Reklama

Rozbił się polski MiG-29. Pilot uratowany [AKTUALIZACJA]

18 grudnia 2017, 21:14
Samolot MiG-29 z 23 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim fot. 23 BLT
Śmigłowiec ratowniczy W-3RL Sokół, maszyny tego typu znajdują się na wyposażeniu m.in. 2. Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej z Mińska Mazowieckiego fot. Radomil/CC BY-SA 3.0
Fotel wyrzucany K-36MD, wersja dla samolotów naddźwiękowych używana m.in. na MiG-29, Su-17, Su-24, Su-27 i Tu-160 fot. Darkone/CC BY-SA 2.5

Rozbił się samolot MiG-29 polskich Sił Powietrznych. Maszyna zniknęła z radarów podczas podejmowania manewru do lądowania na lotnisku w Mińsku Mazowieckim. Pilot użył fotela wyrzucanego i został odnaleziony żywy przez strażników leśnych i strażaków.

Potwierdzam, że wojsko poprosiło o pomoc w poszukiwaniu samolotu, z którym utracono łączność. Obecnie w akcji bierze udział 10 wozów państwowej straży pożarnej, a także ochotniczej.

rzecznik państwowej straży pożarnej Paweł Frątczak w rozmowie z TVN24.pl

W poszukiwaniach uczestniczyły policja, straż pożarna oraz inne służby, do pomocy w poszukiwaniach zmobilizowano policję i straż pożarną również z Warszawy. Poszukiwania prowadzono m.in. w okolicach Kałuszyna.

Według nieoficjalnych informacji samolot rozbił się ok 15 km od Mińska Mazowieckiego, trwa gaszenie maszyny, pracuje przy nim 10 zastępów Straży Pożarnej. 28-letni pilot został odnaleziony kilkaset metrów od maszyny bez obrażeń. Rzeczniczka Lasów Państwowych poinformowała, że pilot został odnaleziony przez strażników leśnych z Nadleśnictwa Siedlce i strażaków.

MiG-29 K-36 fotel wyrzucany
Fotel wyrzucany K-36MD, wersja dla samolotów naddźwiękowych używana m.in. na MiG-29, Su-17, Su-24, Su-27 i Tu-160 fot. Darkone/CC BY-SA 2.5

Aktualizacja 20:30: Według oficjalnego komunikatu MON ok godziny 17.15 utracono łączność z samolotem MiG-29 z 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego, samolot wykonywał manewr podejścia do lądowania. Życiu i zdrowiu pilota nie zagraża niebezpieczeństwo. W akcji poszukiwawczej uczestniczyły zarówno służby wojskowe (żandarmeria wojskowa, grupy poszukiwawczo-ratownicze), jak i cywilne (policja, straż pożarna, straż leśna).

Aktualizacja 21:00: Według niepotwierdzonych informacji pilot miał odnieść niezagrażające życiu obrażenia (złamanie kończyny). Również nieoficjalne informacje mówią że maszyną która uległa katastrofie ma być egzemplarz nr boczny 67, dostarczony do Polski w lipcu 1989 i od tego czasu eksploatowany w Mińsku Mazowieckim. Samolot podobnie jak wszystkie z 23 Bazy Lotniczej przeszedł modernizację wyposażenia awionicznego obejmująca m.in. instalację komputera misji i otwartej szyny wymiany informacji (samoloty te są czasem określane MiG-29M).

Aktualizacja 21:20: Na miejscu zdarzenia rozpoczęła prace Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.

Aktualizacja 21:40: Na konferencji prasowej dowódca 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego płk pil Piotr Iwaszko stwierdził, że pilot nie zgłaszał problemów z maszyną przed utratą łączności. Za sterami rozbitego MiG-a 29 siedział doświadczony, 28-letni pilot, o bardzo dobrym stopniu wyszkolenia. Kontakt utracono ok godziny 17:10, pilota odnaleziono ok 1,5 h później. W akcji ratowniczej ze względu na niską podstawę chmur nie uczestniczył śmigłowiec ratowniczy (jego użycie mogło by przyspieszyć akcję - dopisek Defence24.pl) Pilota maszyny szukało co najmniej 200 osób, odnalazł go strażak. Samolot upadł w lesie, ok 2 km od najbliższej drogi. W ramach profilaktyki wstrzymano wszystkie loty z 23. Bazy.

Wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki powiedział: Pilot samolotu wojskowego MiG-29 został przetransportowany do szpitala wojskowego na Szaserów w Warszawie, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W takiej sytuacji należy mniej mówić i pozwolić działać odpowiednim instytucjom, takim jak prokuratura i Komisja Badania Wypadków Lotniczych, tak by mogły ustalić przyczyny i przebieg zdarzenia.

W-3RL Sokół ratowniczy
Śmigłowiec ratowniczy W-3RL Sokół, maszyny tego typu znajdują się na wyposażeniu m.in. 2. Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej z Mińska Mazowieckiego fot. Radomil/CC BY-SA 3.0

Samoloty MiG-29 są typowymi maszynami myśliwskimi, ich podstawowym zadaniem bojowym jest zwalczanie innych samolotów. Maszyny służą w polskim lotnictwie od lipca, 1989 kiedy to dotarły na lotnisko w Mińsku Mazowieckim pierwsze cztery maszyny, do października 1990 było ich w sumie 12. Kolejne samoloty zostały pozyskane od innych użytkowników. W latach 1995-96 otrzymano 10 maszyn z Czech wymienionych za nowe śmigłowce W-3 Sokół, a w latach 2003-04 otrzymano 22 samoloty „za symboliczne jeden Euro” z Niemiec. Samoloty te zostały zastąpione w Luftwaffe przez nowsze maszyny Eurofighter, jednak ze względu na znaczny stopień wyeksploatowania do służby wdrożono jedynie 11 maszyn. Po odebraniu samolotów z Niemiec liczba maszyn wzrosła na tyle że pozwoliło to na wyposażenie w nie drugiej bazy lotniczej, samoloty MiG-29 trafiły również do Malborka (do 2004 latały tam MiG-21). Według etatu w obu bazach zarówno w Mińsku Mazowieckim jak i w Malborku powinno służyć po 16 maszyn.

Dotychczasowa, 28 letnia służba samolotów MiG-29 przebiegała bez poważniejszych incydentów.

Czytaj też: Harpia - wojsko szuka nowego myśliwca

 

KomentarzeLiczba komentarzy: 190
taka prawda
wtorek, 19 grudnia 2017, 00:57

Fotel wyrzucany K-36MD produkcji radzieckiej, na szczęście jak zwykle okazał się niezawodny.... Użytkownicy amerykańskich odpowiedników nie zawsze niestety mają aż tyle szczęścia...

Davien
środa, 20 grudnia 2017, 10:02

Tylko ze fotel nie został nawet uzyty, znalezli go we wraku w kabinie więc jak zwykle chciałes a wyszła ci wtopa.

Kristo
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:48

Użytkownicy K-36 również ,nieraz mieli mniej szczęścia od naszego pilota...minimum obiektywizmu by się przydało.

suawek
wtorek, 19 grudnia 2017, 10:13

Dobrze, że chociaż fotel niezawodny.

Kondor
wtorek, 19 grudnia 2017, 10:04

Bo ruskie samoloty spadają w ostatnich latach jak muchy, więc tam to najważniejszy mechanizm.

mosfilm
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:53

Zapewne prawda czasu, prawda ekranu:)

pg
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:33

O, to ciekawostka. A jakież to nieszczęśliwe przypadki przydarzyły się użytkownikom amerykańskich odpowiedników?

Maverick & Goose
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:06

Bzdura. ACES II też zazwyczaj działał niezawodnie

Mmx
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:42

Fakt, że fotel wyrzucany jest najlepiej dopracowanym elementem rosyjskich maszyn daje do myślenia ;)

Podbipięta
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:31

Raczej brytyjskich...

Arado
wtorek, 19 grudnia 2017, 00:55

Najwazniejsze ze pilot caly i zdrowy.Cala reszta to sprawa drugorzedna.

m
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:43

Pobieżne przejrzenie komentarzy pozwala stwierdzić, że zanim cokolwiek stwierdzono internauci już wiedzą co się wydarzyło i jak oceniać zdarzenie pod kątem przyczyn. To doprawdy budujące, wiedzieć ilu mamy wybitnych specjalistów, lecz czy nie należałoby ich jednak zaliczyć do grona wróżbitów ? :):)

werte
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:43

Eurofightery też nie są bezawaryjne. Żeby daleko nie szukać za Wiki: 23 kwietnia 2008 roku: Typhoon FGR.4 RAF numer boczny ZJ943 wylądował bez - wysuniętego podwozia w China Lake, USA. 24 sierpnia 2010 roku: dwumiejscowy Typhoon wojsk lotniczych Hiszpanii numer boczny CE.16-08 rozbił się tuż po starcie z bazy lotniczej Morón de la Frontera. Spośród dwóch członków załogi jeden – saudyjski podpułkownik – poniósł śmierć, a drugi – oficer hiszpański – zdołał się katapultować i przeżył. 9 czerwca 2014 roku: hiszpański Typhoon numer boczny C.16-34 rozbił się w bazie Morón de la Frontera podczas podejścia do lądowania w bazie Morón po rutynowym locie szkolnym. Zginął pilot, kapitan Fernando Lluna Carrascosa 13 września 2017 roku: Typhoon F2 wojsk lotniczych Arabii Saudyjskiej rozbił się podczas lotu bojowego nad Jemenem. Pilot zginął. 24 września 2017 roku: maszyna należąca do włoskich sił powietrznych rozbiła się o wodę podczas pokazów lotniczych w mieście Terracina. Pilot, kapitan Gabriele Orlandi, nie katapultował się i zginął. 12 października 2017 hiszpański Typhoon numer boczny C.16-69 rozbił się, podchodząc do lądowania w bazie Los Llanos po defiladzie w dniu Fiesta Nacional de España. Pilot zginął.

EUropa
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:39

Do myslenia daje fakt, ze same Hiszpany i Saudyjczyki rozbijaja ten samolot! Moze im tak jakies Super Tucano dac i bedzie dobrze a takie HighEnd maszyny zostawic w rekach Anglikow i Niemcow. Wloska katastrofa to tez blad pilota, ktory podobna fantazje jak niejaki Schetino mial i skonczyl jak skonczyl! Saudyjczycy to najlepiej potrafia takie garbate "okrety pustyni" sterowac, ale nie skomplikowane maszyny :) Hiszpanie, podobnie jak w Polsce, maja totalny brak kasy i lataja od swieta, wiec nie ma sie co dziwic, ze potem jest bum!

Kalder
wtorek, 19 grudnia 2017, 00:45

A parę dni temu SW-4 w Dęblinie. Przypadek? Oj chyba nie

dkdkddkdj
wtorek, 19 grudnia 2017, 07:38

Codziennie rozbijają się samochody, przypadek? Nie dzieje się nic tylko jak się siedzi na kanapie

zxcvb
wtorek, 19 grudnia 2017, 00:42

Ale widzę wszyscy tu zwalają na obecne kierownictwo MON. Przecież wszyscy dobrze wiemy, że programy modernizacyjne i szkolenie trwają lata. PO-PSL inwestowało w OSP to i oni byli gotowi go szukać. Nie oszukujmy się ale pieniądze w MON były marnowane na potęgę, a Ci do sił powietrznych. Otwarcie się mówi, że obrona plot Rosji właściwie i tak skazuje na zniszczenie nasze siły powietrzne, miejmy nadzieję że program Wisła i Narew to samo uczynią z lotnictwem FR. Ergo trzeba kupować artylerie, co się właśnie dzieje.

dropik
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:30

serio, a do czego miały służyć caracale w wersji CSAR jak nie do poszukiwania utaconych pilotów. ciekawe kto uwalił ten kontrakt i teraz kombinuje jak koń pod górę, aby kupić coś równie taniego ,ale to już sie nie uda :P

Aaaa
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:41

A Twoim zdaniem, czyja to jest wina? Obecne kierownictwo MON urzęduje już ponad dwa lata, jakbyś zapomniał. W tym wypadku sprawa jest o tyle bulwersująca, że okoliczoności pokazują jak pilnym zakupem dla armii są śmigłowce csar. Kto unieważnił przetarg na śmigłowce? Chyba wszyscy wiemy. Z Caracali zrezygnowano ponad rok temu. Można dyskutować, czy był to dobry wybór. Faktem jest, że potrzebujemy śmigłowców na wczoraj, pierwsze miały być dostarczone w marcu 2017, teraz mamy grudzień i w dalszym ciągu nie ma żadnych konkretów w tej sprawie. Jednocześnie przedstawiciele MON zachowują się, jakby temat nie istniał. Sytuacja w której tyle czasu zajmuje służbom znalezienie pilota w takim terenie i ostatecznie udaje się to osp i leśnikom to kuriozum.

WP
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:11

Artylerią o zasięgu 20-30 kilometrów to ty sobie możesz,ruscy zanim staną na polskiej ziemi to Polskę rakietami konwencjonalnymi zasypią a my nie dość że nie mamy czym do tego strzelać (te 8 baterii to może pół Polski ochroni a reszta?) to i nie mamy czym odpowiedzieć.Więc daruj sobie tą artylerię lufową bo potrzebna jest rakietowa dalekiego zasięgu (300 km które będziemy za ileś lat mieć to też pikuś)

Adam
wtorek, 19 grudnia 2017, 00:32

Skoro takim problemem w czasie pokoju było odnalezienie pilota to w czasie wojny chyba wogóle nikt by go nawet nie szukał.

observer
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:31

Nooo, KAŁUSZYN to Wschód, mokradła, lasy, zwierzyna, partyzanci białoruscy, itd.

ktos
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:21

Jakim problemem? Wypadek zdazyl sie po 17 a o 20 juz byla konferencja prasowa z informacja ze pilot jest juz w szpitalu. To po jakim czasie powinni wedlog ciebie znalezc pilota? Po 5 sekundach? Wypadek zdazyl sie kilka km od lotniska w lesie. NIe sadzisz ze dotarcie na miejsce jednak troche zajmuje?

wezyr
wtorek, 19 grudnia 2017, 00:10

Ile trzeba mieć nalotu na samolocie MiG -29 ,żeby zostać uznanym za doświadczonego pilota?I od razu powiadam,proszę bez złośliwości pod moim adresem.Zadaję po prostu pytanie.

darek
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:24

"Średni nalot planowany dla każdego pilota w 2010 roku będzie kształtował się na następujących poziomach: • dla pilotów F-16 przygotowywanych do działań jako Deployable Forces około 160 godzin • dla pozostałych pilotów F-16 około 100 godzin • dla pilotów MiG-29 około 80 godzin • dla pilotów samolotów CASA C-295 około 240 godzin • dla pilotów Su-22 około 70 godzin • dla pilotów szkolonych na pozostałych typach statków po około 100 godzin • dla pilotów będących w treningu ciągłym - 40 godzin"

ZZ
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:41

Ponad 500.

Maciej
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:30

Latał na MIGu 29 od 4 lat, ale nie wiem jaki miał nalot.

Ralf_S
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:27

Nie wiem ile trzeba mieć, ale w pierwszych info pojawiły się takie dane dla tego pilota: 400h nalotu w sumie, 200 h na typie i w tym roku "już" 80h, gdzie przyjmuje się, że absolutne minimum dla pilota myśliwca to 250h rocznie do podtrzymania nawyków, a optymalne min. 350h. Jak widać w wojsku marnotrawi się kasę na OT, a nie ma dla zawodowców na szkolenia i strzelania. No ale są dialogi i podobnie bzdurne propagandowe działania pozorne w sprawie Harpii. Minęły dwa lata obecnego rządu: śmigłowców nie ma, okrętów podwodnych nie ma, BWP nie ma, czołgów nie ma, Mustangów nie ma - można tak wymieniać bez końca. Kormoran? Krab? Rak? Kryl? To scheda po poprzednim rządzie...

Quetzalcoatl
wtorek, 19 grudnia 2017, 00:01

Dobrze, że chłopak jest cały, mam nadzieję, że obejdzie się bez zdrowotnych reperkusji. szybkiego poworotu do lotów panu życzę,

Polowic
wtorek, 19 grudnia 2017, 10:48

Szybciej go znajdziesz po sygnale z nadajnika awaryjnego przy fotelu wysyłając śmigłowiec z odpowiednim wyposażeniem. Takie śmigłowce CSAR.

CB
wtorek, 19 grudnia 2017, 16:11

Z tym, że akurat nasza wersja foteli podobno nadajnika automatycznego nie ma (jeśli się w ogóle katapultował). Za to każdy pilot powinien mieć awaryjną radiostację przy sobie, w kieszeni kombinezonu.

loża
wtorek, 19 grudnia 2017, 15:01

Trzy godziny szukali pilota, kilkanaście kilometrów od lotniska, przy znanym kursie samolotu. Śmiać się czy płakać?

osnowa
wtorek, 19 grudnia 2017, 18:27

Poświęciłeś choć chwilę na studiowanie mapy? Tam są bagna, a na bagnach nie ma prostych dróżek. Dodatkowo szukali przy zapadającym zmroku. Pójdź jutro na bagna o 17 i spróbuj przejść kilometr w linii prostej. Tylko wcześniej odbierz ostatnie namaszczenie od najbliższego księdza

navi
wtorek, 19 grudnia 2017, 15:35

To bardzo mało na dzisiejsze standardy. Pewnego malezyjskiego samolotu pasażerskiego szukają już parę lat i nie mogą znależć.

raptor
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 23:41

Najważniejsze, że pilot cały. Może zdarzenie przyspieszy zakup nowych samolotów oraz śmigieł CSAR.

Autor komentarza
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 23:34

nie jestem fanem ruskiej techniki, ale trzeba zauważyć, że Mig29 latały u nas wyjątkowo bezpiecznie. To pierwszy rozbity, a przecież używamy ich od 28 lat.

sprzęt ulega amortyzacji
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:55

Cóż, czas nie stoi w miejscu!

Wiesiek
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 23:28

Gdyby pilot miał iphona to by go od razu znaleziono.

zasmucony
wtorek, 19 grudnia 2017, 14:49

Ostatnie katastrofy lotnicze: samolotu myśliwskiego MiG-29 i śmigłowca SW-4 Puszczyk w sposób dobitny pokazują, jaki jest obecnie stan polskiego lotnictwa wojskowego i nie tylko...

Dzejson
wtorek, 19 grudnia 2017, 16:15

Idąc dalej tym tropem lotnictwo rosyjskie to już w ogóle jest w stanie agonalnym, bo wyciągu zaledwie kilkunastu lat stracili ok. 10 samolotów w wyniku awarii. Tak samo hiszpańskie, czy nawet amerykańskie. Tam to w ogóle latają na trupach, skoro jeden rozbity samolot w ciągu 28 lat służby to katastrofa. Nie twierdzę, że nasze lotnictwo jest doskonałe, ale pomimo tego, że jest jak jest to same płatowce są utrzymywane na całkiem dobrym poziomie sprawności

CB
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 23:21

W Mińsku i tak mają szczęście, że są Sokoły. W niektórych bazach służą jeszcze "ratownicze" Mi-2. No ale skoro śmigłowce nie są właściwie potrzebne... Dobrze, że pilotowi nic wielkiego się nie stało. "67" brał czasami udział w pokazach i latał nim między innymi Adrian Rojek....

Adam
czwartek, 21 grudnia 2017, 14:51

Przedstawiony na zdjęciu fotel katapultowy K-36DM serii 1 nie jest stosowany na polskich MiG-29. Na MiG-29 zastosowano nowszą konstrukcję fotela K-36DM serii 2. Jedną z cech różniącą te fotele jest zdwojony uchwyt katapultowania.

niestety ale taka jest prawda
wtorek, 19 grudnia 2017, 10:05

Rozbity Mig-29 koło Astrachania (2014) - dwóch pilotów zginęło, na Białorusi 2010 to samo - dwóch pilotów zginęło. To tylko szybki przegląd wyników google na temat "szczęścia" i "niezawodności" ruskich foteli

to_jaka_prawda_stop_hejt
wtorek, 19 grudnia 2017, 14:13

Wrak rozbitego samolotu odnaleziono po około dwóch godzinach poszukiwań w lesie niedaleko miejscowości Marysin, ok. 13 km na wschód od progu pasa lotniska w Mińsku Mazowieckim. Służby leśne znalazły pilota niedaleko wraku. Według nieoficjalnych informacji, nie katapultował się on przed upadkiem samolotu na las. Przeżył wypadek, ale ze złamaniami stawu skokowego. Został odwieziony do szpitala.

Davien
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:40

Akurat fotel K-36 jest jednym z lepszych foteli katapultowych wiec tu racji nie masz

Dzejson
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:45

No a jak widzisz nasz przeżył

Nojatotamnwm
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:07

W obu przypadkach mogli się katapultować. W pierwszym przypadku: "Pilot rozbitego myśliwca MiG-29 zginął. Według informacji z Ministerstwa Obrony FR, wcześniej otrzymał rozkaz katapultowania, którego nie wykonał. Usiłował bowiem odzyskać kontrolę nad samolotem i wylądować awaryjnie." W drugim białoruscy piloci chcieli zapobiec rozbicia maszyny w mieście.

Mario
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:04

Nie chodzi o szczęście czy niezawodność ;) Zainteresuj się troszkę zanim zaczniesz krytykować. Katapultowanie się nigdy nie było bezpieczne dla życia pilota. Szczególnie w maszynach które z łatwością przekraczają prędkość dźwięku - do których 29'tka się zalicza. Z tego powodu siła wyrzutu fotela z maszyny musi być stosunkowo większa aby pilot oddalił się od niej na bezpieczną odległość i nie spotkał się przypadkiem ze statecznikiem pionowym. Poza tym dlaczego zakładasz, że katapultowanie się musi być gwarantem bezpieczeństwa? Jest wiele czynników które mogą doprowadzić do śmierci z jego przyczyny, jak zbyt niska wysokość, zbyt duże przeciążenie, zły kąt w stosunku do ziemi etc.

anda
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:35

zanim zaczniesz wypisywac głupoty na temat foteli to zapoznaj się w jakich sytuacjach te samoloty sie rozbiły i czy była mozliwość użycia foteli

dropik
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:31

a użyli foteli bo może nawet nie zdążyli :P

cynik
wtorek, 19 grudnia 2017, 10:05

Teraz już wiecie drogie dzieci dlaczego Bułgarzy wybrali serwisowanie w Rosji a nie w Polsce...

Extern
wtorek, 19 grudnia 2017, 17:54

Przez 25 lat MIGi-29 były serwisowane w Polsce i żaden się nie rozbił, zresztą przyczyny katastrofy są jeszcze nie znane, dlaczego piszesz takie rzeczy?

bęcki
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:45

mińskie migi w 2014 remontowali Ukraińcy

gregorx
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:52

Pierwsza maszyna rozbita, przy łącznym nalocie ok 40 tys godzin. Gdyby tylko Rosjanie mogli się pochwalić takimi statystykami... Jeden tylko 120 pułk myśliwski z Domny, skasował 9 MiGów-29 w czasie 22 lat służby na tym typie, drogie dziecko.

Dzejson
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:47

Jakby kolega czytał ze zrozumieniem, to by wiedział, że od początku służby w polskich SP, czyli od 28 lat jest to pierwszy taki wypadek MiG-a 29 w Polsce

Mat
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:23

No tak rzeczywiście samoloty po serwisie w rosji są niezawodne, szczególnie Tu154!!! A rosyjscy naukowcy nie mają sobie równych.

dropik
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:33

bzdura. nie ma żadnych przesłanek że przyczyną był serwis w WZL.

Axz
wtorek, 19 grudnia 2017, 10:59

Bo w Rosji więcej samolotów spada?

Czas na nowe F-16V
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 23:18

Całe szczęście że pilot cały i zdrowy ! Czas kupić nowe F-16V i wycofać suki i migi ! Złomy na złom ! Bezpieczeństwo pilotów to priorytet !

antyosiołek
wtorek, 19 grudnia 2017, 10:10

Jakby bezpieczeństwo pilota było priorytetem to najlepiej wprowadzić ZAKAZ LATANIA!

dim
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:05

F-16 i podobne konstrukcje też mają wypadki, ostatnio nawet częste. Podobnie jak nowsze od 29-go samoloty rosyjskie, francuskie itp. Ten Twój argument jest nietrafiony.

OptymistaPL
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 23:13

Najważniejsze że pilot żyje... życzę szybkiego powrotu do zdrowia! Nie przesądzając o przyczynach wypadku, trzeba pamiętać że niewątpliwe dobre samoloty jakimi są Migi 29 mają już ok 30 lat (nie wspominając o muzealnych SU 22) i z czasem trzeba liczyć się z usterkami- oby nie tragicznymi w skutkach ... trzeba ostro myśleć nad nowymi samolotami, które nawet przy sprawnej procedurze przetargowej nie trafią do PL szybciej niż w połowie przyszłej dekady. Jeszcze jedno- mam nadzieję że idea zakupu używanych samolotów jest nieaktualna!

muminek
środa, 20 grudnia 2017, 14:03

To wojsko to jakiś żart :-( samolot rozbija się podchodząc do lądowania - parę kilometrów od lotniska ... wojsko prosi o pomoc w jego odnalezieniu bo sami nie potrafią !!! pilota - po 3 godzinach - odnajdują leśnicy ... parodia wojska !!!

andy
piątek, 22 grudnia 2017, 14:25

Pilota odnaleziono po 1,5 h i to nic złego, że zaangażowano służby cywilne. Trzeba korzystać ze wszystkich środków mogących przyspieszyć poszukiwania.

ig.
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:49

1 wypadek na 28 lat eksploatacji stosunkowo licznej floty samolotów to nie jest zły wynik. Wystarczy porównać z węgierskimi Grippenami na przykład. Inna sprawa to skandaliczy czas poszukiwania. Szczęście pilota że rozbił się koło bazy, by gdyby wpadł np. do morza juz by nie żył.

grundy
wtorek, 19 grudnia 2017, 15:39

Idź w grudniu do lasu i zobacz ile światła dziennego masz po 17:00 i rozpocznij poszukiwani czegokolwiek. Powodzenia.

m
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:46

1. To drugi wypadek polskiego MIGa: zdaje się, że nie tak dawno w jednym nastąpił pożar, tyle, że na ziemi. 2. Piloci startujący z Mińska raczej małe mają szanse rozbić się nad morzem. 3. Żeby ocenić czemu nie użyto śmigłowca, wystarczyło spojrzeć wczoraj w niebo. Swoją drogą przydałyby się na śmigłowcach GPR kamery termowizyjne i urządzenia lokalizacyjne choćby na fotelu lub najlepiej kombinezonie pilota.

Morski
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:24

W morzy byłby znaleziony dwa razy szybciej. Wierz mi. Przypominam przypadek śp. gen Andrzejewskiego -mimo sprzecznych informacji o rejonie zdarzenia udało się pilota odzyskać po około 1,5 godziny od momentu zestrzelenia, gdzie rejon był oddalony o około 50km od lotniska startu.

say69mat
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:24

Na szczęście w rejonie Mińska Mazowieckiego mamy do czynienia z obszarami wodnymi ograniczonymi wyłącznie do stawów hodowlanych. Stąd nasza MW nie była zmuszona do włączenia się w realizację misji poszukiwawczo - ratowniczej.

Olaf
wtorek, 19 grudnia 2017, 18:53

Ktoś tu pisze, że śmigłowiec z Mińska nie wystartował z powodu niskiej podstawy chmur - 300 metrów. Chciałbym przypomnieć że w nieszczęsnym Smoleńsku minimum pogodowe dla Tupolewa 154 wynosiło 100 metrów widoczności pionowej. A Tupolew to najszybszy samolot pasażerski po wycofaniu ze służby Concordów. Jego prędkość przyziemiania jest nieporównywalna z prędkością przyziemiania śmigłowca. W związku z powyższym, info o zbyt niskiej dla śmigłowca podstawie chmur wynoszącej 300 metrów, brzmi delikatnie mówiąc mało wiarygodnie. Ktoś może zweryfikować tę informację?

imię mam polskie
środa, 20 grudnia 2017, 01:25

Kto tak skutecznie wyprał? Porównanie śmigłowca, który prowadzi działania poszukiwawcze w przygodnym terenie, w którym pełno jest przeszkód, takich jak choćby energetyczne słupy nadleśne PNL o wysokości +70m, wzniesienia, wysokie drzewa, itp., z samolotem który przyziemia na opisanym i dokładnie omapowanym lotnisku, na którym w dodatku działa oświetlenie podejścia i teoretycznie działa radar naprowadzania - świadczy że zrobił to skutecznie. Co wyprał, sam się domyśl. Reszta kwiatków. Prędkość podejścia Tu-154 to 280 km/h, czyli niespełna 40 km/h więcej niż prędkość przelotowa W3 Sokół i 20 km/h więcej niż maksymalna. Tupolew z maksymalną 950 km/h wcale nie jest najszybszym samolotem pasażerskim - czterosilnikowy Jumbo-jet Boeing 747 ma V max 0.9 Ma czyli niemal 1000 km/h, a przelotową zbliżoną do maksymalnej Tupolewa.

Pablo
środa, 20 grudnia 2017, 00:21

Pora dnia robi różnice. Najniższe warunki do których może wyszkolić się pilot w lotach z widzialnością ziemi w nocy to 1000ft podstawy chmur i 3km widzialności.

Smuteczek
wtorek, 19 grudnia 2017, 23:17

Mi tez sie zdawało ze to strasznie duze minimum, moze LPR tak lata . Wojskowy ratownik prawie na pewno nie o ile pilot ma wystarczajace uprawnienia

Jan
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:58

Pilot cały i zdrowy, świetna wiadomość!

172
wtorek, 19 grudnia 2017, 02:18

Jeżeli tak połamany, że nie mógł sięgnąć do radiostacji to jednak nie całkiem zdrowy. Ale życzymy szybkiego wyleczenia.

xyz
wtorek, 19 grudnia 2017, 01:30

Rozbił samolot, których mamy bardzo mało.... Mam nadzieję, że już nigdy nie będzie pilotował żadnej innej maszyny. Nie jesteśmy USA i nie stać nas na tracenie maszyn w głupich wypadkach w czasie pokoju.

ja
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 23:57

Pilot ma połamane nogi - to wiadomo w tym momencie - więc nie jest zdrowy. Można przypuszczać urazy kręgosłupa.

say69mat
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:30

@def.24.pl: Kontakt utracono ok godziny 17:10, pilota odnaleziono ok 1,5 h później. W akcji ratowniczej ze względu na niską podstawę chmur nie uczestniczył śmigłowiec ratowniczy (jego użycie mogło by przyspieszyć akcję - dopisek Defence24.pl) Pilota maszyny szukało co najmniej 200 osób, odnalazł go strażak. say69mat: Wydaje się, że jeszcze sporo wody w Wiśle upłynie, zanim na wyposażeniu baz lotnictwa wojskowego znajdą się: - samoloty dyspozycyjne, zdolne do realizacji misji rozpoznania radioelektronicznego w sytuacjach kryzysowych, pozwalających na precyzyjną lokalizację zaginionego pilota i rozbitej maszyny ... na ten przykład zmodyfikowane do realizacji tego typu misji samoloty M28; - śmigłowce zdolne do działania w każdych warunkach atmosferycznych, gdzie niska podstawa chmur nie będzie przeszkodą w realizacji misji ratowniczej. Bo, jak na razie mamy do czynienia z koncepcją ratownictwa kryzysowego organizowanego na nieśmiertelnej w warunkach I/II/III/IV Rzeczpospolitej zasadzie 'Kupą Mości Panowie'. Półtora godziny na operację ratowniczą, realizowaną w komfortowych warunkach, bez oddziaływania nieprzyjaciela. To jednak trochę długo, jak na tego typu operację wojskową.

Gall Anonim
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:35

Półtorej godziny? Czy to dużo? Jeżeli ma się świadomość, że macki biurokracji oplatają cały organizm państwowy w tym formacje mundurowe i zna się "bezwładność biurokratycznego molocha" to raczej całkiem przyzwoity czas.

ZZ
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:15

>" - śmigłowce zdolne do działania w każdych warunkach atmosferycznych, gdzie niska podstawa chmur nie będzie przeszkodą w realizacji misji ratowniczej." W warunkach W możliwe, że śmigłowiec zostałby użyty. W warunkach P byłoby to tylko narażanie załogi śmigłowca, która i tak nie ryzykowałaby lądowania w przygodnym terenie.

tt
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:30

Czas poszukiwań pilota jest tak krytykowany, a w ostatnim czasie argetyńskiego okrętu podwodnego ile szukali? Kilka państw z USA na czele i jego satelitami. O zaginionych pasażerskich samolotach nie wspomnę. Może skala nie ta, ale na obecnym poziomie wykrywania to niepojęte. Nieważne kto znalazł pilota, ważne że jest ok. Co do poszukiwań to zaginionych na morzu marynarzy poszukują wszyscy. Cywilne jak i wojskowe jednostki. Pozdrawiam

Gumi
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:11

Czy TT widział kiedyś mapę świata i potrafi rozróżnić ocean od kilku hektarów lasu ??? 1,5 h w super komfortowych warunkach, nawet deszcz wczoraj nie padał.

Smuteczek
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:54

"W akcji ratowniczej ze względu na niską podstawę chmur nie uczestniczył śmigłowiec ratowniczy" Jak to mozliwe skoro smigłowiec ratowniczy ma mniejsze wymagania minimalne niz MiG? Skoro latał MiG to niemozliwe by warunki meteo były za trudne dla ratownika :).

rtgjnyujyujku
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:44

chodzi o to aby nie było więcej ofiar zdarzenia, śmigłowiec moze zderzyć się z bloczkiem, drzewem, zahaczyć o linie wysokiego napięcia, do szkoły !

xyz
wtorek, 19 grudnia 2017, 02:39

Możliwe jeżeli MiG lądował według ILS, korzystajac z procedur IFR. Wtedy liczą sie minima systemu typowo 90/1 postawa chmur/widzialność. Śmigłowiec ratowniczy nie poleci jak jest mniej niż 150/1,5 w dzień i 300/3 w nocy. Innaczej mógłby być następny statek powietrzny do ratowania. Generalnie poszukuje sie jak coś widać i wmiare bezpiecznie można wykonać lot. Fakt to troche paradoks ale ILSy zmieniły troche oblicze lotnictwa

Danisz
wtorek, 19 grudnia 2017, 00:19

Pogoda się zmienia, a różne maszyny i różni piloci mają różne minima - to że jedni już lecą, wcale nie znaczy, że inni mogą startować. Drugą sprawą jest sprzęt, a dokładniej rzecz ujmując to, że nikt z decydentów nie chce przyznać, że CSAR w Polsce nie istnieje (to ile warte są W-3RL pokazały wydarzenia ostatnich godzin). Jedyny realnie działający i nieźle wyposażony lotniczy system ratunkowy to LPR, ale on nie jest przystosowany do poszukiwań, już nie mówiąc o podejmowaniu działań w warunkach konfliktu zbrojnego. Caracale miały rozwiązać ten skandaliczny problem, no ale przy gromkich brawach klakierów mówiących że to "latające taksówki" kontrakt uwalono, a żołnierzom pozostaje się modlić że OSP i leśnicy w razie czego przyjdą z odsieczą.

Zirytowany
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 23:56

Jeżeli stoi "na kołkach" to co miał powiedzieć?Śmigłowiec ratowniczy jest tylko na papierze i na pokaz?To by ich dopiero zlinczowali.

Troll
środa, 20 grudnia 2017, 01:15

Każdy smartfon ma gps. Po 30 sek. pilot znał swoją pozycję co do metra prawie. To jak oni mogli go szukać tyle czasu?

andy
piątek, 22 grudnia 2017, 14:30

Najpierw trzeba mieć tego smartphona przy sobie. Niech nie myli Cię to, że odbył rozmowę telefoniczną z dowódcą Bazy, bo zrobił to po jego odnalezieniu telefonem innego żołnierza, który dotarł na miejsce.

Adi
środa, 20 grudnia 2017, 01:03

Nie jestem specjalistą ale czy pilot nie wylądował raczej przymusowo a nie rozbił się. Gdyby samolot bezwładnie spadł byłby kompletnie chyba rozbity a jest chyba w całości ale bardzo uszkodzony. Dodatkowo powinien być jakiś pożar który by umożliwił szybkie namierzenie wraku. Z drugiej jednak strony w miejscu wypadku jest bardzo dużo drzew wiec jakby lądował to powinien się o nie kompletnie rozbić. Więc obie wersje się wykluczają. To wygląda jakby wrak samolotu został podwieszony pod śmigłowiec bo miejsce jest podobno niedostępne i umieszczony w środku lasu. Ale to teoria spiskowa i raczej niemożliwa. Nie mamy tak wielkich śmigłowców transportowych a jednocześnie po co to robić. Proszę specjalistów w dziedzinie katastrof lotniczych o wyjaśnienie moich wątpliwości.

turpin
wtorek, 19 grudnia 2017, 14:02

Czy Pilot nie mógl uzyc telefonu komórkowego? Program GOPR-u na ratunek wysyla dane lokalizacyjne (z kilkunastometrowa dokladnoscia) po nacisnieciu guzika...

CB
wtorek, 19 grudnia 2017, 16:02

Z przecieków wiadomo, że pilot telefonu użył i rozmawiał nawet z dowódcą bazy, ale było to około 1,5h po wypadku, a później szukano go jeszcze ponad godzinę... Nie wiadomo też dlaczego nie użył radiostacji ratunkowej, którą powinien mieć przy sobie. Automatycznego nadajnika akurat nasza wersja foteli podobno nie ma, więc bez różnicy akurat czy się katapultował czy nie.

stala klaudiusz
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:23

Niezawodny K36...Ważne, że Święta nie będą smutne.Pilot żyje!.

Bb
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:43

Całe szczęście, że pilot przeżył. Natomiast czas potrzebny do jego odnalezienia, to porażka. Dlaczego trwało, to tak długo? Co byłoby gdyby utracono samolot podczas misji bojowej nad terytorium wroga?

Kondor
wtorek, 19 grudnia 2017, 10:06

Bo nie mamy śmigłowców? Macierewicz zaorał modernizację i oto skutki.

Dzejson
wtorek, 19 grudnia 2017, 10:04

1,5h to dużo? Przypominam, że utrata kontaktu radarowego następuje, nie przy zderzeniu tylko na jakiejś wysokości, która różni się w zależności od radaru i wysokości na jakiej jest osadzony, a jeżeli między miejscem utraty kontaktu a radarem są wysokie drzewa, albo wzniesienia to wysokość utraty kontaktu jest wyższa. Możliwe, że samolot był na stosunkowo dużej wysokości i od utraty kontaktu do zderzenia mogło minąć dużo czasu. Więc ratownicy znali tylko ostatnią pozycje samolotu.

ojoj
wtorek, 19 grudnia 2017, 18:28

XXI wiek i żadnego zdjęcia?

Max Mad
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:28

No pilot na szczęście żyje. Katapultował się z małej wysokości i wylądował na drzewach, kończyny połamane ale chyba nic mu nie będzie.

WW1
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:07

Wypadek kilka kilometrów od bazy,pilot z nadajnikiem radiowym przez który może prowadzić i rozmowę a szukali go kilka godzin.To co z tym nadajnikiem,nie działał że pilot w ogóle go nie miał??? Dobra zmiana dotarła i do wojska

hvr
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:36

Pilot miał połamane kończyny, ciężko obsługiwać sprzęt mają złamane ręce.

Gaz 69
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:27

A gdzie śmigłowiec CSAR ze aż osp musiała z psp jeździć po okolicy szukając zguby? Teraz wychodzą braki

IR
wtorek, 19 grudnia 2017, 02:16

Z tekstu wynika, że ratunkowy Sokól stał na ziemi z powodu niskiej podstawy chmur. Pewnie tak było.

hermanaryk
wtorek, 19 grudnia 2017, 00:37

Strażacy z nadleśnictwa, więc lepiej znają teren niż wojskowi. Ponadto dochodzi niebezpieczeństwo pożaru.

X
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 23:54

odpowiadam: przetarg na śmigłowce będzie (jak ma nadzieję minister) rozpisany do połowy 2018

jas
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:05

Współczuję pilotowi... Wróci do domu a żona: "Gdzie ty byleś tyle czasu? Wszysycy cie szukali ?" ;)

épée
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:25

Dodatkowe punkty za doświadczenie lotnicze podczas naboru kandydatów na pilotów wojskowych to ślepa uliczka. Skutecznie eliminuje tych z naturalnymi predyspozycjami na wyśmienitych mistrzów sztuki pilotażu. Pomimo wszechobecnej komputeryzacji podsystemów to nadal talent człowieka jest w stanie przechytrzyć zaimplementowanie w nich algorytmy.

iryda
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:25

Życzę pilotowi powrotu do zdrowia i powrotu do pełnienia służby po jak najkrótszej rehabilitacji. Pamiętajmy,że 29-te nikogo nie z....dzięki pracy wielu osób i ich poświęceniu wraz z opanowaniem techniki pilotażu naszych pilotów. Ufff po wiadomościach serce zakołatało mocno na szczęście tragedii nie było po za stratą miga.

mcgiwer
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:02

A nie ma jakiegoś nadajnka umieszczanego przy ekwipunku pilota, który mógby pomóc w pozycjonowaniu go po katastrofie ?

CB
wtorek, 19 grudnia 2017, 16:23

Teoretycznie każdy pilot powinien mieć w kieszeni kombinezonu awaryjną radiostację. No i obecnie zazwyczaj zabierają z sobą też po prostu telefony. Niektóre fotele katapultowe mają też nadajnik automatyczny, ale nasza wersja prawdopodobnie go akurat nie posiada.

Bla bla bla
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:54

Za mało latają brak treningu. Pilot miał wylatane 80 godz w tym roku a powinien mieć minimum dwa razy więcej. Brak kasy jak zwykle. Bo jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze.

Na Sybir
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:21

Wykruszają się nasze jedyne myśliwce...

Davien
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:50

Jakos chyba F-16 sie nie rozbił, to co ty za rzeczy wypisujesz?

Baza
wtorek, 19 grudnia 2017, 02:21

To pierwszy, który wykruszył się z powodu wypadku.

były_trep
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:15

Najważniejsze że pilot przeżył. Skandalem brak jest w jednostce liniowej śmigłowca CSAR, no ale Caracale były be, więc do poszukiwania pilota używamy tyraliery leśników....

ario
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:17

ale jak caracale mialby by szukac na ziemi? Przecież byłby uziemione właśnie teraz...

Extern
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:20

Tak na logikę to WOT powinien pomykać po lesie tyralierą, do czegoś by się wreszcie przydali.

rafid
wtorek, 19 grudnia 2017, 02:27

Stały by na serwisie w mieście łodzi.

Prix
wtorek, 19 grudnia 2017, 02:20

Mają na lotnisku CSAR, ale chyba warunki były poniżej minimum.

box
wtorek, 19 grudnia 2017, 00:32

Myslisz ze jak producenta nie stac na utrzymanie w sprawnosci 3/4 maszyn to u nas bylo by taniej?

Danisz
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:09

Bardzo sprawnie przeprowadzona akcja ratunkowa - ledwie 3 godziny i w gęsto zaludnionej części kraju, aż kilkanaście km od wyposażonej w Sokoły bazy lotnictwa ratowniczego, udało się zlokalizować rozbity myśliwiec. Kolejny argument za tym, że Caracale i w ogóle nowoczesny system CSAR (zdolny do prowadzenia działań w nocy i trudnych warunkach pogodowych) nie jest nam do niczego potrzebny. Brawo MON!

PRS
wtorek, 19 grudnia 2017, 15:37

Pilot został odnaleziony przed upływem godziny. Ale zakończenie akcji poszukiwawczej jest dopiero po formalnym potwierdzeniu odnalezienia (przez osobę upoważnioną). A to nastąpiło po upływie 1,5 h. Takie są sformalizowane procedury. Oczywiście totalne media rozgłaszały, że 3 h, później 1,5 h z zaznaczeniem, że to ,,tylko" kilka km od lotniska. Ale o tym, że to spory, podmokły las praktycznie bez siedzib ludzkich to już pomilczały... politycznie

meteo
wtorek, 19 grudnia 2017, 02:24

Sokoły do CSAR są całkiem dobrze wyposażone. Caracal też by nie dał rady przy niskiej podstawie chmur.

P
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:41

Widać sporo biadolenia, że zaangażowano służby cywilne, ale one przecież od tego są. Całkiem możliwe, że to normalna procedura. W końcu po co wojsko miało by gasić las skoro jest osp. Zastanawiam tylko czy pilot miał nadajnik ratunkowy.

Jeff
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:06

CSAR made in OSP

prosty
wtorek, 19 grudnia 2017, 23:46

Skandalem jest,że d-ca bazy nie podniósł SAR-u,żeby rozpocząć poszukiwania.Kierunek był znany, odległość z gruba też (8 km), po włączeniu reflektora sytuacja jest prosta. A strażacy i leśnicy mogli być kierowani w rejon. Jak widać nie umieli zorganizować pomocy (3 godziny !!!! poszukiwań). A jakby było -10 st. C??

Diabelec
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:05

Najważniejsze że pilot żyje reszta malo ważna. Ten wypadek nie zmienia faktu ze mig to nadal bardzo dobra maszyna

hmm
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 22:03

Ciekawe co mogło być przyczyną ?

Maciej
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:34

Odnaleziono by go szybciej gdyby urządzenie naprowadzające z fotela nie oderwało się podczas katapultowania było z zupełnie innym miejscu.

Eurolot
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:07

Pilot przyziemił, ma złamany obojczyk i zwichnięty staw skokowy i nadgarstek. Co to za dezinformacja? Nie było katapultowania

1611
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 21:52

Natychmiast należy pozbyć się tej "ruskiej myśli technicznej" z polskiej armii. Można te samoloty zastąpić na przykład takimi F22 - może nie najnowsza generacja,ale nadal lepsza od tego co ma wołodia.

P
wtorek, 19 grudnia 2017, 00:16

Ciekawe, skąd weźmiesz F-22, które nie są produkowane od kilku lat, nie wspominając o tym, że nigdy nie były eksportowane nawet do Izraela.

kris
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 23:42

Tak, bo mamy pieniądze na F-22 i Amerykanie nam je sprzedadzą. Zejdź na ziemię.

bna
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 23:20

Człowieku, jakie F-22?

Lop
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:24

Czasem tak bywa

Smuteczek
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 21:43

Skoro pilot sie katapultował to dlaczego znalezienie go trwało az 3 godziny? Katapultował sie, znaczy odpalił awaryjny radionadajnik. Powinien natychmiast leciec wojskowy smiglowiec ratowniczy. 15 kilo od lotniska to powinni go miec najwyzej w 30 minut biorac pod uwage ze moglo byc juz ciemno. A tu 3 godziny, wyznaczanie 3 stref poszukiwan i wrozenie z fusów. Nie kupuje tez wersji ze nie bylo warunkow do startu ratownika. Skoro latał MiG to smiglowiec tez powinien poleciec.

MMz
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 21:42

Wytłumaczcie mi coś proszę, bo sam tego nie pojmuje... „(...)wojsko poprosiło o pomoc w poszukiwaniu samolotu (...). W poszukiwaniach uczestniczyły policja, straż pożarna oraz inne służby, do pomocy w poszukiwaniach zmobilizowano policję i straż pożarną. Pilot został uratowany, odnaleźli go strażnicy leśni i strażacy.” O czym my mówimy? Wojskowego samolotu szuka OSP, bo nie można zlokalizować miejsca jego wypadku??? Pilot jest odnajdywany przez strażników leśnych??? Gdzie SAR i CSAR? Czy to jest obraz Sił Powietrznych RP? Tych stosunkowo nowocześnie wyposażonych? Jak mam czuć się bezpiecznie w kraju, gdzie armia nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa swoim członkom i wszytko zwala się na OSP i Straż Leśną?

ktos
wtorek, 19 grudnia 2017, 09:26

To teraz odpowiedz sobie ba pytanie. Szybciej znajdziesz zaginionego gdy szuka go 10 osob czy jak szuka go 20 osob? Jak odpowiesz sobie na postawione pytanie, to bedziesz wiedzial dlaczego wojsko poprosilo o pomoc inne sluzby.

hm
wtorek, 19 grudnia 2017, 06:29

skoro wojsko poprosilo, a ma do tego prawo, malo tego, uwazam nawet ze obowiazek w tym konkretnym przypadku, kiedy o konsekswencjach dla zdrowia i zycia moga decydowac minuty,, kazda mozliwa i przewidziana do takich sytuacji sluzba powinna zostac zaangazowana, z WOT wlacznie! przykry wypadek, na szczescie z happy endem i to jest najwazniejsze, ale takze okazja do podszkolenia sie w takich okolicznosciach i cwiczenia koordynacji wspoldzialania! moze wojsko mialo z calej kraju sciagac sily zeby zalatwic to we wlasnym zakresie? jak na londyn lataly v1 i v2 kazdy obywatel byl zaangazowany w dzialanie - nie biadolenie! wiecej pozytywnego myslenia! :)

NN
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 23:21

Tak, to jest ta armia, która ma SAMODZIELNIE nas obronić.

Extern
wtorek, 19 grudnia 2017, 08:16

A jeszcze wczoraj w ciągu dnia minister Kownacki wypalił że za 50 Caracali byłoby 3 razy tyle WOT co teraz. A tu ZONK Katastrofa samolotu. I okazuje się że nie tylko nie mamy śmigłowców, ale też WOT w poszukiwaniach pilota nie pomógł.

Extern
wtorek, 19 grudnia 2017, 18:10

A skąd wiesz że ten leśnik co znalazł pilota nie jest w WOT, tyle że akurat był w swojej podstawowej pracy bo w końcu to poniedziałek był?

czarny bez
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:50

Ja powiem więcej: samolot za tyle milionów może się rozbić, a żołnierz WOT co najwyżej upić. No i ilu żołnierzy WOT można by zakontraktować za jeden taki samolot. I już jest nowy plan dla AM....

mp
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:06

"ale też WOT w poszukiwaniach pilota nie pomógł." Bo przecież Mińsk Mazowiecki leży w województwie podlaskim.

Piterr
wtorek, 19 grudnia 2017, 10:44

Jak WOT miał pomóc? W poniedziałek? Przecież oni szkolą się w weekend. Oczywiście w ramach sytuacji krytycznej, zagrożenia itp byliby zmobilizowani. Myśl trochę.

2
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 21:37

Całe szczęście że nic się nie stało pilotowi. Sprzedać te myśliwce Ukrainie za symboliczną złotówkę i dokupić F-16V...

bartek
wtorek, 19 grudnia 2017, 07:57

niby 21 wiek, niby na Marsa ludzie samochodziki wysylaja, niby zdjecia Slonca z "bliska" robia nawet na kometcie potrafią wylądować a ludzie gubią samoloty pasazerskie, statki podwodne i mysliwce nad terytorium dosc gesto zaludnionego kraju... chyba jednak cos jest nie tak z nasza technika radiolokacyjną. a gdyby to byla wojna to pomijajac fakt że Rosjanie straciliby nasze wszystkie samoloty to nasze dowodztwo nie wiedzialoby nawet gdzie ich szukac... i jedyna pozytywna kwestia to taka że lotnicy mają chociaz telefon do komendanta strazy i lesniczego. to pokazuje że OT nie jest glupim pomyslem, ale radze im jeszcze posiadac telefon do proboszcza miejscowej parafii. ogolnie jednak pozdrawiam serdecznie.

soldat
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 21:35

bedzie działa 10/30 jak cholera

Marek
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:52

Zdjęcie fotela i podpis. K36 był montowany w Su-17?To nowsze MiG-23 miały KM-1M , a tu takie coś?

SSS
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:46

Chodzi o Su 17M4 czyli ,eksportowe Su 22 ...

gutek
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:27

Su-20 i Su-22 to oznaczenia eksportowe. W Rosji były oznaczane jako Su-17 odpowiednich wariantów i nie jest to maszyna starsza od MiG-23. Zresztą w ostatnich wersjach, MiG-23MLD chyba też dostał ten fotel. Ponadto MiG-23 to myśliwiec przechwytujący latający na dużych wysokościach a Su-17 na skrajnie niskich wysokościach, więc te ostatnie potrzebują lepszego fotela.

Coraz_gorzej
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 21:31

Jednego mniej ale na szczęście mamy gulfstreamy i boeingi, więc jest czym latać. A tak na serio to dobrze że pilot przeżył.

tak tylko...
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 21:29

Życie pilota najważniejsze. Dobrze, że nic się nie stało. Otrząśnie się, z czasem stres puści. Trzymamy kciuki. Będzie dobrze.

Czu
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 21:28

Najważniejsze że uratował się pilot.

Luke
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 21:27

Szkod ze SP stracily samolot, jeden stracony to tak jak 3 za jednym razem. Ale naszczescie Pilot jest okay.

tak to chyba wygląda
wtorek, 19 grudnia 2017, 00:12

A wie ktoś coś co ze spalonym jakieś kilka miesięcy temu MiGiem? Przywrócili czy na straty?

Max Mad
poniedziałek, 18 grudnia 2017, 21:23

W czort z samolotem, dobrze że pilot cały i zdrów.

inż
wtorek, 19 grudnia 2017, 22:45

Na MiG-ach nie powinny było się demontować ELT. Gdyby pozostały, to Moskwa natychmiast by zdzwoniła, gdzie nasz samolot rozbił się z podaniem w miarę dokładnej pozycji rozbitego samolotu Albo radiostacje PRC-90 czy PRC 112 tak jak na F-16.

Zaciekawiony
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:43

Pilot nie katapultował się, posadził samolot na lasie, przeżył wypadek ale ma złamany staw skokowy.

tak tylko pytam
wtorek, 19 grudnia 2017, 17:13

Będą dymisje? Czy tak jak w Mirosławcu - nic się nie stało?

Pruty
środa, 20 grudnia 2017, 11:06

Raczej ordery znając obecną rzeczywistość.

Obywatel_RP
środa, 20 grudnia 2017, 00:24

Nie popadajmy ze skrajności w skrajność

PolExit
wtorek, 19 grudnia 2017, 17:02

Dla mnie najważniejsze jest ze pilot przeżył. Dywagacje czy się katapultował czy nie; jak się kataputowal to zle, jak nie to tez? - ludzie; brakuje wam własnych problemów? Co do czasu poszukiwania, wszystkim malkontentom życzę szczęścia w poszukiwaniu kogokolwiek w lesie. MIG 29 ladnie wygląda, i to chyba tyle. Maszyna ta tak naprawdę nigdy nie odnosila sukcesow. Owszem w większości przypadkow były to starcia bez szans dla nich - Irak, Nowa Jugoslawia, ale np. w alki Erytrea (SU 27) Etipoia (MIG 20) wykazaly ze ten samolot jest porazka. Pilotowali z jednej strony Ukraicy z drugiej Rosjanie, ale nawet odpalanie calymi salwami R-ow nie dawalo zestrzelen SU 27 (których było mnie), za to bez strat własnych zestrzelono większość MIG-wo 29. Jest to samolot przestarzaly i de facto najprawdopodobniej niezbyt udany. Dla ujednolicenia floty nalezaloby wymienić je na F16 V na dziś i zamawiac F35 na jutro.

Mr B.
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:28

Tak odnośnie katapultowania się pilota i niezawodności fotela... na inny branżowym portalu piszą nieoficjalnie, że pilot się nie katapultował a samolot uległ stosunkowo niewielkim uszkodzeniom lot wykonywany był przy niskiej podstawie chmur ok. 300 m

Ygrek
wtorek, 19 grudnia 2017, 18:33

Podstawa 300 metrów to za mało dla śmigłowca?!?

co za bzdury
wtorek, 19 grudnia 2017, 16:58

I te 300 metrów podstawa to było za mało dla śmiglaka z Mińska?!?

metar
wtorek, 19 grudnia 2017, 15:32

300m czy 300ft? Ma ktoś może METAR z EPMM z czasu wypadku?

Ozi.
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:14

Podobno pilot się nie katapultował tylko lądował awaryjnie. Nie są to potwierdzone informacje.

kubuskow
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:13

Mam pytanie do osób znających się lepiej: Czy caracal CSAR w tych warunkach pogodowych by mógł podjąć akcję poszukiwawczo-ratunkową?

Teufel
wtorek, 19 grudnia 2017, 16:46

Do poszukiwań w czasie pokoju na własnym terenie nie wysyła się CSAR tylko SAR ( SAR to poszukiwanie i ewakuacja wypadków morskich, lądowych i powietrznych ( ogólnie jest podzial na morskie i lądowe SAR), a CSAR to uzbrojona jednostka poszukiwania i ewakuacji z terenu działań wojennych. W czasie pokoju na własnym terenie przecież nikt nie będzie wysłać uzbrojonej jednostki aby odszukać pilota bo i po co ). Jak są bardzo niesprzyjające warunki pogodowe to obojętnie czy SAR czy CSAR - nikt nie leci ( ewentualnie przerzuca się jednostki poszukiwawcze w rejon i prowadzi dalsze poszukiwania z lądu ). Czy płatowiec może w danych warunkach wykonywać lot jest zalezene od wielu czynników np. wytrzymałości płatowca, awioniki i wyposażenia dodatkowego.

Sołtys
wtorek, 19 grudnia 2017, 14:06

Tak.

bęcki
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:48

Mógłby. Wiadomo powszechnie że super nowoczesny caracal ma łopaty wirnika przystosowane do wycinania lasu.

Kondor
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:57

Tak. W gruncie rzeczy każdy nowoczesny helikopter przystosowany do CSAR mógłby.

Kondor
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:06

Świadkowie twierdzą, że widzieli czarną smugę za samolotem, więc błąd pilota raczej odpada. Ile mają wylatanych godzin MiGi podarowane nam przez Niemców?

Marek1
środa, 20 grudnia 2017, 12:43

Kondor - MiG29 tak juz ma, ze dymi niemiłosiernie w locie. Nie przez przypadek samolot ten ma wśród zachodnich pilotów ksywę SMOKER. Ten samolot(nr.bocz. 67) miał zdaje sie największy nalot(ok. 1000 h)

kubuskow
środa, 20 grudnia 2017, 12:40

Nie wiem ile godzin mają migi wylatane przez Niemców, ale ten co się rozbił był do Polski dostarczony jako nówka z fabryki.

wyczajo
wtorek, 19 grudnia 2017, 15:30

A widziałeś chociaż filmy z normalnych lotów MiG-29? Maszyny te mają to do siebie, że trochę 'kopcą'. A świadkowie widzą co widzą albo co im się wydaje, że widzą, szczególnie gdy nie znają się. Czy więc to była jakaś nadzwyczajna struga? Okaże się.

bęcki
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:44

... i wyremontowane przez Ukrainę. Zapomniałeś dodać.

zły
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:13

Po godzinie 17, grubo po zachodzie słońca widzieli czarną smugę? Ciekawe. Zresztą silniki RD-33 dymią na czarno nawet bez awarii.

SpartanDG
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:05

Bardzo się cieszę, że pilot samolotu przeżył i po rekonwelescecji wróci do służby.Życie ludzi jest najważniejsze.Mam nadzieję, że Naszemu Ministrowi i rządowi otworzy oczy.Zmierzam do tego, żeby obecny Mon i rząd podjęli decyzję o jak najszybszym zakupie nowych samolotów.Ja tu tylko widzę f16 w wersji Viper kolejne 48 szt a zaraz ponich f-35.Nie ma żadnego sensu szukać innych samolotów.Wycofać ze służby su22 a Mig 29 sprzedać komuś kto chce je kupić.Gdyby decyzja była podjęta w 2018 to jestem przekonany, że pierwsze f16 Vmogłyby być dostarczone w 2 lata.Tymczasem wybudować hangary.Wyszkolić dwa razy więcej pilotów.Dokupić mastery .Powinno być conajmniej 24 szt.Mamy możliwości finansowe, żeby to zrobić.Dodatkowo zakup nowych Śmigłowców ratukowo poszukiwawczych.Liczę na Aw 101. 8 wersja morska i 8 wersja lądowa.Czekam na ruch rządu.

Harry
wtorek, 19 grudnia 2017, 14:54

Mig ma 2 silniki a F16 jeden. Który, przynajmniej teoretycznie, jest bezpieczniejszy dla pilota?

WERSA
wtorek, 19 grudnia 2017, 14:24

Doprawdy mamy możliwości finasowe? jakie? skąd kasa? no dawaj śmiało, oświeć mnie i nas wszystkich. Tylko bez kitu w postaci uszczelnienia VAT. Na te zabawki potrzebujesz co najmniej 15mld...a tu Wisła 30mld, okety i inne taki etam. ZATEM SKĄD KASA?????

PRS
wtorek, 19 grudnia 2017, 13:50

Może Kolego jesteś tak bogaty ,,z domu", że sfinansujesz takie mrzonki, tfuu, przepraszam marzenia. Obecnie 48 szt. F16 ,,zżera" 25% rocznego budżetu MONu, a zapewnia iluzoryczną ochronę...góra 1/3 kraju (do tego to, że jest 48 na stanie nie oznacza że 48 może wzbić się w powietrze). Poszukaj sobie ile kosztuje godzina lotu AW 101. O bajaniach na temat F35 nie chce mi się pisać.

niestety taka jest prawda
wtorek, 19 grudnia 2017, 12:04

takiego samego typu fotele sa w Su-27, Su-24, MiG-31 2016- Su-27 rozbity pod Moskwą - pilot zginął 2009 - Su-27 w Radomiu - piloci zginęli 2011 MiG-31 na Uralu - piloci zginęli

Maras
wtorek, 19 grudnia 2017, 15:40

Są sytuacje kiedy pilot nie moze sie katapultowac (np. utrata swiadomosci lub pozycja w jakiej jest samolot). Popatrz sobie na youtube jak na kilku pokazach katapultowali sie rosjanie to zmienisz zdanie. Fotel to nie jest 100% szans.

Podatnik
środa, 20 grudnia 2017, 16:14

Caracale CSAR wam śmierdziały? A pilota 3 godziny szukaliście? Brawo MON!

Kwarc
środa, 20 grudnia 2017, 11:06

Podstawa chmur wynosiła wtedy 250 m a limit dla Sokoła to 100 m więc to że nie mógł wystartować to bujda dla "wyborców". Pilota odnaleziono po ponad 3 h a nie 1.5 mimo że miejsce upadku było dość dobrze określone. Pytanie dlaczego pilot nie użył radiostacji ratowniczej?

Pilot śmigłowca
piątek, 29 grudnia 2017, 10:28

Po komentarzu Widać na pierwszy rzut oka brak wiedzy elementarnej dotyczącej minimalnych warunków atmosferycznych. Moze lepiej wtedy nic nie pisać niż pisać co Nam sie wydaje? Min warunki dla każdego śmigłowca nawet ratowniczego to w nocy w lotach wg przepisów vfr podstawa chmur 300m widzialność 3 km. Bujda to jest Pana komentarz.

andy
piątek, 22 grudnia 2017, 14:28

Skąd twoja wiedza, że odnaleziono go po 3 godzinach? Ja wiedziałem o jego odnalezieniu już po 19:00. Pilot nie użył radiostacji R-855UM, którą ma na wyposażeniu, ponieważ nie katapultował się, stąd nie miał dostępu do zasobnika, w którym znajduje się radiostacja.

Gość
wtorek, 19 grudnia 2017, 21:45

W relacjach telewizyjnych nie było mowy o gaszeniu jakiegokolwiek pożary w rejonie upadku samolotu. Podejrzewam, że przyczyną wypadku był brak paliwa.

xyz
wtorek, 19 grudnia 2017, 11:54

No i świadkowie twierdzą, że pilot zahaczył maszyną o drzewo...Jeśli to prawda to już do końca życia nie powinien zasiąść za sterami maszyny... Zniszczył sprawny samolot.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama