Reklama
Reklama

Amerykańska marynarka wkracza w erę bezzałogowych okrętów

29 lipca 2019, 14:10
us-navy-issues-rfp-for-medium-unmanned-surface-vehicle
Bezzałogowy trimaran “Sea Hunter”. Fot. US Navy

Amerykańska marynarka wojenna rozesłała zaproszenie do składania ofert na średniej wielkości bezzałogowe pojazdy nawodne. Na stanie US Navy już niedługo mogą się więc pojawić działające w dużej części autonomicznie okręty bez stałej załogi, o długości większej nawet niż 50 m.

Z zapytania o propozycję RFP (Request for Proposal) w sprawie rozwoju średnich dronów powierzchniowych MUSV (medium unmanned surface vehicle) wynika, że marynarka wojenna USA chciałaby pozyskać pływające jednostki nawodne zdolne do samodzielnego prowadzenia nawigacji i realizowania różnego rodzaju operacji w oddaleniu od własnych baz. Rozwiązanie ma mieć z założenia konstrukcję modułową tak, by poprzez wymianę wyposażenia można było zabezpieczyć szeroki zakres zadań: od typowych misji patrolowych i eskortowych, poprzez wykrywanie i niszczenie min, po fizyczne zwalczanie zagrożeń takich jak inne, niewielkie jednostki nawodne i drony powietrzne, również działające w roju.

Jednostka pływająca spełniająca takie wymagania stanie się więc automatycznie  doskonałym środkiem przede wszystkim do zabezpieczenia własnych sił nawodnych w misjach ekspedycyjnych, tworząc razem z doraźnie wysyłanym lotnictwem zewnętrzny pierścień ochronny.

Amerykanie korzystali tu niewątpliwie z doświadczeń uzyskanych podczas realizacji programu „Sea Hunter”, w ramach którego opracowano bezzałogowy trimaran do zwalczania okrętów podwodnych o długości 40 m i wyporności 145 ton. Już ta jednostka opracowywana pod nadzorem amerykańskiej agencji zaawansowanych projektów obronnych DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency), miała możliwość autonomicznego działania (bez uzupełniania zapasów) na morzu przez 90 dni z możliwością rozwijania prędkości maksymalnej 27 w.

image
Bezzałogowy trimaran “Sea Hunter”. Fot. US Navy

Przetarg, w którym ma zostać wyprany dostawca prototypu średniego, bezzałogowego pojazdu nawodnego MUSV (o długości od 12 do 50 m) z opcją jego rozszerzenia o zamówienie kolejnych takich jednostek ma się rozpocząć jeszcze w roku finansowym 2019 r. Sam kontrakt ma zostać podpisany w pierwszym kwartale 2020 roku.

Tak szybkie tempo działania ostatecznie zaprzecza wszystkim tym specjalistom, którzy uważali, że na budowę w Stanach Zjednoczonych floty bezzałogowych okrętów jest jeszcze za wcześnie. Amerykanie są świadomi, że stały nadzór nad obszarami morskimi za pomocą załogowych jednostek pływających lub statków powietrznych jest niemożliwy, ze względu na koszty. Dlatego chcą się posiłkować dronami, które nie tylko że są tańsze w eksploatacji, ale również zapewniają bezpieczeństwo ludziom (np. podczas działań na akwenach zagrożonych minami).

Systemy w pełni autonomiczne nie popełniają dodatkowo błędów ludzkich i wybierają zawsze taka formę działania (prędkość, trasę pływania, kierunek manewrów, itd.), by do minimum ograniczyć niebezpieczeństwo kolizji. Zderzenia okrętów amerykańskich (i nie tylko) wyraźnie pokazują, że w przypadku ludzkiej obsady mostka, taki sposób działania wcale nie musi być regułą.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 10
Reklama
Rzyt
wtorek, 30 lipca 2019, 17:24

Polska marynarka wkracza w erę holownikow. Polskie wojska lądowe wchodzą w erę modyfikacji t 72. Polskie wojska specjalne wchodzą w erę tanio-drogich s70 i. Polskie siły powietrzne wchodzą w erę samolotów ucieczkowo-wizerunkowych vel. Prywatnych taksówek

Heniu
wtorek, 30 lipca 2019, 17:16

Ok, koszty ludzkie, jak mówią cywile-humanitaryści, są nie do oszacowania. Jednak może nie przesadzajmy z tymi opisami regularnej niezawodności systemów opartych na elektronice i IT

Fanklub Daviena
wtorek, 30 lipca 2019, 11:49

A co z prawem morskim, które statek bez załogi uważa za porzucony i należący do tego, kto go pierwszy zajmie? :)

-CB-
wtorek, 30 lipca 2019, 20:04

Po pierwsze, tylko statek porzucony "o nieustalonym właścicielu", po drugie tylko na wodach międzynarodowych, bo na terytorialnych wygląda to już inaczej, a po trzecie wreszcie, okręty wojenne podlegają trochę innym prawom. I statek bez załogi wcale nie staje się automatycznie "porzuconym".

Lejacy z rusow
wtorek, 30 lipca 2019, 19:19

Jak uda się ta sztuka jakiekolwiek załodze. Bo okręt taki wyposażony w sztuczną inteligencję będzie posiadał calu wachlarz środków samo obrony . Zarówno przeciw łodzią podwodnym, jak i dużym i małym jednostka nawodny wliczając w to pływaków i nurków, ale nawet jakby taka sztuka się komuś udała to, co zrobi, bo nie będzie tam ręcznej obsługi, takiej lodzi ani sterów ręcznych ( ta dobudówka widoczna na zdjęciu See hunter jest tymczasowa) Szczyt rosyjskiej techniki w dziedzinie sztucznej inteligenci robot Igorek z Saszą w środku będzie miał ,durzy problem się do niej dostać.

GB
wtorek, 30 lipca 2019, 16:43

Po prostu taki ktoś zostanie ostrzelany, a jak to nie pomoże to zatopiony.

NNN
wtorek, 30 lipca 2019, 16:27

Po pierwsze: nie, konwencja z 1989 roku nie przyznaje nikomu własności statku - co najwyżej osoba (czy też osoby) które taki statek sprowadzą bezpiecznie do portu może domagać się jego równowartości. Po drugie: okręty wojenne są wyłączone z zapisów tej konwencji.

ANDRZEJ SZMYTKOWSKI
wtorek, 30 lipca 2019, 15:05

Kto pierwszy będzie próbował zająć okręt bez załogi zostanie zniszczony takie za ezpieczenia są na wypadek zajęcia przez wrogie jednostki!

ech...
wtorek, 30 lipca 2019, 14:27

w punkt :)

Sebo
poniedziałek, 29 lipca 2019, 20:07

BAE System będzie testował autonomiczną łódź na ćwiczeniach NATO w portugali.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama