Reklama

Rosyjskie "zakazane" rakiety celują w Europę. Odciąć wsparcie NATO [ANALIZA]

9 marca 2017, 12:04
Zasięg pocisków manewrujących systemu Iskander. Mapa: Defence24.pl.
Start pocisku manewrującego systemu Iskander-K. Fot. mil.ru.
Fot. mil.ru.
Systemy Roland służące do ochrony niemieckich baz wojskowych wycofano bez wdrażania następcy. Fot. Luftwaffe/Archiv

Stany Zjednoczone przyznały, że rosyjskie pociski manewrujące, rozmieszczone z naruszeniem traktatu INF, są przeznaczone do użycia  przeciwko instalacjom USA w Zachodniej Europie. Dzięki temu Moskwa może próbować odciąć kraje Europy Środkowo-Wschodniej od wsparcia NATO.

Wiceszef kolegium połączonych sztabów USA generał Paul Selva stwierdził, że rosyjskie pociski manewrujące stanowią zagrożenie dla „większości” obiektów wojskowych USA w Europie. Zaznaczył, iż Rosjanie rozmieścili je po to, „by stworzyć zagrożenie dla NATO i obiektów, które wchodzą w obszar odpowiedzialności NATO”. Ta deklaracja jest o tyle istotna, że większość amerykańskich instalacji wojskowych znajduje się poza Europą Środkowo-Wschodnią, co jednak nie chroni ich przed zagrożeniem ze strony pocisków manewrujących.

Amerykanie biorą więc pod uwagę możliwość użycia przez Rosję rakiet manewrujących na przykład do atakowania celów na terenie Niemiec, Belgii czy Holandii. To z kolei mogłoby posłużyć Moskwie do próby odcięcia krajów Europy Środkowo-Wschodniej od wsparcia jednostek NATO i Stanów Zjednoczonych. W zasięgu rakiet cruise znajduje się więc prawdopodobnie m.in. port Bremenhaven, gdzie rozładowywano amerykańskie czołgi, przerzucane następnie na wschodnią flankę.

Czytaj więcej: Koniec zimnowojennego traktatu INF. Amerykanie przyznają, że Rosja rozmieszcza zakazane rakiety [ANALIZA]

Do chwili obecnej większość komentatorów za potencjalnie zagrożone atakami uznawała przede wszystkim tereny państw bałtyckich czy Polski, na które Rosja może oddziaływać między innymi rakietami balistycznymi systemów Iskander-M, czy lotnictwem taktycznym. Wdrożenie pocisków manewrujących o dłuższym zasięgu oznacza jednak, że również mosty czy lotniska położone ponad 1000 km od granic Federacji Rosyjskiej są potencjalnie zagrożone, a to jeszcze bardziej utrudnia działanie siłom NATO.

Rosyjskie rakiety, podobne jak w morskim systemie Kalibr-NK z powodzeniem użytym bojowo w Syrii, mają zasięg nawet do 2600 km. Mogą być używane na lądowych, mobilnych wyrzutniach systemu Iskander (taki kompleks nosi nazwę Iskander-K). Oznacza to, że w krótkim czasie (również z pomocą transportu lotniczego) można je rozlokować w każdym miejscu kontrolowanym przez Federację Rosyjską, nawet jeśli nie stacjonują tam na stałe.

Iskander cruise
Zasięg pocisków manewrujących systemu Iskander. Mapa: Defence24.pl.

Kolejną kwestią jest użycie pocisków manewrujących na platformach lądowych. Rakiety wystrzelone z lądu są trudniejsze do wykrycia niż np. odpalone z powietrza (z pokładów bombowców), gdyż od początku mogą wykonywać lot na niskiej wysokości, wykorzystując rzeźbę terenu. Są też mniej narażone na działanie okrętowych systemów przeciwlotniczych, w stosunku do pocisków wystrzelonych przez jednostki nawodne i podwodne.

Rozmieszczenie pocisków na wyrzutniach lądowych stanowi też naruszenie traktatu INF z 1987 roku, podpisanego przez USA i ZSRR, który zabraniał wykorzystywania rakiet balistycznych i manewrujących odpalanych z platform naziemnych, w przedziale zasięgu od 500 do 5500 km. Administracja Obamy wiedziała o działaniach Rosjan w tym zakresie od 2008 roku, ale poza naciskami dyplomatycznymi do kryzysu ukraińskiego nie podejmowano żadnych działań w tym zakresie. Co więcej, wycofano z użycia pociski Tomahawk z głowicami jądrowymi (odpalane z okrętów podwodnych i nawodnych) – obecnie na wyposażeniu są wyłącznie rakiety z głowicami konwencjonalnymi.

Czytaj więcej: Iskandery z Kaliningradu celują w Redzikowo 

Z kolei Rosja ma możliwość użycia pocisków, wykorzystywanych w systemie Kalibr zarówno na okrętach, jak i na wyrzutniach lądowych. Niemal na pewno są one dostosowane do użycia broni jądrowej, co potwierdził jeszcze w 2015 roku prezydent Władimir Putin.

Prowadzenie obrony przed pociskami manewrującymi wymaga dysponowania odpowiednimi systemami wykrywania, dowodzenia i zwalczania niskolecących celów powietrznych. Pomocne mogą tu okazać się między innymi posiadane przez NATO samoloty klasy AWACS, czy lotnictwo taktyczne Sojuszu Północnoatlantyckiego. Z drugiej jednak strony, większość krajów NATO nie zapewnia obecnie naziemnej, bezpośredniej osłony przeciwlotniczej własnym bazom wojskowym (np. w Niemczech takie jednostki zostały rozformowane, bez wprowadzania następcy). Ciężar walki z pociskami manewrującymi musiałby spoczywać w dużej mierze na lotnictwie myśliwskim.

Roland
Systemy Roland służące do ochrony niemieckich baz wojskowych wycofano bez wdrażania następcy. Fot. Luftwaffe/Archiv

Już sama możliwość użycia przez stronę przeciwną rakiet manewrujących o tak dużym zasięgu, odpalanych z wyrzutni lądowych może zmusić wojska sojusznicze do rozpraszania posiadanych sił (naziemnych baterii przeciwlotniczych, ale też samolotów AWACS, czy lotnictwa myśliwskiego). Byłoby to szczególnie niebezpieczne w sytuacji zagrożenia dla wschodniej flanki, która wymaga wsparcia w zasadzie od momentu rozpoczęcia konfliktu.

Wykorzystując pociski cruise Moskwa mogłaby podjąć próbę zatrzymania wojsk wzmocnienia Sojuszu jeszcze na obszarze Niemiec. Co więcej, zyskuje ona możliwość zastraszania władz i społeczeństw krajów NATO, w celu potencjalnego zmuszenia ich do ograniczenia zaangażowania we wspólną obronę (np. ataki na cele w miastach zachodniej Europy, które do niedawna wydawały się „bezpieczne”).

Czytaj więcej: Iskandery pogrzebały traktat INF. Berlin i Praga w niebezpieczeństwie

Należy też zauważyć, że kraje NATO podjęły konkretne kroki w celu wzmocnienia obrony państw Europy Środkowo-Wschodniej, na przykład za pomocą rozmieszczenia grup batalionowych, ale też zwiększenia zakresu ćwiczeń kolektywnej obrony i przerzutu wojsk. To stawia pod znakiem zapytania szanse powodzenia ewentualnych, agresywnych działań Moskwy, prowadzonych na ograniczoną skalę – np. o charakterze hybrydowym.

W takiej sytuacji, nawet gdyby potencjalny agresor opanował określony obszar, to po pewnym czasie musiałby brać pod uwagę starcie z licznymi i mimo wszystko w miarę dobrze wyposażonymi wojskami NATO, gromadzącymi się w zachodniej Europie. A uniknięcie starcia z żołnierzami sił zbrojnych USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Kanady po dokonaniu agresji na Europę Środkowo-Wschodnią będzie trudne, jeżeli nie niemożliwe, biorąc pod uwagę rozmieszczenie grup batalionowych, czy realizowane coraz intensywniej ćwiczenia przerzutu sił natychmiastowego reagowania.

Pociski manewrujące dają jednak Rosji możliwość eskalacji starcia, na przykład przez precyzyjne, konwencjonalne ataki na cele wojskowe w zachodniej Europie. Nie można też wykluczyć użycia ich do uderzeń na obiekty w naszej części kontynentu. Odpieranie jednoczesnych ataków za pomocą różnych środków oddziaływania (lotnictwo, rakiety cruise i balistyczne) jest bowiem trudniejsze, niż w wypadku wyboru przez przeciwnika jednego, określonego systemu uzbrojenia. Do tego wszystkiego należy dodać rosyjską doktrynę użycia taktycznej broni jądrowej.

Iskander
Fot. mil.ru.

NATO powinno podjąć intensywne działania w celu przygotowania się na wykorzystanie „nowej” broni przez Rosję. Po pierwsze, konieczne jest wzmocnienie systemów wykrywania, dowodzenia, sił powietrznych jak i naziemnej obrony przeciwlotniczej zarówno w Europie Środkowo-Wschodniej jak i w krajach zachodnich. Zakres tego wzmocnienia powinien być szerszy, niż planowano do chwili obecnej, z uwagi na wzrost zagrożeń. Istotne znaczenie ma tu też czynnik czasowy – dalsze odkładanie w czasie wdrażania systemów obrony powietrznej jest niekorzystne.

Nie mniej istotne jest też uwzględnienie w planach ewentualnościowych użycia własnych środków ofensywnych do wykonywania uderzeń odwetowych. Stany Zjednoczone pomimo cięć dysponują bowiem dużym arsenałem konwencjonalnej broni precyzyjnego rażenia (jak choćby pociski JASSM-ER), które mogą być używane nie tylko przez taktyczne lotnictwo, ale też bombowce strategiczne i okręty.

W dłuższej perspektywie pożądane jest zintensyfikowanie prac nad generacyjnie nowymi systemami wykrywania (np. aerostaty JLENS) i zwalczania celów powietrznych. Być może na pewnym etapie rolę do odegrania będą tutaj miały także systemy broni wysokoenergetycznej. Rozwój własnych systemów ofensywnych NATO powinien uwzględniać różne scenariusze, tak aby móc zrezygnować z części z nich za cenę ustępstw Rosji (powrotu do stosowania traktatu). Właśnie takie założenie (wdrożenie własnych systemów Pershing i Gryphon wraz z rozpoczęciem rozmów z ZSRR) doprowadziło do podpisania przełomowego w 1987 traktatu INF, który ograniczył zagrożenie ze strony pocisków średniego zasięgu. Natomiast jednostronne rozbrojenie, jakie do niedawna praktykowała administracja Obamy i kraje zachodnie, tylko wzmocniło przewagę Rosji.

Przeciwdziałanie potencjalnej „rakietowej” agresji ze strony Rosji będzie jednak skuteczne tylko w wypadku, kiedy decydenci (przede wszystkim polityczni) wykażą się wolą i determinacją do podejmowania szybkich i energicznych działań, obejmujących również istotne zwiększenie nakładów na obronę przeciwrakietową – zarówno w krótkim, jak i w długim okresie. W innym wypadku wschodnia flanka NATO, choć wzmocniona przez wojska sojusznicze, może być zagrożona odcięciem od wsparcia, co postawi pod znakiem zapytania wiarygodność systemu odstraszania, budowanego na bazie ustaleń szczytu Sojuszu w Warszawie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 57
Reklama
Wołodia
sobota, 11 marca 2017, 22:51

Sukcesy „geniusza” Putina -4 mln bezdomnych dzieci w Rosji, -epidemia HIV-już 3,5 mln Rosjan zarażonych, -7 mln alkoholików, -38% szpitali w Rosji nie ma ciepłej wody, -11 % szpitali nie ma wody. W ogóle co rok UBYWA 1,5 miliona Rosjan-taki mają ubytek bezwzględny. Rosja jest w rozsypce ,co każdy widzi.

Obserwator
niedziela, 12 marca 2017, 12:08

Jest taka jedna generalna zasada, która niestety jest coraz częściej pomijana w sposób celowy lub przypadkowy. Podając określone dane należy powoływać się na konkretne źródła informacji. W innym przypadku dyskusja staje się bezprzedmiotowa i zamienia się w pewnego rodzaju kłótnię. Dlatego na przyszłość proponuję skoncentrować się na przytaczaniu argumentów merytorycznych, zamiast posługiwać się wyświechtanymi sloganami propagandowymi...

Soldat
sobota, 11 marca 2017, 22:49

Zacytuję za gen. Skrzypczakiem: "Zeszłoroczna gra wojenna z udziałem generała Breedlove’a (byłego dowódcy sił NATO w Europie - przyp. MO) pokazała, że w przypadku szybkiego i niespodziewanego uderzenia Rosjan, wojska NATO nie zdążą dotrzeć nawet do Odry." "W przypadku ataku, strategicznym celem armii rosyjskiej będzie jak najszybsze osiągnięcie linii Odry. Rosjanie będą zatem dążyli do tego, by w ciągu 2-3 dni rozbić główne siły Wojska Polskiego." Tylko racjonalny wysiłek modernizacyjny naszej armii jest w stanie przynajmniej na moment stawić czoło potencjalnemu rosyjskiemu "walcowi".

ARMA
niedziela, 12 marca 2017, 13:28

Breedlove to byl propagandzista, takze jego stwierdzenia mialy polityczny wymiar a nie wojskowy. Nie sadze by Rosja wkroczyla na teren Polski, a to z uwagi na koszty okupacji. Polskie cele wojskowe zniszczone bylyby z odleglosci, a co do krajow Baltyckich to z pewnoscia bylyby zajete i okupacjia tam mialaby sens z uwagi na mniejszasc rosyjska. Co do Rumuni, to ich koniec bedzie najszybszy.

Statystyka
piątek, 10 marca 2017, 11:25

Obiektywnie to dla Polski lepiej. Powiedzmy, że w Kaliningradzie Rosja ma 100 (nie wiem ile, liczba przykładowa) takich rakiet. I teraz przemyślcie sprawę: co jest dla Polski lepsze - by miały zasięg tylko na Polskę, czy na całą Europę?

Rexik
czwartek, 9 marca 2017, 19:02

Śmiejecie się z Pilicy czy Białej a Zachód nie ma nawet tego do walki z pociskami manewrującymi. Wydaje się że Piorun ze względu na głowicę z zapalnikiem zbliżeniowym i większy zasięg oraz manewrowość ma szansę strącić Iskandera-K. Co na to eksperci?

Łukasz
piątek, 10 marca 2017, 20:50

większa manewrowość ? od czego i dlaczego ?

Afgan
piątek, 10 marca 2017, 10:14

Ma szanse jak najbardziej strącić zarówno Iskandera-K jak i Tomahawka, podobnie jak Pilica, Biała czy Hydra 35mm. Kluczem do sukcesu jest to aby system ten był w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie i poraził cel we właściwym momencie, bo czas na reakcje liczy się w sekundach. Z uwagi na to zasadnym jest tworzenie tzw. "pierścieni ostatniej szansy" o których pisałem wcześniej. Chodzi o to aby w bezpośrednim sąsiedztwie strategicznych obiektów, jak lotniska, elektrownie, rafinerie, terminale morskie itp. lokować systemy obrony przeciwlotniczej bardzo krótkiego zasięgu. W przypadku Polski może to być Poprad i Pilica, chociaż widziałbym też Hydrę 35mm strzelającą programowalną amunicją z kierunkową fragmentacją. Kiedy zawiedzie wszystko wcześniej, zawsze zostanie jeszcze ta ostatnia szansa, coś jak dobry bramkarz w meczu piłki nożnej.

janusz 94
sobota, 11 marca 2017, 10:51

Ameryka ma cel - kontrolować Kreml , jego poczynania - tak samo jest z Pekinem ? Jeśli chce się być szeryfem ŚWIATA - a tak wydawało się USA po rozpadzie CCCP . To naturalnym wydaje się iż jakiś z tych dwóch wymienionych krajów - nie może się zbroić i przeciwstawić ? Wniosek - nasuwa się sam ? Wojny w IRAKU , AFGANISTANIE nie wygrali i męczą się by chociaż zachować jakiś porządek w tych państwach . O Libii czy Syrii już nawet nie ma co się rozpisywać - efekt emigranci w EUROPIE ? My pomimo uzyskania nie zależności od CCCP - jesteśmy dalej na pierwszej linii KONFRONTACJI . NIEPODLEGŁOŚĆ - o którą tak walczono przez wieki czy ostatnie lata mogą zostać zaprzepaszczone ? Na konfrontacje wojenną POLSKI z Kremlem nas nie stać . Ale teatrem konfliktu USA - ROSJA jesteśmy nie stety na pierwszy ogień , WYSTAWIENI ! Mało wątpliwe by zwykli ludzie zachodu walczyli u boku USA przeciw Rosji . Konflikt z pewnością z stacjonarnego może rozlać się na pół EUROPY - to zaledwie 1500-3000 km. od granic Rosji . Na pełna modernizację naszej Polskiej armii nas Polaków nie stać - szczątkowe uzbrajanie , a tak maja inne kraje zachodniej Europy w tym Polska - nie wiele daje przy dużym nasyceniu różnego sprzętu Rosji na jej terenie . Strateg - powinien i taka możliwość rozważyć , CO z tego mamy forsując anty Rosyjską nagonkę . Kłopotem może być dalsza eskalacja i przybliżanie się wojsk USA w stronę Moskwy - a tak nie stety się dzieje .

Luk
niedziela, 12 marca 2017, 22:17

Moskwa próbuje odbudować dawne imperium. Stąd jej agresja na Gruzję i Ukrainę. Rosja planowała zająć pół Ukrainy po rzekę Dniepr (potencjał ludnościowy i przemysłowy). Na szczęście zdecydowana reakcja świata i Ukrainy pokrzyżowała te plany i Putin musi się zadowolić Krymem i częścią Donbasu. Niestety Rosja nie próżnuje i w tym roku chce przeprowadzić gigantyczne manewry na Białorusi, które mogą skończyć się dla tego kraju aneksją lub jakąś formą okupacji ze strony Rosji. Polska też jest na celowniku Moskwy - Rosja w poprzednich latach ćwiczyła jądrowe uderzenia na Polskę. Tylko mocne zbrojenia i zdecydowana reakcja mogą powstrzymać Rosję. Rosja od wieków napadała na kraje słabe i bezbronne. Zaatakowała bezbronną Ukrainę, dokonała rozbiorów bezbronnej Polski. Rosja rozumie tylko argument siły - to taki spadek po mongolskim dziedzictwie. I tylko odpowiednia siła może ją powstrzymać przed agresywną polityką.

sobota, 11 marca 2017, 15:00

Amerykanów bardzo boli, że przestają być "szeryfem świata", bo liczyli na to, że Rosja się rozpadnie i tak już pozostanie. To dlatego prowadzą różne działania, aby Rosję wciągnąć w jakiś konflikt w Europie i osłabić - NATO w krajach bałtyckich, Gruzja, majdan, a wcześniej Kaukaz. Wiedzą, że dla Rosji wojna tutaj, to ostatnia rzecz jakiej chcą, bo ta [nawet wygrana przez Rosję] oznaczałaby dla nich zero zysku przy wręcz kosmicznych stratach w samej tylko rosyjskiej gospodarce. Inna sprawa, że ranny niedźwiedź, a do tego przyparty do muru, może być groźny i w skrajnej sytuacji wystrzeli te Iskandery - Polska po czymś takim praktycznie zostanie wymazana z mapy! W tym antyrosyjskim zapamiętaniu, Amerykanie chyba zupełnie zapomnieli o rosnącej potędze Chin i właśnie budzą się z przysłowiową "ręką w nocniku", ale to dla nas mała pociecha...

Rh-
sobota, 11 marca 2017, 10:49

Sporo komentarzy na forum jaka to Rosja jest silna i jaka to bedzie zwycieska a prawda jest taka jak ja przedstawil Napoleon Bonaparte: "Do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy: pieniedzy, pieniedzy i pieniedzy" USA i Europa maja pieniadze a Rosja ma laty na tylku i kupe pzrestarzalego sprzetu, ktory dobrze (liczebnie) wyglada na papierze.

Nostromo
poniedziałek, 13 marca 2017, 14:11

To dodaj jeszcze jak skończyła się jego wyprawa na Wschód.

Alex Glushenkov
niedziela, 12 marca 2017, 12:30

Aby przygotować się do wojny? Po prostu nie wiem, co się stanie z Twoim kraju, w przypadku konfliktu. Dlaczego wprowadzone czołgi amerykańskie - że mogą pomóc? Dlaczego trzeba to wszystko? Dlaczego nie chcą spokojnie żyć? 20 lat temu, gdy NATO było w Berlinie, że nie ma napięcia. Teraz, kiedy czołgi i żołnierze w NATO 100 !!! kilometrów z Petersburga - gdzie pojawiły się napięcia ... Co ty - naprawdę nie rozumiem, w jaki sposób?

podręcznik do historii klasa trzecia
poniedziałek, 13 marca 2017, 15:25

Ano widzisz, mu tu mamy podręczniki do historii. W ostatnich stu latach Rosja atakowała nas dwa razy, nachodziła nasze terytorium trzy razy, a Armia Czerwona siedziała u nas niezapraszana około 40 lat. Wielu Polaków skończyło swój żywot na Syberii. Krótko mówiąc, jak masz nieobliczalnego sąsiada, który się tak zachowuje, to musisz niestety na niego bardzo uważać, wykorzystując sojuszników i co tylko możliwe.

pepe
sobota, 11 marca 2017, 08:29

NATO powinno w Polsce na Borcholmie i Litwie umieścić baterie Patriot tak jak to zrobiono w Turcji

axyz
piątek, 10 marca 2017, 16:07

Jak na razie to NATO przesuwa się coraz bliżej Rosji, co prowokuje Rosję do wzmacniania swojej zachodniej flanki. Mam nadzieję, że nie będzie z tego wojny, bo ta miałaby miejsce przede wszystkim na obszarze naszego kraju. A ja jakoś nie bardzo wierzę w te wszystkie sojusze i mam wątpliwości czy np Niemcy zechcą umierać za Gdańsk...

piątek, 10 marca 2017, 19:25

Polska zapłaciła bardzo wysoką cenę za odzyskanie niepodległości. Dziwię się tym, którzy tu na forum twierdzą, że polską racją stanu jest wojna z Rosją. Własna niepodległość to jest zbyt cenna wartość, aby nią ryzykować w interesie wielkich tego świata, dla których tak naprawdę jesteśmy tylko pionkiem w globalnej grze.

epigon
sobota, 11 marca 2017, 01:52

Oceńmy możliwości polskiej OPL. Czy zmodernizowana OSA zestrzeli Iskandera-K ? raczej nie zresztą nie działa autonomicznie, naprowadzanie komendowe .. Co innego np. Pilica+Piorun bo Grom nie ma szans. Dane z termowizorów dadzą prawdopodobnie namiar na rakietę z odległości ok 6-8 km. Zasięg nowej amunicji MESKO z rdzeniem wolframowym to ok 3,5 km czyli 10 sekund lotu rakiety. Namiar z Soły a napewno Bystrej z odległości horyzontu radiolokacyjnego dla wysokosci lotu rakiety ok 100m. Niestety 23 mm to nie CRAM zatem Iskandera można zniszczyć jedynie bezpośrednim trafieniem a nie zaprogramowanym burstem. Piorun ma zasięg ok 6 km i jest w stanie przechwycić Iskandera na kursie spotkaniowym. Zapalnik ma zbliżeniowy ale szanse zestrzelenia można oceniać na kilkanaście procent może więcej. Czas na Hydrę i wprowadzenie autonomicznego rozwiązania w stylu PK-6 zintegrowanego z działkami 35mm i amunicją programowalną CRAM .. W baterii Pilicy każde stanowisko ma własny sektor ostrzału .. można dodać po 1 działku 35 mm na baterię dla podstawowego kierunku ochrony.

SM 3
czwartek, 9 marca 2017, 16:04

Polska posiada pociski SM 3, które zestrzela każdego grata wystrzelonego z Rosji, więc możemy spać spokojnie.

arona
piątek, 10 marca 2017, 03:40

RIM-161 Standard Missile 3 Block IIA jest z zasady bronią do zwalczania pocisków balistycznych w środkowej ich fazie lotu czyli gdy znajdują się na dużym pułapie. Nie jestem pewien czy dałoby się je wykorzystać do zwalczania pocisków manewrujących lecących na niskim pułapie i do tego wykorzystującym rzeźbę terenu. Jakoś w to wątpię.

niki
czwartek, 9 marca 2017, 17:33

Nie mamy tego typu zabawek. Nie pisz bzdur.

Gość
piątek, 10 marca 2017, 15:48

Myślę że Rosjanom głównie chodzi by mieć pod parasolem kraje zachodnie w Europie.

X
czwartek, 9 marca 2017, 15:28

A skąd wiadomo czy Rosja nie umieściła paru satelitów zdolnych śledzić kilkaset celów na raz i przekazywać ich współrzędne do rakiet wystrzelonych. Rosja idzie w zasięg, który istotnie daje ogromną przewagę, nawet ich haubice są konstruowane tak, żeby miały o kilka kilometrów większy zasięg od innych, a co będzie, jak wprowadzą kierowane pociski. Technologia idzie do przodu, niestety wydaje mi się, że UE stanęło w technologi militarnej na roku 2000.

Davien
piątek, 10 marca 2017, 09:31

Niezle tylko jakoś rosyjskie haubice maja zasięg o ok 1/4 mniejszy od zachodnich, z reguły jest to ok 29-30km pociskami z gazogeneratowrem, a zachodnie maja tu 39-42km.

Y
czwartek, 9 marca 2017, 22:02

Takie zdolności posiada USA a nie Rosja, więc nie masz racji.

Edmund
czwartek, 9 marca 2017, 15:08

Już dawno pisałem o tym, że armia rosyjska niweluje ilościową przewagę NATO rakietami różnych typów, artylerią i systemami przeciwlotniczymi. Dziś dochodzą do tego cyber-narzędzia i wojna propagandowa. Jednym słowem, armia rosyjska ma silną osłonę i długie ręce. Na dobrą sprawę wcale nie musi opuszczać terytorium Rosji, aby zaatakować większość celów NATO.

Afgan
czwartek, 9 marca 2017, 22:00

W pierwszych godzinach wojny te pociski manewrujące uderzą w mosty na Cieśninach Duńskich, a zwalone przęsła zablokują żeglugę odcinając Bałtyk i czyniąc go akwenem zamkniętym. Innymi celami będą lotniska, terminale portowe i elektrownie. Rosjanie mogą wyeliminować infrastrukturę krytyczną w Europie bez użycia broni atomowej. Wystarczy skoordynowany intensywny atak konwencjonalny w postaci kilku fal pocisków w krótkich odstępach czasowych i w Europie Zachodniej zapanuje taki bałagan że nikt tego nie ogarnie. Rosjanie mają plany ewentualnościowe na wypadek zniszczenia infrastruktury krytycznej, ponadto ich obiekty chroni wielowarstwowy system obrony p-lotn, z systemami "ostatniej szansy" jak Tor czy Pancyr. Niestety na zachodzie nikt nie przewidział takiego zagrożenia i nie ma żadnych planów przeciwdziałania i likwidacji skutków ewentualnego ataku. Salwa około 200-300 pocisków Kalibr/Iskander-K z głowicami konwencjonalnymi odpalonych jednocześnie w przeciągu kilkudziesięciu minut w kluczowe cele na zachodzie Europy wywoła totalny chaos.

tak tylko .. pytam
piątek, 10 marca 2017, 11:39

@Afgan A po co Rosja ma atakować Europę ??? Przecież Rosja handluje z Europą Zachodnią, Europa Zachodnia handluje z Rosją i to jest obopólna korzyść, bo bogacą się obie strony. Napisz, opisz przyczyny (w. Ciebie) ewentualnego ataku FR na Europę. Naposz po prostu: Po co Rosja ma atakować skoro handluje!

Gizmo
piątek, 10 marca 2017, 08:44

Widziałes kiedyś te mosty ? O Kanale Kilońskim słyszałeś moze ? Wymyslasz kompletnie nierealistyczne scenariusze. 200 czy 300 kalibrow to tyle co nic. To wypada ok 10 szt na jedno panstwo należące do NATO w Europie.

pragmatyk
piątek, 10 marca 2017, 00:05

Skoro tak to trzeba skokowo zwiększyć w NATO wydatki na zbrojenia, w tym na siły odwetowe, przeciwrakietowe i atomowe. Afgan dziękuję za argument za zbrojeniem. Jak ludzie przeczytają to zrozumieją że zbrojenia są konieczne, nawet pomimo sporych kosztów!

alexis
czwartek, 9 marca 2017, 23:54

@Afgan: zgoda ! Dlatego nie żaden JASSM ale Homar ! i atak saturacyjny na infrastrukturę krytyczną w Obwodzie czyli symetryczny atak na mosty, elektrownie, DOL-e, bocznice kolejowe, porty, przystanie, wiadukty, linie energetyczne .. itp. Pancyr lub TOR przy pozyskaniu danych o celu z zaawansowanej radiolokacji prawdopodobnie zestrzeli JASSMa ale S400 nie wyrobi przy saturacyjnym ataku artylerii rakietowej Homara, a nawet Fenix +. Dlatego musimy rozwijać artylerię rakietową .. ze 122mm wyciągniemy max 70 km ale dobre i to .. + odpowiednik Tornado ..

Polanski
czwartek, 9 marca 2017, 23:01

Myślisz, że w Europie nikt nie myśli?

Borkow
czwartek, 9 marca 2017, 14:39

Przecież USA też ma takie rakiety, czyżby były one :zabronione: tylko dla Rosji?

GEN
czwartek, 9 marca 2017, 16:13

A konkretnie to które rakiety ma USA ??? Czyżby Minuteman III ?

Viktor
czwartek, 9 marca 2017, 16:03

Podaj przykład.

Kosiarz
piątek, 10 marca 2017, 22:00

Gdyby nie Putin to juz dawno bylaby wojna. Osobiscie to sam mu sie dziwie jego zelaznej spokojnej postawy. Rosja jest okrazona przez NATO i jesli rzeczywiscie poczuje sie zagrozona to nie dziwcie sie. Polecam do obejrzenia Tyrone Rohrabacher gadajacego do Estonczyka Ilves ( 9 marca br )

cynik
sobota, 11 marca 2017, 12:27

Tak tak. Jak zawsze Rosja niczym Mordor otoczony przez imperialistycznych wrogów, którzy tylko marzą by ją napaść... Tylko po co, skoro Rosja nie ma nic na czym komukolwiek by zależało? No chyba, że "przestrzeni życiowej" dla Chińczyków...

Extern
sobota, 11 marca 2017, 00:18

Weź nie opowiadaj bajek o tym jak to NATO tylko marzy o zaatakowaniu Rosji, Zarówno Rosjanie jak i NATO dobrze wiedzą że Rosji nie da się konwencjonalnie pokonać na lądzie na jej własnym terenie. NATO to głównie sojusz morski i wystarcza mu to że Rosja mu się nie wtrynia w morskie szlaki handlowe i ani myśli o rozpoczynaniu jakiś tam lądowych wojen w których nie osiągnie na pewno łatwego zwycięstwa.

miskie
czwartek, 9 marca 2017, 14:38

I bardzo dobrze się stało. Jeżeli państwa zachodnie będą realnie zagrożone, a nie tylko formalnie, to chętniej będą uczestniczyły we wspólnej obronie. Może w razie W się nie odwrócą plecami.... Oby Rosja jeszcze bardziej wzmacniała swoją pozycję ( nie sądziłem, że kiedykolwiek powiem coś takiego)

niki
czwartek, 9 marca 2017, 18:03

Obawiam się, że w razie czego Niemcy i Francja (nie wspominając już o Hiszpanii, Portugalii czy Włoszech) powiedzą że to nie nasza wojna i za Warszawę umierać nie będą. Powiedzą że Polacy sami sobie winni że ciągle szabelką w kierunku Rosji wymachiwałi.

Fred
czwartek, 9 marca 2017, 14:23

Właśnie ropa pikuje poniżej 50$, więc Niedźwiedź głośno ryczy. Niemniej jednak czy w zaistniałych okolicznościach nie jest lepiej mieć te Leo przy granicy z FR, a nie pod granicą... niemiecką i nie musieć je przerzucać przez zniszczone Kalibrami mosty na Wiśle? I czym mielibyśmy przerzucać koleją? Czy konwojami pod drogach?

Tomek72
czwartek, 9 marca 2017, 17:15

To jest moim zdaniem JEDNA Z GŁÓWNYCH przyczyn obecnego ich rozmieszczenia.

Zbulwersowany podatnik
czwartek, 9 marca 2017, 14:14

Czy to nie powinno być znakiem dla USA i NATO, że jesteśmy tak jakby "tarczą" dla zachodniej Europy? Sojusz powinien wysłać do nas oraz krajów bałtyckich większą ilość żołnierzy wraz z artylerią i ciężkim sprzętem aby w razie ataku szybko zająć Obwód Kalingradzki. Nie rozumiem też dlaczego zagrożona niegdyś Turcja posiadała na swoim terytorium Patrioty w liczbie paru baterii, a my w obecnej chwili nie. Zwłaszcza Francja i Niemcy powinni zabiegać o to żeby Rosja nie miała możliwości przekroczenia Wisły.

PRS
czwartek, 9 marca 2017, 14:01

Dlatego np. ,,Milczące Psy" zrobią wszystko by Polska nie pozyskała fregat typu ,,Sydney".

Viki
czwartek, 9 marca 2017, 13:59

Radar na balonie na uwięzi (np. na 1000m). Czasem najprostsze rozwiązania są rozwiązaniem.

inzynier
piątek, 10 marca 2017, 16:12

Aerostat z radarem - zdecydowanie tak. Mylar jest niewidzialny dla radaru a i takie dziwo moze miec zerowa sygnature termiczną.

Showtime
czwartek, 9 marca 2017, 15:48

Rozwiązanie raczej jednorazowe ale dobrze przemyślane faktycznie mogłoby zdać egzamin.

anon
poniedziałek, 13 marca 2017, 01:55

Czas na kupienie inrzynierow, know how i zbuwowanie w polsce rakiety konwencjonalne zasieg 2000km tak jak N. Korea, Iran. Rakiety nie na moskwe ale na wszystkie obiekty: Elektrownie Jądrowe w Rosji, to im da do przemyslenia. Taniej wyjdzie jak te defensywne rakiety!! OPL jest warzny ale nie wygramy jak nie bedziem mieli mozliwego odwetu.

poniedziałek, 13 marca 2017, 19:56

Pomijając już wszystkie inne aspekty takiego pomysłu [polityczne, finansowe, technologiczne, militarne, sojusznicze] - czy nie zdajesz sobie sprawy z tego, że właśnie namawiasz nas do popełnienia zbiorowego samobójstwa?

say69mat
piątek, 10 marca 2017, 11:55

@def24.pl: Pociski manewrujące dają jednak Rosji możliwość eskalacji starcia, na przykład przez precyzyjne, konwencjonalne ataki na cele wojskowe w zachodniej Europie. Nie można też wykluczyć użycia ich do uderzeń na obiekty w naszej części kontynentu. Odpieranie jednoczesnych ataków za pomocą różnych środków oddziaływania (lotnictwo, rakiety cruise i balistyczne) jest bowiem trudniejsze, niż w wypadku wyboru przez przeciwnika jednego, określonego systemu uzbrojenia. Do tego wszystkiego należy dodać rosyjską doktrynę użycia taktycznej broni jądrowej. say69mat: Stąd też decyzję o dyslokacji naszych Leopardów z Żagania do Wesołej należy rozważać w kategoriach szaleńczo odważnej decyzji. Na miarę słynnej szarży Lekkiej Brygady na Krymie, lub szarży naszej kawalerii pod Kurantami Ad39'.

prawieanonim
niedziela, 12 marca 2017, 01:21

Rosja aż nadto udowodniła w Syrii że ma dziadowskie uzbrojenie do ataków precyzyjnych. Pociski Kalibr lecąc do celu w Syrii spadały w Iranie. Rosyjskie lotnictwo też nie potrafi bombardować precyzyjnie i stosuje naloty dywanowe żeby trafić pojedynczy cel. Rosyjskie pociski wystrzeliwane z helikopterów nie potrafią trafić w ruchomy cel.

BieS
sobota, 11 marca 2017, 18:17

Dodam jeszcze, że Leopardy to duże czołgi ważące prawie 60 ton. Maksymalna nośność naszych wiaduktów drogowych wynosi 30 ton. Na platformy kolejowe też nie wjadą z powodu przekroczenia skrajni. Będą sobie stały w Żaganiu.

c77
piątek, 10 marca 2017, 22:20

Tylko, że niezależnie od tego gdzie te Leopardy będą stacjonowały tu czy tam to to już nie jest większym problem dla Rosji. Czysto Hamletyzując jedynym rozwiązaniem jest chyba (ale to takie moje chyba) w miarę możliwości jednak budowanie potencjału odstraszania i liczenie, że jednak Putin uzna, że konflikt tak otwarty mu się nie opłaci co też nie jest takie pewne. Może grzecznie lecz bezskutecznie próbować dogonić świat pod względem gospodarczym, technologicznym, organizacyjnym, militarnym - żeby dorównać wzrostem reszcie ale może też brutalnie złapać za nogi i wywrócić. Wtedy będzie wyższy.

MIR
czwartek, 9 marca 2017, 13:01

Najważniejsze, że Rosja postraszyła Zachód. Być możne to otrzeźwi entuzjastów "świata bez zagrożeń i wojen"

Extern
czwartek, 9 marca 2017, 15:22

Jeśli jako gatunek przetrwamy najbliższe 100 lat to dosyć prawdopodobnie że taki świat będzie możliwy bo wszyscy wszystko będą o siebie wiedzieli. Na razie ciągle "dylemat więźnia" działa i kusi aby zdradzić przeciwnika zanim on nas zdradzi co skutkuje tym że znacznie bezpieczniej jest przyjąć że wszyscy siebie nawzajem zdradzają bo wtedy nikt nie zyskuje przewagi.

Marti
czwartek, 9 marca 2017, 15:15

Też tak uważam, w dłuższej perspektywie takie działania Rosjan wzmocnią nasze bezpieczeństwo, a kraje zachodnie wreszcie się obudzą!

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama