Rosyjska odpowiedź na AWACS i drony. System walki elektronicznej Krasucha

11 lutego 2015, 16:27
Fot. Rostec
Reklama

Środki walki radioelektronicznej (WRE) rozwijane były intensywnie za naszą wschodnią granicą już w czasach Związku Radzieckiego i nadal pełnią istotną funkcję w Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. W ostatnim czasie szczególne znaczenie przywiązuje się w Rosji do strategicznych systemów, takich jak Krasucha-2 i 4, czy Moskwa-1, które mają za zadanie kompleksowo „ochraniać” wojska i obiekty na dużym obszarze.

Szerokopasmowy system WRE 1RŁ257 Krasucha-4 to „dziecko” giganta na rynku rosyjskim – koncernu KRET (Radioelektronnyje Tiechnologii). System określany jest mianem mobilnego, uniwersalnego i strategicznego. Mobilność systemu jest wynikiem osadzenia go na standardowym, stosunkowo niedużym nośniku – czteroosiowej ciężarówce KamAZ (Krasucha-2 osadzona była na podwoziach typu BAZ). Uniwersalność bierze się z szerokiego spektrum zadań jakie realizuje – może przechwytywać i zakłócać sygnały emitowane przez satelity rozpoznawcze, samoloty wczesnego ostrzegania oraz bezzałogowce, a także przez stacje naziemne (tego ostatniego nie była w stanie wykonywać Krasucha-2).

Zadaniem systemu jest operowanie na strategicznie ważnych kierunkach, gdzie spodziewana jest szczególnie intensywna działalność powietrzno-kosmicznych środków rozpoznania przeciwnika (samoloty AWACS, systemy bezzałogowe, satelity etc.).

Szczegóły dotyczące samego systemu, opracowanego przez specjalistow z KRET, są póki co utajnione. Nieoficjalnie sugeruje się, że oba systemy – „dwójka” i „czwórka” mogą ze sobą współpracować i się nawzajem uzupełniać.

System Krasucha-4 może w założeniu wykryć, rozpoznać i w razie potrzeby zakłócić (zaatakować) dowolny cel, bez względu na jego szybkość i pułap. Czwarta wersja systemu Krasucha charakteryzuje się zwiększonymi możliwościami przy minimalizacji elementów – zamiast systemów analogowych zastosowano cyfrowe, zamiast trzech pojazdów - dwa Kamazy 8x8. Kluczem kompleksu, dającym mu ogromny potencjał efektywności, są nowo opracowane, „czułe” anteny, mogące działać w zakresie 360 stopni, przy niemal dowolnych warunkach pogodowych (zakres gwarantowanej pracy od minus do plus 50 stopni). Przypuszcza się, że jeden pojazd, z blokiem anten na wysuwanym wysięgniku, odpowiada za system łączności, natomiast drugi, z trzema parabolicznymi antenami, za elementy identyfikacji i zakłócania wykrytego sygnału.

Z lakonicznych wypowiedzi można wnioskować, że Krasucha-4 ma za zadanie nie tylko (wyłącznie) autonomiczne działanie, ale także może realizować zadania na korzyść własnego  lotnictwa strategicznego. Można tak sądzić po słowach Nikołaja Kolesowa, generalnego dyrektora KRET, który o systemie Krasucha-4 miał powiedzieć m.in.: „To duże wsparcie dla naszego strategicznego lotnictwa”, a w innym miejscu podkreślał, że system generuje taką moc, że realnie utrudnia ona atak na własne (rosyjskie) samoloty.

Prace nad systemem strategicznym Krasucha-4 i „słabszym” Krasucha-2 zaczęto jeszcze podobno w połowie lat 90-tych. Jeśli chodzi o „czwórkę” to w 2012 r. pokazano przedstawicielom wojska pierwsze seryjne kompleksy i natychmiast uzyskano zamówienia. Krasucha-4 jest efektem naturalnego rozwoju systemu, który m.in. zyskał szersze spektrum działania – jak wspomniano ma zakłócać nie tylko środki emitowane przez stacje radiolokacyjne na statkach powietrznych, ale i naziemne. Deklaruje się, że system Krasucha-4 może „zakryć” przed środkami rozpoznania przeciwnika znaczny obszar – jakoby „setki” kilometrów. Promień działania kompleksu (dwa pojazdy) przewyższa 300 km, co powoduje, że istnieje możliwość emitowania zakłóceń przez system rzekomo na odcinku ok. 600 km (?), inne źródła wspominają o zasięgu rzędu 150-300 km. Najnowsze technologie cyfrowe o „wysokich charakterystykach” zainstalowano na najnowszej podwersji systemu sygnowanej jako Krasucha-S4.

Systemy wersji S4 mają w 2015 r. wejść na wyposażenie jednostek WRE Wschodniego Okręgu Wojskowego. WOW w ostatnim czasie jest szczodrze wyposażany w środki walki radioelektronicznej, a kompleksy Krasucha-2O i S4 zostały rozwinięte w czasie strategicznych ćwiczeń Wostok-2014. Osłaniały rozwinięcie własnych wojsk oraz obiektów infrastruktury od „powietrznego rozpoznania radioelektronicznego i precyzyjnych uderzeń lotnictwa”.

W 2011 r. rozpoczęto produkcję seryjną. Zgodnie z zamówieniami państwowymi na rok 2013 (Gosoboronzakaz-2013) zakłady w Briańsku i kooperanci (m.in. Gradient i Kwant) dostarczyć miały 6 kompleksów. Pierwsza partia złożona z czterech systemów Krasucha-4 została dostarczona w marcu-kwietniu 2013 r., dwie kolejne w listopadzie. Tym samym GOZ-2013 został wypełniony, jednakże ministerstwo obrony złożyło kolejne zamówienie. Jak się wydaje SZ FR do końca 2013 r. odebrały minimum dziesięć systemów Krasucha-4.

Systemy Krasucha-2/4 nie są ani wyjątkowymi, ani jedynymi środkami WRE, dostarczanymi w ostatnim czasie do pododdziałów walki radioelektronicznej. Wśród innych nowoczesnych środków WRE można wymienić chociażby pracujący w reżimie pasywnym system 1L267 Moskwa-1, także opracowany i produkowany przez konsorcjum KRET i od niedawna dostarczany SZ FR, czy np. system zakłóceń Borisoglebsk-2 koncernu Sozwiezdie.

Systemy walki radioelektronicznej (ros. REB) oraz zagłuszania radioeletronicznego (ros. REP) mają różnorakie oprzyrządowanie i różne zadania, ale bez wątpienia mogą się uzupełniać tworząc gęstą siatkę zakłóceń, czy to systemów pokładowych samolotów bojowych, AWACS-ów, czy też bezzałogowców. Tym bardziej, że w strefie frontowej czy tyłowej rozwinięte zostaną systemy WRE (REB i REP) wszystkich szczebli – od strategicznych, aż po taktyczne.

Zazwyczaj intensywne rozwijanie systemów WRE w Rosji (wcześniej w ZSRR) odbiera się jako jeden z kluczowych elementów niwelowania przewagi NATO w wojnie o charakterze sieciocentrycznym. Swego rodzaju poligonem doświadczalnym może być Donbas – strona ukraińska wielokrotnie informowała o zakłóceniach systemu łączności (co nie jest trudne zważywszy na wiekowy sprzęt), jak i środków bezzałogowych (czego doświadczyła misja OBWE). Tym niemniej do stwierdzeń, chętnie powielanych przez ukraińskie media, o działaniu operacyjnym systemu Krasucha-4 w Doniecku należy podchodzić z odpowiednim dystansem...

Marcin Gawęda


Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publicysta wojskowy, pisze dla magazynów branżowych, autor serii książek wydanej przez WarBook.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 38
Reklama
rtrt
środa, 19 lutego 2020, 07:41

A 3/4 społeczeństwa w ruSSia nadal robi siku i kupę na podwórku :)

mak
wtorek, 11 lutego 2020, 01:38

czy awaryjny "elektroniczny" f35 będzie ofiarą tej broni

olo
czwartek, 12 lutego 2015, 10:54

Zwykła propaganda jak z tym samolotem co to sparaliżował amerykańskiego niszczyciela na morzu Czarnym. Rosja to mimo wszystko biedak przy takich potęgach jak USA,EU,czy Chiny o zmniejszającej się i tak małej liczbie ludność.Rosja w najblizszych 20-50 latach będzie albo częścią Europy albo Chin i nawet atom przed tym ich nie obroni bo to będzie podporzadkowanie gospodarcze. Nie da się w XXI wieku prowadzić gospodarki jak w XIX wieku.

edi
czwartek, 12 lutego 2015, 10:44

Rosja jest za biedna i za bardzo zacofana aby mogła rywalizować z potentatami światowymi. Najlepsi naukowcy czy inżynierowie zawsze będa mieli lepsze warunki w bogatych zachodnich demokracjach niż w biednej w porównaniu z USA czy EU i małą jeżeli chodzi o ludność Rosją. Tym bardziej że Rosja to kraj rządzony przez oligarchów z Putinem na czele o skali korupcji równej jak nie większej od tej na Ukrainie przed Majdanem. Jak mówił Churchil HAŃBĘ Europa już ma a wojna i tak przyjdzie za chwil kilka.

Podpułkownik Wareda
czwartek, 12 lutego 2015, 12:23

edi! Dobrze, że przypomniałeś wypowiedz Winstona Churchilla. Szkoda tylko, że nie napisałeś - przy okazji jakiego wydarzenia politycznego, W. Churchill wypowiedział powyższe słowa? 24 stycznia bieżącego roku, minęła 50-ta rocznica śmierci Churchilla i na wielu portalach przypominano jego słowa. Skoro nie napisałeś - wobec powyższego, muszę to uczynić za Ciebie. Otóż te słowa, Churchill wypowiedział bezpośrednio po zawarciu Układu Monachijskiego /zwanego również dyktatem monachijskim/ w dniu 30 września 1938 roku. W największym skrócie: w Konferencji Monachijskiej /29-30 września 1938 roku/ uczestniczyli przedstawiciele Niemiec, Włoch, Francji i Wielkiej Brytanii. Nie został zaproszony ówczesny ZSRR. Natomiast przedstawiciel państwa najbardziej zainteresowanego, tj. Czechosłowacji - oczekiwał potulnie ... w poczekalni sali obrad. Po zakończeniu konferencji, przedstawiciel Czechosłowacji otrzymał od premiera W. Brytanii - jedynie tekst układu monachijskiego, z którym miał się zapoznać. Nieźle, prawda! Na mocy tego układu, Czechosłowacja utraciła na rzecz Niemiec ok. 40% powierzchni, na której zamieszkiwało niemal 3 miliony Niemców oraz ok. 800 tysięcy Czechów. Hitler osiągnął swój cel - za wiedzą i aprobatą mocarstw demokratycznych: Wielkiej Brytanii i Francji. I stąd słowa W. Churchilla, który wówczas był brytyjskim politykiem opozycyjnym: EUROPA HAŃBĘ JUŻ MA, A WOJNA I TAK PRZYJDZIE NIEDŁUGO. Nie mylił się, II wojna światowa rozpoczęła się już w następnym roku. Podkreślam, dobrze że przypomniałeś słowa W. Churchilla. Ale w przyszłości, staraj się również podawać okoliczności wypowiadania tych czy innych słów. To bardzo ważne dla zrozumienia całości danego zagadnienia. Myślę, że znasz również słowa W. Churchilla, które wypowiedział /a właściwie przypomniał, ponieważ nie był ich autorem/ w okresie, kiedy sprawował funkcję premiera Wielkiej Brytanii : ANGLIA NIE MA PRZYJACIÓŁ, A JEDYNIE INTERESY, KTÓRE NALEŻY ZAŁATWIĆ, A POTEM ICH PILNOWAĆ. O powyższych słowach zawsze pamiętał, także podczas konferencji Wielkiej Trójki w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. PS. Zgadzam się z Tobą, że Rosja i jej przemysł, nie może rywalizować z ogółem potentatów światowych. Tego nie trzeba nawet udowadniać. Natomiast, w jakim zakresie Rosja - jak napisałeś - jest za biedna i za bardzo zacofana - tego nie wiem. Prywatnie śmiem twierdzić, że Rosjanom nie brakuje odpowiedniej ilości i jakości myśli, a tym samym, kadry naukowo-technicznej. Tak czy inaczej, to jest temat dla profesjonalnych znawców funkcjonowania gospodarki światowej.

Parabellis TV
czwartek, 12 lutego 2015, 10:43

System walki radioelektronicznej Krasucha-4 w symulacji zasięgów działania na 300 km i 600 km. https://www.youtube.com/watch?v=LZ4gIQ1AQgo

xxxzzz
piątek, 13 lutego 2015, 11:57

Pan M.Gawęda! Właśnie jestem po "Połonka-Basia 1660" - polecam!

kolo
czwartek, 12 lutego 2015, 09:56

Mnie interesuje bardziej czy załoga obsługująca jest bezpieczna. Znając kacapów, nie. Ciekawe czy zabezpieczyli pojazd tak by załodze nie ugotowały się mózgi (generalnie tkanki miękkie). W przypadku ruskich nie martwi mnie to. Ale mam nadzieję że podobne wozy przeznaczone dla Wojska Polskiego są dla naszych żołnierzy bezpieczne! Znajomy wypracowując nadgodziny na Wołochowie (miał wziąć ślub i potrzebował kaski) dostał raka. Wiem, że 1) to był stary Wołochow z lat 70tych 2) nie da się udowodnić, że to była bezpośrednia przyczyna jego śmierci. Ale apeluję do producentów i zamawiających sprzęt dla naszych żołnierzy: myślcie o ich bezpieczeństwie.

carter
piątek, 13 lutego 2015, 09:10

W nieistniejącym już dywizjonie rakietowym w Ustroniu Morskim na raka zmarła cała obsada baterii radiotechnicznej, niektórzy nie wzięli nawet pierwszej emerytury.

fox
czwartek, 12 lutego 2015, 08:47

nowa wersja starej spn-30

suxs
czwartek, 12 lutego 2015, 08:36

Czy ktoś wie, czy pocisk AGM-88 HARM może naprowadzać się na emiter zakłóceń, czy tylko na źródło radarowe?

oko
czwartek, 12 lutego 2015, 15:31

Emiter zakłóceń radarowych to jakby nie patrzeć również źródło sygnału radarowego, więc jak najbardziej może.

Magnes
czwartek, 12 lutego 2015, 08:08

Nie wypowiadajcie się na tematy o których nie macie nawet bladego pojęcia .Jeśli chodzi o rzekomą wyższość amerykańskiego sprzętu to jest to tylko i wyłącznie populistyczna bzdura ponieważ to w ZSRR powstał pierwszy czołg z pancerzem laminowanym ( T-64) który deklasował pod każdym względem czołgi M48,M60 . W broni pancernej Rosjanie bezapelacyjnie prowadzili aż do do połowy lat 80. A jeżeli chodzi o np systemy OPL (zwłaszcza te dalekiego zasięgu)to prowadzą do dzisiaj a i systemy WRE mają bardzo zaawansowane bo za pomocą rosyjskiego systemu Awtobaza Iran przechwycił RQ-170 Sentinel .

qwerty
czwartek, 12 lutego 2015, 11:38

Sami generałowie amerykańscy obecnie w stanie spoczynku wypowiadali się, że gdyby doszło do konfliktu z użyciem broni konwencjonalnej na terenie Europy w latach 60 czy 70tych to wojska UW przeważały zarówno liczebnością jak i technologicznie nad NATO. Zmiana natomiast nastąpiła w połowie lat 80-tych i dominacja technologiczna USA w dziedzinie wojskowej trwa do dzisiaj.

wolf
czwartek, 19 lutego 2015, 13:10

A jak to wpłynie na naprowadzanie GPS pocisków jassm???

stara rezerwa
piątek, 13 lutego 2015, 10:11

miałem w latach 70 tych taki wpis w książeczce wojskowej "oficer nasłuchu"+karta mob- skończyło się tylko na ćwiczeniach koło Orzysza przy użyciu sprzętu produkowanego w ZSRR, wielkich generatorów szerokopasmowych posadowionych na ciężarówkach 6x6

Ameba
środa, 11 lutego 2015, 23:57

Systemy zakłócające sa źródłem silnych sygnałów a przez to staja się także łatwym celem dla specjalistycznych pocisków np. takich jak AGM-88 HARM. Takie stacje mogą być wyeliminowane w bardzo krótkim czasie po ich uruchomieniu.

oko
czwartek, 12 lutego 2015, 15:40

Czy takie coś może być w stanie, a jeśli tak to w jakim stopniu, zakłócić/zablokować wojskowy sygnał GPS? W szczególności piję tu do zabezpieczenia pewnego obszaru przed rakietami/bombami kierowanymi GPS.

wróg
piątek, 13 lutego 2015, 16:41

Całkowicie zakłóca ramkę gps/gsm/gprs przynajmniej w promieniu 60km. Nowsze systemu na wysokościach godnych bombardowania z pewnością kryją większy obszar. Co nie znaczy że w takim spacyfikowanym przez WRE układzie odniesienia nie można się poruszać, owszem można, tylko jest to wymagające, kosztowne i zawodne w porównaniu do systemów używanych przy braku zakłócania.

0x7fc00000
piątek, 13 lutego 2015, 12:42

Ciezko powiedziec - oficjalnych testow z oczywistych powodow nigdzie nie dostaniesz ;-) Cywilny raczej bez problemu. M-code ma szanse sobie poradzic, bo byl projektowany z mysla o jammingu i spoofingu - amerykance zrobili test, gdzie zaklocali sygnal i latal nad tym samolot, podobno ani razu nie stracil pozycji. W sumie sam jestem ciekaw, jak by to wygladalo w realnej konfrontacji.

milik
środa, 11 lutego 2015, 21:27

Zawsze amerykańskie systemy uzbrojenia będą lepsze aniżeli technologia rosyjska . ..Ale amerykańskie uzbrojenie w rękach irakijczyków przeciwko islamistom poniosło porażki min. Abramsy ( co prawda ze słabszym pancerzem ) ale podobnie jak radziecki sprzęt w rękach państw arabskich ( najlepsze uzbrojenie ZSRR pozostawiał tylko dla siebie a odrzuty szły dla sprzymierzeńców ).

iarema
sobota, 14 lutego 2015, 17:48

kiedys najlepsze zostawial. dzis najlepsze t-90 maja hindusi. maja ich tez duzo wiecej niz kacapy. ba, najprawdopodobniej kacapy wyprzedaly tez przy okazji wiekszosc tego, co mialy na stanie i oficjalna wersja stanu to listek figowy zaslaniajacy brak ptaszka

Tom/FOX
sobota, 14 lutego 2015, 08:24

jak już napisałem, jest to nowa wersja starej spn-30 - wtedy moc ok 1 kw mocy ciągłej starczyła do "zatkania" obwodów wejściowych odbiornika a nawet jeśli nie miały zabezpieczeń do ich fizycznego spalenia - Rosjanie wykorzystali dużą moc gdyż nie mieli układów śledzących skokową częstotliwość czy tryb Diversity - musieli zakłócać szerokopasmowo ze stratą dla "maskowania redioelektronicznego" własnych nadajników. Nowy system zakładam ma usunięte wady poprzednich urządzeń - ale i tak każdy emiter fal elektromagnetycznych może zostać zniszczony - polecam poczytać o pociskach alarm - które mogą krążyć po ustaniu emisji źródła czy wręcz wznieść się na dużą wysokość nad danym terenem, otworzyć spadochron i "czekać" na włączenie się wrogiej stacji. Polecam poczytać o wojnie w Jugosławii zwłaszcza o użyciu kuchenek mikrofalowych z zablokowanym zabezpieczeniem otwarcia drzwiczek - 10-20 takich kuchenek wszczyna niezły alarm na pokładzie wrogich samolotów :D

Mixcoatl
środa, 11 lutego 2015, 19:48

czy nasz kraj posiada środki walki elektronicznej?

wróg
piątek, 13 lutego 2015, 16:46

Tak, tylko z obsługą krucho, bo obsługiwać można też systemy cywilne i póki co wojsko nie jest konkurencyjne :)

podbipięta
czwartek, 12 lutego 2015, 10:52

Przebiśnieg

Snooker
czwartek, 12 lutego 2015, 10:00

Jest specjalna (całkiem nowa) wersja sokoła W-3RR, oraz systemy na ciężarówka. Największym problemem jest tu sytuacja sił powietrznych, gdzie dedykowana eskadra WRE lata na Su-22. Generalnie jednak skupialiśmy się na zabezpieczeniu własnej łączności, bo bez tego zagłuszanie przeciwnika na wiele by się niezdało.

black jack
czwartek, 12 lutego 2015, 08:25

tak TVN i Polsat

Derwisz
środa, 11 lutego 2015, 23:04

Wpisz w G. Przebiśnieg, Breń-2, Gunica, Procjon.

Weteran III RP
czwartek, 12 lutego 2015, 22:29

No jak się pojawi takie cudeńko co emituje tą falę radiową by zakłócała to wystarczy rakieta namierzająca takie promieniowanie i po zamiatane.

wróg
piątek, 13 lutego 2015, 16:37

Kolega jest łaskaw się mylić. Sensory takiego pocisku nie będą miały zdolności obserwacji celu. Aby śledzić cel konieczna jest kalibracja do "jasności" celu względem tła, a na tym polega zakłócanie że to "mruga", nieregularnie, do tego z odbiciami i w niesynchronicznie z innymi stacjami zakłócania. Oczywiście pomijamy kwestie że pocisk będzie poruszał się po omacku z coraz słabszym dowiązaniem do topografii, więc na zapamiętaną pierwszą pozycję nie trafi, zgubi się po prostu w drodze.

50latek
środa, 11 lutego 2015, 19:07

Widziałem drony izraelskie,kamikaze które atakują z niezwykłą precyzją lecąc nisko nad ziemią na bezszelestnych silnikach.Właśnie takie obiekty. Stado takich dronów w krótkim czasie likwiduje praktycznie wszysko,są bardzo tanie i skuteczne. Tego typu obiekty nie mają racji bytu.

logik007
środa, 11 lutego 2015, 18:00

Zakłócić starą radiostację Ukraińców to żaden wyczyn byle radioamator pewnie by dał radę, ale co do zakłócania dronów OBWE to były tylko komunikaty, ze Rosjanie próbowali ale raczej w żadnym wypadku im sie nie udało. Więc skuteczność tego ich wunderwaffe jest chyba taka sama jak całej reszty ich sprzętu wojskowego - od biedy dawał rade w latach 80-tych ale te czasu już dawno minęły.

rozbawiony
środa, 11 lutego 2015, 17:40

Widać że autor to humanista, który opisuje rzeczy, o których działaniu nie ma bladego pojęcia. Stąd jego sformułowania typu "rzekomo na odcinku ok. 600 km". Nie rzekomo, tylko naprawdę i nie ma w tym nic dziwnego: jeśli np. AWACS wysyła sygnał radarowy z odległości 300 km, to ten sygnał te 300 km musi przebyć, odbić się od celu, który ma współczynnik odbicia dużo niższy od 1, czyli odbije się tylko drobna część sygnału, jeszcze mniejsze odbije się w kierunku radar (bo ulega rozpraszaniu na celu) i która musi jeszcze te 300 km wrócić. Bez najmniejszej wątpliwości system jak z artykułu jest z odległości 600 km zdolny emitować zakłócenia nieporównanie silniejsze niż echo celu z 300 km. Dawne satelity GPS USA miały moc nadawczą 35W (nowe chyba mają 55W) i była ona emitowana na całą półkulę, czyli gęstość mocy na 1m2 jest znikoma. Nic dziwnego, że rosyjskie systemy zakłóceń wielkości paczki papierosów i mocy nadawczej 2W mogły zakłócać wskazania GPS w promieniu 200km i też nie ma w tym żadnych czarów, bo 2W na koło o promieniu 200 km to moc ponad 50x większa niż 35W na koło o promieniu ponad 6000km!!!

QDark
czwartek, 12 lutego 2015, 10:48

Kolego, rozbawił mnie Twój post krytykujący autora o nie znajomość tematu podczas, gdy sam nie do końca masz pojęcie...Otóż w przypadku AWACS 300km jest możliwe(o ile będzie leciał na odpowiednio dużej wysokości). Natomiast jeśli chodzi o stacje radarowe naziemne takiej możliwości już nie ma, związane jest to z tzw. widmem widnokręgu ~66km. Co do nadajników GPS, o ile z kosmosu można niewielkim nadajnikiem pokryć sygnałem bardzo duży obszar o tyle by zakłócić ten sam obszar z ziemi trzeba potężnej mocy :P Nie pisze już o ukształtowaniu terenu czyli lasy, góry etc....

pragmatyk
czwartek, 12 lutego 2015, 09:57

Jedno ale,ziemia nie jest płaska i co innego Awacs ,a co innego samochód z antenami ,chyba,ze mają przekazniki na samolotach.Pasmo w ktorym pracują urządzenia cyfrowe też nie jest nieograniczone.Według mnie ćwiczenia wojsk bez zakłoceń ,to stracony czas żołnierzy, szczególnie łącznosciowców.

X
środa, 11 lutego 2015, 23:51

W tym co napisałeś jest tyle samo prawdy co nieprawdy. "Dawne satelity GPS USA miały moc nadawczą 35W (nowe chyba mają 55W) i była ona emitowana na całą półkulę, czyli gęstość mocy na 1m2 jest znikoma." Ale za to mają warunki propagacyjne doskonałe, o wiele lepsze niż ma cokolwiek nadające z ziemi lub z niewielkich wysokości... "Nic dziwnego, że rosyjskie systemy zakłóceń wielkości paczki papierosów i mocy nadawczej 2W mogły zakłócać wskazania GPS w promieniu 200km i też nie ma w tym żadnych czarów" W powyższym jest już mniej prawdy. W technice radiowej gęstość mocy ma dziś drugo-, a może nawet trzeciorzędne znaczenie. Samą mocą trudno dziś zakłócić jakiekolwiek poważniejsze transmisje, zwłaszcza te bazujące na rozpraszaniu widma. Już prędzej mogą pomóc techniki mitygacyjne, które mogą spowodować np. ograniczenie przepustowości łącza lub zerwanie transmisji. "Bez najmniejszej wątpliwości system jak z artykułu jest z odległości 600 km zdolny emitować zakłócenia nieporównanie silniejsze niż echo celu z 300 km." Nieumiejętnie wygenerowane zakłócenia dużej mocy nie mają większego wpływu na działanie zakłócanego urządzenia. A umiejętnie wygenerowane zakłócenia nawet małej mocy, ale "udające" to czego oczekuje odbiornik mogą sporo namieszać, choć prawdopodobnie określenie "unieszkodliwić" jest tu na wyrost - dziś nawet radary "podpisują" swoje impulsy, żeby odróżnić wygenerowane przez siebie od obcych czy od zakłóceń naturalnych czy celowych.

m
środa, 11 lutego 2015, 22:09

"Nic dziwnego, że rosyjskie systemy zakłóceń wielkości paczki papierosów i mocy nadawczej 2W mogły zakłócać wskazania GPS w promieniu 200km i też nie ma w tym żadnych czarów, bo 2W na koło o promieniu 200 km to moc ponad 50x większa niż 35W na koło o promieniu ponad 6000km!!!" Czy Mógłbyś to wytłumaczyć, bo wyliczenie wydaje się błędne. No i jeszcze te rozmiary urządzenia zakłócającego: urządzenia blokujące łączność w promieniu kilkuset metrów (używane przez jednostki amerykańskie w Iraku i kiedyś przez ochronę osobistą Gudzowatego w Polsce) mogą być tj. pudełko papierosów, ale nie tj. opisane w tekście.

Tweets Defence24