Rosja zamówiła dwa śmigłowcowce desantowe

27 maja 2020, 11:21
1024px-Mock_amphibious_assault_ship_of_the_surf_on_«Army_2015»_1
Fot. Artem Tkaczenko (CC BY-SA 4.0)

Rosyjskie Ministerstwo Obrony podpisało kontrakt na budowę dwóch śmigłowcowców desantowych Projekt 23900 Priboj dla marynarki wojennej tego kraju. Co znamienne ich wykonawcą ma być stocznia Zaliw znajdująca się na półwyspie Kercz, a zatem na zajętym w 2014 roku ukraińskim Krymie.

Projekt planowanych jednostek pływających był przygotowywany w Rosji od kilku lat. Wcześniej Moskwa miała wejść w posiadanie dwóch okrętów typu Mistral zamówionych w 2011 roku we Francji. Ostatecznie jednak w wyniku sankcji nałożonych na Rosję po jej agresji na Ukrainę, umowa na te jednostki została zerwana, a jednostki te ostatecznie po ukończeniu zostały sprzedane Egiptowi, gdzie służą pod nazwami Gamel Abdel Nasser i Anwar El Sadat. Rosjanie przystąpili w związku z tym do projektowania dwóch typów własnych okrętów tej klasy. W wyniku tych prac powstały dwa projekty: Lawina wypierający 24 tys. ton i lżejszy Priboj o wyporności 14 tys. ton.

Projekty te powstały na podstawie niezrealizowanego sowieckiego Projektu 11780. Jednostki planowane w ramach tego ostatniego, były bazowane na małych lotniskowcach typu Kijów, miały wypierać po 40 tys. ton, przenosić po 12 śmigłowców, 1000 żołnierzy i trzy średniej wielkości poduszkowce desantowe. Miała to być kalka ówcześnie używanych amerykańskich śmigłowcowców desantowych typu Tarawa.

Tymczasem zamówione 22 maja br. okręty projektu 23900 będą wypierać tylko 25 tys. ton (czyli znacznie więcej niż planowano wcześniej dla Priboja), mieć długość 220 m, szerokość 33 metry i zanurzenie 7,5 m. Mimo to ich grupa lotnicza szacowana jest nawet na 20 wiropłatów Kamowa w tym K-52K. Okręt ma mieć też zdolność do przenoszenia 10 czołgów, 50 bojowych wozów piechoty, 900 żołnierzy i sześciu środków desantowych. Uzbrojenie defensywne mają stanowić dwa systemy Pancyr-M i trzy systemy lufowe. Okręt ma otrzymać też 100 mm armatę typu A190. Zasięg jednostki ma wynosić około 9700 km. Obie jednostki mają kosztować Rosję łącznie równowartość 1,4 mld USD  (5,7 mld PLN)

W porównaniu z okrętami podobnej klasy na świecie okręt rosyjski można określić jako dość skromny. Będzie dużo mniejszy niż np. amerykańskie śmigłowcowce typu Wasp (41150 tys. ton) i budowanymi właśnie chińskimi Typ 075 (35-40 tys. ton wyporności). Porównywalny będzie za to z jednostkami europejskimi, np. hiszpańskim Juan Carlos I (26 tys. ton wyporności) za to nieco większy od Mistrali (21,5 tys. ton).

Podejrzany jest też niewielki, wynoszący 9,7 tys km, planowany zasięg jednostki – niemal dwukrotnie mniejszy niż w przypadku np. Mistrala, Juan Carlosa czy tureckiego Anadolu, o większych okrętach nie wspominając. Czy Priboj w związku z tym będzie miał rzeczywiście deklarowaną wyporność maksymalną 25 tys. ton, czy może będzie to bliżej 14 tys. przedstawianych w jego pierwotnym projekcie?

Skromny zasięg może oznaczać, że zastosowanie jednostek ograniczy się do działań na Morzu Czarnym, Bałtyckim i Śródziemnym (konflikty w Syrii i Libii) z wyłączeniem wielkich ambicji morskich. W tej sytuacji trudno mówić o jakimś wielkim kroku naprzód w odbudowie rosyjskiej floty. To raczej urealnienie możliwości finansowych i przemysłowych Rosji, szczególnie w kontekście niedawnej rezygnacji z prac nad niszczycielem nowej generacji i fregatą, nie wspominając o lotniskowcach czy krążownikach.

Stępki pod nowe okręty mają zostać położone w najbliższych tygodniach a ich wejście do służby jest przewidywane na lata 2026-27. Jedna jednostka ma trafić do Floty Czarnomorskiej, a druga do Floty Pacyfiku. Ich planowane nazwy to Sewastopol i Władywostok. Rosyjskie media mówią, że będą to pierwsze jednostki a z czasem może zostać zarządzona budowa kolejnych.

Obecnie okręty klasy śmigłowcowca posiada już wiele państw na świecie. Obok supermocarstw (USA, CHRL) są inne potęgi takie jak Japonia, Republika Korei, Wielka Brytania, Francja i Włochy czy liczące się w swoich regionach Turcja, Australia i Hiszpania. Okręty tej klasy posiadają także Brazylia, Algieria czy wspomniany już Egipt. Fakt zamówienia ich przez Rosję nie jest więc jakąś wielką sensacją.

Reklama
Tweets Defence24