Amerykanie wracają do "klasycznej" obrony przeciwlotniczej

23 sierpnia 2016, 09:25
Wyrzutnia MML odpalająca pocisk AIM-9X. Fot. John A. Hamilton/US Army.
Prawdopodobnie Amerykanie obawiają się nowej generacji rosyjskich śmigłowców szturmowych. Fot. mil.ru
Z wyrzutni MML można strzelać rakietami różnych producentów - na zdjęciu pocisk ppanc. Hellfire. Fot. John A. Hamilton/US Army.
Nieliczne systemy Avenger mogą zapewnić osłonę przeciwlotniczą tylko w ograniczonym stopniu. Fot. Sgt. Valeria M. Pete/Florida National Guard.

US Army zamierza wprowadzić nowy system obrony powietrznej, który będzie służył nie tylko do zwalczania pocisków manewrujących czy dronów, ale też klasycznych śmigłowców – pisze Defense News. W praktyce oznacza to, że amerykańskie wojska lądowe uznały za realne zagrożenie ze strony środków napadu powietrznego przeciwnika, i chcą rozwijać środki przeciwdziałania.

Jak pisze Defense News, nowo budowany system obrony powietrznej krótkiego zasięgu IFPC Inc-2 I, jaki ma zostać wdrożony przez amerykańskie wojska lądowe, ma służyć nie tylko do zwalczania bezzałogowców i rakiet manewrujących, ale też konwencjonalnych zagrożeń – w tym śmigłowców przeciwnika. Siły lądowe Stanów Zjednoczonych po latach zaniedbań ponownie biorą więc pod uwagę konieczność ochrony przed atakiem ze strony konwencjonalnych środków napadu powietrznego – samolotów i śmigłowców.

Pierwszym elementem systemu IFPC Inc 2-I jest wyrzutnia Multi Mission Launcher, która – jak sama nazwa wskazuje – jest zdolna do wystrzeliwania pocisków różnego typu. Przetestowano na niej już rakiety Stinger, AIM-9X Sidewinder, ale też Miniature Hit to Kill, Hellfire czy Tamir (pocisk przechwytujący izraelskiego systemu Iron Dome). Do wskazywania celów mają natomiast służyć zmodernizowane radary Sentinel, w perspektywie być może uzupełnione o nowy system. IFPC Inc 2-I będzie „wpięty” w modułowy system dowodzenia IBCS, budowany przez Northrop Grumman, co w praktyce przełoży się na możliwość przekazywania z radarów Sentinel informacji do innych systemów przeciwlotniczych – np. średniego zasięgu.

Pierwotnie system IFPC Inc 2-I był projektowany przede wszystkim z myślą o zwalczaniu zagrożeń ze strony pocisków manewrujących i dronów (w pierwszym etapie) oraz przeciwdziałania ostrzałowi rakietowemu/artyleryjskiemu w drugim. Wskazują na to choćby dokumenty budżetowe Pentagonu – w tym na rok fiskalny 2017 – w których mówi się wyraźnie o zwalczaniu bsl, pocisków cruise i artyleryjskich, nie wspomina się natomiast o zwalczaniu samolotów czy śmigłowców.

W podobnym tonie przedstawianych jest większość oficjalnych materiałów US Army na temat tego systemu – choćby Weapons Systems Handbook na 2016 rok. Teraz jednak mówi się o wykorzystaniu go również do przeciwdziałania atakom wrogich załogowych śmigłowców (czy samolotów). Należy podkreślić, że z technicznego punktu widzenia nie powinno być to trudne, gdyż zarówno efektory (np. Sidewinder), sensory, jak i system dowodzenia będą w pełni zdolne do przeciwdziałania atakom samolotów i śmigłowców.

Avenger
System przeciwlotniczy Avenger. Fot. Sgt. Valeria M. Pete/Florida National Guard.

Deklaracja o możliwości użycia IFPC Inc 2-I przeciwko śmigłowcom świadczy jednak o zmianie mentalności w amerykańskiej armii. US Army przed kryzysem ukraińskim w zasadzie nie brała pod uwagę możliwości zaatakowania własnych wojsk przez wrogie lotnictwo, choć uwzględniano ryzyko uderzenia pocisków cruise (używanych w Iranie czy w Korei Północnej) bądź dronów.

Dlatego przeprowadzono znaczne redukcje jednostek obrony przeciwlotniczej – w tym rozformowanie dywizyjnych batalionów artylerii przeciwlotniczej, których zadaniem była osłona wojsk. Czynne jednostki wojsk lądowych dysponują obecnie niewielką liczbą zestawów Avenger (wyrzutnie Stinger na HMMWV), w tym w kilku mieszanych batalionach obok zestawów Patriot. Systemy krótkiego zasięgu są również w Gwardii Narodowej – to właśnie gwardziści brali udział w ćwiczeniach Anakonda.

Całkowicie zrezygnowano z systemów OPL na podwoziu gąsienicowym, jak np. M6 Linebacker na podwoziu Bradley’a. Wszystko przez przekonanie, że amerykańskie wojska lądowe, które nie były atakowane z powietrza od czasów wojny koreańskiej, nie będą zmagać się z przeciwnikiem, który byłby w stanie użyć lotnictwa przeciwko nim.

Jest to następstwem skupienia na operacjach ekspedycyjnych, ale też przekonania o panowaniu w powietrzu własnego lotnictwa i niskim prawdopodobieństwie lądowego, konwencjonalnego starcia z przeciwnikiem, który mógłby zakwestionować owo panowanie. Podstawową przyczyną dla zmian w tym zakresie niemal na pewno był kryzys na Ukrainie. Podobne zagrożenie może występować w obszarze Azji i Pacyfiku, ale tam starcia toczyłyby się głównie na akwenach morskich – a okręty US Navy dysponują wielowarstwową, zintegrowaną i ciągle rozwijaną obroną powietrzną, w skład której wchodzą rakiety dalekiego i średniego zasięgu Standard SM-2 i SM-6, krótkiego ESSM, czy bardzo krótkiego RAM. Na lądzie OPL została jednak co najmniej zaniedbana.

ka-52
Fot. mil.ru

Rosjanie wykorzystują bowiem strategię antydostępową i warstwowe systemy obrony powietrznej dalekiego zasięgu, które mogłyby co najmniej utrudnić działania lotnictwa NATO – w tym również nad terytorium krajów Sojuszu. Dotyczy to zarówno cięższych zestawów jak S-300PMU/S-400, jak i systemów bezpośredniej osłony wojsk, jeżeli te wdarłyby się na terytorium Paktu.

To z kolei wystawia siły sojusznicze (w tym US Army) na potencjalny atak powietrzny. Tym bardziej, że Moskwa rozbudowuje i modernizuje swoje lotnictwo, w tym w zakresie śmigłowców bojowych jak Ka-52 i Mi-28N. To wymaga odbudowania zdolności przeciwdziałania tym zagrożeniom z ziemi, na problem zagrożenia atakiem lotniczym dla wojsk NATO w Europie Środkowo-Wschodniej wskazywano m.in. w raporcie RAND o obronie wschodniej flanki. Proces odbudowy będzie jednak czasochłonny i zależny od możliwości budżetowych i personalnych US Army.

Należy podkreślić, że w czasach Zimnej Wojny taka możliwość była oczywiście brana pod uwagę, czego efektem było utrzymywanie na wyposażeniu zestawów przeciwlotniczych Chaparral MIM-72 z rakietami Sidewinder, Vulcan M163 czy wprowadzenie Avengera, używanego obecnie w niewielkiej liczbie. Amerykanie utrzymywali też w służbie rakietowe systemy MIM-23 HAWK, które zostały tylko częściowo zastąpione przez Patrioty przy braku „pośredniego” ogniwa między nimi, a rakietami Stinger.

Obecnie możliwości odpowiedzi Amerykanów są ograniczone – sprowadzają się one do zmian w planach szkoleń, aby uwzględnić maskowanie czy ćwiczebnego rozmieszczania elementów batalionów Avenger w najbardziej zagrożonych obszarach, tak jak miało to miejsce na Anakondzie. W celu trwałego podwyższenia zdolności do właściwego poziomu pożądane byłoby zarówno dostosowanie struktur (zwiększenie liczebności) jak i wprowadzenie nowego sprzętu.

MML Hellfire
Z wyrzutni MML można strzelać rakietami różnych producentów - na zdjęciu pocisk ppanc. Hellfire. Fot. John A. Hamilton/US Army.

O ile stopniowe zastąpienie Avengerów systemem IFPC Inc 2-I jest planowane, to powstaje pytanie o zakres i tempo wprowadzania nowych zestawów. Jeszcze trudniejsze i zależne od sytuacji finansowej Departamentu Obrony będzie ewentualne sformowanie nowych jednostek OPL, tak aby w wystarczającym stopniu zabezpieczyć choćby jednostki, rozmieszczone lub desygnowane do działań w Europie (w ramach sił wzmocnienia). Obecnie planuje się bowiem wprowadzenie IFPC Inc 2-I do zaledwie dwóch batalionów czynnej US Army (a ma on całkowicie zastąpić Avengery) oraz do siedmiu Gwardii Narodowej.

Z drugiej strony, pewnym atutem dla Amerykanów jest architektura budowanego systemu obrony powietrznej krótkiego zasięgu IFPC Inc 2-I. Łączy on bowiem istniejące elementy, które już są używane w amerykańskich siłach zbrojnych (pociski Sidewinder i Stinger koncernu Raytheon, radar Sentinel ThalesRaytheonSystems) z budowaną właśnie otwartą architekturą zarządzania obroną przeciwlotniczą koncernu Northrop Grumman. Wyrzutnia jest opracowywana przez służby US Army, to pierwszy taki projekt od około 30 lat. IFPC Inc 2-I został jednak od podstaw zaprojektowany tak, aby w miarę rozwoju technologii można było do niego dołączać nowe elementy. Już przetestowano lekki pocisk przechwytujący nowego typu Lockheed Martin Miniature Hit to Kill czy rakietę Stunner, opracowaną przez Rafael i Raytheon. W perspektywie przewiduje się też opracowanie radaru nowej generacji.

W praktyce oznacza to, że Amerykanie będą mogli wprowadzić nowy system obrony powietrznej krótkiego zasięgu przy ograniczonym ryzyku technologicznym (z użyciem istniejących elementów, używanych w jednostkach liniowych), a następnie w miarę rozwoju technologii dołączać do niego nowe, po opanowaniu produkcji konkretnych komponentów (jak pocisk nowego typu - być może tę rolę będzie pełnił Stunner) bez konieczności zmian strukturalnych w samym systemie. To zmniejsza prawdopodobieństwo opóźnień, i jednocześnie pozwala na rozwój systemu w trakcie jego cyklu eksploatacji bez ponoszenia nadmiernych kosztów, związanych z przebudową całej architektury systemu a nie tylko dodaniem konkretnych elementów, obok których starsze nadal będą mogły funkcjonować.

Kwestia zdolności "bliskiej" obrony przeciwlotniczej US Army jest jednym z najbardziej jaskrawych przykładów skutków cięć, jakie wprowadzono po zakończeniu Zimnej Wojny. Obecnie zdolności w tym zakresie zarówno w NATO jak i w krajach zachodnich są obecne jedynie w ograniczonym stopniu. Powinno to być uwzględniane przy planowaniu i hierarchizacji programów modernizacyjnych państw Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, gdyż zestawy krótkiego zasięgu potrzebne są w dużych ilościach - zarówno do osłony ważnych obiektów (lotniska, elementy obrony powietrznej) jak i pododdziałów wojsk lądowych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 26
Reklama
ryszard56
wtorek, 23 sierpnia 2016, 09:47

I TAKIE SYSTEMY DLA NAS i to bardzo szybko

fx
wtorek, 23 sierpnia 2016, 11:19

My mamy POPRAD a będzie NAREW jak dla mnie IRON DOME albo norweski.

nikt ważny
czwartek, 25 sierpnia 2016, 07:48

US ma problem z ropą i ten lont jest raczej krótki. Czekam na "mądrego" po co Rosji USA? Żeby mieć więcej problemów? Żeby USA padło wystarczy poczekać 10 lat.

Extern
czwartek, 25 sierpnia 2016, 13:17

USA ma kłopoty fakt, ale wcale nie musi paść w rozumieniu kompletnego upadku, raczej bym przewidywał że o ile w najbliższych dziesięcioleciach nie rozpęta się wojna o hegemonię na morzach czyli tak naprawdę o zarządzanie światowym handlem morskim. To może być tak że po prostu Stany z Chinami zamienią się pokojowo miejscami a Stany w dalszym ciągu pozostaną silnym i ważnym krajem, a na pewno ważniejszym niż Rosja. Aby być ważniejsi od Rosji mają ku temu po prostu lepsze predyspozycje geopolityczne w postaci bycia krajem morskim w pełni otwartym na tę najtańszą autostradę świata czego Rosja nigdy raczej bez rozpętywania wojny lądowej lub bez zmian w geologi lub klimacie ziemi nie osiągnie. No chyba że Arktyka rozmarznie i Rosjanie zaczną tamtędy swobodnie pływać.

poznaniak
wtorek, 23 sierpnia 2016, 17:19

Amerykanie budujac swoje opl. prawdopodobnie oprą się o wzorce z izraelskiej triady opl. i dlatego tylko możemy pomarzyć o tych systemach gdyż nadal jesteśmy silnie filtrowani przez GRU.Obecnie systemy izraelskie i rosyjski s 400 oraz pancyr i tunguska to najlepsze systemy opl i przeciwrakietowe.

Vvv
wtorek, 23 sierpnia 2016, 18:49

Pancyr i tunguska jako system przeciwrakietowy? A to ciekawe :) niby jak? A pan to słyszał o thaad lub pac-3mse? S-400 ma rakoety z systemu s-300 wiec znowu błąd. Nasza PGZ ma wspaniała Pilicę i poprada :) takie to skuteczne a drogie jak nowoczesne systemy

ggość
środa, 24 sierpnia 2016, 20:46

wygląda na to, że 28 państw przegrywa wyścig zbrojeń z jedną Rosją bo przespali 20 lat! Rosja nie spocznie w dziedzinie zbrojeń nigdy.

bubu
wtorek, 23 sierpnia 2016, 13:58

te wyrzutnie MML to miodzio 15 rakiet lub pocisków ppanc - to jest coś

yaro
piątek, 26 sierpnia 2016, 16:47

z nowych informacji które można traktować dwojako albo: pociski już są na uzbrojeniu a ta informacja to tylko przykrywka lub pociski są dopiero opracowywane i wejdą na uzbrojenie za kilka lat czyli niech każdy kto zna trochę Rosję sam sobie odpowie na to pytanie ----------------------- TU-22M zostaną wyposażone w nowe pociski. Pocisk jest praktycznie całkowicie odporny na myśliwce przechwytujące i systemy obrony powietrznej wroga. Ch-32 po wystrzeleniu z samolotu nabiera wysokości do 40 kilometrów, wchodząc w stratosferę, rozpoczyna poziomy lot, a następnie nurkuje do celu. Dokładność naprowadzenia rakiety jest bardzo wysoka i nie zależy od wskazań GPS/GLONASS, ponieważ pocisk jest wyposażony w system nawigacji inercyjnej. Ch-32 jest przeznaczony do niszczenia dużych wrogich celów: baz wojskowych, okrętów, elektrowni, mostów.

Davien
niedziela, 28 sierpnia 2016, 21:16

Pocisku o którym piszesz jeszcze nie ma , jest wolniejszy do oryginalnego Ch-22, a systemy radzące sobie z pociskami balistycznymi nie powinny mieć problemów w zestrzeleniu znacznie wolniejszego pocisku manewrującego.

magazynier
czwartek, 25 sierpnia 2016, 10:15

Jaki to zmyślny naród. Jak z klocków lego stworzyli takie coś. "Wyrzutnia jest opracowywana przez służby US Army". Czyli w warsztatach. To naprawdę tempo. Czują zapach prochu?

kods
wtorek, 23 sierpnia 2016, 12:13

rakiety GROM zasięg 400-5500 m pułap 10-3500 m.Do czego będzie taki helikopter strzelał . Na Ukrainie w konflikcie .Nic nie latało a jak już to 5m nad ziemią .

Aster
czwartek, 25 sierpnia 2016, 12:43

Czyli przydatne w terenie zabudowanym. W otwartym smiglowce spokojnie moga prowadzic ogien do celi opancerzonych z 8 i wiecej km.

say69mat
wtorek, 23 sierpnia 2016, 13:58

Zasięg współczesnych ppk helikoptera to w zależności od modelu 8-12-25 km. Z kolei przyjmuje się, że zasięg radiolokatora typu Longbow AN/APG78 to minimum 8-12 km. Czyli radiolokator jest w stanie skanując teren, zidentyfikować, namierzyć, a z kolei śmigłowiec zniszczyć źródło zagrożenia. Zanim znajdzie się w zasięgu działania efektora.

chk
wtorek, 23 sierpnia 2016, 11:53

a lasery? Zdaje się one miały przejąć te funkcje.

KDT
środa, 24 sierpnia 2016, 00:35

Też w pierwszej kolejności pomyślałem o laserach, ale po chwili przyszła refleksja, że jak na razie wymagają one zbyt dużej mocy, więc póki co taniej jest zrobić rakiety.

pamiętliwy
wtorek, 23 sierpnia 2016, 11:45

Pamiętam "znafcuf" sprzed paru lat na tym forum twierdzących, że kacapy "som gupie" bo zestawy opl to przeżytek i trzeba tak jak USA mieć myśliwce i nakłaniali, by zamiast budować opl to Polska dokupiła F-16, które mają "lepiej" chronić niż zestawy opl.

2zdk
wtorek, 23 sierpnia 2016, 11:24

Orientuje się ktoś może w jakich ilościach Amerykanie posiadają teraz nadwyżki sprzętu ? Głównie chodzi o Abramsy, F-16 czy MRAPY.

Vvv
wtorek, 23 sierpnia 2016, 18:50

M1 maja 4tys a mrap to nie dla nas, f-16 nie ma nadwyżek a starych block nie opalaca sie kupować

Oskar
wtorek, 23 sierpnia 2016, 17:02

Nie wiem czy znajdziesz dokładne liczby ale najprawdopodobnie nadwyżki te są spore.

KrzysiekS
środa, 24 sierpnia 2016, 10:29

Niestety wygląda na to że to Rosja najdokładniej przeanalizowała przyszłe potrzeby a reszta dopiero się budzi.

Kiks
środa, 24 sierpnia 2016, 13:11

Nic nie analizowali. Oni są skazani na pewne rozwiązania.

Skoczek
wtorek, 23 sierpnia 2016, 11:11

Kiedy Polskie rakiety GROM zostaną przystosowane do odpalania ze śmigłowców, bo chyba czas najwyższy?

Vvv
wtorek, 23 sierpnia 2016, 18:51

Ze co? A po co cos takiego? Grom to nic innego jak lekki OPL. AIM-9x to jest cos i jest przystosowany do mocowania na śmigłach ale śmigła nie beda strzelać do innych śmigieł

say69mat
wtorek, 23 sierpnia 2016, 11:03

@def24.pl: Pierwszym elementem systemu IFPC Inc 2-I jest wyrzutnia Multi Mission Launcher, która – jak sama nazwa wskazuje – jest zdolna do wystrzeliwania pocisków różnego typu. Przetestowano na niej już rakiety Stinger, AIM-9X Sidewinder, ale też Miniature Hit to Kill, Hellfire czy Tamir (pocisk przechwytujący izraelskiego systemu Iron Dome). Do wskazywania celów mają natomiast służyć zmodernizowane radary Sentinel, w perspektywie być może uzupełnione o nowy system. IFPC Inc 2-I będzie „wpięty” w modułowy system dowodzenia IBCS, budowany przez Northrop Grumman, co w praktyce przełoży się na możliwość przekazywania z radarów Sentinel informacji do innych systemów przeciwlotniczych – np. średniego zasięgu. say69mat: Poprad, Pilica czy też ... milczenie owiec v/s skowyt baranów??? Czy też totalny brak elementarnej umiejętności do werbalizacji potrzeb wojsk lądowych adresowanych wobec przemysłu zbrojeniowego??? Czy też totalna inercja konceptualna instytucji przemysłu zbrojeniowego w odpowiedzi na zapotrzebowanie redagowane przez wojsko??? Bo nie da się ukryć, że obecne relacje pomiędzy naszym wojskiem a przemysłem zbrojeniowym, przypominają relacje pomiędzy klientem sklepu mięsnego i sprzedawcą z czasów stanu wojennego w PRL-u.

Vvv
wtorek, 23 sierpnia 2016, 18:52

Nie znasz sie! 23mm jest tani a reszta droga :) a i Pilica jest najsza!

Tweets Defence24