Rosyjski rewanż za akcesję do NATO. Czarnogórscy politycy na czarnej liście Kremla [ANALIZA]

6 czerwca 2017, 14:56
Dokument akcesyjny Czarnogóry do NATO
Fot. NATO

Tuż przed rozszerzeniem NATO Rosja dała upust swemu niezadowoleniu, zakazując wjazdu czarnogórskim politykom, w tym premierowi Duško Markoviciowi. Decyzja zbiega się w czasie z otwarciem Petersburskiego Forum Ekonomicznego, którego jednym z głównych elementów ma być ukazanie wielowymiarowej relacji łączącej Rosję i Serbię, najbliższego sojusznika Kremla w regionie. 

Jak donosi dziennika "Pobieda", powołując się na źródła bliskie rosyjskim kręgom dyplomatycznym, Kreml zakazem wjazdu objął członków czarnogórskiego rządu, 46 deputowanych głosujących za wstąpieniem kraju do NATO oraz dyrektorów głównych spółek państwowych.

Sprawie zaczęto przyglądać się bliżej po zatrzymaniu w niedzielę na moskiewskim lotnisku Domodedowo czarnogórskiego deputowanego rządzącej Demokratycznej Partii Socjalistów Miodraga Vukovicia "ze względów politycznych". Polityk był w drodze do Mińska, gdzie 30 maja organizowano posiedzenie parlamentarne Inicjatywy Środkowoeuropejskiej. Vuković został deportowany do Czarnogóry.

Ministerstwo spraw zagraniczych Czarnogóry ogłosiło, że poprosi Rosję o listę osób objętych zakazem wjazdu, jednak w środę premier Marković poinformował, że Moskwa potwierdziła istnienie listy, ale nie ujawni, kto się na niej znajduje. W odpowiedzi Podgorica zdecydowała o objęciu podobnymi sankcjami 149 rosyjskich i ukraińskich obywateli, ze względu na rolę Rosji w aneksji Krymu oraz kryzysie na Ukrainie. W tej grupie znajdują się m.in. wicepremier Dmitri Rogozin, szef służb wywiadowczych Nikołaj Patruszew i przywódca Republiki Czeczeńskiej Ramzan Kadyrow.

Riposta Kremla

Reakcja Moskwy jest odpowiedzią na przystąpienie Czarnogóry do NATO, które miało miejsce 5 czerwca. Podgorica juz wcześniej dołączyła do unijnych sankcji nałożonych na Rosję w wyniku konfliktu na Ukrainie. W październiku ubiegłego roku w Czarnogórze doszło do próby zamachu stanu. Gdyby powiódł się, proces akcesyjny zostałby zatrzymany. Według czarnogórskiej prokuratury celem grupy przestępczej rozbitej przez policję było doprowadzenie do przejęcia władzy przez część prorosyjskiej opozycji, sprzeciwiającej się wstąpieniu kraju do NATO. W nocy przed dniem wyborów policja i służby specjalne aresztowały dwadzieścia osób, wśród których byli obywatele Serbii. Za plan puczu mieli odpowiadać obywatele Rosji. 

Czytaj więcej: Czarnogóra i Serbia: rosyjskie veto dla NATO [ANALIZA]

W czasie ceremonii wręczenia dokumentów akcesyjnych przez czarnogórską delegację podsekretarz w departamencie stanu Thomas Shannon zapewnił o amerykańskim zobowiązaniu do przestrzegania art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego oraz stwierdził, że "członkostwo Czarnogóry to potwierdzenie dla innych państw, że drzwi NATO pozostają otwarte (...)".

Serbska przyjaźń

O ile środki powzięte przez Moskwę są rewanżem za niepomyślny kurs w polityce zagranicznej obrany przez Podgoricę, o tyle coraz więcej wskazuje, że swoją obecność na Bałkanach Rosją będzie umacniała przede wszystkim dzięki zacieśnianiu więzi z Belgradem. Specjalnym gościem podczas Petersburskiego Forum Ekonomicznego, które odbyło się dwa tygodnie temu, była Serbia. W czasie wydarzenia premier Ivica Dačić zapewnił, że "Serbia na zawsze pozostanie przyjaciółką Rosji" i zapowiedział, że jego kraj nigdy nie nałoży na nią sankcji. Szef rady ministrów powiedział, że choć Serbia jest zainteresowana członkowstwem w Unii Europejskiej, to zachowa swoją neutralność militarną, co równocześnie nie oznacza podejścia antyrosyjskiego.

Trudne członkostwo

Od marca 2012 r. Serbia jest kandydatem do członkostwa w UE. Według sondażu przeprowadzonego przez serbskie Biuro Integracji Europejskiej wynika, że akcesję kraju do UE popiera 49 proc. ankietowanych, przeciwko tej decyzji jest 29 proc. 15 proc. nie poszłoby do głosowania, a 9 proc. nie podjęło jeszcze decyzji. Mimo nienajlepszych wyników sondaży wymownym gestem potwierdzającym, że Belgrad chce kontynuować swoje wysiłki na rzecz członkostwa w UE było ponowne umieszczenie w siedzibie głowy państwa flagi UE usuniętej przez jego poprzednika. 

Proeuropejski kierunek Serbii potwierdził również premier Dačić, który podczas regionalnego szczytu Brdo-Brioni zaznaczył, że "członkostwo w UE pozostaje dla Serbii jednym z najwyższych priorytetów w polityce zagranicznej". Szef serbskiego rządu narzekał jednak na szybkość procesu. Niewykluczone, że wolne tempo procesu połączone z rosyjską aktywnością w kraju mogą spowodować wyhamowanie proeuropejskich sympatii społecznych. Pozostaje również pytanie czy Serbia, która nie ma zamiaru zrezygnować z bliskiego sojuszu z Rosją, nie stałaby się problematycznym członkiem dla samej Wspólnoty.  

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
fx
wtorek, 6 czerwca 2017, 15:51

Serbia ma dwa wyjścia bogacić się jak Chorwacja czy Słowenia w EU albo przymierać głodem w sojuszu z biedną Rosją. Wspomnicie moje słowa że broniąca się przed islamskim zalewem Serbia wstąpi do NATO. Rosja nigdy nie była przyjacielem Serbii Rosja po prostu ją wykorzystywała nie dając nic w zamian.

hanook
środa, 7 czerwca 2017, 08:45

Zgadzam się. A sytuację znam z pierwszej ręki. Byłem w Czarnogórze. Jechałem przez Serbię. Miasta w Serbii (i Czarnogórze póki co) przypominają nasze z lat 80. Taki szary PRL. Do tego wszechobecny bałagan (także w Czarnogórze, póki co). Słaba infrastruktura. Ludzie niemili. Generalnie przeciwieństwo Chorwacji pod każdym względem. Sami Czrnogórcy zazdrościli nam rozwoju gospodarczego, UE, NATO. Mówili, że sytuacja się odwróciła. Za Jugosławii to oni mieli lepiej niż my, ale teraz są pewni podziwu. Zastanawiali się czy Rosja im "pozwoli" wejść do NATO i UE. Jak na razie sprawy idą dobrze dla Czarnogóry...

Jacek
czwartek, 8 czerwca 2017, 23:33

Przyjęcie Czarnogóry do Paktu Północnoatlantyckiego może stanowić zagrożenie, a nie wzmocnienie. Nie da się albowiem jednym dokumentem przekreślić wieków burzliwej historii Bałkanów. Brukselę prawdopodobnie czeka nieprzyjemna niespodzianka i to w niedalekiej przyszłości...

zdrastwój
środa, 7 czerwca 2017, 11:11

Te zakazy naprawdę mocno uderzają w Czarnogórców. Swoją drogą, Rosjanie, narodzie zakompleksionych barbarzyńców, dlaczego to Niemcy z NRD uciekali do RFN a nie odwrotnie? Dlaczego imigranci nie chcą uciekać do Rosji tylko na Zachód, zadaliście sobie to proste pytanie nie wymagające podpowiedzi z tub propagandy Kremla?

nie jestem robotem
środa, 7 czerwca 2017, 13:42

dlaczego samoloty w prl uciekaly na zachod a nie odwrotnie mozna by dodac

Zoom
środa, 7 czerwca 2017, 09:50

Pomimo wejścia Czarnogóry do NATO, Rosja wciąż posiada potężne wpływy w tym państwie. Dość powiedzieć, że rosyjscy oligarchowie są prawnymi właścicielami znaczącej części wybrzeża tego małego państwa. Powstała więc ciekawa sytuacja, podobna jak na Cyprze, gdzie pomimo prozachodnich sympatii i europejskich aspiracji (w tym przypadku euroatlantyckich), państwo jest uzależnione ekonomicznie (system bankowy, energetyka) od Rosjan, firm rosyjskich, a co za tym idzie od państwa rosyjskiego. Koniec świata Mociumpanie !...

petroCPN SA
środa, 14 czerwca 2017, 21:00

Ogólnie rzecz biorąc, rosyjscy oligarchowie i rosyjska klasa średnia (jest coś takiego) najlepiej się czują wśród prawosławnych (vide Grecy w Grecji i na Cyprze), ale szczególnie dobrze - wśród prawosławnych Słowian (Bułgarzy, Serbowie i Czarnogórcy, Macedończycy).

Dr.Tux
wtorek, 6 czerwca 2017, 17:11

OT -Logistics - teraz jest czas by zawalczyć o port w Barze!

Tweets Defence24