Klęska wizerunkowej „strategii” Obamy. Rosja zyskała przewagę nad USA w broni nuklearnej

6 października 2014, 15:19
Odpalenie próbne pocisku międzynkontynentalnego Minuteman III. Fot. Joe Davila/USAF.
Bombowce Tu-22M3 nie podlegają ograniczeniom odnośnie strategicznej broni jądrowej. Fot. mil.ru.
Fot. mil.ru

Po raz pierwszy od czternastu lat siły strategiczne Federacji Rosyjskiej dysponują większą liczbą głowic nuklearnych rozmieszczonych na środkach przenoszenia, niż Stany Zjednoczone. Dane nie uwzględniają taktycznej broni jądrowej, w zakresie której Rosja ma według dostępnych informacji znaczną przewagę nad NATO.

Zgodnie z informacjami Departamentu Stanu z początku października, liczba głowic jądrowych w siłach strategicznych rozmieszczonych na czynnych środkach przenoszenia wyniosła w Rosji 1643, a w Stanach Zjednoczonych – 1642. Według The Moscow Times oznacza to, że po raz pierwszy od czternastu lat Rosja dysponuje większą liczbą „aktywnych” głowic w siłach strategicznych, niż Stany Zjednoczone.

Atomowe rozbrojenie USA – strategiczne…

Taki stan rzeczy jest wynikiem szeroko zakrojonych działań administracji Baracka Obamy w celu ograniczenia amerykańskiego arsenału nuklearnego (w dużej mierze jednostronnego). W ich ramach zdecydowano między innymi o demontażu niezależnie naprowadzanych głowic jądrowych klasy MIRV z pocisków Minuteman III. Obecnie każda z rakiet tego typu przenosi pojedynczą głowicę. Spowodowało to istotne zmniejszenie liczby środków przenoszenia broni nuklearnej, pozostających w dyspozycji USA. Demontaż głowic MIRV rozpoczęto jeszcze przed podpisaniem traktatu New START.

Rosja realizuje w ostatnich latach szeroko zakrojony program modernizacji sił strategicznych, obejmujący między innymi wprowadzenie na uzbrojenie rakiet balistycznych wyposażonych w głowice MIRV, zarówno na wyrzutniach naziemnych (system Jars), jak i okrętach podwodnych (pociski Buława). Jeszcze w 2011 roku Stany Zjednoczone dysponowały około 1800 głowicami na środkach przenoszenia, a Rosja – niemal 1540. Traktat zobowiązuje obie strony do zmniejszenia liczby „aktywnych” głowic do 1550 w okresie do 2018 roku. W porównaniu do poprzednich danych z lipca br. zarówno USA jak i Rosja dysponują większą ilością głowic w czynnej służbie, odpowiednio o 67 i 131.

…i „niestrategiczne”

Należy przypomnieć, że traktat New START nie obejmuje niestrategicznej broni jądrowej, do której zaliczają się między innymi rakiety Iskander i bombowce Tu-22M, według dostępnych informacji dysponujące promieniem działania rzędu około 2400 km i uzbrojone w naddźwiękowe pociski manewrujące, przystosowane do przenoszenia broni jądrowej. Zgodnie z szacunkami Bulletin of Atomic Scientists z 2012 roku rosyjska armia dysponuje około 2000 taktycznymi głowicami jądrowymi znajdującymi się w służbie, w tym także przeznaczonymi dla rakiet przeciwlotniczych czy przeciwokrętowych. Podobne dane pojawiają się w doniesieniach agencyjnych z bieżącego roku. Stany Zjednoczone dysponują z kolei prawdopodobnie około 500 bombami B61 (z wyłączeniem strategicznych B61-7), z których część przechowywana jest w Europie w ramach NATO Nuclear Sharing.

Administracja Baracka Obamy zdecydowała w 2010 roku (a więc już po otrzymaniu informacji o możliwym złamaniu traktatu INF przez Rosję) o jednostronnym wycofaniu pocisków manewrujących Tomahawk TLAM-N, ostatniego typu taktycznej broni jądrowej poza bombami B61. Federacja Rosyjska wprowadza z kolei do służby nowe typy uzbrojenia, które przypuszczalnie mogą być wykorzystywane do przenoszenia taktycznych głowic jądrowych, jak np. pociski Iskander, prawdopodobnie także w wariancie Iskander-K o zasięgu szacowanym nawet na 2000 km. Niestrategiczna broń atomowa nie podlega kontroli społeczności międzynarodowej, jak ma to miejsce np. w wypadku międzykontynentalnych pocisków balistycznych. Trudno więc nie zgodzić się z tezą, że Rosja ma najprawdopodobniej przewagę nad Sojuszem Północnoatlantyckim w taktycznej broni jądrowej.

Co dalej?

Przedstawiciele władz Stanów Zjednoczonych deklarują chęć przeprowadzenia modernizacji arsenału nuklearnego, a w USAF wprowadzono pewne rozwiązania w systemie wynagrodzeń, premiujące służbę w siłach strategicznych. Wcześniejsze działania amerykańskiej administracji doprowadziły do utraty przewagi w systemach odstraszania strategicznego, a wycofanie pocisków Tomahawk utrwaliło prymat Rosji w broni taktycznej. Jednocześnie sprawa pocisków Iskander pokazuje, że jednostronne ograniczanie arsenału jądrowego bynajmniej nie prowadzi do podejmowania redukcji przez inne państwa dysponujące bronią nuklearną, nie zapobiega też najprawdopodobniej łamaniu porozumień międzynarodowych (traktat INF). Stany Zjednoczone muszą podjąć wysiłek organizacyjny i finansowy w celu modernizacji systemu odstraszania nuklearnego, zrywając jednocześnie z polityką „jednostronnego rozbrojenia”. W obecnych warunkach politycznych i finansowych pełna realizacja planów modernizacyjnych będzie jednak bardzo trudna, o ile w ogóle możliwa.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 51
Reklama
:)
wtorek, 7 października 2014, 10:43

Jednego nie rozumiem - jak to możliwe, że bombowce Tu-22 "nie są bronią strategiczną"? B-1, po "modernizacji" (czyt. kastracji) mogący przenosić tylko uzbrojenie konwencjonalne jest bombowcem strategicznym, a Tu-22, uzbrojony w pociski z głowicami jądrowymi - nie jest.

LOLek
wtorek, 7 października 2014, 18:20

Zasięg

anty_olo
wtorek, 7 października 2014, 16:47

Tu-22M nie ma zasięgu międzykontynentalnego, dlatego nie jest.

jang
wtorek, 7 października 2014, 09:52

Niestety trzeba przyznać rację OK w wypowiedziach.I pamiętać,ze wielkie ,potężne imperia nie raz padały pod ciosami garstki agresywnych ,zdesperowanych szaleńców..Vide pogrom Persji przez Aleksandra ,konkwista Corteza i wiele innych.

snfisdufn
wtorek, 7 października 2014, 08:04

Jak użyją nawet część tej broni to nie będzie już co zbierać to będzie koniec rosji i usa i całej reszty. Co do Ukrainy to minie na wymioty zbiera jak widzę jak naglę miłujący pokój obama chcę rozpętać kolejną wojnę w iraku, gdy na Ukrainie zginęło już tyle ludzi, zestrzelono zachodni cywilny samolot z dostarczonej przez rusków broni kupa cywilów zginęła i nie dzieje się w tej sprawie praktycznie nic, a do iraku w przeciągu tygodnia połowa europy chwyta za szabelkę by bronic wolności ta jasne tam jest interes ropa a na ukrainie nie ma więc mogą tam ludzie ginąć...

Mody Ahmed
wtorek, 7 października 2014, 23:40

Teraz przynajmniej wiemy ile jest ewentualnych bum bum he

Podpułkownik Wareda
wtorek, 7 października 2014, 02:28

Do jaan! Ze zdumieniem przeczytałem Twoje zdanie na tej stronie: " Churchill powiedział, że umowy zawierane z Rosją są mniej warte niż papier, na którym zostały zawarte ". Bez urazy, ale przywołanie w tym zdaniu Winstona Churchilla, i to w takim kontekście, do złudzenia przypomina człowieka zupełnie łysego, który szuka na swojej głowie warkocza, aby następnie uderzyć nim o beton. Przede wszystkim, co Ty sugerujesz? Czyżby to, że Stalin nie dotrzymywał umów, które zawarł z aliantami zachodnimi w latach 1941-45? Otóż przyjmij do wiadomości, że w tamtym okresie, Stalin wyjątkowo skrupulatnie dotrzymywał swoich zobowiązań. Za broń, amunicję, żywność, pojazdy mechaniczne, samoloty oraz niezliczoną ilość innego sprzętu i wszelkiego rodzaju materiałów wojennych - Stalin płacił złotem. Nie wiem, czy o tym wiedziałeś? Podkreślam, rozliczenia były wyjątkowo terminowe i skrupulatne. Jak wiadomo, Stalin był zbrodniarzem i jako kat własnego społeczeństwa, nie ma sobie równych w historii. Pomijam w tym miejscu, represje stalinowskie wobec przedstawicieli narodów, które nie wchodziły w skład b. ZSRR. O tym wszyscy wiemy i nie ma potrzeby rozwijać tematu. No, a kim był Churchill? Był wybitnym mężem stanu, który trwale zapisał się w historii Wielkiej Brytanii, Europy i świata. No dobrze, ale to są jedynie banały. Nie wiem, na ile znasz biografię Churchilla oraz opinie na jego temat współczesnych mu, w tym ludzi /także cudzoziemców/, którzy znali jego osobiście? W największym skrócie: otóż, Winston Churchill był klasycznym, wręcz obrzydliwym cynikiem. I nigdy tego nie ukrywał. Wręcz chełpił się tym. Pomimo, że nie był autorem tych słów, to bardzo często je powtarzał: "Wielka Brytania nie ma przyjaciół, a jedynie sprawy, które należy załatwić i interesy, których należy pilnować". Powiedziane twardo, zdecydowanie, konsekwentnie i cynicznie. Chyba domyślamy się wszyscy, co kryło się za tymi słowami. W trakcie swojej długoletniej działalności politycznej, wielokrotnie postępował niegodziwie. Przykładów - aż nadto. I zupełnie się tym nie przejmował. Liczyły się jedynie interesy Anglii oraz jego osobista kariera. Ostatecznie, dwukrotnie był premierem rządu brytyjskiego, w latach 1940-1945 oraz 1951-1955. Osobiście, wielokrotnie powtarzał, że jest ostatnim człowiekiem, który wierzy w boskie pochodzenie władzy królewskiej. Pomimo tego, koronie brytyjskiej służył z pełnym oddaniem - do ostatnich swych dni. W zasadzie, tylko raz w życiu, zawiodła Churchilla jego intuicja pełnokrwistego polityka, jakim niewątpliwie był. Zawiodły jego kalkulacje polityczne i szczere chęci, owinięcia wokół palca Stalina i próby narzucenia Stalinowi swojej woli. Dla cwanego i chorobliwie podejrzliwego, a także - było nie było - syna gruzińskiego szewca, dumny brytyjski arystokrata Churchill był /używając dzisiejszych określeń/ jedynie "cienkim bolkiem". Przy okazji, podczas konferencji w Poczdamie, na przełomie lipca i sierpnia 1945 roku, w obecności wszystkich członków delegacji amerykańskiej, brytyjskiej i radzieckiej, Churchill przechwalał się, ile to Rosjanie otrzymali pomocy wojskowej od aliantów. Dla wszystkich - było wyraźnie widać, że w ten sposób Churchill chciał sprowokować Stalina. Stalin, nie zrażony takim zachowaniem Churchilla, odpowiedział spokojnie: WYŚCIE DALI BROŃ, A MY DALIŚMY LUDZI. Według świadków tej sceny, Churchill szybko zrozumiał, że popełnił gafę. I Stalin i Churchill, wiele mieli "za uszami". Ten pierwszy, nieporównywalnie więcej. Ale ten drugi, też nie był aniołem. PS. Jaan! W przyszłości, przed zacytowaniem słów ludzi pokroju Churchilla, zastanów się, czy ich słowa warte są zacytowania.

jaan
wtorek, 4 listopada 2014, 19:38

Ludzi pokroju Churchilla? Działał racjonalnie i w interesie swojego kraju. Jego oceny, te które można poznać z literatury są całkowicie trafne. Co do twojego komentarza i analizy jego treści mam pewność że tekst jest odpowiednio moderowany. Podobne analizy czytam w portalach militarnych w Rosji. Jak będę miał więcej czasu to odnajdę podobne opisy i zacytuję.

Jac
środa, 8 października 2014, 00:21

Rosjanie w przeciwieństwie do Brytyjczyków nigdy nie spłacili swych należności za L&L, choć to prawda, że umów dotrzymywali. Nie przekonuje mnie też próba owinięcia sobie Stalina przez Churchilla. W tym gronie to najwyżej Stalin owinął sobie Roosevelta. WB miała już zdecydowanie mniej do powiedzenia, zadziwiająco intensywne zbrojenia doprowadziły do bankructwa królestwa. A co do Józefa to tak naprawdę to nie było chyba nawet owinięcie, taki był plan USA, że po wojnie WB nie będzie już grać pierwszych skrzypiec i został on zrealizowany. Zgodnie z tym planem świat stał się dwubiegunowy, ZSRR zyskał na znaczeniu nie tylko dzięki walecznej obronie i kontrataku ale też dlatego, że za oceanem tego chciano. Na świecie miał zapanować zwyczajnie nowy ład. Nie bez powodu alianci nie ruszyli na Berlin choć mogli a Stalin niemal zatrzymał się na środku Korei. Tak miało być i tyle. Churchill jest rzeczywiście trochę przereklamowany, choć pocieszny z niego gość. Nie był on też cienkim bolkiem, rozumiał całkiem dużo ale bez odpowiedniego zaplecza negocjacyjnego to nikt nic nie ugra.

zdz
wtorek, 7 października 2014, 00:57

Niestety należy stwierdzić że broń jądrowa to ostatnie co zostało Rosji w aspekcie hipotetycznej przewagi i możliwości wywierania nacisku na cały świat zachodni . Przemysł leży , waluta tez , surowce energetyczne tanieją a wszyscy odbiorcy na gwałt szukają alternatywnych źródeł . Sankcje prowadzą do blokady dopływu technologii z zachodu . Powoli stawia to Rosję pod ścianą i niestety skłania do wykorzystania opcji jądrowej . Oni mieli tą swiadomość i rozwijali kierunek cały czas niezaleznie od układów międzynarodowych . Teraz albo zmieni się Putin (RIP) albo wybuchnie wojna jądrowa .

vigg
poniedziałek, 6 października 2014, 21:58

Pierniczenie, nikt nie jest w stanie na 100% uchronić sie. Nie ma w takim konflikcie zwyciężcy.

:)
wtorek, 7 października 2014, 10:39

Widać Rosjanie myślą inaczej - zbroją się, my (Zachód) się rozbrajamy i za kilkanaście lat może się okazać, że zwycięzca jednak będzie, bo Rosja osiągnie zdolność pierwszego uderzenia, które nie pozwoli już na odwet. I wtedy dla przykładu zażąda - "oddajcie to, to, to i to, albo Bomba!".

hola
wtorek, 7 października 2014, 18:47

A co z bronia NEUTRONOWA ? Cisza tak jakby nigdy niczego takiego nie było ! To jest właśnie realne zagrozenie i podejrzewam iz broń taktyczna (rakiety sredniego zasiegu )np. w okregu kaliningradzkim wyposazona jest właśnie w głowice typu N. Straszy sie głowicami A których użycie uważa się za ostateczność ze względu na skazenie promieniotwórcze.a tu taka niespodzianka dla wszelkich organizmów zywych bez skazenia promienitworczego na zaatakowanym obszarze ! Prace nad ta bronia zostały kiedys zakazane ? Taki zakaz to propaganda dla światowej opinii publicznej, nic wiecej !

Jurek
środa, 7 stycznia 2015, 01:11

Mam nadzieję że skończy się judzenie w Europie sił którym zależy na konfliktach . Jest nam to nie potrzebne , jestem zwykłym szarym Polakiem ,i nie chcę konfliktu z Rosją ani z kimkolwiek . Ponieważ jest to ludzka tragedia ,cierpienie i ból . Dlatego nie wolno nam nawoływać do wojny !

sdaffg
wtorek, 3 lutego 2015, 14:18

To jeszcze powiedz to putlerowi, on się nie będzie tym przejmował, zaatakuje jak w polsce będzie masa takich pacyfistów, bo wtedy nie będzie musiał z nikim walczyć by zdobyć wszystko.

as
poniedziałek, 6 października 2014, 20:42

Putin wykorzystuje chwilę gdy w USA rządzi lewak.

kzet69
wtorek, 7 października 2014, 12:55

asie wróć do szkół i dowiedz się co to znaczy "lewak", na pewno nie to co wyczytałeś u JKM... A Obamę za "lewaka" może uważać tylko gimbaza, ewentualnie absolwenci giertychowej matury.

Wojmił
wtorek, 7 października 2014, 08:50

i właśnie po to jest ten artykuł aby taki burak tak pomyślał... zapominając, że religijny-prawicowiec Bush jr roztrwonił potęgę USA i teraz kolejny prezydent ma spore problemy..

MD
wtorek, 7 października 2014, 18:06

Przewaga w ilości głowic nuklearnych nie ma wielkiego znaczenia. Obie strony dysponują takim arsenałem, że mogą kilkakrotnie spalić całą planetę.

sfggfs
wtorek, 3 lutego 2015, 14:20

bzdura, "spalić całą planetę" ? doczytaj

tylop
wtorek, 7 października 2014, 17:22

Polska ma bomby jądrowe tylko zapewne jest to utajnione ;)

GiGi
wtorek, 7 października 2014, 20:29

To wielka tajemnica... ale przyznam się w sekrecie że ja mam kilka na stanie

Wojmił
poniedziałek, 6 października 2014, 20:12

Artykuł w przesadnym alarmistycznym tonie.. tak jakby 8 nosicieli więcej i jedna głowica więcej miały jakieś znaczenie albo przechyliły szalę zwycięstwa.. Prawda jest taka, że nawet przy tej ilości nikt broni jądrowej nie użyje ponieważ oznacza to i tak zniszczenie ludzkości. Jedynie do naprawienia może jest redukcja przewagi w jądrowej broni taktycznej... Liczba także nie oznacza jakości... wiemy, że nawet z nowymi nosicielami rosjanie mają spore problemy... średnia wieku jest także wyższa niż amerykańskich i jakość ich konserwacji niższa = gotowość bojowa niższa i zapewne wysoki procent głowic z rakiet strategicznych będzie miała awarię... komponent lotniczy: tylko 16 ? Tu-160 jest w linii? reszta to Tu-95 które zbyt wiele nie przenoszą... brak bombowców stealth... Artykuł w starym stylu - że niby liczba takich a takich rakiet, głowic, samolotów... tak liczono w latach 60-tych i 70-tych... Ok. Trend ogólny rozbrajania się USA i całego świata zachodniego musi się zmienić - zbyt komfortowo zachód się czuł ale dzięki Putinowi musi otrzeźwieć - ale proszę: nie siać paniki! To nieprofesjonalny artykuł dotykający tylko kwestii liczby!

:)
wtorek, 7 października 2014, 11:02

Ależ właśnie o trend tu chodzi - nie o to, że USA ma o jedną głowicę mniej, ale o to, że Stany praktycznie zawiesiły modernizację swoich sił strategicznych, a Rosja wręcz przeciwnie - uczyniła z niej priorytet. A ta "przewaga" jest po prostu wykrzyknikiem, mającym czytelnikom przypomnieć, że "źle się dzieje". Mówisz 16 Tu-160 Blackjack - oczywiście. Do tego 107 Tu-22 Backfire, które z niezrozumiałych dla mnie powodów "nie są bronią strategiczną" (zasięg-6800 km, przenosi broń jądrową, więc nie wiem skąd ta klasyfikacja.). Do tego 58 Tu-95 Bear - najstarszy element rosyjskiego lotnictwa bombowego (pierwsze weszły na uzbrojenie w 1958 r. Teraz przyjrzyjmy się Jankesom: 20 B-2 Spirit (owszem stealth, ale trudnowykrywalny nie znaczy niewidzialny, poza tym - jest ich tylko 20); 66 B1B Lancer (doskonały bombowiec, szkoda że po "modernizacji" nie może przenosić broni atomowej); 76 B-52 (przyjęty do służby w 1955, a więc 3 lata przed Tu-95). To tyle, jeśli chodzi o bombowce. W rakietach bazujących na ziemi Rosja ma przewagę, między innymi dzięki jednostronnej rezygnacji USA z głowic MIRV - czy to jeszcze głupota, czy już zdrada, nie mnie to sądzić. W ostatnim elemencie triady, okrętach podwodnych - nosicielach SLBM, US Navy ciągle jest na prowadzeniu, ale wprowadzanie przez Rosję okrętów klasy Boriej, wyposażonych w pociski Buława, może temu stanowi rzeczy zagrozić. Zwłaszcza, jeśli program budowy nowych okrętów-nosicieli dla US Navy się obsunie, co przy podejściu obecnej administracji do budżetu na obronę wcale nie jest takie niemożliwe. Ogólnie widzimy tu skutki bardzo powszechnej na Zachodzie wiary w to, że "wojna na dużą skalę już się nie zdarzy".

Podpułkownik Wareda
wtorek, 7 października 2014, 17:04

Do O.K.! No, tym razem przeszedłeś samego siebie! Przeczytałem uważnie wszystkie Twoje posty na tej stronie. I jestem przerażony. Stopień jadu antyrosyjskiego, który zaprezentowałeś w tych postach, wielokrotnie przekroczył dopuszczalną granicę przyzwoitości i złego smaku. JESTEM PRZERAŻONY ! Czym innym jest negatywnie /nawet bardzo/ oceniać politykę zagraniczną obecnego władcy Kremla, a zupełnie czym innym, wylewać kubły pomyj na społeczeństwo rosyjskie. Ilość, użytych przez Ciebie inwektyw wobec Rosjan, jest niespotykana, nawet w najbardziej prawicowych pisemkach. Coś niesamowitego. Skąd u Ciebie, tak silne fobie antyrosyjskie? "Rosja to państwo bandyckie, niegodne żadnych układów". Hmm, powiedziane dosadnie. Jakie to nasze, jakie miłe i sympatyczne! Twoja nienawiść do Rosji i wszystkiego co rosyjskie, to jedna sprawa. Nie będę tego szerzej komentować i zostawiam Cię w tym szambie anty rosyjskości. Ale zauważyłem, że Ty wręcz domagasz się od Zachodu, aby ten użył broni jądrowej wobec Rosji. A to już przestaje być zabawne. Zresztą, nie jesteś osamotniony. Takich oczekujących na wojnę jądrową, jest bardzo wielu. Byłem przekonany, że doskonale rozumiesz sprawy podstawowe. Okazało się, że jestem w błędzie. Wobec powyższego, powtórzę to, o czym trąbię na forum od dobrych kilku miesięcy: w chwili obecnej i w dającej się przewidzieć odległej przyszłości, nie będzie jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego z użyciem broni jądrowej - pomiędzy Rosją, a państwami NATO. Ryzyko takiego konfliktu jest zbyt wielkie! Przyjmij to wreszcie do wiadomości i nie oczekuj wojny jądrowej między Rosją, a Zachodem. PS. Rozumiem, że wylewając na Rosjan kubły pomyj i jadu nienawiści, uważasz siebie za kogoś lepszego. W związku z powyższym, proszę abyś wymienił swoje cechy oraz przymioty osobiste, które zdecydowanie wyróżniają Ciebie na tle Rosjan. Myślę, że wymienisz, co najmniej 20 takich cech. Tak więc - oczekuję na dowody, które pozwalają Ci wierzyć, że jesteś - o niebo lepszy od Rosjan. Uwaga osobista: O.K., pomimo spętania łańcuchem anty rosyjskości, spróbuj zerwać te kajdany i spraw, aby runęły mury nienawiści pomiędzy ludźmi. Uwierz mi, zaczniesz oddychać pełną piersią. Naprawdę warto.

Victor
środa, 8 października 2014, 20:19

W kwestii formalnej - chociaż Stalin był władcą Kremla, to o ile dobrze pamiętam, był Gruzinem. Już więcej się nie wtrącam.:-)

qwerty
środa, 8 października 2014, 10:30

Panie Ppłk !! Ja natomiast jestem przerażony, że jeszsze istnieją ludzie pana pokroju przychylni (czy też zafascynowani ??) polityką jaką prowadziło ZSRR czy też obecną próbą prowadzenia takiej polityki przez FR. Branie w obronę towarzysza Stalina i jego dotrzymywania umów międzynarodowych po prostu zwaliło mnie z nóg. Jedynym wytłumaczeniem jest albo totalny brak u pana ppłk rozezniania w historii Polski i relacji z naszym wchodnim sąsiadem na przestrzeni ostatnich 100 lat bądź też jest pan przesycony indoktrynacją jaką pan ppłk przeszedł w czasach swojej młodości w jednej z akademii wojskowych imienia Frunzego, Malinowskiego czy też Szopasznikowa.

O.K.
wtorek, 7 października 2014, 20:20

Jakiego jadu antyrosyjskiego -gdzieś Ty wyczytał moją rzekomą nienawiść do Rosji i wszystkiego co rosyjskie? Jak większość normalnych Polaków, szanuję i cenię zwykłych Rosjan -tylko ów reżim mi się nie podoba. Ale despotyzm w Rosji ma długa tradycję i tego nie zmienię. Niestety tak to jest że z bandytami da się rozmawiać tylko ich językiem -po bandycku. Przeczytaj jeszcze raz ten post -tylko ze zrozumieniem, proszę.

O.K.
poniedziałek, 6 października 2014, 19:36

Kilka lat temu pewien raport analityków sugerował że rosyjskie zapasy i środki przenoszenia broni jądrowej są w tak fatalnym stanie , że USA, gdyby chciały mogłyby zaatakować Rosję swoim potencjałem jądrowym i nie obawiać się odwetu. Nawet jeśli takie stwierdzenie jest przesadą to jednak rzeczywisty stan rosyjskiej broni jądrowej jest tajemniczą zagadką. Większość ekspertów zgadza się że zarówno głowice, jak i środki przenoszenia są w kiepskim stanie technicznym. Załóżmy że tak jest naprawdę. Widzimy że Rosja proponuje Stanom redukcje głowic. Zastanówmy się czy tak jest w rzeczywistości. Jeśli rosyjski arsenał rzeczywiście pozostawia wiele do życzenia to może być tak że Ruscy w rzeczywistości wycofają cały ten złom który i tak nie działa, zostawiając sobie tylko tę niewielką cząstkę która jest w najlepszym Stanie. Czyli redukcja jest w rzeczywistości żadna. Tymczasem Stany na podstawie umowy podpisanej przez naiwnego frajera piastujacego urząd prezydenta likwidują większość swoich zasobów broni jądrowej. I jeszcze jedna ciekawa rzecz: na wikipedii w haśle "broń jądrowa" jest wykres przedstawiający zasoby jądrowe obu supermocarstw na przestrzeni lat. Dla Ameryki zaczyna sie to od 1945 r. potem w latach 50 za czasów maccartyzmu gwałtownie rosną osiągając szczyt w trakcie kryzysu kubańskiego, następnie stagnacja i kilka redukcji az do lat 90. Tymczasem u Ruskich od połowy lat 50 do końca Zimnej Wojny jedna linia prosta. Pomyślcie zatem 3 razy zanim Ruski zaproponuje wam redukcje zbrojeń... Link: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bro%C5%84_j%C4%85drowa P.S. Ten tekst napisałem kilka lat temu na forum Onetu.

O.K.
poniedziałek, 6 października 2014, 19:34

Ten wykres (http://pl.wikipedia.org/wiki/Bro%C5%84_j%C4%85drowa#mediaviewer/File:US_and_USSR_nuclear_stockpiles.svg) mówi wszystko o tym jakie pokój miłujące imperium miało podejście do broni jądrowej. Szybki wzrost liczby amerykańskich głowic w latach 50-tych to efekt McCarthyzmu i paniki związanej z nieistniejącymi "bomber gap" i "missile gap" w stosunku do Sowietów. Później, gdy okazało się to mitem, a zaktywowały się różne lewatywy w rodzaju Greenpeace (sponsorowane oczywiście przez Sowietów), następował powolny spadek. A tymczasem w przypadku ruskich -jedna prosta linia w górę, aż do czasów Gorbaczowa.

:)
poniedziałek, 6 października 2014, 19:22

Amerykanie po raz kolejny (już liczyć mi się nie chce, który) dowiadują się, jaką wartość mają umowy z Kremlem - ich rosyjskojęzyczne wersje równie dobrze można by drukować na papierze toaletowym. W 1962 Chruszczow też solennie zapewniał, że żadnych rakiet na Kubie nie będzie. Całe szczęście, że Pentagon i Langley zdecydowały się te zapewnienia sprawdzić za pomocą U-2. Dość dodać, że ambasador ZSRR przy ONZ Zorin, nieświadomy, że Jankesi wiedzą, do końca łgał na forum w żywe oczy i zamknął się dopiero, gdy Stevenson wyciągnął plansze ze zdjęciami. Potem były zapewnienia, że rakiety z Kuby znikną, USA zobowiąże się nigdy na Kubie nie zaprowadzać wolności i demokracji, amerykańskie rakiety wyjadą z Turcji jakiś czas później, a Kuba nie będzie robić za bazę do eksportu rewolucji na Amerykę Łacińską. I wszystko się zgadzało - rakiety jednych i drugich wyjechały, Fidel ciągle sobie rządzi na Wyspie Cygar i Rumu. Tylko jeden warunek nie został spełniony i od tamtego czasu Kuba była przysłowiowym "cierniem w ...." dla latynoamerykańskich interesów Wuja Sama, bo eksportowała rewolucję w tempie większym, niż Arabia Saudyjska ropę - Kolumbia, Nikaragua, Chile, Boliwia - wszędzie tam mieszały macki sowieckiego wywiadu, znajdujące oparcie w Hawanie. Aż dziw, że USA dotrzymały swojej części umowy i nie usunęły Fidela, kiedy upadł Sojuz.

jaan
poniedziałek, 6 października 2014, 19:44

Churchil powiedział że umowy zawierane z Rosją są mniej warte niż papier na których zostały spisane.

qwerty
poniedziałek, 6 października 2014, 19:20

Obama jest naiwny, a Polska powinna dołączyć do NATO Nuclear Sharing.

Mortimer
wtorek, 7 października 2014, 12:12

Tak się zapewne stanie, zwazywszy na to, że z sił powietrznych europejskich krajów NATO stopniowo wycofywane są starsze typy samolotów, zdolnych do przenoszenia bomb nuklearnych (Tornado IDS), zaś dominujące w nowych zakupach Eurofightery nie zostały przystosowane do misji tego rodzaju. W odróznieniu od F-16.

Marek
wtorek, 7 października 2014, 09:15

Podpisuję się pod tym postem obydwoma rękami.

jet
poniedziałek, 6 października 2014, 18:56

Ja nie wiem jak ktokolwiek może czuć się bezpiecznie kiedy w obrocie jest kilka tysięcy głowic atomowych. Z historii wynika, że można ukraść wszystko, a każda broń zostanie użyta przeciwko twórcom.

O.K.
poniedziałek, 6 października 2014, 19:43

Bo broń jądrowa to swoista strzelba Czechowa -prędzej czy później musi wypalić. A powszechne rozbrojenie jądrowe to mrzonki oderwanych od rzeczywistości idealistów -takich jak Obama.

Janusz
niedziela, 1 lutego 2015, 17:35

To jeszcze nie wszystko, różnica technologiczna między systemami broni jądrowej USA i Rosją wynosi 45 lat, na korzyść Rosji. Możliwe, że najnowsze wersje rosyjskich systemów antyrakietowych mogą zatrzymać przestarzałą broń jądrową USA.

rypol
poniedziałek, 6 października 2014, 17:41

Jeżeli USA by chciało posiadać więcej to by mieli 4 razy tyle co Rosja !! więc nie mają się czym chwalić.

wilop
poniedziałek, 6 października 2014, 17:36

Rosja i rozbrojenie.... chyba ktoś w cuda wierzy że oni by do tego przystąpili ;)

O.K.
poniedziałek, 6 października 2014, 22:19

Tu nie trzeba cudów. Można do tego doprowadzić,gdyby zachodni politycy przywódcy mieli jaja rozum i potrafili wykorzystać szansę jaka spadła z nieba wraz z obecnym kryzysem na Ukrainie. Powiedzmy sobie wprost -Putin wpakował się w niezłe bagno (na własne życzenie). Jego desperackie próby ocalenia Ukrainy (i znajdujących się tam od czasów sowieckich kluczowych zakładów przemysłowych) pokazały w jak niewesołej sytuacji się znalazł. Te wszystkie pohukiwania, napinanie muskułów, straszenie Zachodu to tak naprawdę oznaki że jego pozycja jest tak naprawdę katastrofalna, tylko Zachód w swym zaślepieniu nie chce tego dostrzec. Gdyby Putin naprawdę był skutecznym politykiem (cynicznym, ale skutecznym), za jakiego uważa go znaczna ilość prawicowych i eurosceptycznych oszołomów w krajach Unii Europejskiej (marzących aby pójść w jego ślady), to po Rewolucji Euromajdanu, zamiast napadać na Ukrainę, anektować Krym i wywoływać wojnę w Donbasie (która zjednoczyła podzielone ukraińskie społeczeństwo w nienawiści do Rosji), dałby sobie (oficjalnie) spokój, licząc na to że poprzez działania agentury, przekupienie odpowiednich ludzi, a przede wszystkim rozczarowanie Ukraińców polityką stertyczałej Unii Europejskiej (niezbyt chętnej, w dobie kryzysu na pomoc i w dalszej perspektywie przyjęcie do swego grona kolejnego biednego kraju na Wschodzie), odzyska na nowo Ukrainę w kolejnych wyborach za parę lat. A tak to zamiast odzyskać całą Ukrainę, utracił większą jej część, pomijając małe i nieopłacalne kąski w postaci Krymu (który i tak w zasadzie kontrolował, Janukowycz przedłużył dzierżawę rosyjskich baz do lat 40 XXI wieku) i ogarniętego wojną kawałka Donbasu (a wiec przynoszącego same straty). Utracił też cały szacunek w oczach Zachodu, gdzie wszyscy już widzą ze Putin to bandyta (co nie przeszkadza niektórym robić z nim interesy, ale teraz jest do tego gorszy klimat). Zyskał za to sankcje. Utracił, bo Putin tak naprawdę nie ma umysłu męża stanu, tylko umysł przygłupawego czekisty, który myśli że wielkość Matuszki Rosji można utrzymać jedynie kopiąc ludzi po jajach by pokazać jakie to jego Imperium silne. Sztywny umysł zamordysty, co nie jest w stanie nawet pomyśleć by w imię wyższych celów oddać choćby najmniejszy, najmniej apetyczny kawałek zdobyczy. Umysł prymitywnego bandyty który myśli że ten kto wygląda na silniejszego, ten dominuje i wszyscy będą ze strachu się przed nim kłaniać, a on się boi że okaże słabość. A wracając do rosyjskiej broni jądrowej, to właśnie ona tu powinna być tak naprawdę stawką a nie kartą w tej grze. Gdyby światu Zachodu przewodziłby prawdziwy mąż stanu, zrozumiałby w czym rzecz, i jaką szansę niebiosa mu dają by wytrącić główny atut Rosjanom. Bo właśnie broń jądrowa jest ich głównym atutem. Gospodarkę mają kulawą, a w wojskach konwencjonalnych, mimo starań, wciąż nie dorównują NATO. Główny ich atut to szantaż jądrowy i groźby ze za pomocą niestety dostępnych ich środków mogą zmieść dowolne państwo na Ziemi. Takim bandytom należy wytrącić ten oręż z ręki. Da się to zrobić. Tylko wpierw Zachód musi wreszcie zrozumieć że Rosja to państwo bandyckie, niegodne żadnych układów. Despotyczny kremlowski reżim, który musi wreszcie ponieść karę za 500 lat swojej bandyckiej działalności. Nasz rozważany mąż stanu przewodzący Zachodowi powinien być to w stanie uświadomić zachodniemu społeczeństwu, jaka jest istota rosyjskiej despotii. I przekonać społeczeństwo że temu reżimowi trzeba się sprzeciwić -konfrontacja jest nieunikniona. Niekoniecznie poprzez otwartą wojnę -ale poprzez sankcje, które są konieczne. I to dużo dalej idące niż to co Zachód robi do tej pory. Konfrontacja nie ma na celu przekonanie Rosjan do zmiany nastawienia swojej polityki na bardziej pokojową. Nie, nie o to powinno chodzić. Konfrontacja ma na celu pokazanie kremlowskim despotom kto tu jest silniejszy -kto tu jest panem. Jak w stadzie wilków -kto tu dominuje -a kto ma podkulić ogon i pokornie lizać futro osobnikowi dominujacemu. Bo tylko taki wilczy język kremlowskie psy rozumieją. Tak je wytresowano. Jak będziesz silniejszy, to ze strachu wszystko dla ciebie zrobią. Ale spróbuj tylko okazać słabość -te psy nawet gdy cię liżą, myślą kiedy będzie okazja by z powrotem ciebie gryźć. Sankcje -muszą być jak najdotkliwsze. I nie chodzi o to by Putin przestał mącić na Ukrainie. Chodzi o to by zniszczyć gospodarczo Rosję, tak jak kiedyś zniszczono związek radziecki. Wówczas cała rosyjska zdolność militarna się załamie. Rosję na kolanach można zmusić do wszystkiego -by wycofała się z Donbasu, by wycofała się z Krymu, z Abchazji, Osetii, nawet z tego co zrabowała finom w wojnie zimowej. Ale tu nie chodzi o takie, za przeproszeniem, popierdółki jak Abchazja, Osetia, Krym czy nawet Donbass. To są tak naprawdę mało istotne rzeczy. Prawdziwy mąż stanu kierujący Zachodem zrozumiałby że tu chodzi o coś ważniejszego -o podporę rosyjskiej siły. O rosyjską broń jądrową, której sekret wykradli Amerykanom w latach 40-tych -i od tej pory ten psychopatyczny reżim jest w stanie stawiać pod ścianą cały świat. Zachód nie wykorzystał tej okazji po upadku Związku Radzieckiego -powinien nie popełnić tego błędu teraz. Otóż co jest kluczowe: Zachód po doprowadzeniu Rosji do bankructwa POWINIEN zmusić Rosję do rozbrojenia jądrowego. Nie całkowitego -bo to niemożliwe i wcale interesom Zachodu nie służy. Ale stawiając Rosję na krawędzi głodu powinien im narzucić surowe warunki -górny limit 1000 głowic jądrowych. Nie więcej, tak by Zachód (czyli przede wszystkim USA) miał tu bezwzględną przewagę. Ale też nie mniej, bo starając się całkiem pozbawić niedźwiedzia pazurów stawia się go w pozycji bez wyjścia. A poza tym 1000 głowic pozwala szachować Chiny -by nie myślały o aneksji wielkich połaci i bogactw Syberii. Tak by powinien był postąpić Wielki Mąż Stanu który by rządził Zachodem.

JANUSZ GAZMEN
piątek, 5 grudnia 2014, 03:00

NATO STARE SAMOLOTY MOŻLIWA OCHRONA ANTYRAKIETOWA W CZASIE ODLEGŁYM POZOROWANE SZPICE SZYBKIEGO REAGOWANIA . A ONI Z CZYM DO LUDZI JAKIEŚ TAM ISKANDERY ?

GAZMEN JANUSZ
piątek, 5 grudnia 2014, 02:40

WIART ZE WSCHODU NIC DOBREGO.WIATR Z ZACHODU MGLISTE NIEBO.

kzet69
wtorek, 7 października 2014, 12:52

Jaka znów klęska? I jakie znaczenie ma to kto ma przewagę ilościową, skoro i jedni i drudzy są w stanie unicestwić całą planetę???

A_S
wtorek, 24 marca 2015, 13:31

Rosjanie jeśli decydują się na wojnę to na totalną, bez zasad. Wiara w to, ze nie posuną się do wszystkich możliwych chwytów jest naiwnością. Wystrzeliwanie rakiet z aut i kontenerów cywilnych, udawanie , ze to nie ich wojska, ataki przy pomocy samolotów cywilnych u nich będą standardem i to wszystko z użyciem broni atomowej.

kaka
poniedziałek, 6 października 2014, 16:28

No i co z tego yhmm? 10-20 bomb jądrowych i ziemi nie ma.

O.K.
poniedziałek, 6 października 2014, 21:53

Jesteś naiwny. Tak naprawdę arsenał jądrowy wszystkich mocarstw na Ziemi jest dużo za mały by wyniszczyć całą ludzkość (pomijając spekulatywne teorie o nuklearnej zimie). Już samo zniszczenie sporej bazy lotniczej, z odpowiednio przeygotowanymi betonowo-ziemnymi schronohangarami (patrz na poradzieckie lotniska w Polsce) wymagałoby kilku głowic. Moja stara Encyklopedia Wojskowa z 1971 roku podaje interesujące wykresy, mówiące że promień rażenia głowicy 300 kt w przypadku schronu ciężkiego wynosi poniżej 1 km. Poza tym i tak w kraju średniej wielkości jest większa liczb małych miasteczek i wsi niż liczba głowic jądrowych na świecie -nie cała ludność jest skupiona w miastach. Nie wierz w bzdury mówiące że cała broń jądrowa na świecie wystarczyłaby by zabić ludzkość n razy -takie wyliczenia robi się mnożąc ilość ofiar Hiroshimy (ok. 100 tys.) i Nagasaki (50 tys.) przez stosunek całkowitego równoważnika trotylowego wszystkich dzisiejszych głowic do równoważnika bomb które zniszczyły te dwa japońskie miasta (ok. 20 kt). Tyle że to metodologia bzdurna, a obliczenia są robione przez ignorantów nie mających zielonego pojęcia o strategii i taktyce użycia broni jądrowej.

Riddler
poniedziałek, 6 października 2014, 21:46

W historii odpalono trochę ponad 2000 razy atomówki i Ziemia jakoś istnieje.

Hans Close
poniedziałek, 6 października 2014, 16:21

Zachodniemu światu brakuje przywódców formatu Ronalda Reagana i Margaret Thatcher. Ludzi zdecydowanych i nie bojących się nazywać rzeczy po imieniu, tak jak kacapskie Imperium Zła. Konfrontacja militarna z Kacpapią będzie śmiertelna dla prymitywnej dziczy, ale będzie również bolesna dla Zachodu. Jedyne co możemy zrobić to izolować gospodarczo Kacapię aby zaczęli żreć z głodu ropę , rozkręcić spiralę zbrojeń, której nie będą w stanie wygrać a na koniec dobić ten bandycki kraj i raz na zawsze podzielić pomiędzy Europę i USA! Nie może być tak, że prymitywny, agresywny naród liczący około 140mln ludzi posiadał około 13% powierzchni lądów na świecie! Kacapy posiadają ogromne państwo a są pariasami cywilizacyjnymi: POPULACJA: Populacja Rosji 140 ml Populacja USA 350mln obywateli Populacja UE 650 mln obywateli (USA + UE = 1mld obywateli Zachodu) GOSPODARKA, PKB (nominalnie) Rosja 1 477 mld USD Włochy 2 037 mld USD Chiny 5 745 USA 14 622 mld USD UE 16 180 mld USD BADANIA I ROZWÓJ, roczne wydatki roczne na B+R Intel 7,5 mld USD Volkswagen 9,7 mld USD Rosja 28 mld USD Chiny 284 mld USD USA 450 mld USD (UE około 350mld USD + USA = 800 mld USD - Rosja 28 mld USD) NAUKA, Nagrody Nobla Rosja 30 Niemcy 80 UK 112 USA 320 ZBROJENIA, roczne wydatki na zbrojenia: Rosja 61mld $ Francja 65mld $ UK 69mld $ Chiny 98mld $ USA 663mld $ !!! ( Powyższe dane mają wartość poglądową, ponieważ czasem są starsze niż z 2013roku. Trudno było mi znaleźć kuplety najnowszych danych )

kubik
poniedziałek, 6 października 2014, 20:55

zapomniales dodac ze to nie te czasy kiedy byl Regan czy pani THATHER ,one juz minely ,nie sadzisz chyba ze gdyby oni byli obecnie to Putin by sie wystraszyl ,jesli tak to jestes naiwny .

Zaraza
poniedziałek, 6 października 2014, 20:52

Historia pokazuje, że prymitywna głodna dzicz podbijała potężne kraje bo elity uległy degeneracji, ogłupieniu itd.

Tweets Defence24