Amerykanie kupią fregaty przyszłości. Są założenia [ANALIZA]

7 lipca 2019, 09:53
Perry
Fregata typu O. H. Perry. Fot. US Navy

Marynarka amerykańska wystosowała ostateczne zapytanie o propozycje (Request For Proposals - RFP) dotyczące projektu przyszłej fregaty rakietowej, która uzupełni lukę powstałą po wycofaniu okrętów typu Oliver Hazard Perry. Tzw. program FFG(X) ma zaowocować powstaniem przynajmniej 20 okrętów.

Ostatnia z 51 fregat typu O.H. Perry – USS Simpson – została wycofana ze służby w roku 2015 i od tego czasu U.S. Navy ostatecznie już została pozbawiona okrętów tej klasy. Ich rolę miały przejąć częściowo okręty walki przybrzeżnej (Littorial Combat Ships - LCS), a w pewnym stopniu także liczne (stan na dzisiaj to 66 jednostek) niszczyciele typu Arleigh Burke. Plany oparcia się na jednostkach walki przybrzeżnej świadczyły o braku godnego przeciwnika na morzach i oceanach. Tymczasem nie dość, że okręty klasy LCS sprawiły dużo problemów, to jeszcze godny rywal dla amerykańskiej marynarki wojennej rośne na naszych oczach w postaci Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Formacja ta wzrasta liczebnie budząc strach i podziw przede wszystkich liczbą oddawanych do użytku fregat i niszczycieli, które liczone są w dziesiątkach.

image
Wizja Sea Control Frigate Rys. Huntington Ingalls

W tej sytuacji kontrowanie ich wyłącznie za pomocą dużych i drogich niszczycieli wydaje się rozrzutnością, szczególnie w warunkach bitwy na pełnym morzu, gdzie LCS – nawet gdyby były jednostkami udanymi – nie zawsze się przydadzą ze względu na ich ograniczoną dzielność morską, zasięg i przede wszystkim brak uzbrojenia rakietowego typu woda-woda. Nowa fregata tymczasem może okazać się relatywnie niedrogim „wołem roboczym”, który zredukuje liczebną przewagę potencjalnego przeciwnika.

Zgodnie z obecną mapą drogową U.S. Navy chce wybrać wykonawcę i projekt fregaty, w ramach FFG(X), w lipcu 2020 roku. Jednocześnie zostanie zawarty kontrakt na jeden okręt z opcją na dziewięć kolejnych. Plan przewiduje sfinansowanie pierwszej fregaty z budżetu na rok fiskalny 2020, zgodnie z nim ta prototypowa jednostka ma kosztować 1,28 mld USD. W kolejnych latach okręty mają być zamawiane parami i ich cena będzie wynosić 800-900 mln USD za sztukę. Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych położyła tu duży nacisk na obniżenie ceny do tej dolnej granicy i, jak zapewniano wiosną, poczynione uzgodnienia dają nadzieję na jej uzyskanie. Ostatecznym celem jest jednak nie 10, a 20 okrętów, które mają być zamawiane parami aż do 2029 roku, zaś w 2030 ma zostać zakupiona ostatnia, 20. jednostka. Jeżeli program przyniesie zadowalające efekty nie wyklucza się przy tym dalszych zamówień – być może już zmodyfikowanych – okrętów.

image
Okręty typu Independence. Fot. Austal

Jak widać z powyższego koszty, nie pierwszy raz już zresztą, grają w programie dużą rolę. Właśnie dlatego marynarka amerykańska postanowiła oprzeć program o istniejące już projekty, które mają zostać zmodyfikowane pod jego specyficzne założenia (tzw. parent design approach). W postępowaniu brało do niedawna sześć podmiotów: Austal USA (mający w portfolio LCS typu Indepencence), Fincantieri Marine (fregata wielozadaniowa typu FREMM), General Dynamics Bath Iron Works wraz z hiszpańską Navantia (fregata F-100) i Ingalls Shipbuilding, które oficjalnie nie wypowiadają się na temat swojej propozycji, ale będzie ona miała - być może - związek z proponowaną przez tę firmą Sea Control Frigate. Piątym z konkurentów, który pomagał ustalić wymagania, był Lockheed Martin, odpowiedzialny za stworzenie LCS typu Freedom. W kwietniu firma ta wycofała się jednak z konkurowania. Poza czterema wymienionymi konkurentami w postępowanie na FFG(X) mają prawo włączyć się także zupełnie nowe firmy, które nie brały udziału w pracach. Czas na dostarczenie propozycji technicznych upływa 22 sierpnia bieżącego roku.

image
FREMM. Fot. OCCAR

Parametry techniczne

Jak będzie wyglądała nowa fregata U.S. Navy? Zgodnie z ustalonymi wymogami ma ona pomagać flocie operować w warunkach walki o dominację na morzu, nie jest to więc okręt „ekspedycyjny” do prowadzenia działań w wojnie asymetrycznej (czytaj: miażdżenia słabo uzbrojonego przeciwnika). Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych jest szczególnie zainteresowana takimi obszarami jak: zapas masy, miejsca na pokładzie, energii elektrycznej i układów chłodzenia, tak aby okręt mógł w przyszłości przechodzić w łatwy sposób modernizacje, bez potrzeby rozcinania jego kadłuba i lokowania go w suchym doku. W planach jest tu m.in. 8 do 16 pocisków manewrujących i 150-kilowatowy laser. Ważne mają być też zdolności związane z sygnaturą akustyczną, możliwością wykrywania celów podwodnych.

image
Fregata typu F-100. Rys. Navantia

FFG(X) mają być zintegrowane z konkretnymi typami wyposażenia:

- radiolokatorem wczesnego ostrzegania Raytheon Enterprise Air Surveillance Radar (EASR);

- wyrzutniami pionowymi Mark 41 zdolnymi do strzelania pociskami Standard Missile 2 Block IIICs i RIM-162 Evolved SeaSparrow Missiles;

-systemem zarządzania walką COMBATSS-21;

- śmigłowcem MH-60R Seahawk I BSP MQ-8C Firescout;

- systemem zwalczania okrętów podwodnych AN/SQQ-89(V)15;

- sonarem AN/SQS-62;

- systemem walki elektronicznej SLQ-32(V)6 Block 2 (przyszłości Block 3 Lite).

Uzgodniono, że okręty mają dysponować „przynajmniej” 32 pionowymi wyrzutniami, systemem prowadzenia walki bazującym na Aegis, łączem wymiany danych umożliwiającym wymianę informacji o celach ze statkami powietrznymi i innymi okrętami (Cooperative Engagement Capability - CEC), tak żeby mogły koordynować z nimi prowadzenie ognia.

Reklama
Tweets Defence24