28 lat MiGów-29 na polskim niebie. Koniec okresu bezwypadkowego [ANALIZA]

19 grudnia 2017, 19:54
Fot. Julian Herzog, Wikipedia, CC BY 4.0
Część MiGów-29, przede wszystkim najbardziej wyeksploatowane maszyny ex-niemieckie już trafiła do muzeów. Na zdjęciu samolot prezentowany w Muzeum Lotnictwa w Krakowie, fot. A.Hładij/Defence24.pl
MiG-29 nr taktyczny 67, który uległ wypadkowi pod Mińskiem Mazowieckim, fot. Jacek Simiński
MiG-29 nr taktyczny 67, który uległ wypadkowi pod Mińskiem Mazowieckim, fot. Jacek Simiński
Polski MiG-29 i amerykański F-16C podczas ćwiczeń w 2005 roku, Fot. Tech. Sgt. Shaun Kerr - U.S. Air Force
MiG-29GT (zmodernizowany MiG-29UB) w barwach Luftwaffe. Maszyny tego typu przejęła Polska. Egzemplarz ze zdjęcia można oglądać obecnie w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Fot. Tsgt Gart Tomoyasu, Department of Defense
MiG-29 Luftwaffe podczas próbnego strzelania rakietą R-27, fot. Tsgt Michael Ammons, USAF
Reklama

W poniedziałek 18 grudnia około godziny 17:15 MiG-29 rozbił się podczas podejścia do lądowania, kończąc 28-letni bezwypadkowy okres eksploatacji tych maszyn w lotnictwie polskim. Od wejścia do służby w 1989 roku myśliwce popularnie nazywane „smokerami”, ze względu na pozostawianą smugę spalin, były chwalone przez pilotów i świetnie prezentowały się podczas pokazów. Wypadek, którego przyczyna nie jest na razie znana przypomina jednak o tym, że MiGi-29 są coraz starsze, a procedura wyboru ich następców powinno się rozpocząć w najbliższych latach. 

Samoloty MiG-29 Sił Powietrznych były przez lata intensywnie wykorzystywane, zarówno w kraju jak i za granicą. Regularnie brały udział w misjach Baltic Air Policing, w których dopiero w 2017 roku zastąpiły je F-16C/D Jastrząb. Często brały również udział w pokazach lotniczych, gdzie ich świetne osiągi i wysoka manewrowość nie raz potrafiły zachwycić widzów. W 2014 roku lotnictwo polskie obchodziło 25 lat służby MiGów-29. Pierwsze 12 fabrycznie nowych maszyn ( w tym 3 dwumiejscowe) dostarczono w latach 1989-1990 do 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Mińsku Mazowieckim (dziś 23 Baza Lotnictwa Taktycznego).

MiG-29 Luftwaffe
MiG-29 Luftwaffe podczas próbnego strzelania rakietą R-27, fot. Tsgt Michael Ammons, USAF

Kolejne dziewięć używanych samolotów ( w tym jeden dwumiejscowy) pozyskano z Republiki Czeskiej w wyniku wymiany za śmigłowce W-3A Sokół. W 2004 roku (15 lat po wprowadzeniu do służby w Polsce) za symboliczne 1 euro odkupiono 23 samoloty Luftwaffe należące wcześniej do lotnictwa NRD. Były one mocno wyeksploatowane, dlatego jedynie 14 z nich weszło do służby w Siłach Powietrznych RP. Po remoncie i modernizacji w WZL-2 trafiły one do 41 Eskadry Lotnictwa Taktycznego w Malborku (dziś 22BLT). W Niemczech MiGi-29 zastąpiły natomiast Eurofightery. Po wczorajszym wypadku Siły Powietrzne RP posiadają w służbie 31 MiG-ów-29. 

Zmodernizowane MiGi z Mińska

Wszystkie polskie jednomiejscowe MiGi-29 należą do wersji 9.12A, przeznaczonej dla krajów Układu Warszawskiego i względem swoichch rosyjskich odpowiedników z tego okresu różniły się uproszczeniem części systemów, mniejszymi możliwościami radarów i systemu wymiany danych oraz innym systemem IFF. Oznaczenie NATO dla tych maszyn to Fulcrum-A, stąd ta wersja nazywana jest MiG-29A. Podstawowe uzbrojenie to rakiety średniego zasięgu kierowane radarem lub naprowadzane na podczerwień R-27 oraz termiczne pociski krótkiego zasięgu R-60 i R-73. Szkolno-bojowe, dwumiejscowe, samoloty MiG-29UB (Fulcrum-B) są pozbawione radaru, dlatego nie mogą korzystać z rakiet naprowadzanych radiolokacyjnie. Maszyny wykorzystywane przez Polskę są znacznie mniej nowoczesne niż eksploatowane w rosyjskich siłach zbrojnych maszyny MiG-29SMT czy nawet postsowieckie modele MiG-29S, które ostały już niemal całkowicie zastąpione przez Su-30 i Su-35.

MiG-29
Polski MiG-29 i amerykański F-16C podczas ćwiczeń w 2005 roku, Fot. Tech. Sgt. Shaun Kerr - U.S. Air Force

Wszystkie polskie Migi-29 są serwisowane w kraju przez WZL-2 w Bydgoszczy natomiast remontami silników zajmują się zakłady WZL-4 w Warszawie. Maszyny przeszły na początku XXI wieku modernizację w celu wydłużenia ich resursów. Natomiast wszystkie 16 samolotów z 23 BLM w Mińsku Mazowieckim (13 jednomiejscowych i 3 dwumiejscowe) zostało zmodernizowanych do standardu zgodnego z wymogami NATO na mocy umowy z sierpnia 2011 roku przez WZL-2 we współpracy z Israel Aerospace Industries, który jest dostawcą wyposażenia dla tych samolotów.

Modernizacja realizowana przez WZL-2 w Bydgoszczy obejmowała między innymi instalację dwuzakresowej radiostacji, ulepszonego systemu pozycjonowania i instalację nowoczesnego komputera aerodynamicznego. Nowa awionika została wyposażona w szyny danych w standardzie MIL-Std-1553B, komputer misji umożliwiający planowanie przed akcją oraz analizę po locie. Najbardziej widoczną zmianą w kabinie jest zabudowa wskaźnika wielofunkcyjnego 5"x4". Umożliwia on przejrzyste zobrazowanie danych taktycznych, parametrów lotu oraz innych kluczowych informacji. Całkowita wartość kontraktu wyniosła 126 mln zł. 

MiG-29GT (zmodernizowany MiG-29UB) w barwach Luftwaffe. Maszyny tego typu przejęła Polska. Egzemplarz ze zdjęcia można oglądać obecnie w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Fot. Tsgt Gart Tomoyasu, Department of Defense

Utracony 18 grudnia samolot MiG-29A nr boczny „67” należał właśnie do tej zmodernizowanej grupy myśliwców. Ten egzemplarzu wrócił do jednostki został unowocześniony w 2014 roku. Przy okazji remontu i modernizacji na jego statecznikach pionowych umieszczono podobizny płk pil. Wojciecha Kołaczkowskiego, który był pilotem Dywizjonu 303 a później dowódcą 1 i 2 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego w Wielkiej Brytanii. Warto podkreślić, że samolot ten był jedną z maszyn zakupionych bezpośrednio od producenta i w polskim lotnictwie służył od 17.07.1989 roku. Przeszedł też trzy remonty główne z których ostatni miał miejsce w bieżącym roku.  

 Wypadek w chmurach

W obecnej chwili wiemy bardzo niewiele o okolicznościach wypadku w wyniku którego utracony został samolot o nr. taktycznym 67, a pilot został ranny na skutek obrażeń odniesionych podczas uderzenia maszyny w ziemię. Na określenie przyczyn tego zdarzenia przyjdzie nam poczekać do zakończenia prac prokuratury i Żandarmerii Wojskowej oraz Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Z tym, że o wiele istotniejsze będą ustalenia tego ostatniego ciała, gdyż celem jego działania jest nie tylko określenie przyczyn ale przede wszystkim metod uniknięcia podobnych zdarzeń w przyszłości.

To co można powiedzieć już dziś, to że w chwili wypadku panowały dość trudne warunki podejścia do lądowania bez widoczności ziemi. Samolot lądował z wykorzystaniem z użyciem systemu ILS (ang. Instrument Landing System), który jest wykorzystywany do doprowadzenia pilota na oś pasa i na wysokość z której będzie mógł widzieć światła lotniska i bezpiecznie podejść do lądowania. W wersjach najbardziej zaawansowanych umożliwia on automatyczne lądowanie, ale 28-letnie myśliwce nie posiadają takiej możliwości, choć system w trybie automatycznym sprowadza go niemal do ostatniej chwili.

MiG-29 Polska
Fot. Julian Herzog, Wikipedia, CC BY 4.0

Do wypadku doszło podczas ostatniego tego dnia lotu treningowego, odbywającego się już po zapadnięciu zmroku ,a więc w warunkach nocnych i przy podstawie chmur na wysokości 600-700 stóp (ok. 200 metrów), a miejscami niżej. Za sterami zasiadał młody, bo 28 letni, ale doświadczony pilot z nalotem ponad 400 godzin z których ponad połowę spędził w kabinie MiGa-29.

Podczas podchodzenia do lądowania w oparciu o wskazania przyrządów i system ILS lotnisko w Mińsku Mazowieckim nagle utraciło kontakt z maszyną, która jednocześnie zniknęła z radaru. Zgodnie z udzielonymi przez dowódcę 23 BLT informacjami, pilot nie komunikował wcześniej żadnych problemów, co może wskazywać na niespodziewaną przyczynę zdarzenia. Podejście do lądowania, zwłaszcza bez widoczności ziemi, to skomplikowany manewr obarczony wieloma zagrożeniami. Samolot w momencie kolizji z ziemią miał wysunięte podwozie. Pojawiły się niepotwierdzone informacje, że łączność z pilotem utracono właśnie w chwilę po wysunięciu podwozia. Miejsce wypadku znajduje się około 8 km od pasa do którego podchodził samolot. Z relacji świadków wynika, że maszyna rozbiła się w gęstym lesie, na terenie podmokłym i jej elementy są rozrzucone na dużym obszarze. Pilot nie katapultował się, co może wskazywać na bardzo szybki rozwój zdarzeń. Prawdopodobnie maszyn uderzyła w drzewa a chwilę później w ziemię. Przyczyny tego typu sytuacji mogą być wielorakie: związane z niska temperaturą i wysoką wilgotnością, awarią systemu ILS lub systemów pokładowych czy też nagłą utratą mocy. Nie można też wykluczyć błędem człowieka lub czynników zewnętrznych, takich jak podmuch powietrza, turbulencje, kolizja z ptakiem itp. 

W oczekiwaniu na raport

Skutkiem tego wypadku jest czasowe wstrzymanie przez dowódcę 23 BLT lotów na samolotach MiG-29. Jest to krok uzasadniony do momentu co najmniej wstępnego określenia przyczyn tego wypadku. Jest to rola Komisja Badania Wypadków Lotniczych, która w odróżnieniu od prokuratury zajmuje się przede wszystkim wykluczeniem zagrożenia kolejnym wypadkiem a nie poszukiwaniem winnych, co jest zadaniem prokuratury.

MiG-29 Kraków
Część MiGów-29, przede wszystkim najbardziej wyeksploatowane maszyny ex-niemieckie już trafiła do muzeów. Na zdjęciu samolot prezentowany w Muzeum Lotnictwa w Krakowie, fot. A.Hładij/Defence24.pl

Przedstawiciele sił zbrojnych i ministerstwa obrony również wstrzymują się od komentowania pojawiających się doniesień i spekulacji. - Mam pewną wiedzę o przebiegu tego zdarzenia, ale nie mogę jej ujawniać bo  od tego jest prokuratura i Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Nie chciałbym abyśmy ferowali wyroki przed pewnymi ustaleniami – powiedział Bartosz Kownacki, wiceminister obrony dzień po katastrofie. Podkreślił, że takie działania mogą prowadzić do powstania niepotrzebnych spekulacji. Wiceminister podkreślił, że prace komisji musza potrwać przynajmniej kilka dni i wiąże się ze żmudną analizą zapisów i badaniem śladów.

MiG-29 67
MiG-29 nr taktyczny 67, który uległ wypadkowi pod Mińskiem Mazowieckim, fot. Jacek Simiński

Wypadek ten, jest z pewnością rodzajem ostrzeżenia dla sił zbrojnych. Ograniczone środki od lat prowadzą do tego, że piloci latają mniej i to na coraz starszym i bardziej wyeksploatowanym sprzęcie. Możliwości modernizacji i remontów powoli się kończą, podobnie jak cierpliwość załóg. Potrzebne są więc systemowe rozwiązania, które przede wszystkim pozwolą na skuteczne i systematyczne szkolenie pilotów, a także pozyskanie nowoczesnego sprzętu w miejsce maszyn wyprodukowanych jeszcze w Związku Radzieckim. 

Czytaj też: Harpia - wojsko szuka nowego myśliwca

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 63
Reklama
say69matr
wtorek, 19 grudnia 2017, 20:34

@def24.pl: 28 lat MiGów-29 na polskim niebie. Koniec okresu bezwypadkowego say69mat: Patrząc na współczesne nam wyniki symulowanych konfrontacji pomiędzy samolotami MiG29 a konstrukcjami państw zachodnich. Mam wrażenie, że mieliśmy wyjątkowe szczęście, że nie doszło wczasach Układu Warszawskiego do bezpośredniej konfrontacji z siłami powietrznymi państw NATO. Po drugie, przykład MiG-ów29 w warunkach naszych sił zbrojnych pokazuje na ewidentną rolę resentymentów w realizacji koncepcji polityki obronnej. Pozwalającej na bezkrytyczne wykorzystywanie potencjału maszyn, których zdolność do przetrwania na polu walki była ograniczona detalami konstrukcyjnymi.

Toyo
wtorek, 19 grudnia 2017, 20:34

Samoloty MiG-29, które są na wyposażeniu Polskich Sił Powietrznych miały i mają możliwość lądowania w zakresie automatycznym, jest to jedyna faza lotu, w której autopilot (trochę na wyrost, bo jest to jedynie urządzenie stabilizujące kurs i wysokość) reaguje adekwatnie do potrzeb ILS-a, pilot powinien wyłączyć ten zakres przed przyziemieniem, gdyż ta faza nie jest realizowana i samolot poprostu uderzyłby w pas. Oczywiście nie ma mowy o autothrottle, czyli automatycznym sterowaniu ciągiem, to pilot robi sam.

Bolo
środa, 20 grudnia 2017, 17:57

Szanowny panie Toyo , panie pilocie czy w tej sytuacji najbardziej prawdopodobna wersja to system ILS który zaprowadził chłopaka na manowce ? Bo w brak paliwa nie uwierzę , miałby świadomość i czas się wystrzelić

w.
środa, 20 grudnia 2017, 14:35

a miał paliwo?

milWaw
czwartek, 21 grudnia 2017, 00:11

Najważniejsze że pilot żyje! I zdrowia mu życzę. A procedura zakupu nowych myśliwców powinna być rozpoczęta kilka lat temu tak aby już nowe maszyny wchodziły do służby zastępując Su 22 a następnie Migi. Jeśli chodzi o poszukiwanie nowych myśliwców to najbardziej racjonalnym rozwiązaniem ze względu na wiele aspektów np. jak ujednolicenie floty a przy tym redukcji kosztów, unifikacja szkolenia, wyposażenia i uzbrojenia, usprawnienia skolenia itp. jest pozyskanie samolotu Lockheed Martin w najnowszej wersji F-16V. Przy ilości minimum 48-64 sztuk. Ważne aby powstało w Polsce ( jeśli istnieje taka możliwosć) w ramach offsetu np. centrum szkolenia załóg i ekip obsługi do tych maszyn by przy tym ograniczyc koszty. Pozostałoby tylko i aż KORZYSTNIE dla nas jako dobrych sojuszników wynegocjować ten kontrakt tylko nie taki offset jak poprzedni....

Victor
czwartek, 21 grudnia 2017, 14:23

Na razie widać wyraźnie jal jak ci 'dobrzy sojusznicy' KORZYSTNIE negocjujemy kontrakt na Patrioty. Z wspaniałym offsetem, tak oczekiwanym przez v-ce ministra.

Łukasz
środa, 20 grudnia 2017, 08:35

A na czym bardziej konkretnie polegały różnice między 29'tkami sprzedawanymi do krajów UW a tymi dla USSR? Na ile zubożony radar ograniczał (i ogranicza) możliwości naszych Mig-ów w porównaniu do tych sowieckich? Mig miał system transmisji danych?

Bucefal
czwartek, 21 grudnia 2017, 09:20

Niestety tak. Np. wersja uboga nie ma możliwości śledzenia calów na tle ziemi.

as
środa, 20 grudnia 2017, 13:48

Z informacji powielanych przez internet wynika, że samolot mógł zahaczyć o drzewa szukając lotniska. Warto przypomnieć, że była duża mgła i warunki pogodowe były słabe, a MiG 29 rozbił się bardzo blisko lotniska.

Zagadka
środa, 20 grudnia 2017, 13:40

Może zabrakło mu paliwa i runął w dół? Gdyby faktycznie szczątki były rozrzucone to może wybuchł w powietrzu? Po trafieniu MANPADEM?

andy
piątek, 22 grudnia 2017, 15:58

Szczątki były rozrzucone od miejsca pierwszego zetknięcia z drzewami do miejsca przyziemienia, więc nie ma mowy o rozpadnięciu w powietrzu. W czwartek na miejsce wypadku wjeżdżała niewielka cysterna, co sugeruje że w samolocie był jeszcze zapas paliwa, który chciano roztankować przed transportem wraku.

dropik
środa, 20 grudnia 2017, 07:21

jesli piloci migów latają po 80 godzin rocznie to realnie ich umiejętności są bardzo ograniczone. W zasadzie stanowią zagrożenie dla siebie i innych w powietrzu. Oczywiście wiadomo, że możliwości samolotu są ograniczone do lotów na przechwycenie przeciwnika i być może do wyćwiczenia tych umiejętności nie potrzeba 200 godzin rocznego nalotu, ale 80 godzin to żenada. Czemu 80, a nie 150? Powody są 2: zbyt wysokie koszty, zapewne większe niż F-16 lub / i zbyt mały resurs samolotów - przy intensywniejszym użytkowaniu samoloty wykruszyły by sie 2 razy szybciej. Realnie te jednostki nie mają żadnego większego znaczenia ponieważ za przeciwników miałyby pilotów, ktorzy latają wiecej , na nowszych i lepiej uzbrojonych maszynach. Zamiast utrzymywać te fikcję przez lata, należałoby te jednostki zaorać, a fundusze przeznaczone na ich funkcjonowanie przeznaczyć na kupno nowych f16. podejrzewam ze przez te lata mozna by ich kupić już z 16 . Oczywiście wymagałoby to zawarcia jakiejś specjalnej umowy międzypartyjnej która zagwarantowałby że mon nie straci pieniędzy zaoszczędzonych na cięciach w tych jednostkach.

DSA
środa, 20 grudnia 2017, 12:11

z faktu że ten konkretny pilot miał wylatane w tym roku 80h na MiG 29 wyciągasz wnioski co do nalotów wszystkich? No chyba że masz konkretne dane jaki jest średni nalot na MiG 29 w Polsce? Bo zestawianie tego z nalotem na innych samolotach - nawet na F-16 - jest bezcelowe ze względu na specyfikę zadań - to są samoloty typowo myśliwskie.

mikrus
środa, 20 grudnia 2017, 07:12

U nas to się cuda dzieją. W tvp mówią i że pilot był świetnie wyszkolony i dlatego nic mu się nie stało- nie użył katapulty (?) , skręcił tylko kostke-ale "to normalne przy upadku z dużej wysokości"

Adam
środa, 20 grudnia 2017, 04:53

Doświadczony pilot, który wylatał w tym roku 80 godz. Śmiać się czy płakać?

Awatar
środa, 20 grudnia 2017, 08:54

Może warto przed takim komentarzem mieć świadomość, że większość lotów MiG-29 trwa mniej niż godzinę. To nie samolot do relaksującego, długodystansowego latania. To jak porównywać ilośc godzin jakie za kierownicą spędza w pracy kierowca TIRa i kierowca bolida F1.

Luke
środa, 20 grudnia 2017, 04:25

All good things come to an end, samoloty powinne byc wymjemiane co 20-25 lat, Polskie SP potrzebuja nowych maszyn juz I wczoraj a nie ze 5-10 lat

Skorpion
środa, 20 grudnia 2017, 13:03

Podchodził do lądowania w ciemności i chmurach na pułapie 200m w oparciu o wskazania przyrządów i system ILS, wypuścił podwozie, nie meldował o kłopotach, wylądował na czubkach drzew. ILS nie zadziałał prawidłowo albo pilot popełnił błąd?

Micha
środa, 20 grudnia 2017, 01:40

Mylicie się, MiGi-29 mają na koncie kilka zwycięstw powietrznych. W czasie kryzysu naddniestrzańskiego rosyjskie MiGi-29 zastrzeliły kilka mołdawskich, w czasie kryzysu kosowskiego serbskie MiGi-29 zastrzeliły conajmniej trzy albańskie F-7 a tuż przed wojną rosyjsko-gruzińską Mig-29 strącił gruzińskiego drona

cichy
czwartek, 21 grudnia 2017, 13:27

Panie redaktorze, ILS-y na lotniskach wojskowych to sprzęt kat. I (pierwszej) i nawet najnowszej generacji samoloty, przy tego typu urządzeniach nie mogą lądować do przyziemienia po automacie. Wysokość decyzji przy tym ILS to 60 m, a taką mam samolot około 1500m przed progiem pasa startowego. Od tej wysokości i odległości pilot musi wykonać lądowanie samodzielnie. Zatem nie można tu zrzucać winy na "przestarzałość samolotu". ILS kat. III (trzeciej) umożliwia lądowanie, do punktu "przyziemienia", w automacie, ale również tutaj są obostrzenia, bo pilot musi mieć najwyższą klasę pilotażu, żeby taki manewr mógł wykonywać - musi być tak wyszkolony, żeby po zerwaniu automatu przejąć stery na dowolnej wysokości i wykonać manewr lądowania ręcznie. Z tego co wiem, to wojsko w tym roku miało ogłosić zakup 12 szt. ILS kat. II (drugiej) - wysokość decyzji 30 m około 500 m przed progiem, ale rok się kończy i ogłoszenia o przetargu nie ma. Zastanawiające jest dlaczego kierownictwo MON zwleka z zakupem urządzeń ewidentnie podnoszących bezpieczeństwo lotów, podczas gdy obecnie eksploatowanym kończy się w przyszłym roku docelowy resurs eksploatacyjny.

wojtek
środa, 20 grudnia 2017, 12:39

Co ciekawe dziś Kownacki mówił że pilot prawdopodobnie się nie katapultował. W zasadzie nie byłoby sensacji gdyby nie fakt, że pilot jest żywy i świadomy więc wystarczyłoby go zapytać. Ale to pokazuje jak obecnie jest prowadzona polityka informacyjna MON bo dla zwykłego wyjadacza chleba to ona odpowiada za ocenę pracy ministerstwa...

Harry
środa, 20 grudnia 2017, 14:48

Otóż to, przez dwa dni nie zdołali zapytać pilota czy się katapultował. Tylko bredzą: "prawie na pewno..." Przez dwa dni nie potrafią tak prostej kwestii ogarnąć, dramat...

aster
środa, 20 grudnia 2017, 12:35

Czas najwyszy zakupic wiecej F16 natychmiast jescze w styczniu !, migi 29 i su22 wycofac jak najszybcie ( braki czesci i niska wartosc bojowa), nawet starsze F16 C/D przyniosa wzrost jakosci w lotnictwie i zaup urzywanych 48-80 by nam pozwolil spokojnie czekac na F35 (ok2025).

lotPol
środa, 20 grudnia 2017, 23:44

Racja ale tylko nowe F16V to super maszyny

SSS
środa, 20 grudnia 2017, 15:51

Stan finansowy SP jest taki, ze jak kupia kolejne F 16 , to F 35 zobaczymy w 2055 ....

rozczochrany
środa, 20 grudnia 2017, 15:33

W swoim domu też tak nieprzemyslanie i pod wpływem emocji podejmujesz decyzje finansowe i zakupy?

BUBA
czwartek, 21 grudnia 2017, 23:58

A zapomniałem dodać w poniższym poście (Jak się opublikuje) życzenia dla pilota szybkiego powrotu do zdrowia i latania...

BUBA
czwartek, 21 grudnia 2017, 23:54

Zastanawiałem się nad sytuacja tego pilota i wydaje mi się że to mogło by wyglądać następująco: Nagła utrata siły nośnej na skutek zbyt małej prędkości podejścia na bardzo małej wysokości...tak jakby samolot przepadł na dolocie do lotniska a nie w czasie siadania na pasie...bo pilot za wcześnie zszedł na pas i w niego nie trafił z powodu warunków atmosferycznych...musiał więc do niego dolecieć. Drzewa zamortyzowały upadek i wyhamowały prędkość i dlatego gość żyje. Jak by była łąka to by było prawdopodobnie po nim - maszyna by koziołkowała - nie miało by ją co wyhamować z około 200 km/h. Jakby był na wyższej wysokości to wbił by się pionowo w grunt. Na szczęście zabrakło wysokości do przejścia w pełne nurkowanie po przepadnięciu. Na pewno utrata wysokości była gwałtowna bo nie zdążył zareagować - został w maszynie. Czas opóźnienia reakcji na zaobserwowane zdarzenie u człowieka to około 1 sekundy. Mig-29 w czasie jednej sekundy pokonuje około 70 m przy prędkości podejścia około 250 km/h. Nie ma dużych szans na katapultowanie się w takiej sytuacji gdy samolot nagle zwali się na skrzydło np z 30 metrów, chyba że trzyma się oba uchwyty fotela w obu rekach lub jeden uchwyt w jednej...i da się rade go pociągnąć a to wydaje się niemożliwe w tak krótkim czasie... Nie przesądza to o wine pilota bo nie ma oficjalnego komunikatu Komisji Badania Wypadków Lotniczych. To tylko moje przypuszczenia co do przebiegu zdarzenia BEZ USTALENIA PRZYCZYN PRZEPADNIĘCIA. Oglądając wrak wywożony z miejsca upadku kadłub wydaje się w miarę kompletny za to pozbawiony skrzydeł, nosa i stateczników poziomych. To cena za wyhamowanie samolotu na drzewach. Poza tym przypuszczam ze gdyby pilot świadomie siadał na las miał by jednak czas się wystrzelić, więc zdarzenie musiało być gwałtowne i go zaskoczyć - nikt przecież nie chce zginąć... Z ciekawostek to do podobnego zdarzenia doszło w 1PLM "Warszawa" w czasie walk pod Legionowem. Jak-1M wleciał uszkodzony przez OPL w las i po oderwaniu skrzydeł kadłub wytracił prędkość dzięki czemu pilot przeżył... Taka ciekawostka historyczna związąna z historią 1ELT z Mińska Mazowieckiego ( Wcześniej 1 PLM "Warszawa"). To chyba drugi taki szczęśliwy przypadek po 73 latach w tej jednostce... Ciekawi mnie czy mój tok rozumowania chociaż częściowo pokryje się z prawdziwym przebiegiem wypadku...

zzz
piątek, 22 grudnia 2017, 09:34

A propos tych wypadków (szczęśliwych) to mam nadzieję, że następny nie wydarzy się wcześniej niż za kolejne 73 lata.

Misiek
wtorek, 19 grudnia 2017, 23:36

Pilot 28-letni z nalotem 400h z czego połowa to na Migu 29. Doświadczony tak tu piszecie. Ok no to niech mi ktoś napisze ile powinno się latać rocznie minimum? Bo podobno 200-180h, a w Polsce latają około 150h (wiadomo trzeba ciąć koszty). To ile lat ten pilot tych 200 godzin na Migach zbierał?A reszta? Na czym mógł latać? Hmmmm Na Orliku i Iskrach? Niech się to dowództwo nie błaźni z tym nalotem! Jeden Mig się teraz rozbił, jeden niedawno spalił, jeszcze wcześniej 5 malborskich Migów lądowało awaryjnie chyba w Rębiechowie. Czas Miga 29 a tym bardziej Su 22 się skończył i trzeba to sobie otwarcie powiedzieć. Pilot katapultował się a wg innych mediów nie. Ile km od lotniska? Ile godzin go szukano? W kraju bez konfliktu i Ci z MON-u będą gadać że śmigłowce SAR to dziesięciorzędna potrzeba? W przypadku katapultowania się fotel nie ma jakiegoś nadajnika czy lokalizatora? Byłoby -15 stopni i byście mieli życie tego pilota na sumieniu! Wstyd, żeby wojskowego samolotu szukali leśnicy i strażacy! Przetarg na Caracale uwalony...Ok ale co Macierewicz dał w zamian? NIC! Ale co miesiąc były zapowiedzi że już niedługo, że już tuż tuż i będą Black Hawki dla specjalsów. Widzę codziennie ten złom w Latkowie koło Inowrocławia jak przejeżdżam. No chyba, że te nowe śmigłowce są stealth...niewidoczne, to oddaję honor i przepraszam. Silników do Migów 29 ruskie już nie robią, z nimi mamy "na pieńku", kupujemy używki z Ukrainy i remontujemy. Ile jeszcze można pudrować trupa? Ten samolot nie ma żadnej praktycznie wartości bojowej, trzymany jest z sentymentu na stanie "z braku laku" bo ładnie wygląda, liczy się sztuka na papierze. Rakiety? Niekierowane.Zakupy silników? Pilna potrzeba wojskowa przez regionalne bazy logistyczne, jak kupią 1-2 silniki to jest odtrąbiony sukces. Oczywiście przepłacamy, silnik pali jak smok, resurs 800 godzin. Bez komentarza. Ile jeszcze będziecie utrzymywać iluzję w tych siłach powietrznych i robić pseudo analizy? Na dziś kolejne F16 powinny być kupowane bo jest opcja w kontrakcie na kolejne 48 sztuk! Ktoś powie...kolego F16 jest starszy od Miga 29. Zgadza się, ale nasze efki to najnowocześniejsze wersje w Europie a Mig 29 to podstawowa wersja eksportowa okrojona do krajów Układu Warszawskiego, część kupiona od Czechów, część z Niemiec, wyżyłowane do granic możliwości no ale u Nas liczy się sztuka prawda? Jakie to polskie trochę tego, trochę tego. Zamiast zrobić przetarg raz a dobrze: na 48 sztuk jak było i od razu opcja na kolejnych 48, ujednolicić flotę, dać pracę na lata, łatwiej z zakupami uzbrojenia, szkoleniem, infrastrukturą, byłby spokój na lata i można by było skupić się na czymś innym to my tak "dziadujemy". Co nowy minister to nowa wizja, oczywiście rok zastanawiania się, analizy, dialogi i co tam jeszcze to absolutne minimum A jak...mamy czas! Czekacie aż cena na F35 spadnie? Myślicie że dostawy samolotu to jak zakupy w Biedronce? Idę i biorę z półki do koszyka? Zanim cokolwiek kupicie to reszta tego posowieckiego złomu się rozleci, F16 się zestarzeją, na F35 nadal nas nie będzie stać a my obudzimy się z ręką w nocniku! Skończcie z tym patosem i naszej potędze, jesteśmy średniakami europejskimi i potęgą nigdy nie będziemy. Czesi mają Gripeny i jakoś nie myślą o 3-4 rodzajach samolotów bojowych. Wszyscy idą w kierunku "wielozadaniówek". Kasy na nowe myśliwce nie ma... ale na kolejne wymysły ekspertów od Smoleńska i którąś tam z kolei teorię zamachu spisku itd lub na aż 3 Boeingi dla Vipów to macie tak? Nie mówię że to był zły zakup, ale były dwa Tupolewy i było ok, teraz muszą być 3 nowe Boeingi no i do tego te dwa mniejsze Gulfstreamy czy jak to się tam pisze. Piloci nadal będą latać na Migach i Suczkach a generalicja będzie opowiadać bzdury jak to wszystko cacy i nie ma problemu. Nie lubię polityki, nie jestem ani za Pis ani za PO...szkoda mi tylko tych pilotów bo jeszcze trochę i rzeczywiście na drzwiach od przysłowiowej stodoły będą musieli chłopaki latać. Pozdrawiam serdecznie.

kubuskow
środa, 20 grudnia 2017, 11:15

Ujednolicenie floty to słuszny kierunek, do tego trzeba byłoby dokupić licencję na serwis - maszyny zaplecza technicznego może kupić od Belgów, którzy przesiadają się na f-35. Udałoby się ograniczyć koszty i utrzymać ilość maszyn, w połączeniu z ich unowocześnieniem.

Bonawentura
środa, 20 grudnia 2017, 09:45

Zgoda, poza jednym to, że pilota szukali m. in. leśnicy i strażacy to nie jest wstyd powiedziałbym nawet dobrze, że służby się wspierają i pomagają sobie. Tak jak między ludźmi żyjemy musimy sobie pomagać i wspierać. Nie ma służb w 100% samowystarczalnych. W czasie "W" też wszyscy mają określone zadania i działają na rzecz obrony ojczyzny, obrona nie opiera się wyłącznie na armii.

Zbulwersowany podatnik
środa, 20 grudnia 2017, 09:15

Masz bezwzględną rację i trudno ci jej nie przyznać. Polska jako kraj na wschodniej flance NATO, a dodatkowo kraj z historią tak bogatą w konflikty militarne i zabory powinien być jak twierdza. Niestety nasza gospodarka to nie gospodarka Korei Południowej, Japonii czy Niemiec i nie stać nas na utrzymanie w linii (a nawet zakup) prawie 60 samolotów przewagi powietrznej, ponad 140 wielozadaniowych i obsługujących to wszystko latających cystern i AWACSów. A co z OPL? Wisła i Narew zakupione (zaplanowane) w ilości o połowę za małej. O jednostkach pancernych już nie ma co wspominać, wszystko poza Rosomakami i Leopsrdami kwalifikuje się do wymiany.

nfdggjjj
środa, 20 grudnia 2017, 06:35

Nie od dzisiaj brak przetargu na nowy myśliwiec , Nie od dzisiaj brak modernizacji starszych modeli. Ale co do nowego to prawda, wybrać można bez problemu ciąg logiczny czyli np F-16

Skoczek224
środa, 20 grudnia 2017, 21:53

Dla mnie medal za morale dla pilota, za to że ciągnął do końca. Nowoczesny samolot to bardzo skomplikowana konstrukcja.

skeptiqus
piątek, 22 grudnia 2017, 19:50

Tam gdzie tajemnica wojskowa, tam prawda bywa pierwszą ofiarą...

zasmucony
środa, 20 grudnia 2017, 16:52

Katastrofy lotnicze, które wydarzyły się w bieżącym roku: samolotu myśliwskiego MiG-29 oraz śmigłowców SW-4 Puszczyk i W-3 Sokół w sposób dobitny pokazują, jaki jest obecnie stan polskiego lotnictwa wojskowego i nie tylko...

aurel
środa, 20 grudnia 2017, 19:06

czyli o lotnictwie rosyjskim, hiszpańskim ,włoskim czy amerykańskim już możemy zapomnieć? bo tam było więcej katastrof z tego wszystkie pociągnęły za sobą ofiary śmiertelne.. swoja droga człowieku głupoty piszesz..przypomnieć ci katastrofy za rządów PO? Casa,Bryza ,Mi24...?

wścieklec
środa, 20 grudnia 2017, 16:41

Po tej katastrofie MiGa powinniśmy zawiesić loty tego typu samolotów,bo możliwe że płatowce już nie wytrzymują i się rozpadają ze starości, albo silniki nawalają, niektóre od lat nie remontowane, na gwałt szukać jakiś zastępczych samolotów, ale fabrycznie nowych na gwarancji, tak by postąpiło poważne państwo, ale pewnie znowu powiedzą "oj tam oj tam" i "nic się nie stało..."

Qba
czwartek, 21 grudnia 2017, 14:50

Zostały zawieszone

....
wtorek, 19 grudnia 2017, 22:09

Już w Serbii 1999 Migii i Su pokazały na co ich stać - były tarczami strzelniczymi

Subrock
środa, 20 grudnia 2017, 21:24

tylko te Migi i Su w Serbi/Iraku były widoczne dla NATOwskich maszyn AWACS zanim oderwały się od pasa...

M
środa, 20 grudnia 2017, 09:18

Pokazały to już w 1990r w Iraku - asy myśliwskie 10 letniej wojny z Iranem po pierwszych spotkaniach z zachodnimi maszynami odpalili dopalacze w swoich dwuletnich MiG-29 i uciekli... do Iranu.

hevy
wtorek, 19 grudnia 2017, 23:27

..... Myślałeś i wymyśliłeś... tylko co??? jakieś głupoty. Tak to jest jak się pisze nie wie co, dobrze że przynajmniej pisać potrafisz ale to chyba zasługa jeszcze PRL-u.

Kali
wtorek, 19 grudnia 2017, 21:46

Zauważyć należy, że wypadek zdarzył sie parenaście dni po wypowiedzi Putina w sprawie katastrofy w Smoleńsku, w której podtrzymuje się winę polskich pilotów jak i przyczynę uderzenia w drzewo. Wygląda na to ze obecna katastrofa MIG-a spowodowana była m.in. kolizją z drzewami więc to wszystko jest mocno zastanawiające.

Smuteczek
wtorek, 19 grudnia 2017, 22:20

Masz racje. Trzeba predko ustalic kto i jakim prawem posadził tam ten las a nastepnie pociagnac do odpowiedzialnosci

polo
wtorek, 19 grudnia 2017, 21:30

ogolnie polskie migi29 i su22 nie maja zadnej wartosci bojowej, sztucnie utrzymywane prz zyciu przy prawdziwej konfrontacji i lataniu na maksymalnych mozliwosciach silnikow, te maszyny beda same spadac nie trzeba do nich strezlac.

Extern
środa, 20 grudnia 2017, 02:07

Przesadzasz, w walce kołowej i na bliski dystans MIG-29ty ma jeszcze szanse, to bardzo zwrotna maszyna. Sam widziałem (przejeżdżając kiedyś koło Mińska Maz.) jak pilot MIGa wymanewrował goniącego go F-16, A SU-22 jako maszyna bliskiego wsparcia jest jeszcze przydatny, choćby do minowania narzutowego. Co oczywiście nie zmienia faktu że już powoli na nie czas.

Adi
wtorek, 19 grudnia 2017, 21:25

Nie jestem specjalistą ale czy pilot nie wylądował raczej przymusowo a nie rozbił się. Gdyby samolot bezwładnie spadł byłby kompletnie chyba rozbity a jest chyba w całości ale bardzo uszkodzony. Dodatkowo powinien być jakiś pożar który by umożliwił szybkie namierzenie wraku. Z drugiej jednak strony w miejscu wypadku jest bardzo dużo drzew wiec jakby lądował to powinien się o nie kompletnie rozbić. Więc obie wersje się wykluczają. To wygląda jakby wrak samolotu został podwieszony pod śmigłowiec bo miejsce jest podobno niedostępne i umieszczony w środku lasu. Ale to teoria spiskowa i raczej niemożliwa. Nie mamy tak wielkich śmigłowców transportowych a jednocześnie po co to robić. Proszę specjalistów w dziedzinie katastrof lotniczych o wyjaśnienie moich wątpliwości.

Lukas
środa, 20 grudnia 2017, 20:38

nie widzialem zdjecia z tym migiem zawieszonym nad drzewami, rzeczywiście wydaje się to ciekawa spraw, z tym że samolot wygląda jak by był podwieszony pod śmigłowiec no może rzeczywiście był i zostal położony na drzewach :) ( oczywiscie żart , taka mała teoria spiskowa na dobranoc) ale calkowicie poważnie to dziwne że nie ma z katastrofy jakiś zdjęć z czasem zapewne dowiemy się więcej.

Mar1ecki
wtorek, 19 grudnia 2017, 21:24

Tylko czy nalot 400 godzin jest odpowiedni dla tzw. doświadczonego pilota? Tylko 200 h miał na MIG29, może porównać do nalotu rocznego pilotów myśliwców w krajach NATO?

chateaux
środa, 20 grudnia 2017, 05:17

Bardzo łatwo. 270 godzin średni roczny nalot pilotów USAF, 110 godzin średni roczny nalot europejskich krajów NATO. Średni roczny nalot w naszych SP to 120 godzin , z rekordzistą średniego nalotu 180 godzin.

Dako
wtorek, 19 grudnia 2017, 23:49

to my jesteśmy NATO

wqq
środa, 20 grudnia 2017, 10:21

Czy ktoś z Panów widział zdjęcia z miejsca katastrofy ( upadku) samolotu . Ja osobiście nie widziałem , wiem tylko iż wrak znajdował się w terenie trudno dostępnym ( tak wynika z relacji leśnika ) . Nie chcę się wymądrzać bo nie jestem fachowcem ale pytania nasuwają się dość oczywiste nawet laikowi a sprawa jest mało czytelna a oficjalne komunikaty raczej zaciemniają sytuację . Jak można nazwać jasnym stwierdzenie iż samolot upadł ( wylądował ) w trudno dostępnym terenie lesistym , nie wyciął kilku set metrów lasu czy krzaków , i nie spłonął a pilot miał tylko połamane kończyny , o oparzeniach się nie wspomina . Miejsce upadku znajduje się 8 km w linii prostej od pasa startowego , wraku szukają leśnicy , strażacy no i wojsko bo w bazie nie ma śmigłowca do takich celów ? .Pilot w kabinie , nie katapultował się jak to wcześniej podawano , nic nie wspomina się czy pilot meldował o trudnościach technicznych - łączność radiowa z wierzą . Okazuje się że były trudności z określeniem rejonu katastrofy (podano prawdopodobny rejon upadku obejmujący 3 miejscowości) , czyżby istniały problemy z radiolokacyjnym zabezpieczeniem lotów ?. Na pierwszy rzut oka kiepsko to wygląda . Można snuć przypuszczenia że istnieją duże problemy z zabezpieczeniem rutynowych lotów szkoleniowych w tej bazie lub zwykłe zaniedbania organizacyjne . Oczekuję z niecierpliwością oświadczenia komisji powypadkowej co te szanowne grono przedstawi opinii publicznej .

andy
piątek, 22 grudnia 2017, 16:24

Samolot połamał drzewa na długości około 100-150 metrów. Las w tamtym miejscu jest prywatny i na szczęście młody, w którym dominuje sosna. Do dużego pożaru faktycznie nie doszło, jedynie pojawił się mały ogień w okolicy dyszy jednego z silników, co szybko ugasili strażacy. Nieprawdą jest stwierdzenie, że na lotnisku nie ma śmigłowców SAR. W Mińsku Maz. stacjonuje 2. Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza, jednak nie zawsze warunki pozwalają na bezpieczne wykonanie lotu SAR. Dodatkowo uzależnione to jest od stopnia wyszkolenia pilota, który inne minima będzie posiadał mając np. klasę mistrzowską a inne klasę trzecią. Dlatego podjęto decyzję o prowadzeniu poszukiwań z użyciem jedynie środków naziemnych. Co do określenia miejsca katastrofy to trzeba wiedzieć, że na odległości tych 8 km od pasa startowego znajduje się co najmniej 7-8 miejscowości. Do tego fakt, że samolot znika z radarów nie oznacza, że znalazł się na ziemi, bo radary "widzą" tylko samoloty lecące powyżej pewnej wysokości (pewnie około 100 m). Dlatego np. samolot zniżając nad polami może przelecieć znaczną odległość nie będąc widocznym dla kontroli ruchu lotniczego. Tam jednak był las i dlatego przyziemienie nastąpiło gwałtownie. Poszukiwania tak naprawdę mogłoby ułatwić jedynie katapultowanie, co dałoby pilotowi możliwość skorzystania z radiostacji ratunkowej, która może działać również jako radiolatarnia lub posiadanie przez niego telefonu komórkowego, którego niestety pilot nie miał przy sobie. Jako że radiostacja znajduje się w zasobniku fotela katapultowego to pilot nie mógł z niej skorzystać skoro był w kabinie aż do zderzenia z ziemią.

Ygrek
środa, 20 grudnia 2017, 12:21

Nie bardzo rozumiem jak mogą nie być pewni czy pilot katapultował się. Przecież to kwestia gdzie znaleziony został fotel - jeśli w szczątkach kabiny pilota to sprawa oczywista.

Extern
czwartek, 21 grudnia 2017, 11:19

Samolot rozbił się kilka kilometrów przed bazą a wojsko samodzielnie nie potrafi uratować pilota. Muszą korzystać z pomocy strażaków i leśników. I to jest ta armia co to ma nas sama obronić, wg ministra Macierewicza.

andy
piątek, 22 grudnia 2017, 15:52

Gdybyś był na miejscu pilota to wolałbyś żeby szukało Cię kilkudziesięciu żołnierzy czy kilkaset osób dzięki wsparciu służb cywilnych? Wybierając pierwszą opcję na pewno nie znaleziono by Ciebie w 1,5 h przy tych warunkach - noc, SAR nie może startować, a osoby które znalazły pilota przyznały, że nie widziały wraku, mimo że były kilkanaście metrów od niego. Wolałbyś czekać na odnalezienie do rana? Procedury na taki wypadek nie bez powodu przewidują wsparcie służb cywilnych, a wojsko też prowadziło poszukiwania, jednak w innym rejonie, gdyż różne jednostki otrzymały różne strefy do przeszukania.

say69mat
czwartek, 21 grudnia 2017, 14:22

100/100

nemo
środa, 20 grudnia 2017, 10:07

Pani w TV mówiła że pilot posadził samolot w lesie i wydostał się z niego bez użycia fotela. Czyli że co? Że jak ? UFO?

andy
piątek, 22 grudnia 2017, 16:26

Żadne UFO. Zwyczajnie struktura kabiny nie była mocno uszkodzona, co pozwoliło pilotowi na przeżycie. Nie można niestety powiedzieć tego samego o innych elementach samolotu.

gregoz68
środa, 20 grudnia 2017, 16:06

Właśnie! Nie ma zdjęć z miejsca... sam nie wiem czego. Wylądował w lesie? Może nowa strefa pięćdziesiąt jeden?

D'Amato
wtorek, 19 grudnia 2017, 20:41

Najlepsi fachowcy ze służb naziemnych odchodzą, więc nic dziwnego.

Tweets Defence24