Reklama

Rosyjskie Dziki likwidują miny

18 marca 2018, 11:32
-3М «Вепрь»
Fot. mil.ru

Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało o intensywnych ćwiczeniach pododdziałów saperskich, podczas których wykorzystywane są wprowadzane niedawno na uzbrojenie sił zbrojnych Rosji zestawy szybkiego rozminowania BMP-3M „Wiepr” („Dzik”) – nowe, ale z pewnością niezbyt nowoczesne.

Z oficjalnego komunikatu wynika, że system „Wiepr” jest wykorzystywany m.in. przez samodzielny pododdział inżynieryjny Centralnego Rejonu Wojskowego. Pododdział ten przetestował swój sprzęt podczas ćwiczeń na poligonie położonym w autonomicznej republice Baszkirii.

Ujawniono przy tym część informacji na temat budowy i możliwości systemu BMP-3M „Wiepr”. Sama nazwa może być myląca, ponieważ nowa opancerzona maszyna rozminowująca została zbudowana nie na bazie bojowego wozu piechoty BMP-3, jak mogłaby wskazywać jej nazwa, ale w oparciu o podwozie czołgu T-90. Najważniejszą różnicą jest zwiększona ochrona przeciwminowa. Na bloku podwozia znajduje się kapsuła załogi, w której wyróżnia się wieża dowódcy, włazy, przyrządy obserwacyjne, a także stanowisko z przeciwlotniczym karabinem maszynowym NSWT (6P16) kalibru 12,7 mm.

Kapsuła jest spawana z walcowanych arkuszy stalowych. Za nią zorganizowano platformę ładunkową - służącą przede wszystkim do transportu zestawu trałów. Ponieważ pojazdy rozminowujące mają się poruszać w pierwszej linii przed czołgami, BWP i transporterami, dlatego zadbano szczególnie o ich osłonę balistyczną. Polega ona przede wszystkim na pokryciu przodu i boków podwozia oraz kapsuły załogowej kostkami pancerza reaktywnego. Rosjanie nie zamontowali natomiast siatek zabezpieczających przed ręcznymi granatnikami przeciwpancernymi. Zainstalowano natomiast osiem wyrzutni uniwersalnego systemu stawiania zasłony dymnej 902W „Tucza”, strzelających granatami dymnymi kalibru 81 mm na odległość do 300 m.

Głównym zadaniem „Dzika” jest rozpoznanie saperskie, pokonanie i rozminowanie pól minowych. Dzięki specjalnemu systemu trałów tworzy się dwa oczyszczone z min tory, których szerokość (800-870 mm) i rozstaw (3,2 m w przypadku min kontaktowych i 6,7 m w przypadku min magnetycznych) zabezpieczają bezpieczne przejście czołgów, bojowych wozów piechoty i transporterów opancerzonych.

Jak na razie nie są znane rzeczywiste możliwości „Dzika”. Komunikat rosyjskiego ministerstwa ograniczał się jedynie do stwierdzenia, że nowa, opancerzona maszyna rozminowująca wykonywała przejście w polu minowym kilka minut szybciej. Nie napisano jednak w odniesieniu do czego dokonano takiego porównania.

Nie wiadomo też, tak naprawdę, na czym polegają innowacyjne rozwiązania zastosowane przez Rosjan. Nie są nimi na pewno systemy elektroniczne, ponieważ wspomina się jedynie o zamontowaniu na „Dzikach” jednej radiostacji pokładowej R-123M i wykorzystywanego w czołgach systemu łączności wewnętrznej TPU. W obu przypadkach mamy więc do czynienia z wersjami rozwojowymi urządzeń łączności, które powstały jeszcze w czasach Związku Radzieckiego.

Podobne pochodzenie ma dodatkowo radiometr-rentgenometr i analizator chemiczny GO-27 wykorzystywany do monitorowania intensywności radiacji i skażeń. On również jest starym rozwiązaniem i prawdopodobnie nie jest połączony z jakimkolwiek systemem pokładowym (działając samodzielnie). Pewną oznaką zmian w podejściu do tego rodzaju sprzętu jest zastosowanie dwóch wbudowanych urządzeń noktowizyjnych 1PN63M. Nie wprowadzono jednak nowoczesnych systemów termowizyjnych.

Wszystko więc wskazuje na to, że „Dzik” jest tak naprawdę doraźnie opracowanym pojazdem, przystosowanym do przenoszenia standardowych trałów przeciwminowych KMT-7 lub KMT-8. Kapsuła załogowa już jest krytykowana nie tylko za słabą osłonę balistyczną, ale również m.in. za brak udogodnień dla załogi (chociaż oficjalnie zamontowano w niej klimatyzację i toaletę). Największym mankamentem jest jednak brak systemu wspomagania dowodzenia, który pozwalałby - przykładowo - na przekazywanie informacji o sytuacji minowej podczas prowadzenia rozpoznania.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 27
Reklama
bender
poniedziałek, 19 marca 2018, 12:38

Dziwne. Przy założeniu, że pojazdy rozminowujące mają się poruszać w pierwszej linii przed czołgami, BWP i transporterami, to nie powinien być pojazd załogowy oparty o drogi T-90, ale autonomiczny tani blaszak. Przecież w końcu i tak zostanie rozwalony. No chyba, że życie załogi to koszt pomijalny...

windy_city
niedziela, 18 marca 2018, 18:06

po której minie występują krwotoki u załogi?

Marek1
poniedziałek, 19 marca 2018, 12:21

windy - popatrz sobie na konstrukcję tej maszyny i połącz to z wiedzą, że najcięższe, ziemne miny ppanc o zapalnikach naciskowych/magnetycznych to 6-10kg mat. wybuchowego. Załogę takiego podwozia MBT poranić\\ogłuszyć może fugas o wadze 100kg+ ...

goym
niedziela, 18 marca 2018, 16:24

Zouważcie ze system czyści miny z spod dwóch gosienic a za czołgiem pewno idzie sołdat z wykrywaczem.

-CB-
niedziela, 18 marca 2018, 16:07

Swoją drogą to dziwny patent, że tworzą dwa wąskie tory, tam gdzie gąsienice, a nie cały pas.

Marek1
poniedziałek, 19 marca 2018, 12:24

CB - bo to NIE jest system do pełnego rozminowania terenu, a tylko zrobienia w polu minowym PRZEJAZDU dla własnych jedn. panc/zmot atakujących przeciwnika. Potem dopiero na teren wchodzą saperzy i usuwają resztę min.

-CB-
wtorek, 20 marca 2018, 00:47

Tyle, że różne pojazdy mają różną szerokość, więc to dosyć kłopotliwe rozwiązanie. No i branie \"między koła\" pozostałych min, też chyba nie jest tak do końca bezpieczne.

dzik
niedziela, 18 marca 2018, 15:39

Dlatego Belma rozwija miny przeciwburtowe - strzał ładunkiem kumulacyjnym do 50 m

Davien
poniedziałek, 19 marca 2018, 10:36

Nie kumulacyjnym tylko EFP Kumulacyjny na taką odległość jest całkowicie nieskuteczny.

Marek1
niedziela, 18 marca 2018, 13:31

I właśnie dlatego należy intensywnie pracować nad systemami \"inteligentnego\" minowania, zamiast stosowania zwykłych min naciskowych/magnetycznych. Niestety wszystkie MON-y konsekwentnie od lat utrącają gotowy od bodaj 2012r prototyp syst. Jarzębina-S/K. Celował w tym procederze zwłaszcza AM&Co., ale i obecna ekipa MB&Co. nie jest lepsza.

Zajac
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:15

MON jest poza ta liga !

Podbipieta
niedziela, 18 marca 2018, 19:29

Nie prawda Ale nie dotarlo to sprzed roku wyjasnienie Trudno

Marek1
poniedziałek, 19 marca 2018, 12:28

Podbipięta - sprawdź dokładnie na jakim etapie są obecnie prace nad syst. Jarzębina i napisz nam KIEDY pierwsze Jarzębiny trafią do jednostek WP. MON ponownie polecił przemysłowi wynaleźć koło i odkrywać Amerykę.

vvv
niedziela, 18 marca 2018, 17:37

EFP ma bardzo slabe parametry penetracji

Marek1
poniedziałek, 19 marca 2018, 12:59

vvv - EFP atakuja w 99% przypadków boczne pancerze pojazdów, więc przebijalność rzędu ca 100-120mm(za pancerzem reaktywnym) mm jest całkowicie wystarczająca. Problem w tym, że dopiero w ub. roku MON zamówił pewną, niedużą liczbę w/w min przeciwburtowych MPB-ZN Agawa w Sp-ce Belma, choć od 2012r gotowy jest prototyp Agawy z nowoczesnym, resetującym sie zapalnikiem MPBK-ZN Juka.

Davien
poniedziałek, 19 marca 2018, 10:38

A czołgi z reguły słąby pancerz boczy i górny więc jakoś daje chyba radę. Większość podpocisaków ppanc uzywa włąśnie ładunków EFP

dr inż Sebastian Gałowiecki
niedziela, 18 marca 2018, 13:28

To jest przypudrowana technologia z lat 40. Może się przydać do rozminowania pola w jakiejś mentalnej Etiopii albo do usuwania \"min\" na pastwiskach.

Zajac
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:16

No wlasnie - w Etiopii albo w Polsce. dzieki za podpowiedz !

aderet
poniedziałek, 19 marca 2018, 02:47

do dr inż Sebastian Gałowiecki___________czyli w Polsce - mentalnie i technologicznie to my jestesmy na rowni z Papuasami z Nowej Gwinei (lub nawet gorzej)

Klient
niedziela, 18 marca 2018, 21:01

Myślisz, że w Donbasie mają miny najnowszego typu? Chyba, że zaliczasz ich do mentalnej Etiopii.

darek
niedziela, 18 marca 2018, 19:27

mając takich dr inż .... jesteśmy tam gdzie jesteśmy

prof Kuraś
niedziela, 18 marca 2018, 18:23

i tak jest lepsza od tego co proponuje konkurencja z zachodu i ameryki ...

Davien
poniedziałek, 19 marca 2018, 10:39

Tia, antyk sprzed 30 lat osadzony na ledwo osłoniętym od min podwoziu czołgu:) Ciekawe gdzie znajdą ochotników do jazdy tym czymś na pierwszej linii:))

Marek1
poniedziałek, 19 marca 2018, 13:14

Davien - skąd ta pogarda dla sprzętu wielokrotnie sprawdzonego w działaniach przeciwko najczęściej stosowanym minom ppanc. ?? Trały p.minowe pchane przez ciężko opancerzone pojazdy są znane i stosowane od II wś. Doposażone w generatory pól magnet/radiowych/termicznych uruchamiających zapalniki minowe nadal są skutecznym sprzętem torującym drogę panc. jedn. uderzeniowym przez większość klasycznych pól minowych. Ps. Ochotnicy do obsługi ?? Jakoś US Army nie musi urządzać łapanek na załogi pojazdów p. minowych typu MPCV Buffalo(najcięższa klasa MRAP), a jest on sporo lżejszy(mniej opancerzony) od rosyjskiej konstrukcji opartej na kadłubie MBT.

Davien
wtorek, 20 marca 2018, 11:40

Nie pogarda ale proste stwierdzenie faktu. To stary system rozminowujący doskonale znany na Zachodzie a osadzili go na ledwo zabezpieczonym podwoziu czołgu który masie poruszac pzred włąsnymi siłami .Nikt nie zostawia pól minowych niezabezpieczonych wiec straty tych pojazdów będą spore. i to zarówno od ognia przeciwnika jak i nowoczesnych min których stary trał zwalczac moze po prostu nie dać rady.

ZZZ
poniedziałek, 19 marca 2018, 15:10

Tylko, że Buffalo ma: 1)konstrukcję powstałą z myślą o ochronie przed minami 2)10-metrowy wysięgnik, który na tych minach operuje. Natomiast trał KMT-7 ma trochę ponad 3 metry, licząc od czoła czołgu do punktu największego nacisku trału.

no co
niedziela, 18 marca 2018, 16:42

Ale za to groźnie wygląda.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama