanie w kilku wątkach już mi racje przyznali. Zamiast na siłę przepychać super nowoczesne futurystyczne programy zbrojeniowe poszli po rozum do głowy i wprowadzają bardzo udane modyfikacje w starych typach uzbrojenia. Myślę, że z fregatami będzie podobnie w ciągu najbliższych 5-10 lat. Pana uwagi osiągają dosyć żenujący poziom - to czy obsługa działa jest cywilna czy pobiera żołd... A co to ma do rzeczy? Zrobili to w czasie II WŚ to mogą zrobić i teraz, a kwestie prawne i skarbowe nie są istotne. Co do logistyki, to wykazuje się Pan totalnym nie ogarnianiem problemu - nie chodzi o to kto ma nowocześniejszy sprzęt, tylko gdzie ten sprzęt się znajduje - przeniesienie całej floty na Pacyfik oznacza, że będzie skądś zabrana. Zakładam, że flota USA pływa po świecie w celu realizacji jakichś celów, a nie na wakacjach, więc zabranie jej spowoduje niezrealizowanie tych celów. czymś te okręty trzeba zastąpić. Kolejna spawa - informuję Pana, że bazy wojskowe nie produkują uzbrojenia, ani żywności, posiadają magazyny, ale nie są one niewyczerpane i dlatego konieczne są stałe dostawy - jak Pan dołoży 100 żołnierzy, to musi Pan dosłać więcej jedzenia, butów, itp. Dlatego im silniejsza jest dana baza tym większe stanowi obciążenie logistyczne. Bardzo ważnym faktem jest tutaj, ze Japonia, która jest ważnym sojusznikiem USA, podobnie jak Taiwan są wyspami, a to oznacza konieczność dostaw droga morską i umożliwia blokadę. Oznacza to, że sojusznicy USA pod względem logistycznym są obciążeniem. Niestety do zatopienia nieuzbrojonego statku wystarczy jedna torpeda z czasów II WŚ, a Chińczycy takie mają i nawet ciut lepsze. Zasadniczo do blokady Japonii i zrujnowania jej gospodarki Chiny nawet nie potrzebują okrętów - wystarcza im rakiety wystrzeliwane z lądu. Natomiast posiadanie OP wymusza konieczność konwojowani i patrolowania olbrzymich obszarów Oceanu. Przykładowo USA nie może zabrać floty z Atlantyku, bo wystarczy jeden OP by ostrzelać jakieś amerykańskie miasto lub zatopić jakiś statek w tym rejonie.Przypomnę Panu o Rajdzie Dolittla. Taki atak nie musi być dotkliwy pod względem strat, wystarczy, że będzie dotkliwy propagandowo i prestiżowo. Co do Malakki to ma Pan rację i Chińczycy o tym wiedzą, dlatego budują szlak lądowy - miedzy innymi rurociągi z Rosji... Gdyby jak Pan to mówi "Amerykanie obracali kolejne porty w perzynę" to nie mielibyśmy problemu z Iranem. Na dzień dzisiejszy Prezydent USA zastanawia się czy zabić 150 żołnierzy wroga, a Pan chce zabijania milionów ludzi. Żyjemy w trochę innych czasach w których stroni się od zabijania bez potrzeby i poza frazeologią nikt niczego nie będzie obracał w perzynę, szczególnie przeciwnikowi posiadającemu broń atomową. Mamy wyścig zbrojeń i wojnę ekonomiczną, również pod kątem wydatków na armię. Jeżeli wpływy będą za niskie, a utrzymanie baz za drogie i bezsensowne, to Amerykanie je zamkną bez wojny.

Andrettoni
czwartek, 11 lipca 2019, 02:40

Panie Davien - niech Pan sobie wyobrazi, że jest Pan Chińczykiem, który planuje strategię pokonania USA. Planowanie wojny nie polega na postawie życzeniowej, tylko na wyobrażeniu sobie strategii przeciwnika, która byłaby dla nas najgorsza. Jeżeli przygotujemy się na najgorsze, to wszystko inne będzie już łatwe.. Co do piractwa - mówiąc najkrócej - no i co z tego? W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone. Zarówno marynarka brytyjska jak i amerykańska w czasie II wojny światowej stosowała takie metody, więc według pana mniemania są to piraci... Jeżeli już to korsarze. Dalej - jeżeli wybuchnie wojna, to Pana zdaniem okręty USA będą kontrolować i przepuszczać statki chińskie? Nie wiem skąd to Panu przyszło do głowy. W trakcie wojny statki wroga się zatapia lub ewentualnie zajmuje i nie ma tu znaczenia czy są uzbrojone czy nie. Chińczycy zrobili by to co się w takich sytuacjach robi, czyli udawaliby, że są statkami innych bander. A to oznacza, że Amerykanie musieliby zatapiać wszystkie statki lub przy każdej kontroli ryzykować. Skuteczna taktyka nie jest anachronizmem, tylko skuteczna taktyką. Zabicie wrogiego żołnierza nożem czy improwizowana bombą niczym nie różni się od zabicia go rakietą balistyczną. Nie rozumiem tez dlaczego nie podejmuje Pan polemiki nad kwestią atakowania dróg zaopatrzeniowych przez okręty podwodne? Czyżby chińskie OP były tak słabe, że nie dadzą rady zatopić statku? A może Amerykańskie statki cywilne maja takie sonary i uzbrojenie, że same się obronią? To z tego by wynikało, że Amerykanie to PIRACI? Musimy zatem zmienić definicje piractwa i od dzisiaj piratem nazywamy statki cywilne atakujące okręty wojenne. Nie posuwałbym się tak daleko, jednak jeżeli już wnikamy w takie szczegóły, to wydaje mi się logiczne, że w razie wojny wypadałoby uzbroić również amerykańskie statki - przynajmniej w broń ręczną, żeby jakaś mała grupka nie mogła dokonać abordażu oraz w broń przeciwlotniczą "ostatniej szansy". Fregaty mają ograniczone rozmiary, ale prowadzać konwój mogłyby zarządzać uzbrojeniem na statkach. Kilka lekkich rakiet w hermetycznych wyrzutniach nie powinno być problemem dla statków, ale 10 statków po 4 rakiety dawałoby spory zapas razie obrony przed atakiem rakietowym. Możliwe, że wojna z Chinami nie wybuchnie, ale projektując okręty, które ewentualnie miałyby być eskortowcami dałbym im pewien zapas mocy do nadzorowania takiego "dodatkowego uzbrojenia".

Davien
czwartek, 11 lipca 2019, 18:43

Panie Andrettoni, nie nie korsarze:) Korsarz to osoba nie bedaca członkiem sił zbrojnych dziąłająca na podstawie listu kaperskiego. A przy pełnoskalowej wojnie nie byłobyzadnych chińskich statków handlowych sobie pływających bo dopalałyby sie zapewne w zniszczonych portach w Szanghaju, czy Hongkongu. Ani Brytyjczycy, ani amerykanie nie uzywali jednostek cywlinych z uzbrojeniem obsługiwanym przez cywilów wiec znowu ma pan raczej nieaktualne dane. A co do Chińczyka planujacego jak pokonac USA to jest tylko jedna rada,: nie zaczynac wojny albo zacząc planować jak zakończyc ja z jak najmniejszymi stratami dla Chin, bo z USA wygrac nie maja najmniejszych szans. chińskei OP panie Andrettoni to w wiekszości stare jednostki , maja kilka nowoczesniejszych SSN-ów i klasycznych, ale w starciu z 688 czy Virginiami. Takze nikt ci podczas wojny do Chin pływac nie będzie bo to oznacza utrate statku. Panie Andrettoni ciekawe jak pan sobie wyobraża te ataki chińskich OP na szlaki zaopatrzeniowe doskonale pilnowane przez US navy. Amerykanie na Tajwan nie musa pływać, bazy maja dalej , to chiońakie OP musza sie przebic przez wielokrotnie silniejsze siły przeciwnika, zakładając ze jakeis OP zstana Chinom do dyspozycji by je tam wysłąc zamiast walk z LGU zajetymi obracanie w perzyne kolejnych baz i portów w Chinach. Aha praktycznei cały chiński handel szczególnie ropą to ciesnina Malakka wiec powodzenia.

Andrettoni
wtorek, 9 lipca 2019, 12:20

Panie Davien - w polityce jest wszystko możliwe, nawet to , że ktoś zmienia sojusznika w połowie wojny. Może to być mało prawdopodobne, ale musimy się liczyć z tym, że każdy kraj realizuje własne cele. dzisiaj Japonia jest sojusznikiem USA, ale co byłoby gdyby miała większą flotę od USA? Im mamy silniejszych sojuszników tym mamy mniejszy na nich wpływ, a ich wymagania rosną. Oczywiście Japonia ma jeszcze wspólne interesy z USA, ale np Indie? Niektóre symptomy wskazują, że Indie postępują podobnie do Turcji, która w stosunku do USA jest raczej mało lojalnym sojusznikiem, a jeszcze kilka lat temu współpracowała z nimi przy programie F-35. Co do Chin to ocena jest jednoznaczna - na pełnym oceanie na razie nie mają szans, ale pod osłoną wysp oraz pocisków lądowych przeważają nad USA. Oczywiście jest to przewaga tylko miejscowa, ale jednocześnie bez precedensu w historii USA po II Wojnie Światowej. Jakby na to nie patrzeć rozbudowa ilościowa floty chińskiej jest imponująca. Co do jakości to Chiny obecnie stawiają właśnie na jakość i unowocześnienie wszystkich swoich produktów. Czy to im się uda to jest zgadywanka. Fakty są jednak takie, że niektóre rzeczy można unowocześnić stosunkowo łatwo - np. wymienić uzbrojenie na nowocześniejsze. Jeżeli wymienimy tylko rakietę a nie jej wyrzutnię, to można to zrobić zaraz po wystrzeleniu starego modelu w trakcie ćwiczeń. Wymiana radaru czy systemu kierowania ogniem to rzecz trudniejsza, ale mimo wszystko to jest ułamek czasu pracy przy produkcji okrętu. Kolejna sprawa - w razie wojny główna część floty USA musiałaby blokować flotę chińską, ale żadna blokada nie jest szczelna. należy się tez spodziewać, ze Chiny robiłyby to samo co inne państwa w podobnych przypadkach czyli np. uzbrajanie statków handlowych, okręty udające statki handlowe, okręty rajderskie oraz okręty podwodne. Historia dowodzi, że takie działania są skuteczne i z zaskoczenia można zniszczyć lepiej uzbrojony okręt, a to oznacza, że patrolowce i szybko przerobione okręty mogą nie wystarczyć. Łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo, więc jak obstawisz jakieś miejsce byle czym, to spodziewaj się tam ataku. Niemcy nie atakowali Lini Maginota i nie spodziewaj się tego po Chińczykach. Fakty są takie, ze okręty zjadają dużo paliwa, a ich załogi dużo żywności, a to oznacza konieczność zwiększonych dostaw, a Japonia pomimo silnej gospodarki nie ma surowców. Oznacza to konieczność wzmożonych dostaw na bardzo długich liniach zaopatrzenia. Lotniskowiec ciężko zatopić i nie potrzebuje paliwa, ale jego samoloty potrzebują, a wystarczy zatopić statek transportujący amunicje lub paliwo do tych samolotów - i to nie przez rzekę, tylko przez ocean. Możesz ograniczyć się do konwojowania lub do aktywnego wyszukiwania i niszczenia OP i tutaj Fregaty po prostu są bardzo przydatne. Ponadto fregaty zapewniają elastyczność, gdyż możesz w razie potrzeby wzmocnić nimi główne siły w razie ataku lub zastąpić większe jednostki, które zostaną uszkodzone lub zatopione. Wyobraź sobie teraz co będzie robić reszta świata - Iran, Turcja, Wenezuela czy np. Argentyna. Jak Amerykanie popłyną walczyć z Chinami, to przestaną kontrolować resztę - wolisz zostawić w innych rejonach krążownik i 3 niszczyciele czy niszczyciel i 3 fregaty? Wiele krajów realizuje własne interesy i jak się zrobi "pusto" to nagle morze się przypomnieć Argentynie o Falklandach... Polska w czasie zaborów też szukała swojej szansy w wojnach między zaborcami, więc każda duża wojna zrodzi automatycznie kilka mniejszych - tym bardziej, że pacyfikuje to tylko jeden hegemon w postaci USA i właśnie go zabraknie.

Davien
środa, 10 lipca 2019, 01:43

Panie Andrettoni odniose sie tylko do jednego stwierdzenia pana co doskonale pokazuje poziom reszty:) Pisze pan że Chiny zaczełyby uzbrajac statki handlowe czy uzywac okretów zamaskowanych jako takie statki. Odniosę sie tylko do pierwszego bo raidery czy okrety udajace statki to ... Jakby Chiny zrobiły cos takiego to istotnie kontrola by sie zakończyła, ale uzbrojony statek cywilny to jednostka piracka wiec odpowiedzą byłby pocisk rakietowy albo dwa w burte jakby tylko kichneli w strone grupy inspekcyjnej a potem traktowanie każdej chińskeij jednostki cywilnej jako pirackiej. Raidery cz okrety pułapki to czasy I i II wojny swiatowej a dzisiej to totalny anachronizm.

dropik
poniedziałek, 8 lipca 2019, 12:11

na pierwszym zdjęciu : polska fregata przyszłości ;)

Nowator
wtorek, 9 lipca 2019, 01:36

1.28 mld sztuka to 360 , mln za mało za tę bogatą specyfikację techniczną

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 15:33

Dropik, a to zalezy w której wersji, bo maja w planach min 4 i ostatnia wygląda naprawde niezle,

Andrettoni
poniedziałek, 8 lipca 2019, 01:49

Biorąc pod uwagę ile okrętów budują Chińczycy 2 sztuki rocznie to za mało. Za to założenia są sensowne, może poza laserem. Co do wypowiedzi na forum to warto byłoby przynajmniej czytać artykuły z tego portalu, bo ktoś pisze o słabej chińskiej OPL, a dopiero co był artykuł o tym... Proponowałbym się również zapoznać z pracami Jacka Bartosiaka. Obecna strategia Chin polega na wypieraniu USA z tzw. pierwszego i drugiego łańcucha wysp i w zasadzie takie starcie zostałoby przez USA przegrane, więc USA musiałoby się ograniczyć do obrony i blokady morskiej oraz długiej wojny na wyniszczenie. W wojnie na wyniszczenie liczy się głównie ilość i cena uzbrojenia, a nie jego jakość. Przykładowo jeden słaby okręt podwodny może zatopić wiele okrętów handlowych, a ich eskortowanie nawet w konwojach wymaga wielu okrętów... Blokada handlowa wymaga kontrolowania wielu okrętów, a ciężko sobie wyobrazić lotniskowiec podpływający do tankowca w celu kontroli - do tego potrzeba małych, tanich okrętów, w dużej liczbie. Co do uzbrojenia, to można powiedzieć, że Amerykanie na okrętach mają obecnie uzbrojenie o zbyt małym zasięgu lub bardzo drogie, ale w każdej chwili mogą stworzyć nowe uzbrojenie i przezbroić okręty - mają zarówno technologie jak i gospodarkę zdolną do produkcji masowej, a wielkość floty daje im czas na modernizację. Jest to jednak wyścig i dzisiejsza przewaga może być szybko zniwelowana. Wystarczy zmiana sojuszy. Wyobraźcie sobie np. że Indie i Japonia wspierają Chiny i nagle sytuacja się drastycznie zmieni. Do tego Chiny naprawdę szybko budują i jak uda im się wybudować pierwsze lotniskowce, to mogą zacząć je budować w tym tempie co Amerykanie planują budować fregaty. Jeżeli dobrze pamiętam to Amerykanie w czasie II Wojny Światowej wybudowali coś koło setki lotniskowców - oczywiście głównie eskortowych i o wiele mniej nowoczesnych, ale skoro można budować 20 rocznie, to dlaczego nie 2? Zamiast wysnuwać wnioski wyssane z palca lepiej po prostu obserwować wydarzenia. Moim zdaniem USA potrzebują więcej fregat i powinny je szybciej budować, bo 10 lotniskowców potrzebuje 10 kapitanów, a 50 fregat 50. Jeżeli fregaty będą działać samodzielnie jako eskortowce i okręty kontrolujące to będą potrzebowały samodzielnych oficerów z dużym doświadczeniem - znacznie większym niż na okrętach działających w grupie. Wymaga to tez całkowicie innego charakteru - co innego walka w grupie z przewagą w stosunku do przeciwnika, a co innego w pojedynkę gdy w każdej chwili możesz spotkać kogoś silniejszego.

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 15:39

Panie Andrettoni, obecna OPL Chińskich okretów nawet na najnowszych niszczycielach to kopia S-300F i kopia pierwszych Uraganów więc to nawet nie poziom CG-47 z VLS. Obecnie w wojnie na wyniszczenie panie Andrettoni Chiny leza i kwicza i mają tego pełna świadomość. Do tankowca jeżeli chodiz o kontrolę zawsze moga wysłać LCS-y maja juz ich trochę, sa plany przebudowy na patrolowce OHP, naprawde nie trzeba nawet fregaty by kontrolowac tankowiec czy frachtowiec. Ani Indie ani japonia panie Andrettoni nie zmienia sojuszy bo dla nich Chiny sa najwiekszym zagrożeniem A co do lotniskowców to do 2030r Chiny planuja miec całe 3 z czego jedynie jeden z napedem jądrowym i to o ile nic im się nie skopie

KrzysiekS
poniedziałek, 8 lipca 2019, 20:59

KrzysiekS->Davien Masz rację w sensie militarnym Chiny są daleko za USA (chociaż gonią). Problem jest inny, leży w gospodarce a szczególnie zapaliła się czerwona lampka USA jeżeli chodzi o Chińską wersję tzw. "Przemysł 4.0" prześcignięcie USA w nowoczesnym przemyśle i o to cała wojna idzie. Które to przepychanki niestety mogą doprowadzić do rzeczywistej wojny (oby nie).

Davien
wtorek, 9 lipca 2019, 03:18

Krzysiek, idzie o to ale wojny z tego powodu nie będzie bo i USA i Chinom to sie zwyczajnie nie opłaca, do tego Chiny maja znacznie wiecej do stracenia od Stanów. Patrz wojenka na cła: Chiny-60mld, USA 200 w pierwszym rzucie i dodatkowe 300 w zapasie.

R
środa, 10 lipca 2019, 12:16

Davien teraz i ekonomista sie znalazl, bez produkcji w Chinach wspaniale USA nie istnieje.

MateuszS
poniedziałek, 8 lipca 2019, 14:22

Hmm 2 lotniskowce typu Ford ( modernizowany Nimitz) rocznie?

Yui
poniedziałek, 8 lipca 2019, 01:00

Amerykanskie statki wygladaja przestazale w porownaniu do chinskich

cynik
poniedziałek, 8 lipca 2019, 15:19

Zdaje się, że Amerykanie nie budują statków. Za to ich okręty bez porównania wyglądają nowocześniej od chińskich. No chyba, że pokażesz coś chińskiego bardziej futurystycznego niż USS Zumwalt...

chateaux
poniedziałek, 8 lipca 2019, 00:27

Konflikt asymetryczny nie oznacza bynajmniej "miażdżenia słabo uzbrojonego przeciwnika", lecz oznacza walke z przeciwnikiem stosujacym "inne metody", niekonwencjonalne metody walki, nie mieszczace sie w klasycznej teorii starcia zbrojnego przeciwnikow. Prosze nie wprowadzac czytelnikow w blad.

Seba
wtorek, 9 lipca 2019, 04:42

O, to to. Podejrzewam, iz zaden amerykanski zolnierz, ktory walczyl w Iraku czy Awganistanie, nie okreslilby tych konfliktow jako miazdzenie kogokolwiek.

bebe
niedziela, 7 lipca 2019, 22:27

Zgoda, USA nie ma pocisków woda woda klasy Cyrkon, Granit ale to nie problem gdyż LM właśnie buduje silniki scramjet, przeciwnikiem USA są Chiny a fregaty nie będą zwalczały okrętów przeciwnika, podstawowym efektorem przeciwokrętowym USA stanie się balistyczny PRSM naprowadzany aktywnie i hipersoniki. Nagle okaże się że to nie USA nie ma broni przeciwokrętowej ale Rosjanie są do tyłu z OPL i obroną. Takie Bujany mogą zaatakować co zachodnie wybrzeże USA conajwyżej za pomocą Kalibrów. Rosja odpada z gry widać że USA bierze pod uwagę wzmocnienie ochrony wybrzeża i konflikt asymetryczny na swoich wodach.

Maciek
poniedziałek, 8 lipca 2019, 10:55

Żeby dopłynąć na zasięg kalibrów, bujan musiałby 2 razy tankować na pełnym morzu, przy miażdżącej przewadze US navy i lotnictwa z brzegu. W tej chwili żadna flota na świecie nie jest w stanie zaatakować USA z powierzchni. Sowieci mogą to zrobić wykorzystując op. Atak konwencjonalny nie ma sensu, bo to za duży kraj a znaczna część strategicznych obiektów jest w głębi lądu.

Olo
poniedziałek, 8 lipca 2019, 10:28

Problemem silników typu scramjet są materiały do których USA mają ograniczony dostęp.

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 15:42

Wow Olo to wyjasnij dlaczego na razie USA jest jedynym państwem , które uzywało tych silników w więcej niż jednej sztuce? I wyjasnij czemu Cyrkon to na razie przemalowany X-51 Waverider a nie odwrotnie?:))

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 03:35

Bebe, pociski klasy Granit/Wulkan powstały w celu zwalczania LGU a kto poza USA ma LGU?? wiec po co im takie wielkie , łatwe do zestrzelenia potworki jak nawet sama Rosja je wycofuje. USA silnik scramjet ma od dawna, znacznie wczesniej niz Chiny czy Indie. Co do Cyrkona to jak na razie jedyne co o nim wiadomo to nierealne osiagi i podmalowany X-51 Waverider przedtawiany jako 3M22 Cyrkon. A co do ataku Byjanów-M to wszystkie Bujany i karakurty maja mniej Kalibrów nz jeden SSGN klasy Ohio ma znacznie lepszych Tomahawków. USa po prostu słusznie uznało że ganianie korwet i kutrów niszczycielami mija się z sensem bo sie zwyczajnie nie opłaca.

Navigator
poniedziałek, 8 lipca 2019, 01:00

1.28 mld to o 360 mln za mało za te specyfikację techniczną

Piotr ze Szwecji
niedziela, 7 lipca 2019, 22:20

System Phalanx! Oto czego brakuje na polskich okrętach wojennych w moim mniemaniu. ZMT Tarnów zakupił co prawda licencję na 4 lufowy karabin maszynowy w systemie Gatling (dla śmigłowców?). Brakuje umiejętności produkcji nowoczesnego radaru okrętowego? Nawodne okręty wojenne bez tego typu uzbrojenia są po prostu zacofane. Żaden żołnierz obsługujący 12,7 mm kaem, nie jest wstanie sprostać wyzwaniom, które System Phalanx spełnia. Żaden człowiek nie ma i nie będzie mieć takich refleksów.

asd
poniedziałek, 8 lipca 2019, 18:31

Może nie tyle sam phalanx, co ogólnie systemów CIWS nam brakuje. Są lepsze systemy niż stary phalanx.

Geralt z Rivii
poniedziałek, 8 lipca 2019, 14:07

System Phalanx ma za mały kaliber do skutecznego zwalczania niektórych rosyjskich radzieckich opancerzonych rakiet przeciw okrętowych, lepsze było zastosowanie działka kal. 35 mm i amunicji programowalnej co pozwoli trafić cel na większym dystansie niż Phalanx i gęstym rojem subpocisków.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 8 lipca 2019, 18:29

Nigdzie nie wykluczam współdziałania 12,7 mm kaemów w systemie Gatling z 35 mm działkiem automatycznym w ramach jednego systemu Phalanx działającego na refleksy radarowe, a nie człowieka. To oczywiście jest możliwością. Zawsze można unowocześnić amunicję 12,7 mm (szczególnie jeśli Mesko dorwie nowoczesny proch) i wydatnego polepszenia jej parametrów. To co w tym torze myślenia wypada z obrazu to siła ognia, którą gwarantuje system Phalanx nawet bez współdziałania z 35 mm działkiem automatycznym. Główny argument wytaczany przeciwko posiadaniu przez Polskę jakichkolwiek okrętów nawodnych na Bałtyku, to możliwość zwiększenia intensywności ostrzału przez przeciwnika, tak że przesilona obrona tych okrętów zawsze padnie. Więc jaki sens tych wydatków MON na ich budowę dla MW? Posiadanie systemu Phalanx w pewnym stopniu niweluje tą słabość w posiadaniu siły ognia przez polskie okręty wojenne i to nie tylko wobec celów powietrznych. Nawodnych także, starczy że ktoś powie komputerowi by zniszczyć jakiś cel nawodny (torpedę?) też. Okręty te z projektu posiadają 12,7 mm kaemy i przenoszą już amunicję 12,7 mm. Jednak z powodu ich rozmiarów (korwety czy fregaty) to wiele 35 mm działek na nich nie zamontujesz w miejsce takich 12,7 mm kaemów w systemie Gatling. Te zaś bardziej wydatne są w zapewnieniu siły ognia, niż taki 12,7 mm kaem obsługiwany przez marynarza, szczególnie jeśli komputer nauczyć celować w słabe punkty.

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 15:48

Geralt, a niby to jakie rakiety ma pan na mysli, bo jedyne co miały opancerzenie to własnei wycofywane jako całkowicie przestarzałe i nieskuteczne Granity i Wulkany będace uzbrojeniem chyba jednej jednostki i podobnie przestarzałe. Aha jak pocisk 20mm nic nie zrobi rakiecie to tym bardziej subpociski z 35mm AHEAD.

cynik
poniedziałek, 8 lipca 2019, 10:28

Już jakiś czas temu zdano sobie sprawę, że ligowe systemy obrony bezpośredniej są za słabe i teraz idzie się w kierunku rakiet krótkiego zasięgu np RAM.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 8 lipca 2019, 18:44

Zauważyłeś, że ci którzy to robią, mają sporych rozmiarów floty, operujące na dużych akwenach? Myślisz, że Polskę stać wyprodukować odpowiednio równą ilość okrętów wojennych odpowiednich rozmiarów? MW nie ma nawet funduszy na posiadanie jakichkolwiek środków projekcji siły. Szwedzi niedawno zainstalowali na Gotlandii plot Bamse. PGZ proponuje odpowiednik Pioruna wystawić o 2x większym zasięgu, więc takie rakiety o zasięgu 20 km na pewno są wsparciem dla OPL na ziemi czy morzu. Kwestia jednak to możliwość przesilenia środkami ognia takiej obrony. System Phalanx zapewnia ogromną siłę ognia na żądanie, która jest w stanie przez pewien czas zniweczyć taką próbę siły. Szczególnie jeśli połączysz ten system z 35 mm działkiem automatycznym i będziesz go używał w połączeniu z rakietami anty-balistycznymi i plot krótkiego zasięgu. Ponadto zawsze zostaje możliwość ulepszenia parametrów amunicji 12,7 mm. Te wszystkie okręty z projektu będą nosić 12,7 mm kaemy z amunicją do nich, więc miejsce i dla nich i ich amunicji już jest zarezerwowane na tych okrętach. System Phalanx to logiczny następny krok unowocześnienia uzbrojenia tych okrętów wojennych. Sam w sobie może nie jest srebrną kulą na wszystkie bolączki, lecz bez niego budowanie tych okrętów na czas W na Bałtyku będzie dla ich załóg czystym samobójstwem.

Quetzalcoatl
niedziela, 7 lipca 2019, 21:22

Oko 2050-60 moze ze 2 takie jednostki trafia do PMW ...

Smuteczek
poniedziałek, 8 lipca 2019, 02:10

No pewnie. Kupimy od jakiegos Afrykanskiego panstwa z 2 takie mocno wyeksploatowane trupy po dlugich dialogach technicznych i paru uniewaznionych przetargach

Ślązak
niedziela, 7 lipca 2019, 16:26

to chyba nie ten tytuł to nie fregata przyszłości , ale teraźniejszości , fajny program bo widać że ma być maksymalnie tanio i efektywnie

say69mat
niedziela, 7 lipca 2019, 15:34

???150 watowy laser??? 8/16 pocisków manewrujących??? 32 VLS SM2/RiM 162??? Ciekawe, która z ofert v/s propozycji fregat dla naszej MW, będzie dysponowała - bodaj - zbliżoną opcją uzbrojenia i wyposażenia??? I mam wrażenie, graniczące z pewnością, że porzucenie planu pozyskania australijskich FGG, klasy Adelaide jest kosmicznym błędem naszego rządu. Biorąc za punkt odniesienia zdolność naszych elit politycznych do myślenia w kategoriach wykraczających poza poziom zapełnienia piaskownic beneficjentami ambitnych programów społecznych. Biorąc za punkt odniesienia realne możliwości naszego rządu co do realizacji ambitnych planów pozyskania samolotów piątej generacji oraz budowy infrastruktury, umożliwiającej funkcjonowanie samolotów w warunkach bojowych.

poniedziałek, 8 lipca 2019, 02:00

Te fregaty to były okręty oceaniczne. W razie W na Bałtyku zostałyby bardzo szybko zatopione, np. przez rakiety Bastion. Polsce wystarczą baterie rakiet NSM w ze słuszną ilością efektorów oraz sensory które umożliwiają wykorzystanie ich zasięgu. Dodatkowo powinniśmy mieć okręty stawiacze min i wybrzeże mamy z głowy. O oceanie pomyślimy za 30 - 40 lat.

cynik
wtorek, 9 lipca 2019, 21:10

Skoro tak jest, to dlaczego Rosjan do furii doprowadziła budowa przez Danię fregat z systemem Aegis i rakietami SM-3? Do tego stopnia, że posunęli się do straszenia Duńczyków bronią atomową. Przecież jak mówisz te okręty łatwo szybko zatopić. Swoją drogą fascynują mnie to przekonanie o możliwościach Rosji szacowania Bałtyku na którym dominuje lotnictwo i floty NATO a czas życia nabrzeżnych radarów w Obwodzie należy liczyć najwyżej w godzinach. Tymi Bastionami będą strzelać "na czuja"?

say69mat
wtorek, 9 lipca 2019, 09:38

Wyobraź sobie Twoją narrację, w odniesieniu do budowy okrętów eskortowych i statków transportowych, w trakcie Bitwy o Atlantyk. Skoro można je zatopić, to po co ... budować???

Fanklub Daviena
niedziela, 7 lipca 2019, 22:39

Nawet jedna fregata jest nam zbędna. Po co nam coś takiego na zamkniętym bajorze jak Bałtyk. Mamy 1000 bardziej pilnych wydatków.

Amator
poniedziałek, 8 lipca 2019, 13:24

Fakt. Bałtyk jak mało które morze nadaje się do wojny podwodnej i docelowo powinniśmy zadbać właśnie o ten element floty (pamiętając, że żeby mieć jeden czynny okręt na patrolu bojowym, potrzebne są trzy).

Tomek pl
poniedziałek, 8 lipca 2019, 10:14

Mamy zobowiązania wobec NATO fregata jest mam potrzebna

Wydział II
poniedziałek, 8 lipca 2019, 09:10

Po co twoi pracodawcy mają na Bałtyku dwa niszczyciele i trzy fregaty?

say69mat
poniedziałek, 8 lipca 2019, 03:54

Masz rację, jak wychodzisz za półwysep na otwarte, to kilwater masakruje ... Helsinki ;))). Serio ... płynąc promem pasażerskim to +/- 20 godzin podróży. Z kolei trasę z Pas-de-Calais - Dover pokonujesz promem w 1,5 godziny. I nikt o zdrowych zmysłach nie powie, że Kanał La Manche to nic nie znaczący przesmyk. Po drugie, biorąc pod uwagę położenie geograficzne kluczowych metropolii nadmorskich i poziom nasycenia lądowymi systemami opl/opr. Wolałbym aby to nie tyle parasol Prezesa bronił piaskownic w Trójmieście, wypełnionych beneficientami polityki prorodzinnej naszego rządu.

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 03:36

Funku jak wam sa zbędne fregaty to po co bydujecie takiego Gorszkowa i reszte?? A że Rosja ma 1000pilniejszych wydatków to wiedza wszyscy poza Rosja:))

luka
poniedziałek, 8 lipca 2019, 02:33

Bo nasza MW to nie tylko Bałtyk, mamy zobowiązania sojusznicze w ramach NATO, trzeba też pilnować szlaków handlowych na morzu

Ror
niedziela, 7 lipca 2019, 15:33

Wyścig zbrojeń rusza pełną parą

OptymistaPl
niedziela, 7 lipca 2019, 15:13

Czyli jeśli już kiedyś nadejdzie czas wyboru Miecznika, to kupimy 2-3 fregaty takie jak USA

luka
poniedziałek, 8 lipca 2019, 02:34

Nie, bo w ramach miecznika będą okręty klasy korwety a nie fregaty

Davien
wtorek, 9 lipca 2019, 03:20

Luka, raczej cos posredniego: duza korweta albo mała fregata.

Fxx
niedziela, 7 lipca 2019, 15:00

Fajnie by było gdybyśmy w 2030 też kupili ze dwie takie fregaty. Wyglądają na dobre dla nas - w miarę tanie, z silnym uzbrojeniem plot i ppod. Możliwości walki woda-woda może nie za wielkie ale wersja bez lasera, za to z dodatkowymi wyrzutniami rakiet powinna być jeszcze w zasięgu naszych możliwości finansowych...

Qlty
niedziela, 7 lipca 2019, 14:48

A w ChRL czytają takie liczby i się śmieją. 20 fregat w 2030. Gdyby to było 200 to co innego. A z 20 fregatami to USA w 2030 będzie mogła pilnować swojego wybrzeża

Davien
niedziela, 7 lipca 2019, 22:49

Qlty, nie w Chinach patrza na te 66 Burke'ów i 11 lotniskowców i zastanawiaja sie czy w 2030r bedą choćby mieli 1/3 tej siły:)

R
poniedziałek, 8 lipca 2019, 11:59

Ale zrozum to ze Chiny nie potrzebuja tych 33 Burke'ów i 5.5 lotniskowca.

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 22:10

Panie R jeżąeli nie potrzebuja to dlaczego desperacko próbuja zbudowac chocby cos zblizonego czyli type 055? Czemu staraja sie by do 2028r miec lotniskowiec jadrowy?

Olo
poniedziałek, 8 lipca 2019, 10:31

Zastanawiają się i owszem, ale jakim nakładem siły poślą ten złom na dno.

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 15:52

A niby czym jak nawet sie do LGU zblizyc nie moga by nie pójść na dno:))

anda
poniedziałek, 8 lipca 2019, 02:02

Oj Davien ale budują 15 niszczycieli na raz i dwa lotniskowce a po zakończeniu inwestycji będą budować po trzy lotniskowce na raz, więc za 20 lat ile będą ich mieli? a ile budują "drobnicy" Flotę ilościowo już mają większą od USA. USA mają 11 lotniskowców a ile jest na "chodzie" 2 - 3 i to jest wszystko co są w stanie wystawić, co z tego że mają 66 niszczycieli ale na dwa oceany więc na Chiny tylko 33.

cynik
poniedziałek, 8 lipca 2019, 23:23

Owszem budują lotniskowce. Na razie o potencjale mniejszym niż japońskie niszczyciele lotnicze z F35b na pokładzie. Niszczyciele i fregaty owszem ilość imponująca ale to raczej ma zniwelować słabość systemów na pokładzie w porównaniu do japońskich czy amerykańskich odpowiedników. USA ma 2 oceany, owszem ale może skoncentrować siły na jednym. Chiny za to są otoczone na morzu przyjaciółmi- od Japonii przez Wietnam na Indiach kończąc.

anda
wtorek, 9 lipca 2019, 02:58

Oj poczytaj jaki tonaż mają lotniskowce chińskie a jakie japońskie a co do jakości chińskich produktów to się nie ośmieszaj. A co do tego że Japonia lub Wietnam wystąpią przeciw Chinom to można między bajki włożyć. Chiny dla Japonii są pierwszym partnerem handlowym do tego wymiana handlowa bez użycia dolarów. Amerykanie nie skoncentrują sił tylko na jednym kierunku bo jak opuszczą "teren" to na ich miejsce wskoczy ktoś inny. A jako ciekawostka - USA kupiło sobie dostateczną ilość części zamiennych dla swoich sił w Chinach?

cynik
wtorek, 9 lipca 2019, 13:46

Poczytaj sobie jakie grupy lotnicze mają chińskie a jaką japońskie lotniskowce. Przelicznik tonażu do możliwości w radzieckiej flocie (i jej kopiach) zawsze był marny a w lotniskowcach decydują samoloty a nie ilość żelaza zużytego na kadłub... Kto miałby wskoczyć na miejsce floty USA? Rosjanie już nie mają floty błękitnych mórz a pozostałe liczące się należą do NATO.

Davien
wtorek, 9 lipca 2019, 13:38

Anda, a co ma do znaczenia tonaż:)) Lotniskowce nie walcza taranujac sie nawzajem ale lotnictwem pokładowym a F-35 to koszmar pilotów chińskeij kopii su-33. Chiny panie Anda są dla Japonii głównym zagrożeniem w rejonie od kiedy ZSRS zdechł. Wymiana barterowa miedzy Chinami i Japonia??? A w jakiej fantazji to widziałes?:) Aha z tego co wiadomo, USA nie ma oddziałów US Army w CHRL< ani nei ma tam zakładów produkujacych sprzet dla US Army wiec panie Anda naprawde wróc do realnego swiata:)

postrach pilota
sobota, 13 lipca 2019, 08:55

Ten nielot z ktorego odpada farba moze byc tylko i wylacznie postrachem pilota. Mowa oczywiscie o F35.

Maciek
niedziela, 7 lipca 2019, 21:58

US navy ma potencjał większy niż reszta sił morskich całego świata. Chiny mają beznadziejne op, nie mają o nie będący mieć lotniskowców.

Gts
niedziela, 7 lipca 2019, 21:16

Tak, może weź pod uwagę ile mają innych okrętów. Pozatym 20 to jest liczba minimalna, jak się projekt uda to będą kontynuować jak z Arleigh Burke. I dobrze czas te kutry LCS odesłać do lamusa. Do niczego się nie nadają.

kajmat
poniedziałek, 8 lipca 2019, 11:57

E tam, do lamusa. Po co? Jak zaoferują je naszej MW, to wezmą z pocałowaniem obu rąk (a może i nóg), jak chcieli Adelajdy. A że niezbędny będzie remont/modernizacja w cenie nowego okrętu w stoczniach w USA, to inna sprawa

Davien
wtorek, 9 lipca 2019, 03:22

Kajmat, Adelajdy po wymianie radarów maja sporo wieksze mozliwosci od LCS-ów

Zenek
niedziela, 7 lipca 2019, 14:22

Po co amerykanom takie okręty, ano po to żeby terroryzowac świat, okradac słabszych i napadac na państwa na drugim końcu świata tak w ramach niesienia demokracji i wolności

Amator
poniedziałek, 8 lipca 2019, 13:30

Alternatywnie zawsze można być "okradanym" przez Rosjan lub Chińczyków - nie polecam (chociaż jedni i drudzy chętnie się na to zgodzą) - albo samemu zbudować flotę i zadbać o dostęp do szlaków handlowych. Life is brutal.

Ty
niedziela, 7 lipca 2019, 21:18

Tak właśnie dlatego kupią okręty do walki z marynarką Chin, żeby "napadać" nimi na Afrykę

Olo
poniedziałek, 8 lipca 2019, 10:33

Będą unikać marynarki Chin a za to napadać na Afrykę.

Fanklub Daviena
niedziela, 7 lipca 2019, 14:10

Arleigh Burke też nie mają uzbrojenia woda-woda bo zabytkowe Harpoony u przeciwnika jak Rosja czy Chiny budzą śmiech a nie zaniepokojenie. I co, wyszło na rosyjskie, że zamiast jednego dużego okrętu lepiej wiele fregat rakietowych? A tak się tu śmiano jak to Rosja nie potrafi budować dużych okrętów i musi robić Gorszkowy, Karakurty i Bujany...

Ok bajdur
poniedziałek, 8 lipca 2019, 09:34

USA zakontraktowało NSMy. O nich nie ma co się martwić. Włochy kupiły Fremmm z uzbrojeniem po 700mln€, a ile nas już kosztował goły Ślązak?

Wydział II
poniedziałek, 8 lipca 2019, 09:19

Twoi pracodawcy nie są żadnym przeciwnikiem nie tylko dla floty USA, ale co gorsza też dla Chin.

skąd się biorą fake-newsy?
poniedziałek, 8 lipca 2019, 01:48

drobna różnica jest taka, że US Navy ma w linii 11 lotniskowców (a dwa kolejne buduje) 9 lekkich lotniskowców, 22 krążowniki, 23 desantowce, 69 niszczycieli - wszystkie te rodzaje okrętów są nadal przez Amerykanów budowane, a planowane fregaty mają je jedynie uzupełniać. Rosja nie buduje nic większego od fregaty bo nie potrafi, a nie dlatego, że fregaty są przyszłością mórz i oceanów, także kolejny raz się ośmieszyłeś kolego

Rafal
poniedziałek, 8 lipca 2019, 16:11

Jeszcze drobniejsza roznica, ile z tego co wymieniles plywa i jest dostene na juz a ile stoi w stocznich, na przegladach/remontach czy szkoleniach. Krazownikow jedan na chwile obecna sie nie buduje. Gdyby przyszlo do wojny z Chinami to ile okretow z floty Pacyfiku bedzie gotowe na akcje?

skąd się biorą fake-newsy?
wtorek, 9 lipca 2019, 12:33

Nigdy nie jest tak, że 100% sprzętu i ludzi jest dostępnych, zwłaszcza w czasie pokoju. To jednak dzięki regularnemu sprawdzaniu oraz serwisowaniu w wypadku wojny praktycznie cała flota może zostać postawiona w stan gotowości w bardzo krótkim czasie. Porównując liczbę lotniskowców z liczbą flot można by dojść do wniosku, że połowa ich jest niepotrzebna - tyle że to wniosek błędny, a alternatywą dla długofalowej strategii US Navy jest los Kuzniecowa, który stoi 3 lata na redzie, wykona jeden rejs i znów na rok do remontu... Co sie zaś tyczy krążowników, to stare Ticonderogi rzeczywiście nie są już budowane, ale o połowę większe Zumwalty które miały je zastąpić już tak. Nie oceniając konstrukcji kompetencje w zakresie budowy tego typu okrętów są niepodważalne, czego nie można powiedzieć o Rosji.

Whiro
poniedziałek, 8 lipca 2019, 00:19

Spokojnie. Póki co Rosja ma tak marne siły morskie że USA ma trochę czasu. Ale jeśli tak sprzyjasz Rosji to zawsze możesz się spakować i jechać tam pomóc im w budowie sprzętu do mordowania Europejczyków i Amerykanów. Nawet kupię ci bilet....

asad
niedziela, 7 lipca 2019, 23:29

Systemy gaśnicze na rosyjskich okrętach też budzą śmiech.

Davien
niedziela, 7 lipca 2019, 22:54

Funku, jak na razie te harpoony nie dośc że sobie bez problemu radzą z rosyjskimi i chińskimi okretami, to jeszcze Rosja je bezczelnie zerżneła tworząc Urany. Dolicz do tego Tomahawki block IV zdolne spokojnie zwalczac okrety, SM-6ERAM i nagle wychodzi że w Rosji panika:) I tak, Rosja nei potrafi jak widac budowac duzych okretów:)

Katon
poniedziałek, 8 lipca 2019, 11:01

Davien, kiedy to Harpoon poradził sobie z rosyjskim lub chińskim okrętem?

cynik
poniedziałek, 8 lipca 2019, 21:10

W 1980r. topiąc iracką Osę? Dorzućmy jeszcze irańską ex-brytyjską fregatę i okręt rakietowy. Przynajmniej coś Harpoony zatopiły.

Davien
wtorek, 9 lipca 2019, 03:24

Z tym okretem rakietowym to akurat nie zdarzyły bo posłał go na dno wcześneij zdaje się SM-2 ale maja na koncie 2 Osy i fregate.

anda
poniedziałek, 8 lipca 2019, 02:04

Davien sami amerykanie twierdzą, że Harpoony to dobre na kutry a nie na rosyjskie czy chińskie okręty. A co ma wspólnego Uran z Harponem to tylko ty wiesz i nikt inny

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 16:01

Anda Uran jest prawie idealna kopia harpoona w jego pierwszej wersji: wygląda prawie tak samo, osiągi sa identyczne wiec jak widac ponad 20 lat po harpoonie Rosjanie zrobili sobie kopie jego pierwszej wersji:)

anda
wtorek, 9 lipca 2019, 02:39

To że wygląda tak samo nie znaczy że jest identyczne - więc nie pisz bzdór

cynik
wtorek, 9 lipca 2019, 13:49

Wygląda tak samo i ma takie same parametry - to kluczowe argumenty za tym, że nie jest kopią...

Davien
wtorek, 9 lipca 2019, 13:41

ANda taki sam wyglad, identyczne osiagi, tyle ze prawie 30 lat po oryginale. Czyli albo to kopia , albo Rosja jest minimum 30 lat do tyłu w technologii rakietowej, sam sobie wybierz co ci bardziej odpowiada, ale nawet sami Rosjanie twierdzą że kopiowano Harpoona, nazwa harpunskij w MW FR nie wzieła sie z powietrza:)

kris
niedziela, 7 lipca 2019, 22:47

LRASM i sm2

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 03:39

Jak co to obecnie Burke'i maja SM-6ERAM, Harpoon II i BGM-109E jeżeli chodzi o pokr. LRASM dopiero wchodzi , a SM-2Block IIIA/B/B do zwalczania okretów nadaje się niestety srednio choć były w tym celu uzywane.

cynik
niedziela, 7 lipca 2019, 21:20

Litości... USA ma wystarczająco dużo cięższych gabarytowo okrętów a ten program to wypałnianie luki w wadze średniej. Z Rosji dalej można się śmiać bo do dzisiaj nie ma uniwersalnego niszczyciela porównywalnego z najstarszymi Burkami. Nowoczesnych okrętów niższych klas też chomeoatyczne ilości. Harpoony to aż nadto na rosyjskie okręty pozbawione nowoczesnych systemów plot.

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 03:43

Cynik, maja jeden uniwersalny niszczyciel, o ile go jeszcze nie złomowali czyli Admirał Czabanienko( przeróbka o ile dobrze pamietam Udałoja) ale to nawet nie poziom Spruance'a choc oczywiscie Rosjanie twierdza inaczej.

cynik
wtorek, 9 lipca 2019, 13:59

Czabanienko jest w permanentnym remoncie od 2013r...

Wyr
niedziela, 7 lipca 2019, 21:17

Ale USA ma duże okręty i będzie miała też mniejsze, a Rosja ma tylko małe jednostki.

Roket
niedziela, 7 lipca 2019, 21:15

Nie przekrecaj tego co robią Amerykanie. Bo to Rosjanie zazdroszczą Ameryce. Rosja płacze ze stać ja tylko na budowę małych okrecikow. I cały czas Rosjanie zaznaczaja że budować będą niszczyciele krążownik i lotniskowce. Amerykanie zaplanowali budowę fregat ale i rusza też proces pozyskania krazownikow i projektuje się niszczyciele i będą budowane lotniskowce. Nie usprawiedliwiaj rosyjskiej niemocy bo to żałosne. Przyjdzie czas to Rosjanie szybko porzuca koncepcje budowy małych okrecikow przy pierwszej nadarzajacej się okazji

kghkhgjfgh
poniedziałek, 8 lipca 2019, 13:36

PKB Rosji zbliżone jest do PKB Kanady lub Australii, wniosek, stać ich mniej więcej na taką flotę, jak jeden z tych krajów, a nawet na mniejszą bo muszą jeszcze inwestować w siły lądowe.

O2ns
niedziela, 7 lipca 2019, 13:23

A my co a my nadal analizy.

Robert W.
niedziela, 7 lipca 2019, 21:41

A my nie jesteśmy krajem oceanicznym.

oskarm
poniedziałek, 8 lipca 2019, 14:19

...i na pewno nie: sprowadzamy ropy i gazu, eksportujemy 30% naszych towarów drogą morską, a ze zagregowanej działalności portów nie wpłynneło do budżetu Państwa 41,5 mld zł, a PGNIG nie chce właśnie wydzierżawić gazowców, a gaz w USA kupujemy w ich portach i bezpieczeństwo dostaw nie leży po naszej stronie?

Paweł P.
niedziela, 7 lipca 2019, 21:24

I dobrze!!!

Amator
poniedziałek, 8 lipca 2019, 13:31

Dla kogo dobrze? Bo dla nas akurat to fatalnie!

Grredo
niedziela, 7 lipca 2019, 13:12

Brytyjczycy rozważali no nową fregatę opcję duńską. Dobra fregata z zapasem miejsca na kolejne wersje wyposażenia.

Rzyt
niedziela, 7 lipca 2019, 13:05

A u nas OHP to nowość...zatopić te 2 OHP. Ile kosztuje miesiąc na morzu takiego szrotu? Do Afryki za węgiel i ropę. Kupienie 4-6 OP, ale tylko z możliwością strzelania rakietami do 500km minimum...tak by w razie czego zrobić anty dostęp przez Białoruś i Litwę na kierunek Warmii i Mazur oraz Podlasia. Tyle ile baterii homara tyle op...ale pierw Wisła i Narew to priorytet suwerenności Polski. Dach to 'podstawa' jak ściany nośne i fundament...

oskarm
poniedziałek, 8 lipca 2019, 14:16

Rzyt, pełny koszt użytkowania OP to 1-1,5x kosztu fregaty.

xyz1
poniedziałek, 8 lipca 2019, 02:51

Policz, ile za 4 OP można kupić np. efektorów NSM . A może Krabów ? Ewentualnie poprawionych Langust. Taniej bez porównania i bardziej efektywnie.

Fanklub Daviena
niedziela, 7 lipca 2019, 22:48

No i co nam da ten absurdalny wydatek? Rosja będzie na nas napadać drogą morską? Albo Niemcy? Bo jak nie, to przy braku broni atomowej co chcesz zrobić z tymi rakietami? Rzucić Rosję albo Niemcy na kolana? USA wystrzeliły na maleńką Syrię wielokrotnie więcej i nie rzuciły. Nigdy nie myślisz o czymś tak podstawowym jak cena/efektu?

Davien
poniedziałek, 8 lipca 2019, 16:04

Funku, to moze odpowiedz po co rosja buduje okreciki uzbrojone w 8 3M14 czyli odpowiedników BGM-109A sprtzed ponad 30 lat skoro te rakiety sa do niczego neiprzydatne, po co pakuje je na dosłownie kazdy okret, nawet zaczeła od USA sciągac ideę SSGN-ów przerabiając tak Oskary II

poniedziałek, 15 lipca 2019, 16:49

Co za brednia, "nawet zaczeła od USA sciągac ideę SSGN". Czy ty wiesz co to jest SSGN. A o SSGN klasy "Charlie" z lat 60-tych ty słyszał?

Nowy fanklub Daviena
wtorek, 9 lipca 2019, 00:36

davien, jaką prędkość rozwijają tomahawki? Jaką Kalibry? co do tego czy są przydatne to pokazała wojna w Syrii. Twoje twierdzenia o tym że Kalibr to odpowiednik tomahawka sprzed 30 lat są tak samo prawdziwe jak twierdzenie że F-22 jest odpowiednikiem Iszaka.

Davien
wtorek, 9 lipca 2019, 13:46

Funku, Kalibry sa o ponad 100km wolniejsze od Tomahawków( 0,8 do 09Ma) Aha porównujac 3M14 do BGM-109A to i tak optymistyczne, rosyjski pocisk nie ma TERCOM, jedynie prymitywny DSMAC, a wojna w Syrii pokazała że na 8 3M14 dolatuje 6( własny rosyjski filmik) z czego min jeden to niewypał sadząc po efekcie uderzenia:)

cynik
wtorek, 9 lipca 2019, 11:01

Kalibry w Syrii pokazały celność "do jednej wioski" a przy okazji słabą manewrowość. O to ci chodziło? Z relatywnie lekkiej i zwrotnej rakiety manewrującego Rosjanie zrobili ciężarówkę dalekiego zasięgu dobrą na przeciwnika jak w Syrii, czyli pozbawionego obrony płot.

Davien
wtorek, 9 lipca 2019, 13:48

W ogóle chyba najlepszym dowodem na :skuteczność" 3M14 jest własny rosyjski film z drona ( o ile go nie usuneli) pokazujący atak na bazę terrorystów: z 8-miu odpalonych 3M-14 doleciało 6 z czego jeden sądząc po efektach uderzenia to niewypał. Ale w sporą wioske trafiły:)

cynik
poniedziałek, 8 lipca 2019, 13:41

Pociski cruise odpalane choćby z okrętów wystarczą na zniszczenie rosyjskich instalacji w Kaliningradzie. Nikt takich pocisków nie używa do rzucania krajów na kolana tylko do niszczenia kluczowej infrastruktury. Tak jak w Syrii gdzie rakiety USA, UK i FRA dokonały pokazowego ataku kompletnie ośmieszając przy okazji rosyjską obronę płot... Napadać na sojusznicze Niemcy? Co my Rosjanie napadający na braci Ukraińców?

Wydział II
poniedziałek, 8 lipca 2019, 09:24

To znaczy, że twoi pracodawcy trzymają na Bałtyku dwa niszczyciele, trzy fregaty i trzy "warszawianki" po to, żeby razem z Bujanami ładnie wyglądały na paradach morskich?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama