Reklama
Reklama

Rosjanie naruszyli przestrzeń powietrzną Estonii

13 marca 2018, 09:58
IL76
Fot. mil.ru.

Estońskie siły zbrojne poinformowały, że rosyjski transportowiec Ił-76 naruszył przestrzeń powietrzną kraju.

Zobacz także
Reklama

Zgodnie z estońskim komunikatem do incydentu doszło w poniedziałek 12 marca w rejonie wyspy Vaindloo. Maszyna przebywała w przestrzeni powietrznej przez około minuty. Samolot miał włączony transponder i wcześniej przygotowany plan lotu przekazany kontroli powietrznej (nie zakładający jednak lotu nad terytorium Estonii), nie utrzymywał jednak łączności radiowej.

Estończycy podkreślają, że rosyjski ambasador został wezwany w celu złożenia wyjaśnień. Był to pierwszy podobny incydent w przestrzeni powietrznej w tym roku.

Rosyjskie samoloty wcześniej jednak już naruszały przestrzeń powietrzną Estonii, często właśnie w rejonie wyspy Vaindloo. Jeden z takich incydentów miał miejsce w grudniu 2015 roku, z udziałem maszyny An-72, inny – w listopadzie 2017 roku, z udziałem Iła-76. Co ciekawe we wszystkich trzech przypadkach maszyny miały włączone transpondery i przygotowane wcześniej plany lotu, ale nie utrzymywały łączności.

Z informacji przekazanych przez dowódcę fińskich sił zbrojnych Jarmo Lindberga wynika, że tamtejsza armia odnotowała rekordowy poziom lotniczej aktywności Rosjan nad Bałtykiem w 2017 roku. Z kolei z cytowanych przez Baltic Times danych agencji BNS wynika, że w 2017 roku samoloty NATO wykonały około 130 przechwyceń w rejonie Morza Bałtyckiego, w 2016 roku – 110. Pod tym względem rekordowy był jednak 2015 rok, kiedy wykonano 160 startów alarmowych, podczas gdy w 2014 roku – 140. Rosyjskie loty w rejonie Bałtyku mają na celu m.in. sprawdzenie zdolności reakcji NATO, ale też próbę z jednej strony zastraszenia, a z drugiej – „uśpienia” czujności państw Sojuszu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 10
Reklama
ghj
wtorek, 13 marca 2018, 23:28

To by wyjaśniało po co inwestują w sprzęt kartograficzny do wyznaczania granic na morzu. Pewnie jako pierwsze narysują granice wokół tych wysp, żeby w końcu przestać naruszać granice innych państw.

Ed
wtorek, 13 marca 2018, 20:43

Minuta wystarczy, żeby zestrzelić. Turcy dali radę.

Stirlitz
wtorek, 13 marca 2018, 19:33

Typowe dla rosyjskich systemów nawigacyjnych. Ja to się nie dziwię, że rosyjscy piloci nie byli w stanie trafić nawet na pokład Kuzniecowa ;)

piokas
wtorek, 13 marca 2018, 19:04

Rosjanie testują obronę Estonii , w Turcji też testowali , sporo ich to kosztowało :)

Mateo
wtorek, 13 marca 2018, 15:29

Przy następnym przelocie zgubią grupy dywersantów którzy opanują wyspę, z której można kontrolować ruch statków i samolotów na zachód od Petersburga rozciągając tym samym swoje A2AD. To takie mentalne rozpoznanie przedpola.

anty propaganda
wtorek, 13 marca 2018, 12:02

He he przecie ta wysepka jest na samym środku zatoki fińskiej.

Davien
wtorek, 13 marca 2018, 11:33

I znów ruski pilot żle odczytał trasę na swoim laptopie i omyłkowo wleciał do byłej Republiki Estonskiej - pomylił lata to już jest państwo maciupkie ale państwo ? To tak jak by Francuzi latali nad Luksemburgiem czy Niemcy !

zyg
wtorek, 13 marca 2018, 11:22

Brak łączności radiowej? Prawdopodobnie nieznajomość międzynarodowego języka lotnictwa jakim jest angielski. Rosjanie wydają się mieć problemy z nawigacją. Przykładem \"strategiczne bombardowanie Berlina\" w 1941r. Załogi skompletowano spośród najbardziej doświadczonych lotników Aerofłotu. Przebieg akcji to gotowy scenariusz na wojenną komediową superprodukcję. Z 22 samolotów jedynie 3 powróciły do bazy. Najbliżej do Berlina dotarła załoga która wyrzuciła bomby na pole na zachód od Szczecina. 5 zestrzelonych po starcie przez własną obronę plot. Jedna załoga uciekła do Finlandii. Zresztą sowieckie bombardowania Warszawy podczas 2 w.ś. też potwierdzają \"kunszt\" ich lotników. Trafili 2 szpitale, halę targową, tramwaj przed mostem Poniatowskiego (do dziś największa tragedia w historii warszawskiego MZK) z jakichś powodów uwzięli się na zajezdnię tramwajową bombardując ją trzykrotnie. Nie zbombardowali dworców kolejowych ani żadnego celu wojskowego?

Marek
wtorek, 13 marca 2018, 15:54

Stalinowskie \"orły\" to temat rzeka. Oni i u siebie potrafili się pogubić. Tytułem przykładu, po zastosowaniu \"Peszek\" w charakterze nocnych myśliwców w okolicach Moskwy, główne straty w sprzęcie wynikały z tego, że piloci nie potrafiąc znaleźć drogi do domu, latali w kółko do wyczerpania paliwa. Po czym wyskakiwali na spadochronach i wracali na piechotę. Teraz jednak z rosyjskimi pilotami i ich szkoleniem rzecz ma się zupełnie inaczej. Dlatego przekonany jestem, że ich lotnictwo celowo narusza przestrzeń powietrzną państw ościennych.

ZZZ
środa, 14 marca 2018, 09:51

>\" Teraz jednak z rosyjskimi pilotami i ich szkoleniem rzecz ma się zupełnie inaczej.\" Tia... Co czwarty MiG sprawny, ogólna sprawność lotnictwa na poziomie 40-50%, do tego nalot - pilot Su-24 zestrzelonego w Syrii miał wylatane w poprzednim roku dokładnie 59 godzin 56 minut \"przy normie 20 godzin\". Chyba uznali niski poziom wyszkolenia za tradycję.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama