Reklama
Reklama

Bezzałogowy Orlik z Bydgoszczy

10 stycznia 2019, 09:12
Dankowski1
Wiceprezes Szymon Dankowski i system bezzałogowy PGZ-19R. Fot. WZL nr 2.

Konsorcjum spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej dostarczy Siłom Zbrojnym RP 8 zestawów Bezzałogowych Systemów Powietrznych klasy taktycznej typu PGZ-19R. Płatowce zostaną zbudowane w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy, a cały system będzie budowany w kooperacji spółek PGZ. W rozmowie z Defence24.pl Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu WZL nr 2 SA podkreślił, że ten kontrakt jest ważnym krokiem na drodze do przekształcenia spółki z zakładu typowo remontowego w centrum produkcyjno-obsługowe.

Zawarta 30 listopada 2018 roku w ramach programu Orlik umowa między Inspektoratem Uzbrojenia MON a konsorcjum spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej umożliwi wprowadzenie do służby co najmniej 8 (opcjonalnie 12) zestawów BSP klasy taktycznej krótkiego zasięgu PGZ-19R. Jego komponenty zostały rozbudowane wokół wcześniejszej koncepcji platformy bezzałogowej E-310.

Zamówienie złożone w programie Orlik przez Inspektorat Uzbrojenia MON zakłada pozyskanie co najmniej 8 zestawów PGZ-19R (w perspektywie realizacji na lata 2021-2023), a także możliwość skorzystania z klauzuli opcjonalnej w celu nabycia kolejnych 4 kompletów (realizacja w latach 2023-2026). W zakresie ilości samych płatowców oznacza to pozyskanie co najmniej 40 BSP z możliwością uzupełnienia o kolejne 20 egzemplarzy. Poza wskazanymi kompletnymi zestawami, w ramach umowy z Inspektoratem Uzbrojenia MON przewidziano również zapewnienie dostępu do zintegrowanych systemów logistycznych i szkoleniowych oraz pakietu inicjującego eksploatację i kształcenie instruktorów oraz personelu Sił Zbrojnych RP w zakresie użytkowania systemów Orlik.

Jest to dla nas przełom. Realizacją tego programu pokazaliśmy, że polski przemysł jest w stanie proponować takie zaawansowane rozwiązania. Zdecydowana większość, nawet ponad 90 proc. zaangażowania produkcyjnego pozostaje w obrębie Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A.

W rozmowie z Defence24.pl Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A. podkreślił, że te systemy bezzałogowe w ponad 90 proc. powstają w spółkach Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Pojawienie się systemów PGZ-19R w ofercie dla Sił Zbrojnych RP jest traktowane jako rezultat podjęcia w 2016 roku decyzji o budowie przez Polską Grupę Zbrojeniową kompetencji w zakresie projektowania i produkcji zintegrowanych systemów bezzałogowych. Na terenie Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A. w Bydgoszczy powstało wówczas Centrum Kompetencyjne Systemów Bezzałogowych Statków Powietrznych. Ośrodek podjął się realizacji prac nad innowacyjnymi technologiami BSP w ramach struktury Grupy Kapitałowej PGZ.

Jesteśmy znani z modernizacji samolotów, jednak od 2016 roku wchodzimy na zupełnie nowe tory. Postawiliśmy sobie wówczas za cel przekształcenie naszego zakładu ze stricte remontowego w centrum produkcyjno-obsługowe. Dzięki temu będą mogły u nas powstać produkty flagowe, które będziemy mogli produkować od początku do końca, nie tylko indywidualnie, ale z udziałem outsourcingu. Chcemy w Bydgoszczy wytwarzać kompletne rozwiązania, zgodnie z naszą polityką w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej – najpierw w oparciu o spółki rodzime i przemysł krajowy, co też aktualnie się dzieje.

Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A.

Szymon Dankowski podkreślił, że budowa centrum to element tworzenia kompetencji produkcyjnych w spółce, która do tej pory kojarzyła się głównie z modernizacją, remontami i wsparciem eksploatacji samolotów wojskowych. Dodał, że wiąże się to z potrzebą wprowadzania zmian organizacyjnych.

Wszystko to wymaga pewnej zmiany mentalności organizacyjnej: zakres produkcji wymaga przede wszystkim całkiem innego zespołu pracowników, o innym typie specjalizacji i zakresie obsługi – jest to szansa dla nowych pracowników. Nasz zakład zatrudnia bez mała 900 osób, to wzrost w ciągu niemal dwóch lat o blisko 200 nowych zatrudnionych. Szanse dla młodych pracowników upatrujemy przede wszystkim w dziale bezzałogowych systemów powietrznych, a w przyszłości być może także – z czym wiążemy duże nadzieje – w dziale budującym samoloty załogowe.

Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A.

Efektem nakreślonego w 2016 kierunku działania stała się oferta przygotowana przez konsorcjum spółek PGZ w ramach programu „Orlik”, obejmująca zaprojektowany od podstaw i wyprodukowany w Polsce system bezzałogowy. Trzonem kompletnego rodzimego rozwiązania uczyniono platformę lotniczą służącą do długotrwałego prowadzenia rozpoznania obrazowego na rozległym obszarze, w różnych warunkach terenowych i klimatycznych, niezależnie od pory dnia.

Pojedynczy zestaw PGZ-19R ułożono z 11 odrębnych elementów składowych: pięciu bezzałogowych statków powietrznych o napędzie spalinowym lub hybrydowym, mobilnej wyrzutni startowej, wozu logistycznego, naziemnej stacji kontroli, naziemnego terminalu danych, a także dwóch rodzajów terminali wideo – wynośnego i przenośnego.

BSP PFZ-19R. Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl
BSP PGZ-19R. Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl

Obok samych bezzałogowych statków powietrznych, ważnym elementem działania systemu pozostaje również naziemna stacja kontroli. Kanałem integrującym te dwa komponenty jest system łączności i przesyłania danych w oparciu o naziemny terminal danych. Naziemna stacja kontroli pozwala operatorowi na zdalne sterowanie BSP oraz zarządzanie ładunkiem użytecznym (obejmującym układ kamer i czujników). Dane przesyłane są w czasie rzeczywistym, a maksymalny promień działania wynosi 150 km.

Wśród podstawowych cech systemu wskazuje się przede wszystkim wysoką mobilność, system może być transportowany drogą lądową, morską lub lotniczą. System PGZ-19R został zaprojektowany jako rozwiązanie całkowicie niezależne od infrastruktury lotniskowej - naziemna stacja kontroli i wóz logistyczny zbudowano w oparciu o kontenery umieszczone na platformach samochodowych.

Maksymalna masa startowa BSP zastosowanego w systemie PGZ-19R wynosi 90 kg, przy udźwigu maszyny sięgającym do 20 kg. Ładunek użyteczny stanowi głowica optoelektroniczna składająca się z kamery dziennej, kamery na podczerwień, dalmierza laserowego i takiegoż wskaźnika celu. Ponadto PGZ-19R wyposażony jest w szczelinowy radar SAR (syntetycznej apertury) o bardzo wysokiej rozdzielczości.  Zgodnie ze specyfikacją techniczną, bezzałogowiec może przebywać w powietrzu do 12 godzin na wysokości do 5000 metrów. Lądowanie odbywa się w sposób klasyczny lub z zastosowaniem spadochronu.

PGZ-19R jest wersją rozwojową E-310. Różni się parametrami rozpiętości skrzydeł, długości, ale generalnie jest to model zbliżony. Wymagane było także dostosowanie objętościowe i aerodynamiczne obudowy do systemów montowanych we wnętrzu maszyny. Po próbach, które miały miejsce wiemy już, że wszystkie parametry są spełnione, nawet ponad poziom. E-310 to jednak sam w sobie dobry produkt, który można nadal wykorzystać na rynku cywilnym, gdzie nie ma zapotrzebowania na radar SAR i czterosensorową głowicę optoelektroniczną z laserowym dalmierzem czy podświetlaczem celu oraz IFF.

Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A. 

Polska Grupa Zbrojeniowa rozważa złożenie MON koncepcji rozwoju i produkcji systemu bezzałogowych statków powietrznych średniego zasięgu w ramach programu „Gryf”. Jednocześnie kontynuowane są prace badawczo-rozwojowe w zakresie lekkich BSP na potrzeby służb mundurowych i rynku cywilnego. Choć PGZ-19R jest dedykowany głównie siłom zbrojnym, zakłada się, że po płytkiej modyfikacji może być również systemem odpowiadającym zapotrzebowaniu operacyjnemu m.in. Straży Granicznej.

Rozmowa z Szymonem Dankowskim, Dyrektorem Jakości i Wiceprezesem Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2.

Marcin Kamassa: W ostatnim czasie podpisano umowę na dostawę systemów bezzałogowych PGZ-19R dla Wojska Polskiego. Jakie znaczenie ma ona dla Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 i całego zaangażowanego konsorcjum?

Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A.: Jest to dla nas przełom. Realizacją tego programu pokazaliśmy, że polski przemysł jest w stanie proponować takie zaawansowane rozwiązania. Zdecydowana większość, nawet ponad 90 proc. zaangażowania produkcyjnego pozostaje w obrębie Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Podstawowy poziom to 40 bezzałogowych systemów powietrznych plus opcja na kolejne 20 – wierzymy, że dojdzie do jej realizacji, gdy Wojsko Polskie odbierze już pierwszą dostawę naszych bezzałogowców.  Zwracam uwagę na funkcjonalności naszego systemu. Chodzi tutaj przede wszystkim o radar SAR, który występuje u nas jako dodatkowy element.

Patrząc nieco szerzej, jakie są obecnie priorytety rozwojowe WZL nr 2?

Cały czas rozszerzamy swoje kompetencje i skalę możliwości – nie tylko w zakresie trzonu naszej działalności, jakim są remonty samolotów wojskowych: F-16, MiG-29, Su-22 czy C-130 Hercules. To także zamówienia w obszarze lotnictwa cywilnego, których znaczenie i skala realizacji konsekwentnie rośną – chcemy, by w niedalekiej przyszłości ten zakres zleceń stał się drugim równorzędnym filarem aktywności biznesowej spółki, obok projektów MON.

Pukają do naszych drzwi leasingodawcy z Bliskiego Wschodu, Ameryki Łacińskiej, a także Ameryki Północnej. Jak dotąd jest to wciąż tylko pewien procent naszej działalności, ale liczymy, że w ciągu pięciu kolejnych lat stanie się to poważnym dodatkowym wzmocnieniem naszego przychodu.

Wcześniej spółka zajmowała się głównie obsługami wojskowych statków powietrznych.

Jesteśmy znani z modernizacji samolotów, jednak od 2016 roku wchodzimy na zupełnie nowe tory. Postawiliśmy sobie wówczas za cel przekształcenie naszego zakładu ze stricte remontowego w centrum produkcyjno-obsługowe. Dzięki temu będą mogły u nas powstać produkty flagowe, które będziemy mogli produkować od początku do końca, nie tylko indywidualnie, ale z udziałem outsourcingu. Chcemy w Bydgoszczy wytwarzać kompletne rozwiązania, zgodnie z naszą polityką w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej – najpierw w oparciu o spółki rodzime i przemysł krajowy, co też aktualnie się dzieje.

Wszystko to wymaga pewnej zmiany mentalności organizacyjnej: zakres produkcji wymaga przede wszystkim całkiem innego zespołu pracowników, o innym typie specjalizacji i zakresie obsługi – jest to szansa dla nowych pracowników. Nasz zakład zatrudnia bez mała 900 osób, to wzrost w ciągu niemal dwóch lat o blisko 200 nowych zatrudnionych. Szansy dla młodych pracowników upatrujemy przede wszystkim w dziale bezzałogowych systemów powietrznych, a w przyszłości być może także – z czym wiążemy duże nadzieje – budowie samolotów.

O jakiej skali postępu i zaangażowania jest mowa w tym przypadku?

Mamy tutaj przynajmniej dwie płaszczyzny, na których chcielibyśmy się realizować, przy czym jest to obecnie przedmiot szerokich rozmów z instytutami, innymi podmiotami lotniczymi, biurami konstrukcyjnymi i partnerami zagranicznymi. Wielu renomowanych partnerów zagranicznych chciałoby z nami podjąć te rozmowy, zwracając uwagę na nasze dogodne położenie infrastrukturalne, pobliskie lotnisko, ale też dobrze przygotowany kapitał ludzki, hale produkcyjne, narzędzia, sprzęt kontrolno-pomiarowy. Posiadamy odpowiednie certyfikaty (AS 9100). To wszystko uprawnia nas do tego, że możemy stać się konkurentem na skalę światową, a sam system Orlik pokazuje, że możemy nie tylko modernizować i remontować, ale też produkować.

Jesteśmy po różnych etapach produkcji prototypowej – wiemy już, jakie można popełnić błędy, mamy przygotowaną halę produkcyjną, będziemy rozwijać kolejną z założeniem przygotowania do realizacji następnych kontraktów. Prowadzimy już zresztą rozmowy w sprawie dostaw bezzałogowców z potencjalnymi kontrahentami rodzimymi i zagranicznymi. Mamy nadzieję doprowadzić je do pozytywnego końca w ciągu najbliższego roku.

BSP Drozd. Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl
BSP Drozd. Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl

Włączony do programu Orlik system PGZ-19R ma wiele wspólnego z rozwijanym wcześniej projektem bezzałogowego statku powietrznego E-310. Jak dalece zmodyfikowano pierwotną konstrukcję?

PGZ-19R jest wersją rozwojową E-310. Różni się parametrami rozpiętości skrzydeł, długości, ale generalnie jest to model zbliżony. Wymagane było także dostosowanie objętościowe i aerodynamiczne obudowy do systemów montowanych we wnętrzu maszyny. Po próbach, które miały miejsce wiemy już, że wszystkie parametry są spełnione, nawet ponad poziom. E-310 to jednak sam w sobie dobry produkt, który można nadal wykorzystać na rynku cywilnym, gdzie nie ma zapotrzebowania na radar SAR i czterosensorową głowicę optoelektroniczną z laserowym dalmierzem czy podświetlaczem celu.

Widzą Państwo zainteresowanie polskich służb cywilnych pozyskaniem tych bezzałogowców?

Prowadzimy rozmowy z różnymi służbami na temat wykorzystania bezzałogowych systemów powietrznych w różnych wariantach. Można zastosować wspomniany E-310, w wersji Kormoran (bo tak go nazwaliśmy w wersji odmiennej od PGZ-19), bądź inne produkty, które posiadamy w naszym asortymencie. Wszystko zależy od skonkretyzowanych potrzeb podmiotów zainteresowanych naszą ofertą. Może to być Kormoran, ale może to być również Drozd, który jest mniejszym i tańszym produktem, nadal rozwijanym.

Nie każdej organizacji jest potrzebny zakres osiąganego pułapu na poziomie 5000 m, nie każdy też musi być zainteresowany płatowcem – odpowiednie dla nich możliwości może zapewnić wspomniany Drozd lub też wielowirnikowce, jakie również mamy w naszej ofercie. Przeznaczenie wielowirnikowca jest zupełnie inne. Podczas gdy samolot jest stworzony do pokonywania dalekich dystansów, wielowirnikowiec nastawiony jest na statyczną obserwację terenu i ma możliwość wykonania zawisu nad wyznaczonym obszarem. Taki rodzaj rozwiązania też spotyka się z zainteresowaniem naszych partnerów, trwają zresztą w tym zakresie już stosowne rozmowy.

Produkcja systemów bezzałogowych wymaga jednak nie tylko wdrażania technologii lotniczych, ale też stosowania odpowiednich rozwiązań telekomunikacyjnych i obliczeniowych.

Istotnie, bezzałogowiec to nie sam samolot. Kluczowym elementem jest tak naprawdę łączność, cały system przesyłania danych w czasie rzeczywistym o wysokich parametrach jakościowych, odpornych m.in. na próby zakłócania. To zarówno nakład pracy naszej kadry, jak i partnerów w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a także różnych innych podmiotów i instytutów technicznych. W zależności od wybranego programu, współpracujemy szeroko z Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych, jest też Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia (z którym współpracujemy w innych zakresach), więc posiłkujemy się tutaj wsparciem partnerów.

Mamy również pewne zdolności produkcji elementów kompozytowych – posiadamy kompozytownię, ale jest to tylko „prototypownia”. Badamy zatem możliwości, wersje aerodynamiczne, możemy na bieżąco poprawiać i udoskonalać pewne kluczowe założenia, ale też nie ma potrzeby, byśmy zajmowali się w całości budową wszystkich podzespołów, bo na tym skupiają się z powodzeniem inne spółki w ramach PGZ. Warto tutaj wskazać chociażby WZL nr 1 oddział w Dęblinie, który posiada dwa autoklawy i swoją kompozytownię, więc oni de facto mogą nam zabezpieczyć odpowiedni wkład. Wszystko jednak już w momencie, gdy sprawdzimy cały prototyp, jego zdolności aerodynamiczne i inne parametry, a przede wszystkim to, czy jest w całości utrzymany w procesie technologicznym i może być wprowadzony do ciągłej produkcji.

A końcowa integracja systemu?

My integrujemy cały sprzęt u siebie, by otrzymać już działający, funkcjonalny egzemplarz całego urządzenia. Dotyczy to również systemów łączności i obsługi danych.

Wspominał Pan, że w związku z dynamicznym poszerzaniem pola działalności WZL nr 2 dokonywały ostatnio naboru nowych kadr – na jakim etapie są Państwo w tym zakresie?

Na etapie realizacji Orlika niezbędne będzie dokonanie dalszego naboru – szukamy już kadry i wraz z początkiem 2019 roku będziemy pozyskiwać nowe osoby do współpracy. Rynek jest ciężki w obecnym czasie, ale na szczęście lotnictwo przyciąga ludzi z otwartym umysłem, wykwalifikowanych pasjonatów.

Program Orlik to również elementy wsparcia eksploatacji oraz szkolenie i przygotowanie instruktorów w ramach Sił Zbrojnych RP.

Tak, w skład zamówienia, oprócz systemu i obsługującej go stacji, jest też pakiet szkoleniowy, inicjujący, logistyczny, gdzie osoby z całego konsorcjum będą zajmowały się przygotowaniem kadry, która będzie później użytkowała te samoloty. Ich zadaniem będzie dopilnować, by pełne zdolności obsługi systemu i jego spożytkowania zostały przyswojone przez odbiorcę, który w efekcie będzie mógł przekonać się, że warto skorzystać z przewidzianej w umowie opcji powiększenia dostawy o kolejne 4 zestawy systemu.

image
Samolot Bombardier 400 w hali WZL nr 2. Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl. 

W ramach podsumowania chciałbym zapytać, co zakład planuje w najbliższej przyszłości? Będą kontynuowane remonty statków powietrznych Sił Zbrojnych RP?

Na pewno nie zaniechamy dotychczasowej działalności remontowej, chcemy w tym obszarze nadal się rozwijać, utrzymywać zdolności bojowe polskich sił powietrznych. Nie chcemy jednak zamykać się, chcemy wykazać się podejściem biznesowym, konkurencyjnym – wychodzimy na zewnątrz, na rynek cywilny. Stajemy się tutaj liderem, m.in. dzięki naszej potężnej malarni, jedynej w tej części świata.

Oprócz tego staramy się wyjść naprzeciw oczekiwaniom w zakresie zapewnienia zintegrowanej obsługi poprawek strukturalnych i malowania – większość firm na świecie posiada albo jeden, albo drugi mechanizm. My jesteśmy już praktycznie na ukończeniu trzech elementów, czyli malowania, obsługi hangarowej i obsługi liniowej głównych statków powietrznych. Można powiedzieć, że mamy w tej chwili zrealizowane więcej niż dwa z tych trzech elementów, co już obecnie owocuje, gdyż duzi przewoźnicy zgłaszają się do nas z zapytaniami o realizację ich zamówień. To jest ten nowy zakres, w którym notujemy obecnie rozwój.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
MyPolacy
sobota, 16 lutego 2019, 13:58

Czy Polski nie stać na drona typu Predator? Mamy potencjał technologiczny i intelektualny a zajmujemy się samolocikami zdalnie sterowanymi. Potrzeba drona z podwieszanym zasobnikiem broni atakującej , rakiety wystrzel i zapomnij, oświetlające, zakłócające, śledzące cele i radary pasywne latające min. 24h i stealth.

PimPim
niedziela, 27 stycznia 2019, 16:14

Czy w Polsce nie ma prawa i mechanizmów administracyjnych które regulują sprzedaż firm o charakterze strategicznym dla obronności państwa? Chociaż Brexity sprzedają 55% udziałów BAE land systems Rheinmetall-owi, więc wszystko jest możliwe ;-). @ewp: 'Kupno dronow (sprzętu wojskowego) od prywatnej firmy niesie pewne ryzyko. Firmę prywatną można sprzedać (np firmie rosyjskiej) i nowy właściciel posiądzie wtedy całą wiedzę dotyczącą danego sprzętu.'

TY
sobota, 26 stycznia 2019, 21:39

"Manta i Łoś - znacznie lepsze parametry" - sugeruję czytać ze zrozumieniem. Co za bzdury. Manta - ten projekt jest jeszcze kontynuowany? Myślę, że nie. Łoś? A jakie to ma parametry?

Polak Mały
czwartek, 24 stycznia 2019, 14:39

Popatrzcie na produkty konkurencji WB Elektronik : Manta i Łoś - znacznie lepsze parametry - szczególnie jeśli chodzi o Mantę i jej udźwig. Tam gdzie trzeba zrobić przetarg to jego nie robimy. A tam gdzie można byłoby kupić coś bez przetargu - pistolety to kupujemy czeskie. Czy ktoś to umie wytłumaczyć?

Popolupo
środa, 23 stycznia 2019, 13:30

Do Zatroskany Pierscienie zostaly wykonane na taki sam wymiar ale nikt nie badal wlasciwiosci materialu(jaki stop jaka obrobka ctermiczna)(szczegolnie na scinanie co mialo wply na to ze fotel sie nie oddzelil). Pytanie czy ktos testowal taki pierscien- typowy brak fazy DVP czyli walidacji konstrukcji

Zatroskany
wtorek, 15 stycznia 2019, 22:51

Do internetowi eksperci. Chodzi o domniemanie instalowania w remontowanych fotelach wyrzucanych do Mig-29 i Su-22 wadliwych pierścieni, niezgodnych ze specyfikacją producenta (zerwane relacje z Rosjanami, co do pewnego stopnia rozumiem). Nowe pierścienie nie pozwalają na oddzielenie się spadochronów od foteli. To właśnie było prawdopodobnie przyczyną śmierci pilota. Wg relacji prasowych pilot się katapultował ale jego ciało tkwiło w fotelu remontowanym przez WZL-2. Tajemnicą poliszynela jest ogromny spadek morale pilotów z Malborka i Mińska Mazowieckiego.

Laik
wtorek, 15 stycznia 2019, 17:00

Przed II WŚ polskie wojsko też miało dużo ciekawych i nowatorskich urządzeń ALE było ich mało i nie było taktyki do zastosowania ...

cosma
wtorek, 15 stycznia 2019, 11:32

8 szt będą produkować aż 5 lat to jakiś żart

tak tylko
wtorek, 15 stycznia 2019, 00:44

Czy nie za niski ten pułap?

Red is bad
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 23:55

Zauważyliście, że obecnie wszystkie wprowadzone w WP drony są mobilne. Flyeye i warmate w plecakach. Pgz19r jest z mobilną wyrzutnią. Nic nie jest od żadnego lotniska uzależnione. PGZ19R mógłby się nadać do NDR żeby uzupełnić radar nadbrzeżny. Fajnie by było gdyby wprowadzili dorny typu MALE które mogły by również działać w rozproszeniu nie uzależnione od żadnych lotnisk. Ruskie by dostali normalnie ataku apopleksji. Wszędzie kamery w powietrzy, bomby na głowę, warmate z za lasu itp... a oni nie mogli by wskazać celu dla artylerii bo operatorzy w krzakach lub w aucie na parkingu pod marketem. Już widzę pancyra który broni się przed atakiem warmate który leci 1,5 metra nad ziemią bo akurat będą mieli stanowisko ogniowe w miasteczku w którym mieszka operator z WOT i dal niego jest to jak jazda samochodem wkoło komina. Widzieliście filmy z Syrii jak za pomocą cywilnego qwadrokoptera można wrzucić granat do czołgu przez otwarty właz z góry? Wojsku Polskiemu oprócz broni typu hard tj. czołgi, samoloty, artyleria jest potrzebne dużo broni którą jeden lub dwóch żołnierzy może atakować wroga z bezpiecznej odległości; np. spajki lub drony. Horrorem dla okupanta była by sytuacja gdyby Polacy po sobotnim grilu wyciągneli by sobie kilka warmatów z piwnicy i urządzali polowania przy piwku. (taka niepoważna myśl, oby nigdy się nie spełniła).

ewp
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 10:11

Kupno dronow (sprzętu wojskowego) od prywatnej firmy niesie pewne ryzyko. Firmę prywatną można sprzedać (np firmie rosyjskiej) i nowy właściciel posiądzie wtedy całą wiedzę dotyczącą danego sprzętu.

Ok
niedziela, 13 stycznia 2019, 14:33

Super to dobra koncepcja i takich samolotów powinno być więcej i dodatkowo z głowicami do atakowania celów.

Xyz
sobota, 12 stycznia 2019, 12:17

Równie dobrze MON może zamówić w PGZ 2.000 ton ziemniaków dla żołnierzy. Wprawdzie firma ta nie ma zielonego pojęcia o uprawie ziemniaka, ale za 5-10 lat może zdobędzie kompetencje. Wprawdzie kartofle będą gorsze i droższe niż u rolnika, ale ważne, że przy okazji można się wzbogacić na boku w imię misiowej zasady: prawdziwe pieniądze zarabia się na drogich, słomianych inwestycjach.

Internetowi eksperci
piątek, 11 stycznia 2019, 19:26

@Zatroskany "[...] w państwowej firmie (winnej prawdopodobnie śmierci pilota Mig-29)" Masz na to jakieś dowody? Czy tak sobie napisałeś?

df
piątek, 11 stycznia 2019, 17:41

Na tym to polega. PGZ nie chce żmudnie rozwijać kompetencji które posiada (artyleria rakietowa, obrona przeciwlotnicza) a co do których są polityczne wątpliwości ale chce dublować w swoim mniemaniu łatwiejsze zdolności takie jak budowa dronów by zarobić na zamówieniach MON. Po co mozolnie zyskiwać kompetencje uczyć się je wdrażać skoro grozi to wymianą kadr na młodsze i bardziej profesjonalne. Niepotrzebne wietrzenie spółki a szybki doraźny zysk. Skoro nie ma offsetu na tacy to kupuje się dopiero co opracowywaną technologię drona by klepać go w ramach Orlika. Na modernizacji efektorów Osy i efektorach pośrednich między VSHORAD/SHORAD można zarobić gigantyczną kasę ale wymaga to długotrwałej budowy kompetencji bez czekania na darmowy offset.

A czemu nie
piątek, 11 stycznia 2019, 11:39

Na alegro , jest taniej I jeszcze z dostawą do domu kurierem ? 2-3 dni I już!!!

rryryyr
piątek, 11 stycznia 2019, 11:37

Pchanie wszystkiego na siłę do PGZ, to czysta głupota. PGZ niech robi to w czym jest już dobra lub do czego już ma kompetencje, a jest tego sporo (radary, rakiety, artyleria, remonty i utrzymanie). IT, drony, okręty można dać innym, tym bardziej, że ci inni są w tym znacznie lepsi. W ten sposób będziemy mieli kilka silnych grup przemsłowych, a nie tylko jedną.

Gustlik
piątek, 11 stycznia 2019, 02:06

Wywalili gigantyczne pieniądze, przynajmniej 10x za dużo (w porównaniu z kontraktem zakupowym z USA z początku 2018 roku) żeby zbudować kompetencje w firmie, która nigdy nie produkowała dronów, nie ma technologii ani zaplecza. Będzie tak samo jak z BMS-em dla wozów bojowych. PGZ zrobi. Jakoś do dzisiaj nie zrobił niczego co by się nadawało. P.S. Nie jestem pracownikiem żadnej z zainteresowanych firm ani w żaden sposób nie jestem związany z żadną firmą.

Zatroskany
czwartek, 10 stycznia 2019, 14:09

Ten kontrakt dla WZL - 2 to pokłosie kuriozalnej decyzji min. Macierewicza o anulowaniu poprzedniego i "przekierowaniu" zamówień do PGZ, nawet jeśli nie ma ona kompetencji do produkcji konkretnego systemu. W konsekwencji zamiast kupić już istniejący już system w prężnej , docenionej eksportem na wymagające rynki (m. in. USA, Szwecja) o oraz posiadającej doświadczenie WB Elektronisc (system Łoś) to MON zamówił bezzałogowce w państwowej firmie (winnej prawdopodobnie śmierci pilota Mig-29), która dopiero buduje swoje kompetencje, m. in. zmieniając "mentalność swoich pracowników" (sic). Tracimy przynajmniej 3 lata nie maja żadnej gwarancji że dostaniemy dobry produkt.

Czytelnik
czwartek, 10 stycznia 2019, 13:56

Wiecie, co, ja już nie wiem czy śmiać się czy płakać. To jest tak żenujące. "z perspektywą realizacji 2021-23". Czy ktoś już na głowę upadł? WP potrzebuje tych dronów już, a nie za 4, 5 lat, bo jakaś firma musi się nauczyć najpierw jak budować drony.

dropik
czwartek, 10 stycznia 2019, 12:19

jak można kupować drony od firmy która ich nigdy nie robiła

Grzyb
czwartek, 10 stycznia 2019, 12:14

Nic tylko trzymać kciuki!

Ślązak
czwartek, 10 stycznia 2019, 11:40

Ten cywilny filar działalności to szczególnie dobry pomysł , fajnie by było jak Gryf też był by polski.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama