Reklama

Kiedy Polska wróci do misji pokojowych ONZ? [KOMENTARZ]

2 lutego 2018, 14:10
UNTAG
ŻYWNOŚĆ ROZDAWANA MIEJSCOWEJ LUDNOŚCI Z POLSKIEJ CIĘŻĄRÓWKI PODCZAS MISJI UNTAG W NAMIBII. FOT. CENTRUM WETERANA DZIAŁAŃ POZA GRANICAMI PAŃSTWA.

Wojsko Polskie znów chciałoby uczestniczyć w misjach pokojowych Organizacji Narodów Zjednoczonych. Na początek może wysłać pododdział inżynieryjny, najpewniej w sile kompanii. Problem w tym, że na misjach, które nas interesują, nie ma aktualnie wolnych miejsc. Do tego dochodzi dziura pokoleniowa.

Polska zrezygnowała z wysyłania żołnierzy na misje pokojowe ONZ przed dziewięcioma laty. W styczniu 2009 r. rząd przyjął strategię udziału wojsk w operacjach poza granicami kraju. Za priorytet wskazywała ona misje NATO i Unii Europejskiej, a operacje prowadzone pod innym szyldem, w tym ONZ, zostały postawione na drugim miejscu. Uzasadnieniem było to, że nie odgrywały już one takiej roli dla bezpieczeństwa Polski, jak to miało miejsce zanim wstąpiliśmy do NATO i UE. Przestały też być "oknem na świat" dla polskich żołnierzy, którzy mieli już za sobą przełomową pod wieloma względami misję w Iraku.

W tym czasie siły Wojska Polskiego angażowała głównie misja ISAF prowadzona przez NATO w Afganistanie (wiosną 2009 r. kontyngent zwiększył się z ok. 1600 do ok. 2000 żołnierzy). Generowała ona także wysokie koszty. MON kierowane przez ministra Bogdana Klicha szukało przy tym oszczędności. Część wojskowych wskazywała jednak wówczas, że będą to oszczędności pozorne, bo Narody Zjednoczone zwracały 60 proc. poniesionych wydatków.

Do końca 2009 r. Polscy żołnierze wycofali się z misji UNDOF w Syrii (po 35 latach), UNIFIL w Libanie (po 17 latach) oraz misji pokojowej w Czadzie.

Po kilku latach polskie władze uznały, że do misji pokojowych należy wrócić. Zapewnienia o gotowości do udziału w nich składał w siedzibie ONZ w Nowym Jorku ówczesny prezydent Bronisław Komorowski. Kurs ten został podtrzymany po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Najpierw we wrześniu 2015 r. prezydent Andrzej Duda zapowiedział w przemówieniu na forum ONZ wznowienie aktywności Polski w misjach pokojowych. Natomiast we wrześniu 2016 r. ówczesny wiceminister obrony Wojciech Fałkowski oficjalnie zgłosił gotowość do wysłania od 80 do 100 żołnierzy na misje pokojowe ONZ. Chodziło o pododdział inżynieryjny (do rozminowywania i budowy infrastruktury), oficerów do sztabów oraz obserwatorów.

Na marginesie, obserwatorzy to obecnie jedyni polscy reprezentanci wojskowi na misjach ONZ. Średnio rocznie wysyłamy ich 12, przy czym liczba ta obejmuje także misje obserwacyjne Unii Europejskiej. Polska wyraziła natomiast gotowość wysłania do 30 obserwatorów.

Polska gotowość do powrotu do misji pokojowych ONZ na razie nie przełożyła się na udział w konkretnej operacji i nie wiadomo, kiedy mogłoby się to zmienić. – Te miejsca, które były szczególnie interesujące z polskiego punktu widzenia, szczególnie na Bliskim Wschodzie, są w tym momencie zajęte – przyznał w środę wiceszef MON Tomasz Szatkowski, który w resorcie odpowiada za sprawy międzynarodowe. Dodał, że jak na razie nikt nie zwrócił się do nas z bezpośrednią prośbą o wysłanie pododdziału. Oznacza to, że jeśli prowadzimy rozmowy o jakiejkolwiek konkretnej misji, to nie są one zaawansowane.

Czym się kierujemy przy wyborze misji, w którą moglibyśmy się zaangażować? Jak wyjaśnił szef Oddziału Misji Międzynarodowych w Departamencie Wojskowych Spraw Zagranicznych MON płk Jarosław Truszkowski, chodzi o bezpieczeństwo i korzyści, jakie wojsko może odnieść z udziału w danej operacji.

Sprawa skierowania naszego pododdziału do misji ONZ jest w toku. Tak naprawdę trudno powiedzieć, kiedy ewentualnie i czy ten pododdział zostałby skierowany. Nie chcemy, żeby ten pododdział został skierowany w miejsce, które po pierwsze będzie dla tego pododdziału wysoce niebezpieczne, a po drugie nie będzie dodatkowej korzyści dla sił zbrojnych tak naprawdę poza wizerunkiem.

płk Jarosław Truszkowski z DWSZ MON

To nie jest jedyny problem, który stoi przed Wojskiem Polskim w związku z planem powrotu do misji pokojowych ONZ. Dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Sławomir Wojciechowski, któremu podlegają kontyngenty zagraniczne, uważa, że w armii jest duża przerwa pokoleniowa, jeśli chodzi o żołnierzy, którzy pamiętają, co to oznacza mandat ONZ.

Mandat ONZ i rola (żołnierzy – przyp. red.) na misji ONZ nieco się różni od misji, w których bierzemy udział, które są albo stabilizacyjne, albo bojowe, albo szkoleniowe, albo innego rodzaju. ONZ troszkę inaczej funkcjonuje i uważam, że posiadanie takiej zdolności jest dla nas niezbędne, musimy ją odtworzyć.

dowódca operacyjny RSZ gen. dyw. Sławomir Wojciechowski

W środę na spotkaniu z senatorami z komisji obrony generał ocenił, że obecnie jesteśmy "oderwani" od zasad, pryncypiów i umiejętności, które są niezbędne dla żołnierzy wypełniających zadania w ramach ONZ.

Choć w 2009 r. były argumenty za wycofaniem polskich żołnierzy z misji pokojowych ONZ, to z dzisiejszej perspektywy ówczesna decyzja wydaje się krótkowzroczna i zbyt pochopna. Po raz kolejny widać, że lepiej utrzymywać zdolności, choćby na minimalnym poziomie, niż je później odtwarzać. Znamienne, że nie ma dziś chętnych, by ustąpić Polsce miejsca na misji w jakimś interesującym nas rejonie świata. Widocznie inne państwa, zapewne europejskie, doskonale rozumieją, że w misjach po prostu opłaca się uczestniczyć, choćby z powodów politycznych. My na swoją kolei jeszcze poczekamy.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
Reklama
Piłsudski
poniedziałek, 12 lutego 2018, 13:12

Oby NIGDY Polska niech zacznie modernizować uzbrojenie a nie marnować środki bo wojna tuż tuż

Zbrojnik
niedziela, 4 lutego 2018, 21:51

Po tym co widzę obserwując działania ONZ w XXI wieku nasuwa mi się jeden ważny wniosek : wycofanie Polski z misji ONZ jest słuszny a powrót do nich to tylko strata pieniędzy i niepotrzebne narażenie życia polskich żołnierzy . Jedyną korzyścią ( ale w polskich warunkach mało prawdopodobną ze względu na politykę MON ) może być praktyczny test nowego sprzętu ( od mundurów po czołgi ) w warunkach zbliżonych do bojowych . ONZ po prostu nie sprawdziła się w XXI wieku jako organizacja zapobiegająca konfliktom i zmuszająca walczące strony do ich zakończenia . Rada Bezpieczeństwa swoje a wojny i spory rozstrzygają się albo na polu walki albo ( mniej lub bardziej oficjalnie ) poza siedzibą ONZ i bez udziału tej organizacji czego najlepszym dowodem są dwa najważniejsze konflikty - na Ukrainie i w Syrii oraz Iraku .

Misjonarz
sobota, 3 lutego 2018, 19:21

W 2009 roku nie było żadnych argumentów za wycofaniem naszych wojsk z misji ONZ. Oddaliśmy miejsce i pieniądze za tym idące, bo ówczesne szkodniki tak zarządziły, nie wiedząc jakie znaczenie ma udział naszych żołnierzy w tego rodzaju operacjach.

lol
poniedziałek, 5 lutego 2018, 12:08

No jakie jest to znaczenie?

LDarek
sobota, 3 lutego 2018, 13:57

Policji tez na misjach już nie ma, i trochę wstyd ze nikt Polaków w misjach pokojowych ONZ nie reprezentuje a jesteśmy niestałym członkiem rady bezpieczeństwa jakaś kpina... misje ONZ to nie korzyści to przedewszystkim prestiż na arenie muedzynarodowej

Max
wtorek, 20 lutego 2018, 04:47

A co to za arena miedzynarodowa? Jak dla mnie to czas zabiegania o czyjes uznanie i poklepanie po plecach juz minal szczegolnie, ze te wszystkie kraje zachodnie do ktorych grona tak aspirowalismy okazaly sie jakimis popierdolkami, no moze nie ekonomicznie ale jrdnak.

ana
piątek, 2 lutego 2018, 20:44

Na szczęście na Zmechu jeszcze uczą przyszłych oficerów o misjach pokojowych ONZ

szwejk
piątek, 2 lutego 2018, 20:16

Osobiście sugerowałbym wymiksować się z misji NATO, gdyż długoterminowo po co dostawać w tyłek za politykę wujka Sama, ale może jakieś misje w Afryce... hmm... misje stabilizacyjne potrzebne są, po upadku Libii się trochę gorąco w Sahelu zrobiło... a po stabilizacji regionu, świetni partnerzy gospodarczy do inwestycji zwłaszcza od Sahary po Zatokę Gwinejską.. długoterminowo i górnictwo i rolnictwo... oraz MILIARDOWY rynek (liczba ludności) do wymiany handlowej... korzyści by były, mniejsze dla wojska, większe dla gospodarki, ale by były. A jak pieniążki z podatków by były to i wojskowym by się gęba cieszyła choćby na nowy sprzęt.

MISKONARZ
piątek, 2 lutego 2018, 20:07

TO TRZEBA ZAPYTAĆ MACIEREWICZA BO DWA LATA TEMU KRZYCZAŁ \" MY TAM WRÓCIMY \" OSOBIŚCIE BYŁEM ŚWIADKIEM TEJ ROZMOWY NAWET OSOBIŚCIE TO KONTROWAŁ JAKO BZDURĘ .CO ON W TEJ MATERII ZROBIŁ A BYŁY Z TEGO PIENIĄDZE NAWET DUŻE DLA NASZEGO KRAJU AI PRESTIŻ POLITYCZNO MILITARNY . POZDRAWIAM MISJONARZY

Szakal
piątek, 2 lutego 2018, 16:50

Marnowanie pieniędzy ...

ten z Synaju
piątek, 2 lutego 2018, 15:25

znowu będzie patologia i nepotyzm w wyznaczaniu i zatwierdzaniu \"uczestników\" misji

Meen424
niedziela, 4 lutego 2018, 15:30

Masz racje

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama