Łoś – uzbrojony dron z Polski [Defence24.pl TV]

28 grudnia 2016, 16:03
Łoś podczas pokazów na Ukrainie - fot. Ukroboronprom
Fot. WB Group
Fot. WB Group
Fot. WB Group
Fot. WB Group
Fot. Defence24.pl

Bezzałogowiec FT-5 Łoś został opracowany przez przez Flytronic z WB Group z myślą o programie taktycznego BSP krótkiego zasięgu „Orlik” dla Wojska Polskiego. Jest proponowany również klientom zagranicznym. Konstrukcja jest częścią rodziny systemów bezpilotowych, rozwijanej przez Grupę WB. Łoś stanowi bowiem nie tylko platformę rozpoznawczą, ale jest również nośnikiem uzbrojenia, w tym amunicji krążącej. 

Należąca do WB Group firma Flytronic z Gliwic przygotowała kilka systemów bezzałogowych krótkiego zasięgu, które mogłyby wziąć udział w programie BSL krótkiego zasięgu „Orlik”. W tej kategorii maszyn za najbardziej awangardową uchodzi Manta zbudowana w układzie latającego skrzydła i w dwóch wariantach: klasycznym i pionowego startu. Maszyna posiada napęd hybrydowy i wysoką doskonałość aerodynamiczną, co przekłada się na osiągi.

Bardziej tradycyjne podejście reprezentuje BSL typu FlySAR, który powstał jako maszyna badawcza z zabudowanym w swą strukturę radarem z syntetycz­ną aperturą (ang. SAR - Synthetic Aperture Radar) od którego pochodzi jego nazwa. Bezzałogowiec zbudowany w układzie tradycyjnego górnopłatu ze śmigłem ciągnącym i silnikiem spalinowym posiada osiągi, pozwalające w jednym z wariantów na lot patrolowy wzdłuż całego polskiego wybrzeża i z powrotem.

Z kolei zaprezentowany po raz pierwszy podczas MSPO 2016 w Kielcach FT-5 Łoś jest już trzecią propozycją mogącą potencjalnie brać udział w projekcie „Orlik”. Charakteryzuje go między innymi zdolność przenoszenia uzbrojenia, choć oficjalnie nie jest to wymagane w programie BSL taktycznych krótkiego zasięgu dla Wojska Polskiego.

Dwusilnikowy Łoś – nietypowe rozwiązanie

Pomimo klasycznego układu górnopłatu z usterzeniem w kształcie litery „T”, FT-5 Łoś odbiega od najbardziej rozpowszechnionych koncepcji bezzałogowych systemów w swojej klasie. Jest to maszyna dwusilnikowa, napędzana przez śmigła ciągnące. Nazwa i układ konstrukcyjny budzą skojarzenia z przedwojennym bombowcem Łoś.

W opracowanym przez Flytronic bezzałogowcu zastosowano napęd spalinowy, co – jak wskazują przedstawiciele producenta – upraszcza konstrukcję i zwiększa czas lotu. Z kolei dwa silniki dają Łosiowi m.in. większą odporność na awarie lub uszkodzenia związane z układem napędowym. Podobnie jak klasyczny samolot wielosilnikowy, posiada on zapas mocy umożliwiający lot na jednym silniku.

Dwa silniki generują również znacznie więcej energii elektrycznej niż pojedyncza jednostka napędowa, co ma znaczenie dla zasilania pokładowych systemów obserwacyjnych i innych rodzajów dodatkowego wyposażenia.

W przypadku bezzałogowca tej klasy zapas mocy może przełożyć się na możliwość jednoczesnego zasilania kilku rodzajów ładunku użytecznego, takich jak radary SAR, systemy optoelektroniczne czy transmitery i retransmitery sygnału o większej mocy. To z kolei zwiększa funkcjonalność BSP.

Wszechstronne narzędzie rozpoznawczo-bojowe

FT-5 Łoś może być wykorzystywany zarówno przez wojsko, jak też inne służby mundurowe, ratownicze czy też firmy i organizacje. Udźwig w zakresie ładunku użytecznego sięga 30 kg.

Maszyna standardowo wyposażona jest w głowicę obserwacyjną, która podczas startu i lądowania chowa się w kadłubie dla zabezpieczenia przed mechanicznym uszkodzeniem. Łoś może zostać wyposażony w dodatkowe sensory i systemy zabudowane lub podwieszane.

Łoś WB
Fot. WB Group

Wśród nich można wymienić m.in. rozpoznawcze sensory do zadań ELINT i COMINT, radar SAR, czujniki skażeń, retransmitery sygnału i wiele innych. Pokładowy system wymiany danych jest w pełni redundantny oraz – jak zapewniają przedstawiciele WB Electronics – umożliwia łatwą integracje dodatkowych komponentów, pozwalając na rozszerzenie świadomości sytuacji operatorów BSL dzięki fuzji danych. W praktyce oznacza to możliwość integracji danych z różnego typu sensorów i systemów w transmisję kodowaną w czasie rzeczywistym do stanowiska operatora oraz dalszych odbiorców.

Przy użytecznym udźwigu 30 kg Łoś może stać się nośnikiem uzbrojenia kierowanego. WB Electronics proponuje tu m.in. swoja amunicję szybującą typu Sting, ale nie wyklucza tez innych opcji. Podczas pokazu realizowanego dla ministra obrony Antoniego Macierewicza na poligonie w Zielonce pod skrzydłami FT-5 Łoś znalazły się dwie bomby kierowane Larus opracowane przez WITU.

W przypadku zastosowania amunicji krążącej Łoś może stać się nie tylko jej nosicielem, ale też poprzez retransmisję sygnału zwiększyć zasięg sterowania np. systemu Warmate, zapewniając połączenie poza horyzontem radiowym naziemnych komponentów nadawczych.

Płatowiec o wysokich osiągach

Łoś mierzy 3,1 m długości i 6,4 m rozpiętości przy maksymalnej masie startowej 85 kg. Maksymalna prędkość lotu to 180 km/h. Maszyna startuje z mobilnej wyrzutni, która może być ciągnięta na przykład przez pojazd terenowy, na którym znajduje się stanowisko operatora wraz z systemem komunikacji i sterowania. Zasięg bezpośredniego łącza radiowego to obecnie 180 km.

Przyjęte rozwiązania konstrukcyjne płatowca w tej klasie BSP, dają możliwość dopasowania przenoszonego ładunku użytecznego do potrzeb użytkownika. System nawigacji korzysta z GPS, jak również w przypadku jego braku lub zakłócania, jest w stanie kontynuować lot używając nawigacji inercyjnej oraz danych elewacyjnych. Ma to zwiększyć możliwości kontynuowania misji w warunkach bojowych, przy przeciwdziałaniu przeciwnika bądź w środowisku walki elektronicznej.

Łoś WB
Fot. WB Group

Długotrwałość lotu jest zależna od masy zabieranego ładunku w postaci systemów rozpoznawczych czy uzbrojenia. Maksymalny czas pozostawania w powietrzu to 18 godzin, jednak przy standardowej konfiguracji i warunkach pogodowych można się spodziewać co najmniej 12 godzin.

Do lądowania FT-5 nie wymaga pasa startowego, ale jest przystosowany do przyziemienia w przygodnym terenie lub na matach hamujących ze względu na relatywnie niską prędkość minimalną, zwartą konstrukcję i możliwość wsunięcia delikatnych sensorów głowicy obserwacyjnej do wnętrza kadłuba. Zarówno start jak i lądowanie mogą odbywać się w trybie automatycznym, co ułatwia pracę operatora i zmniejsza ryzyko uszkodzenia w wyniku błędu człowieka.

Potencjalni użytkownicy

Zainteresowanie bezzałogowcem FT-5 Łoś wyraził podczas pokazów poligonowych minister obrony Antoni Macierewicz, podkreślając, że Wojsko Polskie powinno korzystać z szerokiej gamy bezzałogowców produkowanych w kraju. – „Liczymy na to, że wkrótce wejdą one do seryjnej produkcji. Od tego największego Łosia, który będzie miał zdolności bojowe podwieszanymi pociskami, po te najmniejsze, które będą mogły być używane w przestrzeni miejskiej. Możliwości działania są olbrzymie” – oświadczył szef MON, Antoni Macierewicz podczas lotu Łosia.

Łoś WB Electronics Ukraina
Łoś podczas pokazów na Ukrainie - fot. Ukroboronprom

Ten największy z oferowanych przez WB Group bezzałogowców wzbudza również zainteresowanie zagranicznych odbiorców. Podobnie jak mniejsze, eksportowane już konstrukcje – Warmate czy FlyEye – również FT-5 Łoś jest prezentowany za granicą. Na początku grudnia 2016 roku maszynę mógł zobaczyć w locie i na ekspozycji statycznej szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksandr Turczynow. Ukraina jest obecnie zainteresowana podobnymi technologiami, ze względu na intensywnie wykorzystywanie bezzałogowców podczas walk z tzw. „separatystami” w Donbasie. Kijów otrzymał już dostawę mniejszych maszyn typu FlyEye. Również inne państwa wyrażają potencjalne zainteresowanie Łosiem, widoczne między innymi podczas tegorocznego MSPO.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 34
Reklama
kolo
środa, 28 grudnia 2016, 21:26

jak on ląduje? jakiś spadochron czy ta głowica jest chowana?

kome
czwartek, 29 grudnia 2016, 11:13

przeczytaj artykuł tam masz wszystkie odpowiedzi

Jaksar
czwartek, 29 grudnia 2016, 09:53

jak pingwin, na brzuchu ze schowaną w korpusie głowicą obserwacyjną!

Robert Langowski
środa, 28 grudnia 2016, 20:46

Macierewicz mówił o 1000 gotowych sztuk w wojsku już w 2017,a teraz się przygląda.Żadnych umów ,testów,dopuszczeń na rynek wojskowy.Firmy i firemki dronowe rozrzucone po kraju i każda robi swoje.Żadnych gwarancji na to że akurat od tej firmy wojsko coś kupi.

dropik
czwartek, 29 grudnia 2016, 09:40

to była tzw licencja poetica. O smigłowcach do konca roku i mistralach za dolara tez mowił

Tomek
środa, 28 grudnia 2016, 20:40

Ciekawy jestem czy te spalinowe silniki zbyt łatwo nie zdradzają jego obecności?

7up
czwartek, 29 grudnia 2016, 07:25

Ale tylko jesli ty bys nim lecial. Najlepiej bylo by szybowcem.

waza
środa, 28 grudnia 2016, 19:53

Brawo za inicjatywę! Niestety martwi mnie przeżywalność tego typu maszyny na realnym polu walki. Kształty kadłuba jak ociosane siekierką i silniki spalinowe są raczej łatwe do namierzenia przez systemy p-lot. Rozumiem, że konstrukcja będzie jeszcze dopracowywana przy wsparciu państwa. Tak przynajmniej dzieje się w normalnych krajach a jak będzie u nas to się przekonamy.

miki89
czwartek, 29 grudnia 2016, 00:56

...wsparciu Państwa? Co ty pleciesz, WB działa w oparciu o własne wypracowane technologię, Państwo niech sie do tego nie dotyka

mp
czwartek, 29 grudnia 2016, 10:46

Godne uwagi rozwiązanie do patrolowania wybrzeża. Dużo tańsze rozwiązanie od samolotów załogowych, kilka sztuk może pokryć linię brzegową od Szczecina po Hel. Uzbrojenie to raczej mało potrzebna opcja, ogranicza długotrwałość lotu i zwiększa koszty.

rozczochrany
środa, 28 grudnia 2016, 19:11

Fajnie by było jakby polski MON podpisał z WB Group kontrakt na te dony "Łoś". Całkiem nowe możliwości rozpoznania i naprowadzania ognia a do tego zwalczania celów krążącą amunicją. Inne armie już to wprowadziły dawno lub wprowadzają.

raf
czwartek, 29 grudnia 2016, 10:17

Dlaczego cywilne drony mogą startować z ziemi, a wojskowe muszą mieć specjalne wyrzutnie?

Extern
czwartek, 29 grudnia 2016, 22:03

Takiego ciężkiego drona z ręki nie puścisz a wyrzutnia to też pewna wygoda operacyjna bo do startu nie jest konieczne szukanie sporego prostego kawałka trawnika o nisko przystrzyżonej trawie z czym może być pewien problem podczas działań wojennych..

tak tylko...
czwartek, 29 grudnia 2016, 12:57

Decyduje waga modelu/drona. W przypadku modelu 1-2 kg wystarczy wyrzut z ręki, przy cięższych potrzeba nieco większej siły, by nadać prędkość początkową.

gość
poniedziałek, 23 stycznia 2017, 03:08

ja by to z piorunem/gromem integrował od razu zasięg by wzrósł op

Jaksar
czwartek, 29 grudnia 2016, 09:52

to dobra droga dla WB ale zapewne jest jeszcze sporo do poprawienia. Niewiem, czy przeoczyłem czy zapomniał ktoś dodać na jakiej wysokości ten dron może operować, ponieważ na wysokościach do 3000 metrów i szybkości do 180km/h i tych rozmiarach to jest niestety łatwym celem. Owszem, takie drony mogą być wykorzystywane w operacjach "Police" w krajach 3 świata czy okupowanych gdzie armia przeciwnika nie posiada rozwiniętej obrony PLOT, jednak w razie konfliktu z FR, wątpliwe czy by ten dron przetrwał... Mimo to jak pisałem, to dobry kierunek rozwoju firmy WB, kupcy się znajdą, tym bardziej, że dron może przenosić amunicję kierowaną a nawet przedłużyć jej zasięg rażenia. WB powinna moim zadniem dalej pracować nad tą amunicją i tanimi dronami namierzającymi i obserwacyjnymi z bezpośrednim "na żywo" przekazem sygnału w czasie realnym !

WWW
piątek, 30 grudnia 2016, 18:43

Pomyśl jak małe echo radarowe pozostawia i jak mały ślad termiczny, wcale nie jest go tak łatwo wyśledzić, biorąc pod uwagę, że np. nad morzem ma wyśledzić okręt o długości 100m, sam mając max 6m i przy czym jest zbudowany z laminatów prawdopodobnie pochłaniających fale radiowe.

dropik
czwartek, 29 grudnia 2016, 09:38

FlyEye startował w postepowaniu na dostawę dla armii francuskiej i miał spore szanse na wygraną - bił na głowę konkurentów. dzień po uwaleniu Caracali kontakt WB z farncuskim partnerem został przerwany

b
poniedziałek, 9 stycznia 2017, 19:58

Gdyby bil na glowe, to wygralby. Nie pisz glupot. To tak jakby wybrali dzidy zamiast karabinow.

Mariusz
czwartek, 29 grudnia 2016, 14:09

Sugerujesz, że Francuzi nie dokonali oceny przetargu w sposób merytoryczny, tylko z tak niskich pobudek jak zemsta?

sdf
czwartek, 29 grudnia 2016, 09:18

Ale szmelc

stary
czwartek, 29 grudnia 2016, 08:57

Tylko szkoda że nasza armia go nie kupuje

miki
środa, 28 grudnia 2016, 17:39

Miło się czyta takie artykuły. Firma rozwija się niesamowicie. Tylko czekać ,aż pojawi się naprawdę duży BSL mogący zabrać ze sobą tonę ładunku i widząc co zostało zrobione do tej pory wiem ,że będzie to HIT. Gratulacje i powodzenia w nowym 2017 roku.

Sumienny
środa, 28 grudnia 2016, 17:38

To MON jest w końcu zainteresowany współpracą z WB czy nie? Bo po prostu się pogubiłem...

Mao
poniedziałek, 9 stycznia 2017, 14:57

Widac ze potrafimy budowac BSL-e. ok moze dzis ma krotki zasieg i bierze malo uzbrojenia tzn ze jutro bedziemy mieli BSL-e o wiekszym zasiegu i wiekszym udzwigu. Cena jest istotna. Widac ze latanie non stop przez 12-18 godz to wielka zaleta. Przeciez mozna takich Łosi wypuscic w niebo setki i niech sobie lataj i patroluja niebo. Tak naprawde to nie ma jeszcze okreslonej taktyki dzialania takich aparatow lotniczych. Mysle ze to wszystko sie dopiero tworzy, bo np mamy juz obserwacyjne uzywane na Ukrainie przez Rosjan. Amerykanie uzywaja juz bardziej zaawansowanych ktore moga zrzucac bomby, ale to wszystko jest jeszcze w powijakach. Mysle ze madre glowy juz obmyslaja taktyki dla tych maszyn. Widzialem gdzies artykul ze np roje takich latajacych dronow atakuja np statki. kazdy wyposazony w kilka lekkich bomb lub rakiet i dzialaja na zasadzie chmary bombowcow, malych i trudnych do wykrycia i zestrzelenia. Widac ze jest w tym potencjał i nawet sobie z tego nie zdajemy sprawy jak wielki. Do tego dochodzi jeszcze technologia druku 3D gdzie mozna by w tani sposob produkowac takie ustrojstwa i moze byc naprawde ciekawie. Ja wiem ze to za wczesnie aby wyeliminowac samoloty, ale kto wie co bedzie za 20 lat? Teraz kiedy czytam ze ten Łoś bierze 30kg uzbrojenia to przypomina mi sie lotnictwo z poczatkow pierwszej wojny swiatowej. Popatrzcie na tamte maszyny jakie mialy osiagi : udziwg, predkosc i zasieg a takze do czego byly - mialy byc stosowane, albo jeszcze ciekawsze opinie na temat samolotow jakie mialei nasi i europejscy dowódcy ? Piłsudski co mowil na temat samolotow :) Mysle ze mozemy smialo przeniesc sie w tamte czasy do BSLów chociaz one dzisiaj juz sa naprawde zaawansowane, ale analogia jest ciekawa i mozna poscic wodze fantazji jak to sie rozwinie. Juz dzis amerykanie zmieniaja F-16 na BSL-e, pomyslcie ze potezne bombowce beda sterowane z ziemi? Dzisi wydaje sie to troche szalone, ale to idzie w tym kierunku.

ursus
środa, 18 stycznia 2017, 22:05

Moim zdaniem rozwój dronów powinien przebiegać w etapach: 1. prymitywizm << rozpoznanie + drobne uzbrojenie 2. substytut << pokaźne kopnięcie (8+ bomb/rakiet lub 2-4 JASSM-ER), czyli tam, gdzie człowiekowi zaczyna już brakować odwagi 3. dzielenie zasobów (paliwo, kumulacja mocy eksplozji)<< kamikaze 4. dzielenie zasobów i scalanie << kumulacja zwiększająca siłę impulsu E, czy mocy eksplozji 5. dzielenie zasobów i ładowanie w "locie" << broń laserowa lub "wieczysty lot" 6. miniaturyzacja << bazowy dron, tj. taki którego nie da się podzielić przy zachowaniu zdolności do ruchu, doprowadzony do rozmiaru w który w zasadzie nie da się wycelować. 7. uniwersalność przeznaczenia (woda, ziemia, powietrze, przestrzeń kosmiczna) 8. sztuczna inteligencja << integracja na linii dron-robot + być może kiedyś i człowiek? Generalnie wydaje mi się, że tendencją stanie się maksymalizowanie szybkości ruchu (skróceniu czasu reakcji dla przeciwnika) oraz wypieranie rakiet. Odnośnie rozpoznania, to o ile nie mówimy o bardzo dalekich dystansach, można zastanowić się nad tym, czy nie taniej i efektywniej byłoby użyć np. balonów obserwacyjnych różnych wielkości (nawet stratosferycznych) lub innej alternatywy. Dla mnie dron powinien działać w trybie "znajdź i zniszcz".

s
piątek, 30 grudnia 2016, 21:04

Cenna rzecz do celów inspekcyjnych. Ze zwiadowczymi już gorzej. Tak powolny obiekt i z tak małej wysokości może co najwyżej łapać przemytników. Wartość bojowa do zwalczania źle uzbrojonej partyzantki.

rozczochrany
piątek, 30 grudnia 2016, 23:22

Na wysokości np. kilometra będzie ci to latać nad głową i nie będziesz o tym wiedział, bo jest małe i ciche. Nie wiem jaki ten dron ma pułap, ile kilometrów, ale jego szansa nad polem walki jest trudność w wykryciu.

Olaf
czwartek, 29 grudnia 2016, 20:16

Czy taki Łoś może być oczami dla NSM-ów?

Extern
czwartek, 29 grudnia 2016, 21:53

Z tekstu wynika że tak a nawet i więcej, bo "Łoś" może być również stacją przekaźnikową sygnału radiowego dla kolejnego zdalnego aparatu latającego. A to oznacza że zasięg transmisji radiowej "live" takich maszyn się znacznie wydłuża i jest już tylko zależny od pojemności zbiornika z paliwem maszyny na najdalszym patrolu.

kim1
środa, 28 grudnia 2016, 22:03

Pytanie? Taki "Łoś" ma prędkość tylko 180 km/h to jego doścignie i zestrzeli każdy myśliwiec odrzutowy lub helikopter. jak taki BSL obroni się w takiej sytuacji?

suawek
czwartek, 29 grudnia 2016, 20:49

Czego oczekujesz po dronach rozpoznawczych? Że z jakimi prędkościami będą latać? Jaka prędkość wg Ciebie uchroni drona przed myśliwcem? I czy zadaniem drona jest bronić się?

maniek
czwartek, 29 grudnia 2016, 09:47

najpierw musi go zobaczyć na radarze, a tak mały płatowiec nie jest widoczny z dużych odległości...

Nik
czwartek, 29 grudnia 2016, 02:48

To jest dron nie mysliwiec

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama