Siły specjalne przeciwko zagrożeniom hybrydowym. CSM Faris: Polska może wesprzeć kraje bałtyckie [SKANER Defence24]

7 sierpnia 2017, 09:17
Faris 2

Rosja prowadzi na Ukrainie wojnę niekonwencjonalną, może próbować zrobić to samo w państwach bałtyckich. Polska musi w tym kontekście przeanalizować swoją potencjalną rolę i przewidzieć wykorzystanie własnych sił specjalnych do pomocy innym krajom – powiedział w programie SKANER Defence24 były Command Sergeant Major US Special Operations Command, James C. Faris. Zwalczanie zagrożeń hybrydowych, podobnie jak na przykład przeciwdziałanie terroryzmowi wpisują się w podstawowe misje sił operacji specjalnych (tzw. SOF Core Activities), jest realizowane na bazie obowiązującej doktryny.

Czy Rosja kiedykolwiek ponownie spróbuje tego (co zrobiła na Krymie – przyp. Defence24.pl)? Możliwe. Putin jest tu wielką niewiadomą. Jak się na to przygotować? Jest to zadanie zdecydowanie dla sił specjalnych. Jeżeli (przeciwnik - red.) zamierza się by użyć, jak zrobiła to Rosja, taktyki surogatów, czyli rzekomej mniejszości, która rzekomo jest prześladowana przez populację lokalną, to jak sobie z tym poradzić? Jest to wojna niekonwencjonalna, więc w tym zakresie istnieje już odpowiednia doktryna. Myślę, że państwa powinny szkolić się, przygotować do tego, by posiadać własne siły przeciwko piątej kolumnie.

James C. Faris, były Command Sergeant Major US Special Operations Command

James C. Faris zaznaczył, że siły specjalne mogą odegrać istotną role w obronie przeciwko niekonwencjonalnej agresji, podobnej do tej, jaką Rosja zastosowała na Krymie. Podkreślił, że polskie jednostki specjalne mogłyby zostać wykorzystane do wsparcia innych państw w przeciwdziałaniu tego typu zagrożeniom.

Polska musi przeanalizować swoją potencjalną rolę, jeżeli nagle, takie rzeczy zaczęłyby dziać się u waszych sąsiadów. Macie tu siły zdolne do prowadzenia tego typu działań, niezależnie czy chodzi o uzupełnienia, szkolenia, niezależnie od typu aktywności. Możecie (w tym kontekście – red.) przewidzieć wykorzystanie własnych sił specjalnych w charakterze środka pomocy dla innych krajów.

James C. Faris, były Command Sergeant Major US Special Operations Command

James C. Faris w programie SKANER Defence24 zwrócił również uwagę na znaczenie szerzej rozumianej współpracy międzynarodowej w działaniach amerykańskich sił operacji specjalnych w wymiarze globalnym. Podkreślił, że jednostki podległe US SOCOM zapewniały wsparcie między innymi w zwalczaniu terroryzmu nie tylko w Iraku i Afganistanie, ale też na przykład na Filipinach.

Wizyta CSM Farisa, podczas której przygotowano materiał, została zorganizowana przy współudziale Defence24.pl. 

Podstawowe misje Sił Operacji Specjalnych (tzw. SOF Core Activities) wyznaczają obszary działań, które zgodnie z obowiązującą doktryną mogą wykonywać wojska specjalne. Zaliczają się do nich działania bezpośrednie (Direct Action), rozpoznanie specjalne (Special Reconnaissance), działania niekonwencjonalne (Unconventional Warfare), wsparcie budowy zdolności obronnych kraju partnerskiego (Foreign Internal Defense), współpracę z podmiotami cywilnymi (Civil Affairs Operations), zwalczanie terroryzmu (Counterterrorism), operacje wojskowego wsparcia informacyjnego (Military Information Support Operations), zwalczanie proliferacji broni masowego rażenia (Counter-proliferation of Weapons of Mass Destruction), organizowanie, szkolenie i przygotowywanie komponentów sił krajów partnerskich (Security Force Assistance), działania przeciwpartyzanckie (Counterinsurgency), odbijanie i ratowanie zakładników (Hostage Rescue and Recovery) oraz wsparcie pomocy humanitarnej (Foreign Humanitarian Assistance).

James C. Faris pełnił służbę w amerykańskich formacjach specjalnych od 1984 roku. Jego pierwszą jednostką był 75th Ranger Regiment, następnie służył w 3. Batalionie 5th Special Forces Group. Od 1990 do 2008 roku pełnił służbę w 1st SFOD-D Special Forces Operational Detachment-Delta (często zwanej jako Delta Force). Sprawował między innymi funkcję Command Sergeant Major jednostki 1st SFOD-D. W 2008 roku został na stanowisko Command Sergeant Major Joint Special Operations Command, a w 2011 roku – Command Sergeant Major US Special Operations Command.

James C. Faris brał udział w misjach UNOSOM II w Somalii, Iraqi Freedom w Iraku i Enduring Freedom w Afganistanie. Brał udział w wielu akcjach bojowych. Uczestniczył też w planowaniu operacji Neptune Spear, która doprowadziła do likwidacji Osamy Bin Ladena w Pakistanie. Odznaczony między innymi Defense Superior Service Medal (Medalem Departamentu Obrony za wzorową służbę), Legion od Merit (Legią Zasługi), siedmioma Brązowymi Gwiazdami i jednym Purpurowym Sercem. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
Gagarin
poniedziałek, 7 sierpnia 2017, 10:32

Odpowiedzią na takie działania wroga powinno być wprowadzenie do zagrożonego kraju szpicy NATO. Po nam ona jak nie na takie "okazje"?

skromny Jasio z Vb
poniedziałek, 7 sierpnia 2017, 22:10

Żeby załatwić 'uprzejmych ludzi" moim zdaniem potrzebne są: - patrol w składzie miejscowych policjantów i żandarmów wojskowych, by móc skuć tych ludzi kajdankami, niezależnie czy podają się za cywilów, czy za żołnierzy, ( z dostępem do bazy danych osobowych ludności danego kraju ) - snajperzy z uprawnieniami do strzelania, by zabijać w razie potrzeby w terenie zurbanizowanym ( tu pewnie trzeba zmienić prawodawstwo ) - brygady antyterrorystyczne, - tłumacze języka rosyjskiego i języka jednostki i snajperów wspierających, - dobre kamizelki kuloodporne dla tych ludzi, - małe drony do skrytej obserwacji, - środki łączności dla tych ludzi odporne na zakłócenia. Dopiszcie co jeszcze.

Marek1
poniedziałek, 7 sierpnia 2017, 14:59

bzdury - nie wszystkie formy zagrożeń niesymetrycznych da sie skutecznie zwalczać jednostkami liniowymi z ciężkim sprzętem bojowym.

Cynik
wtorek, 8 sierpnia 2017, 15:13

Polska już i tak za bardzo wspiera kraje bałtyckie. Do tego Litwa, Łotwa, Estonia nadal wydają bardzo mało na swoje wojsko. W porównaniu z zagrożeniem w jakim się znajdują. Tylko liczą na sojuszników, kto pomoże Polsce?

ern
wtorek, 8 sierpnia 2017, 06:49

Dekorowanego serdżant mejdżora jułes speszial operejszyns komand Farisa informuje o czym może nie wiedzieć że taktykę Rosji w tym zakresie mamy wiadomą od roku 1920 a zweryfikowaną w 1939. W pierwszym spotkaniu Moskwa starała się wyzwolić narody uciskane przez kapitalistów w całej Europie a w drugim narody uciskane przez polskich panów w Zachodniej Ukrainie i Białorusi. Tak że temat nie jest nam obcy podobnie jak fakt że od niedawna mamy dodatkową mniejszość ukraińska w Polsce którą zapewne też Moskwa zechce "wyzwolić od ucisku polskich agresorów" czy jak tam nazwą tę operację. Mamy też inną mniejszość która skarżyła się Putinowi na ucisk i być może Putin jako internacjonał nie będzie się oglądał detale i zechce wyzwolić tę mniejszość.

Redrum
środa, 9 sierpnia 2017, 14:09

Wejście "zielonych ludzików" następuje, gdy kraj jest w rozkładzie i nie ma możliwości obrony. Rozkład może posunąć się nawet do tego, że dany kraj sam "zaprosi" zielone ludziki w celu zaprowadzenia porządku. To już sytuacja skrajna, ale jednak możliwa do wyobrażenia, jako że u nas samych pod koniec XVIII w. takowa zaistniała. Silne, czujne państwo powinno likwidować zagrożenie hybrydowe u jego źródła. To wszelkiego rodzaju wrogie, choć mocno zakamuflowane działania wywiadowczo - propagandowe destabilizujące przyszłą ofiarę. To działania paraliżujące aparat państwa i jego gospodarkę, wprowadzające chaos w wojsku i innych służbach, dezorganizujące społeczeństwo i je ogłupiające. Gdy nic już nie działa jak powinno, pod wpływem prowokacji dochodzi do aktów przemocy, padają pierwsze strzały i...wtedy pojawiają się podejrzanie dobrze uzbrojeni "uprzejmi panowie". Jest po wszystkim.

m
wtorek, 8 sierpnia 2017, 10:28

Do wsparcia krajów bałtyckich świetnie nadaje się 6 brygada Powietrzno-Desantowa i ewentualnie jedna z brygad na Rosomakach. 6BPD i tak w warunkach pełnoskalowego konfliktu najprawdopodobniej nie będzie mogła zostać użyta przez Wojsko Polskie zgodnie z przeznaczeniem, natomiast brygady zmotoryzowane na Rośkach mogą się szybko przemieszczać i będą stanowić wartościowe wsparcie. Natomiast na obszarze Polski mobilnym i szybkim odwodem powinna stać się 25 BKP, najlepiej z trzecim batalionem piechoty i dodatkowym dywizjonem śmigłowców wielozadaniowych, oraz przynajmniej jedną organiczną eskadrą śmigłowców szturmowo - przeciwpancernych.

Morland
wtorek, 8 sierpnia 2017, 14:32

Tak. Zgadzam się, ale 6BPD trzeba by doposażyć i przeorganizować gdyż powoli jest ona wvten chwili skansenem sprzętu, procedur i szkolenia (chociaż z tym ostatnim jest od pewnego czasu trochę lepiej). 6BPD powinna zostać oddana pod dowództwo Wojsk Specjalnych - tam miałaby zdecydowanie lepsze warunki rozwoju.

Tweets Defence24