Bombowce z pociskami hipersonicznymi nad Pacyfikiem i Europą

27 września 2020, 08:30
AGM-183A_ARRW_on_a_B-52,_June_2019_(190612-F-HP195-0014)_(cropped)
B-52 z podwieszonym imitatorem pocisku AGM-183A w locie testowym. Fot. U.S Air Force

Amerykańscy dowódcy odpowiedzialni za Europejski i IndoPacyficzny obszar prowadzonych operacji militarnych chcą jak najszybszego wejścia do służby samolotów bombowych uzbrojonych w broń hipersoniczną. Bowiem jedynie „przyszła flota” zmodyfikowanych maszyn B-52H i B-1B z nowymi pociskami AGM-183A (Air-launched Rapid Response Weapon – ARRW) miała by w znacznym stopniu przyczynić się do przywrócenia dominacji Sił Zbrojnych USA w tych rejonach oraz gwarantować stabilizację ich sytuacji polityczno-militarnej

Sam AGM-183A traktowany jest nie tylko przez USAF, ale i w zasadzie przez całe Siły Zbrojne USA jako broń tzw. szybkiej reakcji co ma kluczowe znaczenie w procesie dostosowywania się do nowych wymagań jakie narzuca przyszłe pole walki. Już w Narodowej Strategii Obrony z 2018 roku zakładało się bowiem uzyskanie zdolności do dynamicznego odstraszania a jednym z głównych celów nowego Sekretarza Obrony jest dążenie do tego poprzez zapewnienie zupełnie nowych możliwości m.in. Siłom Powietrznym USA. Z kolei koncepcja określana jako Joint Warfighting zakłada wprowadzenie zdolności do głębokich uderzeń na rzecz współpracujących ze sobą rodzajów wojsk.

Ponadto osiągniecie przez bombowce z takimi pociskami pełnej zdolności operacyjnej stało by się również efektywnym impulsem do „demonstracji siły” a przez to hamowania zapędów niektórych krajów (głównie Chin) w ich polityczno-gospodarczych ambicjach w poważnym stopniu naruszających globalną równowagę sił. Otwarte anty-chińskie podejście sprawia, że USA wywierają presję na sojuszników, w tym i z NATO czy UE, by jeszcze w większym stopniu wsparli oni realizację amerykańskich planów. UE oraz niektóre państwa azjatyckie chcą jednak współpracować przy wzmacnianiu stabilności i regionalnego porządku a nie stosować "posunięcia siłowe".

Przyśpieszenia prac nad integracją ARRW z bombowcami szczególnie domaga się Szef Dowództwa Lotnictwa Uderzeniowego Sił Powietrznych USA (Air Force Global Strike Command - AFGSC) generał Timothy Ray. Chociaż, jak sam stwierdza, proces ten potrwa prawdopodobnie jeszcze „kilka lat”. Zakładana wstępna gotowość operacyjna dla tych pocisków i ich nosicieli ma zostać ogłoszona do 31 grudnia 2022 roku co, zdaniem wielu eksportów będzie trudne do osiągnięcia.

I chociaż Szef AFGSC odpowiadając na zadawane pytania podczas konferencji AFA 2020 podkreślił, że same prace przebiegają planowo, ale wymagają też sporo czasu na wykonywanie kolejnych testów i sprawdzeń. Warto zauważyć, że pierwotne, całkowite koszty programu ARRW wzrosły już o ponad 40% a Rosjanie i Chińczycy już od jakiegoś czasu chwalą się wprowadzonymi do eksploatacji systemami hipersonicznymi.

Amerykański program ARRW może jednak być przyśpieszony po anulowaniu innego programu dotyczącego broni hipersonicznej - konwencjonalnego, szybującego pocisku dalekiego zasięgu o kryptonimie HCSW (Hypersonic Conventional Strike Weapon).

Bombowce nadal bardzo potrzebne

Według AFGSC małe grupy zadaniowe bombowców nadal odgrywają olbrzymią rolę w zapewnieniu szybkiego i skutecznego wykonania ataku na dowolne miejsce na naszym globie. Ponadto w przeciwieństwie do innych systemów walki ich misje wciąż nie generują tylu problemów czy potencjalnych ryzyk natury eksploatacyjnej, operacyjnej czy ekonomicznej.

Już od jakiegoś czasu USAF w prowadzonych przez siebie operacjach powietrznych odchodzi od klasycznego pojmowania zasady koncentracji sił. Coraz bardziej precyzyjne uzbrojenie przenoszone przez samoloty sprawia, że operacje przyjmują zdecentralizowany charakter z formą wykonywanych zadań dostosowaną do nowo powstałych wymagań czy aktualnych potrzeb obszaru prowadzonych operacji. Następuje więc koncentracja uderzenia a nie jego kumulacja. A sprzętem zachowującym wysoki potencjał do takiego sposobu działania pozostaje samolot bombowy dzięki przenoszonemu wyposażeniu specjalistycznemu i szerokiemu wachlarzowi uzbrojenia czy zapewnionej znacznej długotrwałości lotu. Nawet samodzielnie, współczesny bombowiec jest w stanie wykonywać specjalistyczne formy ataku, w tym bezpośredniego wsparcia walczących na ziemi wojsk.

Z kolei sama zdolność do rażenia nawet małego, ruchomego celu z dużej odległości pozwala na wykonywanie skomplikowanych misji z ograniczonym ryzykiem dla takiej maszyny. Uzbrojenie precyzyjne pozwala bowiem na dokonanie uderzeń spoza przestrzeni kontrolowanej przez systemy przeciwlotnicze i WRE przeciwnika. Dlatego do wykonywania niektórych zadań z użyciem nowej generacji pocisków precyzyjnych rozważa się również zastosowanie zmodyfikowanych maszyn transportowych.

B-52H i B-1B

„Wiekowe już” strategiczne „bombowe konie robocze”, czyli B-52H poddawane są kolejnym procesom modernizacyjnym w tym związanym z dostosowaniem do przenoszenia pocisków manewrujących LRSO (Long-Range Stand-Off) czy hipersonicznych pocisków manewrujących Hypersonic Air-Breathing Weapon (HABW). USAF pozyskują też dla nich nowe, ciężkie belki 9072 kg (20 tys. funtów), głównie z przeznaczeniem pod uzbrojenie kolejnej generacji.

Przypomnijmy, że B-52H jest w stanie przenieść do 24 kierowanych satelitarnie/laserowo bomb JDAM/Laser JADAM, 16 korygowanych bomb kasetowych WCMD, do 20 taktycznych pocisków AGM-158A/B JASSM/JASSM-ER, 20 strategicznych pocisków samosterujących AGM-86C i AGM-86D CALCM, małogabarytowe pozorne cele powietrzne ADM-160B/C MALD/MALD-J czy swobodnie spadające bomby nuklearne B61-7/11/12. Ten swoisty „latający arsenał” osiąga niemal każdy punkt naszego globu i może pozostać w powietrzu do kilkunastu godzin.

Ponadto jak podkreślają sami Amerykanie to wskaźniki eksploatacyjne zdolności do wykonywania misji dla floty tych bombowców znacznie się w ostatnim czasie poprawiły, pomimo ciągłych zmagań B-52 ze starzejącymi się silnikami TF-33.

Jeszcze w grudniu 2017 roku USAF ogłosiły wymagania taktyczno-techniczne dla nowego rodzaju napędu. M.in. wymagane jest zużywanie o co najmniej 40% mniejszej ilości paliwa na godzinę lotu, odporność na użycie broni jądrowej czy systemów WRE, wyposażenie ich w system FADEC czy zdolność do wytwarzania mocy 500 kVA dla zasilania stale rozbudowanej liczby urządzeń pokładowych. Ma to pozwolić na kolejne zwiększenie osiągów B-52H. Pod uwagę brane są silniki BR725 o ciągu 17 00 funtów firmy Rolls-Royce oraz CF34-10 i Passport każdy o ciągu ok. 18 000-20 000 funtów GE Aviaton.

Podobny wzrost wskaźników eksploatacyjnych odnotowano w wypadku „nowszych” B-1B Lancer. Choć było rozważane ich szybkie wycofanie z eksploatacji to należy zauważyć, że ten typ daje wyższą prędkość lotu w porównaniu z B-2 oraz znacznie zmniejszoną wykrywalność w porównaniu z B-52H. Może przenosić do 24 pocisków AGM-158A/B JASSM/JASSM-ER lub 12 zasobników szybujących AGM-154 JSOW. B-1B jest w stanie osiągnąć prędkość ponaddźwiękowa oraz wymanewrować wrogi myśliwiec będący z nim w bliskim kontakcie.

image
Fot U,.S.Air Force

W wypadku Lancerów AGM-183A ma otrzymać co najmniej jedna eskadra (czyli od 10 do 19 bombowców). Jeden samolot miałby przenosić maksymalnie 31 pocisków - 8 na węzłach i 23 w trzech komorach bombowych, dzięki posiadanym wyrzutniom rewolwerowym CSRL (Common Strategic Rotary Launcher).

ARRW – broń na nowe czasy

Prototypy szybujących pocisków hipersonicznych AGM-183A oraz ich odpowiedniki gabarytowo-masowe podczas testów (w tym ostatnim przypadku typu „captive-carry”) są przenoszone na belce podskrzydłowej bombowca strategicznego B-52H Stratofortress. Próby odbywają się w ramach wspomnianego już programu Air-launched Rapid Response Weapon, na realizację którego koncern Lockheed Martin Missiles and Fire Control otrzymał 480 mln USD. Obejmują one m.in. pozyskiwanie danych dotyczących oporu aerodynamicznego, wpływu wibracji podczas lotu czy weryfikację integracji tego nowego systemu uzbrojenia z samolotem-nosicielem oraz poprawność danych telemetrycznych. Kolejne związane już będą z rzeczywistym odpaleniem pocisku. Za ich przeprowadzenie odpowiada m.in. 412. Skrzydło Doświadczalne USAF z bazy Edwards a w zasadzie wchodzący w jego skład 419. Dywizjon Doświadczalny.

Rozwój i próby systemu realizują i nadzorują centra doświadczalne AFTC (Air Force TestCenter), centrum testów uzbrojenia marynarki wojennej NAWCWD (US Naval Air Warfare Center Weapons Division), biuro programowe ARRW w Departamencie Obrony oraz wspomniany już Lockheed Martin. W grudniu 2019 roku koncern ten otrzymał kolejne 998 mln USD w ramach poddania własnej koncepcji krytycznej ocenie projektu (CDR), którą pocisk przeszedł w lutym 2020 roku oraz wsparcia procesu produkcji gotowej już broni hipersonicznej. Z kolei USAF przeznaczyły kolejne 382 mln USD na program ARRW w 2021 roku.

Konstrukcja samego pocisku nie jest jawna i prawdopodobnie bazuje na rozwiązaniach uzyskanych w realizowanym wspólnie z agencją DARPA programie demonstratora Tactical Boost Glide oraz eksperymentalnego pocisku hipersonicznego Boeing X-51A WaveRider wyposażonego w silnik strumieniowy SJY61 Pratt&Whitney Rocketdyne. Będzie on przenosić głowicę konwencjonalną z prędkością odpowiadającą ponad Mach 5 w zasięgu ponad 1609 km. Oczywiście efektywny zasięg zwiększony będzie o zasięg nosiciela tej broni. Wypełni on powstałą lukę operacyjną po wycofaniu konwencjonalnych pocisków manewrujących dalekiego zasięgu AGM-86C/D CALCM.

Silnik rakietowy na paliwo stałe do przyspieszacza rakietowego, który wyniesie AGM-183A na odpowiedni pułap, zaprojektowała również spółka Aerojet Rocketdyne.

image
Rys. Lockheed Martin

Podsumowanie

Rozwój ARRW jest o tyle istotny, że oprócz znacznego podniesienia zdolności USA do szybkiej reakcji na zmieniające się warunki polityczno-militarne w zapalnych rejonach świata jest też możliwy do wdrożenia w stosunkowo krótkim okresie. A czas nagli, bo Chiny i Rosja już eksploatują własne systemy hipersoniczne.

Ponadto ryzyko niepowadzenia programu jest na obecnym etapie niewielkie a zapewniana efektywność w działaniu znaczna. Oczywiście AGM-183A to nie jedyny obszar zainteresowania, bowiem tzw. scramjet, cruise missile (czyli koncepcje Hypersonic Air-respiring Weapons Concept i Hypersonic Strike Weapon-air-air) nadal są bardzo ważne, ale sam program ich pozyskania wymaga jeszcze dużo czasu do finalizacji i osiągnięcia przez nie dojrzałości konstrukcyjnej i użytkowej.

image
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 87
Reklama
w.
poniedziałek, 28 września 2020, 16:58

To może polskie Su-22 tez polatają wzdłuż granic z makietami polskich pocisków hiperdźwiekowych. Może sąsiedzi się przestraszą...

Niuniu
poniedziałek, 28 września 2020, 14:58

Tyle tylko, że opisanych broni hipersonicznych nie ma. Są jedynie nazwy i bliżej niesprecyzowane prototypy. Ze względu na wysoki stopień tajności nie wiadomo co obecnie i z jakim wynikiem tak naprawdę jest testowane. W fiasko i zaniechanie poprzednich programów broni hipersonicznej świadczy, że nie wszystko idzie tak jak planowano. Na dobrą sprawę zresztom nawet ten artykół nie podaje konkretnej daty uzyskania przez te nowe bronie zdolności operacyjnej. Ale pewne jest, że to nastąpi wcześniej czy później USA dołączy do Chin i Rosji w zakresie posiadania broni hipersonicznej. I nic to nie zmieni poza tym, że koszt zabicia jakiegoś niepiśmiennego pasterza kóz w Jemenie czy Afganistanie znów wzrośnie o kolejny milion dolarów. jaja będą jak za chwilę okaże się, że koreański Kim i ajatollach z Teheranu też sobie zafundują jakąś hipersoniczną zabawkę.

AlS
poniedziałek, 28 września 2020, 09:34

Amerykanie nie musieli się specjalnie wytężać, żeby opracować technologię pocisku hipersonicznego, bo taki.. od dawna mieli. Nawet bardzo dawna, bowiem mija już 46 lat od czasu wejścia do służby AIM-54 Phoenix. Pocisk ten przekraczał szybkość hipersoniczną 5 Ma, leciał po spłaszczonej trajektorii balistycznej z apogeum na wysokości 50 km, choć eksperymenty NASA wykazały, że był w stanie dosięgnąć granic kosmosu na wysokości 350 tys stóp, czyli ponad 100 km. Nurkował później do gęstszych warstw atmosfery i atakował samoloty przeciwnika, wykorzystując aktywne naprowadzanie radarowe. Około 10 lat temu NASA prowadziła intensywne eksperymenty ze zdemilitaryzowanymi AIM-54, odpalanymi ze specjalnie przystosowanego F-15. Rakiety miały zdemontowaną głowicę bojową i radar naprowadzania, które zastąpiono lżejszymi urządzeniami telemetrii. Tak przerobione rakiety osiągały prędkości i zasięg znacznie przekraczające te wartości dla bojowych AIM-54, choć NASA oficjalnie nie ujawnia dokładnych wyników. Wszystko to osiągano za pomocą starych silników rakietowych MK 47 MOD 1, z paliwem o impulsie właściwym zaledwie 252 sekund. Impuls właściwy nowoczesnych stałych paliw rakietowych dochodzi dziś do 300 sek. Rakiety do ataku naziemnego nie muszą przenosić ciężkich urządzeń naprowadzania, sama masa głowicy bojowej również nie musi być duża, albo można z niej w ogóle zrezygnować. Można zwiększyć masę i rozmiary samego pocisku, bowiem nie musi być na tyle manewrowy, aby pokonał samolot - Phoenix-y irańskich F-14 strącały nawet niewielkie i dobrze manewrujące myśliwce - a w to miejsce użyć cięższego silnika dwuimpulsowego. I tak, bez specjalnego wysiłku może powstać bardzo szybki pocisk o zasięgu wielokrotnie większym od AIM-54. PS. Uśmiałem się z tego Kindżała, o którego Trump jakoby prosił Putina, jak to sobie zażartował Nikifor tego forum. Gdyby nie irańskie AIM-54, które Rosjanie mieli okazję przetestować i rozebrać na części, wraz z wypożyczonym im F-14, ani Iskander, ani jego pochodna, czyli Kindżał nigdy by nie powstały. Są one typowym przykładem reverse engineering.

Eliot1
piątek, 16 października 2020, 19:33

I o to chodzi!

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 1 października 2020, 22:50

Trochę się czepię tych Phoenixów, oczywiście prędkość Mach 5 osiągały tyle że pułap 50km mi nie pasuje bo pocisk był by niesterowalny, na tych wysokościach nie działają stery aerodynamiczne i rakieta leci jak rzucony kamień wątpię że tak stromy tor lotu był by potrzebny uwzględniając zasięg jaki podają. W dodatku te rakiety były głównie do zwalczania nisko lecących szybkich rakiet przeciw okrętowych takich jak Bazalt czy szczególnie Granit odpalany z OP i tu wybitnie daleki zasięg nie jest potrzebny a liczy się czas wiec ta górka to strata czasu i problemy w naprowadzaniu.

Davien
wtorek, 29 września 2020, 09:46

Najlepszy jest i tak moj AIM-120 z 1973 roku. Cos jeszcze do dodania?

Davien
poniedziałek, 28 września 2020, 17:35

AiS akurat Iskander, Kinżał czy Oka nie maja nic wspólnego z AIM-54 wiec nie opowiadaj bajek. Ale ci wyjasnię: Oka skasowana jak podpisano INF była poprzednikeim Iskander-a który powstał własnei by ja zastapić jak i pociski Toczka. A Kinzał to przeróbka Iskander-M na pocisk ALBM. Rosyjskim odpowiednikiem AIM-54 Phoenix był pocisk R-33 z MiG-31.

AlS
wtorek, 29 września 2020, 05:49

Przecież napisałem że Kindżał to pochodna Iskandera. Nie chodzi o pocisk jako taki, bo rakiety od czasów II wojny Rosjanie umieją robić, tylko jego „bebechy”. Np. żyroskopy laserowe, które ze stu metrów z okładem Toczki zrobiły kilkanaście metrów Oki i Iskandera - na samym naprowadzaniu bezwładnościowym. Tak precyzyjne naprowadzanie, nawet z zaawansowanym żyroskopem, możliwe jest tylko przy zastosowaniu zaawansowanego sterowania cyfrowego, opartego o procesory DSP. Dziś są to rosyjskie klony Texas Instruments TMS320, ale przed nimi Rosjanie jechali na skopiowanych na zasadzie reverse engineering AM2900, które zresztą produkują do dziś, tyle że ponoć już na licencji. Bez przejęcia amerykańskiej technologii nie byłoby u nich tego przeskoku technologicznego w uzbrojeniu, jaki miał miejsce na początku lat ’80. Do dziś wysoko zintegrowane cyfrowe chipy u Rosjan to nic innego jak kopie amerykańskich. Początek stosowania u nich tych technologii dziwnym zbiegiem okoliczności łączy się z raportami o przekazaniu Rosjanom F-14 przez ajatollahów. To była wówczas absolutnie topowa technologia, górująca nad ówczesną analogową, w taki sposób jakby 10 lat temu dostali do badań egzemplarz F-22. Pewnie wtedy Su-57 do dziś by mieli dopracowany. Teraz biedacy będą mieli trudniej, bo ich firmę w Teksasie, wykorzystywaną do kradzieży technologii, niedawno namierzyło FBI i zlikwidowało.

Davien
wtorek, 29 września 2020, 15:38

AIS Iskander-M ma głowicę optroniczna korygujaca jego lot na cel, Kinżał ma mieć aktywną radarowa. Oka tez miała miec GSN Procesory TI to Rosjanei stosuja np w GSN dla R-77-1 a byy oryginalnie uzywane w pierwszych AIM-120A, nie było ich w Phoenixach,. I do tego można je spokojnie kupić w oryginale bo nie sa juz uważane za sprzęt wrazliwy. W latach 80-tych F-14 nie był juz napewno najnowsza technologią, a co do tego F-22 to od 21 lat maja dostep do szczątków F-117 i jakos dalej ich stealth lezy i kwiczy. Oka weszła do słuzby w 1979r wiec jak widać Phoenixy nie miały z nia nic wspólnego

Bursztyn
poniedziałek, 28 września 2020, 15:36

Silnik aerojet napędzał aim54 z prędkością mach4 a 280 pocisków spędzano Szachowi Iranu to ok 1974

Bursztyn
poniedziałek, 28 września 2020, 09:24

Aerojet wie jak wydusic kadr od Pentagonu ZNAJĄ się na tym od czasów Space shuffle i silników RS25

R
poniedziałek, 28 września 2020, 09:05

B-1B jest w stanie osiągnąć prędkość ponaddźwiękowa oraz wymanewrować wrogi myśliwiec będący z nim w bliskim kontakcie? Jaka-1?

Davien
poniedziałek, 28 września 2020, 13:52

Ma1,25 to naddzwiękowa R-ciu a co do zwrotnosci B1-B to jest ona porównywalna z mysliwcami.

Komentator
wtorek, 29 września 2020, 07:26

Z którymi?

yaro
poniedziałek, 28 września 2020, 08:29

na dziś USA w hipersonice jest bardzo daleko w puszczy z której jeszcze wyjścia nie widać ....

złośliwy
poniedziałek, 28 września 2020, 14:17

USA miało bardziej zaawansowane technologie hipersoniczne w tym wielorazowego użytku kiedy Rosja chwaliła się pierwszymi makietami prawie-hipersonicznych Kindżałów. Tzw. "dominacja" Rosji skończyła się szybciej niż zaczęła.

Davien
poniedziałek, 28 września 2020, 13:55

Yaro, a jaki Rosja ma samolot hipersoniczny, jaki Rosja ma pilotowany samolot hipersoniczny, i do kogo należa rekordy w długosci lotu napedowego i predkosci pocisków hipersonicznych. Bo zdaje sie do USA:))

trollodetektor
poniedziałek, 28 września 2020, 15:52

A mnie się zdaje, że do rosyjskiej głowicy Awangarda. USA nie ma żadnego pocisku hipersonicznego a artykuł opowiada o planach.

Davien
wtorek, 29 września 2020, 09:47

Rekord nalezy do mojego AIm-120 z 1973 roku. Cos jeszcze do dodania?

Davien
poniedziałek, 28 września 2020, 17:39

Nie detektorze. te rekordy należa do X-51A Waverider a nie do Awangarda . Rosja nie ma tez żadnego pocisku hipersonicznego, Awangard to szybujaca głowica hipersoniczna, podobnie jak Chiński DF. Nie ma w Rosji żadnego odpowiednika ani X-43 ani X-15 ani X-51 wiec żegnam:)

Hanys
poniedziałek, 28 września 2020, 00:52

Oczywiscie globalny terrorysta (mylnie nazywany policjantem) chciałby mieć wszystkich na krótkiej smyczy, ale tak dobrze to nie będzie. Dlatego tylko 50 ambasadorów w RP (na czele z amerykańskim) stanęło w obronie społeczności LGBT, a m.i. rosyjski i chiński ambasador sprawę olali :)

Davien
poniedziałek, 28 września 2020, 13:56

Hanysku, a ty się dziwisz że bandyckie reżimy jak Rosja i Chiny maja gdzieś prawa człowieka?? To tylko pokazuje ile wam w tej Rosji brakuje do cywilizowanego swiata.

ip123
niedziela, 27 września 2020, 21:45

I po co nas straszysz Amerykanami? Większość już ich poznała i cieszy się, że ich już tam nie ma. A nie pogubili czegoś po drodze?

Bursztyn
niedziela, 27 września 2020, 21:14

Aerojet w bardzo dobrym stylu wpycha hipersony Z ciekawostek ich silniki RS25 napędzały space SHUTLLE

sff
niedziela, 27 września 2020, 19:26

I po co tak łgać, wszak "imitator" to nie pocisk. Pogadamy po 2022.

yaro
poniedziałek, 28 września 2020, 11:05

to tak ku pokrzepieniu serc, jak się niewiele ma to pozostaje tylko picowanie ....

ubawiony
poniedziałek, 28 września 2020, 16:09

Brawo! Piękne podsumowanie sytuacji technologicznej sił zbrojnych FR...

xxx
niedziela, 27 września 2020, 19:20

Różnica między amerykańską bronią hipersoniczną a rosyjską jest dosyć prosta ... amerykańskie rakiety działają A teraz garść informacji na temat rosyjskiego pocisku hipersonicznego o których żaden Tass wam nie napisze: Rosyjskie rakiety hipersoniczne w większości nie odpalają lub spadają w locie, a jeżeli uda się je szczęśliwie uruchomić to nie nie osiągają nawet części deklarowanej prędkości - w zasadzie Rosjanie nigdy nie wiedzą jaką prędkość pocisk osiągnie (to taka rosyjska ruletka której naukowcy Rosji nie potrafią rozkminić). O celności tej broni nawet się nie wypowiadają :) ... ponoć wstyd mówić. A najważniejsze info: w wykonaniu rosyjskim rakieta hipersoniczna to wyłącznie broń kinetyczna - Rosjanie jeszcze nie wymyślili jak uchronić ewentualną głowicę przed wzrostem temperatury pocisku podczas lotu

trollodetektor
poniedziałek, 28 września 2020, 15:53

"Różnica między amerykańską bronią hipersoniczną a rosyjską jest dosyć prosta ... amerykańskie rakiety działają" - różnica jest inna. Rosjanie takie rakiety mają, a USA dopiero zamierzają stworzyć, a nie może działać coś, czego jeszcze nie ma.

xyz
poniedziałek, 28 września 2020, 12:10

Polska MUSI natychmiast pozyskac drony MALE z systemami powietrze-ziemia!! Zobaczcie sobie sami co tureckie/izraelskie drony robia z ruskimi systemami PLOT oraz z ich pancerzlomem...

Extern
poniedziałek, 28 września 2020, 11:13

To co próbujesz zrobić jest bardzo szkodliwe. Kiedyś Amerykanie na szkoleniach swoich żołnierzy wbijali im do głów że Japończycy są mali słabi i nie widzą dobrze w ciemności. Nie trzeba chyba wspominać że okazało się to bzdurą, przez którą Amerykanie ponosili niepotrzebne straty w pierwszych starciach z wrogiem.

No
poniedziałek, 28 września 2020, 09:55

Skąd takie informacje? Chyba to twoje pobożne życzenia. Ja wolałbym tego nie sprawdzać

Tani
poniedziałek, 28 września 2020, 04:22

Nie ma przyjacielu zadnej broni hipersonicznej. Sa dopiero demonstratory. Jak dziala bron hipersoniczna w USA dowiemy sie za 5 lat. O celnosc ruskiej broni sie nie martw toczka - u ma 150 m,czyli dla abc to w punkt.

Hanys
poniedziałek, 28 września 2020, 00:32

Różnica jest, tylko że taka iż rosyjska broń hipersoniczna istnieje, jest w służbie i działa, natomiast Afroameryka ma tylko wizje artystyczne takiej broni i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić, a na pewno nie wskazują na to wasze propagandowe wklejki :)

Davien
poniedziałek, 28 września 2020, 13:57

Hanysku, a Szojgu i dowództwo rosyjkei ie juz jakei sa wymiary i masa Awangarda?? Bo ostatnio nie mieli pojecia:) Aha toRosja pokazuje Amerykański X-51 jako swojego Cyrkona a nie odwrotnie:)

czytelnik D24
środa, 30 września 2020, 06:17

Tak, Dima, oni nie wiedza jakie wymiary ma Awangard, i pewniez znasz to tylko ze zrodel z Kremla ktorych jak zwykle nikt oprocz ciebie nie widzial.

znaFFca
niedziela, 27 września 2020, 23:27

ja NIE zapraszałem

sto lat B-52
niedziela, 27 września 2020, 18:23

Bombowiec to narzędzie GLOBALNE, to co mają Rosjanie, a od nich Chińczycy, to jednorazówki. Nie denerwujcie Donalda Trumpa bo jest nieobliczalny, albo raczej ma wszystko dobrze policzone, tydzień temu prezydent Putin miał dobrze policzone, to już historia, cóż inteligencja.

Fanklub Daviena
niedziela, 27 września 2020, 18:20

Unikatowa grafika przedstawiająca amerykański bombowiec z podwieszonym pod skrzydłem hipersonicznym Kalibrem produkcji rosyjskiej. Póki co, Kreml nie wydał zgody na eksport hipersonicznych pocisków do USA, choć Trump już kilkakrotnie prosił Putina o to w bezpośrednich rozmowach telefonicznych.

baba
poniedziałek, 28 września 2020, 11:08

To już wiesz o czym dywagują w bezpośrednich rozmowach. Pewnie im jeszcze recenzje robiłeś.

poniedziałek, 28 września 2020, 09:09

Ty pewnie jesteś telefonistą z centrali i łączysz kabelki? Oj, nieładnie jest podsłuchiwać rozmowy. A fe!

Davien
poniedziałek, 28 września 2020, 08:52

No jak dla ciebie AGM-183A to rosyjska dzika przeróbka Iskander-a M to z takim... jak ty żadna dyskusja nei ma sensu.

złośliwy
niedziela, 27 września 2020, 22:45

Kalibry? Te nieudane kopie amerykańskich pocisków manewrujących pierwszej generacji sprzed 30-tu lat? Już zostały hipersonicznymi? Serio?

Davien
poniedziałek, 28 września 2020, 14:00

Funkowi pomerdało się pewnie z Kinżałem czyli ALBM:)

Lechosław
niedziela, 27 września 2020, 14:30

Terroryści się zbroją i chcą dominować na świecie. Jeszcze wolna reszta świata musi odpowiedzieć radykalnie i szybko bo ciemiężyciele w agonii są nirobliczalni. Rosja, Chiny i pozostały wolny świat powinni reagować

złośliwy
wtorek, 29 września 2020, 11:57

Rosja, Chiny i wolny świat w jednym zdaniu?

Davien
poniedziałek, 28 września 2020, 08:53

Istotnie, wolny świat musi reagować na bandyckie działania Rosji i Chin:))

idi damoj
niedziela, 27 września 2020, 21:34

W Polsce według twojej terminologii już dominują, i jakoś nie widzę że ktoś mnie z tego powodu ciemięży. Co innego PRL a te czasy doskonale pamiętam. Sowietyzacja od małego czyli tworzenie sobie posłusznych niewolników jako mięsa armatniego. Pomijam namiastkowe w stosunku do zachodu standardy życiowe.

ddd
niedziela, 27 września 2020, 21:21

Co to wania, nie ma u was portali żeby się pożalić i zainstalowałeś się na tym?

Wołodia
niedziela, 27 września 2020, 21:15

Tak, terroryści i komuniści się zbroją. USA i cała reszta wolnego świata powinna radykalnie przeciwstawić się rozrabiakom z Moskwy i Pekinu.

Wołodja
niedziela, 27 września 2020, 19:05

Tak wiemy o tych terrorystach - Rosja, państwo bandyckie też modernizuje armię

UWAGA AGENTURA
niedziela, 27 września 2020, 17:17

działa! Rosja i Chiny, to wolny świat? Chyba od wolności!

Olo
poniedziałek, 28 września 2020, 09:56

A obywatele którego państwa na Ziemi są "wolni"? Nie ma takich...

Jacek
niedziela, 27 września 2020, 12:15

"B-1B jest w stanie wymanewrować wrogi myśliwiec będący z nim w bliskim kontakcie." Pytanie jak?

1stCav
poniedziałek, 28 września 2020, 12:48

Znienacka

poniedziałek, 28 września 2020, 08:46

A tak - łubudu!

Kasia
niedziela, 27 września 2020, 22:35

Jankesi są zarozumieli przydał by sié pstrytczek że STRONY WPÓPRACUJĄCYCH CHIN I ROSJI

Davien
poniedziałek, 28 września 2020, 17:43

Próbowali w wojnie koreańskeij i neiwielu ich do Chin i rosji wróciło.

czytelnik D24
środa, 30 września 2020, 06:19

No to napisz Dima, ilu ruskow nie wrocilo z wojny z Korei.

Wicher
niedziela, 27 września 2020, 18:57

Szybko

głos z tłumu
niedziela, 27 września 2020, 12:03

Rosjanie i Chińczycy się chwalą (jedyny dowód na te przechwałki to CGI - czyli to żaden dowód) a Amerykanie mają. Rosjanie z Chińczykami od zawsze stosują zasadę że jeżeli nie możesz kogoś pokonać siłą to zwalczaj go propagandą.

Johny
niedziela, 27 września 2020, 11:56

Odwracanie uwagi od kryzysu gospodarczego trawiącego USA. Dopóki nie skopiują Kindżała, to o żadnym pocisku hipersonicznym nie mają nawet co marzyć. Ale chciałem zauważyć coś innego. W 2022r. do służby w rosyjskim lotnictwie wejdą zmodernizowane Tu-95, które będą pierwszymi w historii bojowymi samolotami bezemisyjnymi (unia niby tyle mówi o ochronie środowiska, a jest całe wieki za Rosją w tej dziedzinie). Opracowano i przetestowano zmodyfikowane silniki Kuzniecowa, które połączono z silnikami elektrycznymi, budując prawdziwy napęd hybrydowy. Dzięki dużej powierzchni płatowca, można było go pokryć elastycznymi i przezroczystymi panelami słonecznymi (tego samego typu co w przypadku Mi-24 w Syrii). Tak duża powierzchnia paneli gwarantuje całkowite zaspokojenie zapotrzebowania jednostek napędowych na energię elektryczną. W ciągu dnia samolot może latać napędzany samą energią słoneczną. Niezależnie od pogody, gdyż ma możliwość lotu ponad chmurami. Jednak to dopiero połowa rewelacji o Tu-95. Rosyjskim naukowcom udało się dokonać jednego z największych odkryć naukowych w nowożytnej historii. Po latach badań oponowano skuteczną i wydajną energetycznie metodę fotolizy wody - na wzór fazy jasnej fotosyntezy przebiegającej w chloroplastach. Otóż pod pod przezroczystymi panelami solarnymi, znajduje się druga warstwa, w której przy udziale rutenu, żelaza i manganu zachodzi fotoliza wody oraz wiązanie uwolnionego wodoru i CO2 do prostych związków organicznych, które są następnie poddawane cyklowi procesów (m.in. hydrokonwersji oraz reformingowi) w celu wytworzenia pełnowartościowego paliwa, do klasycznych silników spalinowych. Silniki w Tu-95 zmodyfikowano w ten sposób, że spaliny nie są usuwane na zewnątrz, ale odprowadzane do wewnętrznych zbiorników powstałych po ograniczeniu pojemności zbiorników paliwa (samolot potrzebuje teraz znikomej ilości paliwa lotniczego). Tak zmagazynowane spaliny (wszak spaliny to głównie CO2 i woda) stanowią doskonały substrat do przeprowadzenie wcześniej opisanego procesu fotolizy wody. Tak zmodyfikowane samoloty mogą pełnić nieprzerwane dyżury bojowe, latając bez lądowania tygodniami i miesiącami (bez załogi, jako drony np.) . Możliwe jest to w przypadku lotu samolotu dookoła globu: z zachodu na wschód, tak aby samolot cały czas był oświetlony słońcem. Drugim opracowanym scenariuszem jest lot (na silnikach elektrycznych) w ciągu dnia ze wschodu na zachód (od Kamczatki nad Bałtyk), a po zachodzie słońca lot na wytworzonym w dzień paliwie, ale na wschód (jak sama nazwa wskazuje w kierunku wschodzącego słońca). W miesiącach letnich lot odbywałby się oczywiście możliwie blisko bieguna północnego, w celu maksymalnego wykorzystanie korzystnego nachylenia płaszczyzny równikowej względem płaszczyzny ekliptyki. Rozwiązania zaimplementowane w Tu-95 są gigantycznym osiągnięciem rosyjskich uczonych, prawdziwym przełomem kopernikańskim w dziedzinie energetyki, mogącym zażegnać na zawsze kryzys energetyczny. Niestety ze względu na to, że komercjalizacja tych osiągnięć wywróciłaby do góry nogami światową energetykę i w ogóle gospodarkę, raczej nie doczekamy się szybkiego zastosowania tych rozwiązań w cywilnych zastosowaniach. PS. Byłbym zapomniał, potencjał sztucznej fotosyntezy dostrzegła też marynarka wojenna i aktualnie trwają pracę doświadczalne nad dostosowaniem Kuzniecowa do zasilania w ten sposób (duża powierzchnia do pokrycia panelami, znaczne ilości spalin jako źródło CO2), Jedynym zagrożeniem dla projektu floty jest obawa o gorsze warunki fotolizy wody, ze względu na trudniejsze i mniej przewidywalne warunki atmosferyczne.

1stCav
poniedziałek, 28 września 2020, 10:08

No niestety w przypadku Kuźniecowa część tej dużej powierzchni będzie wyłączona z możliwości położenia paneli bo na pokładzie stoją te dwa wozy straży pożarnej... Ale sam pomysł super:) Johny- szacun :DDDD

Johny
wtorek, 29 września 2020, 12:00

W sumie bryły wozów strażackich zwiększają dostępną powierzchnię, na której można zamontować panele - w porównaniu do płaskiego pokładu.

Muminek
poniedziałek, 28 września 2020, 09:31

Zapomniałeś napisać jeszcze o jednym - najnowszych rosyjskich silnikach sprężynowych ... to po opracowaniu przez rosjan baterii sprężynowych do analogowych egzoszkieletów następne GIGANTYCZNE osiągnięcie rosjan ...

poniedziałek, 28 września 2020, 09:25

Ta fotoliza wody to ciekawa sprawa. Ale z tym przechwytywaniem spalin i gromadzeniem ich w celu ponownego wykorzystania to... pojechałeeeś he he he aż poza bandę :)) Co w takim razie wytwarza według ciebie siłę ciągu w silniku odrzutowym jak nie spaliny??? Kilka uczonych słów jak "zaimplementowane" "komercjalizacja" "ekliptyka" czy wspomniana "fotosynteza" nie zmieni faktu, że to co napisałeś to stek bzdur. Bujda na resorach.

Johny
wtorek, 29 września 2020, 12:08

Wersja z silnikami odrzutowymi od SU-57 jest dopiero planowana do wprowadzenia, więc to inna historia.

Krzys
poniedziałek, 28 września 2020, 07:39

"... i tylko wysp tych nie ma."

Klaus
niedziela, 27 września 2020, 23:04

Silniki Kuzniecowa są super tylko strasznie kopcą i się do niczego nie nadają. Chyba że tak pieszczotliwie mówisz o silnikach holowników które go ciągną. To nie wiem....pewnie niet analoga.

Johny
wtorek, 29 września 2020, 12:05

Silniki Kuzniecowa, to nie wypieszczone zachodnie konstrukcje o charakterze francuskiego pieska, tylko prawdziwi twardziel. Przepalą wszystko od spirytusu po mazut. Obecnie trwają prace nad dostosowaniem Kuzniecowa do zasilania CNG. Będzie mógł tankować bezpośrednio z platform wydobywczych lub "ciągnać" bezpośrednio z klatratów metanu.

Davien
środa, 30 września 2020, 06:20

To i tak nic w porownaniu z moimi kotlami opalanymi oparami benzyny.

bob
niedziela, 27 września 2020, 22:59

Jak byłem dzieckiem, to często pisano o osiągnięciach radzieckich towarzyszy w różnych dziedzinach. A to wyhodowali ogórek-gigant, że całe przedszkole mogło go jeść przez cały rok, a to jabłonkę skrzyżowali z psem i podobno sama się podlewała i do tego broniła przed szabrownikami. Tak, Rosja to nadal niezwykła potęga.

Johny
wtorek, 29 września 2020, 12:07

Zapewne masz na myśli osiągnięcia wielkiego uczonego Trofima Łysenki. Polecam gorąco wszystkim zapoznanie się z jego dziełami.

BUBA
niedziela, 27 września 2020, 22:43

Gdyby nawet to się udało to zapomniałeś o tym, że w silnikach tego typu - turbośmigłowych - jest spore zużycie oleju a to oznacza że silniki by się zatarły po dłuższym locie................................................................ ....................................................................................................................................................................................

Iksjack
niedziela, 27 września 2020, 21:51

podaj źródło tych rewelacji

bartek
niedziela, 27 września 2020, 21:47

Pamiętam jak by to było wczoraj czasy dawnego PRL, prasa pisała jak to 14 letni Wania podnosił 450kg ta odpowiedź johny to przypomina.

osobiście do ciebie
niedziela, 27 września 2020, 21:42

Pocisk taki, pocisk siaki, Rosja w konflikcie globalnym nie ma najmniejszych szans na zwycięstwo. Nakręca się was tylko po to, aby utrwalić władzę oligarchicznej mafii która wami rządzi, przy pomocy wypracowanych w ZSRR metod psychologicznych. Wyobraź sobie że rządzi tobą ktoś, kto ma cię za rzecz, przedmiot i w dodatku jego własność. Smutne co? Jeśli to sobie dobrze wyobrazisz, to zrozumiesz realia w których żyjesz.

zryty beret
niedziela, 27 września 2020, 20:46

A kiedy się już obudzisz i to wszystko, co napisałeś przeczytasz, wręcz sobie medal z buraka za wyobraźnie SF.

1stCav
poniedziałek, 28 września 2020, 12:51

Serio? A masz w szufladzie medal za kompletny brak poczucia humoru?

ven
niedziela, 27 września 2020, 20:17

Dobre :-)

Xyz
niedziela, 27 września 2020, 19:52

Fantastyka . Na obecnym poziomie to w większość teoria, a nie rzeczywistość. Może za kilka dekad będzie model skalarny.

1stCav
poniedziałek, 28 września 2020, 10:09

Fantastyka? A jakby tak satyra wyszła z krzaków i zasadziła Ci kopa to byś ją wreszcie zauważył?;))

Hr.Ing
poniedziałek, 28 września 2020, 07:22

Raczej nie bedzie poniewaz FIZYKA :)... Solara na calej powierzchni samochodu w warunkach idealnych pokryje moze 10% zapotrzebowania na energie czyli majac solary o 100% sprawnosci i caly czas warunki idealne absolutny max to 20%. Taka mysl: moze by tak zaczac naszym forumowym foliarzom jakies leki ma glowe polecac?.. Folioza jesli jeszcze lekka jest uleczalna tylko najwazniejsze kochani foliarze musicie uwierzyc w siebie oraz wyhodowac ponownie cohones. Wtedy odzyskacie poczucie kontroli nad wlasnym zyciem i przestaniecie sie bac 5G, szczepionek, Ziemia sie zaokragli.

Johny
wtorek, 29 września 2020, 11:56

A ktoś pisał tutaj o samochodach? W górnych warstwach atmosfery natężenie promieniowania słonecznego jest ok. dwukrotnie wyższe. Poza tym ktoś mu każe latać 900 km/h? Wymiana kadłubów na zbudowane z ultralekkich materiałów zbrojonych grafenowymi nanorurkami, też zmniejsza zapotrzebowanie na energię.

Solar Impulse
niedziela, 27 września 2020, 18:45

Jaki udźwig będzie miał ten Tu-95 ? Baterie słoneczne też ważą, a perowskity się nie nadają, a bomba atomowa parę ton waży.

poniedziałek, 28 września 2020, 12:24

@solar Impulse ...przyczepkę zabiorą .

R
poniedziałek, 28 września 2020, 09:06

"bomba atomowa parę ton waży" Dekady temu.

Tweets Defence24