Reklama
Reklama

Dwa oblicza polskiej artylerii [KOMENTARZ]

4 grudnia 2018, 09:26
Langusta Kwieciński
Fot. kpt. Remigiusz Kwieciński

Wojska Rakietowe i Artylerii to jeden z najszybciej modernizowanych obszarów w całych Siłach Zbrojnych RP. Jednocześnie jednak wymaga on dalszych inwestycji, w szczególności w systemy dowodzenia i rozpoznania, a także dokończenia prac rozwojowych i wprowadzenia na szeroką skalę nowoczesnej amunicji.

Przypadające dziś Święto Wojsk Rakietowych i Artylerii to dobra okazja, by podsumować to, jak dziś ma się „Bóg Wojny” w Wojsku Polskim. Można zaryzykować tezę, że artyleria ma dwa oblicza – oba związane z jej techniczną modernizacją.

Z jednej strony, od kilku lat da się zauważyć zdecydowane przyspieszenie procesu modernizacji polskiej artylerii. To artylerzyści są beneficjentami największego w ostatnich latach (i chyba po 1989 roku) kontraktu polskiej zbrojeniówki, obejmującego dostawę czterech dywizjonowych modułów ogniowych z łącznie 96 haubicami Krab, zawartego w końcu 2016 roku, na kwotę około 4,6 mld zł.

Pierwszy, „wdrożeniowy” dywizjon jest od ubiegłego roku w służbie, w 11 Mazurskim Pułku Artylerii. Wprowadzenie Krabów stało się możliwe dzięki odważnej decyzji ówczesnego kierownictwa MON i PGZ, o zakupie licencji na koreańskie podwozia K9 w 2014 roku.

Od ubiegłego roku wojsko otrzymało też 40 moździerzy samobieżnych Rak, wchodzących w skład pięciu kompanijnych modułów ogniowych, na podstawie kontraktu podpisanego w 2016 roku. To prawdopodobnie największa z zawartych od 2015 roku umów, zrealizowana w ponad 50 proc. Moździerze nadal jednak czekają na docelową amunicję, czy wozy rozpoznawcze. Niedawno Polska otrzymała też zgodę Departamentu Stanu USA na zakup pierwszego dywizjonu HIMARS w programie Homar. Zostanie on jednak nabyty „z półki”, podczas gdy wcześniej planowano zakup od konsorcjum polskich spółek z partnerem zagranicznym (w ramach licencji, z uwzględnieniem krajowych komponentów). MON planuje, że w kolejnych dywizjonach udział zbrojeniówki będzie większy.

Z drugiej jednak strony, bardzo wiele pozostaje do zrobienia. Spośród kilkunastu dywizjonów artylerii lufowej na dziś generacyjnie nowy sprzęt ma jeden (obowiązujący kontrakt obejmuje sprzęt dla czterech kolejnych), kilka innych haubice Dana przeznaczone do modyfikacji, a najliczniejsze są wciąż systemy 2S1 Goździk. Choć – podobnie jak Dany – zaopatrzone w nowoczesny, krajowy system kierowania ogniem Topaz, to dziś już m.in. ze względu na donośność odstające od wymogów współczesnego pola walki. Oprócz Krabów starsze systemy artyleryjskie mają być zastępowane przez haubice Kryl na podwoziu kołowym, ale na razie ten system jest wciąż na etapie pracy rozwojowej.

Z kolei w zakresie artylerii rakietowej, Wojsko Polskie dysponuje trzema dywizjonami zmodernizowanych WR-40 Langusta, jak i starszymi BM-21 i RM-70. Z tych ostatnich niedawno strzelali rezerwiści. Langusty nie mają jednak nadal docelowego systemu dowodzenia, choć jego wprowadzenie – jak i modernizację kolejnych wyrzutni na potrzeby Żelaznej Dywizji – zapowiedział niedawno MON w odpowiedzi na poselską interpelację. Wyrzutnie mają też otrzymać amunicję o wydłużonym zasięgu.

Samobieżne haubice Dana przeznaczone są do modernizacji. / Fot. R. Surdacki (Defence24.pl)
Samobieżne haubice Dana przeznaczone są do modernizacji. / Fot. R. Surdacki (Defence24.pl)

Polska artyleria realizuje więc proces modernizacji – postępujący z pewnością szybciej, niż w innych obszarach. Jednocześnie jednak wymaga on uzupełnienia, przede wszystkim o systemy nowoczesnej amunicji, rozpoznania i dowodzenia. Jak mówił w rozmowie z Defence24.pl były szef Wojsk Rakietowych i Artylerii WP gen. Jarosław Wierzcholski, dyrektor programów artyleryjskich w latach 2010-2013: „W tej chwili w Krabach dysponujemy tylko klasyczną amunicją. Mam nadzieję, że to się zmieni. Polska artyleria może i powinna iść do przodu, i jednym z ważnych obszarów rozwoju jest właśnie wprowadzanie  amunicji nowej generacji. Obok opracowywania własnych rozwiązań i pozyskiwania sprzętu w USA być może warto też rozważyć szerszą współpracę z państwami europejskimi w tym zakresie.”. Już prowadzone są prace w sprawie integracji Kraba z amunicją Precision Guidance Kit, na zaawansowanym etapie jest też budowa krajowej amunicji kierowanej laserowo, ale oprócz tego potrzebne są (lub będą) pociski o wydłużonej donośności, czy ze specjalną „inteligentną” (samonaprowadzaną) amunicją przeciwpancerną.

Wprowadzanie nowych środków ogniowych wraz z nowoczesną amunicją zwykle oznacza zwiększenie donośności, a to z kolei zwiększa wymagania wobec podsystemu rozpoznania. W wypadku Kraba obecnie Wojsko Polskie dysponuje zdolnością rażenia celów odległych o ok. 40 km, co oznacza prawie dwukrotne zwiększenie donośności w porównaniu z haubicami Goździk i Dana. Jeżeli za kilka lat  - po podjęciu stosownych decyzji - do Krabów trafi amunicja o donośności np. 80 km, to będzie trzeba zorganizować odpowiedni system rozpoznania.

Wojska Rakietowe i Artylerii potrzebują zdecydowanego wzmocnienia systemu rozpoznania, nie tylko z myślą o programie Homar. Jest ono niezbędne, aby w ogóle mówić o skutecznym rażeniu celów. Można nawet postawić tezę, że bez rozpoznania nie ma nowoczesnej artylerii. (...) Dziś podstawowym środkiem rozpoznania dla artylerii jest bezzałogowy statek powietrzny. Potwierdzają to wnioski z przebiegu operacji na Ukrainie i w Syrii, a wcześniej także z działań polskiego kontyngentu w Afganistanie. Dzięki temu, że otrzymał on systemy bezzałogowe, można było wypracować i z powodzeniem wdrożyć procedury kierowania ogniem z ich użyciem.

gen. Jarosław Wierzcholski

Gen. Wierzcholski w rozmowie z Defence24.pl apelował o przekazanie do Wojsk Rakietowych i Artylerii większej liczby bezzałogowców, i w ogóle elementów rozpoznania zintegrowanych z systemem kierowania ogniem (np. różnego typu radarów). Przypomniał też, że żołnierze z pododdziałów wyrzutni rakietowych potrzebują nowoczesnego systemu do pomiaru prędkości wiatru na aktywnym odcinku  toru lotu rakiety, w celu zastąpienia systemu WR-2M. Na liście „zadań” artylerzystów, tym razem wynikających z przyjętego Programu Rozwoju Sił Zbrojnych do 2026 roku, jest też odtworzenie pułku artylerii przeciwpancernej w Suwałkach, co powinno wiązać się z wprowadzeniem na wyposażenie systemu obrony przeciwpancernej nowego typu, zastępującego przestarzały zestaw Malutka-P.

Wreszcie, nie wolno zapominać o najważniejszym i zasadniczym elemencie szkoleniu i przygotowaniu kadr. Decyzje o tworzeniu 18 Dywizji Zmechanizowanej, wraz z nowym pułkiem artylerii i dywizjonem artylerii w nowej brygadzie, w połączeniu z już trwającym wprowadzaniem generacyjnie nowego sprzętu oznaczają, że artylerzyści muszą bardzo mocno angażować się w przygotowanie procedur, ćwiczenia – często w użyciu sprzętu o zupełnie innych parametrach, ale też treningi i rekrutację nowych żołnierzy. Nie będzie to zadaniem łatwym, biorąc pod uwagę, iż WRiA jeszcze kilka lat temu poddawane redukcjom, na przykład w ramach likwidacji 1 Dywizji Zmechanizowanej i jednostek artylerii wchodzących w jej skład. Wszystko to będzie wymagać wiele pracy, między innymi od komórek odpowiedzialnych za planowanie rozwoju Wojsk Rakietowych i Artylerii.

BSL FlyEye, służący do koordynowania ognia artylerii. Fot. kpt. Remigiusz Kwieciński/11 LDKPanc.
BSL FlyEye, służący do koordynowania ognia artylerii. Fot. kpt. Remigiusz Kwieciński/11 LDKPanc.

Przed żołnierzami WRiA bardzo wiele wyzwań, związanych z przebudową i modernizacją tej służby. Jeśli chodzi o nowy sprzęt, oprócz samych środków ogniowych potrzebne są także systemy rozpoznania i dowodzenia. Niezbędne jest także zdecydowane wzmocnienie kadrowe Wojsk Rakietowych i Artylerii. Jeżeli jednak uda się uzupełnić i sfinalizować plany modernizacji, polska artyleria w ciągu około dekady może dokonać generacyjnego przeskoku i zyskać jedno, dominujące i w pełni nowoczesne „oblicze”.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 28
Reklama
Dalej patrzący
piątek, 7 grudnia 2018, 14:36

@dim przeczytaj ulotkę Leonardo na stronie. I nie myl czasem systemu naprowadzania Dardo 76-155 mm APR [rozwiniętego pierwotnie z Dart dla przeciwrakietowej i plot obrony 76 mm Super Rapid] "wkręconego" z tym naprowadzaniem w system Vulcano dalekiego zasięgu - nie myl go z Dardo 2x40 mm obrony bezpośredniej. Zresztą - poczytaj https://www.defence24.pl/eurosatory-2016-vulcano-precyzyjna-amunicja-artyleryjska-zasieg-80-km Żeby do końca - cytowane w artykule "Pociski Vulcano kalibru 155 mm mogą być kierowane za pomocą systemu INS/GPS z opcjonalną możliwością dodatkowego wykorzystania laserowego półaktywnego układu naprowadzania," - to właśnie ten Dardo [wyprowadzony z Darta - przemianowany na włoski] jest "opcjonalnym" półaktywnym, ale i teraz już aktywnym układem naprowadzania. Taka synergiczna hybryda - a właściwie zwykłe oderwanie kuponów. No, ale nasi eksperci z MON i IU prasę fachową czytają wybiórczo - dlatego Vulcano-Dardo nie ma szans - "nie było, nie ma i nie potrzeba" - chociaż w naszej sytuacji [choćby formowania przez FR 1 Armii Pancernej Gwardii - przeznaczonej na linie wyjściowe na Białorusi do rajdu na Warszawę] powinniśmy kupować Vulcano-Dardo na setki, właściwie hurtowo na tysiące. Notabene przy elewacji armaty Kraba 75stopni i przy wpięciu w system pozycjonowania aktywnego [np. laserowego - z dronów] to użycie takiej artylerii byłoby i na samoloty, śmigłowce, rakiety uskrzydlone i manewrujące [np. Kalibr-NK] do pułapu 20 km. Z zasięgiem na tym pułapie - ze względu na krzywą balistyczną - ok. 60 km. A nasi specjaliści będą teraz deliberować latami nad CAMM/CAMM-ER [25-45 km zasięgu - i 10 km pułapu - obszar pokrycia prak/plot Kraba na pułapie 20 km byłby i tak 1,8 razy większy niz CAMM-ER na pułapie 10 km, i 5,8 raza większy od CAMM] - zamiast poskładać rozumnie wszystkie elementy Kraba z HSW plus Vulcan-Dardo Leonarda-Diehla plus laserowych "wskazywaczy" celów PCO plus dronów i Topaza z WB Electronics [rozszerzenie seciocentryczne real-time Topaza aż się prosi - do celów UNIWERSALNYCH]. Zresztą - przy odpowiedniej modernizacji podwozia na koła skrętne z przodu i z tyłu - i Kryla by się dało zrobić taka uniwersalna artylerię. Notabene już na koniec wojny US Navy wybudował dwa krążowniki przeciwlotnicze typu Worcester z artylerią uniwersalną 12x152 mm - więc to temat z brodą i Ameryki nie odkrywam [zbytnio - dla niektórych takie wykorzystanie to zbytni szok powodujący wyparcie...wiem coś o tym]. No i Kraby czy Kryle z lądu, mobilnie, dla kontroli Bałtyku na powierzchni i w powietrzu - to pierwszy ruch, a nie fregaty w oderwaniu od realiów pola walki na Bałtyku... Ale cóż - po wszelkich apelach i wizytach pozostaje mi tylko żarliwa modlitwa o oświecenie w MON i IU - bo na razie: mają oczy, a nie widzą [nawet jak się położy czarno na białym], mają uszy, a nie słyszą [nawet jak się mówi wprost i prostym językiem]...taki dopust Boży do przyjmowania z pokorą w sercu...

ito
piątek, 7 grudnia 2018, 10:03

Śmiesznie brzmi utyskiwanie na zasięg Goździków w chwili wprowadzania Raków o zasięgu 3, a z nową amunicją- 2 razy mniejszym. Chyba, że uznamy (co byłoby rozsądne) Raki za sprzęt piechoty, nie artylerii. Tylko wtedy pakowanie ich do programu modernizacji artylerii jest nieporozumieniem.

a francuz potrafi
środa, 5 grudnia 2018, 23:31

to może przenieśmy nasze państwo w jakieś spokojne senne miejsce, gdzie potrzeba bezrefleksyjnych raczej robotników, takich bez elit, takich co nie muszą patrzeć dalej niż czubek własnego nosa w piwie, takich co nie muszą zastanawiać się jak chronić własną de.

zły
środa, 5 grudnia 2018, 11:38

W Polsce produkuje się kilka rodzajów dronów, FlyEye ma zasięg ok 30 km, PGZ-19R rzekomo 150 km więc problem z rozpoznaniem wynika wyłącznie z indolencji rządzących (WOT podpisało umowę na kolejną partię FlyEye więc jak widać są tematy ważne i ważniejsze). Od pewnego czasu temat Kryla ucichł i nie wiadomo czy coś z nim się dzieje a nie jest to konstrukcja tak skomplikowana jak Krab. Więc w zasadzie wszystko bardziej przypomina celowe działanie niż niemoc.

Marek
środa, 5 grudnia 2018, 10:09

@GUMIŚ To, co ty proponujesz, oznacza budowę Kryla od nowa. A to jest pomysł, że tak powiem średni. W przypadku tego działa natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić to, co wymyślili praktyczni aż do bólu Izraelici. Czyli zmechanizowany, odciążający ładowniczych system dosyłania. Zresztą pełne automaty to nie do końca jest ideał. Mają je chyba tylko Archer, DanoZuzanny, Eva, NORA Msta-S i Koalicja-SW. Reszta, taka jak , jak M109 po modyfikacjach, Firtina, K9 Thunder, Krab razem z AS90 czy wreszcie znana i lubiana tutaj PzH2000, która w urban legend jest automatykiem, wyposażone są w systemy mechanizacji procesu ładowania, które nie są pełną automatyzacją. A skoro rozsądnie myślący Niemcy nie zdecydowali się na pełną automatykę, to są jakieś racjonalne przesłanki ku temu.

eedda
środa, 5 grudnia 2018, 09:56

Czyli taka nasza kolejna pseudo modernizacja. Kupujemy dużo sprzętu ale to tylko nowy jeżdżący złom. Nowe malowanie, nawa bryła i silnik, nowe działo ale bez amunicji to złom. A amunicji brak. Obecny zasięk z tymi pociskami z IIWS to 20-30km....żarty??????? potencjalny przeciwnik dysponuje dużo większymi zasięgami i oczami.....my jak zwykle, ślepi głusi i bezbronni. Od 1939 nic się w tej kwestii nie zmieniło ale oczywiście przy każdej okazji gęby pełne patryiotycznych frazesów.

dim
środa, 5 grudnia 2018, 08:20

@dalej patrzący: przeglądam internet i czytam, że taki Vulcan-Dardo dla Kraba, o zasięgu 70km, zupełnie nie jest bronią precyzyjnego rażenia. Czyli w zasadzie należałoby o podobnych rozwiązaniach nie myśleć. Gdy walczyć przyjdzie nam we własnym kraju, a w "najlepszym" przypadku na dobrosąsiedzkiej Białorusi - faktycznie jeden i ten sam naród z Polakami, bezsprzeczne najbliższe pokrewieństwo, a tylko odrobinę różne języki, po obu stronach granicy. Gdy faktyczni obcy najeźdźcy byliby tylko bardzo zadowoleni z takiego polskiego ostrzału - woda na ich młyn. Czyli to musi być broń precyzyjna. W temacie zachodniej Białorusi, cały czas staram się kierować Państwa uwagę na tę okoliczność, skoro tak rzadko lub nigdy o tym tu nie czytam.

Bgg
środa, 5 grudnia 2018, 00:14

My jesteśmy krajem który potrzebuje tego zdecydowanie więcej i przede wszystkim ze wszystkimi kluczowymi opcjami, żeby ta artyleria była skuteczna! Kraby już są ale 96 to miało, biorąc pod uwage stan Dany czy Goździka. Fajnie gdyby program Kryl doszedł do skutku a wtedy można by całkowicie zrezgnować ze starszego sprzętu i stopniowo wprowadzać Kraby i Kryle. Tak z 1000 i byłoby ciekawie ;)

w
wtorek, 4 grudnia 2018, 22:21

dlaczego nie modernizujemy Gozdzika ?? Wymiana silnika, armaty o dłuzszej lufie i nowych pociskach >>>Znów trzeba kupic licencje >>

Gliwiczanin
wtorek, 4 grudnia 2018, 22:05

A co z amunicją kasetową do Kraba, Langusty?

Harry 2
wtorek, 4 grudnia 2018, 20:40

Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach: Brak rozpoznania, brak nowoczesnej różnorodnej amunicji o maksymalnym zasięgu jaki dałoby się uzyskać z posiadanego sprzętu (RAK, KRAB, LANGUSTA), stary 122mm kaliber o krótkim zasięgu (GOŹDZIK, DANA) itd Tuptamy w miejscu, a wszelkie działania w kierunku stworzenia nowoczesnej artylerii są opóźniane, pomijane. Celowo?

Enki
wtorek, 4 grudnia 2018, 19:41

Autor zapomniał jeszcze o zabezpieczeniu. Rosjanie doskonale wiedzą o naszej modernizacji i, jakkolwiek są zadziwieni, że cokolwiek modernizujemy, to już pewnie zastanawiają się, co z tym fantem zrobić. Pewnie w przypadku konfliktu czeka nas zmasowany atak rakietowy na bazy. Dlatego czekam na Narew, bo bez parasola ochronnego, nie wykorzysta się ani artylerii ani rozpoznania ani amunicji in spe.

Dalej patrzący
wtorek, 4 grudnia 2018, 18:32

APR Vulcan-Dardo 70 km, za 3 lata strumieniowy Nammo 100-130 km plus wpięcie w sieciocentryczny C4SRI plus dronizacja. Kolejnym etapem dla Kraba i Kryla winna być armata 155 mm L58 [jak dla M109A8] i jeszcze większej długości - już z lufowni HSW. Najprostsza - wręcz prymitywna zagrywka - to wykorzystanie limitu lufy z HSW do 11 m. I maksymalizacja ładunku miotającego. Czyli max w naszych warunkach to armata 155 mm L75. Czyli realnie zasięg 150-180 km. Co oznacza np. że taka mobilna "artyleria nadbrzeżna" panuje na większości akwenu Bałtyku - od brzegu do brzegu, co wymiata na Bałtyku okręty nawodne - na pewno od korwety w górę, a i mniejsze raczej też. W tym układzie sens rozrostu Langusty i Langusty 2 i nawet "średniego" Homara staje się dyskusyjny. Zwłaszcza Homara z jego COP rzędu 10-15 m, opartym o GSM - zamiast naprowadzania i pozycjonowania dynamicznego [nie tylko laserowego - są i inne]. W sumie - klucz to zasięg , sieciocentryczność i precyzja. Na razie mamy Kraby - ale ślepe i z małym zasięgiem, a sieciocentryczność dopiero raczkuje.

bender
wtorek, 4 grudnia 2018, 18:05

@Bolox: coś Ci się pokręciło, ale zawsze możesz podziękować Siemoniakowi za Kraby, o czym zresztą wspominają w powyższym artykule. Moim skromnym zdaniem Siemoniak był najlepszym MON w historii III RP. Porównanie go do jego (już dwóch) następców czyni go Napoleonem zarządzania na tle wioskowych głupków. PMT kontra chaos i rozpierducha. Gdyby nie Siemoniak obecny rząd nie miałby co wodować, budować, odbierać i pokazywać.

ljhlghi
wtorek, 4 grudnia 2018, 16:43

>>kowalski >>Popieram obiema ręcami i nogami. Zamiast narzekać zarządzać zasobami.

WP
wtorek, 4 grudnia 2018, 13:30

"Dany" to były do modernizacji... tak koło roku 2000 i nawet Słowacy nam oferowali moderkę do standardu "Zauzanna", ale kto by tam od Słowaków brał jak zaraz będą, nasze nowe, a "Dany" się zezłomuje.... minęło 20 lat i czytam, że "Dany" będą modernizować to pusty śmiech mnie ogarnia. Może niech poczekają, za chwilę Słowacy "Zuzanny" ze stanu spiszą to się weźnie

Dropik
wtorek, 4 grudnia 2018, 13:21

Po dostarczeniu krabów i raków będzie można uznać , że artyleria może zejść na 2 plan zmówień. 120 krabów to i tak więcej niż ktokolwiek ma w Europie. A jeśli to porównywać do czołgów to wyraźniej więcej niż nasze 250 leopardów. Teraz jednak więcej czołgów i nowych bwp na trzeba, a kraby mozna dokupywac po 6-12 rocznie tak do 168.

Marek
wtorek, 4 grudnia 2018, 13:00

Dobrze, że ktoś myśli o Precision Guidance Kit.

kowalski
wtorek, 4 grudnia 2018, 12:36

Fajnie ale za wolno. I chodzi mi tu przede wszystkim o wiecznie spóźnione decyzje, "analizy" itd. Licencje as90 (wieża kraba) kupiono dawno temu, rak to też ma już kawał historii a artyleria dalej ślepa i bezzębna. Co po dobrych działach jak nie ma odpowiedniego systemu rozpoznania i amunicji ? Tu nawet brak kasy nie jest usprawiedliwieniem bo były niewykorzystane w pełni budżety i kasa na rzeczy zbędne a artyleria winna być jednym z bezwzględnych priorytetów. Mam obawy co do goździków i dan bo mam wrażenie , ze komuś zależy aby je na siłę wycofać. Bo niby czemu jak nie osłabieniu potencjału obronnego mają służyć owe wieczne utyskiwania na zasięg itd. zamiast porządnej modernizacji ? Te narzekania zaczęły się w tak odległych czasach, ze można to było mieć już dawno za sobą. Modernizacje robi się w wszystkich armiach - nawet w amerykańskiej nie ma 100% nowoczesnego sprzętu a zasięg starszych m109 choć lepszy od dan to i tak kiepski jak na dzisiejsze czasy. Może wojskowi powinni odbywać obowiązkowe szkolenia na dobrych uczelniach cywilnych z zakresu zarządzania ? Wiedzieliby co to jest "zarządzanie zasobami" i stosowali je zamiast zarządzania "chciejstwem". Jak wykorzystać owe działa bez super modernizacji ? Proste - tak jak to robią nasi potencjalni przeciwnicy - to co na "krótko" to do bezpośredniego wsparcia batalionów. To się tam naprawdę przyda. Oni potrafią łączyć nawet 2 - 3 baterie artylerii w strukturze 1 batalionu. W końcu rak wcale większego zasięgu od goździków nie ma ... I nie ma sensu narzekać, że modernizacja zabiera środki na nowe ... Nasze potrzeby ilościowe (niezależnie od jakościowych) w różnych obszarach są takie, że dziesiątki lat będą potrzebne dla osiągnięcia jako takiego stanu i to nawet przy powiększonym budżecie.

Rzyt
wtorek, 4 grudnia 2018, 12:24

ZMiast 8 mld dla USA i potem rok wrok kolejne mld na ich utrzymanie wydać w artylerie... Za te bazy USA mamy cały park artyleryjski zmodernizowany z nowoczesną amunicja...a dla tych co tak solą o bazach USA, że są gwarantem suwerennosci... To poczytajcie sobie historie jak to sprzedawcyk Witold dogadal się z krzyzakami podczas oblężenia Malborku...putin dzwoni telekonferencją do Trumpa, macrona, Merkel, May i mówi... Kochani dogadamy się coś za coś... Ja wam gaz wy mi zdestabilizowanego sąsiada i jeszcze z Chinami coś ugramy Donald, no wiesz jak jest 1941 te sprawy, chce mieć spokój... No to szto machniom? NATO : MACHNIOM! Mosznabacher powie no bo wy Polacy to demokracji nie znacie i wy jesteście brunatni, kara zasłużona była, ale my nie pozwolimy by wam krzywda się stała... Poland First to Fight

Wojtek
wtorek, 4 grudnia 2018, 12:11

O ile mi wiadomo w kwestii amunicji kierowanej do Kraba osiągnięto postęp wsteczny, czyli zasięg z 40 km zmalał do 20 km. Jak wiadomo na rynku dostępna jest analogiczna amunicja z zasięgiem min 60 km.

As
wtorek, 4 grudnia 2018, 12:08

Odważną decyzją nie był zakup podwozi koreańskich, ale długotrwałe i kosztowne próby PGZ wdrożenia własnego podwozia zakończone tradycyjnym niepowodzeniem.

GUMIŚ
wtorek, 4 grudnia 2018, 12:04

Brak precyzyjnej amunicji właściwie uniemożliwia skuteczne wykorzystanie artylerii na współczesnym polu walki. Polska posiada wyłącznie amunicję klasyczną na technicznym poziomie sprzed 50-60 lat. Konieczny jest zakup licencji na nowoczesne pociski o dużej precyzji trafienia i dużym zasięgu. Nie liczyłbym na polskie "wynalazki" , ponieważ zbudowanie takiej amunicji wymaga zaawansowanej technologii i wielu lat doświadczeń i badań , finansowanych przez duże firmy zbrojeniowe. Najlepszym pociskiem do Langust jest obecnie ACCULAR 122 mm i dlatego polska powinna kupić licencję na tę rakietę oraz przystosować nasze Langusty do użycia tych pocisków. W przyszłości dobrze byłoby również zbudować wyrzutnie 160 mm i używać ACCULAR 160 mm. Konieczny jest oczywiście zakup licencji na precyzyjne i dalekosiężne pociski do armatohaubic 155 mm np. Volcano lub podobnych. Koniecznością wręcz jest nabycie licencji na pociski samosterujące ppanc. 120 mm typu STRIX do Raków , oczywiście po ich przystosowaniu do strzelania z naszych moździerzy. MON powinien wreszcie podjąć decyzję w sprawie wymagań dla KRYLA, który powinien być armatohaubicą zamontowaną na opancerzonym samochodzie ciężarowym i z automatem ładowania tak jak CAESAR. KRYL nie musi być "tani" ale powinien skuteczny. Oczywiście odrębną sprawą są środki rozpoznania , których brak odczuwa nasza armia.

Ślązak
wtorek, 4 grudnia 2018, 12:02

Tu chyba nie ma sporu drony i nowoczesna amunicja przy dalszych dostawach nowych dział i wyrzutni

KrzysiekS
wtorek, 4 grudnia 2018, 11:44

Wojska Rakietowe i Artylerii (w odróżnieniu od np. Marynarki Wojennej) przynajmniej mają od lat jasno określone wymagania co do modernizacji. Inną sprawą jest już realizacja tych założeń (chociaż i tutaj nie jest najgorzej). Wszystko to jednak dzięki systematycznemu mówieniu czego się chce i do czego dąży i chwała im za to.

Taka prawda !
wtorek, 4 grudnia 2018, 11:31

Mieszkam w Toruniu kolebce polskiej artylerii i wojsk rakietowych, kilometr od poligonu i nie mogę zrozumieć dlaczego w 1994 roku zlikwidowano Wyższą Szkołę Wojsk Rakietowych i Artylerii popularnie zwaną przez toruńczyków OSA, a w to miejsce powołano jakiś bubel uczelniany pt. CSAiU ???

Bolox
wtorek, 4 grudnia 2018, 11:18

"Nie będzie to zadaniem łatwym, biorąc pod uwagę, iż WRiA jeszcze kilka lat temu poddawane redukcjom, na przykład w ramach likwidacji 1 Dywizji Zmechanizowanej" - dziękujemy Panie Siemoniak i Klich za zwijanie naszych sił zbrojnych. To właściwie tyle co można powiedzieć o waszych dokonaniach.

Realista
wtorek, 4 grudnia 2018, 11:11

Polska zbrojeniowka to skansen widać to po eksporcie produktów.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama