Reklama

Bułgaria w zbrojeniowych objęciach Moskwy. Zagrożenie dla NATO [ANALIZA]

21 października 2017, 11:20
Fot. Master Sgt. Andrew J. Moseley/US Air National Guard
Bułgarski MiG-29 w towarzystwie myśliwców USAF. Fot. USAF
Bułgaria nadal utrzymuje w służbie uzbrojenie pochodzenia rosyjskiego/radzieckiego, jak przeciwlotnicze systemy S-300. Fot. KGG1951/Wikimedia Commons.

Wskutek unieważnienia przez Bułgarię przetargu na samoloty myśliwskie, wygranego przez ofertę Saab JAS39 Gripen, zdecydowano się na remonty, a być może również modernizację w Rosji samolotów MiG-29 i Su-25. Pojawiły się również sugestie o możliwości modyfikacji systemów obrony powietrznej, takich jak S-300 czy S-125 Newa. Może to stanowić zagrożenie nie tylko dla niezależności Bułgarii, ale też dla bezpieczeństwa NATO.

Jak poinformował w wywiadzie telewizyjnym dowódca lotnictwa wojskowego gen. Canko Stojczew, obecnie prowadzone są rozmowy z rosyjskimi firmami w sprawie remontów samolotów, radarów i innego sprzętu. Generał podkreślił, iż doskonale zdaje sobie sprawę, że dalsze opieranie się na rosyjskiej technice pogłębia zależność od Moskwy. Jednocześnie jednak jest to jedyny dostępny obecnie sprzęt i powinien być utrzymany w stanie umożliwiającym użycie do czasu wprowadzenia nowego.

Czytaj też: Bułgaria bez nowych myśliwców. W tle rosyjskie lobby i walki o władzę [KOMENTARZ]

Według Stojczewa minister obrony Bułgarii Krasymir Karakaczanow prowadzi obecnie rozmowy z przedstawicielami rosyjskiego przemysłu w sprawie długoterminowych umów na remonty samolotów myśliwskich MiG-29 i szturmowych Su-25, oraz transportowych maszyn An-26 i An-30. Zdaniem ministra zawarcie takich umów ma obniżyć koszty eksploatacji. Dotąd remonty kontraktowano indywidualnie, co powodowało wysokie koszty i opóźnienia w wykonaniu prac.

To właśnie wysokie koszty i długie terminy realizacji były powodem decyzji o zawarciu umów na remonty i potencjalną modernizację samolotów MiG-29 w Polsce. Kontrakt zawarty w 2015 roku na remont silników nie był jednak kontynuowany, a ówczesnego ministra obrony oskarżono w kontekście zerwania współpracy z Rosją i podpisania kontraktu z Polską o działania na szkodę skarbu państwa. Jako jeden z możliwych powodów wymienia się naciski strony rosyjskiej, tradycyjnie posiadającej w Sofii silne lobby.

Czytaj też: Bułgarski minister obrony z zarzutami za umowę z Polską. Naruszył interesy Moskwy?

Obecnie rosyjskie lobby zdaje się odnosić sukcesy. Bułgaria nie tylko zerwała współpracę w remontach samolotów z Polską, ale też zrezygnowała z zakupu nowoczesnych, zachodnich maszyn. Unieważniono zakup ośmiu samolotów Saab JAS39 Gripem pomimo tego, że obecnie wykorzystywane myśliwce MiG-29 są w opłakanym stanie i mogą posłużyć nie dłużej niż do 2029-2030 roku. Koszty utrzymania w gotowości nawet niewielkiej ich liczby, przy kanibalizacji pozostałych dla pozyskania części, będą stale rosły. Jednocześnie Bułgaria, będąc krajem członkowskim NATO, pozostanie zależna od dostaw części z Rosji.

Więcej nawet, bowiem obecny minister obrony Bułgarii Krasymir Karakaczanow mówi nie tylko o remontach samolotów, ale również o modernizacji we współpracy z Rosją systemów radarowych i obrony powietrznej. Bułgaria dysponuje obecnie jedną baterią rosyjskich wyrzutni S-300P, trzema uzbrojonymi w S-125 Newa oraz jedną wyposażoną w zestawy 2K12 Kub.

Bułgaria MiG-21 MiG-29 F-16
Bułgarski MiG-29 w towarzystwie amerykańskich F-16, w tle MiG-21UM - fot. USAF

Może to oznaczać, że Bułgaria, pomimo swego członkostwa w NATO, pozostanie zależna od Rosji w zakresie obrony powietrznej i systemów przeciwlotniczych na kolejną dekadę lub dłużej. Wszystko może być wynikiem rosyjskiego lobbingu, ale też walki o władzę i wpływy pomiędzy prezydentem a premierem.

Prezydent Rumen Radew, były dowódca sił powietrznych, opowiada się za szybką modernizacja sił zbrojnych – aby Bułgaria odgrywała odpowiednią rolę w zagwarantowaniu bezpieczeństwa europejskiego – jak sam stwierdził w poniedziałek, na konferencji prasowej. – Na razie priorytetem jest oświata - odpowiada mu premier rządu Bojko Borysow, który stwierdził, że wojsko musi go przekonać do wspomnianej modernizacji. Natomiast partia, na której czele stoi, walnie przyczyniła się do unieważnienia przetargu, oskarżając m. in. prezydenta o korupcję i działanie na rzecz oferty szwedzkiej.

Czytaj też: Myśliwce dla Bułgarii po 2017 roku. Złamane zobowiązanie wobec NATO

Na razie więc Bułgaria nie kupi nowych samolotów i zmuszona została do pogodzenia się z potrzebą wsparcia ze strony lotnictwa innych krajów NATO. Obecnie przestrzeni powietrznej tego kraju strzegą włoskie Eurofightery. Tymczasem wstępując do sojuszu Bułgaria zobowiązała się do 2016 roku posiadać co najmniej osiem nowoczesnych myśliwców zgodnych ze standardem NATO. Cztery maszyny miały posłużyć do obrony przestrzeni powietrznej kraju, a pozostałe mogłyby być wykorzystywane w misjach sojuszniczych. Obecna sytuacja nie jest więc tylko zagrożeniem dla bezpieczeństwa Bułgarii, ale również naruszeniem zobowiązań wobec sojuszników.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 56
Reklama
olo
niedziela, 22 października 2017, 01:37

Bułgaria jest biedna i nie stać jej na nowoczesny sprzęt to będzie miala atrapy sowieckiego ale Polska ma sytrzec ich nieba.

Mark
sobota, 21 października 2017, 15:10

A USA tacy wielcy sojusznicy, a wolą kisić F-16 na pustynii niż dać w dobrej cenie takiej Bułgarii czy nam.

rydwan
niedziela, 22 października 2017, 00:22

ye kiszące sie na pustyni f 16 robią własnie dobrą cenę za nie .Bułgaria zawsze lubiła działać na dwie strony poza tym to słaba nacja jedynie Spartakus potrafil cos zrobic reszta to flaki z olejem

watchdog11
sobota, 21 października 2017, 14:53

Zabawny artykuł. Polska zrezygnowała z zakupu nowoczesnych zachodnich helikopterów i remontuje stare ruskie maszyny. Czy jest to wynik rosyjskiego lobbingu, czy też wynik walki o władzę pomiędzy prezydentem i premierem?

RyTe
niedziela, 22 października 2017, 00:25

Nowoczesnych? Może tak ale cena i asortyment były delikatnie mówiąc,tylko zapłatą Francji za nie sprzedane Rosji Mistrale a nie rzeczywistą potrzebą SZ. Jak powiedział Pan Kwaśniewski to był "deal" czyli zwykła polityczna umowa. A dodatkowo posiadane śmigłowce remontujemy sami bądź we współpracy z Ukrainą a to czyni wielką różnicę. Tylko za PO samolot prezydencki przekazano do remontu firmie rosyjskiej. Zgroza.

yol
sobota, 21 października 2017, 18:53

bez wątpienia wynik lobbingu oraz walki o władzę pomiędzy prezydentem i szefem MON

GoodNight795
sobota, 21 października 2017, 17:50

Jest różnica pomiędzy modernizacją krajową czy też sojuszniczą siłą a potencjalnym wrogiem.

dim
niedziela, 22 października 2017, 23:45

I jest kolejny, jeszcze gorący bałakański news ! Tam, przy F-16V sygnalizowałem już, że USA chcą mieć drugą w Grecji, po bazie Souda na Krecie, dużą bazę wojskową. Teraz podano, że to już w przyszłym tygodniu przyleci do nas z Rumunii pierwszych 19 amerykańskich śmigłowców bojowych. Z których większośc zostanie u nas rozmontowana, spakowana i ruszy gdzieś dalej morzem. Otóż wcześniej informowano, że pierwszym obiektem nowej tej nowej bazy USA miała stać się montownia śmigłowców i to prowadzona przez firmę Tesla. Lokalizację poprzedzono badaniem, czy Amerykanie będą u nas chętnie widziani przez miejscową ludność. Będą bardzo chętnie, wszak każdy miejscowy obawia się tu sąsiedztwa Turków. Jasne, że z Alexandorupoli znacznie dalej jest do Rosji, niż z Rumunii. Za to nadzorować można okolicę granicy grecko-tureckiej, bułgarsko-tureckiej i tureckich cieśnin. Amerykanie będą tu dla nas gwarantami pokoju od Turcji. NATO nie jest tylko "paktem od spraw Rosji".

n2
środa, 25 października 2017, 05:50

Po czyjej stronie stanęło USA podczas tureckiej agresji na Cypr?

dim
poniedziałek, 23 października 2017, 17:14

Aspekt transgraniczny - zdecydowana i stała, codzienna współpraca z Bułgarią. Aspekt gazowy: Przez Alexandroupoli przebiega gazociąg rosyjsko-włoski (ten przez Turcję), sprzed 10-lecia. Przy Alexandroupoli kończyć bieg ma rosyjsko-turecki, budowany już gazociąg TAP. Dalej odbierze to gazociąg unijny. Do Alexandroupoli biec miał ropociąg Burgas-Alexandroupoli. Wszystko gotowe, ale ruskie wycofały się. Aktualnie w Alexandroupoli powstaje bułgarsko-grecki, morski terminal LPG, do Bułgarii pobiegną stąd rurociągi. Przepiękne lasy ! Pobliskie góry są złotonośne, ale Grecy najwyraźniej utracili już zaufanie do "czystości technologii" i "pełnej rekultywacji", wolą czekać. Amerykańskiej bazy po prostu chcemy. A, że mój dom ojcowski, to tam, więc ja także chcę.

Eduardo
sobota, 21 października 2017, 14:30

To pokazuje jak ruscy potrafią korumpować. Jaką mamy strategię na takie przypadki?

LL
niedziela, 22 października 2017, 23:21

To pokazuje jak absurdalnie wysokie poziomy osiągnęły ceny za sprzęt wojskowy z zachodu. Po prostu niewiele krajów na niego stać.

blagodaria
sobota, 21 października 2017, 21:02

Ale jaką Polska może mieć tu strategię? Nie uważasz, że to wewnętrzna sprawa Bułgarii?

Polak Patriota
sobota, 21 października 2017, 18:38

Nie mamy. W Polsce bardzo silnie rozwija się tzw. skrajna prawica, która w swej istocie jest antyunijna i antyeuropejska. Czyli reprezentuje dokładnie ten sam punkt widzenia co Rosja.

januszek 94
sobota, 21 października 2017, 13:54

Nie każdy kraj ma rusofobie ? Wymóg dla członków NATO - by posiadały tylko sprzęt USA lub innych sojuszników z zachodu jest tylko i wyłącznie naciskiem na oderwanie więzów wieloletnich z CCCP , na obecnie obowiązujące trendy zachodnie ? Jak się jest odpowiedzialnym politykiem - to priorytet jako wojsko schodzi na dalszy plan ?

dim
sobota, 21 października 2017, 18:36

To nie kwestia "rusofobii", a faktycznych okoliczności, że Rosja zagraża Polsce i USA, chyba także Niemcom, ale nie odczuwają zagrożenia nią Bułgarzy. Którzy zagrożeni są jednak innym wrogiem. Udostępniają nam, w ramach NATO, swą przestrzeń strategiczną i toprzeciw tradycyjnemu przyjacielowi - Rosji. I to już jest - w ich trudnej pozycji - bardzo dużo. Wmuszenie jeszcze temu biednemu społeczeństwu bardzo drogiej dla nich eskadry eFek wywołałoby skutek przeciwny do zamierzonego. Np. wybory wygrałaby partia prorosyjska, przy tym anty-NATOwska. Muszą dojrzeć do zakupu sami. Widoczenie blisko ostatnio skolegowani z Grecją, USA i z Rosją jednocześnie, nie boją się jeszcze tych Turków aż tak bardzo ?

Prosty Sołdatmen
sobota, 21 października 2017, 22:31

Bułgaria posiada Kub-y... Trzeba tu przy okazji obalić pewien mit głoszący że radziecka opl nigdy niczego nie zestrzeliła: Chrzest bojowy Kub przeszedł w czasie wojny Jom Kippur w 1973 roku. Kuby znajdowały się na wyposażeniu egipskiej obrony przeciwlotniczej. Podczas wojny baterie Kubów zestrzeliły 20 samolotów izraelskich. Ponadto egipskie Kuby równie skutecznie zestrzeliwały własne samoloty i samoloty sojuszników Egiptu, zestrzelono 40 samolotów egipskich i 4 irackie. Podczas wojny wystrzelono około 300 rakiet, sumując wszystkie zestrzelenia daje to średnio jedno zestrzelenie na 5 wystrzelonych pocisków co jest dobrym rezultatem (w Wietnamie, północno-wietnamska obrona przeciwlotnicza zużywała około 25–35 rakiet S-75 na zestrzelenie jednego amerykańskiego samolotu). Podczas wojny Jom Kippur również Syria posiadała dwie brygady wyposażone w Kuby. Syryjczycy zestrzelili 28 izraelskich samolotów, z czego 10 stało się łupem Kubów. Sukces arabskiej obrony przeciwlotniczej w 1973 roku był w dużej mierze wynikiem zaskoczenia izraelskich sił powietrznych, które nie znało parametrów rakiet i w związku z tym nie potrafiło przygotować skutecznych środków przeciwdziałania. Innym użytkownikiem Kubów, które zostały wykorzystane bojowo był Irak, który korzystał z wyrzutni podczas wojny iracko-irańskiej oraz operacji Pustynna Burza. 19 stycznia 1991 ofiarą irackich Kubów padł amerykański F-16 (nr 87-228), powracający z misji bojowej nad Bagdadem. Dwa dni przedtem jeden z amerykańskich B-52 został uszkodzony rakietą prawdopodobnie wystrzeloną z Kuba. Kub to wciąż groźny zestaw, znajdujący się na wyposażeniu wielu krajów, zwłaszcza b. Układu Warszawskiego, doczekał się wielu modernizacji. W Rosji zastąpione przez Buk.

b
niedziela, 22 października 2017, 13:35

Czyli ostatni raz skuteczna byla prawie 30 lat temu. .........

kafiy
sobota, 21 października 2017, 22:05

A w jakim artykule o NATO jest napisane ile państwo ma wydawać na wojsko? Ile ma mieć samolotów, czołgów, okrętów itd. Od kogo ma kupować broń?

b
niedziela, 22 października 2017, 13:39

NATO to posiadanie okreslonych zdolnosci obronnych wlasnego terytorium oraz sil, ktore stanowia element zdolnosci do obrony kolektywnej. W tym momencie Bulgaria ma mniejsze zdolnosci obronne niz Litwa i Lotwa.

Willgraf
sobota, 21 października 2017, 12:34

Bzdura....wojna w Syrii pokazala czyj sprzet jest skuteczniejszy

yol
sobota, 21 października 2017, 19:03

raczej pokazała że sprawdzona w Czeczenii taktyka eliminacji ludności cywilnej jako naturalnego zaplecza dla partyzantów/rebeliantów (przy użyciu prymitywnego niekierowanego uzbrojenia) jest skuteczniejsza niż precyzyjnie niszczenie punktowych celów i próby uniknięcia ofiar wśród cywilów. tyle że to na co mogą sobie pozwolić autorytarne reżimy z Kremla czy Damaszku nigdy nie przejdzie w cywilizowanych krajach zachodu - ale to w brew pozorom nie jest słabość, to siła która już raz obaliła sowieckie imperium zła

sojer
sobota, 21 października 2017, 16:32

No nie wiem. Amerykanie bombardują, Rosjanie bombardują. Amerykanie ISIS i armię syryjską, Rosjanie rebeliantów i ISIS, Turcja Kurdów, Izrael armię syryjską, lotnictwo syryjskie rebeliantów... wszyscy latają, wszyscy bombardują. Nie widzę większej lub mniejszej skuteczności między amerykańskim F/A-18, rosyjskim Su-34, syryjskim Su-22, tureckim F-16, a izraelskim F-15.

Harry
sobota, 21 października 2017, 21:48

Ten artykuł to kolejny przykład rozbieżności interesów państw należących do NATO i UNII. Podobnie jak z Bułgarią sprawa ma się z Turcją która "kuma" się z Rosją także w sferze zbrojeniowej, a ma drugą co do wielkości armię w NATO. Czas zacząć zastanawiać się co dalej. Czy utrzymywać ten sztuczny twór zwany UNIĄ czy iść własną drogą. Może jest jakaś inna opcja?

dim
niedziela, 22 października 2017, 15:20

Siły zbrojne, idące własną drogą, poszłyby nią wolniej, choć za te same przezanaczane środki. Droższy sprzęt /mniej sprzętu, droższa współpraca techniczna, droższe i często przy tym gorsze szkolenie. Co wiedzą i Turcy. I taki jest sens faktyczny NATO jako całości. A oczywiście, że należą doń grupy państw nawet głęboko wrogich sobie wzajemnie, patrz Bałkany. Inny istotny czynnik, że to dzięki NATO niektóre państwa można jeszcze wystarczająco skuteczenie kontrolować. Np. na tyle skutecznie, by nie wybuchła między nimi wojna, lub by starcie zostało szybko zażegnane. Znów - patrz najnowsza historia starć grecko tureckich. Zauważ, że zawsze na greckim terytorium czy niebie. Choć Turcja nazywa je już własnym, oficjalnie.

b
niedziela, 22 października 2017, 14:08

Turcja stracila juz swoja pozycje na rzecz Rumunii i Polski bo te kraje teraz sa traktowane jako "twardzi sojusznicy" w Waszyngtonie.

Teodor
sobota, 21 października 2017, 12:22

Bulgaria ma raptem 7mln mieszkancow z czego znaczna czesc juz wiele lat temu wyjechala do pracy poza granice wlasnego kraju. W 2007r. podobno bylo to ok. 2mln mieszkancow, glownie mlodych ludzi. Wstapienie do UE byc moze niewiele dalo. PKB ok 56mld USD, a powinno byc w okolicach 70mld USD, przynajmniej w porownaniu z Polska. Pamietam jak zawsze stawiano kraje nadbaltyckie jako wzor tygrysow Europy, z uwagi ma niewielka inercje gospodarcza. Jak widac taka inercja o ograniczonej wartoci nie przeklada sie na Bulgarie.

dim
sobota, 21 października 2017, 15:56

Jesteś w błędzie. Kilkanaście tysięcy greckich biznesów i całych fabryk, przeniesiono do Bułgarii (względy podatkowe). Praktycznie cały dawniejszy przemysł Salonik teraz jest tam lub w FYROM. A często bywający w bułgarii tam Grecy zauważają, że rozwój jest bardzo dynamiczny. A może nie sprawdziłeś z jakiego poziomu Bułgaria w Unii startowała ? Był to odpowiednik Polski z lat 60-tych. Nie widzę tu niestety mojego komentarza stricte w temacie artykułu, ale mam nadzieję, że to tylko opóźnienie przeglądania tekstów.

Patriota
sobota, 21 października 2017, 12:05

To patrzę że taka biedna Bułgaria ma lepszą obronę przeciwlotniczą niż Polska.Pięknie

b
niedziela, 22 października 2017, 14:36

Bulgaria nie ma zadnej obrony OPL, ta ktora posiada jest nieskuteczna wobec przeciwnika NATO jakim jest Rosja.

ardo
niedziela, 22 października 2017, 00:32

Lepszą? Bułgaria nie będzie walczyła z NATO. W przypadku napaści rosji ta obrona przeciwlotnicza pozostanie martwa. Odpowiednie służby na kremlu już o to zadbają.

nick
sobota, 21 października 2017, 17:42

Po czym wnosisz?

Ad_summam
sobota, 21 października 2017, 19:23

Ciekawe czy nie jest to przypadkiem gra na uzyskanie czegoś od USA...

Olo
sobota, 21 października 2017, 19:23

Jak tak się nad tym zastanowić to cała Europa centralna i np. Austria to kompletne zero jeżeli chodzi o armię ze szczególnym uwzględnieniem Lotnictwa i obrony przeciwlotniczej, Kraje bałtyckie zero Polska 48 F-16 i 48 szt.posowieckich zaszłości .Słowacja zero. Czechy i Węgry po kilka Grippenów. Austria ma kilkanaście Eurofighterow i kilku pilotów do nich. Rumunia ostatnio zaszalała i kupiła kilkanaście F16. Bułgaria zero, a dalej już nie ma o czym pisać. Rosja wprowadza rocznie po ok. 50 nowych maszyn, a Polska kupuje coś co 25 lat, Dlaczego nikt nie pogadał z Trumpem o jakimś programie wsparcia dla ubogich ? USA już takie rzeczy robiła . Uruchomić u nas montaż F16 po kilka szt. miesięcznie , otworzyć ośrodek serwisowania maszyn i szkolenia dla europy centralnej. Załatwić pomoc finansową na zakup i tak Amerykanie zarobią na serwisie tych maszyn przez następne 25 lat. Niemcy nam Migi za jedno euro sprzedali no to wielki brat zza oceanu niech też coś dołoży. Nam przydałoby się kolejne 48 F16 i pozyskanie F-35 w przyszości. Kraje bałtyckie niech chociaż jedną wspólną eskadrę wystawią. Czesi do spółki ze Słowacją niech kupią po 16 maszyn, to samo Węgrzy .Rumunia ma zamiar dalej F16 kupować. Jak ten środkowo europejski bałagan ma zamiar się w razie czego bronić ?

b
niedziela, 22 października 2017, 14:18

Rosja wprowadza 40 szt nowych ale nie nowoczesnych ich najnowsze konstrukcje to poziom F16 czy F15 samolotow klasy 20 letnich F22 czy F35 nie beda mieli przez najblizsze 30 lat - brak im odpowiedniej kultury technicznej. Podobnie jest z cala reszta popatrz jakie sa np resursy silnikow czolgowych, pancerzy kompozytowych jak Bur czy Cob od ponad 30 lat nie zrobili mimo iz ogolnie wiedza jak. T14 jezdzi (jak sie uda ) tylko na defiladzie bo na poligonie brak mocy problemy z przeniesieniem napedu itp.

Konrad B.
niedziela, 22 października 2017, 12:36

Problem w tym, że chcąc kupić te samoloty musisz produkować coś innego co się sprzedaje za granicą bo skąd pieniądze? za jakiś czas samoloty F-16 będą przestarzałe i znowu trzeba będzie kupować. Dzisiaj samoloty budują międzynarodowe korporacje więc można się wyspecjalizować w konstrukcji i produkcji jakiegoś segmentu lub elementu samolotu. Nie można natomiast kupować a jak się zestarzeje znowu kupować, to droga do uzależnienia to droga donikąd . MiGi będą latały jeszcze do 2030 roku a jestem przekonany, że dłużej. Może należy zainwestować duże pieniądze w nasze zakłady remontowe, bo za chwilę resurs silników do F-16 się skończy (ta chwila to 15-20 lat) i w panice będziemy szukać zakładu, który nam je wyremontuje. A mamy WZLe Ja mam na myśli prawdziwy remont a nie wymianę części kupionych za granicą. Można rozpocząć od Migów na nich się uczyć. To wymaga nakładów na nowe technologie. Ale jakby przeanalizować jak ogromne nakłady idą na prace, gdzie palcem można wskazać te, które nie przyniosą żadnych efektów, to może ta droga okaże się nie aż tak kosztowna.

obalaczmitow
niedziela, 22 października 2017, 02:24

Chcesz otwierać produkcję 40 letniego samolotu? Może jeszcze F4 , albo P51 Mustanga produkcję otworzymy. A te F16 będą kosztować tyle co 2-3 Migi-35 / które latają dalej, mają o niebo większą zwrotność, podobny radar, lepszą awionikę - sterowanie ciągiem, automatyczne lądowanie, automatyczny lot na podstawie radaru itp, oraz większą różnorodność broni/. I kto to kupi? Jak te tygrysy Europy już zadłużone po uszy, na nic nie ma kasy, systemy emerytalne w gruzach, bez dopłat z UE to te kraje byłyby na poziomie cywilizacyjnym Mozambiku a mają kupować jakąś nową broń. Jak na razie na kredyt kupują szrot z USA , który będzie stał bo nie będzie kasy na modernizację i utrzymanie. Tak to jest jak się jest montownią i Bangladeszem "zachodniej Europy". A co te F16 nowe mają przenosić, jakie pociski - nie ma nic - jest po parę rakiet i bomb na samolot - czyli broń na 1-2 misje a później co - mają rzucać ulotki czy ziemniaki? Bo oprócz słowotoku jest dno i szrot. Rosja - OPL - do końca roku 20 dywizjonów S400; do tego S300PU, S300 , Pancyr, Buk-i - pracują nad S500 NATO - kilka bateri patriotów z lat 70? i co dalej? Rosja - Pociski manewrujące Kalibr, Iskander M, Iskandery balistyczne, - NATO - tomahołki / ich skuteczność była widoczna w Syrii/ w Europie poza paroma w Wielkiej Brytanii - 0 Okręty podowodne - jak widać po przykładzie Niemiec - to marynarka denna - Rosjanie buduja obecnie ok 10 nowych OP i każdy z możliwością przenoszenia pocisków manewrujących czy broni atomowej Broń atomowa - tutaj przewaga Rosjan w nośnikach i możliwościach jest po prostu PORAŻAJĄCA - Yarsy, Wojewody - oni testują SATANA 2 a USA ogłosiło chęć modernizacji Staryc minutmanów o europie nie wspominając W broni pancernej to przepaść połowa czołgów NATO pamięta zimną wojnę i nie wiadomo czy w ogóle jest sprawna - Rosja modernizuje na potęgę T72, T90, T80 - o T14 lepiej nie wspominać - jak dowiedzieli się jak wyglądają wojska pancerne NATO to przesuneli kasę z T14 na mniej wymagające projekty. Teraz lotnictwo - F16 / w większości stare wersje/ ; garstka nowych, stare f18, o f35 lepiej nie mówić, tornado z czasów zimnej wojny i garstka Eurofigterów o niewiadomy potencjale - nie wiadomo w których pękają kadłuby, ile jest zdolnych do lotu a ile do prawdziwej walki? Artyleria rakietowa? - to dno w Europie Oni mogą bez problemów zmniejszyć budżet na armię o 1% a i tak przez najbliższe 10 lat będą mieli przewagę WE WSZYSTKIM. Oni przygotowują się na wojnę "budszego" czyli przyszłości - / roboty Uran, Kałasznikowa, ciężkie drony Altus, robot Fiedor, MIG-41 , który ma być bezzałogowy i operować w przestrzeni kosmicznej, manewrujące satelity / jest taki grant na moskiewskiej politechnice/ ; roboty podwodne, Ratnik 3 i wiele wiele innych. Oni mają już 100 tys Ratnika-2 w linii a u nas myślą nad Tytanem. Już są 2 kroki do przodu a dystans się powiększa. W chwili kiedy pokazali t14-Armata - już kolejne zespoły pracują nad kolejnym czołgiem przyszłości a te co są dopracowują obecny - a NATO - może do 2030 coś na kształt Armaty opracują. Sami na ostatniej konerencji w Soczi o lotnictwie przyznali że era silnika turboodrzutowego dobiegła końca i pracują nad silnikiem detonacyjnym . Szkoda dalej pisać bo się w głowie kręci od tego co robią a NATO - zbiera się i debatuje i przestawia złom z Afganistanu czy Iraku do Europy i na odwrót Teraz

edi
niedziela, 22 października 2017, 01:35

Rosja złomuje też ponad 100 maszyn więc nie strasz. Większość tak zwanych nowych to remontowane sowieckie.

xyz470
niedziela, 22 października 2017, 01:30

Trafna diagnoza. Zgadzam się również z tym, iż bez wsparcia finansowego nie będzie można tego uporządkować. Wsparcie i koniecznie męska rozmowa, albo będziemy ze sobą współdziałać, albo niech każdy idzie w swoją stronę i pije piwo, które sam sobie naważy.

BUBA
niedziela, 22 października 2017, 11:21

Bułgaria ma wystarczający sprzęt na swoje potrzeby. To nie jest państwo graniczące z Rosją. Jas-39 Gripen był dobrym wyborem, ale widocznie za te pieniądze zmodernizują całą flotę samolotów i OPL. To mądre posunięcie i racjonalne pod kątem wydatków. To my Polacy mogliśmy przez długie lata starać się o modernizacje bułgarskich zestawów KUB, S-125 New, wspólną modernizację MiGów-29 w oparciu o podzespoły dostarczone przez RSK MiG do Bydgoszczy i rozwiązania modernizacji radiolokatora opracowane np. w Fazotron Ukraina. Bo nawet gdy wybucha wojna to technologia i pieniądze na niej zarobione zostają w Polsce i pozwalają na opracowanie własnych rozwiązań w przyszłości. Czyli pieniądz nie śmierdzi. Niestety polscy ministrowie gospodarki i MON nie prowadzą działań promocyjnych na zewnątrz z modernizacjami Made in Poland. Jednocześnie WP nie kupuje od polskiego przemysłu pełnych głębokich modernizacji co zniechęca klientów zagranicznych. Na pakietach modernizacyjnych systemów KUB zarobiono. Polską modernizację systemu KUB kupiły Niemcy i Węgrzy. Modernizację Su-22 kupiła Angola. Nie udało się zarobić na Newie i MiGu. Niestety WP nie kupiło nawet w ograniczonej ilości zestawów "Ptaki" co zamyka drogę rozwoju ku polskiemu systemowi OPL krótkiego zasięgu. I tak to jest z polskimi modernizacjami bez wsparcia polskich polityków i wojska. Natomiast na wsparcie i rozwój amerykańskich technologi OPL polski MON jest w stanie wydać każde pieniądze bez ograniczeń i bez wymaganego offsetu.

Olaf
niedziela, 22 października 2017, 09:35

Widać wyraźnie, że Bułgaria to teoretyczny twór doszczętnie zinwigilowany przez rosyjskie służby specjalne. Trzeba być świadomym, że Rosja nie pochodziła się z rozpadem RWPG i Układu Warszawskiego i będzie robić wszystko aby odbudować swoje wpływy w tej części Europy. Musimy być bardzo rozważni na arenie międzynarodowej bo rosyjska dominacja nigdy nic dobrego nam nie przyniosła.

dim
niedziela, 22 października 2017, 15:07

Nie znasz kraju, nie rozmawiasz z ludźmi tego bardzo ciepłego, gościnnego narodu, nie pomieszkasz z nimi pod jednym dachem, ani nie jadasz z nimi. Nie umawiasz się z nimi przyjaźnie po raz n-ty na wycieczkę, czy wspólnie do tawerny, z jego wysoko wykształconymi patriotami, ale "widzisz wyraźnie" co jest grane z Bułagarią ? Ależ to tak jakbyś wiedział wszystko o Księżycu, który też z Polski "widać wyraźnie". Resztę wskazywałem już tu, w kilku postach, tylko przeczytaj.

Rejtan
niedziela, 22 października 2017, 11:35

W Bułgarii musi dojść do przesilenia takiego jak w Polsce czy na Węgrzech. Jak wyjdą na jaw machloje z Moskwą, korupcja Borysowa i komunistów i zmieni się rząd to wtedy bedzie szansa na rozwój. Rosji pasuje biedna Bułgaria i Rumunia, bo łatwiej sterować biedakiem.

As
sobota, 21 października 2017, 18:02

Spójność paktu NATO i wiarygodność doskonale widać właśnie w przypadku Bułgarii. Członka NATO, którego budżet nie pozwala ujednolicić sprzętu z resztą krajów. Zamiast wspierać rozwiązania pozwalające Bułgarii dogonić reszte krajów, woli się ją zostawić Moskwie. NATO praktycznie nie istnieje, tak jak nie istnieje realny plan Moskwy atakowania wszystkich członków paktu jednocześnie. Jednych będzie atakować a innych straszyć, lub proponować podział terytorium i stref wpływu.

Ramon
niedziela, 22 października 2017, 11:21

Mylisz się i to dwukrotnie. Istnieje zarówno NATO jak i plan Moskwy wobec krajów NATO. Plan Moskwy polega na prowadzeniu wojny propagandowej, której celem jest rozpowszechnianie poglądów o słuszności pójścia własną drogą. Nawet tu na forum znajdziesz propagatorów takiego punktu widzenia. Celem tej wojny jest doprowadzenie do przejęcia władzy w krajach NATO przez ugrupowania antyeuropejskie, które podejmą decyzję o atomizacji najpierw UE a potem NATO.

qqqq
sobota, 21 października 2017, 17:41

Nie mają pieniędzy na zabawki. Połatają złom i kolejne 10 lat spokoju w temacie.

LATARNIK
sobota, 21 października 2017, 17:36

CÓŻ RZEC ....Prawosławne Bałkany a co idzie i Bułgaria zawsze były mentalnie związane z Rosją .a to za "dowody wdzięczności" jakie uzyskały od Rosji na przestrzeni lat ..jak i sama najnowsza historia pokazuje żę współpraca między Rosją ma charakter bardziej uczuciowy ....niż przyjaźń współpraca z obco kulturowo i mentalnie Europą Zachodnią gdzie przyjaźń i współpracą ma wymiar strikte biznesowy ...bez tzw "czynnika ludzkiego"....i jedynie co ich trzyma przy zachodzie to "portfel ".....gdyby powiedzmy zaistniała hipotetyczna równowaga socjalna ,gospodarcza między Rosją a Europą Zachodnią ...Bałkany podziękowałyby Europie Zachodniej ...nawet Grecja czuje " miętę " do Rosji ....została tylko.osamotniona t Chorwacja

Polanski
niedziela, 22 października 2017, 11:15

Oho! Geopolityk się znalazł. "współpraca między Rosją na charakter bardziej uczuciowy". Już My się o tym mocno przekonaliśmy.

dim
niedziela, 22 października 2017, 09:29

@Latarnik. Pan wypisuje dziwolągi, ale do rzeczy: Z Rosją kontaktowała się historycznie WYŁĄCZNIE jedna z wielu grup Greków, mianowicie Grecy Pontyjscy. I żadna inna, żadnej innej kompletnie nic z Rosją historycznie nie łączy takiego, co wielokrotnie silniej, historycznie i obecnie, nie łączyłoby i z Zachodem. Otóż wczoraj przeglądałem, próbowałem tłumaczyc na język nowogrecki (a to jak z kaszubskiego na czeski), pontyjskie świadectwo z gminnej szkoły mojego dziadka (obecnie Turcja, pogranicze Armenii). Świadectwo szóstej i ostatniej klasy, szkoły finansowanej przez gminę wiejską (a nie przez państwo tureckie), z roku 1907, w wysokich górach odległych o 50 km od miasta. Proszę poszukać w Google czy Wiki "Panagia Soumela" - to właśnie obok nas. Przedmioty oceniane u pasterskiego 12-sto latka (sic !): Religia, język nowogrecki i to w najtrudniejszej odmianie "katharevousa", Matematyka, Geometria (jako oddzielny przedmiot), Fizyka, Geografia, Historia, Język Turecki, Język Francuski, Język Rosyjski, Kaligrafia, Wychowanie Plastyczne z Rysunkiem Technicznym (!), - nierozpoznane - , Wychowanie Fizyczne. - Rok 1907 i naprawdę zwykłe pasterskie dzieci. Więc proszę nie uczyć nas podstaw geopolityki.

Obywatel PL
niedziela, 22 października 2017, 16:45

Postawię dość kontrowersyjną tezę, ale cieszę się z takiego obrotu sprawy w Bułgarii, bo to może wzmacniać Polskę i to na kilka sposobów. Po pierwsze polityka to gra. Rosja wygrywając sytuację w Bułgarii coś tam wygrała, ale nie oszukujmy się, wygrała niedużo. Bułgaria to jeden z najniższych nominałów w całej rozgrywce. Podnosi jednak morale strony przeciwnej, a to dobrze. Bo najgorszym scenariuszem, po wygranej Rosji, jest oczywiście czarna rozpacz na Kremlu. Jeśli bowiem władze w Moskwie doszłyby kiedyś do przekonania, że nie mogą już nic ugrać czy to politycznie czy to gospodarczo, to jedynym ich argumentem stałby się argument siły. A siły ci u nich dostatek. Lepiej więc aby zarabiali na remoncie bułgarskiego muzeum, niż mieliby najechać zbrojeni kraje nadbałtyckie, albo co gorsza nas. Po drugie wyłom Bułgarii jest kolejnym dowodem na to, że nie ma czegoś takiego jak NATO i jego wspólne interesy. I lepiej byśmy nauczyli się tego w czasie pokoju i w czasie pokoju wyciągnęli z tego należyte wnioski, niż pokładali wiarę w nic niewarte sojusze, jak w 1939 roku. Ani Bułgaria, ani Francja nie pospieszą nam z pomocą w razie ewentualnego konfliktu. Niemcy i Turcja będą zastanawiały się miesiącami czy ważniejsze są dla nich złożone dawno temu podpisy na wyblakłym już papierze, czy też interesy z matuszką Rasiją. Francja nigdy nie chciała ginąć za Gdańsk, Włosi i Hiszpanie są generalnie za daleko. Czesi i Słowacy daliby się najpewniej zastraszyć, albo rozbroić bez jednego wystrzału, tak jak w 1938. Lepiej o tym pamiętać i szykować się bazując na realnej sytuacji, niż dać się ponieść złudnym nadziejom i srogo się zawieść. Taka naiwna wiara sprawiła, że na przełomie XX i XXI wieku, nasi decydenci przestali łożyć na wojsko. W końcu przyszło jednak otrzeźwienie. A sytuacja jak ta z Bułgarią powinna pomóc nam twardo stąpać po ziemi, a nie bujać w obłokach licząc, że "w razie gdyby co" to cała Europa ruszy nam na pomoc. Bo nie ruszy. Sprawa trzecia, to relacje z USA. Stany nadal pretendują do roli supermocarstwa. A to oznacza, że po prostu muszą być obecne w Europie. Taką bytność najlepiej jednak jest oprzeć na sojusznikach. A fakty są takie, że Francja i Niemcy, mają interesy rozbieżne z USA, Hiszpania i Portugalia są za daleko by stanowić prawdziwego sojusznika w Europie kontynentalnej. Podobnie jest z Wielką Brytanią, która nawet nie leży na kontynencie. Włochy to raczej przyczółek do wyjścia na Afrykę Północną, ewentualnie Bałkany. Turcja jest raczej na etapie odwracania sojuszy, Grecja jest tradycyjnie prorosyjska. Dołącza do niej obecnie Bułgaria. Węgry starają się siedzieć okrakiem będąc tak przeciw jak i za współpracą z Rosją. Ostatecznie więc realni sojusznicy kontynentalni USA to dziś Polska i Rumunia. Pewnie właśnie dlatego w obu tych krajach powstają amerykańskie instalacje. Zamieszanie w Bułgarii tylko potwierdza diagnozę, że USA nie ma zbyt wielu wiarygodnych partnerów na kontynencie, a więc powinno przywiązywać do nich szczególną uwagę. Ergo wspierać ich. Tak więc ja w sumie się ciszę z takiego obrotu sprawy. Sytuacja w Bułgarii jest raczej nie specjalnie znacząca, choć wpływa stabilizująco na sytuację międzynarodową, pozwala nam nie zapomnieć, że w pierwszej kolejności powinniśmy liczyć na siebie, a Stanom Zjednoczonym dobitnie udowadnia, że mają niewielu stabilnych sojuszników w Europie. I na nich w szczególności powinni stawiać.

poster
poniedziałek, 23 października 2017, 12:01

Co do Hiszpanii jako potencjalnego sojusznika, warto może wspomnieć o zamachach w Madrycie. To przez nie wycofała swój kontyngent z misji sojuszniczej. Nie ma dla mnie znaczenia czy słusznej czy nie. Po prostu pokazała sposób na eliminacje siebie z każdego teatru działań.

Kaiser
niedziela, 22 października 2017, 23:52

Bardzo konstruktywna wypowiedź, zgadzam się.

dim
niedziela, 22 października 2017, 18:49

Ale proszę wskazać jeden, tylko jeden poważny argument, czemu uważa Pan, że Grecja jest prorosyjska ? Państwo wierzycie w zupełne nonsensy. Rosja Grecję ani ziębi, ani grzeje. Wartościowa może być jedynie jako: a) Inwestor. Ale posypała się, nie dotrzymała zupełnie nic obiecanego b) Przyjazna asekuracja w ciężkich kłopotach. Ale i tu obraz Rosji posypał się, odwołali obietnice po jednym telefonie pani kanclerz do Putina. c) Wróg naszego wroga, czyli Turcji. Ale to też, jak widać... nieobowiązuje. Teraz czekam na Pański choć jeden argument. Tylko proszę nie rozśmieszać ozdobnikami, że wspólne Prawosławie. Patriarchat w Moskwie jest dla Greków wciąż nielegalny, niekanoniczny. I czemu nic to Panu nie mówi ? Reszty przedstawionych przez Pana uwag nie uważam za kontrowersyjne, mógłbym się do nich dopisać i ja.

Polo
sobota, 21 października 2017, 15:50

Ta sytuacja jest, delikatnie mowiac, niepowazna. Jezeli Bulgaria jest czlonkiem NATO to musi podejmowac odpowiedzialne decyzje.

Willgraf
sobota, 21 października 2017, 22:59

Grecja ,Turcja, Słowacja także są członkami NATO i używają nowego sprzętu z Rosji, a my nadal remontujemy cały sowieci sprzęt to czego nie rozumiesz ? sprzęt to sprzęt nie ma przynależności partyjnej

dim
sobota, 21 października 2017, 18:14

Bułgaria właśnie podejmuje najbardziej racjonalne decyzje, na jakie ją stać. A pamiętaj kto był w przeszłości i jest dalej jest wrogiem Bułgarii, a kto w przeszłości rzeczywistym sojusznikiem. USA są tu stroną obojętną, ale przecież Bułgarzy starają się rozwijać z USA także jak najlepsze kontakty. Bułgarzy dogadali się już o faktyczne dobrosąsiedztwo nawet z drugim, dawniej zawsze ciężkim wrogiem czyli Grecją, ale nie z każdym wrogiem tak można.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama