Reklama
Reklama

Rosja stawia na rakiety manewrujące. 30-krotny wzrost w sześć lat?

6 listopada 2018, 11:14
R-500 mil.ru
Rakieta manerwrująca R-500 odpalana z kompleksu Iskander-K, fot. mil.ru

Liczba posiadanych przez Rosję pocisków manewrujących wzrosła 30-krotnie w ciągu ostatnich sześciu lat - podała we wtorek gazeta "Krasnaja Zwiezda". Dane te znalazły się w artykule podsumowującym sześć lat pracy Siergieja Szojgu na czele resortu obrony.

"W ciągu sześciu lat dokonano przełomu w wyposażeniu sił zbrojnych w broń dalekiego zasięgu o wysokiej precyzji" - zauważa "Krasnaja Zwiezda". Gazeta ministerstwa obrony Rosji relacjonuje, że nadal trwa dostarczanie siłom zbrojnym systemów rakietowych Iskander-M, jak i kontynuowane są dostawy okrętów wyposażonych w pociski manewrujące Kalibr.

"W efekcie, liczba środków przenoszenia na lądzie, morzu i w powietrzu zwiększyła się ponad 12 razy, a liczba pocisków manewrujących o wysokiej precyzji - więcej niż 30 razy" - pisze "Krasnaja Zwiezda".

Obecnie zdaniem zachodnich analityków siły zbrojne Federacji Rosyjskiej mogą dysponować dwoma typami lądowych rakiet manewrujących. Chodzi tu rakiety manewrujące R-500 (9M728 - kod NATO: SSC-7) oraz 9M729 (kod NATO: SSC-8 czyli lądową wersja odpalanego z okrętów podwodnych i nawodnych systemu Kalibr) wchodzące w skład kompleksu Iskander-K. Rosja zapewnia, że wszystkie wymienione typy uzbrojenia mają zasięg nie większy niż 500 km ale najprawdopodobniej - przynajmniej w odniesieniu do rakiet 9M729 - nie jest to prawda. Morskie odpowiedniki rakiet cruise 9M729 mogą razić cele odległe o znacznie ponad 2000 km. Jeśli wersja lądowa dysponuje podobnym zasięgiem pozostaje to w sprzeczności z traktatem INF z 1987 roku, który zakazywał rozmieszczania odpalanych z lądu rakiet manewrujących i balistycznych o zasięgu pomiędzy 500, a 5500 km. 

Rosjanie wprowadzają także do służby kolejne okręty podwodne i nawodne uzbrojone w rakiety Kalibr-NK. Przede wszystkim chodzi to o niewielkie korwety klasy Bujan i Karakurt. 

W lotnictwie do służby wchodzą natomiast rakiety hipersoniczne Kindżał stanowiące uzbrojenie myśliwców MiG-31K, a przyszłości także bombowców Tu-22M3M. 

Prawdopodobnie wszystki wymienione wyżej typy pocisków manewrujących mogą przenosić głowice jądrowe. 

Gazeta, podsumowując działalność Szojgu na czele ministerstwa obrony, wskazuje, że sześć lat temu zainicjowano działania zmierzające do rozwoju rosyjskich sił zbrojnych. Ich celem było "zwiększenie potencjału bojowego z uwzględnieniem zmian sytuacji wojskowo-politycznej na świecie i nowych wyzwań dla bezpieczeństwa narodowego Federacji Rosyjskiej i jej sojuszników" - konstatuje "Krasnaja Zwiezda".

Opisuje proces wyposażania armii rosyjskiej w nowoczesne uzbrojenie. Podaje m.in., że w strategicznych siłach jądrowych Rosji wskaźnik wyposażenia w nowoczesną broń wzrósł z 37 proc. do 81 proc.

Pisząc o rosyjskich strategicznych wojskach rakietowych, gazeta zauważa, że "opracowywane są perspektywiczne systemy, w tym z ciężką rakietą międzykontynentalną". Zapewnia, że dla tych perspektywicznych systemów zwalczania obrony przeciwrakietowej nie będą przeszkodą żadne z rozwijanych przez obce państwa systemów obrony przeciwrakietowej. Jak zapewnia, "systemy obrony przeciwrakietowej w walce z nimi tracą sens".

image
Samolot MiG-31 z lotniczym systemem rakietowym Ch-47M2 Kindżał / fot. kremlin.ru

"Krasnaja Zwiezda" opisuje także wzmocnienie w ciągu ostatnich pięciu lat Zachodniego Okręgu Wojskowego Rosji. "Sformowano dowództwo armii pancernej, trzy dywizje zmotoryzowane i jedną pancerną, dwie brygady artyleryjskie, a w specjalnym rejonie kaliningradzkim - korpus armijny" - podaje gazeta.

PAP/Defence24.pl

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Reklama
Davien
środa, 7 listopada 2018, 11:50

Pytajnik, na razie satelity to moga zestrzeliwac USA i Chiny, Rosja to za Chiny Ludowe nie ejst w stanie tego zrobic bo po prostu nie ma czym:)

ktos
środa, 7 listopada 2018, 09:21

Proponuje jeszcze budowe z 10 lotniskowcow i uwiklanie sie w jakis kosztowny projekt. Na pewno rewelacyjnie wplynie to na stan budzetu ktory juz teraz nie wyglada za dobrze. PRzecietni Rosjanie nie majac co do garnka wlozyc na pewno sa bardzo wdzieczni ze sa tak bardzo dobrze chronieni przed tymi wszystkimi krajami co to chca na nich napasc.

dobryl
środa, 7 listopada 2018, 00:35

@niki - 200-300 rakiet manewrujących które precyzyjnie trafią w cele (lotniska, elektrownie, rafinerie, gazoport, największe węzły drogowe, centra dowodzenia, stacje radarowe i takiego kraju jak Polska praktycznie nie ma - Owszem, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że będą miały głowice atomowe. 300 rakiet z głowicami konwencjonalnymi to prawie nadal tylko 300 bomb lotniczych. Może w końcu co niektórzy sobie to uzmysłowią. Jedyną różnicą jest to, że uderzają precyzyjniej i na większy dystans. By mieć pojęcie jakie szkody można wywołać konwencjonalnymi środkami napadu powietrznego wystarczy poczytać o efektach amerykańskich bombardowań Niemiec, Japonii czy Wietnamu. Tak więc Panowie nie demonizujmy bo nie taki diabeł straszny jak go malują.

Gorol
środa, 7 listopada 2018, 00:22

Czyli tak, sześć lat temu mieli 2 rakiety manewrujące, a teraz 60. Na kolana nie powala ;)

pytajnik
wtorek, 6 listopada 2018, 22:26

@Andy a jak zniszczysz kiedy to Państwo zestrzeli Ci te satelity ?

AndyP
wtorek, 6 listopada 2018, 19:39

Niestety, gdy jedno z państw osiąga poziom przy którym " "systemy obrony przeciwrakietowej w walce z nimi tracą sens"... to pozostałe kraje maja tylko 2 możliwości. Albo muszą zniszczyć to państwo zawczasu, tak na wszelki wypadek, albo umieścić na orbicie nad tym państwem systemy które zniszczą każdy wypuszczony pocisk i nosiciela zanim opuści on terytorium Rosji.

cynik
wtorek, 6 listopada 2018, 19:34

@niki Na wiosnę w Syrii zachodnia koalicja odpaliła 103 pociski, które zniszczyły 3 kompleksy budynków. Jeszcze raz - 103 pociski do zniszczenia 3 celów ataku. A ty chcesz 300 pociskami sparaliżować średniej wielkości kraj? I na dodatek przy pomocy rosyjskich rakiet, które w Syrii, jak było widać na zdjęciach satelitarnych, wybuchały w polach wokół celu, który miały zniszczyć?

Davien
wtorek, 6 listopada 2018, 18:37

Panie niki, 200-300 rakiet to nawet jednego duzego miasta nie sparalizuje a co dopiero kraju, zobacz ile w Anglie trafiło V-1 i V-2 i jakos paraliżu nie było. Pociski manewrujace panie niki może zwalczać dowolna OPL od Pilic po Kub-y a te mamy, zwłaszcza tak proste pociski jak 3M14. Co do precyzyjnego rtrafiania 3M14to zapraszam do Syrii i filmików jakie tam zamieszczali sami Rosjanie, zobaczysz tą "precyzje".

Harry 2
wtorek, 6 listopada 2018, 17:10

I co na to decydenci z MON? Wskrzeszą LOARĘ? Wdrożą do produkcji pociski programowalne 35mm? Podejmą decyzję co do opracowania pocisku p/lot PK 6? Przyśpieszą pozyskiwanie NARWI? Nic! Cisza!

Kiks
wtorek, 6 listopada 2018, 14:34

A bieda była tak jest :D

tyle
wtorek, 6 listopada 2018, 14:30

A dla Boczka i kompanii najważniejszy zakup to helikoptery i okręty podwodne.

cynik
wtorek, 6 listopada 2018, 13:36

Jak się w końcu udało skopiować amerykańską technologię sprzed 40-tu to uwierzyli, że mają wunderwaffen i będą klepać jak Chruszczow rakiety...

realista
wtorek, 6 listopada 2018, 13:29

ruscy idą w walkę na dystans :) nie ma co ktoś będzie wkręcał manpady jako przeciwdziałanie

niki
wtorek, 6 listopada 2018, 13:28

To doskonała broń. Za jej pomocą nie potrzeba armii czołgów, statków czy miliona żołnierzy. 200-300 rakiet manewrujących które precyzyjnie trafią w cele (lotniska, elektrownie, rafinerie, gazoport, największe węzły drogowe, centra dowodzenia, stacje radarowe i takiego kraju jak Polska praktycznie nie ma - i to bez wchodzenia na polskie terytorium. Co ciekawe system do ich zwalczania czyli Narew ciągle w fazach analitycznych i dyskutowana przez dywersantów z polskiego MON. A to największe zagrożenie militarne dla naszego kraju.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama