S-400 zostają w Syrii. USA kwestionują redukcję sił rosyjskich

17 marca 2016, 11:21
Rosja Syria
Rosyjscy dziennikarze relacjonowali działania kontyngentu wojskowego Federacji Rosyjskiej w Syrii. Fot. mil.ru

Pomimo oficjalnych zapowiedzi władz Rosji oraz kolejnych przekazów medialnych, obrazujących spektakularną redukcję kontyngentu rosyjskiego w Syrii, pojawiają się wątpliwości co do praktycznej realizacji decyzji władz w Moskwie. Największe wątpliwości mają przedstawiciele Stanów Zjednoczonych, starających się dokładnie monitorować obecną rosyjską aktywność militarną na terytorium syryjskim. W Syrii nadal będą rozlokowane zestawy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe S-400, w których zasięgu pozostaje np. baza lotnicza Incilrik.

Najwięcej wątpliwości związanych z szumnie zapowiadaną redukcją rosyjskiego zgrupowania powietrzno-lądowego w Syrii mają obecnie Stany Zjednoczone. W środę w czasie spotkania z mediami przedstawiciele Pentagonu zapewniali, że z Syrii odleciała jedynie mała grupa rosyjskich samolotów bojowych (w źródłach zachodnich szacuje się, że było to ok. dziesięciu maszyn). Ma to być jedynie część kontyngentu lotniczego, wspierającego dotychczas reżim w Damaszku, złożonego z ponad czterdziestu maszyn. Działania mogące być przygotowaniami do wycofania się z terytorium syryjskiego zauważono również w przypadku części formacji lądowych, rozlokowanych wokół głównej bazy lotniczej.

Jednak płk Seten Warren, rzecznik prasowy operacji „Inherent Resolve”, miał podkreślić, iż nadal notowana jest znaczna aktywność rosyjskiego lotnictwa nad samą Syrią, wykonującego głównie misje rozpoznawcze i zwiadowcze, a nie zadania stricte bojowe. Rosjanie twierdzą przy tym, że w czasie trwania głównych działań bojowych same Su-25 zrzuciły ponad 6 tys. bomb.

Największe obiekcje strona amerykańska żywi wobec rosyjskich zapowiedzi dotyczących redukcji komponentu wojsk lądowych. Zdaniem Amerykanów Rosjanie nadal wspierają wojska syryjskie, tak samo jak to robili w przeciągu ostatnich miesięcy. Jako przykład wskazano na udział rosyjskiej artylerii w ramach zaciętych walk w rejonie Palmyry.

Strona rosyjska nie ukrywa przy tym, że ogłaszając redukcje głównych sił nie zapowiedziała nagłego i całościowego wycofania wszystkich swoich jednostek z Syrii. W rejonie konfliktu utrzymana ma zostać infrastruktura wchodząca w skład dwóch baz wojskowych, w tym również rozbudowanej w ostatnim czasie i stanowiącej oś działań bazy Hmeimim. Pozostanie tam część jednostek piechoty, artylerii, pojazdów opancerzonych itp. uzbrojenia. Wsparcie dla nich mają stanowić również śmigłowce bojowe, w tym być może nadal pewna grupa Mi-28 oraz Ka-52 oraz bezzałogowe statki powietrzne, gromadzące informacje na potrzeby zarówno Rosjan, jak i Syryjczyków.

Wielkim problemem dla Turcji, ale również państw koalicji pod wodzą Stanów Zjednoczonych, jest również pozostawienie w Syrii systemów opl S-400. To nowoczesne rosyjskie uzbrojenie blokuje nie tylko potencjalną swobodę działań sił powietrznych innych państw nad terytorium syryjskim, ale również wpisuje się w zakres rozgrywki Rosji z Turcją oraz - szerzej - z NATO. Daje również pewną gwarancję władzom w Moskwie, że np. wszelkie uderzenia Izraela na cele powiązane chociażby z Hezbollahem w Syrii, będą wymagały konsultacji. Stąd można zauważyć, że redukując kontyngent lotniczy Rosjanie pozostawiają sobie w Syrii ważne atuty.

Czytaj też: Putin osiągnął cele strategiczne? Rosja redukuje wojska w Syrii [KOMENTARZ]

Rosjanie dementują również, że głównym powodem ich redukcji są koszta poniesione w związku z prowadzeniem operacji bojowych nad Syrią. Rzecznik prasowy prezydenta Rosji nie potwierdził doniesień mediów sugerujących, iż operacja na terytorium bliskowschodniego sojusznika kosztowała rosyjski budżet sumę ponad 535 milionów dolarów. Trudno jednak nie zauważyć, iż decyzja Władimira Putina zaskoczyła innych graczy aktywnych w obrębie konfliktu syryjskiego i wywołała szereg spekulacji co do motywów takiego działania. Według części komentarzy ma to być wyraz rozgrywki politycznej pomiędzy władzami w Moskwie i prezydentem al-Asadem w obliczu rozmów pokojowych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 18
Reklama
ecik
piątek, 18 marca 2016, 09:33

Nie sądzę aby Putin miał zamiar się wycofać z Syrii. Nie po to zainestował ponad miliard $ w tym kraju, aby teraz się wycofać a ktoś mógł szybko zająć jego miejsce. Turcja już przebiera nogami. Dla rosji Syria jest ważnym strategicznie miejscem. Rosja bez Syrii strategicznie nie istnieje na morzu Śródziemnym. Myślę że, dopóki Rosja nie zbankrutuje, to Syrii nie odpuści. Tylko przyczyny ekonomiczne ją mogą do tego zmusić. A to nie prędzej niż za kilka lat - zakładając że ropa będzie po 40$.

nikt2
piątek, 18 marca 2016, 10:23

Ropa podrozeje, bo za kilka lat zbankrutuje i Rosja i Norwegia i Wenezulela ( ale to graj USA), Katar czy inna Arabia. A i Niemieckie czy USA banki będą miały problem z powodu niespłacanych kredytów, jakie udzielały na "kopaliny". Pozostają Chiny i ich gospodarcze problemy i ich starania o mniejszą cenę ropy. Reasumując: z powodu ceny ropy problem ma cały "gospodarczy" świat i niekoniecznie należy go utożsamiać z takim zwykłym Ludzkim światem.

arytmia
czwartek, 17 marca 2016, 12:12

To samo robią Rosjanie inicjując rozmowy z Serbią na temat korzystnych dostaw rosyjskiego uzbrojenia (w domyśle S-400). Chcą w ten sposób po prostu zabezpieczyć swoją południowo-zachodnią flankę oraz szachować zagrożenia ze strony NATO. Podobny cel uzyskują na kierunku północno-zachodnim przez instalację S-400 w Kaliningradzie.

Taktyk
piątek, 18 marca 2016, 02:18

Jeśli w Kaliningradzie rzeczywiście było S-400, to mieliby całkowitą kontrolę nad strefą powietrzną Polski i wszystkich krajów bałtyckich. W odpowiedzi powinniśmy, na mazurach utworzyć jednostkę z precyzyjną broń ofensywna, oraz prowadzić zwiad w celu zniszczenia takich mobilnych wyrzutni rakiet. Ruscy odpowiedzieliby Iskanderami. Nie mamy zbytnią atutów, żadnych asów w rękawie. Moim zdaniem powszechny dostęp do broni i powszechna Armia Terytorialna byłaby jedynym gwarantem bezpieczeństwa Polski. Musieli by eksterminować całą ludność Polski co jest zwyczajnie niemożliwe.

Zenio
czwartek, 17 marca 2016, 15:31

Tylko ze Serbia własnie ratyfikowała umowę o współpracy z NATO. I co ma południowio-zachodnia flanka z Rosji wspólnego z Serbią ? A liczenie ze Serbia zdecyduje się znowu na jakaś konfrontacje z NATO jest odrobinę naiwne.

Afgan
piątek, 18 marca 2016, 02:02

Działania Rosji są niejasne i nieczytelne i z całą pewnością jest w tym jakieś "drugie dno". Ja to widzę bardziej jako jakieś PRZEGRUPOWANIE a nie faktyczny odwrót. Ponadto nie wiadomo co Rosjanie kombinują i jakie nam szykują niespodzianki na najbliższe miesiące. Na przykład na Ukrainie jest coś podejrzanie cicho ostatnio......... A co do pozostawienia zestawów S-400, to w obliczu uprawianego przez Turcję powietrznego piractwa nad Syrią i Irakiem, bardziej by mnie dziwiło jak by Rosjanie S-400 wycofali. Z całą pewnością S-400 wyjedzie z Syrii jako ostatni aby do końca uniemożliwić Turcji zadanie rosyjskiemu lotnictwu jakiegoś ciosu w plecy podczas ewentualnego odwrotu i dopiero jak ostatni rosyjski samolot opuści Syrię, to wówczas S-400 zostanie złożony i załadowany na statki z bazie Tartus, jednak prędko to nie nastąpi.

Alexis
czwartek, 17 marca 2016, 11:48

Rosjanie zostają, żeby Turcja nie zaczęła przypadkiem "wyzwalania" Syrii, i tyle. Erdogan chyba zdaje sobie sprawę że atak na rosyjską bazę = wypowiedzenie wojny Rosji, a w takim wypadku NATO nie udzieli Turcji pomocy zbrojnej, co dał do zrozumienia Minister Spraw Zagranicznych Luksemburga Jean Asselborn powiedział niedawno że: "Sojusznicy w ramach NATO już wysłali sygnał Ankarze, że nie udzielą jej wsparcia wojskowego, jeśli turecka armia dopuści się aktu agresji w stosunku do Federacja Rosyjskiej”, oświadczył też że wypowiada się w imieniu wszystkich krajów sojuszu. I tyle. Z kolei Amerykanom nic do tego, co Rosja ustala z jedynym legalnym rządem w Syrii, ile i jaki sprzęt tam zostaje.

ZpSo
czwartek, 17 marca 2016, 12:27

No właśnie, zostaje tam S-400 tylko by zabezpieczyć Syrię przed atakiem Turcji.

wiercipięta
czwartek, 17 marca 2016, 17:32

Bezwzględnie można powiedzieć, że USA zostały postawione w dosyć niezręcznej sytuacji, która pokazuje pewne standardy, w tym standardy dotrzymywania słowa i zobowiązań międzynarodowych, którym Stanom Zjednoczonym jest trudno teraz dorównać ROSJI . To są różnice tkwiące w samej istocie funkcjonowania Rosji z jednej strony, i USA z drugiej. USA są mocarstwem, które posługuje się wszelkimi możliwymi metodami, w tym manipulacją i kłamstwem, w relacjach międzynarodowych. Trudno porównywać te dwa światy i dwa rodzaje standardów. Amerykanie ze swoim kłamstwem już nawet się gubią , naj wpierw mówili że wspierali umiarkowaną opozycje , a to znów że samych terrorystów , mowa o SYRII . Jak można dalej im wierzyć , ciągle zasłaniają się albo dążeniem krajów do "WOLNOŚCI " - albo NATO . Czy ktoś jeszcze z tego mętliku jest mądry ? Tyle lat podobno prowadzą wojne z DESH. A ta w najlepsze działała i działa dalej na terenie IRAKU . IRAK powinien poprosić PUTINA o pomoc i w tedy wydaje się byłby w końcu porządek ? Prezydent Putin dotrzymał słowa, czego nie można powiedzieć o laureacie pokojowej nagrody Nobla Baracku Obamie, który obiecał, że wojska amerykańskie zostaną wycofane z Afganistanu . Obama który od Syrii przeszedł do problematyki ukraińskiej i zrobił to w dużo bardziej konstruktywny sposób, niż do tej pory. Obama przyznał, że strona ukraińska nie respektuje porozumień mińskich, i być może właśnie taki krok Rosji na Bliskim Wschodzie umożliwi bardziej dynamiczny, konstruktywny dialog na temat Ukrainy, bo są to naczynia połączone, sprawy powiązane.Jeśli chodzi o przecięcie sieci logistycznych i szlaków zaopatrzenia terrorystów w broń, zapasy, źródła finansowania. Mam na myśli przecięcie szlaków wiodących głównie z Turcji. Turcji i innym jeszcze przeszkadza pozostawiony system S-400 oraz inne OPL ? Operacja wojsk Rosji w Syrii pokazała , że można prowadzić działania zbrojne według międzynarodowego prawa a nie jak Amerykanie i ich koledzy z NATO = North Atlantic Terrorist Organization . Co można jeszcze do tego dodać ? NIC .

Łużyce
czwartek, 17 marca 2016, 19:01

Ta.. Prezydent Putin .... Dotrzymał słowa ...' A czy Tobie szanowny kolego coś obiecali za takie "analizy" od siedmiu boleści? Jakoś nie mogę sobie przypomnieć jakiego słowa dotrzymał Prezydent Putin ?

Zenio
czwartek, 17 marca 2016, 11:38

S-400 pozostawiono w Syrii nie w Turcji

Dominik
czwartek, 17 marca 2016, 11:35

Dlaczego to rosjanie mają się wycofywać z Syrii a nie Amerykanie czy też Arabscy sojusznicy USa każdy działa wedłóg własnych regół. Assad jest dyktatorem ale to on jest legalnym i uznanym prezydentem Syrii więc jeżeli on zaprsza obce wojska to jest to zgodne z prawem międzynarodowym a każda inna obecność wojskowa na terytorium syrii to jawna agresja czy jak to teraz ładnie się mówi interwencja

XXX
piątek, 18 marca 2016, 00:22

Nie rozumiem , czesto tu czytuje opinię znafców jaki to syf rosyjski sprzęt a tu Amerykańce boją się jakiegoś S400 który niczego jeszcze nie zestrzelił a nawet nawet Zydzi pytaja się Rosjan o pozwolenie latania. Moze to jest tak jak z bronią atomową , lepiej nie sprawdzac. Sam jestem Sowianinem i jestem dumny ze Słowian.

ecik
piątek, 18 marca 2016, 09:49

1. Ja też jestem dumny ze słowian, ale w Rosji słowianie to mniej niż 20%. 2. Nikt nie mówi że wojskowy sprzęt w rosji to "syf". W produkci narzędzi do zabijania są nieźli. Każba maczuga - ta drewniana i ta z GPS-em może rozbić Ci głowę równie skutecznie. 3.O wiele bezpieczniej i lepiej dla świata było by gdyby Rosja zamiast broni, wystawiła się w światowej konkurencji produkcji np. telewizorów, żywności, albo innych artykułów dla użytku cywilnego, niestety tego u nich niet. W dziedzinie stosunków społecznych też Rosjanie mają dużo zaległości aby zbliżyć się do standardów cywilizacyjnych większości krajów. Nie wiem skąd twoja duma, gdy piszesz o Rosji? No chyba że jesteś Rosjaninem......... A to wtedy wszystko jasne...

Davien
piątek, 18 marca 2016, 08:39

Nikt Rosji o pozwolenie latania nad Syrią się nie pyta bo i po co. S-400 ma zasięg do myśliwców 120km, a samo jest w zasięgu tureckiej artylerii, więc jak wystrzeli to raz i zostanie zniszczone.Amerykanie nie obawiają się go, tylko kwestionują rzekome wycofywanie się wojsk rosyjskich z Syrii

scorpion
czwartek, 17 marca 2016, 15:16

Dla nowoczesnych Su-30 i Su-34 zwyczajnie brakuje celów. Przeciwników Al-Asada można skutecznie zwalczać starymi Su-24 i Su-25 i starymi środkami, które po zimnej wojnie zalegają rosyjskie magazyny.

Wwo
czwartek, 17 marca 2016, 18:11

I dlatego SU-25 wróciły do Rosji

prześmiewca
czwartek, 17 marca 2016, 15:12

Rosjanie powinni się "wycofać" z Syrii tak jak USA "wycofało się" z Iraku, czyli otworzyć 3500 "ambasadę" w Damaszku na wzór amerykańskiej "ambasady" w Iraku i tam umieścić S-400. A jak ktoś te S-400 zaatakuje, to ogłosić, że zaatakował rosyjską placówkę dyplomatyczną i wypowiedzieć wojnę! :-)))

Tweets Defence24