Reklama

Kryzys na Morzu Azowskim. "Nieważne kto ma rację, ważne kto ma rakiety"

26 listopada 2018, 18:57
46766044_1902496779868618_7731233061727109120_n
Fot. Ministerstwo Obrony Ukrainy

Akweny Morza Azowskiego i Cieśniny Kerczeńskiej stały się miejscem konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, w którym najpierw wzięły udział jednostki pływające, później lotnictwo, a w końcu „do walki” ruszyli politycy w Moskwie i Kijowie. Wbrew pozorom to Rosjanie przedstawiają się w całej tej sprawie jako strona pokrzywdzona i chcą narzucić Ukrainie oraz społeczności międzynarodowej własną narrację.

Konflikt na Morzu Azowskim, ze względu na dysproporcje możliwości ukraińskich i rosyjskich sił zbrojnych nie jest niebezpieczny pod względem militarnym. Jest natomiast zagrożeniem ze względów politycznych, ponieważ jest tak prowadzony przez władze na Kremlu, by to Rosja była potraktowana jako strona pokrzywdzona. Jeżeli Rosjanom by to się udało, to rząd w Kijowie może zostać oskarżony o dążenie do eskalacji konfliktu i próbę zrobienia z niego konfliktu międzynarodowego. A to zmniejszy presję międzynarodową, jaką na Rosję wywiera się sankcjami za aneksję Krymu.

Patrząc tylko z punktu widzenia Ukrainy zarzuty takie wydają się być pozornie bezpodstawne. Przecież to trzy jednostki ukraińskiej marynarki wojennej: holownik „Jany Kapu” oraz dwa kutry artyleryjskie („Berdiańsk” i „Nikopol”) próbowały przepłynąć z portu Odessa na Morzu Czarnym do portu Mariupol na Morzu Azowskim i w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej i zostały zablokowane przez okręty rosyjskich sił bezpieczeństwa i marynarki wojennej.

Według Ukrainy już w tym momencie naruszone zostało prawo do swobodnej żeglugi przez cieśniny. Dodatkowo Rosjanie dokonali abordażu ukraińskich jednostek, a więc z formalnego punktu widzenia zbrojnie weszli na terytorium Ukrainy łamiąc również prawo międzynarodowe. Przy okazji rannych zostało trzech (według strony rosyjskiej) marynarzy ukraińskich, którym udzielono pomocy lekarskiej w Kerczu, a pozostałych dwudziestu jeden zostało internowanych razem z trzema okrętami. Według Ukraińców jest to więc dodatkowo nieprawne zatrzymanie ich obywateli, a także sprzętu należącego do sił morskich Ukrainy.

Problem władz w Kijowie polega na tym, że strona rosyjska widzi to zupełnie inaczej.

Cieśnina międzynarodowa czy terytorialna?

Wszyscy znający się na prawie morskim wiedzieli, że prędzej czy później na Morzu Azowskim dojdzie do konfliktu pomiędzy Ukraińcami i Rosjanami. Po aneksji Krymu, Rosja uznała bowiem terytorium tego półwyspu za własne razem z prawami do dwunastomilowego pasa wód terytorialnych oraz wyłącznej strefy ekonomicznej, która może być wytyczona nawet do 200 Mm (około 370 km) od brzegu, a właściwie od tzw. linii podstawowej.

Władze w Kijowie nie przyjmują tego do wiadomości i chcą mieć prawo: zarówno do pływania na tych akwenach jak również prowadzenia np. badań podmorskich w swojej strefie ekonomicznej związanej z zaanektowanym półwyspem. Specjaliści od dawna wskazywali, że punktem zapalnym stanie się w pierwszej kolejności Cieśnina Kerczeńska łącząca Morze Azowskie z Morzem Czarnym. I rzeczywiście stała się z powodu zmiany swojego charakteru.

Przed aneksją Krymu na jej zachodniej stronie kontrolę sprawowała Ukraina a na wschodniej Federacja Rosyjska. Oba te państwa w ramach traktatu podpisanego w 2003 roku otrzymały pełną swobodę żeglugi w Cieśninie Kerczeńskiej. Rosjanie przypominają jednak obecnie, że ustalono wtedy również szczegółowe przepisy techniczne dotyczące tego, jak jednostki pływające powinny przepływać tą wąską, skomplikowaną drogą wodną. Wskazywały one m.in. na krymski port morski Kercz, jako miejsce skąd kontroluje się ruch przez ten przesmyk i gdzie każdy statek powinien zgłosić trasę i miejsce przeznaczenia oraz otrzymać pozwolenie na przepłynięcie.

Sytuacja skomplikowała się, gdy po aneksji Krymu po obu stronach Przesmyku Kerczeńskiego znaleźli się Rosjanie. Z ich punktu widzenia cieśnina międzynarodowa przekształciła wtedy w swego rodzaju cieśninę terytorialną (chociaż nad połączonym nią morzami leżą różne państwa). Aneksja Krymu, która doprowadziła do tej sytuacji, jest oczywistym i bezsprzecznym złamaniem prawa międzynarodowego, ale Moskwa uznaje to za fakt dokonany. Rosjanie dodatkowo zbudowali most, który fizycznie zetknął Krym z terytorium Federacji Rosyjskiej. 

Most jest traktowany jako obiekt strategicznego i Rosjanie przyznali sobie prawo do pełnego kontrolowania ruchu statków pod nim dla „bezpieczeństwa żeglugi”. I chociaż w Konwencji ONZ z 1982 r. o prawie morza istnieje pojęcie tzw. przejścia tranzytowego polegającego na „wolności żeglugi” i przelotu przez cieśniny dla statków cywilnych i okrętów (tylko w celu nieprzerwanego i szybkiego tranzytu) to strona rosyjska ustaliła swoje zasady pływania w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej.

Po to by jeszcze bardziej uwiarygodnić swoje pretensje Rosjanie prawdopodobnie tuż po zgłoszeniu przez Ukraińców woli przejścia tą cieśniną, rozpoczęli w rejonie mostu Kerczeńskiego akcję ratowniczą. Jak się okazało dokładnie w tym czasie pod mostem „na mieliznę” wszedł tankowiec i Rosjanie „dla bezpieczeństwa” zamknęli ruch na okolicznym akwenie. Oczywiście Ukraina twierdzi, że nie została o tym powiadomiona, ale i tak nie zmienia to faktu, że według Rosji doszło nie tylko do naruszenia rosyjskich wód terytorialnych, ale również złamania zakazu pływania na akwenie czasowo zamkniętym dla żeglugi.

Sprawę komplikuje fakt, że władze rosyjskie zaprzeczają, by w ogóle otrzymały od Ukraińców zgłoszenie przejścia ich okrętów Cieśniną Kerczeńską. I stronie ukraińskiej na pewno nie pomaga fakt, że nie potrafi przedstawić potwierdzenia wysłania takiego zgłoszenia od Rosjan, którego ci być może „specjalnie” po to nie wysłali.

Kto został „pokrzywdzony”?

Pomimo, że ewidentnie doszło do abordażu rosyjskich żołnierzy na ukraińskie okręty, a więc formalnie do aktu agresji Rosji na ukraińskie terytorium, kremlowski aparat propagandowy ma argumenty, by przedstawić całe zdarzenie zupełnie odwrotnie - jako akt agresji Ukrainy na terytorium Rosji. Rosjanie nie bez powodu byli stroną, która zaapelowała o pilne zwołanie Rady Bezpieczeństwa ONZ. Gdyby nie byli pewni swoich argumentów na pewno nie byliby tacy chętni, by takie posiedzenie się w ogóle odbyło.

Przypuszcza się, że Rosjanie wykazując pozorny akt dobrej woli teraz szybko wypuszczą trzy ukraińskie jednostki pływające – jednocześnie przedstawiając się jako strona pokrzywdzona. Takiemu podejściu sprzyja fakt, że siły morskie Ukrainy nie mają szans by w jakikolwiek sposób zaszkodzić samej tylko Flocie Czarnomorskiej Rosji. Porównanie sił wypada tu bezdyskusyjnie na korzyść Rosjan, którzy nie tylko mają przewagę ilościową w samolotach, śmigłowcach, okrętach nawodnych i podwodnych (których Ukraina zresztą w ogóle nie posiada), ale również w poziomie wyszkolenia i techniki (Rosjanie mają na swoich jednostkach pływających nawet kilkadziesiąt rakiet manewrujących systemu Kalibr o zasięgu ponad 2000 km).

To właśnie dlatego tylko prezydent Poroszenko wprowadził na Ukrainie stan wojenny. Natomiast prezydent Putin całkowicie to wydarzenie zignorował uznając je za ukraińską prowokację i w ten sposób wzmacniając narrację o rzekomej odpowiedzialności strony ukraińskiej za konflikt. Potwierdziła to rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych Maria Zacharowa, która od razu wskazała, że Kijów wykorzystuje „bandyckie metody”, aby osiągnąć swoje cele.

O wadze jaką rzeczywiście Rosjanie przywiązywali do całej tej sytuacji może świadczyć ilość środków, jakie strona rosyjska wprowadziła przeciwko trzem niewielkim, ukraińskim jednostkom pływającym. Jak się okazało w rejonie „starcia” pojawiły się nie tylko okręty rosyjskich sił bezpieczeństwa i Floty Czarnomorskiej, ale również samolot patrolowy, odrzutowe samoloty szturmowe Su-25 a nawet śmigłowiec szturmowy Ka-52. Być może to właśnie z tego powodu dwa kutry ukraińskiej marynarki wojennej, które wyszły z portu Berdiańsk na Morzu Azowskim i udały się w kierunku Kercz, by wspomóc swoich kolegów zostały ostatecznie przez Ukrainę zawrócone.

Podobny pokaz siły Rosjanie zorganizowali również w odniesieniu do przebywającej w tym czasie na Morzu Czarnym brytyjskiego niszczyciela przeciwlotniczego HMS „Duncan” typu 45. Nad okręt ten wysłano w sumie aż 17 rosyjskich samolotów odrzutowych, co przez brytyjskiego ministra obrony Gavina Williamsona zostało uznane za akt „bezczelnej wrogości”.

Przekaz Rosjan jest jasny: „Krym i otaczające go wody należą do nas i to my decydujemy, co się tam dzieje”. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 66
Rzyt
sobota, 1 grudnia 2018, 21:06

Bardzo mi się podoba ostatnie zdanie... Chciałbym by nasz rząd mówił Polska jest nasza i my o niej decydujemy

POLSKA !!!
sobota, 1 grudnia 2018, 04:33

Co to za statki które nie odpowiedziały ogniem

Davien
czwartek, 29 listopada 2018, 18:46

Nie panie halny, nie wpłyneły na wody terytorialne Rosji wiec nie kłam:) Nie przepłyneły nawet pod mstem tylko czekały a następnie jak Rosja zablokowała przepływ zawróciły i wracały do Odessy tak wiec znowu sie ośmieszyłes. Zostały napadniete i zagrabione na wodach miedzynarodowych przez piratów z Rosji.

De Retour
czwartek, 29 listopada 2018, 18:23

Panie SOWA. Oczywiście, że sytuacja geopolityczna danego kraju jest zmienna i podlega ewolucji. Niemcy kiedyś twierdzili inaczej, by moralnie usprawiedliwić swoją politykę. Ale to był początek ubiegłego wieku...

halny
czwartek, 29 listopada 2018, 17:26

@Davien ale Ty wiesz o tym… ze te okrety wpłynęły na wody terytorialne FR i to nie te które są wynikiem akcesji Krymu ale te które Rosja miała przed wydarzeniami na Krymie? Wiesz o tym czy nie?

syoTroll
czwartek, 29 listopada 2018, 16:40

Zgadza się. Ich przekaz jest jasny: oni UZNALI, że "Krym dokonał secesji ze składu Ukrainy i akcesji w skład Rosji, i swoje uznanie traktują poważnie". Pytanie brzmi: życie ilu polskich żołnierzy chcemy poświęcić by udowodnić im, że to NASZE UZNANIE, a nie ICH UZNANIE, ma znaczenie ?

Davien
czwartek, 29 listopada 2018, 15:54

Halny, nie wiem po co to wypisujesz ale to były jednostki wojskowe wiec broń i amunicja do nich jak najbardziej powinna na nich byc zwłaszcza taka w jaka je wyposazono. Może napisz cos o uzbrojeniu okretów i smigłowców rosyjskich piratów, porównamy sobie:))

fan club Daviena i innych mitrzów
czwartek, 29 listopada 2018, 15:49

Niemcy odmówiły wysłania swoich okrętów na Morze Czarne, Niemcy odrzuciły apel ukraińskiego ambasadora o wprowadzenie nowych sankcji przeciwko Rosji i wysłanie niemieckich okrętów wojennych na Morze Czarne z powodu konfliktu w Cieśninie Kerczeńskiej. To stwierdził rzecznik rządu federalnego Steffen Seibert, informuje DW. Seibert z kolei wskazał, że wprowadzenie nowych sankcji przeciwko Kremlowi jest możliwe tylko za zgodą wszystkich krajów UE. Aby to zrobić, najpierw musisz negocjować ze wszystkimi partnerami w Unii Europejskiej.

SOWA
czwartek, 29 listopada 2018, 14:06

@De Retour Szanowny Panie to co Pan pisze jest tylko przykładem prowadzenia polityki wielowektorowej a nie zmiany położenia geopolitycznego bo ono jest niezmiennie. Może jedynie chwilowo zmienić się układ geopolityczny dobrym tego przykładem jest Japonia i rozwój Chin.

Boczek
piątek, 30 listopada 2018, 15:40

Samo położenie nie determinuje jeszcze jakiejkolwiek polityki. Arabia Saudyjska nie przesunęła się od 1902 do dziś o milimetr. Geopolitycznie... sam wiesz...

jpt
czwartek, 29 listopada 2018, 12:24

mozna miec rakiety i wpierdut dostać

say69mat
czwartek, 29 listopada 2018, 12:00

@SOWA ... Drogi Panie, Prusy już od circa 73 lat nie istnieją w rzeczywistości materialnej. Nie stanowią zatem ani materialnego ani intelektualnego zagrożenia dla naszej państwowości ani tożsamości. Ich rolę militarną i duchową zda się rewelacyjnie wypełniać ... Obłast'.

De Retour
czwartek, 29 listopada 2018, 10:39

SOWA. Ach ten determinizm dziejowy. Japonia w l WS była w innym obozie niż w II WS. Dzisiaj to chyba najbardziej lojalny sojusznik USA. Kiedyś największym wrogiem Francji była WB. Dzisiaj razem pracują nad bronią atomową. Świat się zmienia. Kraje które myślą, że jutro będzie jak było wczoraj czeka smutny los. Jeżeli Niemcy znajdą inne źródło gazu ( np. USA) które zapewni ich przemysłowi tanią energie, to NS pójdzie na śmietnik.

John
czwartek, 29 listopada 2018, 08:32

@ czy Ty możesz skończyć z zamieszczaniem idiotycznych komentarzy, wczoraj Merkel powiedziała w wywiadzie jasno nie ma mowy o zatrzymaniu NS2 do tego Niemcy już wybudowali 200 km rurociągu w morzu a Rosjanie dołączyli właśnie trzeci statek do układania i to ten szwajcarski który jest największa jednostka tego typu na świecie, w jakim Ty świecie żyjesz, ze nie śledzisz podstawowych 9informacji

SOWA
czwartek, 29 listopada 2018, 01:11

Panie Boczek, Prusy zawsze były wrogiem Polski bo ich istnienie gwarantował jedynie jej brak na mapie. Przypomnę wówczas wpływy w Polsce miała caryca nie Niemcy. Stąd knowania Prusaków, którzy obawiali się, że Rosja kiedyś wykorzysta nas przeciwko nim. Podobnie było po odzyskaniu niepodległości wówczas największymi wrogami Polski byli Prusacy, nie Niemcy. Dopiero po dojściu do władzy pewnego Austriaka nastąpiła odwilż w obustronnych stosunkach. Niestety Niemcy zawsze parli na wschód naszym kosztem i w tej polityce nie było miejsca na wolną, silną Polskę. Nigdzie nie napisałem o przyjaźni niemiecko-rosyjskiej po prostu te państwa skutecznie uprawiają real polityk, czego nie można powiedzieć o nas. Jestem na 99% pewien, że NS2 powstanie bo dzięki niemu oba państwa mogę rozgrywać całą Europę Wschodnią. Plany może pokrzyżować jedynie wojna.

Boczek
czwartek, 29 listopada 2018, 20:32

"Przypomnę wówczas wpływy w Polsce miała caryca nie Niemcy" - Na wstępie przypomnę, że wtedy wpływy w Polsce miały wszystkie 3 mocarstwa, bo było już po I rozbiorze. Zatem następnym razem proszę się lepiej przygotować i proszę tu bajek nie wypisywać. Ponadto, nie żadna Rosja, a Niemcy miały zawsze w Polsce największy wpływ, bowiem zawsze byliśmy zorientowani i chcieliśmy być w kręgu Europy post-karolińskiej, Europy rzymskiej. Czy to przez chrzest Polski, czy to nawet w czasie perturbacji religijnych, gdy byliśmy dosyć blisko przejścia na Protestantyzm - co się niestety nie udało, nie byliśmy zainteresowani post-bizantyjskim prawosławiem.### " bo ich istnienie gwarantował jedynie jej brak na mapie." - No, a 200 lat przed I rozbiorem to Prusy na mapie nie istniały (kiedy Rosja była jeszcze bez znaczenia) i rozbierały nas krasnoludki. Podobnie ciągłe konflikty wewnątrz niemieckie północ-południe, czy jak kto woli Habsburgowie-Hohenzolernowie, które się krok po kroku kończyły wzrostem Prus - następnym razem proszę się lepiej przygotować i proszę tu bajek nie wypisywać. Choć faktem jest, że państwo pruskie, to raczej epizod w historii Europy - w sensie trwania. ### "Stąd knowania Prusaków, którzy obawiali się, że Rosja kiedyś wykorzysta nas przeciwko nim" - no, to ZAWSZE, czy nie zawsze byli sojusznikami Rosji. Zatem werbalnie czujesz jak to funkcjonuje, emocjonalnie jednak idziesz za antyniemiecką ideologią wpojoną nam przez Rosję i to jest pewien egzotyczny ewenement na "rynku" europejskim rozpatrywanie polityki Europy tak jakoby Prusy jeszcze istniały mogla jakkolwiek na politykę Europy wpłynąć. Malo mamy rzeczy które inni mogą podziwiać ale to na pewno. Niejako - "przyjedz do Polski podróże w czasie tylko u nas". NIGDY!, Żadna forma państwa niemieckiego nie była NIGDY (z wyjątkiem 2-3 krótkich sojuszy taktycznych) sojusznikiem Rosji. NIGDY! Stali a zawsze w stosunku do siebie w konkurencji i konflikcie. Za to my, z Niemcami wszelkiego "koloru", byliśmy w naszej 1000 historii sprzymierzeni ponad 20-25 razy :O. I jak długo pozostajemy "przytuleni" do Europy postkarolinskiej, czyli początków UE - do której zaprosili nas Niemcy, tak długo dobrze nam się wiedzie i tak pozostanie - jak długo będą istniały Niemcy i Francja. Osłabienie Niemiec, czy oderwanie nas od Niemiec, oznacza natychmiastowe wchłonięcie nas przez Rosję (jeżeli nie będziemy dostatecznie silni) - chyba, że spekulujesz na zniknięcie Rosji, co nawiasem wykluczone nie jest, bo jako ostatnie mocarstwo nie może trwać w feudalizmie i musi kiedyś się zreformować okroić - jak wszystkie inne. Rosja od ~ca. wieku się nie zmieniła. Tylko car i bojarzy przybierają inne szaty. Wracając, i dlatego nie żadna Rosja, a "Niemcy" miały zawsze w Polsce największy wpływ (rożnymi kanałami - bezpośrednio lub przez zależny od nich Rzym), bowiem zawsze byliśmy zorientowani i chcieliśmy być w kręgu Europy post-karolińskiej. To widać już po owym niemieckim (Magdeburskim czy innym) prawie stanowienia miast. Zawsze wszystko co nowe lepsze i sprawniejsze przychodziło do nas z Niemiec zachodu głównie z Niemiec, czasem bezpośrednio. Dlaczego tak jest, nie trzeba chyba tłumaczyć. ### Wracając do Twoich teorii. Dziś Prus nie ma, Austro-Węgier też nie (Węgier też trzeba się bać?), parcie na wschód skończyło się z nawozami sztucznymi, które to z kolei zakończyły głód ziemi i ponadto Niemcy nie są w stanie utrzymać zaludnienia wielu regionów byłej DDR i aktualnie mamy "parcie na zachód" i zasiedlanie tak wielu gmin przygranicznych przez Polaków. ### Jeszce raz ujadanie na Niemcy i przedstawianie ich jako naszych odwiecznych i śmiertelnych wrogów, to propaganda Rosji - taka nasza historia napisana mam cyrylicą, która to Rosja dobrze wie, że polsko-niemieckie zbliżenie to utrata ich wagi politycznej i taka lub inna izolacja. ### Dobrymi przykładami na bzdurność owych antyniemieckich teorii są aktualne sympatie dla Polski, czy wręcz wybuch polonofilii w Niemczech po powstaniu styczniowym i schronienie pod niemieckimi dachami dla wielu, wielu uciekinierów - co niestety nie zostało wykorzystane politycznie w celu odrodzenia Polski, bo nastrój ten utonął niejako w euforii zjednoczenia Niemiec. ### Widzisz już jak wielu rzeczy nie wiedziałeś? I to jest niestety nasze narodowe nieszczęście - 38 specjalistów od wszystkiego, posiadających niestety jedynie półwiedzę. ### NS. Tak jest budowany, ale nie wiadomo czy na pewno powstanie i dlatego fizycznie w samym projekcie nie bierze udziału żadna zachodnia firma i Rosjanie muszą ponosić pełne ryzyko. Co ciekawe, oprócz starych planów w Wilhelmshaven, wiele firm niemieckich planuje wspólny terminal LNG pod Hamburgiem, bowiem w mixie zapotrzebowania na płynny i ugazowiony, żaden z rury nie jest cenowo konkurencyjny. Plany krzyżuje nie woja a LNG. Nie wiem jak mieliby rozgrywać Europe wschodnią, kiedy za kilka chwil np. my będziemy od gazu z Rosji niezależni, tak jak dziś od ropy i tym samym to my możemy już dziś "rozgrywać" Niemcy, grożąc odcięciem od dostaw ropy cały wschód Niemiec. Nie wiedziałeś o tym?

SOWA
środa, 28 listopada 2018, 22:44

@Polanski Niemcy planują budowę gazoportu, inwestycję zrealizują partnerzy zagraniczni powiązani z NS2. Gaz będą kupować z Kataru i USA-może będzie to gaz rosyjski dostarczany Amerykanom, niemiecka gospodarka potrzebuje ogromnych ilości gazu. Niemcy nie zrezygnują z NS2 tym bardziej, że Merkel broniła projektu jak Niemcy Berlina w 45. Niestety pan Poroszenko nie jest partnerem dla Niemiec a Berlin zawsze dogada się z Trumpem. W USA żyje 43 mln potomków Niemców. Zresztą podczas Zimnej Wojny ZSRR nie zakręcił kurka Europie i w Brukseli to wiedzą.

Polanski
środa, 28 listopada 2018, 18:43

Wybacz Sowa ale tutaj w grę wchodzą interesy kogoś o wiele potężniejszego od Rosji. Może Markel ugadała się z Poroszenką na ten numer? Jest coś na rzeczy z tymi artykułami w niemieckich gazetach. Może to przygotowanie artyleryjskie przed odwrotem od NS2? Bardzo zręczny pretekst. W końcu coś trzeba dać Trampowi w zamian za nieograniczony dostęp do rynku amerykańskiego.

Boczek
środa, 28 listopada 2018, 22:25

Pierwszy krok zrobiony był już na początku tego roku, kiedy niemiecki urząd regulacji zabronił przyłączenia NS II do niemieckiego systemu i budowy dwóch dodatkowych rurociągów, które miały zasilać elektrownie gazowe - długo przed tym zanim Trump podjął jakiekolwiek akcje. Te nie będą budowane. Mogłem coś przeoczyć, ale nie słyszałem o odwrocie od tej decyzji, a bez jej zmiany te rury zgniją w Bałtyku. Co do NS II to głównymi graczami są GB i NL, potem pewnie Niemcy i potem F, I i A - no i CH. W tym momencie USA muszą się ustawić na końcu kolejki ze względu na wagę - Niemcy nigdy nie przedłożą USA ponad stosunki i polityczne i gospodarcze z tymi państwami. Przytłaczającą większość samochodów Niemcy budują w USA, a dla odbiorców luksusowych modeli z najwyższej półki, które przyjeżdżają z Niemiec, cena gra podrzędną rolę. Ofiarami w segmencie stali będą Brazylia Indie. No i podstawowym problemem USA jest wojna handlowa który Trump rozpętał z Chinami. Na dwóch frontach nie możne jej prowadzić. Nie przeceniajmy USA bo to już nie te czasy. Sama UE to gospodarka potężniejsza niż gospodarka USA. Trump dużo tupie - jak i my aktualnie - ziemia od tego jednak nie drży. I to w obliczu tego, że stawiamy na USA jako wyłącznego sojusznika, jest smutnym świadectwem dla naszej aktualnej strategii i polityki zagranicznej - ...po doświadczeniu z Węgrami i GB. No i nie zapominajmy, że rzeczywista przyczyna tupania nogą przez Trumpa to polityka wewnętrzna w USA - bo handel z Chnami rozwija się znakomicie i ...bez zmian,a wręcz rosnie, a i tak są to sumy w relacji do wielkości partnerów dużo mniejsze niż np. D-PL.

SOWA
środa, 28 listopada 2018, 17:13

Panie Boczek nikt nie zerwie kontraktu na NS2. Rosja handlowała z III Rzeszą jeszcze kilka dni po rozpoczęciu Operacji Barbarossa. Nawet nieśmiałe głosy w Niemczech wskazujące, że Polska powinna być ważniejszym partnerem dla Berlina niż Moskwa nic nie zmienią. Historia i geopolityka są nierozerwalnie związane ze sobą na nasze nieszczęście.

Boczek
środa, 28 listopada 2018, 22:20

To jest historia i geopolityka napisana nam cyrylicą. ### Polska zawsze była i jest ważniejszym partnerem dla Berlina niż Moskwa. Tak jest od 1000 lat i pomimo meandrów historii, zaklinanie tego faktu nie zmieni. Natomiast Rosja jako tradycyjny partner Niemiec to chyba jakaś polska legenda. Nigdy tak nie było, nawet za Niemców na rosyjskim tronie. Sam "sojusz" taktyczny Hitlera i Stalina tego nie zmieni - a w ogóle były inne? Widać było to wyraźnie jak niemiecka gospodarka po 2014 spuściła Rosję do toalety. ### Niemcy nie są idiotami i nie siadają wspólnie z tygrysem do miski z tatarem (my niestety tak) - do tego potrzebują wspólnika a naturalnym była i jest Polska i dlatego to my zawieraliśmy z Niemcami niezliczone sojusze - nie Rosja. A poza tym - które Niemcy? Które z tego dwupolu niemieckiego z drugiej polowy ubiegłego 1000 lecia? Nawet w czasie trwania owego dwupolu Prusy (jeżeli przyjmiemy, że Prusy to Niemcy) były gotowe zawrzeć z nami pakt przeciw Niemce Katarzynie Wielkiej (potem z Turcją). I już tu cała Twoja geopolityka legła w gruzach - niestety. A to, że tego wtedy tego nie wykorzystaliśmy - ...no cóż na własne życzenie zwyciężyła zaściankowość. A jak to wyglądało wystarczy wyjrzeć przez okno, tam trwa właśnie kopia owych czasów. Ponownie wybieramy zaściankowość. ### NS II to poza Niemcami GB, NL, F, I, A i CH. Najpierw tam musisz zablokować NS II. ### P.S. USA (GM) dywidendy Opla też nie śmierdziały, pomimo, że czasie wojny Opel był kompletnie przestawiony na produkcję zbrojeniową, dzięki której amerykanie szli na dno Atlantyku. Wniosek - historia i geopolityka są nierozerwalnie związane ze sobą, USA są sojusznikiem Niemiec - ważniejszych dla nich niż Polska. Niestety tak jest.

Urko
środa, 28 listopada 2018, 15:57

@ jkhliug ale żeś nazmyślał. Jedyną pozostałością po Scytach są Osetyńcy. I tylko o nich można mówić, że są "spadkobiercami", bo zachowali swój język i kulturę...

4 chorąży
środa, 28 listopada 2018, 15:37

@say69mat Czy mógłbyś przybliżyć zagadnienie i opisać "..ostatnie aktywności amerykańskich sił powietrznych nad Syrią. Gdzie F22 stacjonujące w Katarze i ZEA oraz F18 z lotniskowca USS Harry Truman stacjonującego na Morzu Śródziemnym zaatakowały cele Iranu na terytorium Syrii..." ??

zeus89
środa, 28 listopada 2018, 13:14

@Rzyt tu nie chodzi o przyjaźń z Ukrainą bo jej nie ma. To trochę jak przed 2WŚ. Gdy Hitler sobie zajmował tereny przy zgodzie Anglii i Francji. Myśleli, że Hitler w końcu się zadowoli i będzie pokój. Teraz masz sytuację gdzie Rosja ma granice tam gdzie uzna, że ma granice. Krym był Ukraiński. Ruch przez cieśninę był regulowany przez prawo międzynarodowe i umowy między Ukrainą i Rosją. Teraz Rosja anektowała Krym i uznała, że ma prawo regulować ruch przez cieśninę defacto odcinając porty Ukraińskie oraz flotę na Morzu Azowskim. Świat nie uznaje aneksji Krymu. Krym tylko w oczach Rosji jest ich. Jeśli świat nic nie zrobi i uzna tą bandycką grę to gdzie jutro będzie granica Rosji?

Courre de Moll
środa, 28 listopada 2018, 12:26

@jkhliug ... a aktualne ziemie polskie to były czyje, zanim pojawili się na nich Słowianie? Mówienie o tym, kto był "pierwotnie" nie ma wielkiego sensu, bo każdy sobie to "pierwotnie zdefiniuje jak zechce. A naprawdę pierwotnie (w sensie gatunku homo) to byli tu Neandertalczycy (już ponad 100 tys lat temu)... a potem wiele, wiele innych ludów i kultur.

Rzyt
środa, 28 listopada 2018, 10:22

Wierzę, że wielu z was tak krytykujacych Rosję a broniących naszych bliskich przyjaciół naszych dawnych rodaków, pojedzie do donbasu i pokaże Lordowi Vladimirowi, gdzie raki zimują

halny
środa, 28 listopada 2018, 09:35

Jakie uzbrojenie znaleziono na zatrzymanych kutrach i holowniku. 1. Działko 30 mm - 4 jednostki. 2. Automatyczny granatnik AGS-17 - 4 jednostki. 3. Karabin maszynowy "DShK" 12,7 mm - 2 sztuki. 4. Karabin maszynowy PKT 7,62 mm - 4 sztuki. 5. Karabin automatyczny AK-47 5,45 mm - 13 sztuk. 6. Pistolet PM 9 mm - 4 szt. 7. Pistolety pistolet 9 mm - 1 szt. 8. Pistolet sygnałowy PS - 1 szt. 9. Pocisk wybuchowy o średnicy 30 mm - 765 jednostek. + (32 cynk, nienumerowane, nadal nie można ustalić numeru) 10. VOG-17 - 1975 jednostek. 11. Shot Vogue - 495 jednostek. 12. Granat RGD-5 - 40 sztuk. 13. Granat RG-42 - 48 jednostek. 14. Granat RGD - 20 sztuk. 15. Bezpiecznik UZRGM-2 - 30 jednostek. 16. Bezpiecznik dla RG-42 - 38 jednostek. 17. Kaseta alarmowa 30 mm - 87 sztuk. 18. Amunicja 7,62 mm - 9865 sztuk. 19. Wkłady 5,45 mm - 11736 sztuk. 20. Kasety o rozmiarach od 9 mm do 1189 sztuk. 21. Amunicja 12,7 mm - 612 jednostek. 22. Bagnet - 15 jednostek.

Boczek
środa, 28 listopada 2018, 15:57

To źle czy dobrze? Co chciałeś przez to powiedzieć?

say69mat
środa, 28 listopada 2018, 01:13

@racjus ... wydaje się, że hucpa na Morzu Azowskim jest miarą frustracji i odpowiedzią Kremla na ostatnie aktywności amerykańskich sił powietrznych nad Syrią. Gdzie F22 stacjonujące w Katarze i ZEA oraz F18 z lotniskowca USS Harry Truman stacjonującego na Morzu Śródziemnym zaatakowały cele Iranu na terytorium Syrii. Oczywiście przy zerowej aktywności rosyjskich systemów opl. Bo nikt mnie nie przekona, że dwa kutry artyleryjskie i holownik realizowały tajną misję na Morzu Azowskim, pod osłoną dnia.

chateaux
wtorek, 27 listopada 2018, 22:26

@eszet33 Zapewne dlatego ze niczego takiego nie ma. Ruch w ciesninie jest regulowany przepisami miedzyanrodowego prawa morskiego oraz umowa miedzy Rosja a Ukraina. To ze Rosja dokonala aneksji Krymu, a w konsekwencji takze ciesniny, nie zmienia faktu ze jedynie uzurpuje sobie prawo do wylacznej kontroli nad ciesnina.

dim
wtorek, 27 listopada 2018, 21:13

Twierdzę, że w organizacji tej prowokacji uczestniczyły (z jakichś przyczyn) obie strony. Czyli było to także przedstawienie na użytek mediów i polityków. Oto film, pokazujący holownik, tuż przed staranowaniem. Porusza się powoli "jak mucha w smole", choć z nagrywanej rosyjskiej korespondencji radiowej, potwierdzanej przecież przez Ukraińców, wynikałoby, że dość długo i skutecznie bawił się uprzednio z Rosjanami w kotka i znacznie zwinniejszą odeń myszkę. Holownik redowy, zapewne wyposażony w potężny, relatywnie do masy własnej i łatwo zmieniający obroty silnik i w stery strumieniowe... A tu... tak ślamazarnie pozwala się (na filmie) staranować ? Wykonując tylko nieznaczne i powolne manewry ? No sorry, ale to jest czyste pranie mózgów. Co twierdzę jako były członek załogi pokładowej wielu statków, z setkami holowników przy nich. Czyli nie dawajmy się nabrać, Państwo Polacy

Boczek
wtorek, 27 listopada 2018, 23:10

Wydaje mi się, że mostek holownika nie był już obsadzony, bo ich ostrzeliwali i ludzie uciekli do maszynowni. Z drugiej strony, jeżeli miałaby być to ukraińska prowokacja, to walnęli Rosjan potężnie między rogi, bo masz już pierwsze doniesienia w Niemczech o żądaniach (tak, sprawdziłem na niemieckich portalach) sankcji i zerwania NS II. I to prasa nie małego kalibru - FAZ, Sued Deutsche i BILD - ten ostatni trafia do najniższej warstwy społeczeństwa. W całym splocie ostatnich doniesień i zakazu przyłączenia NS II do sieci rozdzielczej w Niemczech - wydanego przez regulatora sieci niemieckiej - "rurka II" zaczyna mięknąć.

eszet33
wtorek, 27 listopada 2018, 20:48

Ja tam ruskich nie kocham, a nawet gorzej... ale dlaczego autor artykułu nie wspomniał o jednej ważnej sprawie: według niekwestionowanego prawa międzynarodowego - wszelkie jednostki płynące przez Przesmyk Kerczeński muszą przedtem postarać się o zatwierdzenie owego zamiaru w rosyjskim urzędzie odpowiednim do wydawania takowych zezwoleń? A te trzy ukraińskie kutry zostały celowo posłane bez odpowiednich zezwoleń - z inicjatywy samego Poroszenki, który (gdyby wyprawa się udała) chciał zaliczyć parę punktów przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi (niestety - ryzykując życiem ukraińskich marynarzy). I w których ma najmniejsze szanse na wygranie. Jednak zamiast sukcesu - zaliczył kolosalną "wtopę". Marynarze nie zechcieli nadstawiać za niego karku i poddali się bez walki. Dalsze komentarze obecnego prezydenta to tylko "robienie mądrej miny po głupiej wpadce". Takie są fakty. Czy to się komuś podoba - czy nie...

kuba18
wtorek, 27 listopada 2018, 20:10

Panie Komandorze, Przesmyk Kerczeński nie istnieje. Istniała dotychczas Cieśnina Kerczeńska oddzielająca rosyjski Półwysep Tamański od ukraińskiego Półwyspu Krymskiego. Teraz oba półwyspy połączone są mostem. Jeśli Pan uzna ten most za ląd, to wszystko jest OK, bowiem przesmyk jest zawsze lądem a cieśnina zawsze akwenem. Półwysep Krymski był dotychczas połączony z kontynentem przez Przesmyk Perekopski, wąski pas lądu na północy półwyspu. Najbardziej znanym, od Starożytności przesmykiem jest Przesmyk Koryncki, łączący Półwyswp Peleponeski z główną częścią Grecji. Przesmyk przecięty jest obecnie wąskim kanałem korynckim, nad którym z kolei położone są mosty. Z mostów nadobne Córy Koryntu ;) pozdrawiają turystów na licznych przepływających tam wycieczkowcach. Byłoby dobrze, gdyby z nowego mostu krymskiego pozdrawiały turystów nadobne dziewczęta zamiast ponurych facetów z bronią. Pozdrawiam z podziwem dla Pańskiej erudycji w sprawach wojskowych i morskich.

Pirat
wtorek, 27 listopada 2018, 17:56

A ja naiwny sądziłem, że piractwo morskie to tylko domena krajów III św. A więc Rosja się do nich zalicza. To znaczy , że od dziś do marynarza z Rosji zwracamy się per Pirat :)

w.
wtorek, 27 listopada 2018, 17:29

no dobra proszę o podobny tekst o Irlandii Północnej okupowanej przez Wielką Brytanię i Gibraltarze. Dlaczego Anglicy nie chcą ich oddać?

Tak się pytam
wtorek, 27 listopada 2018, 16:05

Nie jest ważne kto ma rakiety lecz, kto jest zdecydowany użyć siły. Czy dowódca okrętu może oddać jednostkę bez walki?

Urko
wtorek, 27 listopada 2018, 15:44

@ ork - Chyba nie widziałeś zdjęć. Ten tankowiec stanął dokładnie w poprzek toru wodnego. Być może osiadł dziobem i rufą, najgłębsze miejsce mając w środku. Możesz oczywiście zapytać, czy kapitan tego tankowca na prawdę próbował przepłynąć pod mostem bokiem, ale ja Ci nie odpowiem...

mc.
wtorek, 27 listopada 2018, 14:27

Rosję zatrzymać może tylko jedno - kryzys gospodarczy. Czyli w tej sytuacji, Europa powinna zatrzymać-zrezygnować z budowy NS2. Ale Europa tego nie zrobi - bo Europa jest CHCIWA - pieniądze ponad wszystko !!! A co my powinniśmy zrobić ? 1/ Baltic Pipe - natychmiast rozpoczynać budowę. 2/ Wzmocnić siły przeciwlotnicze i przeciwrakietowe 3/ Przyspieszyć i mocno rozbudować 18 dywizję 4/ Remont i modernizacje wszystkich T-72 i pochodnych 5/ Dodatkowe (48 szt) samoloty F-16 Super Viper 6/ Na bazie istniejącego projektu Ślązaka-Gawrona, zbudować dodatkowe 5 takich okrętów, ale z systemem rakietowym (Ślązak też powinien mieć dodany taki system) 7/ Szybka rozbudowa fabryk amunicji (Pionki itd) Na więcej KASY nie starczy, zresztą na realizację takiego programu potrzeba uruchomić dodatkowe fundusze - tak jak w przypadku wcześniejszego zakupu F-16

racjus
wtorek, 27 listopada 2018, 14:03

Tak Ukraińcy zaatakowali Rosję 2 kanonierkami i holownikiem a ona musiała się bronić. No faktycznie bardzo wiarygodne i logiczne. Rosja zawsze jest niewinna i to wszyscy dokoła są agresywni i napadają na biedną Rosje a tylko przypadkiem i niewytłumaczalnym zbiegiem okoliczności rosyjskie wojska są na Krymie, Osetii i Donbasie.

dim
wtorek, 27 listopada 2018, 13:34

@Zbigniew. Oczywiście. Ale na zablokowanie rosyjskich statków (może akurat nie w cieśninach, a zwyczajnie - opóźniać je gotowe do wyjścia w portach) potrzeba by NATO miało tzw. cojones. Np. "przeprowadzając przedłużającą się kontrolę", w NATOwskim porcie, gdy tylko Rosjanie zatrzymują do takiej długiej kontroli statek na Morzu Azowskim. I także na podobny przeciąg czasu. Natomiast zastanów się komu w NATO zależy na faktycznym rozwiązaniu problemu ukraińsko-rosyjskiego ? A po co ? A co to kogo obchodzi ? A co takiego robi Ukraina dla NATO ważnego ? Myślę, że nic szczególnego.

ribik
wtorek, 27 listopada 2018, 12:22

Władze Ukrainy powinny zaprosić chińską marynarkę wojenną, do współpracy gospodarczej na obszarze Morza Azowskiego.

jkhliug
wtorek, 27 listopada 2018, 12:02

>>X-70 >>Spór terytorialny Rosji i Ukrainy dotyczy terytorium Krymu które to >>terytorium Sekretarz KC KPZR Chruszczow w latach 50-tych ubiegłego >>wieku oddał ówczesnej Republice Ukrainy. Wygląda to jednak trochę inaczej. Pierwotnie Krym był scytyjski (co potwierdzają wykopaliska archeologiczne), Potem był częścią Rusi, epizod rosyjski dla Krymu jest stosunkowo krótki, więc Chruszczow nie mógł nic tu Ukrainie podarować, bo Krym nie należy się Rosji. Spadkobiercą scytów jest Ukraina i Polska. Spadkobiercą Rusi jest Ukraina, stąd jej prawa do Krymu.

Dareios
wtorek, 27 listopada 2018, 11:23

@X-70 Taktyka chowania głowy w piasek. Interesem Polski jest to, aby nie mieć w pobliżu żadnego agresora. To jest naiwna wiara w to że jeżeli w okolicy grasuje bandyta to trzeba siedzieć cicho bo może napadnie tylko na sąsiada ale nie na nas. Takie postawy należy tłumić w zarodku, a nie gdy bandyta już się rozzuchwali. Co do Krymu - co z tego kiedy i w jakich okolicznościach został przyłączony do Ukrainy? To terytorium Ukrainy i koniec. Alaska też kiedyś była rosyjska.

Zbigniew
wtorek, 27 listopada 2018, 11:22

Rosja powinna dostać nauczkę, jeśli nie chce się wojować na morzu Azowskim to trzeba nauczkę dać Rosji gdzie indziej; np. zablokować dla ruchu ich statków cieśniny duńskie, tak, aby rachunek kosztów przemówił!

zeus89
wtorek, 27 listopada 2018, 11:15

Sprawa jest prosta. Wina leży 100% po stronie Rosji chyba, że świat przyzna rację, że aneksja Krymu jest uznanym faktem dokonanym i cieśnina leży na terenach Federacji Rosyjskiej, a blokowanie Ukrainy na morzu Azowskiego jest legalne. Tylko jak to uzna to co wtedy? Kraje Bałtyckie? Co jutro Rosja uzna za tereny Federacji Rosyjskiej?

ork
wtorek, 27 listopada 2018, 10:41

Mnie zastanawia jakim cudem PUSTY tankowiec osiadł na mieliźnie w najgłębszym miejscu toru wodnego

facetoface
wtorek, 27 listopada 2018, 10:27

Odpowiedzią Niemiec na poczynania Rosji będzie Nordstrom 3!

say69mat
wtorek, 27 listopada 2018, 09:07

Hmmm ... fregaty klasy Adelaide to VLS 8 komór po 4 pociski RiM 162 ESSM plus 40 pocisków SM2MR. Teraz, dla porównania core naszych sił uderzeniowych: ORP Ślązak ... liczba komór VLS - null, liczba pocisków zintegrowanych z wyrzutnią 4/6 wyrzutnie MANPADS. Okręty klasy 660 ORP Orkan - 1 czteroprowadnicowa wyrzutnia pocisków Strzała - 2M. Każdy naród dokonuje wyborów na miarę możliwości, każdy rząd dokonuje wyborów na miarę możliwości ... narodu. I to niezależnie od obiektywnych uwarunkowań zewnętrznych. Vide ... tragiczna historia IIRP, czyli militarna tragedia na własne życzenie.

Extern
wtorek, 27 listopada 2018, 09:03

Wojna za naszą granicą a my na etapie analiz i dialogów technicznych w każdej dziedzinie uzbrojenia. Jesteśmy bezbronni jak nigdy przedtem. Na dodatek postawiliśmy w kwestii bezpieczeństwa na konia, który ledwie odnotował kryzys w relacjach ukraińsko-rosyjskich. Jak sądzicie, jak na nas Rosja napadnie to Trump to zauważy?

ccc
wtorek, 27 listopada 2018, 09:00

Z powodu swej mocarstwowości „gospodarczej” Rosja została określona przez niemieckiego polityka Helmuta Schmidta w latach '80 jako Górna Wolta z rakietami. Jest to określenie do dziś obowiązujące a jedyne, co się w nim zdezaktualizowało to fakt, że nie istnieje już takie państwo jak Górna Wolta. Obecnie bowiem znane jest ono jako Burkina Faso.

Grredo
wtorek, 27 listopada 2018, 08:14

Dlaczego nikt nie pisze, że zespół przeciwminowy NATO był kompletnie bezbronny wobec samolotów su-24 symulujacych atak na nie. Tyle warta cała nasza marynarka bez Opl. Potrzebujemy przynajmniej jednej jednostki do osłony

As
wtorek, 27 listopada 2018, 06:58

Mądre i odważne posunięcie Rosjan. W podobny sposób z racji rurociągu Nord Stream zamkną Bałtyk swoimi jednostkami i zablokują rozpoczętą już budowę innych rurociągów. W tej sytuacji musielibuśmy kieć okręty zdolne kąsać Rosję z poza Bałtyku, ale już w tym ich głowa abyśmy nie mieli.

mm
wtorek, 27 listopada 2018, 01:20

tylko ostatnie zdanie ma jakiś sens. Przypowiastka o towarzyszu i sugestia, że skoro dał to ma prawo odebrać jest niezła ale w wioskowych sporach o miedzę oraz oczywiście w przekazach z kremla. Mamy do czynienia z bezsporną agresją Rosji bez jakichkolwiek legitymizujących podstaw. W naszym interesie jest by spór nie rozwinął się zanadto ale i trwał. Ukraina z mitem Bandery nie jest problemem, zresztą dość zrozumiałym w czasie wojny. Problemem będzie Ukraina przegrana i kontrolowana przez Rosję

bolo
wtorek, 27 listopada 2018, 00:06

Chyba trzeba się będzie przeprosić z Adelaidami.

Naiwny
poniedziałek, 26 listopada 2018, 22:40

Nareszcie rozsądna analiza. Brak tylko próby wyjaśnienia co tam przez kilkanaście godzin robiły te ukraińskie "uzbroione" motorówki zamiast się szybko wycofać wobec agresywnych działań Rosji (i po tym podnieść krzyk o agresji i blokadzie w wykonaniu Rosji). Z wprowadzonego stanu wojennego na Ukrainie skorzysta ewidentnie Poroszenko i ukraińskie struktury siłowe.

Zbig gniew
poniedziałek, 26 listopada 2018, 22:33

Ukraińskie matrosy jakoś nie przejawiały ochoty strzelania do Ruskich, a działka przecież mieli. Widocznie nie uważają ich za wrogów, co już zdążył przytomnie zauważyć jeden dziennikarz w I programie PR. Pewnie teraz wspólnie piją wódeczkę. Nie ma się co spinać, skoro sami Ukraińcy tego nie robią. Trzeba kręcić biznes. Tak jak wszyscy, np Czesi - przy okazji ostatniej wizyty prezydenta Zemana w Moskwie podpisano kontrakt na dostawę do Rosji 5 tyś Zetorów (słownie pięciu tysięcy) i listy intencyjne na następne 3 tysie. Można? - widocznie można. A nasz Ursus na skraju zapaści. no cóż....

jacek
poniedziałek, 26 listopada 2018, 22:25

jedyne wyjście dla Ukrainy to zniszczenie mostu łączącego Krym, no ale to dałoby pretekst Rosji do rozpoczęcia działań wojennych, innej recepty nie widzę...

X-70
poniedziałek, 26 listopada 2018, 22:20

Spór terytorialny Rosji i Ukrainy dotyczy terytorium Krymu które to terytorium Sekretarz KC KPZR Chruszczow w latach 50-tych ubiegłego wieku oddał ówczesnej Republice Ukrainy. Polska nie powinna szukać sztucznego interesu we wspieraniu którejkolwiek ze stron, a tym bardziej Ukraińców, którzy dalej czczą jako swojego bohatera narodowego Banderę. Taki sam spór jak powyższy wcześniej czy później może zaistnieć pomiędzy RP, a Niemcami w sytuacji pojawienia się tam jakiegoś bardziej skrajnego poglądowo rządu. I to nie są bajki bo wojny najczęściej wybuchają w najmniej spodziewanym momencie. Wniosek z konfliktu Rosja/Ukraina jest prosty - wydawać pieniądze na własną armię, inwestować w nowoczesny sprzęt dający przewagę techniczną nad potencjalnym przeciwnikiem, a będąc silnymi małe prawdopodobieństwo że zostaniemy napadnięci.

Boczek
wtorek, 27 listopada 2018, 12:00

Nie oddał a "sprzedał" wymieniając się terytorium - ugór Krym, jako rekompensata za oderwany w 1924 rejon po Rostów nad Donem i perłę pomiędzy Charkowem i Biełgorodem (wg. niektórych źródeł nawet sam Biełgorod - wymiana zaznaczona w atlasach DDRowskich). To tak jak by Rosja zażądała teraz "oddanej" USA Alaski.

Gal anonim
poniedziałek, 26 listopada 2018, 22:07

Co prawda ten brytyjski okret stracil by wszystkie 17 samolotow zanim pewnie sam by zostal trafiony to tak nawiasem , i moze jeszcze by odpalil kilka harpoonow w rosyjskie wielkie plywajace zlomostwo.

Yugol
poniedziałek, 26 listopada 2018, 21:21

Trzeba było nie grozić zburzeniem mostu nad cieśniną ! Teraz kiedy Rosjanie dmuchają na zimne i sprawdzają każdą jednostkę to wielki lament. Kto się nie podda kontroli wiadomo ogień i abordaż.Jak by dziś przypadkiem na Krymie siedzieli Amerykanie to dla dwólicowego świata militarizacja byłaby cacy. Szkoda mi Ukraińców bo walcząc na Majdanie wielu nie spodziewało się jak się sprawy dalej potoczą.

Gosia
poniedziałek, 26 listopada 2018, 21:14

Nie istnieje żadna "społeczność międzynarodowa". O wszystkim decydują w USA i jak w sforze psów kiedy przywódca stada na kogoś szczeka to ujada również nawet najbardziej tchórzliwy kundelek czego najjaśniejsza jest niezłym przykładem

Boczek
wtorek, 27 listopada 2018, 11:31

A nie chcesz zmienić sfory, skoro Ci w tej niedobrze?

Sailor
poniedziałek, 26 listopada 2018, 20:20

Rosja tak długo będzie się rozpychać łokciami i łamać prawo międzynarodowe do puki nie dostanie po łapach. Jak dostanie to zakwiczy, po biadoli i przestanie. Tylko, że Ukraina sama sobie nie poradzi. Natomiast gdyby NATO wysłało tam ze dwie eskadry to sprawa by została załatwiona.

klm
poniedziałek, 26 listopada 2018, 20:17

Rosja zachowuje się jak pijak, który nie chce wypuścić żony. Z tej miłości nic nie będzie.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama