Reklama
Reklama

B-2: 30 lat w powietrzu

20 lipca 2019, 11:41
800px-B-2_first_flight_071201-F-9999J-034
Bombowiec B-2 podczas pierwszego oficjalnego lotu z Palmdale do Whiteman AFB. Fot. af.mil

W bazie lotniczej Whiteman w stanie Missouri upamiętniono pierwszy oficjalny lot samolotu B-2. Odbył się on na trasie Palmdale - Whiteman AFB.

W Palmdale (w stanie Kalifornia) mieszczą się słynne Zakłady Amerykańskich Sił Powietrznych nr 42 (na terenie których miały swoją siedzibę m.in. słynne "Skunk Works" Lockheeda). Tam właśnie odbywał się montaż pierwszych egzemplarzy samolotu, a 22 listopada 1988 miał miejsce jego pierwszy publiczny pokaz. 

Historia projektu...

B-2 jest efektem programu Zaawansowanego Technologicznie Bombowca (ATB - Advanced Technology Bomber) rozpoczętego jeszcze w czasach administracji prezydenta Jimmy'ego Cartera. U jego podstaw legło zapytanie DARPA (Defensive Advanced Research Project Agency - Agencja Zaawansowanych Badawczych Projektów Obronnych) skierowane w połowie lat 70. do najważniejszych firm lotniczych o możliwości zmniejszenia tego, co dzisiaj nazywamy sygnaturą radarową za pomocą modyfikacji kształtu samolotu. Z zaprezentowanych, do dalszego rozwoju skierowano propozycje biur konstrukcyjnych Northrop i McDonnell Douglas. Postanowiono też o włączeniu doświadczeń Lockheeda nabytych podczas budowy SR-71 Blackbird (i jego prototypu A-12)- takich jak modyfikacje sterów kieunku (skierowanie ich w stronę osi wzdłużnej płatowca), zastosowanie farb pochłaniających promieniowanie radarowe czy materiałów kompozytowych. Zdecydowano też o wykorzystaniu, stanowiących wtedy jeszcze nowinkę techniczną, symulacji odbicia radarowego w oparciu o metody numeryczne.

Z tych prac wyłoniły się dwa demonstratory technologii - Lockheed zaprezentował swojego Have Blue (który dał początek programowi znanemu dzisiaj jako F-117A), a Northrop - Tacit Blue (nie przypominał on jednak z wyglądu B-2). Najważniejszym wynikiem pracy było jednak przeprowadzenie badań nad sterownością maszyn o nietypowym układzie aerodynamicznym, nowych materiałach oraz systemach wywiadu elektronicznego (ELINT - ELectronical INTelligence). Połączenie tych wszystkich badań pozwoliło na uruchomienie ATB. Program postępował szybko i przewidywane osiągi B-2 oraz możliwości w zakresie, który dzisiaj określamy mianem "stealth", były powodem dla którego zdecydowano o zamknięciu programu bombowca strategicznego B-1A (chociaż miał on m.in. osiągać prędkość 2 Ma). Administracja Reagana podtrzymała plany (chociaż ze względu na obawy o opóźnienia, zdecydowano o reaktywacji programu B-1B) mimo szybko rosnących kosztów. W końcu 1981 roku, ostatecznie zadecydowano, że to Northrop zbuduje nowy bombowiec, nadano mu też wtedy oznaczenie B-2 i nazwę "Spirit" ("Duch"). Początkowo, plany zakładały pozyskanie 132 egzemplarzy, w połowie lat 80. zapotrzebowanie zmniejszono do 75 sztuk i ostatecznie w połowie lat 90. zdecydowano się na budowę 20 samolotów w specyfikacji bojowej i jednego do prowadzenia prac badawczo- rozwojowych.

image
Pierwsza publiczna prezentacja B-2. Fot. Wikipedia / CC BY-SA 3.0

Do seryjnej budowy nowych samolotów przystosowano dawne zakłady Forda w Paco Rivera w stanie Kalifornia. Brały też w niej udział GE (dostawca silników), Boeing, Hughes i Vought Aircraft. Produkcję skrywała mgłą tajemnicy - część materiałów zakupywano przez podstawione firmy, pracownicy zakładów i związani z programem cywile oraz żołnierze przechodzili regularne badania na poligrafie. Mimo to nie udało się ustrzec przed próbami penetracji wywiadowczej - najpoważniejsze ujawnione miały miejsce w 1984 r. (pracownik Northropa, Thomas Cavanaugh, został skazany na dożywocie za przekazanie informacji o projekcie KGB, zwolniono go warunkowo w 2001 r.) oraz w 2012 r. (Noshir Gowadia został skazany na 32 lata więzienia za próby sprzedaży informacji o systemie napędowym B-2). 

Czym "Duch" może nastraszyć...

Samolot zbudowany jest w rzadko spotykanym układzie "latającego skrzydła". Za jego pionierów uważa się niemieckich konstruktorów lotniczych braci Waltera i Reimara Hortenów, którzy zaczęli prace nad takim układem jeszcze w latach 30.  Pozwala on m.in. na znaczną redukcję oporu aerodynamicznego oraz rezygnację z klasycznych sterów wysokości i kierunku, wykorzystując do zmian w tych płaszczyznach lotu elementy mechanizacji skrzydeł, w przypadku B-2 do wykonywania manewrów stosowany jest jeszcze ciąg silników. Z tego względu, samolot musi korzystać z systemu fly-by-wire. B-2 napędzają cztery silniki General Electric F118-GE-100. Nadają one samolotowi prędkość maksymalną ok. 1000 km/h na wysokości ok. 12 tys. metrów, zasięg 11 tys. km (ale z możliwością zwiększenia dzięki tankowaniu w powietrzu). Samolot może przenosić maksymalnie do 23 ton uzbrojenia. Załoga liczy dwie osoby (pilot i dowódca misji). 

Samolot zbudowany jest w dużej mierze z kompozytów grafitowych, włókien węglowych oraz stopów tytanu. Pozwala to na zachowanie mechanicznej wytrzymałości, redukcję masy, a w połączeniu z materiałami absorbującymi promieniowanie radarowe także na odpowiednią redukcję sygnatury radarowej. Do komunikacji z zewnętrznymi systemami uzbrojenia wykorzystywana jest szyna wymiany danych Link-16 oraz systemy satelitarne wysokich częstotliwości.  Do monitorowania otoczenia wykorzystywany jest radar AN/APQ-181 z pasywnym skanowaniem wiązki, samolot dysponuje też systemami walki elektronicznej.  

image
B-2 w Andersen AFB. Fot U.S. Air Force/Master Sgt. Val Gempis

Samolot może przenosić 80 bomb o wagomiarze 500 funtów (Mk-82, GBU 38) w wyrzutniach rewolwerowych, ale też pociski rakietowe AGM-154 (JSOW) czy AGM-158 (JASSM). Jest też przystosowany do przenoszenia bomb atomowych B61 i B83.

Oczywiście, B-2 ma też swoje wady. Przede wszystkim jest nią cena jednostkowa, która szacowana jest na ok. 2 mld. USD. Materiały zastosowane do budowy samolotu wymagają odpowiedniej obsługi, dlatego przyjmuje się, że na każdą godzinę lotu samolot musi spędzić w hangarze 50-60 godzin. Szczególnie czasochłonne i kosztowne jest usuwanie uszkodzeń powłok wykonanych z materiałów  pochłaniających promieniowanie radarowe. Oczywiście - nie może to być "zwykły hangar" - producent wymaga odpowiednich systemów dbających o stan (skład, ciśnienie, wilgotność, temperatura) powietrza, odpowiedniego pokrycia podłóg - budowa hangaru dla jednej maszyny to wydatek około 5 mln USD. Z kolei koszt godziny lotu, to około 130 tys. USD (czyli około dwóch razy większy niż w przypadku B-1 czy B-52). Trwa też program modyfikacji, głównie elektroniki, którego celem jest opracowanie i montaż nowych radarów z aktywnym skanowaniem wiązki. Jako ciekawostkę można też wspomnieć, że ze względu na zastosowane materiały (głównie grafit, który jest dobrym przewodnikiem elektryczności) samolot musi omijać wszelkie burze w odległości 40 km, by uchronić się przed działaniem wyładowań elektrycznych.

B-2 w działaniach operacyjnych - wczoraj, dziś i jutro

Pierwszy egzemplarz ("Spirit of Missouri") trafił do Whiteman AFB na stałe w 1993 roku. Wstępna gotowość operacyjna została ogłoszona w 1997 r. po raz pierwszy wziął udział w operacji wojskowej w 1999 roku nad Kosowem. B-2 były też pierwszymi samolotami, z których zrzucono bomby na Afganistan po ataku 11 września 2001 roku. Później samoloty brały też udział w operacjach "Iracka wolność" i w nalotach na Libię. Najdłuższy wykonany do tej pory lot trwał ponad 44 godziny (miało to miejsce w 2013 r.). Jeden egzemplarz B-2 pozostaje w dyspozycji kilku jednostek doświadczalnych, ale matecznikiem B-2 jest wspomniana Whiteman AFB, gdzie na stanie na wyposażeniu 509th Bomber Wing znajduje się 19 egzemplarzy - nazwy poszczególnych  samolotów tworzone są przez dodanie do określenia "Spirit of..." (Duch...) nazw stanów. Pierwotnie było ich 20, ale jeden ("Spirit of Kansas") został ciężko uszkodzony wskutek wypadku w bazie sił powietrznych Andersen na wyspie Guam - przyczyną wypadku było prowadzenie czynności technicznych w warunkach niewłaściwej wilgotności, co miało spowodować błędy w kalibracji czujników. Wobec nieopłacalności remontu samolot został skreślony ze stanu. Wszystkie planowe remonty przeprowadzane są w Tinker AFB (stan Oklahoma). 

Obecne plany Pentagonu przewidują, że B-2 pozostaną w linii nie dłużej niż do 2032 roku. Może to dziwić wobec faktu, że był to kosztowny (łączny koszt to ponad 44 mld USD) program, który dał samolot spełniający postawione przed nim zadania, w 2036 roku wycofany ma zostać B-1, a B-52 pozostanie w służbie do co najmniej 2050 r. Należy jednak pamiętać, że samolot jest cały czas modyfikowany, a przede wszystkim, że powstaje już następca B-2, czyli B-21 Raider. W tej sytuacji, bardziej racjonalnym wydaje się powiązanie terminu odesłania "Spiritów" na emeryturę z postępami nowego programu niż obecnie przedstawioną cezurą czasową. Tak duże programy mają bowiem częste tendencje do opóźnień.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 41
Reklama
obalaczmitow
wtorek, 23 lipca 2019, 11:25

Kolejny nieudany eksperyment za biliony dolców. Problem USA jest to że zakładają na etapie projektowania nierealne cele a później próbują zrobić coś co nie ma szans na działanie. Może i myślą że potrafią oszukać prawa aerodynamiki ale tak nie jest. B-2 to aerodynamiczna tragedia. Umieszczenie wlotu powietrza do silnika nad płatem to pomyłka - każdy większy kąt wznoszenia powoduje natychmiastowy pompaż silników bo nie trafia do nich powietrze. Ten problem był już w F117 tylko w mniejszym stopniu - tutaj wloty są jeszcze głębiej a co z tym idzie jeszcze gorzej z punktu aerodynamiki. Więc po to te wszystkie czujniki kąta wznoszenia aby go nie przekroczyć nawet o drobinę bo wtedy dochodzi do popmażu i katastrofy. Do tego to samolot wolny, mały , zabierający niewiele uzbrojenia, w zasadzie niemanewrowy bo bez statecznika pionowego każdy zakręt to balansowanie na granicy korkociągu i utraty sterowności. Przy obecnych radarach wystarczy dla pocisku z aktywną głowicą lub samolotu myśliwskiego określenie jego przybliżonej pozycji - w chwili wykrycia jest bezbronny bo ani nie ucieknie ani nie skręci nic. I dlatego nadaje się na loty nad pustynię lub na kraje bez OPL - na kraj z aktywnym lotnictwem i OPL bezużyteczny. I nieważne co tutaj nie napiszecie. F117 na śmietniku historii awiacji, B2- za chwile tam wyladuje - a prosty B52 będzie latał i 100 lat. I stealth w wydaniu USA to ślepa droga - wszystkie te dziwaki aerodynamiczne które musiały mieć gigantyczne kompromisy w celu uzyskania zmniejszenia SPO wylądują na śmietniku historii awiacji. Do tego każda wojna o średniej skali toczy się przez dłuższy czas gdzie potrzeba samolotu który wystartuje na misję, wróci z niej na dowolne lotnisko , gdzie uzupełni paliwo i uzbrojenie i po 30 min wystartuje znowu na misję a nie będzie po dniu lotu stał 2 tygodnie w klimatyzowanym hangarze. Rosyjskie Su ląduje na starych pasach z betonowych płyt, które są popękane i nie zawsze idealnie równe, część z nich może operować lotnisk trawiastych. Wiec to kolejny drogi eksperyment.

Bartek Z.
wtorek, 23 lipca 2019, 13:14

Już ty się kolego tak nie martw o tych "biednych", "głupich" Amerykanów. A póki co stealth jest ciągle rozwijane na całym świecie (nawet w Rosji choć idzie wam to z trudem i mozołem). A B-2 kiedy powstawał był przeznaczony do wojny nuklearnej z ZSRR. To raczej byłaby dość krótka wojna. A, że ZSRR sam się rozpadł razem z UW to i realia się zmieniły.

R
poniedziałek, 22 lipca 2019, 16:04

"("Spirit of Kansas") został ciężko uszkodzony wskutek wypadku w bazie sił powietrznych Andersen na wyspie Guam - przyczyną wypadku było prowadzenie czynności technicznych w warunkach niewłaściwej wilgotności, co miało spowodować błędy w kalibracji czujników. Wobec nieopłacalności remontu samolot został skreślony ze stanu" co to za bzdura.

Davien
poniedziałek, 22 lipca 2019, 20:27

Panie R bzdury to pan opowiada. Przyczyna wypadku Spirit of Kansas było zawilgocenie pokładowej jednostki PTU podczas kalibracji czujników co spowodowało ze system podawał błedne dane komputerom pokładowym na temat m innymi predkosci maszyny i katów natarcia co spowodowało zwiekszenie kata wznoszenia podczas startu i przeciagniecie maszyny. Wystarczy, czy dalej kłócisz sie z faktami.

bania Davien
wtorek, 23 lipca 2019, 14:13

Zapewne chodzi mu o tę brednie: "Wobec nieopłacalności remontu samolot został skreślony ze stanu". Co tam można było "remontować" jak maszyna w całości spłonęła.

Davien
środa, 24 lipca 2019, 01:31

Panie bania stan tego B-2 nie był gorszy niz prototypu T-50-5 jak miał wypadek wiec odbudowa była mozliwa ale sie nie opłacała bo nikt nie3 wyda 1,4mld usd na naprawę.

bania Davien
piątek, 26 lipca 2019, 12:10

Ty przechodzisz już w konfabulacjach sam siebie .Tam nie została ani jedna część (no może poza fotelami załogi która się wcześniej katapultowała) nadająca się do "ponownego montażu". Widziałeś film z tej katastrofy?

R
wtorek, 23 lipca 2019, 12:44

Davien nie unos sie tak bo kompletnie odlecisz, przeczytaj akapit ktory wkleilem powyzej, chodzi o skladnie zdania.

Zygmunt
poniedziałek, 22 lipca 2019, 07:31

Warto by napisać skąd wywodzi się ten bombowiec. Niemcy wybudowali ale jak zwykle nie zdążyli. Był nawet program na discovery chłopaki odbudowali pełno wymiarowego niemieckiego bombowca sealth Horten H0 229. A więc B2 jest jakby rozwinięciem tego projektu. Nie mniej ciekawy temat.

Davien
poniedziałek, 22 lipca 2019, 18:19

Zygmunt jak co to B-2 jest rozwojówką Northropa N-1M a nie nigdy nie ukończonego Ho229.

noł koments
niedziela, 21 lipca 2019, 11:25

Mi-2 : 60 lat w powietrzu.

Beee
wtorek, 23 lipca 2019, 11:32

No i to jest powód do dumy? Bo w przypadku B-2 to chodzi o to że Rosja i nikt inny nie zbudowali takiego cacka a mieli 30 lat.

Obserwator
sobota, 20 lipca 2019, 19:10

Warto wspomnieć, że operacja Allied Force w 1999 roku była przeprowadzona przez pakt militarny NATO przeciwko Federalnej Republice Jugosławii. Celem ataków lotniczych były w znacznej mierze obiekty cywilne: linie komunikacyjne, mosty, elektrownie, rafinerie, magazyny paliw oraz zakłady przemysłowe. W ciągu 78 dni operacji Allied Force zostało przeprowadzonych przez Sojusz Północnoatlantycki 23 300 misji bojowych. Lotnictwo NATO straciło oficjalnie 2 samoloty (F-117A i F-16C), 2 śmigłowce AH-64A i 25 bezzałogowych statków powietrznych. W nalotach na Jugosławię brało udział 6 bombowców B-2A, które zrzuciły ogółem 11 % wszystkich bomb. W dniu 7 maja 1999 roku 5 bomb JDAM zrzuconych przez jeden z tych samolotów trafiło w ambasadę Chin w Belgradzie, zabijając 3 i raniąc 27 osób. Należałoby również przypomnieć inne incydenty z udziałem bombowców B-2A Spirit. W lutym 2010 roku doszło do pożaru w trakcie rozruchu napędu Spirit of Washington w bazie Andersen na Guam. Poważnym zniszczeniom wtedy uległ przedział silników i część struktury płatowca. USAF na początku oceniły straty jako nieznaczne, jednak po roku podano, że są one znaczące. Dopiero 4 lata po pożarze zakończono naprawę i w grudniu 2013 roku bombowiec wrócił do służby w USAF. W październiku 2018 roku inny samolot tego typu wylądował awaryjnie na cywilnym lotnisku w Colorado Springs. Według nieoficjalnych informacji awarii uległ jeden z silników, przestała działać instalacja elektryczna i wystąpiły kłopoty z hermetyzacją kabiny. Wiele zapowiada, że niebawem nastąpi ciąg dalszy bojowego wykorzystania bombowców B-2A Spirit...

Davien
niedziela, 21 lipca 2019, 14:38

Panie obserwator w 1999r NATO nie mogło atakowac Jugosławii bo ta juz nie istniała od paru lat wiec niezła wpadka. Atakowano Serbię która popełniała ludobójstwo w Kosowie mordując bz opamietania. A te wszystkie cele co wymieniłes to tzw cele strategiczne i jakbyś nie zauwazył to sie skonczyło jak tylko Serbia skończyła ludobójstwo w Kosowie.

R
poniedziałek, 22 lipca 2019, 16:56

Podciagnij ty sie z historii, 1999 jak najbardziej istniala Fereralna Republika Jugoslawi.

Davien
poniedziałek, 22 lipca 2019, 20:28

Doprawdy?? A mi się wydawało że rozpadła sie juz po smierci Tito a w 1995r juz nie istniała:))

R
wtorek, 23 lipca 2019, 12:47

Davien, 1999 Fereralna Republika Jugoslawii, 45-1992 Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugoslawii, naprawde podciagnij sie z historii.

silwio
poniedziałek, 22 lipca 2019, 11:05

Dokładnie. Też mnie bawi amerykanofobia niektórych komentujących. NATO jest sojuszem obronnym. Po interwencji zawsze wychodzi i pozostawia obszar wolnym tak jak w Serbii. W przeciwieństwie do Rosji, która jest agresorem. Rosja jako Największy kraj na świecie, któremu w wyniku agresywnych działań nieustannie zmienia się terytorium. W USA terytorium nie zmieniło się prawie wogóle od 150 lat pomimo największej siły militarnej jaką USA dysponuje. Więc kto tu wielbi pokój, a kto wojnę. Ale trola nie przekonasz. Walka z wiatrakami, dobrze że troling sam się ośmiesza takimi oczywistymi wpadkami.

yan
poniedziałek, 22 lipca 2019, 00:53

Panie Davien, proszę czasami poczytać materiały historyczne (ogólnodostępne) zanim Pan kogoś skrytykuje. Sugerował bym również sprawdzić znaczenie używanych słów w również ogólnodostępnych słownikach. Pana znana wszystkim fantazja w zestawieniu z faktami wygląda czasami wyjątkowo komicznie

Fanklub Daviena
sobota, 20 lipca 2019, 17:55

No częściej to na ziemi niż w powietrzu. Przygotowanie do lotu B-2 trwa co najmniej 2 tygodnie a sprawnych jest najwyżej 1/5... I oczywiście w ramach oficjalnej polityki "nic dobrego o Rosji", to zapewne nie wolno było napisać, że pierwszym latającym skrzydłem, które wzniosło się w powietrze (niemiecki Junkers budował wcześniej, ale program skasowano i prototypu nie ukończono) był BiCh-3 konstrukcji Borysa Czeranowskiego z 1924, oblatany w 1926 (a wcześniej od 1920 były szybowce bezogonowe tego konstruktora). "Pionierzy" bracia Horten swój pierwszy szybowiec bezogonowy zbudowali w 1931 a samolot w 1937. To już Niemiec Alexander Lippisch, Amerykanin Jack Northrop czy Francuz Charles Fauvel byli pierwsi przed "pionierami" Hortensami! :)

NNN
poniedziałek, 22 lipca 2019, 14:29

Błąd, pierwszy był brytyjski Dunne D.5 w 1910 roku. Chyba, że liczymy tylko jednopłaty - to wtedy D.7 z roku 1911.

Davien
niedziela, 21 lipca 2019, 14:33

Funku, znowu... Nawet wg Rosjan gotowe w kazdej chwili do dziąłań jest min 10 z 20 B-2, a co do tego kto zbydował pierwsze latające skrzydło, to ani Horten ani Rosjanie, bo BiCh-3 nie był żadnym latającym skrzydłem ale bezogonowcem a Horten nigdy nie oblatał nic poza szybowcem ale Northrop. Tak samo Lippisch nie budopwał latających skrzydeł, pierwszym prawdziwym latającym skrzydłem które w ogóle poleciało był Northrop N-1M

ACDC
sobota, 20 lipca 2019, 16:18

Te wydatki miliardowe technikę nie są groźne bo krążą w gospodarce USA napędzając ją

asd
sobota, 20 lipca 2019, 15:39

30 lat ma już sprzęt, którego Rosjanie nie będą w stanie wyprodukować jeszcze przez następne 30 lat.

7plmb
sobota, 20 lipca 2019, 15:35

No cóż samolot i jego technologia wykonania jest świetny a że drogi w zakupie i eksploatacji ?? Na biednego nie trafiło..stać ich.

Davien
niedziela, 21 lipca 2019, 14:39

Drogo wyszedł dlatego że zamiast ponad 100 wyprodukowano zaledwie 20 a koszty R&D musiały sie Northropowi zwrócic.

Nowy fanklub Daviena
poniedziałek, 22 lipca 2019, 17:48

Pewnie że drogo wyszło bo miało być 100, a nie 20. Raptor też wyszedł drogo, bo miało być 800, a nie niecałe 300. Problem w tym, że na 100 B2 i 800 F22 po prostu brakło kasy. Nawet budżet Pentagonu nie jest nieograniczony. Ta sama sytuacja była np z Seawolfami i wszystko na to wskazuje, że ta przypadłość dotknęła także Zumwalty. Każda generacja broni jest o wiele droższa, a budżet Pentagonu, uwzględniając siłę nabywczą pieniądza, jest niższy, niż za Reagana. W czasach Reagana, kwota 30 tys dolarów rocznie, wystarczała na utrzymanie rodziny, spłatę kredytu za dom i pozwoliła jeszcze odłożyć na studia dla dzieci, to była już klasa średnia. Dzisiaj za 50 tys Amerykanin nie chce nawet wsiąść do kabiny ciężarówki.

Davien
poniedziałek, 22 lipca 2019, 20:33

Panie funklub, i znowu pan nie ma racji jak zwykle:)) Te 100 B-2 kosztowąłoby znacznie mniej niz te 20 których cena była wprost warunkowana nakładami na R&D. Identycznie było z F-22 któe wyszły po ponad 200mln za sztuke bo było ich 187 a nie 787, tez koszty R&D muszą sie zwrócic. I F-22 i Seawolfy dotkneło cos innego, zwane końcem zimnej wojny, kiedy tak wyrafinowane konstrukcje okazały sie niepotrzebne. A co do ceny za Seawolfy to Rosja ostatnio przebiła je z nakładem:) typ 885M jest znacznie droższy niz nawet Seawolfy a w mozliwościach porównywalny z 688. A co do ceny to pomysl ile wyjdzie Su-57 no ale tu nawet neich zakłady upadna jak Putin cos sobie zażyczy:)

Fanklub Daviena
wtorek, 23 lipca 2019, 11:45

No popatrz Davien jakie gupie te Amerykany: mogły posłuchać ciebie i kupić 100 B-2 taniej niż 20, ale nie posłuchały... :)

Davien
środa, 24 lipca 2019, 01:38

Funku, cena jednostkowa byłaby nizsza ale wyzsze byłyby cąłkowite koszty programu, no ale jak tego nie rozumiesz to jaki sens ma z toba dyskusja?

efekt skali
czwartek, 25 lipca 2019, 18:35

Jakby zakupil 76578.3 to jeszcze prodecent musialby by im doplacac do kazdej sztuki. Efekt skali.

Davien
piątek, 26 lipca 2019, 12:21

No widze że niezle prawda zabolała ze tak sie rzucasz:))

płacz funboja rani serce
piątek, 26 lipca 2019, 17:02

Współczuję. Szczerze współczuję.

Bartek Z.
wtorek, 23 lipca 2019, 09:58

Cena jednostkowa zakupu większej liczby B-2 czy F-22 byłaby niższa ale ogólne koszty programu by wzrosły. Amerykanie zawsze liczą do przodu.

Davien
środa, 24 lipca 2019, 01:39

Bartek, ale własnie rozmowa była o cenie jednostkowej i kosztach eksploatacji a te zawsze będa wyzsze dla małej liczby maszyn. USA dwa razy ograniczało liczebność B-2.

dyzio
wtorek, 23 lipca 2019, 08:54

Właśnie zamierzam kupić nowy samochód. Jak kupię pięć, to zapłacę mniej niż za jeden? I co ma z tym wspólnego Su-57? Przecież to nigdy nie będzie produkowane, to tylko kilkanaście niekompletnych prototypów, nikt tego nie chce, program został już dawno zamknięty, a Rosjanie są zbyt ograniczeni aby produkować myśliwiec piątej generacji. Sam tak przecież pisałeś.

Davien
środa, 24 lipca 2019, 01:33

Panie dyzio, jak będize miał pan kupic samochów i zapłacic za jego wymyslenie i opracowanie to za 5 zapłaci pan mniej w przeliczeniu na sztuke niz za jeden wiec niezła wtopa;) A Su-57 jest juz produkowany co prawda w tempie wody kapiacej z kranu, ale...

Katon
wtorek, 23 lipca 2019, 08:41

Davien, czy ty czasami czytasz to co sam napisałeś? Gdyby Amerykanie zamówili 100 B2, to niższa byłaby jedynie cena jednostkowa, gdyż koszty uruchomienia programu rozłożyły by się na 100, a nie na 20 maszyn, natomiast koszty całego programu byłyby tak wysokie że księgowi nie dali na to pieniędzy. Ile Davien masz samochodów? Kup pięć razy więcej, wydasz za wszystkie mniej niż wydałeś na to, co posiadasz obecnie. I niby dlaczego po uruchomieniu produkcji Su 57 miałby upaść Suchoj, skoro odbiorca zapłaci za te maszyny? Do tej pory byłem pewien że upadają te fabryki które nie produkują.

Davien
środa, 24 lipca 2019, 01:37

Katon, zarrówno ty jak i funklub jak widac... Własnie chodzi o cene jednostkowa za maszynę, bo tylko dlatego te B-2 były takie drogie że sie musiały zwrócic koszty R&D wynoszace 44mld usd, ale jak widze dalej nic nie rozumiesz. Nigdy nie było mowy o koszcie całkowitym zakupu bo jakbys nie zauwazył to ilośc ograniczano dwa razy. A co do Suchoja i Su-57 to zapłaca za nie nie tyle ile powinni by zakąłd wyszedł na swoje ale tyle ile da Putin który za 76 maszyn chce zapłacić 20% mniej niz za 16.. Mam nadzieję ze w końcu zrozumiałeś.

Nowy fanklub Daviena
poniedziałek, 22 lipca 2019, 17:34

Pewnie że wyszli drogo, bo miało być 100 a nie 20. Raptor też wyszedł drogo bo miało być 800 a nie niecałe 300. Problem w tym, że na 100 B2 i 800 F22 zwyczajnie brakło kasy.

7plmb
poniedziałek, 22 lipca 2019, 14:31

Oczywiście pełna zgoda..chciałem przy okazji zwrócić uwagę że "kosztowność" jest rzeczą względną.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama