Reklama
Reklama

Rosja zamawia korwety Karakurt

30 sierpnia 2018, 10:49
p9319p_55019052018uragan06
Fot. Mil.ru

Rosyjska marynarka wojenna zamówiła w czasie międzynarodowego forum „Armia 2018” kolejne korwety typu Karakurt projektu 22800. Wojennomorskij Fłot otrzyma w ten sposób jednostki mające według Rosjan „szybkość niszczyciela, wymiary małej korwety i siłę ognia krążownika.” 

Cztery zamówione  w czasie „Armia-2018” okręty typu Karakurt mają zostać zbudowane w stoczni PAO „Amurskij sudostroitielnyj zawod” w Komsomolsku nad Amurem. Będzie to pierwszy tego rodzaju kontakt dla tej stoczni i oznacza on, że cztery zbudowane tam korwety zostaną przekazane dla Floty Oceanu Spokojnego. Kolejne dwie jednostki powstaną natomiast w stoczni Wostocznaja Wierf z Władywostoku. 

Do tej pory zamówiono trzynaście jednostek tego typu, które są budowane równolegle w trzech stoczniach: „Pełła” w Sankt Petersburgu, OAO „Zielonodlskij zawod imieni A.M.Gorkowo” (niedaleko Kazania nad centralną Wołgą) i FGUP „Morie” w Teodozji na Krymie. Zakłady „Amurskij sudostroitielnyj zawod” w Komsomolsku nad Amurem będą więc czwartym przedsiębiorstwem z takim zamówieniem i jak na razie mają w nich powstać okręty o numerach od 14 do 17. Zgodnie z warunkami kontraktu będą one przekazane do rosyjskiej floty do końca 2026 roku.

Za każdym razem budowane są okręty rakietowe opracowane przez biuro projektowo-konstrukcyjne Ałmaz w Sankt Petersburgu poruszające się z maksymalną prędkością 30 w i o zasięgu około 3000 Mm. Pomimo, że są to stosunkowo niewielkie korwety (o długości 67 m i wyporności około 800 ton) to jednak Rosjanie umieścili na nich imponujące wyposażenie elektroniczne i uzbrojenie.

Najważniejszymi elementami okrętowego systemu walki są: stacja radiolokacyjna Zasłon z kilkoma płaskimi antenami rozmieszczonymi na ścianach nadbudówki (stanowiącej podstawę masztu) oraz jedna (na razie) wyrzutnia pionowego startu typu 3S14 dla ośmiu rakiet manewrujących (3M14 Kalibr) lub przeciwokrętowych (typu 3M54 Kalibr, 3M55 Oniks, 3M22 Cirkon).

Imponujące jest również uzbrojenie lufowe składające się z armaty AK-176MA kalibru 76,2 mm, dwie wielolufowe armaty AK-630M kalibru 30 mm (lub morska wersja systemu Pancyr-M) oraz dwa karabiny maszynowe „Kord” kalibru 12,7 mm.

Karakurty nie mają i nie mają mieć jak na razie wyposażenia ZOP (zwalczania okrętów podwodnych).

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 25
Reklama
Boczek
niedziela, 2 września 2018, 21:24

Fanklub Daviena, sobota, 1 września 2018, 13:14 ### Proszę, nie pisz już nigdy więcej czegokolwiek o OP, sonarach pasywnych, holowanych heli ZOP i ich zwalaczaniu, rakietach z USA i ich słabości na niskich wysokościach, bo wszystko, ale to absolutnie wszystko co na ten temat napisałeś JEST JEDNYM WIELKIM STEKIEM BZDUR.

U-BOT
niedziela, 2 września 2018, 00:02

@Fanklub Daviena....kto powiedział że drony mają towarzyszyć w rejsie płynąc razem z flotą ..one są wypuszczane jako psy tropiące gdy myśliwy namierzy zwierzynę ..dlatego mają rozmiary 2-3 metrów wystarczających do obszarów 30-50 Mm....a śmiglaki w dzisiejszej konfiguracji są niczym tarcza ....tak apropo nabyte nowe Wietnamskie OP \"Warszawianki\" posiadają wyrzutnie sześciu Igieł ....więc tym bardziej we flocie rosyjskiej te kwestie już istnieją i pewnie na \"wyższym poziomie\" ...śmiglak jak wrzuci do morza swoją aparaturę jest niczym zachodzące słońce na tle morza emanuje wszystkimi możliwymi częstotliwościami ....druga sprawa czy widziałeś by okręt myśliwy OP miał więcej niż jednego śmiglaka ....po zestrzeleniu przez okręt podwodny tropiącego go śmigłowca ...okręt taki traci oczy uszy i dzidę na ubota ...

Fanklub Daviena
sobota, 1 września 2018, 13:14

@U-BOT: \"tylko śmiglaki stają się również anachronizmem bo współczesne okręty podwodne mają montowane rakietowe systemy plot....\" - ale OP odpalając rakietę przeciwlotniczą demaskuje swoją pozycję. Do tego odpalenie rakiet wobec systemów samoobrony śmiglaka jak Witebsk może (i Syria to potwierdza) być mało skuteczne. Nawet bez Witebska amerykańskie rakiety plot nie słyną z możliwości zwalczania celów na skrajnie niskich wysokościach... Po trzecie: podwodne drony tak, ale \"na modłę chińską\" czyli rozstawione i dyżurujące stale co ileś mil na morzu, ale to do obrony. Na obcych wodach takie drony nie mają albo prędkości albo zasięgu by stale towarzyszyć zespołowi okrętów, dlatego nie są konkurencyjne do helikopterów ZOP. Takie sci-fi jak drony fajnie wyglądają i jarają Davienów, ale jak to ma towarzyszyć okrętom przez tysiące mil morskich, na odpowiednio wysuniętym perymetrze i zmieniać kurs razem z okrętami, to się okazuje, że dron zamienia się w bezzałogową łódź podwodną wielkości Status-6 a prawdopodobnie dużo większą (Status-6 przenosi tylko głowicę bojową a dron ZOP musiałby przenosić dużo większą aparaturę do wykrywania OP i łączności). Najskuteczniej OP namierza się pławami z sonarami aktywnymi, ale to najkosztowniejsza metoda dlatego używana dopiero jak inny system coś z grubsza wskaże. Dlatego helikoptery ZOP, które mogą szybko przeczesywać zanurzanym sonarem aktywnym duży obszar i mają też najskuteczniejszy MAD (im niższy pułap lotu tym większa skuteczność MAD) dzisiaj i przez najbliższe kilkanaście lat są absolutnie nie do pobicia jeśli chodzi o koszt, szybkość i skuteczność przeszukania dużego obszaru. I jeszcze do naszego komika Davienka: gdyby Tomahawki były skuteczne (a nie są, dlatego 30 lat temu US Navy wycofała przeciwokrętowe Tomahawki) to KRĄŻOWNIK(!) Ticonderoga nie zabierałby 8 zabytkowych Harpoonów. W połowie lat 70. starsza wersja AK-176 z zabytkowym SKO zużywała 15-23 szt. pocisków do zestrzelenia Harpoona. Nowoczesna wersja AK-176M z nowoczesnym SKO Karakurta po prostu by masakrowała lecące wysoko (w porównaniu z Harpoonem) i dużo wyżej na dodatek większe Tomahawki, a jeszcze do tego dochodzi Pancyr i jego rakiety i działka. Dlatego bajarzu US Navy nie stosuje Tomahawków wobec celów okrętowych i chce je całkiem wycofać, o czym dobrze wiesz, \"z uwagi na podatność na opl przeciwnika\" również względem celów lądowych. Jakbyś Davienku nie manipulował i nie kłamał, to nie zmienisz faktu, że Karakurt ma siłę uderzeniową przeciwko innemu okrętowi większą niż amerykański krążownik rakietowy Ticonderoga. I jeszcze jedno bajarzu: nie po to Rosja stosuje rakiety przeciwokrętowe o zasięgu setek kilometrów, by cele wykrywać radarem ich nosiciela - od tego jest sieciocentryczność i nie po to Karakurt ma takie rakiety by podpływać 80 km do przeciwnika. I guano a nie AEGIS wykryje seaskimmera poniżej horyzontu radarowego, bajarzu, a jak coś np. AWACS je wykryje (co nie jest pewne) z dalszej odległości, to jeśli to cele o prędkości naddźwiękowej, to AEGIS może je zwalczać tylko w trybie SARH a AEGISy w tym trybie mają tylko 2 lub 3 (po modernizacji) kanały naprowadzania i zasięg ograniczony horyzontem radarowym, więc 8 naddźwiękowych seaskimmerów saturacyjnie pokonuje AEGISa, nawet jakby AEGIS miał 100% celność a seaskimmery nadlatywały z tego samego kierunku i prostoliniowo (jak nadlatują z różnych i na dodatek manewrują to sprawa dodatkowo się komplikuje) - zwyczajnie AEGIS nie nadąży z odpalaniami i naprowadzeniami kolejnych rakiet. Te 8 szt. to wariant optymistyczny: podobno zakupione za Jelcyna cele pozorne w Rosji (32 szt. Putin, mimo nalegań Clintona, odmówił tej zdradzieckiej działalności i kolejnych nie sprzedał) będące rosyjskimi manewrującymi naddźwiękowymi seaskimmerami bez głowic bojowych pokazały, że AEGIS nie potrafi zestrzelić nawet 1 sztuki, bo te 8 szt. saturacyjnie wykańczające AEGISa to lecące prostoliniowo z jednego kierunku (ale równocześnie). Co więcej, US Navy przyznało, że AEGIS nie radzi sobie z chińską antyokrętową rakietą balistyczną której głowica leci w kierunku okrętu po spirali (stary sposób mylenia radarów antybalistycznych, stosowany jeszcze przez Sowietów w ICBM już w latach 60. Przy aproksymacji 2 a nawet 3 punktowej radar wyświetla głupoty co do przewidywanego kursu celu).

Davien
sobota, 1 września 2018, 01:57

Panie smiech istotnie można sie z twoich wywodów usmiać wiec po kolei:) Możliwości plot działa 57mm z amunicja 3P i RiM-116 RAM sa większe od AK-176 i Pancyra-M (czyli modyfikacji starego Kasztana-M) Taki Karakurt panie smeich nawet sie nie zblizy do CG-47( jak porównywac z krążownikiem) bo jego systemy wykrywania to maks 80km a na tyle to AEGIS widzi seaskimmera wiec nawet jak juz za wiele lat opracują te Cyrkony ( na razie to jedynie projekt) to i tak szans nie ma, a to pojedyńczy i dosyc stary krażownik:)) Z samotnym nawet lotniskowcem to ten okręcik zostanie wykryty z kilkuset kilometrów i zatopiony przez SH zanim sie dowie co go trafiło Ticonderoga panie smiech ma nie tylko 8 Harpoonów o zasięgu większym w jej przypadku niz uzbrojenie Karakurta( ach te systemy wykrywania) ale i kilkadziesiąt BGM-109 block IV zdolnych w pełni do atakowania celów morskich. Zawsze tez może Karakurtowi posłać RiM-66M/RiM-67 takze zdolne do atakowania celów morskich nie mówiąc o SM-3 ERAM ale tu juz byłby overkill:)) Karakurt panie śmeich ma siłę ognia taka jak każdy inny MOR z 8-oma pociskami przeciwokrętowymi i to jedynie pod warunkiem że załaduje 3M54 lub Oniksy, z 3M14 zatopi go stara Osa bez większego problemu:)

U-BOT
sobota, 1 września 2018, 00:15

@Fanklub Daviena......Rosjanie stosują system niewielkich dronów które w zależności od potrzeb operacyjnych oraz charakterystyki wód gęstości ,zasolenia obszaru wodnego oraz dna danego akwenu wypuszczane są w ilości jednej kilku sztuk ....te \"psy tropiące\" płynące na różnych głębokościach i kierunkach od statku bazy tropią według nakazanych azymutów \"interesujące sygnały \"...i \"znaczą ofiarę akustycznym oplotem \" ..skuteczność tych psów tropiących w zależności od \"trudności obszarowych\"wynosi rzędu od 5 mil morskich a mówi się nawet o 50 Mm .. okręt podwodny odbiera takiego drona rzędu 2-3 metrów jako stworzenie morskie czy ławicę ryb ...a potem ...a potem zostaje komenda \"torpedo los\" i gra w pokera ......Korea Południowa wespół z USA konfigurują co prawda w fazie doświadczalnej drony rozpoznawczo/bojowe z ładunkiem niszczącym... gdzie zespół kilkunastów dronów strażników wypuszczane są na patrol z okrętu bazy ..na obszar nakazany mu operacyjnie do ochrony ....( program powstał z powodu masowej produkcji miniaturowych okrętów podwodnych przez Koreę Północną ) ..i przy okazji ochrony armad amerykańskich ekspedycji a kto wie może w przyszłości NATO-wskich \"morskich misjonarzy\" ...tak więc te ciągane i mocowane, sonary na okrętach w dzisiejszym wydaniu odchodzą do lamusa lub li tylko system pomocniczy czemu ...bo to nimi okręty oznaczają swą pozycje ....przyszłe statki bazy podczas działań operacyjnych mając w uśpieniu \"maszynownie\" (więc hipotetycznie niemożliwe do wykrycia przez OP) odbierają sygnały od swych \"psów gończych\" ...taki pies po oszczekaniu /oznaczeniu ofiary okrętu podwodnego czy interesującego celu ..daje współrzędne dla okrętu bazy do wystrzelenia rakiet czy wypuszczenia śmiglaka z efektorem...tylko śmiglaki stają się również anachronizmem bo współczesne okręty podwodne mają montowane rakietowe systemy plot....

Fanklub Daviena
piątek, 31 sierpnia 2018, 20:26

Davienku, jak ty nie rozróżniasz zbliżeniowego zapalnika radiowego (wynalezionego przez USA w IIWŚ i natychmiast udostępnionego przez małżeństwo żydokomuszych szpionów Stalinowi) od pocisków z AK-130 detonowanych na komendę radaru OKRĘTU na postawie śledzenia położenia pocisku i celu, to cóż, można tylko współczuć ci inteligencji... Tak samo guano wiesz o sonarach. Sonary pasywne dzisiaj praktycznie przestały być przydatne: od czasów Zimnej Wojny hałaśliwość mórz i oceanów wzrosła szacunkowo 36x, gdy tymczasem okręty podwodne stały się ekstremalnie ciche. Stosuje się je jeszcze TYLKO dlatego, że... nie ma nic innego (darpa i inni pracują nad detektorami turbulencji wody, śladu termicznego, laserowymi skanerami na zakresach małego tłumienia przez wodę itd. ale nie wiadomo jakie są tego efekty). Sonary pasywne na okrętach nawodnych to już kpina do kwadratu - takie okręty mają wysoki poziom własny hałasu i najgorsze możliwe umieszczenie anteny sonaru - blisko powierzchni. W efekcie szacuje się, że pasywny sonar jednostki nawodnej może wykryć współczesny okręt podwodny z... ok. 0.3 Mm - nim okręt nawodny na tyle zbliży się do okrętu podwodnego, to z 10x zostanie przez niego zniszczony, a i to zbliżyć się może tylko gdy okręt podwodny (zwykle szybszy i zwrotniejszy od nawodnego) mu na to pozwoli... Trochę lepiej, ale niewiele - ciągle te szumy okrętu nawodnego - jest z sonarami holowanymi. Są one niedogodne, ograniczają manewrowość i też jak są blisko powierzchni, to guano wykryją, bo okręt podwodny ukryje się wykorzystując termoklinę. Można stosować sonar holowany z regulowaną głębokością zanurzania, ale są podwójnie kłopotliwe w użyciu i nie nadają się na wody przybrzeżne. I nawet takie sonary są daleko gorsze od możliwości sonarów okrętów podwodnych, które mają cichy nośnik i dogodną głębokość umieszczenia. Można używać sonaru aktywnego, ale w ten sposób okręt demaskuje się na setki kilometrów i oczywiście zasięg demaskowania wielokrotnie przekracza zasięg detekcji przez sonar, więc okręt podwodny może unikać sonaru okrętu nawodnego i mieć go dokładnie namierzonego. Dlatego sonar na okręcie nawodnym guano się nadaje w dzisiejszych czasach do wykrywania OP. Jak ktoś montuje, to tak jak \"przeciwlotnicze\" karabiny maszynowe na wieżach czołgów - bo nie ma nic innego (i nie słyszałem by z takich karabinów ktoś zestrzelił jakiś samolot...). Dlatego wynajęty od Szwecji celem wypracowania taktyki zwalczania OP \"zatapiał\" ile razy chciał lotniskowiec US Navy na manewrach w Zatoce Meksykańskiej a chiński okręt podwodny wynurzył się w... środku zgrupowania lotniskowca na Morzu Chińskim i dopiero wtedy został zauważony... Wbij sobie do głowy Davienku: 1/3 mili morskiej - taka jest realna odległość na jaką sonar pasywny okrętu nawodnego może wykryć współczesny okręt podwodny! O śmigłowcach zwalczania OP guano też wiesz. Nie ma od nich lepszej broni przeciw OP, bo mają one wszystko to co mają inne środki (magnetometr, pławy z sonarami, torpedy, IR itp.) i mają coś, czego nie ma nikt inny: ZANURZANY NA DOWOLNĄ GŁĘBOKOŚĆ SONAR AKTYWNY (pasywny też, ale to mało przydatne), w dodatku nieruchomy (na płynącym okręcie nawodnym trzeba stosować filtr dopplera pogarszający parametry), dlatego może przeczesać duży obszar co jakiś odcinek zanurzając sonar i w przeciwieństwie do okrętu nawodnego, helikoptery są szybsze od najszybszych okrętów podwodnych, więc jak je namierzą, to OP ma nikłe szanse się wymknąć.

Boczek
piątek, 31 sierpnia 2018, 20:13

yaro, czwartek, 30 sierpnia 2018, 14:16 ### \"Maja się czym bronić, \" - ...i czym się będą bronic przeciw symultanicznemu atakowi 3 SSM?

SZACH-MAT
piątek, 31 sierpnia 2018, 19:54

@Davien..opcja tego okrętu świetnie predysponowałaby go do okrętu patrolowego dla MW Polski odpowiednio skonfigurowanego doposażonego w SW-4 Solo RUAS/OPH

twój śmiech faktów nie zmieni
piątek, 31 sierpnia 2018, 14:23

@gru: \"Niesamowity ten \\\"krążownik\\\" bez uzbrojenia plot\". To teraz poczytaj i porównaj możliwości przeciwlotnicze i przeciwrakietowe Pancyra i AK-176M na Karakurcie i porównaj to z tym, co ma LCS. I mówiąc o krążowniku, to Rosjanie mają na myśli siłę uderzeniową przeciw okrętom: taki Karakurt mając 8 Cyrkonów ma pewnie większe szanse zatopić lotniskowiec US Navy niż krążownik klasy Sława z 16 starymi P-500 Bazalt, więc autentycznie można powiedzieć, że Karakurt ma siłę uderzeniową przeciw obcemu okrętowi co najmniej porównywalną z krążownikiem rakietowym z lat 70-tych. I ma mocniejsze uzbrojenie przeciwokrętowe niż amerykańskie krążowniki Ticonderoga. Ticonderoga jako uzbrojenie przeciwokrętowe ma 8 szt. Harpoonów - to wręcz śmieszne, by nazywać się krążownikiem z takim uzbrojeniem.

Wasyl
piątek, 31 sierpnia 2018, 14:02

Po co mu OPL i ZOP, skoro wpłynie na Wołgę i odpali rakiety zastępując zabronione traktatami mobilne wyrzutnie.

Davien
piątek, 31 sierpnia 2018, 13:16

To po kolei panei fun: Rosja nie jest pierwsza która wyposazyło okręty w pociski przeciwokretowe. Francuski SS-11 to trzy lata przed rosyjskim P-15 z Komarów; w VLS na okretach istotnie byli pierwszi ale wyrzutnie dla TOR-a i Fortów są znacznie gorsze od VLS zachodnich, w nowoczesnych VLS byli sporo spóznieni w stosunku do Zachodu, Rosjanie jako jedyni na swiecie poszli w pociski naddżwiekowe co nie było spowodowane genialnoscia ale to był jedyny sposób by mieli jakąś szanse na przebicie się przez osłone LGU US Navy, co nie powstrzymało jakos Rosjan od kopiowania np harpoona( Uran). I mówimy tu o pociskach dedykowanych bo pierwszym pociskiem naddżwiekowym zdolnym do skutecznego zwalczania okretów były amerykańskei RIM-8 Talos ale to pocisk przeciwlotniczy. Toprpeda superkawitacyjna WA-111 Szkwał jest bronia słuzącą wyłącznie do samoobrony ,o minimalnym zasiegu, i prawie niekierowaną. Inni tez sie w to bawili ale uznali ze takie cos jest niepotrzebne choc prakycznie gotowe torpedy juz mieli. Co do amunicji programowalinej: To było dobre ale pociski ZS-44 i ZS-44R nie sa programowane ale jedynie wyposazone w system jaki jest yuzywany na swiecie od II wojny swiatowej czyli w zapalniki czasowe oraz radarowe których USA uzywa od 1943r ( pociski do działą 127mm) Do amunicji 3P to Rosjanom lata swietlne brakują. No i tyle zostało z geniuszu Rosjan:)

Davien
piątek, 31 sierpnia 2018, 11:03

Panie wnioski: I dlatego pewnie US Navy mimo tych \"badań\" wypoaża każdy swój niszczyciel w sonary zwykłe i holowane, podobnie robi Rosja z wszystkimi fregatami i kazdy na świecie co ma flote:)) A co do Karakurta to po pierwsze operując blisko brzegu bez chocby sonaru to nic nie wykryje więc nie bedzie gdzie wysłac tego smigłowca, no chyba że rosyjskie Kamowy latają nad brzegiem na okrągło:) Po drugie na tym maleństwie nie ma gdzie nawet umieścić sonaru, nawet moduł Pancyr-M jest instalowany z ograniczeniami tylko do jednej wyrzutni VLS dla Kalibrów po trzecie to własnie LCSy miały operować na szelfie przybrzeznym jak mówi ich sama nazwa a Karakurt ze swoim zasięgiem wykrycia 80km będzie całkowicie nieprzydatny przy brzegu. No ale jakos trzeba usprawiedliwic brak jakichkolwiek mozliwości ZOP( Rakietotorpeda ci się do niczego nie przyda jak nie wiesz gdzie ją wystzrelić)

Davien
piątek, 31 sierpnia 2018, 10:55

Yaro, ich obrona OPL to przeniesione z Pancyra-1 pociski 57E6 do tego w starszej wersji, co jest i tak sporym ulepszeniem dla Kasztana -M bo tym jest własnie Pancyr-M. I tak, dalej sa to jednorazowe okręciki, których jedyna szansa na przezycie po wystrzeleniu tych 8 3M54 lub Oniksów z odległości 80km od celu( zasięg radarów) to szybka ucieczka. A co do imponujacego wyposażenia to istotnie wpakowanie tego wszystkiego na 60-cio metrowy okret jest imponujące ale w stosunku do jego rozmiarów.

johann
piątek, 31 sierpnia 2018, 10:08

Czyżby bankrut odbija się od dna / ropa 72$ - tak twierdzą zaciekli rusofoby ...? TO nie możliwe by ruski coś wykombinowali skoro mają kible na podwórku !!! A na poważnie - - - Karakurt projektu 22800 - - posiada ...stacja radiolokacyjna Zasłon z kilkoma płaskimi antenami rozmieszczonymi na ścianach nadbudówki (stanowiącej podstawę masztu) oraz jedna (na razie) wyrzutnia pionowego startu typu 3S14 dla ośmiu rakiet manewrujących (3M14 Kalibr) lub przeciwokrętowych (typu 3M54 Kalibr, 3M55 Oniks, 3M22 Cirkon). uzbrojenie lufowe składające się z armaty AK-176MA kalibru 76,2 mm, dwie wielolufowe armaty AK-630M kalibru 30 mm (lub morska wersja systemu Pancyr-M) oraz dwa karabiny maszynowe „Kord” kalibru 12,7 mm. ......... Pomimo, że są to stosunkowo niewielkie korwety (o długości 67 m i wyporności około 800 ton) to jednak Rosjanie umieścili na nich imponujące wyposażenie elektroniczne i uzbrojenie. Skoro autor nam przybliża możliwości tego liliputa korwet - - amerykanskich kolosów nie ma co komentować....stare i za długie ?

P
piątek, 31 sierpnia 2018, 04:16

przecież to wynika z wymiarów że żaden kalibr się tam nie zmieści.

Levi
piątek, 31 sierpnia 2018, 01:58

Jak widac wersja nie wymaga kilku holownikow tylko jednego pchacza. Postep! Czy tez stawia zaslone dymna. W przypadku ich lotniskowca to sie przydaje jakby sie zgubil wystarczy isc na slup dymu... Widze ze tez stawiaja na przemyslane zuzywanie amunicji - 1 wyrzutnia, pewnie z 8 strzalow na godzine... Ktore z tych anten beda dzialaly?

Fanklub Daviena
czwartek, 30 sierpnia 2018, 23:28

@Polanski: \"Ciekawe dlaczego inni, USA, Chiny, GB, Niemcy, Francja, Japonia, Australia nie wpadli na ten genialny pomysł?\". Może nie są genialni? Dlaczego to Rosjanie, a nie oni, wpadli na pomysł rakiet przeciwokrętowych na okrętach? Dlaczego to Rosjanie a nie oni, wpadli na pomysł VLS? Dlaczego to Rosjanie, a nie oni, wpadli na pomysł naddźwiękowych rakiet przeciwokrętowych? Dlaczego to Rosjanie, a nie oni, wpadli na pomysł torped kawitacyjnych? Dlaczego to Rosjanie, a nie oni, wpadli na pomysł amunicji z programowalną detonacją (działo okrętowe AK-130 z eksplozją pocisku wg wskazań radaru)? Zastanawiałeś się nad tym?

jaan
czwartek, 30 sierpnia 2018, 22:51

@Polanski Problemy budżetowe. Nie tylko instalują pociski manewrujące na małych okrętach, ale przecież przygotowali instalacje kontenerowe na pociągi samochody.

gru
czwartek, 30 sierpnia 2018, 21:26

Niesamowity ten \"krążownik\" bez uzbrojenia plot. Załoga śpi na stojąco z powodu braku miejsca. Oczywiście dyżurni rusofile zaraz tu wyskoczą że te pukawki 30mm strącają bez problemów F-35 i wszelkiego rodzaju rakiety. Nawet gwiazda śmierci będzie się trzymać z daleka.

Fred
czwartek, 30 sierpnia 2018, 16:45

no i tak powinien wyglądać ORP \"Ślązak\"

Polanski
czwartek, 30 sierpnia 2018, 16:14

Ciekawe dlaczego inni, USA, Chiny, GB, Niemcy, Francja, Japonia, Australia nie wpadli na ten genialny pomysł? Przypadek?

wnioski z liczb
czwartek, 30 sierpnia 2018, 14:16

@autor: wyposażenie ZOP na okrętach jest dziś... totalnie zbędne! Badawcze manewry 2 lata temu US Navy pokazały, że ZOP na okrętach praktycznie jest nieprzydatny - udawało mu się coś wykryć poniżej 3% przypadków. Wg ustaleń US Navy najbardziej skuteczną bronią przeciw okrętom podwodnym są specjalizowane helikoptery: już jeden drastycznie zwiększa możliwości obrony przeciw okrętom podwodnym (wykrywał okręt podwodny nawet 30x częściej niż ZOP nawodnych okrętów!!!!), optymalne są 2 helikoptery operujące równocześnie, trzeci już niewiele podnosił skuteczność, więc w relacji do kosztów nie warto go stosować. Ponieważ Karakurt ma operować w pobliżu własnych brzegów (w przeciwieństwie do LCS), to helikopter jest mu zbędny, bo takie zadania mogą wykonywać helikoptery bazowania lądowego. Natomiast jeśliby helikopter coś wykrył, to w ramach rakiet Kalibr jest też wersja z torpedą przeciw okrętom podwodnym. Dlatego brak ZOP na Karakurtach jest jak najbardziej trafną decyzją. Zamiast w ZOP na Karakurtach racjonalniej Rosja zrobi jak zainwestuje w np. patrolową wersję Ił-112/114 (w wersjach patrolowe ma nawet 14,5 godzinny czas przebywania w powietrzu, więc jest świetną do tego platformą. Ił-38 się już nie produkuje, więc Rosja musi znaleźć inną platformę.) z magnetometrem i bojami z sonarami itp.

yaro
czwartek, 30 sierpnia 2018, 14:16

I bardzo dobrze, @Davien już nie napisze, że są to okręty jednorazowego użytku przeznaczone do wystrzelenia salwy rakiet a potem do zniszczenia. Maja się czym bronić, są w sumie małe i trudno-wykrywalne, a jeśli już Pan Maksymilian słynący z krytykowania wszystkiego co Rosyjskie pisze, że mają imponujące wyposażenie elektroniczne i uzbrojenie tzn., że one są potężniejsze niż to co o nich czytamy.

Rzyt
czwartek, 30 sierpnia 2018, 13:45

Takich okrętów nam potrzeba

podatnik
czwartek, 30 sierpnia 2018, 13:36

Zapowiedziała też eksport tych okrętów a jeśli tak, to będzie to hit eksportowy jak \"Warszawianki\".

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama