Armaty przeciwpancerne Rapira. Kluczowy element obrony sił Ukrainy

16 kwietnia 2015, 15:06
Fot. mil.gov.ua.
Fot. mil.gov.ua.
Fot. mil.gov.ua.
Defence24
Defence24

DOTYCZY:


Gładkolufowa armata przeciwpancerna MT-12 Rapira (znana jest także pod oznaczeniem T-12A) kalibru 100 mm jest wersją rozwojową systemu T-12 przyjętego do uzbrojenia wojsk radzieckich w 1961 r. W dalszym ciągu znajduje się na uzbrojeniu państw posowieckich i stanowi istotny element obrony przeciwpancernej ukraińskich związków taktycznych.

Paradoksem jest, że obrona przeciwpancerna ukraińskiej armii oparta jest nie na nowych pociskach kierowanych, których wiele opracowano w KB Łucz (bo tych przez lata z braku środków nie zamawiano), ale na starych radzieckich ppk i właśnie armatach ppanc MT-12 Rapira. Według Military Balance w 2010 r. na wyposażeniu Sił Zbrojnych Ukrainy było jeszcze ok. 500 armat MT-12 Rapira, tym samym Ukraina była drugim po Rosji największym użytkownikiem tych armat (w 2013 r. w SZ Federacji Rosyjskiej miało być jeszcze w linii ok. 526 armat i ok. 2 tys. T-12/MT-12 w składach długotrwałego chronienia).

Dywizjon ppanc to 3 baterie po 6 armat – łącznie 18. Część dywizjonów działa jednak w niepełnym składzie, na co wpływają oczywiście straty. Jeśli jednostka nie dostała się w okrążenie, co wiąże się zazwyczaj z ogromnymi stratami w sprzęcie i amunicji, to dywizjony często nadal stanowią poważną siłę w rękach dowódcy brygady (tym bardziej, że brygada to de facto zazwyczaj 1-2 bataliony). Przykładowo wycofywane z linii frontu – zgodnie z porozumieniami – 2 dywizjony ppanc, których przemieszczanie monitorowała misja OBWE miały na wyposażeniu 14 i 15 armat Rapira. Armat tego typu używają w Donbasie także tzw. separatyści. Dedykowanym ciągnikiem armaty są transportery MT-L i MT-LB.

Fot. mil.gov.ua.

Rapira zdolna jest do prowadzenia ognia pośredniego (z zakrytych stanowisk), co SZ FR praktykowały jeszcze w Czeczenii. Załoga armaty ma do dyspozycji naboje przeciwpancerne (nabój ZUBM-10 z podkalibrowym pociskiem ZBM24), kumulacyjne (nabój ZUBK8 z kumulacyjnym pociskiem ZBK16M), odłamkowo-burzące (nabój ZUOF12 z pociskiem ZOF35K). Możliwe jest także prowadzenie z armaty ognia kierowanymi rakietami naprowadzanymi w wiązce laserowej (nabój ZUBK10-1 systemu 9K116 Kastet z rakietą 9M117) z użyciem aparatury typu Wołna.

Etatowy zapas przewożonej amunicji (komplet) to 20 nabojów: 10 przeciwpancernych (50%), 4 odłamkowo-burzące (20%) i 6 kumulacyjnych (30%). Armata ma cały zestaw celowników: optyczny celownik dzienny do strzelania bezpośredniego OP4M-40U; dla ognia pośredniego (z zakrytych stanowisk) celownik S71-40 z panoramą PG-1M i kolimatorem K1; dla strzelania w nocy celownik nocny APN-6-40 Brusnika.

Wersją rozwojową, przeznaczoną do walki nie tylko dziennej, ale i nocnej, w każdych warunkach pogodowych, jest armata wyposażona w radiolokator Ruta sygnowana jako MT-12R. Radiolokacyjny celownik 1A31 Ruta, zintegrowany z armatą, został opracowany w OKB NII „Strieła” w 1980 r. Część armat Zbrojnych Sił Ukrainy to właśnie wersje MT-12R, które po raz pierwszy weszły do akcji zwalczania broni pancernej na większą skalę (i zostały uchwycone na filmach czy zdjęciach) w sierpniu i wrześniu ub. r.

Fot. mil.gov.ua.

Zaletą wykorzystania systemu Ruta jest działanie przez całą dobę, bez względu na pogodę, zasłony dymne, czy zapylenie. Z nieoficjalnych danych wynika, że Ruta umożliwia, w sprzyjających warunkach, wykrycie celu z odległości 3-5 km i prowadzenie ognia z dystansu 2-2,5 km. Minusem systemu jest jego wielkość (gabaryty) oraz trudności w eksploatacji.

Pojawienie się od sierpnia ub. r. coraz większej ilości broni pancernej, w tym stosunkowo nowoczesnych i licznych rosyjskich czołgów T-72, spowodowało, że zaczęto przywiązywać coraz większe znaczenie do „klasycznej” obrony przeciwpancernej. Ostatnie walki o Debalcewo pokazują, że na niektórych odcinkach frontu do walki wchodzą zwarte pododdziały rosyjskie, stąd można się spodziewać nie tylko pojedynczych wozów pancernych, ale całych pododdziałów.

Wiele o użytkowaniu lufowej broni ppanc w rejonie worka debalcewskiego (styczeń-luty 2015) mówi jeden z dokumentów armii ukraińskiej, dotyczący artylerii, przejęty przez tzw. separatystów. Wynika z niego, że taktycznie baterie wyposażone w ppanc MT-12 wykorzystywane były jako odwody przeciwpancerne.

Jedna, organiczna bateria (6 MT-12), znajdowała się w operacyjnym podporządkowaniu broniącej się w rejonie Debalcewo 128 Brygady Piechoty Górskiej. Na innym odcinku tego frontu odwód o charakterze operacyjnym składał się natomiast z elementów 26 Brygady Artylerii – baterii wyrzutni przeciwpancernych 9P149 Szturm-S (9 sztuk) oraz dywizjonu armat MT-12 (trzy baterie - 18 armat).

W razie potrzeby można wykorzystywać armaty Rapira także pojedynczo, np. w celu zniszczenia ogniem bezpośrednim celu stacjonarnego, lub pojawiającego się na linii frontu cyklicznie. W tym ostatnim przypadku wykorzystano tak armatę MT-12 do strzelania bezpośredniego w miejsce, gdzie pojawiał się „koczujący” moździerz tzw. separatystów (moździerz przewożony mikrobusem) w rejonie Nikiszine (Sektor M – Mariupol).

Armata Rapira, mimo że nie dysponuje nowoczesną amunicją ppanc może nadal być groźną bronią, tym bardziej jeśli strzela z zamaskowanej pozycji, na bliskim dystansie. Warto zauważyć, że celność armaty jest bardzo duża – czasami nazywana jest „snajperską armatą”. Dobrze wyszkolona załoga jest w stanie trafić z odległości 70 m w cel o wielkości 20 cm.

Znany jest przypadek z Donbasu, gdy pojedyncza Rapira szybkim ogniem zniszczyła trzy wozy bojowe z rosyjskiej kolumny pod Iłowajskiem. Miało to miejsce 25 sierpnia - kolumna rosyjska przemieszczała się po drodze Kutejnikowo-Iłowajsk, wchodząc w głąb rozrywanego frontu. Załoga 51 Baterii jednej z brygad strzelała z zasadzki - pierwszym pociskiem zniszczono prowadzący kolumnę transporter MT-LB6M, a później jeszcze dwa kolejne transportery opancerzone.

Trzeba jednakże dodać, że – według narracyjnych źródeł ukraińskich – armata działała przy wsparciu zdobycznego T-72B3, co zapewne miało wpływ na wynik walki. Zaskoczona, zdezorganizowana kolumna, została rozproszona i zmuszona do wycofania. Z innego źródła wynika, że zaatakowana kolumna (wcześniej wykryto dużą kolumnę, ale nie było rozkazu strzelania, a jedynie „obserwować”) była zauważona na dystansie ok. 1,5 km, po czym otworzono ogień dopiero z dystansu 200 m, po „podpuszczeniu” przeciwnika do miejsca zasadzki. W akcji armatę wspierała także piechota z granatnikami, natomiast drugie działo baterii – także na pozycji spoczynkowej w zasadzce – nie zostało wykryte i nie weszło w tym momencie boju do akcji. O sukcesie działonu zadecydował element zaskoczenia, bliski dystans oraz prowadzenie nie tylko celnego, ale i szybkiego ognia.

Doświadczenia ukraińskie pokazują, że w określonych sytuacjach, np. długotrwałego konfliktu zbrojnego i mobilizacji kolejnych fal poboru, tania i prosta broń, jaką jest armata ciągniona, może nadal być skutecznym orężem na polu walki. Oczywiście nie może to być podstawowa broń ppanc, ale w oddziałach drugorzutowych (np. obrony terytorialnej) mogłaby być z powodzeniem użytkowana jako środek wsparcia. Poza zdolnościami rażenia pojazdów pancernych przeciwnika (może z wyjątkiem czołgów), armata może być wykorzystywana do punktowego (precyzyjnego) strzelania na korzyść piechoty (zwalczanie wykrytych stanowisk ogniowych npla itd.). Jej użycie ma oczywiście swoje ograniczenia i minusy, jednakże w niektórych okolicznościach istotny może być np. korzystny dla armaty, w relacji do drogich relatywnie ppk, stosunek koszt-efekt.

Zaletami armaty Rapira, jako środka holowanego są:

- możliwość prowadzenia ognia pośredniego z zakrytych stanowisk

- łatwość przeszkolenia załogi w prowadzeniu ognia (środek artyleryjski tani, prosty w obsłudze)

- duża celność na bliskim dystansie

- wysoka szybkostrzelność (6-14 wystrzałów na minutę)

Przy okazji warto wspomnieć, że w niektórych kręgach (np. wolontariackich) jawnie mówi się o tym, że obsługi ukraińskich ppk są niewystarczająco przeszkolone. Wynika to oczywiście nie tylko z nagłego wzrostu stanu armii i zasilania jej szeregów słabo wyszkolonymi poborowymi, ale również z faktu nielicznych strzelań poligonowych, także jeszcze przed wojną o Donbas (koszty). Dlatego na ogół jednym głosem wychwala się zalety armat i uważa się Rapiry za istotny element obrony ppanc – obok wspomnianych ppk oraz granatników piechoty.

Wyszkolenie żołnierzy w podstawowym zakresie w obsłudze armaty nie stanowi problemu, tym bardziej, że można do woli – przy właściwie nieistotnym koszcie szkolenia – prowadzić strzelania poligonowe (koszt w stosunku do odpaleń ppk minimalny). Osiągane sukcesy w dużej mierze mogą zależeć od zastosowanej taktyki, stopnia wyszkolenia obsługi armat i oczywiście morale żołnierzy.

Marcin Gawęda


Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publicysta wojskowy, pisze dla magazynów branżowych, autor serii książek wydanej przez WarBook. 

Defence24
Defence24
Reklama
Tweets Defence24