Reklama
Reklama

Rosyjska armia w erze broni precyzyjnej. Pociski manewrujące zagrożeniem dla NATO [ANALIZA]

6 listopada 2018, 11:41
IskanderK
Fot. mil.ru.

Rosyjskie media podają, że liczba pocisków manewrujących w dyspozycji tamtejszego resortu obrony wzrosła w ciągu ostatnich lat 30-krotnie. Nawet, jeśli te szacunki są przesadzone to nie ulega wątpliwości, iż Rosjanie zbudowali potencjał do uderzeń bronią dalekiego zasięgu na cele w Europie. Neutralizacja tego zagrożenia wymaga skoordynowanej odpowiedzi krajów wschodniej flanki NATO, całej Europy i USA.

„Krasnaja Zwiezda” podała, że liczba pocisków manewrujących znajdujących się na uzbrojeniu rosyjskich sił zbrojnych wzrosła w ciągu ostatnich lat 30-krotnie, a liczba nosicieli – 12-krotnie. Nie podano, jakie dokładnie typy broni precyzyjnego rażenia zostały uwzględnione w tym zestawieniu, ale prawdopodobnie chodzi m.in. o pociski manewrujące Kalibr odpalane z okrętów nawodnych i podwodnych. Rosyjska gazeta napisała też o rakietach balistycznych systemu Iskander-M.

Nawet, jeżeli te dane są nieco przesadzone, to nie ma wątpliwości, że Rosjanie w ostatnich latach skokowo zwiększyli swoje zdolności do precyzyjnych uderzeń. Szwedzka agencja wywiadowcza FOI w raporcie " wydanym pod koniec 2016 roku oceniła, że liczba pocisków dalekiego zasięgu przeznaczonych do rażenia celów lądowych na dostępnych do uderzenia zachodnim teatrze wojennym zwiększyła się trzykrotnie od 2013 roku. Szwedzi szacowali, że Rosjanie mogli do ataku na tym obszarze użyć co najmniej 150 konwencjonalnych rakiet cruise, w tym ponad 100 wystrzeliwanych z bombowców lotnictwa dalekiego zasięgu. Od czasu wydania tego raportu upłynęły niemal dwa lata, w trakcie których rozbudowa rosyjskiego arsenału była i jest kontynuowana, stąd liczba dostępnych środków rażenia jest najprawdopodobniej dużo większa. To potwierdza tezę o zwielokrotnieniu i skokowym zwiększeniu zdolności do precyzyjnych uderzeń.

Rosjanie modernizują istniejące platformy przeznaczone do przenoszenia rakiet powietrze-ziemia, jak np. bombowce Tu-22M3....Fot. mil.ru.
Rosjanie modernizują istniejące platformy przeznaczone do przenoszenia rakiet powietrze-ziemia, jak np. bombowce Tu-22M3....Fot. mil.ru.

Od 2015 roku pociski manewrujące są też używane do ataków na cele w Syrii. Są odpalane z okrętów różnych typów: nawodnych i podwodnych, zdarzały się także przypadki wystrzeliwania ich z bombowców. Cechą charakterystyczną Rosjan jest użycie jako nośników broni precyzyjnej lekkich jednostek typu Bujan-M (przenoszących do 8 rakiet) i Karakurt (przenoszących na razie 8 pocisków, ale konstrukcyjnie dostosowanych do rozmieszczenia nawet 24 rakiet). Te okręty mają wyporność zaledwie rzędu 1000 ton. Kalibry trafiają również na większe jednostki, tak nowe jak i modernizowane. Dla porównania, Stany Zjednoczone rozmieszczają rakiety manewrujące na niszczycielach Arleigh Burke i krążownikach Ticonderoga o wyporności około 9 tys. ton, Francuzi – na fregatach FREMM o wyporności około 6 tys. ton.

...I wprowadzają nowe, jak okręty rakietowe Karakurt. To tanie, małe jednostki, zdolne do przenoszenia aż 24 rakiet. Na zdjęciu wodowanie małego okrętu rakietowego Szkwał (584), trzeciej jednostki proj. 22800 Karakurt. Fot. OAO Pełła
...I wprowadzają nowe, jak okręty rakietowe Karakurt. To tanie, małe jednostki, zdolne do przenoszenia aż 24 rakiet. Na zdjęciu wodowanie małego okrętu rakietowego Szkwał (584), trzeciej jednostki proj. 22800 Karakurt. Fot. OAO Pełła

Od 2017 roku Rosja rozmieściła też zakazane traktatem INF pociski manewrujące o zasięgu ponad 500 km (prawdopodobnie 2600 km) na wyrzutniach lądowych. Prawdopodobnie są to pociski zbliżone do rakiet systemu Kalibr, oznaczone 9M729. Wcześniej do służby trafiły lżejsze rakiety manewrujące 9M728, o zasięgu do 500 km, odpalane z wyrzutni systemu Iskander. Cele lądowe mogą również zwalczać rosyjskie naddźwiękowe pociski przeciwokrętowe Oniks, o zasięgu około 450 km, uznawane za trudne do przechwycenia, jak i rakiety balistyczne systemu Iskander.

Wśród nosicieli rakiet manewrujących (np. typu Ch-101/102) należy wymienić też bombowce strategiczne Tu-95 i Tu-160. Naddźwiękowe rakiety Ch-22 i ich następcy Ch-32 są też używane na maszynach Tu-22M3. Wszystkie wymienione typy bombowców wykonywały w ostatnich latach loty w rejonie Morza Bałtyckiego. Wreszcie, niedawno Rosja ogłosiła wprowadzenie na uzbrojenie pocisków aerobalistyczych Kindżał, odpalanych z myśliwców MiG-31, o zasięgu 1500-2000 km. Prawdopodobnie powstały one na bazie pocisków systemu Iskander.

Widać więc, że rosyjska armia przeszła prawdziwą rewolucję, jeśli chodzi o użycie precyzyjnych rakiet dalekiego zasięgu. Ma ona następujące skutki:

  • Rosjanie zyskali możliwość precyzyjnego rażenia celów w głębi Europy bronią konwencjonalną (jak i jądrową). To oznacza potencjalne zagrożenie dla infrastruktury służącej do przyjęcia wojsk NATO nawet w Niemczech (porty, lotniska, magazyny), jak i możliwość wykonywania ataków w celu zastraszenia państw europejskich, co było ćwiczone na manewrach Zapad-2017.
  • Cele w pobliżu terytorium Rosji (np. w Europie Środkowo-Wschodniej) mogą być atakowane szerszą gamą środków rażenia, także rakietami Iskander-M czy Oniks.
  • Rosja ma możliwość użycia szerokiego zakresu środków rażenia (naddźwiękowych i poddźwiękowych, manewrujących i balistycznych, odpalanych z okrętów różnych typów, samolotów, czy wreszcie – wyrzutni lądowych).

Pociski manewrujące, obok systemów przeciwlotniczych czy środków walki elektronicznej są kluczowym elementem rosyjskiej strategii antydostępowej (A2/AD). W założeniu ma ona „odciąć” określone rejony od sił wzmocnienia, przybywających z zewnątrz. Przełamanie tej strategii może być kluczowe dla powodzenia systemu kolektywnej obrony.

Jaka obrona?

Obrona przed atakiem rakietami manewrującymi to dość trudne zadanie, wymagające zaangażowania znacznych sił i środków. Przekonali się o tym zresztą sami Rosjanie. W Syrii – w kwietniu 2017 i 2018 roku – dwukrotnie przeprowadzono ataki rakietami manewrującymi. Odbyły się one z powodzeniem, pomimo że w kraju rozmieszczone były systemy obrony powietrznej, w tym dalekiego zasięgu typu S-400. Najprawdopodobniej jednak rosyjskie baterie nie mogły strzelać do rakiet Tomahawk (i innych) z uwagi na horyzont radiolokacyjny, ograniczający zasięg radarów do maksymalnie kilkudziesięciu km wobec celów niskolecących.

W takiej sytuacji zasięg każdego systemu przeciwlotniczego – o ile nie jest on dostosowany do strzelania na bazie wskazania źródła zewnętrznego – ograniczony jest przez horyzont radiolokacyjny. Obrona przed atakiem rakietowym jest jeszcze trudniejsza, jeżeli następuje on z wielu kierunków, przy użyciu różnych środków (np. poddźwiękowych i naddźwiękowych rakiet manewrujących oraz pocisków balistycznych).

Obrona przed rosyjskimi pociskami manewrującymi powinna więc stać się priorytetem państw NATO. To może być o tyle trudniejsze, że w państwach zachodnich do wojny na Ukrainie drastycznie redukowano potencjał sił naziemnej obrony powietrznej krótkiego zasięgu. Z drugiej jednak strony, widać już pewne kroki podjęte w celu odwrócenia cięć, choć ich realizacja jest czasochłonna.

Oto najważniejsze elementy systemu obrony przed pociskami manewrującymi:

  • Warstwowa, naziemna obrona powietrzna, pozwalająca na zwalczanie różnych typów pocisków. Musi ona się składać z wzajemnie ze sobą współpracujących zestawów średniego, krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu. Te zestawy powinny dysponować dużą liczbą pocisków rakietowych, natomiast część z nich musi mieć możliwość rażenia celów również poza horyzontem.
  • System dowodzenia i kierowania obroną powietrzną, zintegrowany ze środkami wykrywania. Niezbędne jest dysponowanie architekturą obrony powietrznej, pozwalającą na wykorzystanie danych z różnych sensorów. To nie tylko naziemne radary obrony powietrznej, ale też środki nawodne i pozostające w powietrzu (aerostaty, samoloty klasy AWACS). Te ostatnie mogą wykrywać nawet niskolecące cele w promieniu kilkuset km. W przyszłości rolę „powietrznych sensorów” dla naziemnej obrony
  • Systemy ofensywne. Innym kluczowym elementem obrony przed rakietami cruise są środki ofensywne, pozwalające na zwalczanie wyrzutni rakietowych potencjalnego przeciwnika. To przede wszystkim własne systemy rakietowe powietrze-ziemia, ziemia-ziemia i woda-ziemia, naturalnie wraz z odpowiednim systemem rozpoznania i targetingu.

Można odnieść wrażenie, że najszybciej (a na pewno szybciej, niż niektóre kraje zachodnioeuropejskie) działają w tym kierunku Stany Zjednoczone, choć ich terytorium nie jest bezpośrednio zagrożone atakiem. Wdrożenie nowych zestawów obrony powietrznej, w tym typu IFPC Inc-2I, systemu zarządzania obroną powietrzną IBCS („zbierającego” dane z różnych sensorów, w przyszłości prawdopodobnie także powietrznych, i pozwalającego na strzelanie rakietami przeciwlotniczymi do celów poza horyzontem), nowego radaru dookólnego LTAMDS dla wyrzutni Patriot jak i wzmacnianie potencjału ofensywnego (programy LRPF/PRSM, JASSM-ER itd.) powinno zwiększyć zdolność przeciwdziałania tym zagrożeniom.

Z punktu widzenia Polski kluczowe znaczenie mają tutaj programy Wisła, Narew i Homar. Ten ostatni jest o tyle ważny, że w efekcie ma pozwolić na zwalczanie nośników (wyrzutni) rakiet należących do przeciwnika. Niezbędne jest jednak posiadanie systemu wykrywania i dowodzenia, pozwalającego na namierzanie i precyzyjne rażenie celów. Naturalnie wzmocnieniem są też programy modernizacyjne, realizowane przez państwa w regionie (Niemcy, Szwecja, Rumunia, Litwa itd.).

Najbardziej korzystną odpowiedzią na zagrożenie ze strony rosyjskich rakiet manewrujących byłoby skoordynowanie wysiłków wszystkich państw NATO i zwiększenie zasobów, przeznaczanych na różne środki obrony, jak i zwiększenie zdolności współpracy wojsk obrony przeciwlotniczej z różnych państw. Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie państwa muszą mieć takie same zestawy OPL, ale powinny być one zdolne do współdziałania. To ostatnie jest łatwiejsze w wypadku generacyjnie nowych systemów z otwartą architekturą, jak IBCS czy niemiecki TLVS.

Paradoksalnie jednak najważniejsze jest podjęcie politycznej decyzji o budowie systemów przeciwdziałania. Część rozwiązań można by wdrożyć dość szybko, nawet na poziomie europejskim. Przemysł na Starym Kontynencie (Airbus, Saab) oferuje np. lekkie samoloty wczesnego ostrzegania i kontroli, które mogłyby być bardzo przydatne do wykrywania rakiet manewrujących. Zakup większej liczby takich maszyn wymaga jednak wsparcia finansowego i współpracy różnych państw. Rosja dokonała generacyjnego przełomu w zakresie systemów ofensywnych i NATO powinno na to zdecydowanie odpowiedzieć. To, czy tak będzie zależy głównie od polityków.

Zasięg systemów rakietowych rozmieszczanych przez Rosję z naruszeniem traktatu INF.
Zasięg systemów rakietowych rozmieszczanych przez Rosję z naruszeniem traktatu INF. Mapa: Defence24.pl.

KomentarzeLiczba komentarzy: 49
Obserwator
piątek, 16 listopada 2018, 21:38

Davien: "Rosjanie własnei podali"... Po pierwsze - w języku polskim poprawna forma, to < właśnie >. Po drugie - od kiedy to, bezkrytycznie wierzymy w oficjalnie podawane dane, szczególnie dotyczące kwestii sprzętu wojskowego. Po trzecie - samoloty typu AWACS stanowią stosunkowo łatwy cel dla środków przeciwlotniczych generacji zdecydowanie starszych, niż S-400. Po czwarte - rzeczywistych faktów nie są w stanie zastąpić propagandowe sloganowe.

Davien
czwartek, 15 listopada 2018, 16:12

Panei madox. po pierwsze AN/APY-1 jest radarem PESA a nie szczelinowym, po drugie Rosjanie własnei podali jakie mozliwości ma 40N6 jak go w końcu do uzytku wprowadzili, po trzecie nie ma on tego trybu co podajesz czyli panie madox, wiesz pan w ogóle o czym usiłujesz pisac?? PS Dane 40N6 masz chocby w artykule na def-24.

madox
środa, 14 listopada 2018, 18:44

@Davien Szczerze wątpię natomiast, czy AWACS potrafi emitować zakłócenia w górnej półsferze z kątem większym niż powiedzmy 15 stopni ponieważ operuje antenami szczelinowymi a te mają bardzo niewielkie kąty promieniowania pionowo, pociski dalekiego zasięgu S-400 atakują z góry z bardzo wysokiego pułapu

madox
środa, 14 listopada 2018, 18:42

@Davien 40N6 ma głowicę aktywną i wyłącznie Rosjanie wiedzą co potrafi poza tym faktem, biorąc pod uwagę że mamy 2018 rok a nie 1980 to tryb home-on-jam w tym pocisku jest więcej niż pewny

Davien
wtorek, 13 listopada 2018, 22:42

Madox, mylisz sie całkowicie. Pociski 40N6 i 48N6 naprowadzane sa pozyczona od USA metoda TVM która wyklucza taka zabawę Jest to mozliwe przy pociskach z głowica pasywna i aktywna a nie półaktywna czy sterowaniu radiokomendowemu. . Panie Madox, pociski 48N6 nie sa zaawansowane, to stare rakiety z poczatku lat 90-tych odpowiednik PAC-2. Ntomiast co to piszesz o oprogramowaniu działa przy pociskach antyradarowych których głowica jest optymalizowana pod wykrywanie i naprowadzanie na emitowane fale radiowe i tu istotnie wystarczy dodatkowe oprogramowanie które jest powszechne w tej klasy efektorach. Panie Madox z kalibrami to było żdziwienie w tabloidach bo eksperci doskonale wiedzieli o tych pociskach pochodzących z lat 90-tych, zdziwienie było tylko że Rosji chciało sie pakować kalibry na kutry rakietowe, zwłaszcza ze jak pokazały ich cwiczenia i ataki moga naraz miec zdaje sie tylko jeden rodzaj pocisków w wyrzutniach wiec ich Bujany albo maja 3M14 i sa całkowicie bezbronne na morzu, albo maja 3M54 i nie moga atakować celów ladowych

beee
wtorek, 13 listopada 2018, 18:07

@Rafał, @Ktoś. Po wypowiedzeniu INF przez USA, taka platforma startowa z wody? Co z ochroną takiego stateczku z "ważnymi" rakietami na pokładzie na wodach przybrzeżnych. Tańsze ciężarówki.

madox
wtorek, 13 listopada 2018, 17:36

@Davien Skoro układ naprowadzania rakiety ma tory nadawczy i odbiorczy ( radar aktywny ) to wyłącznie kwestią software jest czy przełączymy tor odbiorczy w tryb pasywny naprowadzania na źródło zakłóceń, a skoro źródło ma zakłócać w pasmach użytecznych tego radaru to znaczy, że tor odbiorczy jest przystosowany do pracy w tym paśmie. To chyba zbytnia naiwność wierzyć, że tak zaawansowane rakiety tego nie potrafią. Rosjanie od dosyc już dawna zatajają to co naprawdę mają do dyspozycji bo są słabsi i nie mogą się wszystkim chwalić, to raczej oczywiste, tak samo jakie było zdziwienie kiedy okręty o wyporności poniżej 1000t odpaliły kilkanaście Kalibrów na Syrię i to o zasięgu ponad 2tys km - wtedy niby też Rosjanie mieli tego nie mieć ani na tych okrętach ani o takim zasięgu.

Davien
wtorek, 13 listopada 2018, 15:03

Panie madox, akurat ani 40N6 ani 48N6 nie maja tego trybu, jest on powszechny w pociskach antyradarowych ale z innych to maja go np AMRAAM-y i być może R-37. Ma go na pewno R-27P .

Dla Stefka
wtorek, 13 listopada 2018, 10:09

"/„Elektroniczny atak” na Syrię z pomocą F-35/. Awaria systemu obrony powietrznej w Syrii prawdopodobnie została spowodowana przez izraelski F-35. Izraelski myśliwiec F-35I Adir mógł być przyczyną awarii syryjskiego systemu obrony powietrznej w kwietniu 2018 roku, uważa autor The War Zone Joseph Trevithick. „Być może był to F-35, który uruchomił swoją potężną sieć systemu nadzoru środków walki radioelektronicznej przeciwnika mający na celu zebranie danych na temat wrogich radarów i innych jednostek obrony powietrznej wroga” — pisze ekspert. W nocy z 16 na 17 kwietnia uruchomiono syryjski system obrony powietrznej. W tym samym czasie lokalne media poinformowały, że syryjski system obrony powietrznej odbił atak rakietowy na bazę lotniczą Szairat w prowincji Homs. Później okazało się, że w rzeczywistości nie było żadnego uderzenia. Awaria, według Damaszku, była spowodowana „wspólnym atakiem elektronicznym” Stanów Zjednoczonych i Izraela. Jednocześnie strona syryjska zaznaczyła, że rosyjscy eksperci poradzili sobie z tym incydentem. Stany Zjednoczone i Izrael zaprzeczyły udziałowi w ataku radioelektronicznym. W maju głównodowodzący Sił Powietrznych Izraela Amikam Norkin poinformował o pierwszym w historii bojowym użyciu myśliwca piątej generacji Lockheed Martin F-35 Lightning II."

Davien
poniedziałek, 12 listopada 2018, 13:07

Ais dane pocisku podałem za Ałmazem, . Akurat pułap przy stzrelaniu do balistycznych to 40km jak teraz podaja. Natomiast co do osłony termicznej to 40N6 jest sporo wolniejsza od ICBM-a. PS Znalazłem dane jakie teraz podaja i padłem:)) Pułap od 15m do 35km, zasieg aerodynamiczny 380km, zasieg balistyczny 15km, szybkośc pocisku nieco ponad 4Ma. Czyli albo totalna dezinformacja( podawane wcześniej dane to 2014r) albo góra urodziła mysz:))

madox
poniedziałek, 12 listopada 2018, 12:37

@AIS , nowoczesne pociski plot mają tryb "home-on-jam" z algorytmem przełączania trybu głowicy pomiędzy poszukiwaniem, korektą a naprowadzaniem na źródło zakłóceń. Powodzenia, bo AWACS wielkości stodoły nagle nie zniknie

AlS
niedziela, 11 listopada 2018, 17:37

!80 km osiąga tylko przy strzelaniu do satelitów na niskiej orbicie. Do celów aerodynamicznych nie może lecieć po takiej trajektorii, z prozaicznej przyczyny - głowica musiałaby mieć solidną osłonę termiczną, aby wytrzymać wejście w atmosferę, podobną jak MIRV w pociskach międzykontynentalnych. Dystans 50 km wybrałem, aby zobrazować, że blisko celu pocisk będzie również doskonale widoczny dla jego radaru.

Davien
sobota, 10 listopada 2018, 20:41

Ais, pułap 40N6 to wg Rosjan 180km, na taka wysokość wznosi sie pocisk po czym nurkuje w kierunku celu. Co prawda teraz podaja troche zmienione dane wiec poczekajmy na wyniki testów w jednostkach Nie będa też strzelac z 50-60km ale z ponad 200-300

AlS
sobota, 10 listopada 2018, 11:03

Davien, czujniki nie muszą wykryć samego startu, ale wznoszenie dużej rakiety na pułap ~40 km zobaczą z pewnością. Co do ataku z góry, policzmy. Kąt obserwacji anteny ze skanowaniem fazowym to co najmniej -60/+60 stopni, a więc aby nie zostać zauważonym przez AEW&C przelatującym na wysokości ~ 10 km, w odległości 50 km od celu, pocisk musiałby być wciąż na wysokości 35 km nad ziemią. Tymczasem leci on po spłaszczonej paraboli, z apogeum na wysokości circa 50 km, więc kąt opadania w żadnym punkcie jest nie większy niż 10 stopni. Reasumując - AEW&C będzie śledził lot pocisku w każdym punkcie jego trajektorii. Mr. Funny. Dobry jest zwłaszcza ten fragment - "It can hit stealth targets" - może trafiać. Ale z tym będzie problem, bo w przypadku F-35, zasięg wykrycia dla głowicy Agat ARGS-PD, jest sporo mniejszy, niż deklarowane 70 km dla SPO 5m2. Nawet jeśli w górnej powierzchni SPO wynosi 0,1 m2 - choć wątpię, aby była tak duża w jakimkolwiek punkcie przedniej półsfery - to zasięg wykrycia zmaleje do poniżej 15 km. A to oznacza, że po wykryciu startu pocisku, samolot będzie miał czas, aby spokojnie opuścić zagrożony obszar. AEW&C nie będzie nigdzie uciekać, bo i po co. Na początku wyemituje w stronę pocisku mocny szum na częstotliwości nośnej namiernika, który przeciąży jego filtry obróbki sygnału, a w międzyczasie komputer o zdolności przeliczeniowej tysiąca i więcej głowic naprowadzania, przeanalizuje sygnał pod kątem polaryzacji listków i zsynchronizuje fazę impulsów. A później będzie puszczał piękne kopie tego sygnału w stronę pocisku, których komputerek namiernika nie będzie w stanie odróżnić od oryginału.

Fanklub Daviena
piątek, 9 listopada 2018, 13:53

@Davien: wg Strategic Culture głowica R-37M ma nie tylko możliwości półaktywna/aktywna, ale ma radar dwuzakresowy w celu zwalczania celów stealth (pasma X i Ku, w dodatku atakuje od góry, gdzie RCS jest największe) i pole widzenia radaru R-37M to 120 stopni, co wyklucza możliwość wymanewrowania jej przez F-35: "The R-37M can attack targets at altitudes of between 15 and 25,000 m. It can hit stealth targets, such as the F-35, at a range of 190 km. The F-35 cannot accelerate to a speed that would allow it to escape a collision with the incoming missile." (R-37M może atakować cele na wysokościach pomiędzy 15m a 25000m. Może trafiać cele stealth, takie jak F-35, z odległości 190km. F-35 nie ma przyspieszenia do prędkości, która umożliwiłaby mu ucieczkę od kolizji z nadlatującą rakietą" a ty myślisz, że może zwiać AWACS?

Davien
piątek, 9 listopada 2018, 11:23

Stefek, a o mozliwiści WRE radaru F-35 powinienes sie zapytac Syryjczyków ale uważaj bys sie nei załamał:))

Davien
piątek, 9 listopada 2018, 11:21

Ais, wierze tak jak innym czyli jak cos się potwierdzi. Co do 40N6 to wąłsnie wchodzi do uzytku , natomiast co do pułapu to AEW&C z reguły lata wysoko by objac jak najwiekszy obszar. Odpalenia 40N6 nawet zapewne nie zauważy bo na tle ziemi widzi bliżej niz w powietrzu( zasiegi chocby dla E-3). 40N6 ma tez głowice samonaprowadzajaca o dość duzym zasiegu i atakuje z góry, a tu AWACS jej nie widzi. DLA AWACS-a jednak najwiekszym zagrożeniem będa MiG-31BM z R-37/37M, tu nurkując nie ucieknie . Nie zapominaj tez że R-37 ma własne naprowadzanie przez głowice samonaprowadzajaca, na szczęście nie ma naprowadzania na emisję sygnału lub zakłóceń. Mozliwość obrony istnieje zawsze, ale bez eskorty się nie obejdzie

AlS
czwartek, 8 listopada 2018, 22:40

Do SIA. Kiedyś też pukano się w głowę, kiedy mówiono, że są już na świecie małe skrzynki, w których można zobaczyć całego człowieka. Żeby długo nie szukać, wklejam ze strony F-35: "All three variants of the F-35 carry active, electronically scanned array (AESA) radars with sophisticated electronic attack capabilities, including false targets, network attack, advanced jamming and algorithm-packed data streams. This system allows the F-35 to reach well-defended targets and suppress enemy radars that threaten the F-35". Bez komentarza, a jeśli nie znasz angielskiego, to sobie wklej powyższy tekst w tłumacza. Co do radaru pozahoryzontalnego, to rozdzielczość kątowa rzędu kilku kilometrów i pomiar dystansu z 50-kilometrową tolerancją, nadają się co najwyżej do informowania, że coś w powietrzu jest, a nie do precyzyjnego naprowadzania broni. Co do bzdur, to napisz lepiej skąd bierzesz swoje.

ktos
czwartek, 8 listopada 2018, 15:22

@beee - nie musza miec zadnej dzielnosci morskiej. Dzieki umieszczeniu wyrzutni na okretach nie lamany jest traktat INF. Rakiety mozna odpalic stojac w porcie.

Stefek
czwartek, 8 listopada 2018, 14:33

@SIA Jest tutaj taki jeden internata który twuerdxi że nie tylko radarem AESA można prowadzć wijnę elektroniczną, ale i cybernetyczną.

Stefek
czwartek, 8 listopada 2018, 14:29

@SIA Zapytaj sie internauty Jaco. On wytłumaczy żecradarem AESA można nie tylko prowadzić walkę elektroniczną ale i cybernetyczną.

SIA
czwartek, 8 listopada 2018, 12:10

@AIS cel tej rakiecie może wskazywać radar pozahoryzontalny i o lecącym AEW&C będzie wiedział dużo wcześniej, co do walki radioelektronicznej z wykorzystaniem radaru AESA z litości pominę. Skąd Wy bierzecie takie bzdury?

AlS
czwartek, 8 listopada 2018, 01:28

Davien, od kiedy to aż tak wierzysz propagandzie Rosoboronexportu? Twierdzę, że AEW&C będzie bardzo trudnym celem dla 40N6, co wynika z suchych danych, nie reklamy. Przede wszystkim - horyzont radarowy. Samolot wczesnego ostrzegania, lecący na wysokości 8 km, ma takowy na dystansie nieco ponad 380 km, dla masztu o wysokości 10m. Ale już lecąc o kilometr niżej ma ten dystans zredukowany o 20 km, a 2 km - już o ponad 50 km. Samolot o prędkości 850 km/h, nurkujący pod kątem 30 stopni, ma składową pionową prędkości około 120 m/s, czyli "gubi" kilometr w czasie mniejszym niż 10 sekund. Tymczasem rakiecie balistycznej, jaką jest 40N6 w początkowej fazie lotu, samo wyjście na pułap maksymalny zabiera około pół minuty. Czyli wtedy, kiedy kiedy trzeba jej będzie podać namiar, aby ustalić azymut opadania na cel, ten cel będzie już dla radaru niewidoczny, oczywiście o ile w porę wykryje start pocisku. O to jednak bym się nie martwił - nowoczesny AEW&C dysponuje wystarczającą świadomością taktyczną. Niestety, do takich manewrów powolna CASA raczej się nie nadaje, nam bardziej przydałby się Gulfstream z radarem konforemnym, nie pogarszającym w znaczący sposób osiągów samolotu. Po zgubieniu celu przez radar naprowadzania, mały radarek FMCW w głowicy pocisku, z zasięgiem wykrycia rzędu kilkunastu km, nie będzie w stanie odnaleźć celu, który wówczas będzie się znajdować kilkadziesiąt kilometrów od miejsca wykrycia przez system OPL. A nawet gdyby głowica go wykryła, wcale nie oznacza to jeszcze zestrzelenia - AEW&C, dysponujący radarem AESA o nieporównywalnie większej mocy i wielokrotnie większą mocą przeliczeniową komputerów, może nawiązać z głowicą naprowadzania walkę radioelektroniczną, w której wszystkie te atuty są po jego stronie. A na koniec zawsze pozostają flary i dipole. Z R37 sprawa wygląda nieco inaczej, gdyż radar samolotu- nosiciela wyklucza skrycie się za horyzontem radarowym, ale aby wygrać w tym starciu, rosyjski radar PESA będzie musiał stoczyć walkę z zaawansowanym radarem AESA. Oczywiście, AEW&C powinny latać w osłonie, w tym samolotów WRE, ale takowe możemy posiąść niewielkim kosztem, adaptując posiadane przez nas szkolne Mastery do przenoszenia zasobników Elettronica ELT-555, z którymi zresztą ten samolot został już we Włoszech oblatany.

5+6
niedziela, 11 listopada 2018, 02:10

Przy całej wyrozumiałości do Twoich wywodów - pragnę Ci zakomunikować , że już w latach 80 ubiegłego wieku najważnieszym celem do ewentualnej eliminacji byłu samoloty AWACS.

Amator
środa, 7 listopada 2018, 18:14

Czy nie lepiej bylo by im satelity stracic ?

Stary Grzyb
środa, 7 listopada 2018, 17:02

Do "Maciek". Odpowiedź jest co do zasady znana - radary powietrzne (AWACS) plus wystrzeliwane z myśliwców (a jeszcze lepiej z dronów) rakiety powietrze - powietrze dalekiego zasięgu (pocisk samosterujący takich rakiet nie widzi i dodatkowo manewruje gorzej niż myśliwiec, więc szanse uniknięcia zestrzelenia ma nikłe). Otwarta jest natomiast kwestia podjęcia odpowiedniej decyzji politycznej, także ze względu na spore koszty. Co ciekawe, wobec krajów o małej głębi strategicznej (vide np. Korea Płn., a w znacznej mierze także Iran) bardzo skuteczny byłby działający na podobnej zasadzie system antybalistyczny, zestrzeliwujący ich rakiety jeszcze w fazie startowej, kiedy są najwolniejsze i najlepiej widoczne. Tyle, że znowu jest problem decyzji politycznej - konieczne byłoby ciągłe trzymanie tych krajów pod lufą i zestrzeliwanie ich rakiet jeszcze nad ich własnym terytorium, kiedy teoretycznie nie wiadomo dokąd lecą i czy komuś zagrażają. Pozdrawiam.

Grzegorz C
środa, 7 listopada 2018, 15:17

Na zachodzie ludzie mają inny stosunek do Rosji niż w Polsce i prawda jest taka że tam mało kto widzi "rosyjskie zagrożenie" i ja też zapytam: po kiego grzyba Rosja miałaby napadać na swoje rurociągi prowadzące do Europy, na których zarabia ? Przecie taki atak odciąłby Rosję od kasy, nie mówiąc o innych skutkach i byłyby to dla Rosji same straty. Zadowolone z takiego ataku byłyby tak naprawdę tylko USA :) A Rosja ma oczywiście dużo broni ofensywnej, ale jest to broń odwetowa, Rosjanie uważają że dzięki takiej broni nie pojawi się kolejny Napoleon lub Hitler i tyle.

Rafal
środa, 7 listopada 2018, 13:01

A dlaczego zawsze jest pokazywany zasieg np Iskanderow z polnocy, przeciez to sytem mobilny jest, parenascie godzin i moga byc przemieszczone na poludnie, morze czarne na przyklad.

Rafal
środa, 7 listopada 2018, 12:58

@beee te male okreciki nie beda sie wybierac na szerokie wody oceanow, beda operowac na zamknietych obszarach raczej i spokojniejszych wodach.

Davien
środa, 7 listopada 2018, 11:54

Ais co do AWACS-ów to były rozmowy o uczestnictwie Polski w europejskim programie i zgadnij kiedy sie skończyły? Samoloty wczesnego ostrzegania musza miec ochrone inaczej sa tez dosyc łatwym celem np dla R-37/R-37M właśnie przeznaczonym do zwalczania takich celów albo 40N6

Toudi
środa, 7 listopada 2018, 11:54

Proszę jeszcze rozrysować zasięg drugiej fali ataku - zasięg nosiciela (samolotu) i zasięg przenoszonego pocisku, oraz dodać możliwości ataku uzbrojeniem o trajektorii stromotorowej....

Paweł
środa, 7 listopada 2018, 00:13

Warto jeszcze zobaczyć te okręgi zasięgu z okupowanego Krymu

AlS
wtorek, 6 listopada 2018, 23:16

Zamiast terminu AWACS, który w praktyce jest nazwą własną dla Boeinga E-3 Sentry, bardziej właściwe byłoby zastosowanie w artykule terminu- AEW&C - Powietrzny System Wczesnego Ostrzegania i Dowodzenia. Nie rozumiem dlaczego w Polsce nie toczą się choćby "dialogi techniczne" dla wdrożenia takiego systemu. Bez niego, nawet z zaawansowanym systemem OPR, ale bazującym wyłącznie na radarach naziemnych, jesteśmy wciąż niemal bezbronni wobec zagrożenia nisko lecącymi pociskami samosterującymi. Bazowanie na naziemnych stacjach radarowych ma jeszcze tą wadę, że są one podatne na atak pociskami przeciwradiacyjnymi, np.Ch-31. Samolot wczesnego ostrzegania, czyli szybko przemieszczający się cel, dysponujący możliwością walki elektronicznej przeciw głowicy naprowadzania pocisku p-p, dodatkowo przenoszący zestaw flar i dipoli, oraz laserowy system obrony przed środkami wykrywania w podczerwieni, to bardzo trudny cel do zwalczania na dystansie, jaki jemu samemu wystarczy aby mógł prowadzić skuteczną obserwację. Takie samoloty to zwielokrotnienie naszych możliwości w dziedzinie zwalczania okrętów przeciwnika, napadu powietrznego, a nawet dalekosiężnych systemów artylerii rakietowej. Temat tabu, czy co?

beee
wtorek, 6 listopada 2018, 21:23

Ciekawe jaką dzielność morską mają te 1000 t ruskie okręciki, o tak małym zanurzeniu. ? To do obrony wybrzeża?

Maciek
wtorek, 6 listopada 2018, 20:27

Kolego Stary grzybie. Masz rację co do kalibrów, zauważ jednak, że polska jest równinna, a kierunek z którego one ew. nadlecą, to obszar mocno zalesiony, a nie płaska pustynia. Wykryjemy je z małej odległości, pewnie 50-70km. Mało czasu na reakcję, dlatego opl musi być bardzo sprawna. W dodatku rusek może dokonać ataku stosując jedną trasę. 50 czy 80 kalibrów w bliskiej odległości. Cześć uda się zestrzelić, ale sporo się przedostanie. I to jest problem.

Maciek
wtorek, 6 listopada 2018, 19:51

Rosja przegra w tej konfrontacji nawet jeśli zyska okresowo przewagę. I przegra nie dlatego, że ma mniej kasy. Zgadzam się z Z. Brzezińskim, że sam projekt cywilizacyjny o nazwie Rosja jest mniej atrakcyjny niż Zachód. Widać to choćby po skali emigracji z Rosji. Rocznie kilkaset tysięcy ludzi, młodych i wykształconych. W płn. Niemczech rosyjski jest niemal drugim językiem. Dla dobra samych Rosjan obecna klika powinna w końcu oddać władzę a nowy rząd powinien przeprowadzić reformy demokratyczne. Życzyłbym sobie Rosji w UE i NATO. Chiny są głównym zagrożeniem naszego świata.

As
wtorek, 6 listopada 2018, 18:23

Ja bym chciał aby Defence częściej pisał o sile NATO bo taka jest i jak Rosja się tego obawia... Czego Rosja może się obawiać i czy ma z NATO szansę a nie tylko co może Rosja zrobić. A może tak co NATO może zrobić Rosji. Pozdrawiam.

marian
wtorek, 6 listopada 2018, 18:08

@uczciwy - NATO to chyba sojusz obronny, więc nie jestem nawet pewny czy są jakieś podstawy prawne, które mogły by zmusić kraje członkowskie do napadu na jakiś kraj. Co innego pojedynczy członkowie, ale: Wojna USA-Rosja to raczej zagłada przynajmniej północnej półkuli; wojna Turcja-Rosja chyba mało prawdopodobna. Wojna GB-Rosja? Fizycznie/geograficznie raczej niemożliwa, chyba że użyczymy im swojego terytorium ;) Jednym słowem, piszesz Pan głupoty.

Davien
wtorek, 6 listopada 2018, 17:39

Panie Rafał, co do Syrii i Tomahawków to wiemy tyle ze ani syryjskie ani rosyjskie systemy OPL nie były w stanie zestrzelić nawet jednego mimo że wiedzieli jak w Szajrat skad i kiedy nadleca.

Urko
wtorek, 6 listopada 2018, 17:38

@Drzewica - to nie są żadne plany tylko gotowe rozwiązanie. Jeżeli wyrzutnia rakiet manewrujących razem układem sterowania i zasilania jest umieszczona w standardowym kontenerze, to można go umieścić gdziekolwiek. Również na samochodzie ciężarowym albo w składzie celnym w innym kraju. Przy okazji to jest gotowy sposób na złamanie każdej możliwej konwencji jakiej sobie zażyczycie na temat broni jądrowej i jej środków przenoszenia. No może poza zakazowi rozmieszczania takowej w kosmosie...

Davien
wtorek, 6 listopada 2018, 17:15

Nie wiarygodne ! Autor określił Rosyjską zbrojeniówkę trafnie . Jeden kraj a naprzeciw USA (szeryf świata)+28 państ zwane NATO ? I co Putin dalej potrząsa tym ugrupowaniem ? Niewiarygodne - a mieli upaŝć jak za Jelcyna CCCP !

Stary Grzyb
wtorek, 6 listopada 2018, 16:35

Jasne. A tak bardziej konkretnie, to np. pociski "Kalibr" (te, które wystrzelono z M. Kaspijskiego do celów w Syrii) są takie "manewrujące", że na trasie zdołały zrobić kilka zwrotów w z góry zadanych punktach, lecąc przy tym na wysokości kilkuset metrów. Do amerykańskich (i od niedawna także zachodnioeuropejskich odpowiedników) pocisków typu "Cruise", które lecą na wysokości kilkudziesięciu metrów i, dzięki wyposażeniu w system "Tercom", manewrują omijając naturalne i sztuczne (np. budynki) przeszkody terenowe, rosyjskie "pociski precyzyjne" mają się nijak, a zbudowanie odpowiednika systemu "Tercom" wciąż jest dla Rosji technologicznie niemożliwe. Tym niemniej bardzo dobrze, że NATO w ogólności, a USA w szczególności, widzą temat i podejmują przeciwdziałanie.

Jeszcze starszy grzyb
niedziela, 11 listopada 2018, 02:19

Szanowny Panie. System TERCOm jest / w obecnych warunkach technologicznych / raczej prostym systemem - po prostu, porównuje on wczytaną mapę cyfrową z sytuacją radarową lecącego pocisku. Oczywiście można mu różne trajektorie loty / w zależności od przyjętych założeń / zadać. Nie mamy wiedzy jakie były ustalenia miedzy ewentualnymi ,,sparingpartnerami,, - wykryć nie wykryć, zestrzelić - nie zestrzelić.

Rzyt
wtorek, 6 listopada 2018, 15:05

Chciałbym dołączyć do orkiestry...9 rakiet ziemia-ziemia robią wrażenie. Uważam, że trzeba je odbić... 9*500 + 4500zl. Nasza marynarka tonie i tonie...wojsko lądowe też ugrzezlo na jakimś trzesawisku

Drzewica
wtorek, 6 listopada 2018, 13:49

Doszły też nowe elementy agresywnej strategii Rosji w dziedzinie zbrojeń. Podobno Rosjanie opracowali plany zainstalowania, w razie konfliktu, wyrzutni rakietowych na zwykłych statkach handlowych. Niesie to takie zwielokrotnienie potrzeb rozpoznania skali zagrożeń że żaden wywiad tego nie ogarnie w pełni.

uczciwy
wtorek, 6 listopada 2018, 13:38

Ja się nie boję. Rosja ma siły zbyt małe liczebnie by napaść na NATO i same pociski samosterujące do napaści się nie nadają. To asymetryczna rosyjska odpowiedź na agresję NATO, więc mają cel obronny - tak jak podano w artykule, mają atakować cele na zapleczu NATO w celu uniemożliwienia pokonania rosyjskiej A2/AD. USA nie ukrywa, że zamierza zbudować artylerię dalekiego zasięgu by pokonać rosyjską A2/AD a te rakiety będą mogły atakować taką artylerię. Nie popieram inwazji NATO na Rosję, więc nie widzę zagrożenia ze strony rosyjskich rakiet, a jak NATO na Rosję napadnie, to mam nadzieję, że NATO przegra, bo nie popieram zbrodniczego imperializmu.

Hoze
wtorek, 6 listopada 2018, 13:22

Wydaje się że oczywistym była by rozbudowa arsenałów adekwatnych środków odwetowych w tym likwidacja układu dotyczącego pocisków średniego i pośredniego zasięgu a może rozbudowa takiego arsenału przez Państwa nie objęte tym traktatem, NP. Polska.

Rafal
wtorek, 6 listopada 2018, 13:09

"Najprawdopodobniej jednak rosyjskie baterie nie mogły strzelać do rakiet Tomahawk (i innych) z uwagi na horyzont radiolokacyjny, ograniczający zasięg radarów do maksymalnie kilkudziesięciu km wobec celów niskolecących." Najprawdopodobniej jednak to nie wiemy co dzialo sie z Syrii i tyle

5+6
niedziela, 11 listopada 2018, 01:59

I tak wynikało z prac magisterskich w latach 80-tych XX wieku.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama