Rosyjski system przeciwlotniczy S-400 w Syrii?

13 listopada 2015, 17:57
Słynne zdjęcie rosyjskich radarów, na którym rosyjski analityk "odkrył" element systemu S-400 Triumf (pierwszy od prawej) - fot. mil.ru
Zaznaczony na zdjęciu radar, uznany za element systemu S-400 służy prawdopodobnie kontroli ruchu powietrznego nad lotniskiem i systemom wsparcia lądowania - fot. mil.ru
Na zdjęciu wyróżniona została widoczna w tle wyrzutnia Pancyr z charakterystycznymi sześcioma kontenerami rakiet po obu stronach wieży z radarem - fot. mil.ru
Dwa radary i wyrzutnia systemu S-400. Widoczny jest brak podobieństwa do stacji widocznej na zdjęciu z Syrii - fot. mil.ru

Rosyjski system rakietowy S-400 Triumf rozmieszczony w syryjskiej bazie Latakia może stanowić zagrożenie dla brytyjskich samolotów startujących z Cypru czy operujących nad Turcja i Izraelem – alarmują międzynarodowe media. Elementy najnowocześniejszego rosyjskiego systemu przeciwlotniczego miały być zaobserwowane na oficjalnych rosyjskich zdjęciach z bazy w Syrii. 

Temat podchwyciły natychmiast międzynarodowe media, strasząc możliwością strącenia przez system S-400 z bazy w Latakii nie tylko samolotów RAF startujących z bazy Akrotiri na Cyprze, ale też operujących nad Turcją czy północnym Izraelem. System S-400 Triumf korzysta z szerokiej gamy pocisków rakietowych, mogących zwalczać zarówno samoloty, jak i manewrujące czy balistyczne nośniki głowic, na pułapie do 50 kilometrów. Dystans zwalczania klasycznych celów powietrznych sięga 400km i mógłby faktycznie zagrozić nie tylko maszynom wojskowym, ale i cywilnym m. in. nad Syrią, Izraelem i Turcją.

Mógłby, jednak mało prawdopodobne jest żeby był tam w ogóle obecny. Informacja o radarze systemu S-400, którą powieliły media na całym świecie, pochodzi od rosyjskiego analityka Jurija Barmina. Na swoim Twitterze rozpoznał on „prawdopodobnie” radar systemu S-400. Należy zaznaczyć, że Barmin nie jest analitykiem wojskowym, lecz polityki bezpieczeństwa i strategii Rosji i Bliskiego Wschodu.

Zdjęcie na którym oparte jest to przypuszczenie nie jest szczególnie wyraźne. Na pierwszym planie widać samoloty Su-24M i prawdopodobnie gazy z ich silniów zniekształcają obraz stojących w tle radarów. Na dalszym planie widać typowy posterunek radiolokacyjny, złożony z trzech różnych stacji radarowych. Jednak jego nawet pobieżna analiza zdaje się zdecydowanie przeczyć sensacyjnej teorii o zastosowaniu w Latakii najnowszego rosyjskiego system obrony powietrznej. Bramin zidentyfikował jako element systemu S-400 pierwszą antenę z prawej, jednak jeśli porównamy ten radar ze stacjami zaliczanymi do systemu S-400 (są ich dwa rodzaje), widać że poza płaską anteną ścianową różni je wszystko – od nośnika, przez kształt aż do wymiarów.

S-400
Rosyjski przemysł staje się coraz bardziej obecny na rynkach eksportowych, tradycyjnie zarezerwowanych dla USA. fot. mil.ru

Zostawmy jednak na chwilę ten element posterunku i skoncentrujmy się na pozostałych dwóch. Są to dwie stacje radiolokacyjne starego typu, należące do systemów obrony powietrznej pamiętających jeszcze czasy ZSRR. Pierwszy od lewej to najprawdopodobniej radar średniego zasięgu Kasta 2E1 (39N6) działający na falach decymetrowych. Obok niego, w środku, znajduje się altymetr, czyli wysokościomierz radarowy, prawdopodobnie PRW-16 lub starszy PRW-9. Służy do określania wysokości celów dla radarów tak zwanych „dwu-współrzędnych”, a więc zdolnych do określenia kąta i odległości do celu ale nie jego wysokości.

Taki zestaw jest typowy dla systemów obrony powietrznej starszych generacji. Systemy takie jak S-400 wykorzystują radary określające położenie celu we wszystkich trzech współrzędnych jednocześnie. Zastosowanie takich stacji wraz z systemem S-400 jest nie tylko nielogiczne ale też bardzo trudne jeśli w ogóle możliwe. Mogą one natomiast być stosowane do wstępnego wykrywania celów np. dla systemu rakietowego 2K12 Kub, którego obecność w Syrii została potwierdzona przez Moskwę. Są to wyrzutnie relatywnie starego typu, które najprawdopodobniej zostaną pozostawione na miejscu po opuszczeniu Syrii przez Rosjan.

Pancyr Syria
Na zdjęciu wyróżniona została widoczna w tle wyrzutnia Pancyr z charakterystycznymi sześcioma kontenerami rakiet po obu stronach wieży z radarem - fot. mil.ru

Inny zestawem który z pewnością znalazł się w Latakii i innych wykorzystywanych przez Rosjan bazach to Pancyr-S1. Jest to system artyleryjsko-rakietowy krótkiego zasięgu uzbrojony w dwa działka kalibru 30 mm i dwanaście przeciwlotniczych pocisków rakietowych 57E6 lub 57E6-E zbazowanych na podwoziu ciężarówki Kamaz. Zasięg zwalczanie celów sięga 12 km z użyciem rakiet i 4 km za pomocą działek 30 mm. Jego zadaniem jest punktowa obrona obiektów takich jak bazy lotnicze czy inne zgrupowania wojsk. Oba wymienione systemy posiadają własne, autonomiczne stancje radiolokacyjne stosowane do naprowadzania uzbrojenia.

Radar Syria
Zaznaczony na zdjęciu radar, uznany za element systemu S-400 służy prawdopodobnie kontroli ruchu powietrznego nad lotniskiem i systemom wsparcia lądowania - fot. mil.ru

Wracając do trzeciej stacji radiolokacyjnej widocznej na zdjęciu – z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć czym nie jest. Do czego wiec służy? Najprawdopodobniej jest to radar stosowany w systemie kontroli lotów, dozoru lotniska i wspomagania startów oraz lądowań stacjonujących w Latakii. Mało prawdopodobne jest aby stanowiła ona element systemu obrony powietrznej stanowiącego realne zagrożenie dla regionu.

Jaki jest więc cel rozpowszechniania tej informacji? Nie od dziś wiadomo, że rosyjskie materiały fotograficzne i filmowe, zwłaszcza przygotowywane przez Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej są bardzo precyzyjnie selekcjonowane. Jeśli więc znalazło się na nich coś o czym Rosjanie jeszcze oficjalnie nie poinformowali, to raczej nie jest to przypadek. A jeśli przy okazji ten „przypadek” został zauważony przez analityka strategicznego z Moskwy… to powinniśmy podejść do takich sensacyjnych informacji z uzasadnioną rezerwą. 

AKTUALIZACJA 17:39. Informacjom o rozmieszczeniu S-400 w Syrii oficjalnie zaprzeczyło rosyjskie ministerstwo obrony.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 19
Reklama
Młody
piątek, 13 listopada 2015, 23:19

Jak można przeciwstawić się s 300 i s 400

alex
sobota, 14 listopada 2015, 10:54

JASSM ER !!!!

Edmund
piątek, 13 listopada 2015, 22:37

NATO nie posiada sytemu o takich parametrach jak s-400. W Rosji nie ma absolutnie nic z produkcji cywilnej, jednak parametry niektórych kluczowych systemów uzbrojenia przebijają ich zachodnie odpowiedniki. Nieoficjalnie bez względu na kryzys Putin będzie zwiększał nakłady na uzbrojenie i będzie to robił "do ostatniego Rosjanina", kosztem wszelkich innych wydatków. Dywagujemy o jakiś Krabach, Leopardach i szpicy NATO a tymczasem współczesny konflikt rozegra się wyłącznie w oparciu o rakiety balistyczne i samosterujące, artylerię dalekiego zasięgu, systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. W tych kategoriach Rosja znacznie wyprzedza zachód w parametrach. Co do Polski nic z tego nie posiadamy a jeśli w dającej się perspektywie będziemy, to tylko w ilości symbolicznej i o niższych parametrach. Jedyną przeciwwagą dla Polski jest zakup licencji / rozwijanie technologii rakiet balistycznych i dalekiego zasięgu na różnych platformach. Polskie NSM z powodu niewielkiego zasięgu (do 200 km) są bezużyteczne.

ja
sobota, 14 listopada 2015, 14:40

NATO nie posiada sytemu o takich parametrach jak s-400. ========================================================= Pełna zgoda. NATO posiada uzbrojenie o znacznie lepszych parametrach. PAC-3, THAAD, AEGIS

JMK
sobota, 14 listopada 2015, 14:23

Aj waj ajajaj ! Rozumiem zakłopotanie sąsiadów Syrii.

maniuś
sobota, 14 listopada 2015, 14:13

Z tego jasno wynika - nie ma tam rzeczy przypadkowej , lecz to co jest potrzebne aby przeprowadzić tą nie zwykle skomplikowaną operację . Czy to stary czy nowy typ radarów - jest im taki a nie inny potrzebny , nie wlekli by go tyle kilometrów w to miejsce ? Zachód jak zwykle bo to tylko media robią z igły widły - temat rozdmuchuje aby sprzedać tego papieru nasmarowany byle jakimi mądrościami dziennikarzy ? Na miejscu na pewno działają służby do zbierania informacji na temat i uzbrojenia jak i również zastosowanych działań taktycznych ? Zachód (zachodnie media ) ciągle - krytykują , wymyślają (choroba PUTINA ) a to nieszczęśliwa wypowiedz, lub jaka kolwiek przypadkowa przypadłość na ROSYJSKIEJ ziemi - a do swego garnka nie zaglądają ? Że chodzby za następstwa i uchodźców czy terror na zachodzie Europy czy na terenie SYRII ,IRAKU ,LIBII itd. odpowiada właśnie zachód i ameryka ? To te państwa rozbujały kolorowe rewolucje na świecie - dokonały przewrotów w innych krajach lub same napadły na nie ? I co tu kwestionować że ROSJA zastosowała taki a nie inny system - swego uzbrojenie , przypuszczać to każdy może że w realu sprawdzają ich przydatność na polu bitwy , tak czynią każde państwa które prowadzą wojnę ?

piotr
piątek, 13 listopada 2015, 20:48

Zgaduj zgadula o to jest ,napewno Rosjanie beda sprawdzac swoj sprzet ten najnowszy w Syrii ,mozliwe ze znajda sie tam S400 tego nikt nie wie ,sadze ze predzej lub pozniej tam bedzie ,nawet mozliwe ze zostanie uzyty ,bo to co robi USA w Syrii ,zapewne dojdzie do uzycia tego S400 ,poczekamy zobaczymy .

Dekart
piątek, 13 listopada 2015, 20:12

To nie jest 76N6 bo one mają inny kształt anteny która jest na maszcie.

agnimyo
piątek, 13 listopada 2015, 19:55

Wiadomo że są na krążowniku rakietowym u wybrzeży Latakii S-300,wiadomo że samej bazy ochrania system WRE Krasucha-4 wczoraj poinformowano że w Listopadzie na końcówkach skrzydeł wszystkich Su-34 zostanie zamontowany bazowy komplet wielofunkcyjnego kompleksu WRE „Chibiny-10B” słynnego z incydentu na Morzu Czarnym z udziałem niszczyciela rakietowego USS Donald Cook. No , no gdyby jeszcze S-400.Wcale się nie dziwie że lotnictwo Turcji ,USA czy Izraela praktycznie zaprzestało lotów nad Syrią ,i coś się tam gada o bańce elektronicznej o promieniu 600 km

alex
sobota, 14 listopada 2015, 22:17

o to jakie to wyposażenie WRE mają na pokładzie ruskie samoloty obecnej doby. No to po kolei: - detektory opromieniowania wiązką radarową (RWR) - są to systemy wykrywające kierunek, tryb pracy i typ wrogiego radaru. Tutaj w zasadzie w użyciu jest system SPO-15 Bierioza z lat 1970-tych, który poza śmieszną techniką w jakiej został wykonany i prymitywnym oraz nieczytelnym zobrazowaniem zagrożeń nie może wykrywać wielu nowszych radarów zachodnich a może i ruskich. Stanowi on jednak wyposażenie wszystkich ruskich samolotów bojowych wyprodukowanych za czasów ZSRR (MiG-29, Su-27, Su-24M, Su-25). W samolotach występujących w mizernej liczbie egzemplarzy (modernizacje Su-27SM, MiG-29SMT, Su-25T/SM, Su-24M2 oraz nowe Su-34) zamontowano nieco nowszy system RWR typu L150 Pastel będący patentem z lat 1980-tych opracowany jako remedium na klęski sowieckiego lotnictwa na Bliskim Wschodzie i zawierającym technologię cyfrowo-analogową. Z tego co o nim wiadomo jest to system na poziomie AN/ALR-56A z F-15A pochodzącym z lat 1970-tych. - stacje radarowych zakłóceń aktywnych - to jak sama nazwa wskazuje służące do generowania różnych typów zakłóceń wrogich radarów. Aktualnie ruskie samoloty mają z tym duży problem, ponieważ ongiś standardowa stacja tego typu a mianowicie kontenerowa SPS-141 Gwozdika rozwijana od lat 1960-tych została wycofana 5 lat temu z powodu totalnego zestarzenia się. To pozostawiło wszystkie myśliwce MiG-29A oraz szturmowce Su-25 bez możliwości stosowania zakłóceń aktywnych. Jeśli chodzi o bombowce Su-24/24M to posiadają one równie starą stację SPS-161/162 Gierań zabudowaną na stałe lub w kontenerze o podobnie żałosnej dziś efektywności. Problem polega dodatkowo na tym, że obie te stacje były przeznaczone do zagłuszania starych NATO-wskich systemów SAM jak Nike, HAWK, Rapier i Chaparall, które obecnie można spotkać raczej tylko w muzeum. Jeśli chodzi o myśliwce Su-27S/SM oraz MiG-31B to teoretycznie mogą one przenosić na końcach skrzydeł nowszą stację zakłóceń SPS-171/172 Sorbcja-S z lat 1980-tych. Problem jednak w tym, że nie za wiele ich wyprodukowano bo pojawiły się one pod sam koniec istnienia ZSRR no a potem różne mafie musiały coś do Chin i gdzie indziej sprzedawać. Koniec końców ruskie lotnictwo zostało z nich ogołocone. Tak samo kilkanaście MiG-29S i zapewne "algierskie odrzuty" MiG-29SMT posiadają wbudowaną stację L201 Gardenia będącą także produktem z lat 1980-tych. Natomiast kilka zmodernizowanych szturmowców Su-25SM i być może Su-24M2 może przenosić stacje MS-410 Omul będące kontenerową wersją stacji Gardenia. Jak wiec widać ruskie aktywa w tej dziedzinie to szmelc sprzed 20-40 lat, który obecnie do niewielu rzeczy się nadaje. Jest bardzo prawdopodobnie, że w wielu ruskich samolotach zarówno RWR jak i stacje zakłóceń po prostu nie działają (skądinąd wiadomo o masowym zdejmowaniu RWR ze śmigłowców Mi-24 bo były niesprane). To zapewne wyjaśniałoby także dlaczego Ruskie nie byli skorzy do fruwania nad Osetią. :) Jakie są widoki na przyszłość? Na razie dwóch producentów tego szmelcu w Rosji CNIRTI i KNIRTI pokazało jakieś stacje zakłóceń aktywnych niby pracujące w technologii DRFM. Są to kontenerowa MSP-418K (CNIRTI) głownie dla MiG-29 i jego klonów oraz dwa prototypy od KNIRTI: SAP-14 (stacja osłony grupowej dla Su-30 i Su-34) i SAP-518 (następca Sorbcji-S). Na razie wiele o nich nie wiadomo ale historia eksportu ruskich samolotów uczy, że bardziej wymagający klienci pierwsze co dobili to wywalali Ruskie systemy WRE i wpychali zachodnie (celują w tym głównie Hindusi, którzy do Su-30MKI wsadzili systemy izraelskie i francuskie a do MiG-35 zażądali włoskiego). To najlepsza "reklama", że Ruskie w dziedzinie WRE znajdują się dekady za Zachodem i trudno się temu dziwić bo w myśliwcach klasy F-22 i F-35 główną stacją zakłóceń aktywnych jest...antena radaru AESA a systemy RWR takie jak AN/ALR-94 to po prostu 30 anten w architekturze rozproszonej zabudowanych na kadłubie F-22, które mogą wykrywać wrogie radary (diabli wiedzą, czy tez nie LPI!) z...450 km i z dokładnością do dwóch stopni. Dane o systemie AN/ASQ-239 dla F-35 są na razie tajne... inne systemy samoobrony jakie posiadają ruskie samoloty bojowe, czyli takich pracujących poza "obszarem radarowym": - wyrzutniki dipoli i flar - to oczywiście stare zabawki występujące w lotnictwie od dekad więc oczywiście Ruskie też je mają. Diabeł jak zwykle tkwi jednak w szczegółach. Otóż ruskie samoloty posiadają przede wszystkim wyrzutniki typu APP-50 (Su-27, MiG-31, Su-24, bombowce) a jedynie MiG-29 mają wyrzutniki typu BWP-30-26M. Ponadto Su-25 przenoszą wzięte z śmigłowców wyrzutniki ASO-2I. Do prawie wszystkich tych wyrzutników można załadować naboje z dipolami do mylenia radarów oraz flary do mylenia rakiet naprowadzanych termicznie. Jednakże obecnie sprawa jest taka, że dipole są bardzo nieskutecznie wobec wrogich radarów ponieważ te wykorzystując efekt Dopplera potrafią szybko odróżnić je od samolotu bo znacznej różnicy w prędkości. Jeśli chodzi zaś o ruskie flary to wielokrotnie już udowodniono (Afganistan, Czeczenia, Gruzja), że nie nadają się one do mylenia nowszych MANPADS i nic ponad Strzały-2M/3 niezbyt może dać się im zwieść. To wyjaśnia między innymi duże straty Su-25 dla których wyrzutnie dipoli i flar są w zasadzie jedyną możliwością samoobrony. - emitery zakłóceń w podczerwieni - służą one do emisji sygnałów cieplnych silniejszych od tych emitowanych przez nosiciela i sugerujących głowicy termicznej rakiety, że cel leży w pewnej odległości od swojego rzeczywistego położenia. Ruskie byli jednymi z pierwszych, którzy w latach 1970-tych wprowadzili takie systemy - chodzi mianowicie o urządzenia rodziny L166: L166V "Ispanka" na śmigłowcach Mi-24 okazały się tandetą już w Afganistanie przy spotkaniu ze Stingerami, L166SI "Suchogruz" montowany w ogonie Su-25T został potem zarzucony z podobnych powodów, ostatni koncept to L166BIA dla różnych śmigłowców ale coś nie ma nań chętnych do tej pory bo oferuje ochronę tylko przed przestarzałymi rakietami. - urządzenia ostrzegające o nadlatujących rakietach plot (MAWS) - są to optyczne detektory wykrywające na tle ziemi zbliżające się rakiety. Pracuja one w różnych zakresach widma IR/UV. Ruskie dość wcześnie wprowadzili takie systemy rodziny MAK na bombowcach oraz Su-24M co było zapewne szukaniem remedium na straty w Afganistanie. Jednakże wszystko wskazuje na to, że są to obecnie urządzenia tak zawodne, że nie dają realnie ostrzeżenia o nadlatujących rakietach. Zapewne ich detektory i układy obróbki sygnału maja za małą czułość aby wykryć na tle ziemi pociski z silnikami bezdymnymi oraz małe rakiety jak MANPADS. Tak więc szacuje się, że mogą ten być skuteczne jedynie wobec dużych rakiet klasy Wołchow, Krug, Nike, HAWK. - układy ostrzegające o opromieniowaniu laserem (LWR) - tutaj Ruskie posiadają tylko jedno takie urządzenie o nazwie L140 Otklik, które podaje fakt opromieniania i zgrubnie położenie lasera oraz fakt, czy jest on modulowany (oznaka naprowadzania rakiety). Jest to jednak urządzenie obsługiwanie ręcznie przez pilota (kabaret!) a poza tym ilość rakiet naprowadzanych na wiązce lasera jest bardzo mała (ADATS, RBS-70, Starstreak i ruskie czołgowe ppk) więc raczej trudno aby Ruskie mogli z niego realnie skorzystać. Paten przeznaczony raczej dla śmigłowców (montowany na Ka-50 i teraz pewnie na Mi-28N). Główną bolączką ruskich samolotów jest to, że jeśli nawet posiadają one takie urządzenia to nie są one ze sobą zintegrowane w jeden sterowany komputerowo system samoobrony, który automatycznie po wykryciu zagrożeniu uruchamia odpowiednie przeciwdziałanie. Takie systemy maja tylko bombowce oraz Su-24M. Natomiast reszta samolotów taktycznych jest ich pozbawiona co powoduje, że pilot jako "procesor system WRE" jest bardzo nieskutecznym rozwiązaniem. W związku z tym Ruskie przystąpili do tworzenia takich systemów dla swoich nowszych samolotów (na Zachodzie są one używane od 30 lat). Jak na razie pokazano takie oto patenty: - Irtysz - system dla samolotów szturmowych i gunshipów. Są to po prostu poskładane do kupy: RWR Pastel, generator zakłóceń cieplnych L166SI/BIA, LWR Oktlik (chyba tylko na śmigłowcach), nowe wyrzutnie dipoli i flar UW-26 o większych nabojach i opcjonalnie stacja zakłóceń aktywnych Gardenia/Omul. Jak na razie zastosowano go w bardzo ograniczonym zakresie na kilkunastu Su-25T/SM oraz kilku Ka-50 i kilkunastu Mi-28N (często niekompletne systemy). - Chibiny/Chibiny-M - to z kolei system dla myśliwców i bombowców taktycznych. Składa się podobnie jak Irtysz z RWR Pastel oraz wyrzutników UW-26 a także nowszej wersji MAWS MAK-UFM i stacji zakłóceń aktywnych Sorbcja-S. Zamontowano go na Su-27SM (zapewne zubożona wersja bez MAWS) oraz Su-34 i ma też sie pojawić na Su-35. Nie jest jasne czy modernizacja Su-24M2 obejmuje wymianę systemu WRE ale raczej nie. Jak więc widać aktualnie ruskie samoloty w zdecydowanej większości nie mają zintegrowanego systemu samoobrony i pod tym względem reprezentują standard zachodni sprzed 30-40 lat. Te nieliczne zmodernizowane i nowe maszyny posiadają zaś systemy samoobrony o poziomie zaawansowania NATO-wskich z lat 1980-tych.

chateaux
sobota, 14 listopada 2015, 07:18

A wg rosyjskich blogów i forów internetowych, marynarze z Cooka byli tak przerażeni i roztrzęsieni, że w panice zeszli z pokładu w Neapolu i odmówili dalszej służby.....

Ares
piątek, 13 listopada 2015, 22:19

Zakłócenia aktywne systemu Chibiny generuje SAP-518 firmy KNIRTI który jest tak "znakomity", że został wymieniony przez Malezję w swoich Su-30MKM na turecko-malezyjską odmianę rosyjskiego dziadostwa. Może wreszcie zakończyć panie agnimyo to ciągłe powielanie propagandy o USS Donald Cook prosto z radia Sputnik.

rt
piątek, 13 listopada 2015, 21:09

Ta "bańka" jest tak dziecinnym wymysłem, że aż głowa boli. W rejonie tej bańki znajdowałoby się kilkanaście międzynarodowych lotnisk pasażerskich. Pisanie o tego typu systemie, w kontekście egipskiej tragedii sprzed kilku dni, jest wręcz idiotyczne.

rt
piątek, 13 listopada 2015, 21:05

"słynnego z incydentu na Morzu Czarnym z udziałem niszczyciela rakietowego USS Donald Cook" Słynnego wśród trolli na Onecie. Gdy USS Ross podpłynął pod Krym a marynarze prześmiewczo kamerowali Suchoje, żaden Chibiny nie zadziałał. Że zadziałał /został użyty rok wcześniej, nie ma żadnych dowodów, a cała historyjka jest wręcz żałosna i dziecinna.

Gojan
sobota, 14 listopada 2015, 12:51

>>(...) w środku znajduje się altymetr, czyli wysokościomierz radarowy (...). Służy do określania wysokości celów dla radarów tak zwanych „dwu-współrzędnych”, a więc zdolnych do określenia kąta i odległości do celu ale nie jego wysokości<<. To trochę niefortunne stwierdzenie, bo każdy radar mierzy kąt i odległość – por. ang.: „Radio Detection And Ranging”. Różnica między wspomnianym radarem „dwuwspółrzędnym” a „wysokościomierzem radarowym” polega na tym, który kąt jest mierzony: pierwszy mierzy kąt poziomy/azymut, a drugi – pionowy/elewację i ze zmierzonego kąta elewacji i odległości wylicza wysokość celu.

racjonalista
piątek, 13 listopada 2015, 19:32

Rosja nie pójdzie tam w S-30/400 bo to samo osiąga za pomocą morskich odpowiedników na swoich okrętach, co jest np. na izraelskich portalach wspominane. I bardzo dobrze, że tak jest, bo to zapobiegnie debilnym pomysłom NATO typu "strefa zakazu lotów" czyli strefy schronisk dla islamskich dżihadystów, którzy dostatnio dostają lanie na wszystkich frontach i masowo dezerterują. A jak brodaczom z Arabii Saudyjskiej się marzy dostarczanie więcej TOW i jakiś bardziej wypasionych zestawów plot dla islamistów, to niech pamiętają, że Rosja via Iran może to samo zrobić w Sudanie i Jemenie.

Al.S
piątek, 13 listopada 2015, 18:56

To wygląda na radar naprowadzania 76N6 Gama DE AESA, pasma L, który może być częścią zarówno S300 jak i S400. Służy do wykrywania obiektów latających o obniżonej wykrywalności radarowej, tzw. stealth.

Jac
piątek, 13 listopada 2015, 18:23

To na pewno nie jest S-400.

kwakwa
sobota, 14 listopada 2015, 00:28

Czy ktoś wie ,kiedy i czy polskie F-16 wróciły z Izraela ? Miały wrócić 30 pazdziernika,ale wszędzie cisza.

Tweets Defence24