Rozstrzygnięcie w powietrzu. Rosyjsko-syryjskie skrzydła nad Idlib [ANALIZA]

2 marca 2020, 09:59
Su34
Fot. mil.ru.

Lotnictwo Rosji i Syrii odgrywa kluczową rolę w walkach w prowincjach Idlib i Aleppo. Ostatnie dni charakteryzuje podwyższona intensywność działań, a także zagrożenie ze strony zestawów przeciwlotniczych oraz myśliwców sił powietrznych Turcji. Rosjanie zapewniają zdolności rozpoznania oraz precyzyjnego uderzenia. Co więcej, wiele wskazuje na to, że nalot w którym zginęło około 36 tureckich żołnierzy przeprowadziło właśnie połączone zgrupowanie syryjsko-rosyjskie.

W walkach w prowincjach Idlib i Allepo kluczową rolę, przez wiele miesięcy, odgrywało rosyjsko-syryjskie lotnictwo. Niedawne sukcesy wojsk rządowych związanych były ze wsparciem z powietrza, bowiem aktywność syryjskich Sił Powietrznych (SyAAF), a zwłaszcza rosyjskich (WKS) była momentami bardzo duża. Przy słabej obronie przeciwlotniczej rebeliantów (głównie protureckich i islamistycznych formacji zbrojnych) samoloty i śmigłowce mogły bezkarnie atakować cele, z użyciem głównie broni niekierowanej. 

Jednakże interwencja tureckich sił zbrojnych (TSK) w Idlib, doprowadziła do eskalacji działań, i przy okazji zmieniła warunki pola bitwy. Nagle SyAAF i WKS zetknęły się nad Idlibem z silną obroną przeciwlotniczą, opartą na naramiennych wyrzutniach przeciwlotniczych (MANPADS), co przyniosło straty i zmusiło do zmiany taktyki. Co więcej na niebie zapanowały tureckie bezzałogowce masakrując syryjską armię, a przy granicy czyhały patrolujące tureckie F-16. 

Syryjskie Siły Powietrzne 

SyAAF w czasie wojny poniosły ogromne straty, jednakże – z pomocą rosyjską – zachowały zdolność bojową. Materiał wideo z Idlibu i Allepo wskazuje na aktywność bojową syryjskich śmigłowców (Mi-8/17) oraz samolotów bojowych (Su-22, MiG-23, L-39). Śmigłowce Mi-17 prowadziły bombardowania z użyciem mało celnych improwizowanych bomb beczkowych, z kolei samoloty klasycznymi bombami. 11 i 14 lutego, w wyniku ataków z użyciem MANPADS zestrzelone zostały dwa syryjskie śmigłowce Mi-17. Od tego momentu syryjskie śmigłowce zniknęły z pola walki. 

Pierwszy Mi-17 został zestrzelony w rejonie Nayrab, gdzie toczyły się zaciekłe walki, drugi w rejonie zachodniego Aleppo, przy zbliżaniu się do pozycji rebeliantów. Oba śmigłowce spadły na ziemię w ogromnych kulach ognia, co potwierdza, że niosły na pokładzie bomby beczkowe. Według lokalnego źródła drugi Mi-17 zdołał zrzucić dwie bomby beczkowe, zanim został zestrzelony, eksplodował w powietrzu i spadł w rejonie Qubtan al-Jabal. Oba śmigłowce zostały zestrzelone prawdopodobnie przez rebeliantów, z użyciem przekazanych przez Turcję MANPADS typu FIM-92 Stinger. W drugiej połowie lutego, wobec wejścia do Idlibu licznych pododdziałów regularnych sił tureckich z obroną przeciwlotniczą, aktywność SyAAF gwałtownie spadła, ale nie ustała całkowicie. W kolejnych dniach w niebie nad Idlib operowały m.in. MiG-23, tyle, że tym razem – co pokazują materiały foto i wideo - odstrzeliwujące pułapki termiczne.

image
Fot. Boeing

Aktywność SyAAF przeciwko siłom tureckim i rebelianckim miała swoją cenę. 1 marca zestrzelone nad Idlibem zostały dwa syryjskie Su-24 (Su-24MK2) operujące z bazy Tiyas (T-4). Maszyny zostały wykryte przez turecki AWACS E-7T (na bazie Boeing 737), po czym naprowadzono na nie, pełniące misje CAP na pograniczu turecko-syryjskim, tureckie F-16C. Su-24 zostały zestrzelone z użyciem pocisków AIM-120C. Atak był prawdopodobnie odpowiedzią na zestrzelenie rano tego dnia drona typu Anka-S, który niemal na pewno został trafiony omyłkowo (friendly fire).

Lotnictwo Rosji (WKS)

Jednym z głównych czynników powodzenia sił rządowych w Idlib było wsparcie samolotów bojowych WKS, które operowały nie tylko w dzień, jak SyAAF, ale także w nocy. Nad Idlib zaobserwowano przede wszystkim Su-24 i Su-34, wykonujące zarówno ataki klasycznymi bombami, jak i uderzenia precyzyjne. Ataki z powietrza kierowane były na te pozycje, które w kolejnych dniach atakowane były przez armię syryjską. 

Istotną rolę odgrywało rozpoznanie z powietrza. 25 lutego nad Idlib uchwycony został rozpoznawczy Tu-214R. Na niebie aktywne były cały czas rosyjskie bezzałogowe Orłan-10 i Forpost, dając dokładne dane o położeniu nie tylko rebeliantów, ale także sił tureckich. Pod stałą obserwacją były na przykład rozwinięte w Idlib baterie tureckiej artylerii wspierające ogniem rebeliantów (upubliczniono np. film wideo znad prowadzącej ogień w kierunku SAA baterii T-155 Firtina). 

Fot. Witold Repetowicz
Haubica T-155 Firtina (zdjęcie ilustracyjne). Fot. Witold Repetowicz

Swoje znaczenie na polu bitwy rosyjskie samoloty pokazały 20 lutego, gdy doszło do skutecznego uderzenia na rebeliantów atakujących Nayrab. Według oficjalnego komunikatu MO FR doszło do przełamania syryjskiego frontu, więc na prośbę dowództwa syryjskiego, podniesiono w powietrze rosyjskie Su-24. W wyniku interwencji rosyjskiego lotnictwa atakująca rebeliancka grupa pancerna została zniszczona. Oficjalnie MO FR podało, że zniszczono 1 czołg, 6 BMP i kilka pikapów z bronią maszynową, jednak późniejszy materiał wideo wskazuje, że straty w wozach bojowych były wyższe.

Niszczono sprzęt pancerny przekazany wcześniej rebeliantom z HTS przez stronę turecką (M-113, ACV-15), jednakże łupem Su-24 padły także tureckie czołgi M60. Na podstawie materiału wideo szacuje się, że w ataku zniszczono 3-4 M60 (M60T), prawdopodobnie z tureckimi załogami, o czym świadczą straty zanotowane wówczas wśród tureckich żołnierzy z formacji pancernych (2 zabitych i 5 rannych). 

Tak na marginesie już wówczas, a więc 20 lutego, przekazano stronie tureckiej, że bezzałogowce (zapewne Forpost) wykryły fakt wspierania rebeliantów ogniem tureckiej artylerii. Obecność dronów (Forpost) i Tu-214R zdaje się wskazywać na fakt dobrego rozeznania, o tym co dzieje się w rejonie walk.

Bezzałogowiec typu Forpost. Fot. mil.ru
Bezzałogowiec typu Forpost. Fot. mil.ru.

Od tego momentu zanotowano użycie przenośnych zestawów przeciwlotniczych MANPADS przeciwko celom powietrznym, przy czym odpalenia dokonywali żołnierze tureccy, a celem były zarówno samoloty syryjskie, jak i rosyjskie.  Jak się przypuszcza WKS zmieniła taktykę latając poza zasięgiem Stingerów, część ataków jednakże wykonywano także w ich zasięgu, licząc na skuteczność systemów samoobrony. Znany jest co najmniej jeden film wideo pokazujący manewrujący i odpalający flary Su-34, unikający pocisku przeciwlotniczego krótkiego zasięgu. Mimo licznych odpaleń Stingerów przez żołnierzy tureckich, rosyjskie samoloty bojowe – Su-24 i Su-34 – pozostały aktywne na polu walki także pod koniec lutego.

Zgodnie z oficjalnym stanowiskiem Kremla celem WKS były pozycje rebeliantów, ataki na żołnierzy tureckich, miały być efektem pomyłek, wynikających z przemieszania się regularnych pododdziałów TSK i rebeliantów. 

Wyjątkiem był tu tragiczny w skutkach atak na turecką kolumnę zmechanizowaną, przeprowadzony przez samoloty syryjskie i rosyjskie, w nocy 27 lutego. Oficjalnie zarówno Ankara jak i Kreml uznały, że w ataku wzięły udział wyłącznie lotnictwo syryjskie, ale jak się wydaje jest to element pewnej turecko-rosyjskiej gry politycznej, a nie rzeczywistość. Przypuszcza się, że atak był odwetem za odpalenia pocisków Stinger, realnie zagrażających rosyjskim samolotom bojowym, bombardującym pozycje rebeliantów (celem miał być jakoby także Tu-214R).

Według jednej z analiz powołujących się na lokalne źródła (opublikowanej m.in. w Al-Monitor), w nocnym ataku wzięły udział dwa syryjskie Su-22 oraz dwa rosyjskie Su-34. Obiektem ataku była być duża kolumna zmechanizowana, przemieszczająca się między al-Bara a Balyun, na północ od Kafr Nabl w południowym Idlibie. 

Najpierw Su-22 (?) przeprowadziły atak na przemieszczającą się kolumnę zmuszając ją do zatrzymania, a żołnierzy do ukrycia w pobliskich budynkach, następnie do ataku przeszły Su-34, niszcząc amunicją precyzyjną dwa budynki i grzebiąc w ruinach żołnierzy tureckich. W nalocie śmierć poniosło według oficjalnych danych co najmniej 36 żołnierzy tureckich, (początkowo podawano 33 zabitych, ale było wielu ciężko rannych). Materiał wideo po ataku w Baylun pokazuje zniszczone budynki oraz unieruchomione/uszkodzone MRAP typu Kirpi (zmasakrowane opony). 

Nalot miał być zapewne sygnałem dla Ankary, jednak oceniany w Turcji jako „haniebny syryjski atak”, skutkował eskalacją działań i rozpoczęciem w Idlibie operacji „Wiosenna tarcza” (Bahar Kalkanı Harekâtı). W akcji odwetowej celem tureckiej artylerii polowej i rakietowej oraz masowego ataku dronów uderzeniowych były wyłącznie siły syryjskie. Przyjęcie wygodnej dla Turcji i Rosji wersji, iż 27 lutego nalotu dokonały wyłącznie samoloty syryjskie, pozwala obu stronom uniknąć bezpośredniej konfrontacji.

Jeśli chodzi o cele tureckich ataków precyzyjnych, związanych z lotnictwem, jako forma odwetu na SyAAF, to należy wspomnieć o ataku na bazę Kweres (Kuweires). Oficjalnie strona turecka informowała o zniszczeniu 5 syryjskich śmigłowców, później o 8. Jeśli jest to informacja prawdziwa, to śmigłowce musiały zostać zniszczone na ziemi, w atakowanych syryjskich bazach. Materiał wideo potwierdza zniszczenia w bazie Kweres, gdzie stacjonują szkolno-bojowe L-39 używane w roli lekkich samolotów szturmowych i gdzie zniszczono zapewne jakieś Mi-17.

Mimo skomplikowanej sytuacji WKS nadal bombardowały pozycje rebeliantów, przykładowo rosyjski Su-24 prowadził uderzenie na pozycje HTS w rejonie Saraqib 29 lutego.

Reklama
Tweets Defence24