Saperzy walczą z niewypałami w Bałtyku

3 czerwca 2018, 09:53
20180525_100344
Fot.Dowództwo Generalne
Defence24
Defence24

DOTYCZY:


Saperzy nie próżnują. Służą społeczeństwu realizując zadania bojowe w zakresie oczyszczania terenu z przedmiotów wybuchowych i niebezpiecznych pochodzenia wojskowego (PWiN) niemal każdego dnia. Dzięki swemu profesjonalizmowi zapobiegają potencjalnym wypadkom, zniszczeniom a nawet śmierci, nie mogą się mylić.

Przykładem takiego fachowego działania może być podjęcie bomby lotniczej w Porcie Gdyńskim. 22 maja, w godzinach popołudniowych oficer dyżurny Komisariatu Policji Gdynia Śródmieście przekazał informację o znalezieniu przez nurków, w trakcie prowadzenia prac podwodnych, w basenie trzecim Portu Gdynia przedmiotu niebezpiecznego, określonego wstępnie jako pocisk artyleryjski.

Do akcji przystąpili żołnierze Grupy Nurków Minerów (GNM) dowodzeni przez kmdr. ppor. Jacka Barczaka z 13 Dywizjonu Trałowców. W trakcie rekonesansu zidentyfikowano zagrożenie. Okazała się nim, pochodząca w okresu II wojny światowej, niemiecka bomba lotnicza S.C. 500. W porozumieniu z Zarządem Portu Gdynia przeprowadzona została ewakuacja z zagrożonego terenu pracowników portu oraz statków handlowych.

25 maja nurkowie: mł. chor. Zbigniew Otachel i st. mat Daniel Głazik przystąpili do podkopywania bomby. Pracami kierował dowódca Zespołu Rozminowania Grupy Nurków Minerów st. bosm. Marcin Czaplewski. Po podkopaniu i przygotowaniu stropów nurkowie minerzy założyli hak, by z pomocą żurawia okrętowego podnieść bombę z dna morskiego. To zadanie dla załogi okrętu ORP Wdzydze. Marynarze podnieśli bombę i przenieśli ją na nabrzeże portowe, gdzie w gotowości czekał patrol rozminowania nr 36 z 43 Batalionu Saperów z Rozewia. Żołnierze dowodzeni przez chor. Mirosława Lazara przewieźli bombę na miejsce wysadzania, gdzie została zneutralizowana.

W związku ze zbliżającym się okresem wakacyjnym trzeba pamiętać, że „zardzewiała śmierć” może znajdować się wszędzie: w lesie, w wodzie, na plaży. W przypadku znalezienia podejrzanego przedmiotu należy bezzwłocznie poinformować o tym fakcie przedstawicieli policji oraz w miarę możliwości oznakować i zabezpieczyć przedmiot przed dostępem osób postronnych do czasu przybycia policji. Pod żadnym pozorem nie należy dotykać takich znalezisk. Dalej jest to już zadania dla fachowców - odpowiednio przeszkolonych, przygotowanych, posiadających odpowiedni sprzęt, jednym słowem: dla SAPERÓW.

ML/DG

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 16
Reklama
Patcolo
poniedziałek, 4 czerwca 2018, 13:42

Proszę kosztami akcji obciążyć właściciela. Hehe lub jego następcę prawnego.

zenek
niedziela, 3 czerwca 2018, 23:48

Niewybuch i niewypały z II i I wojny są dużo groźniejsze niż te nowe. Materiał wybuchowy często wchodzi w reakcję z ściankami i powstają niezwykle niestabilne związki, które mogą wybuchnąć przy niewielkim wstrząsie czy wzroście temperatury..

Mr znafca od wszystkiego
niedziela, 3 czerwca 2018, 16:38

Broń wydobywana ze skrzyń specjalnie schowanych przez partyzantów mimo zabezpieczeń wygląda fatalnie a co dopiero bomby i pociski zostawione gdzieś w szczerym polu pod warstwami ziemi . Obecnie takie pociski nie zdetonuje nawet ognisko i młotek więc odkopywanie tego powinno być zadaniem archeologów a nie saperów .Bo realne zagrożenie te niewybuchy i niewypały straciły jakieś 20 lat temu co zresztą pokazują statystyki ofiar a raczej ich brak.

hehe żartowniś
poniedziałek, 4 czerwca 2018, 12:42

Nie dałbym za to co piszesz skórki od banana. Wykopany z ziemi nabój Mauzera z 1938 jeszcze normalnie odpalił. Na pociskach moździerzowych jeszcze potrafi być farba z napisami. Wszystko zależy od rodzaju gleby i jakości amunicji.

MayeuszS
niedziela, 3 czerwca 2018, 22:09

Lecz się. Niewypały i niewybuchy są niebezpieczne.

lol
niedziela, 3 czerwca 2018, 20:32

Bzdura. Zapalniki cały czas stanowią zagrożenie nawet większe, bo są skorodowane i ciężko je bezpiecznie usunąć. A o właściwościach trotylu po tylu latach to pooglądaj sobie filmy z detonowania poniemieckiego trotylu jakim były zaminowane mosty w Dzierżoniowie. Te kratery w polu to raczej nie po saperskich ładunkach inicjujących, tylko po niemieckich kostkach. https://www.youtube.com/watch?v=0cw49eKv7f8 Gołe kostki trotylu zachowały właściwości od II wojny a ty bredzisz, że zapuszkowany w stal trotyl jest bezpieczny, a zapalnik pewnie zniknął sam z siebie?

grzegorzb3
niedziela, 3 czerwca 2018, 14:59

Swoją drogą skoro to była niemiecka bomba S.C. 500 to musiała zapewne pochodzić z września 39 r. Nie słyszałem, aby zachodni alianci, a następnie Rosjanie bombardowali port w Gdyni korzystając ze zdobycznych niemieckich bomb. Choć w przypadku Rosjan jest to możliwe, gdyż często wykorzystywali jak np. na Dolnym Śląsku pozostawione zapasy przez Niemców na lotniskach.

grzegorzb3
niedziela, 3 czerwca 2018, 15:55

Jedna rzecz mnie zastanawia prócz tego. Nie widzę stateczników, które zwykle były montowane na bombie przed załadowaniem jej do samolotu, ale za to jest zapalnik.

123
niedziela, 3 czerwca 2018, 20:33

Statecznik pewnie był z cieńszej blachy która zgniła.

.nfo
poniedziałek, 4 czerwca 2018, 01:05

Metale nie gniją.

-CB-
poniedziałek, 4 czerwca 2018, 22:03

Ale samochody już tak ;)

Rain Harper
niedziela, 3 czerwca 2018, 14:54

A mogłaby taka bomba zahaczyć o Nord Stream?

każdy problem da się rozwiązać
poniedziałek, 4 czerwca 2018, 12:45

To wtedy jak 2 a 2 coś zahaczy o Baltic Pipe. Czyli nie tędy droga, myśl dalej.

JSM
niedziela, 3 czerwca 2018, 13:00

Niewypał - geniuszu - to pocisk, który nie wypalił czyli nie opuścił np. lufy albo wyrzutni. Pocisk lub bomba która spadła ale nie eksplodowała to NIEWYBUCH.

skatman
niedziela, 3 czerwca 2018, 15:45

Żeby uniknąć dalszych nieporozumień należy ujednolicić te terminy w jeden: \"niewycoś\".

rezerwa95
niedziela, 3 czerwca 2018, 14:36

Prawda takich piszacych niewypalow teraz multum .

Tweets Defence24